wscieklyuklad
26.03.24, 18:18
co przed nami dopiero!
Trwa Wielki Tydzień. Czas jakże dla katolicyzmu ważny.
A dla pisiąt, Moźdierzy Wolskiej oraz Rycerzy Niepokalanej, Chrystusa itd itp szczególnie.
Wszyscy - już z włosiem (łysiną) popiołem skażonym a memento mori pod nosem cichcem klepiący - Zmartwychwstania czekają, koszyczka święcenia żdają (kacapczyzm), tudzież ałgagolja (kacapczyzm) w bebeszki lania z białej kiełbachy zagrychą wyglądają.
Dla zwykłego ateusza - a takim wedle w/w bydła jest zapewne wnuk sałdata (kacapczyzm) z Wehrmachtu - symbolika jest przecież równie ważna.
I oto Wielki Poniedziałek.
Po triumfalnym wjechaniu Chrystusa na osiołku do Dżeruzalem (jingliczyzm) - drodze palmami usłanej a wiwatami okraszonej spełnienie czasu nastało.
Jezus zatem drzewo figowe przeklina ( z pewnością bez łacińskich ozdobników ale niewątpliwie w jidisz) - to wydarzenie symboliczne - w ten oto sposób Jezus porównuje fałszywców, którzy udając przywiązanie do wiary na nią się powołując, faktycznie niewiele z postawą chrześcijańską wspólnego mają. Nie wydadzą tedy owoców i jak figa na zatracenie wydana będzie tak i oni w ogniu piekielnym - jej wzorcem bez wartości nijakiej - sczezną (jednak nie jak Kantora artyści-kukły)
Idąc za ciosem - do świątyni się Jezus udaje gdzie na handlujących tamże natrafiając tumult czyni, stragany wywraca i na kopach cwaniactwo mamony żądne wygania!
Obecne doświadczenie z chłopstwem popańszczyźnianym związane - jewropejskie ulice blokujące - poucza, że kto na Mocarza girę wrażą podnosi, temu Herakles łapę ową ukrzyżuje!
A i o kapłanach (Annasz/Kajfasz i spółka) nie zapominajmy - podobno szał ich zdjął okrutny!
Zatem z dużą dozą prawdopodobieństwa rzec można, że atak na kapitalizm (tu handlujących w Domu Bożym) i KOŚCIÓŁ - choć tu żydowski - musiał doprowadzić do skutków opłakanych - czytaj: na krzyżu śmierci.
Wielki Wtorek
Dopust się dopełnia. W dniu wczorajszym figa przeklęta - usycha. Nie wyda pyszniutkich owocków, żołądeczków ich spragnionych nie zadowoli. Słodziutkich, pachnących, pożądanych przez zwykłego śmiertelnika. Ich figi!
Złowieszczego symbolu kary, której nikt przecież z utęsknieniem nie wygląda!
To było gwoździem do krzyża!
To było wyroku okrutnego zwiastunem!
To było Nieuniknionego nieuniknionym!
Barabasz w tumulcie udział wziąwszy zadźgał szarego zjadacza fig - rywala w konsumpcji. Wyeliminował groźnego konkurenta. Sam pewnie jako fig niejadek się mienił. A też i mocy drzew w badyl zamieniania nie dzierżył. I tym życie swe przestępcze ocalił.
Tu przypomnieć należy prawosławny Troparion, który mówi: Oto oblubieniec o północy nadchodzi i błogosławiony sługa, którego ZASTANIE CZUWAJĄCYM, NIEGODNY JEST ZAŚ TEN, KTÓREGO ZASTANIE LENIĄCYM SIĘ. ZWAŻ PRZETO DUSZO MOJA, NIE DAJ SIĘ OGARNĄĆ PRZEZ SEN, ABYŚ ŚMIERCI NIE ZOSTAŁA ODDANĄ I KRÓLESTWA WYZBYTĄ.
cdn