Dodaj do ulubionych

NIEDZIELNIE

22.11.09, 08:14
Pozdrawiam wszystkich niedzielnie, i jak to Krzyś ex ma zwyczaj mawiać,
przedpracniesmile
Szybciutko wpadam na Podwórko zajrzeć co z Wami, a potem to już tylko dzień
długaaaaaachny, a przed 21-a, jak wrócę, to pewnie znowu nie będę miała netusad

Trochę się jeszcze lenie, dojść do siebie muszę, i na niebo błękitne pogadam,
wstęgami samolotowymi pocięte, i myślę sobie, kogo i gdzie te drogi
wiodą...może do lepszego?smile

Spokojnego dnia, moi milismile
Obserwuj wątek
    • hardy1 Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 10:03
      Miłego dnia. odpoczywaj w weekend, AL...aj...przecież Ty już do
      pracy pobiegłaś "w te dyrdy" jak drzewiej mawiano...
      Więc - spokojnej pracy, na tyle na ile można smile I oby wreszcie
      skończyli te prace od netu wieczorami Cię odcinające...a więc i od
      nas...
      Dzisiaj już chmury gęstą warstwą...gdzie wczorajsze słońce? Może
      jeszcze rozpierzchnie się ta zasłona ...

      Mimo wszystko - świat jest piękny big_grin Gdyby to był raj to nie
      wiedzielibyśmy o jego piękności bo...nie mielibyśmy porównania.
      Ponieważ w naszym realnym życiu są chwile lepsze i gorsze, dni
      piękniejsze i złe...więc mamy porównanie - które pierwszy Sokrates w
      naszym kręgu cywilizacji podzielił, rozróżnił dobro i zło. Gdzie tu
      piękno świata? - ktoś się zapyta. Ot, tu jest zawarte że tych chwil
      i miejsc pięknych jest jednak więcej niż tych złych...i że czasem to
      my o tym decydujemy, tylko od nas zależy. Nie wszędzie i nie we
      wszystkim ale jednak...jest dość takich momentów, zależnych od
      czlowieka. Na przykład...jednym z takich momentów było dla mnie
      wejście na Podwórko 2 lata temu. Nie róbcie wielkich oczu - wiem o
      czym myślicie, o tych wszystkich trollach i klonach próbujących
      zniszczyć Podwórko jak podobne mu inne znane fora niszczyli i
      zniszczyli...ale przecież, o paradoksie, w ten sposób zmusili nas
      abyśmy się lepiej poznali "Who`s who?"...i to było to piękne w
      zalewie zła trollowskich ataków. Poznaliśmy się i...dla mnie to
      jedna z tych chwil "piękna świata"...smile Dobrze że Was poznałem,
      dobrze że wytrzymaliśmy (wielu to przyszło z ogromnym trudem), iż
      chuligani netowi nas nie zniszczyli a właśnie skonsolidowalismile
      PS.Przepraszam za ten wtręt o trollach ze starego P.(jak wiemy
      próbują i tutaj smile) w te niedzielne przedpołudnie. Ale...o
      paradoksie przecież oni częściowo się przyczynili
      do "przesiewu"...że się lepiej poznaliśmy i zintegrowaliśmy. I znów,
      o paradoksie, wbrew ich intencjom - przecież oni chcieli zniszczyć
      Podwórko i nas a doprowadzili do efektu...suspicious "jak na załączonym
      obrazku" big_grin
      I to też jest piękno świata. Źli ludzie nie zawsze
      zwyciężają...gdyby tak było to już cywilizacji by nie było. "A
      jednak się kręci"... jeżeli mogę tu zastosować smile
      • krzys.ltd Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 10:53
        Pełna zgoda Hardy, choć gdy pomyślę o cenie, jaką niektórym zapłacić
        przyszło, to przed oczami i w sercu stają mi...
        i słowa Marco, rzymskiego Przyjaciela :
        Każdemu kto podejmie się czynić rzeczy piękne, pięknym jest
        cierpieć, bez względu, co go boleśnie dotknie, dlatego warto czasem
        pocierpieć. Nasi oponenci cierpieć będą już na zawsze!


        jak i właśnie owa cena, danina rzekłbym, płacona za przywiązanie
        do wartości.
        Cena jaką zapłaciła Czarodziejka za miłość do poezji, za wiarę
        w ludzi. Cenę, jaką zapłacił każdy z nas.

        Moją ówczesną odpowiedź myślę, że wielu pamięta, dziś przypominam ją
        ze szczególnego powodu : wyrażenia pełnej solidarności z
        Kogucikiem

        Głównie dlatego zdecydowałem się post ten napisać.

