wscieklyuklad
25.09.13, 19:41
Legendy z pogranicza plotki historycznej uzmysławiają nam, iż nasz ziemski świat i obecne bytowanie nie są wyrazem ciągłości, ale kolejnym etapem "homotrwania".
Parę światów współczesny poprzedzających odeszło w niebyt - przyczyną zagłady miały być rozmaite kataklizmy - od potopu, poprzez skorupotrzęsiawkę, aż po wybchy wulkanów rodzące w konsekwencji zgliszcza i popiół - w sensie "z prochu-ś powstał i w tenże się zamienisz"
Religia naturalnie stawia tym samym wysoko poprzeczkę naszej wierze, bowiem z jednej strony wierzymy w iłosierdzie boskie, z drugiej zaś dygoczemy na myśl samą karze za doczesne występki. Szczęśliwi ci, co odeszli na świat tamten - zdajemy się myśleć, gdy w naszej wyobraźni pojawia się abstrakcyjny obraz zagłady ostatecznej, zwanej egocentrycznie "Końcem Świata", choć przecież Ziemia to jedynie drobinka we Wszechświecie a jej zagłada byłaby pewnie dla Kosmosu wydarzeniem bez znaczenia.
Tak pojety determinizm wysoce jednak niepokoi, bowiem z teorii Ziemiocntryzmu, musielibyśmy wycofać się chyłkiem, gdybyśmy z tezą prezentowaną we wstępie zgodzili się bez niepotrzebnego szemrania.
cdn.