        " Agitatus furiis et impotens irae
        kto gniewem wojuje, ten skończy wnet w szale
        I kiedy życie zniszczy już ciało
        - ocal choć duszę

        a to niemało "


        Wolność, Koguciku, najpełniej nazwał chyba Byron, mój ulubieniec,
        pozwól, że fragment Giaura przytoczę :


        Sto razy wrogów zachwiana potęgą
        Skończy zwycięstwem -
        • kogucik.2972 Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 13:33
          Cześć wszystkim ! Witaj Krzychu, z tego postu cieszę się szczególnie - bo bałem się, że zniknąłeś bezpowrotnie. Krzychu ! - nie daj się, ja wiem doskonale jak to jest, zanim się uodporniłem - swoje przeszedłem. Każdy chyba miał kiedyś do czynienia z trollem. W mniejszym, lub większym formacie - ale ja już wiem - to tylko wołania bezsilnych. Dzięki Ci za Kaczmarskiego - zawsze był moim wzorem - dzięki niemu i ja kiedyś zacząłem przygodę ze strunami, która trwa do dziś. Krzychu ! Nie znikaj ! Nie dawaj nikomu satysfakcji - że oto udało się kogoś "pokonać". Nie dawaj nikomu powodu do samozadowolenia. Bywaj tu i bywaj w kurniku - baw się, ciesz i nie daj się stłamsić !
          • ulisses-achaj Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 14:38
            Wybywam.. smile Impreza rodzinna, będę /chyba smile/ wieczorem,..
            Trzymajcie się i do napisania.. smile
          • krzys.ltd Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 14:48
            Nie rzecz tutaj, Koguciku, w tłamszeniu czy dawaniu owej satysfakcji.
            Jak już po wielokroć pisałem, rzeczą najgorszą jest to, że wszelkie
            działania agresywne, nastawione jedynie na dokuczenie drugiemu
            człowiekowi, często z zimnym wyrachowaniem podejmowane, to nic innego
            jak metodologia terrorystów.
            Rzeczą drugorzędną jest to, że najczęściej wynika to, tzn. działanie
            tego typu, po prostu ze strachu, z głębokiego odczuwania własnej
            małej wartości, z potrzeby przerzucenia odpowiedzialności za własne
            niepowodzenia na innych.
            Wiedza o podłożu różnych patologii w jakiś sposób chroni nas na
            szczęście przed skutkami oraz skutki te minimalizuje ( lub nim
            zapobiega ) ale szkody wyrządzone pomimo to często bywają znaczne.
            Tak w przypadku terrorystów w świecie, jak i tych internetowych.

            Na ważną rzecz, moim zdaniem, zwróciła uwagę Maska, pisał też o tym
            Hardy :
            konieczność podejmowania tematów ( problemów ) przez osoby, których
            wiedza w danej dziedzinie ogranicza się do zasłyszeń, malutkich
            urywków, taniej demagogii w określonym celu im podawanej lub zgoła
            do niczego.
            Wystarczy często poczytać np. " dyskusje " dot. zdarzeń
            historycznych, żeby mieć tego pełen obraz.
            Bywa, że głupio nieprawdopodobnie, a do tego strasznie i śmiesznie
            zarazem, brzmi " znawca " lżący np. Żydów, wklejający przy okazji
            wierszyk Tuwima lub Leśmiana albo wykrzykując tekst patriotyczny
            - jackowych " Murów " wink

            Jacek napisał wiersz ( jeden z ostatnich, przez niego stworzonych )
            w którym... spokojnie czytał kryminał, tzn. odpowiedział tym,
            którzy " wiedzą lepiej " w ten sposób :

            Pięciu na jedną salę kładli na Banacha
            (miejsca ciągle za mało, a rak coś się pleni),
            więc pięciu nas leżało, a każdy miał stracha,
            że to kres jego drogi na tej ciężkiej ziemi.
            Ten spod okna z godnością znosił swoje lęki:
            szlafrok, kapcie, tranzystor, oficerska mina.
            Dyrygował, jak mamy korzystać z łazienki...
            a ja - nic nie mówiłem. Czytałem kryminał.


            Drugi, z guzem na wardze, lubił telewizję,
            więc każdą wolną chwilę na kobiecym siedział;
            mówił - wie pan, w cywilu to ja jestem fryzjer,
            ale teleturnieje mnie biorą, ta wiedza!
            Godny zgodził się, owszem, że bez wiedzy nijak,
            on jednak osobiście zwykł chadzać do kina;
            po czym włączył tranzystor na Radio Maryja,
            a ja - nic nie mówiłem. Czytałem kryminał.


            Trzeci wciąż się naświetlał, miał głowę w bandażach,
            skórę twarzy jak sandał i dziurę po uchu.
            Znikał "płucka przewietrzyć i raczka podsmażać"
            Nikotynka - powiadał - podtrzymuje na duchu.
            Ten od teleturniejów odmawiał jej zalet.
            - Panie! Pański nowotwór, to ta nikotyna!
            Obrażał się Palacz - Przecież uchem nie palę!
            A ja - nic nie mówiłem. Czytałem kryminał.


            Czwarty też małomówny. Wwieźli go o zmierzchu
            i wcisnęli na siłę w kąt pod Krucyfiksem.
            - Tak na oko - oświadczył - jestem zdrów! Po wierzchu!
            Ale rak mnie wyżera, jak żyd krem w Bar Micwę!
            Tu Godny się ożywił słysząc temat "Żydzi".
            - Zlatują się, jak muchy, a my - jak padlina!
            Nie dość, że takie żyje, to jeszcze z nas szydzi!
            A ja? - nic nie mówiłem. Czytałem kryminał.


            - Polacy Adzikowi* winni są pomniki
            za to, że tyle tego robactwa wypalił!
            - Ale żydki się w Krzyżu kryją, jak korniki!
            Papieżowi jarmułkę założyć kazali!
            - Odwiedzał synagogę - tłumaczył Telewidz,
            ale go zakrzyczała rakowa rodzina.
            - Niech pan tutaj nie broni żydowskiej bolszewii!
            A ja - nic nie mówiłem. Czytałem kryminał.


            - Pan zgasi już to światło! Przecież spać chcą chorzy! -
            Sklął mnie potem wsłuchany w radiowe nieszpory
            Ów, co godnie ból znosił, ale się położył,
            Bo po takiej dyskusji poczuł, że jest chory.
            Z twardą kulą w przełyku łaziłem po ciemku
            zimną wodą spod kranu chłodzić suche usta,
            a Bezuchy po łóżku ciskał się i stękał
            - Kładą tu byle kogo i nie można usnąć!


            Rano mnie wypisali zaraz po badaniach.
            Teraz już tylko dni do wyroku odliczać...
            Pod oknem siedział Godny. Wkładałem ubranie.
            Nagle, ni stąd, ni zowąd mówię - Zdrowia życzę...
            Wyrwał się z odrętwienia, jakbym był majakiem.
            - No proszę! Jednak umie pan mówić, jak widzę!
            A myśmy już myśleli: z książką, to snob jakiś...
            - Nie, proszę pana - mówię - nie snob. Jestem Żydem.


            Oj, odjęło mu mowę. Bo o co tu pytać?
            Wyraźnie było widać kiedy się przeraził,
            że pacjent - żyd już wie, kto jest antysemitą
            i zgładzi go przez Spisek Żydowskich Lekarzy!
            Odszedłem, bezskutecznie próbując przełykać
            i w ustach mi gęstniała tysiącletnia ślina.
            - Spluń za siebie - mówiło mi coś - spluń i zmykaj!
            A ja obracałem w pamięci kryminał.

            * Adzik - w pewnych kręgach czułe zdrobnienie od Adolfa (Hitlera).

            Jacek Kaczmarski
            Osowa, 5.6.2003
            • krzys.ltd Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 19:56
              Post scriptum, dla Kogucika jeszcze :

              Każdyjeden z nas również podobne dylematy w sobie już rozstrzygał.
              Jedni dalej, drudzy bliżej, boleśniej bardziej lub boleśniej mniej.
              Każdy z nas odchorował to też na swój sposób.
              Z jednej strony bunt, z drugiej niezgoda, gdzieś w tym wszystkim
              wybory Antygony, dylematy z rodzaju jackowych : Uznawszy, że na
              wszystko mam odpowiedź,
              Lecz nie wyjąłem misy z rąk Piłata
              I nie uniknął swojej męki - Człowiek.

              Dylematy z rodzaju : sprzeciwiać się temu, walczyć z tym, zostawić
              pod osąd ( ??? )
              Udawać, że nas to nie dotoczy, nie widzieć krzywdy innych,
              nie widzieć, że właśnie gdzieś tam kogoś " tłucze " ktoś ( ??? )

              Cały kalejdoskop, cały wachlarz, pół Boskiej Komedii
              Dantego Alighieri...

              I cóż? Chyba właśnie domena, wyłożona przez AL i Hardego, że
              sukcesem jest to, iż w necie znaleźć można ludzi innych,
              niezwyczajnych często w swej zwyczajności ( i odwrotnie ), dla
              których liczą się zupełnie inne rzeczy, inne wartości, niż tylko
              potrzeba wykrzyczenia własnej biedy.



              Dla Al zostawiam :


              Urodziłem się jasny jak kropla
              Kto
              mnie zaciągnął w szeregi morza

              Wie

              i sieć
              i ryba bezpieczna
              i połów

              Tylko wieża trwa

              Zmierzch miesza twarze

              Oczy z sal balowych
              Oczy z pól bitewnych

              W krwi zodiaków nieba
              Kręgi
              dłoni zawieszonych
              twój
              chleb łamią







              Krzyś ef
      • ulisses-achaj Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 10:56
        Cześć Al, Cześć Hardy, cześć Wszystkim, którzy Nadejdą .... smile Jak
        widzisz Hardy, dziś jestem jeszcze wcześniej.. smile Masz racje, tak właśnie sie stało i to jest proces "naturalny".. Pamiętam jak przemawialiśmy się z Benu na zupełnie innym wątku.. dość ostro nawet
        było... smile ale weszła na P. i została, za co jak boga kocham, wdzięczny jej jestem smile ... smile podobnie jak wszystkim, którzy dali
        się poznać jako rzeczywiści, ciepli, "normalni" ludzie. Nie
        rozczarowało mnie żadne spotkanie w realu.. smile Pamiętam pierwsze z
        nich, pamiętam murek i mnóstwo dobrych emocji. I o to w tym wszystkim
        chodzi.. Nie chcę uderzać w "gogiczne" tony, ale świata nie
        naprawimy; ja przynajmniej nie mam poczucia takiej misji. Podwórko
        zawsze było zbiorowością indywidualistów, z których wszyscy chodzą
        własnymi drogami, ale chcą sie tutaj spotykać, bo taka ich wola. A ci
        którzy tego nie rozumieli odeszli, bo inaczej być przecież nie mogło.
        Mam nadzieję, że dzisiaj uda mi sie efektywnie popracować, bo wczoraj
        z jakiś tajemniczych względów nie byłem w stanie kiwnąć palcem.. smile
        Dobrego Dnia..smile
        • hardy1 Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 13:09
          Witaj Krzysiu, cześć Uli smile
          Uśmieszku - ktoś kiedyś powiedział: "prawda zwycięży". To górnolotne
          słowa ale w naszej netowej skali też się sprawdza. Mogą trolle
          obrzucać błotem, szkalować, wycinać skrojone na swoje
          potrzeby "cytata"...ale kto chce i myśli normalnie...sam po pewnym
          czasie się przekonuje "gdzie leży prawda", oddziela ziarno od plew.
          Nie trzeba nawet zaklinać rzeczywistości; ona sama się w dłuższym
          okresie czasu obroni smile
          Uli...i nic więcej nie muszę dodawać. Jedynie ponownie przypomnę iż
          trolli zawsze jest mniej niż normalnych nautów, oni są tylko
          bardziej widoczni mimo że "pustowrzaskliwi". Szkoda tylko tych
          nautów/-ek którzy nie wytrzymali bezrozumnych, wulgarnych ataków ze
          strony tych trolli... Nie każdy miał tyle siły, nie każdy potrafił
          to znieść. Ale wrócą...już wracają smile My zaś wytrzymaliśmy, się
          uodporniliśmy...i to jest zwycięstwo nad zalewem chamstwa
          internetowego bo nie odeszliśmy. Dosłowne zwycięstwo.
          PS.Miej nadzieję, Uli smile Ja też wczoraj miałem nadzieję a kilka
          godzin musiałem nagle wykroić na naprawy meblowe i to w dwóch
          miejscach...podobno "awarie też chodzą parami" big_grin Ale dzisiaj mam
          nadzieję że będę miał spokój, żadnych imienin ani urodzin nie
          planuję...więc wypoczywam suspicious
        • m.maska Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 13:28
          Mili Panowie... GDZIE JEST BEEEENU??? w taki dzien, kiedy roztrzasacie TAKI
          TEMAT - pozostalam sama na srodku Podworka.. Maja - wyjechana, AL - zapracowana,
          Beeeeeeeenu? - nie widac, nie slychac.
          DZIEN DOBRY PODWORKO smilesmilesmile
          jak kazdego dnia. Piekny wiersz Krzysiu, oddaje sedno tego co obserwowalismy
          tam, a czego mozna sie bylo spodziewac, ze ujawni sie takze tutaj...ale
          pamietam, jak kiedys sprzeczalam sie z Hardym i te jego chec godzenia juz wtedy
          porownywalam do..
          tutaj tak w skrocie moja z nim owczesna rozmowa, a moze tylko esencja hihihi...
          -wiesz Hardy, moze Tobie nie przeszkadza, ze na eleganckim przyjeciu podczas
          kiedy rozmawiasz z kims np o ksiazce, historii, teatrze, inny gosc obok wywali
          na Twojego rozmowce np salatke jarzynowa, albo sie po prostu zwyczajnie wyrz...
          takie byly moje argumenty, mialam do niego pretensje, ze potem ON z takim
          gosciem gadal..
          Teraz, tutaj - tamto towarzystwo pozostalo za drzwiami i tak jest dobrze i moga
          krzyczec i wrzeszczec - mamy sciany, drzwi i okna i wiemy kogo mozemy wpuscic,
          nawet jesli ubrany odswietnie, to my tutaj decydujemy, czy chcemy z nim rozmawiac.
          Miesiacami przyjmowalismy wyskoki uznajac, ze pewne rzeczy mozemy wybaczac -
          dzisiaj uwazam, ze to byl blad.. ale jak to w zyciu bywa:
          ZYCIE ZYJE SIE DO PRZODU, ROZUMIE WSTECZ smile
          Ulissesie, podobnie bylo z moimi realnymi spotkaniami, to pierwsze - bylo
          niezrozumiale, ale wlasnie zrozumialam je WSTECZ..
          Wszystkie kolejne realne spotkania pokazaly ludzi takich jakimi poznalam na
          watku, na prywatnych laczach, nikt z pozostalych mnie nie zaskoczyl nie
          rozczarowal - byliscie prawdziwi... bo
          Zycie to nie
          teatr
          (link)

          Krzysiu smilewymowa wiersza gleboka i prawdziwa, ale jak juz wielokrotnie
          slyszalam.. wielu nie czyta wiecej niz jednozdaniowe wpisy, hasla tylko, w
          gazetach naglowki a w ksiazkach tytuly rozdzialow.. jesli bede chciala
          powiedziec cos waznego, napisze dluuuuugi post i glowna mysl zawre w dwoch
          ostatnich zdaniach, wtedy bede pewna, ze dotrze tylko do tych do ktorych warto
          pisac smile
          Dobrego Dnia Podworko smilesmilesmile
          • 1agfa Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 15:09
            Witam Panie: AL, Maskę i Wszystkie Panie kwiat, które zajrzą później(miło
            będzie, jeśli - zwłaszcza te, które muzykę przynoszą smile; witam też Panów:
            Krzysia, Ulissesa, Kogucika (czy podobał się konterfekt koguta?), Hardego,
            czytaczy - Wszystkich, kto sympatyczny przyjdzie smile Zaglądam, aby powitać (a
            włókienka każdego mięśnia boooooląąą po wczorajszych wyczynach drwalowych), ale
            za to dziwnie mi na duszy spokojnie i jasno. Choćby z powodów, o których mówicie
            tu moi drodzy, a które to posty Wasze już przeczytałem. I cieszy mnie, że
            nareszcie w takim miejscu, jakim jest TO miejsce, i że w spokoju, jaki jest w
            TYM miejscu... smile
            Nie mogę się rozpisywać, choć mam ochotę, bo "reperator" nadchodzi.
            A właśnie przypomniał mi się film, (tytułu nie pamiętam, ze świetną rolą Robina
            Williamsa), kiedyś oglądany, o tym, jak to każdemu człowiekowi tuz po urodzeniu,
            wszczepiano kamerę-monitor?. Tam zapisywało się wszystko, co człowiek przez
            całe, całe! swoje życie czynił, każdy widziany przezeń obraz, efekt
            wszystkich jego poczynań. A więc: co pisał, kogo (i jak) kochał, kogo (i jak)
            krzywdził, kogo uderzył - i jak owa ofiara wówczas wyglądała...słowem: zapis
            wszystkich, całkowicie wszystkich poczynań. Zapis ów odtwarzany był po śmierci
            każdej osoby, oglądany przez specjalnych, powiedzmy: "arbitrów" (nie pamiętam
            określenia, nazwy tego zawodu, użytego w filmie), którzy "przykrawali",
            dopasowywali cząstki z owego całożyciowego filmu, do oglądania jako pamiątki dla
            bliskich. Ułożona w sztuczny, przyklejony, plastikowy uśmiech twarz Williamsa
            tkwi w mojej pamięci do dziś. Bo cóż taki "arbiter" widział? Jakież koszmarne
            często zło, uczynki wołające o pomstę do nieba, a także małe, pospolite, a tym
            bardziej obrzydliwe podłości. Wszystko. Choć i piękne i dobre rzeczy. On takie
            rzeczy wycinał, oddając rodzinie gładki, "śliczny" obrazek; w sobie, we własnym
            najpewniej umyśle zostawiał te paskudztwa. Czy o nich zapominał, czy je odsuwał
            z pamięci? Chyba musiał - jakżeby inaczej mógłby żyć?
            Gdybyż ludzie mogli sobie wyobrazić, że mają taką właśnie kamerkę w oczach, że
            każdy ich postępek jest zapisany, sfilmowany, że kiedyś obejrzany przez kogoś,
            Kogoś, będzie...I gdyby potrafili tak żyć...
            Żeby chociaż próbowali...
            Do napisania, moi mili smile Może nareszcie uda sie z kompem, aby do Gwiazdki
            wytrzymał? Trzymajcie palce smile
            • hardy1 Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 16:16
              Hej Agfo smile Mięśnie bolą? To się ciesz! big_grin To wspaniałe uczucie,
              takie fizyczne zmęczenie, zwłaszcza jak po pożytecznej pracy smile
              Ten film, to "przycinanie pamięci zmarłych dla żyjących" - to nie
              życie, to taki slapstick...i nawet nie prostacko wesoły. Człek jest
              sobą kiedy wie o swoich dobrych i złych uczynkach; taka i pamięć
              powinna o nim pozostać.
              Więc gdzie ta różnica? W tym aby złych uczynków bylo dużo mniej niż
              tych dobrych. I aby świadomie krzywdy innym nie wyrządzać, cieszyć
              się z czyichś krzywd, czerpiąc jeszcze z tego "radość". Po
              niemiecku "schadenfreude",jeżeli się nie mylę. Ot i różnica między
              życiem a wegetacją...
            • krzys.ltd Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 18:43
              Tak, Agfo

              Wszystko każdemu się kiedyś zważy,
              Dość na ziemi honorów, a i obłudy do syta,
              W słonecznym przesileniu życia niechaj każdy zważy
              mienie swoje
              a i dorzuci
              i ową krzynę miłości z surowym imbirem "


              Zanim aniołowie dyżurni skwitują odbiór wink

              Myślę, że to właśnie zasady matematyczno - fizyczne ( o których
              pojęcie ma blade, ewent. Maska skonsultuje ) można tutaj przytoczyć :

              Nie najważniejsza jest sama suma dobrych i złych uczynkow,
              lecz różnica między nimi
              • k.karen Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 19:53
                Dobry wieczór Wszystkim smile

                Po przeczytaniu Waszych słów wypada mi tylko
                usiąść gdzieś z boku i uśmiechnąć się z satysfakcją,
                że słusznie oceniłam i dokonałam właściwego wyboru.
                Kolejny raz: cieszę się, że jestem z Wami smile

                "...a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój.."

                Budka Suflera - Jest taki samotny dom
                www.youtube.com/watch?v=KVB99q6XiHk
                • hardy1 Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 21:43
                  Siedź sobie i rozmawiaj gdzie chcesz i ile chcesz, Karen smile Tylko
                  nie rozumiem dlaczego "z boku"? Tu nie ma lepszych i gorszych.
                  Jesteśmy różni ale równi big_grin
                  I żeby to mi było ostatni raz! suspicious
                  • k.karen Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 22:11
                    Hardy smile "z boku" to nie znaczy w jakimś kącie.
                    To znaczy, że nie muszę być w centrum. A w sprawie,
                    o której rozmawiacie wiem najmniej, mogłam tylko
                    obserwować ( moderatorzy na tvn bardzo skutecznie
                    założyli mi "knebel")Choć wiem najmniej to i tak
                    na podstawie tego co czytałam, wyrobiłam sobie prawidłową ocenę
                    i podjęłam słuszną decyzję.
                    Ale dziękuję Ci za przywołanie mnie "do porządku" kiss
                    • k.karen Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 23:46
                      Zagram Wam jeszcze, życząc dobrej, spokojnej nocy smile

                      Whitney Houston:
                      www.youtube.com/watch?v=vuVKfIKQsRo&feature=related
                      DOBRANOC WSZYSTKIM
              • m.maska Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 19:58
                Krzysiu!!! bardzo pieknie to Agfa opisal - tylko zycie to nie matematyka,
                to nie dzialania na liczbach, to nie wartosci bezwzgeldne - bo to co jednego
                dotyka, po kims innym splywa jak po kaczce, co jednemu ujme przynosi ktos inny
                za uznanie i nagrode uwaza. Jednemu wstyd, inny sie tym szczyci.
                Dla mnie zawsze i wszedzie wykladnia bylo moje sumienie, moj spokojny sen i
                czyste spojrzenie sobie w oczy przed lustrem - ale i to znowu zalezy od tego
                czym sie w zyciu kierujemy, jesli ktos jest gotow ukrasc bo wychodzi z
                zalozenia, ze: tamten ma, to i on musi miec i jest to juz usprawiedliwieniem...
                Hihihi... opowiem przypadek, ktory wprawil mnie w oslupienie, niby nie ma on nic
                a nic wspolnego z naszymi rozwazaniami, a jednak - tacy sa ludzie.
                Kilka lat temu bedac we W-wiu bylam z Mama(wtedy juz ok.80 lat) na zakupach w
                Tesco. Sklep potezny, a ja nauczona przyzwyczajeniem zostawilam z boku wozek i
                weszlam miedzy regaly zeby wziac cos z kolejnej polki, mama stojaca gdzies obok
                nie zwracala uwagi na wozek..kiedy do niego podchodzilam zauwazylam, ze jakas
                starsza kobieta wyjmuje z mojego wozka mleko skondensowane - ktore wzielam z
                polki juz dobrych kilka regalow wczesniej. Zdazylam jedynie chwycic kobiete za
                reke i powiedziec jej ze to moj wozek. Pani owa z rozbrajajaca szczeroscia
                zakomunikowala mi, ze ona potrzebuje wlasnie mleko skondensowane, odpowiedzialam
                jej ze ja tez. Ale co byloby gdybym podeszla do kasy, zaplacila, przyjechala do
                domu i dopiero zauwazyla, ze czegos mi brak - tylko dlatego, ze ktos potrafilby
                byc na tyle egoista? te wozki stojace na samym srodku pozostawione, bezpanskie,
                ktore trzeba omijac to wlasnie ten egoizm, nie myslec o tym, ze stawia sie komus
                innemu na drodze..
                Krzysiu.. hihihi watpie, zeby zdarzylo Ci sie cos takiego co tutaj gdzie
                mieszkam jest nagminne. Skrecam z glownej ulicy i kawalek dalej stoja na srodku
                dwa samochody jadace z przeciwka a kierowcy sobie ucinaja pogawedke, bo wlasnie
                spotkali sie znajomi na drodze... ale nigdy jeszcze nie zdazylo mi sie nawet
                nacisnac na klakson.. rozmowa taka konczy sie momentalnie i samochody
                rozjezdzaja sie.
                Nie czyn drugiemu co Tobie niemile - moznaby podrzucic jako haslo naczelne, ale
                jesli ONI tak wlasnie lubia? - to tez niewiele znaczy.
                Piszmy dlugie posty, to moja rada - moze niektorzy zaczna czytac, moze niektorym
                pomoze w nauce ortografii, a moze niektorzy zaczna pojmowac w koncu o czym
                piszemy - Ci ktorzy nie sa w stanie czytac dluzszych postow i tak nie beda
                wiedzieli czego dotycza nasze posty... smile NIGDY smile
                • kogucik.2972 Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 20:35
                  Krzychu ! moje niewątpliwe - osobiste zwycięstwo - to to, że wylazłeś, chociaż się pożegnałeś i postanowiłeś już nie pisać ! big_grin
                  A tak poważnie, to świat się kończy. Zanurzyłem się niechcący w to czarne ... coś i normalnie mi odbiło big_grin
                  wczoraj do kurniczka wlazł mój troll osobisty - to jemu dedykowane było forum, przez które się poznaliśmy. I normalnie baby nie wykasowałem ! Litość mnie jakaś i sentyment ogarnęły, pomyślałem, - mój ty trollu, jak dobrze Cię widzieć, stara, dobra babo - spamiaro big_grin, szukało mnie biedactwo, bo chyba się stęskniła, zaniedbałem ją okrutnie ostatnimi czasy, bo choć wkurzała mnie niemożebnie, to zbladła jakoś przy tym co zobaczyłem tam... big_grin Sam się stęskniłem, za uganianiem po forach i wyszukiwaniem plagiatów i kradzieży "dóbr intelektualnych". Hardy - aleś się rozrymował big_grin - zaraźliwe co ? Od wtorku mam wolne, to będę musiał popieścić mój kurniczek, bo mi się kurki poobrażają. I się kurna rozpisałem. Ale skoro teraz takie trendy... big_grin
                  • krzys.ltd Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 21:06
                    to wielkie, to zimne, to obojętne i
                    pochłaniające niczyjość nie do podniesienia wink



                    Wtręt o uczestnictwie :
                    Dlatego właśnie pisałem, że wszelkich sposobów już się łapałem
                    ( i nie ja tylko ) żeby nie zwariować w tym durnym świecie netu,
                    gdzie, pozornie, z góry stoi się na pozycji przegranej.
                    Zatoczywszy sobie granice człowiek ma tyle dylematów, łącznie z tymi
                    żeby na odlew nie odpowiedzieć tym samym, że często jedynie
                    odpuszczenie wydaje się być wyjściem.
                    Z drugiej zaś strony, parafrazując Anię Z Zielonego Wzgórza w jej
                    rozważaniu nt. zgubionego bucika ( ale został jeszcze jeden ! wink )
                    lub doktrynę szklanki do połowy pustej ( lub pełnej ! ) wiem,
                    że przecież właśnie w necie poznałem przecudownych ludzi.
                    Ludzi, którzy dziś znajdują się w pierwszym szeregu najważniejszych
                    w moim życiu osób.
                    Przyjaciele z Misogino, z nieprawdopodobnym WU na czele, Przyjaciele
                    stąd...
                    Gdzieś tam, pod drodze, wszystkie próby czynione by ich ośmieszyć,
                    skompromitować, niewiele w rezultacie dały, albo wręcz odwrotny
                    skutek przyniosły.
                    Kiedyś - czytając z zainteresowaniem książki pewnego autora - nie
                    spodziewałem się, że właśnie w necie przyjdzie mi poznać osobę,
                    dzięki której mogę je czytać w polskim języku, że ta osoba jest
                    tak fantastycznym, kochanym człowiekiem.
                    Kochając, jak wiesz Kogociku, Jacka nieprawdopodobnie, nie liczyłem
                    na to, iż w necie zaprzyjaźnię się z jedną z najbliższych Mu
                    w życiu osób.
                    Przykłady można mnożyć, to wymierna wartość czegoś, co ma swoje
                    - bywa straszne - cienie, właśnie netu.
                  • hardy1 Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 22:02
                    Koguciku! Czy musisz tak głośno kukurykować?! Prawie jak "urbi et
                    orbi"...? Pierwszy raz w życiu "to" popełniłem...nawet nie wiem co
                    mnie naszło. Ot tak...mimowolnie się wpisałem. W życiu bym nie
                    pomyślał że takie "coś" popełnię. Rymowanki...jasny gwint! Hardy i
                    rymowanki...jakiś diabeł mnie podkusił. Teraz będzie śmiech "Hardy
                    rymuje"...zaraz się dowiem że i rapuje...a może i insze dziwolągi w
                    necie wyczynia...sad chyba schowam się na pewien czas w jakąś mysią
                    dziurę, może ludzie zapomną suspicious

                    A co do wiadomej sprawy - jak widać, każdy ma swego osobistego
                    trolla...my mamy swych... Jak się przekonałeś sam Koguciku, nawet
                    wśród nich są różni...stwierdziłeś że Twój osobisty wobec naszych to
                    taki "Arsen Lupin"...naszych lepiej do nikogo nie porównywać. Trudno
                    znaleźć porównanie...
          • hardy1 Re: NIEDZIELNIE 22.11.09, 16:07
            Witaj niedzielnie Masko smile
            Tak, mieliśmy różne zdania. Dyskutowaliśmy o tym. Dalej zostaję przy
            swoim ówczesnym zdaniu że warto było spróbować jeszcze - dlaczego?
            Bo sam, osobiście muszę się przekonać, dotknąć, rozważyć. Spróbować
            jeszcze raz, drugi...a może? Dopiero wtedy...w lewo czy
            prawo...jestem przekonany. Ale nie wcześniej.
            Skąd to wynika? Taki mam charakter, takie mam credo. Wynika z życia
            mego, z obecnej pracy - cieszę się jak niektórzy z młodzieży dają
            się uratować po 2-3 latach pracy z nimi, mimo że na początku
            nadawali się według innych do "skreślenia z góry". Nie śpieszę się z
            ocenami w takich sytuacjach, każdemu daję szansę.
            Jest oczywiście różnica że ci moi mają dopiero kilkanaście lat,są
            nieustabilizowani psychicznie - dojrzewanie, wpływ środowiska,
            rodziny... Są jeszcze "plastyczni"...
            ...natomiast "nasze" trolle to dorośli ludzie. To fakt, to już nie
            jest nieustabilizowana młodzież. Ale...staram się tak długo jak
            można...pamiętać że to jednak człowiek. Człowiek zaś ma rozum i może
            zmienić swoje postępowanie...przecież "człowiek to nie krowa która
            nigdy ich nie zmienia". Po drugie - niektórzy przecież występowali
            pod jednym nickiem tworząc sztuczny życiorys i osobowość, zaś pod
            innymi nickami trollowali. Taki jest internet...do pewnego czasu
            anonimowy. Dopiero jak się przekonałem że dla "naszych" trolli
            występowanie w kilku różnych postaciach, obrzucanie inwektywami i
            wulgaryzmami, "popisywanie się" rasistowskimi i innymi stereotypami
            rodem z ciemnych czasów, całkowity brak hamulców moralnych - to
            normalne postępowanie bo innego nie znają, a co gorsza, nie chcą
            znać i nie chcą się zmienić...to i postąpiłem tak jak postąpiłem.
            Długo to trwało? Bardzo długo - ponad rok. Czy żałuję że nie
            wcześniej? Nie. Przynajmniej jestem pewny że akurat oni się nie
            zmienią, nie znormalnieją. Próby "przetłumaczenia" były i nie
            przyniosły efektu. Trollowanie i ataki pełne nienawiści na innych są
            według nich (i to prawda) jedyną "szansą" zaistnienia w necie. Ale
            to tylko "pustowrzask". Nic więcej. Nic więcej nie mogą zrobić
            nautom. Dlaczego? Bo te dwa lata uodporniły nas...nawet tych z nas
            którzy najbardziej odczuwali te nienawistne ataki smile I to jest
            największa wartość - uodpornienie i dalsze nasze przebywanie na
            Podwórku i w necie...nie mają już chuligani internetowi satysfakcji
            którą mieli poprzednio, kiedy potrafili zniszczyć do cna inne znane
            i wartoścowe wątki na tvn24.pl... Na to jednak był potrzebny
            czas...więc nie uważam minionego za całkiem zmarnowany. Nie wspomnę
            już że dzięki temu zmusili nas do bliższego poznania i
            uwiarygodnienia siebie smile Jak inaczej mógłbym Was, moi mili, tak
            dobrze poznać? big_grin
            Dyskutowaliśmy, sprzeczaliśmy się, mieliśmy własne zdania...ale
            wszystko po to aby wyjaśnić sytuację. Nic więcej - bez żadnych
            wzajemnych insynuacji czy pretensji. Zostaliśmy różni, o różnych
            charakterach i osobowościach. I to też nas przyciąga do siebie...smile
            • hardy1 Re: NIEDZIELNIE 23.11.09, 01:56
              I ja już mówię - dobranoc smile
              • al-szamanka Re: NIEDZIELNIE 23.11.09, 06:29
                Kochani, jak się domyślacie znowu nie miałam wczoraj późnym wieczorem netu
                dlatego nie mogłam się wpisać, a szkoda, gdyż Wasze wpisy, szczególnie Karen i
                Agfy dodały mi sił i chciałam to Im powiedzieć - dziękuję z serca i z
                wdzięcznościąsmile
                ...i zmykam zaraz, bom znowu przedpracnie

                Koguciku...no, nowink

                Ślicznego dnia wszystkim życzę
                • hardy1 Re: NIEDZIELNIE 23.11.09, 09:06
                  Witam, już nie niedzielnie a pracpowszednie, AL. Dzień dobry
                  wszystkim smile
                  AL - kłopoty mają to do siebie że w większości mijają, prędzej czy
                  później. Twoje przerwy w dojściu do netu są newet inne - bo na pewno
                  miną smile
                  Otworzę chyba nowy wątek...ciasno się zrobiło smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka