wscieklyuklad 14.12.25, 09:46 Owkorz - ale trzeba też dodać niemieckojenzyczne besmusgofie! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 14.12.25, 09:59 Co tu się stało: 1. W piątek rządy państw Unii Europejskiej postanowiły bezterminowo zamrozić rosyjskie aktywa o wartości do 210 mld euro. 2. Rosji trochę szkoda, bo to dużo pieniędzy a akurat by im się przydały. 3. Jest taki pomysł, że może by tak zamrożone rosyjskie miliardy przeznaczyć na przykład na odbudowę Ukrainy. 4. To bardzo niepokoi Rosję, która akurat w tym wypadku bardzo by chciała, żeby szanować prawo własności. 5. Przy okazji bardzo nasiliły się ataki na "eurokołchoz", "tyranię Brukseli" i ogólnie boty Putina dostały piany. więcej: www.donald.pl/.../rosja-oskarza-europe-o... Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 14.12.25, 11:28 JESIEŃ ŚREDNIOWIECZA. CZYLI CO ZOSTAŁO Z PIS? Jeśli ktoś myślał, że PiS po przegranych wyborach usiądzie w kąciku i zaparzy sobie ziółka z mięty i pokrzywy, to nie docenił instynktu samozachowawczego ludzi, którzy przez osiem lat traktowali państwo jak bankomat na kod PIN „TKM”. Dziś partia Jarosława Kaczyńskiego przypomina bardziej rodzinę po burzliwym rozwodzie niż formację polityczną. A to dopiero początek. Komedia frakcji, czyli masło, margaryna i smalec Mateusz Morawiecki – jeszcze niedawno premier RP, a dziś polityczny hipster z aspiracjami do centrowego come-backu – postanowił pokazać prezesowi wała. Gdy Kaczyński zwołał partyjny „sąd kapturowy”, żeby rozliczyć margaryniarzy, Morawiecki wolał jechać na spotkanie z wyborcami na Podkarpaciu. Czysta symbolika: wybrał ludzi, nie prezesa. Tymczasem w sali narad partii rozgorzała wojna masła z margaryną. Czarnek, Jaki, Sasin i Bocheński – znani jako „maślarze” – wytoczyli ciężkie działa przeciwko byłemu premierowi. Przynieśli wykresy, memy, sondaże i oczywiście teczki z exit pollami. Udowadniali, że PiS powinien skręcać w prawo, bliżej Konfederacji, Brauna i może jeszcze Ciemnogrodu. I jak tu nie zakrzyknąć: Lechu! Co oni zrobili z Twoją partią?! Wizyta u Brauna – jak pielgrzymka do Lourdes PiS-owcy w kolejce do Brauna? To już nie kabaret, to dokument społeczny. Michał Dworczyk, Daniel Obajtek – ludzie Morawieckiego – próbują się podlizać największemu szkodnikowi w Sejmie. A Braun? Braun się śmieje. Razem z Mentzenem i Bosakiem szykują się do przejęcia spadku po PiS. W tych warunkach Morawiecki szykuje plan B. Słyszymy o cichych rozmowach z PSL i Hołownią. Jego ludzie badają grunt pod przyszłą koalicję. Pytanie tylko, czy margaryna jeszcze się nie przeterminowała. NBP, czyli dwór króla Glapy Ale najpiękniejsze przedstawienie tej jesieni odbywa się w gmachu Narodowego Banku Polskiego. Adam Glapiński, prezes z nadania PiS i ulubieniec Jarosława Kaczyńskiego, postanowił rozegrać własną partię szachów. Cel? Utrzymać swoją dworską koleżankę Martę Kightley jako wiceprezeskę – czyli osobę, która pilnuje jego wydatków, urlopów i marmurowych żyrandoli. Glapiński oferuje rządowi Tuska pewien układ: zostawcie mi Martę, a ja nie będę bruździł na rynkach finansowych. Tusk póki co trzyma fason, ale w PiS zawrzało. Buntownicy w zarządzie NBP postanowili skończyć z dworskim bizancjum – zaproponowali reformę, która odbierze „Glapie” samowładztwo. A w odpowiedzi Glapiński rozpuścił propagandową lawinę w mediach Karnowskich, gdzie redaktorzy piszą z powagą, że obrona Marty Kightley to ostatni bastion przed wprowadzeniem euro przez agentów Tuska. Ręce opadają. Raport Cenckiewicza – truposz z szafy I jakby mało było tej groteski, powrócił jeszcze jeden upiór z przeszłości – raport Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich, czyli słynne dzieło Sławomira Cenckiewicza, obecnie szefa BBN. Raport – powstały w 2023 roku z czysto politycznego zamówienia PiS – miał być „Lex Tusk”, czyli próbą wyeliminowania lidera opozycji z życia publicznego na chwilę przed wyborami. Dokument pełen był insynuacji, pomówień i naciąganych tez. Na jego podstawie sugerowano, że Donaldowi Tuskowi i Radosławowi Sikorskiemu nie wolno powierzać żadnych funkcji państwowych. Problem w tym, że komisja była nielegalna, członkowie wyłącznie z PiS, a sama ustawa została później uznana przez Sejm za nieważną. Mimo to Cenckiewicz z triumfem przywrócił raport do obiegu, twierdząc, że ma on „charakter państwowy”, bo nie został podpisany przez prezydenta. Na miejscu Lecha Kaczyńskiego byłoby mi po prostu wstyd. Bo tak wygląda dziś prawica: raporty pisane na zamówienie, frakcje na bazie produktów mlecznych i kolejki do Brauna jak do świętej studni. Tusk? Spokojnie robi swoje Na tle tej operetki premier Tusk wypada jak Churchill z mema. Twardo, metodycznie i z dystansem. Zamiast dramatów – reforma sądownictwa. Zamiast krzyków – KPO. Zamiast sojuszy z Braunem – współpraca z UE i NATO. Nawet Glapiński wie, że bez Tuska nie przeżyje. Więc niech „maślarze”, „margaryniarze” i inni „olejarze” toczą swoje wojenki. Historia – ta prawdziwa – będzie pamiętać, kto wtedy stał po stronie państwa, a kto po stronie własnej pensji. I tego się trzymajmy. Bielejewski Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 14.12.25, 11:31 PAN SIKORSKI 👇👇 „Jeszcze wczoraj byliśmy niemieckimi agentami a dzisiaj znowu jesteśmy ruskimi. Świry z naszej patoprawicy, które wierzą we własną kretyńską propagandę nie powinny mieć wpływu na poważne sprawy państwowe.”– Radosław Sikorski Brawo, Panie Ministrze! Trafił Pan w sedno z precyzją chirurga. Ta absurdalna karuzela oskarżeń – raz niemieccy agenci, raz ruscy – pokazuje tylko, jak desperacko patoprawica szuka wrogów wszędzie, tylko nie w lustrze. Polska zasługuje na poważną debatę opartą na faktach, a nie na konspiracyjnych bajkach, które szkodzą naszemu krajowi na arenie międzynarodowej. Dziękuję za jasny głos rozsądku w tym szumie propagandy! #MuremZaTuskiem Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 14.12.25, 11:33 Afery i kłamstwa 8 lat rządów PiS zaczynają docierać do Polaków. Prawo i Sprawiedliwość od miesięcy stara się zachować wewnętrzną jedność, ale coraz wyraźniej widać, że partia przechodzi głęboki kryzys i erozję. Jarosław Kaczyński, który zwykle unika sygnałów słabości, w ostatnich tygodniach wielokrotnie wzywał kluczowych polityków na spotkania przy ul. Nowogrodzkiej. Jak ujawniło RMF FM, prezes zdecydował o zwołaniu posiedzenia prezydium Komitetu Politycznego, ma ono odbyć się dziś, w piątek 12 grudnia. Oficjalnie chodzi o omówienie aktualnej sytuacji, nieoficjalnie, o próbę ratowania partii przed dalszym rozpadem. To kolejne takie spotkanie w bardzo krótkim czasie, a każde z nich odbywa się w coraz bardziej napiętej atmosferze. Według RMF FM powodem są „napięcia w partii oraz coraz gorsze notowania w sondażach”. Słowo „napięcia” wydaje się tu wyjątkowo łagodne, wewnętrzny konflikt, który jeszcze rok temu tlił się pod powierzchnią, dziś może rozsadzić partie. To nie tylko seria nieprzemyślanych wypowiedzi, lecz objaw głębszego procesu. Przez lata PiS funkcjonował w ramach ścisłej hierarchii, opartej na autorytecie prezesa i polityce rozdawnictwa, co pozwalało utrzymywać różne frakcje w ryzach. Po utracie władzy i spadku poparcia lojalność polityczna zaczęła kierować się w zupełnie inne strony. Nawet częste zwoływanie władz partii nie przynosi efektów. Ostatnie spotkanie pod koniec listopada nie ugasiło konfliktów – przeciwnie, uczestnicy opisują je jako wyjątkowo burzliwe. Mateusz Morawiecki miał opuścić naradę przed zakończeniem po ostrych starciach z przeciwnikami. Ten gest był symboliczny: były premier, jeszcze niedawno jedna z dwóch najważniejszych osób w partii, demonstracyjnie wychodzi ze spotkania mającego na celu zaprowadzenie jedności. U podstaw sporu leży pytanie, czym ma być PiS po ośmiu latach rządów zakończonych porażką. Z jednej strony zwolennicy Morawieckiego widzą partię idącą w kierunku centrum. Z drugiej strony, coraz głośniejsza frakcja twardogłowych, w skład której wchodzą m. in. Przemysław Czarnek, Patryk Jaki, Jacek Sasin i Tobiasz Bocheński. Oni chcą odsunąć Morawieckiego na boczny tor, argumentując, że rosnąca Konfederacja i partia Brauna pokazują, iż prawicowy elektorat oczekuje radykalnych postulatów, a nie umiarkowania. Spór o linię ideową w partii, w której od dwóch dekad decyzje programowe podejmował praktycznie jeden człowiek, jest bezprecedensowy. Może to jednak naturalne zwieńczenie procesu starzenia się projektu politycznego, który opierał się na niekwestionowanym autorytecie prezesa. Teraz ten autorytet słabnie, a wraz z nim zdolność do kontrolowania frakcji. Kaczyński, zwołując kolejne posiedzenia, chce „wyciszyć chaos i skupić się na planach, w tym na nowym programie”. Problem w tym, że chaos stał się trwałym stanem, a program nie powstanie bez zgody co do tożsamości partii. PiS, które przez lata kształtowało polską scenę polityczną, zaczyna przypominać konstrukcję, w której najpierw pojawiają się rysy, potem pęknięcia, aż w końcu odłamki odpadają same. Dzisiejsze konflikty to nie przejściowy kryzys, lecz strukturalna oznaka rozpadu. Gdy prezes musi co tydzień gasić kolejne pożary, jasne jest, że nie chodzi już o kontrolę sytuacji, to desperacka próba utrzymania całości. Coraz więcej wskazuje, że ta próba może się nie udać. A Kaczyński jest słaby, na środowej miesięcznicy, towarzyszyło mu tylko kilku parlamentarzystów i działaczy. Nikt już się go nie boi. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 14.12.25, 11:36 www.facebook.com/reel/866265799100641 Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 14.12.25, 11:56 www.facebook.com/reel/1210859024274444 Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 14.12.25, 12:01 Wpuszczenie bandytów na salony powoduje, że myślą iż bandytyzm, to patriotyzm😎 Podwórko prostuje: nie można myśleć nie posiadając musgu! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 15.12.25, 13:54 SUWERENNOŚĆ NA SMYCZY, CZYLI EUROPA W KOSZULCE Z ORŁEM, SZYTEJ W TEKSASIE (WERSJA DLA TYCH, KTÓRZY JESZCZE WIERZĄ W BAJKI) Europejska prawica zjechała się do Brukseli, by stoczyć „bitwę o duszę Europy”. Brzmi podniośle, wyglądało jak rekonstrukcja historyczna: XIX-wieczni prorocy w garniturach z sieciówki, bredzący o upadku cywilizacji, jakby właśnie odkryli, że w Paryżu można kupić hummus. Było wszystko: walka z marksizmem, tęsknota za tradycją, strach przed migracją, i oczywiście – płacz o wolność słowa, który kończy się dokładnie tam, gdzie zaczyna się krytyka prawicy. Jednego zabrakło: prawdy. Bo oto wielcy wojownicy z Brukseli, ci samozwańczy rycerze suwerenności, po cichu układają się z amerykańskimi konserwatystami, big techami i petrobaronami. Chcą Europy silnej? Nie. Chcą Europy posłusznej. Tyle że nie Brukseli – tylko Teksasowi, Waszyngtonowi i fundacji Heritage. To nie suwerenność – to kolonializm mentalny w wersji 2.0. A w Polsce? Kaczyński – nasz lokalny papież populizmu – całe życie marzył, by Europa wyglądała jak Polska jego snów: szara, przestraszona, z religią jako systemem operacyjnym i TVP jako jedynym oknem na świat. Jarosław nie lubi Unii, bo nie potrafi jej kontrolować. Tam są procedury, budżety, odpowiedzialność. On woli świat, gdzie decyzje zapadają w piwnicy na Nowogrodzkiej, przy cienkiej herbacie i głębokim braku kontaktu z rzeczywistością. Jego wizja świata to mentalny bunkier. Europa – źródło zgorszenia. Zachód – moralna zgnilizna. Kobieta – potencjalna groźba. LGBT – ideologia. Opozycja – zdrajcy. Dzieci – jak najwięcej, ale cudze. Państwo – jego, ale nie na długo. To wszystko zatopione w sentymentach z PRL-u i traumach z lat 90., z których nigdy się nie wyleczył. Polskę widzi jako węgierską prowincję, w której premier jeździ do Moskwy, a prezydent czeka na telefon z Mar-a-Lago. A propos prezydenta – Karol Nawrocki. Ten człowiek jest jak polityczna kopia zapasowa: niby istnieje, ale nikt nie wie, po co. Ma tytuł, fotel i dostęp do mikrofonu, ale mówi rzeczy, które sprawiają, że nawet Braun wygląda na stabilnego emocjonalnie. Prezydent bez wizji, bez planu, za to z wielkim żalem do świata, że nie traktuje go jak poważnego gracza. Zakochany w słowie "partnerstwo", chociaż sam przypomina bardziej nadgorliwego ucznia, który wciąż podnosi rękę, ale nikt go nie pyta. Nawrocki rozmawia z Trumpem (czyli twarzą politycznego fast foodu), wzdycha do Kaczyńskiego i gani Tuska – a wszystko to z miną dziecka, które nie rozumie, dlaczego nikt go nie zabiera na poważne zebrania. Gdy Ukraina spotyka się z liderami Zachodu, on skarży się, że nie dostał "dziękuję". Gdy Europa planuje pokój, on planuje wpis na Facebooku. A gdy MON wysyła myśliwce, on dowiaduje się z gazet. To nie prezydent. To bohater tragikomedii, którego nikt nie chciał obsadzić, ale się uparł. W Brukseli populistyczna prawica opowiadała o wielkiej kulturze europejskiej, opartej na greckiej filozofii, rzymskim prawie i chrześcijańskiej moralności. Pomijając, że większość z nich ledwo ogarnia współczesną konstytucję, to rozumieją kulturę jak muzeum: wolno patrzeć, ale nie dotykać. Żadnego oświecenia, żadnego postępu, żadnej różnorodności. Europa ma być jak XIX-wieczny pensjonat dla bogatych wdów – cicho, biało, chrześcijańsko i bez pytań. Populiści mówią, że chcą wolności słowa – ale tylko swojej. Mówią, że walczą z elitami – ale są nimi od dawna. Mówią, że chronią narody – ale najchętniej zamknęliby je w konserwie. Mówią o gospodarce – i natychmiast proponują model feudalny z Uberem w roli pana. Polska już tam była. PiS przez osiem lat pokazał, jak wygląda świat bez Unii: z TVP zamiast debaty, z Ordo Iuris zamiast konstytucji, z CBA zamiast sądu. Teraz Konfederacja próbuje to kontynuować, tylko szybciej i z mniejszą ilością rozumu. Bosak to Kaczyński w wersji fit. Mentzen – młodszy Balcerowicz po kursie marketingu. Braun – pirotechnik z pretensjami. Bąkiewicz – watażka od delegacji państwowych na Marsz Niepodległości. Każdy z nich chce rewolucji, ale nikt nie mówi, co będzie po niej – bo wie, że po wszystkim zostanie tylko dym, lament i występ w „Pytaniu na Śniadanie”. Suwerenność to odpowiedzialność. Wersja populistyczna to patriotyzm na pokaz, polityka jak cosplay. Polska w ich wydaniu ma być wielka, ale tania. Głośna, ale głucha. Wolna – ale tylko na własnym podwórku. I najlepiej, żeby się nie zadawała z tymi z Europy, bo mogą się zorientować, że król jest nagi, a prezydent... cóż, nawet nie król. A kiedy wszystko się rozpadnie – bo się rozpadnie – usłyszymy, że to wina elit. Że Unia nie rozumiała. Że Tusk przeszkadzał. Że Soros. I że trzeba budować od nowa – oczywiście z tymi samymi ludźmi. W końcu nikt nie zna tak dobrze gruzu jak ci, którzy go zrobili. To był felieton dla tych, którzy nie chcą się dać ogłupić. Dla tych, którzy pamiętają, że wolność to więcej niż prawo do krzyczenia. I dla tych, którzy nie chcą Europy na smyczy – nawet jeśli smycz jest z haftowanym orłem. z neciszcza Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 17.12.25, 17:00 Sławomir Mentzen w Radiu ZET ogłosił, że Węgry są „dosyć daleko od Polski”, bo aż 78 kilometrów. Tak daleko, że z Torunia do Warszawy jest ponad dwa razy więcej, ale jakoś nikt nie pakuje plecaka i racji żywnościowych. Czyli według tej logiki wyjazd z Torunia do Warszawy to już niemal ekspedycja międzykontynentalna. W tej wersji rzeczywistości 78 km urasta do rangi kontynentalnej odległości, a elementarna orientacja w przestrzeni zostaje zawieszona na kołku. Mentzen najwyraźniej nie tyle spał na geografii, co nigdy się na nią nie obudził. Skala mapy go przerosła, zdrowy rozsądek nie dojechał, a pewność siebie, jak zawsze, wystrzeliła w kosmos. I znów dużo gadania, mało orientacji. Mentzen nie pomylił się w liczbach. On pomylił skalę świata... a czegóż oczekiwać od besmusgofia? Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 17.12.25, 17:35 Przyznam szczerze: czapka mi spadła, jak zobaczyłem, kto jest dziś rzecznikiem KUL. Rzecznikiem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego został… Wojciech Andrusiewicz. Ten sam, który w czasach rządów PiS był twarzą Ministerstwa Zdrowia za Szumowskiego i Niedzielskiego. Przypomnijmy fakty: To właśnie Andrusiewicz przez kilka lat wychodził do kamer i tłumaczył wszystko, co działo się w resorcie zdrowia w czasie pandemii: – zakupy respiratorów za ponad 200 mln zł od handlarza bronią – bez dostarczenia sprzętu, – maseczki i testy kupowane w pośpiechu od „zaprzyjaźnionych” firm, często wadliwe, ze stratami liczonymi w setkach milionów, – kolejne wątpliwe decyzje, które opinii publicznej sprzedawano jako „działanie w kryzysie”, „wszystko zgodnie z prawem”. Rolą rzecznika jest oczywiście bronić „swojego” ministra. Ale tu mówimy o komunikowaniu największych pandemijnych afer – i o człowieku, który konsekwentnie wygaszał pytania, relatywizował skalę problemu, zasłaniał się „trudnymi warunkami”. Media i opinia publiczna widziały w tym raczej pudrowanie kłopotów niż transparentność. Potem przyszedł bardzo miękki ląd – funkcja rzecznika w Narodowym Banku Polskim. Kolejna instytucja państwowa, kolejne miejsce, gdzie lojalność wobec obozu władzy liczyła się bardziej niż zaufanie obywateli. I dziś ten sam człowiek zostaje rzecznikiem KUL – uczelni, którą od lat przedstawia się jako jedno z intelektualnych zapleczy prawicy. Co więcej, wcześniej powierzono mu kierowanie Akademią Nowoczesnych Mediów i Komunikacji tej uczelni. Czyli człowiek od gaszenia pożarów po aferach pandemicznych ma współtworzyć miejsce, gdzie uczy się młodych ludzi komunikacji, mediów, odpowiedzialności za słowo. Nie chodzi mi o osobisty atak na Andrusiewicza. Chodzi o symbol. Z jednej strony mamy Kościół i uczelnię, które zmagają się z kryzysem zaufania, mówią o potrzebie odnowy, wiarygodności, przejrzystości. Z drugiej – w kluczowej roli stawia się człowieka kojarzonego z obroną najbardziej kontrowersyjnych decyzji w jednej z najtrudniejszych dla państwa sytuacji, z gigantycznymi stratami dla finansów publicznych. Jaką to wysyła wiadomość studentom, młodym dziennikarzom, ludziom mediów? Że w Polsce nie liczy się standard, tylko lojalność polityczna? Że jeśli wystarczająco długo będziesz tłumaczyć niewytłumaczalne, zawsze znajdzie się dla ciebie miejsce – w ministerstwie, banku centralnym, a na końcu na uniwersytecie katolickim? Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 17.12.25, 17:37 Ojtamojtam! Nawet niemickojenzyyczne besmusgofie się nie bało! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 17.12.25, 17:41 🚨PiS SIĘ SYPIE, JAK ŁUPIERZ Z KACZYŃSKIEGO ,,AFTERPARTY" MORAWIECKIEGO Setka gości po wigilii u Kaczyńskiego. Czy to koniec jedności w PiS? Szanowni Państwo Święta Bożego Narodzenia to czas jedności, opłatka i rodzinnej atmosfery... Ale nie w PiS! Wczoraj (16 grudnia) politycy partii mieli aż dwie wigilie – najpierw tradycyjną u prezesa Jarosława Kaczyńskiego w siedzibie na Nowogrodzkiej, a potem "afterparty" zorganizowane przez Mateusza Morawieckiego, na które zaproszono prawie setkę gości! Na drugiej wigilii pojawili się współpracownicy Morawieckiego, samorządowcy i wielu polityków PiS. Były premier tłumaczy, że to podziękowanie dla swojego zespołu i że nie ma mowy o rozłamie. Ale w partii aż huczy od plotek: frakcja "harcerzy" (ludzi Morawieckiego) kontra "maślarze" (zwolennicy skrętu w prawo, jak Sasin, Jaki czy Czarnek). Prof. Agnieszka Kasińska-Metryka, politolog, ostrzega: te ruchy odśrodkowe nie są na zmianę lidera, ale na rozpad PiS. "Sprawa jest znacznie poważniejsza" – mówi ekspertka. Wielu w partii się boi, że to początek końca jedności. A Jarosław Kaczyński? Podobno dzwonił do Morawieckiego, by deeskalować napięcia, ale czy to wystarczy? Co Wy na to? Czy PiS przetrwa te wewnętrzne burze, czy czeka nas nowy rozdział na prawicy? Podzielcie się opiniami w komentarzach! #RozłamWPrawicy #MuremZaTuskiem Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 17.12.25, 17:41 Sądziłem że Pan Gliński po tym jak został kiedyś „premierem z tableta”, nie boi się nowoczesności. Dziś jednak okazało się, że boi się szybkich pociągów. W zamian polecam dorożkę. Spokojnie, malowniczo i tradycyjnie. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 17.12.25, 17:54 nie zapominajmy o niemieckojenzycznych besmusgofcach! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 17.12.25, 18:01 Zapraszam do przeczytania 👇 Kapłan gniewu, reżyser własnej korony cierniowej W świecie przestępczym istnieje stara metoda budowania legendy: najpierw zaczepiać ludzi na ulicy, wywołać awanturę, stworzyć chaos, a kiedy policja przyjedzie - grać ofiarę. „To nie ja! To oni! Psy mnie biją! A ta pani nie chciała dać mi na fajki!” Mechanizm prosty jak konstrukcja cepa: wywołujesz konflikt, by potem odegrać niewinnego prześladowanego przez system. Grzegorz Braun robi dokładnie to samo, tylko w świetle kamer i z dużo wyższą świadomością teatralną. Najpierw łamie prawo - z premedytacją, pokazowo, z wyczuciem ujęcia. A później wychodzi na mównicę Sejmu niczym kapłan, który ogłasza, że wszyscy są grzesznikami, a on jedyny wie, jak zbawić Polskę. To ten sam mechanizm, tylko osadzony na wyższym poziomie scenografii. Bo religia braunowska nie wyrasta z polityki, lecz z imitacji sacrum. Jego wyznawcy nie przychodzą na spotkania, ale na „nabożeństwa”, a on nie mówi - tylko odprawia. Każde jego wystąpienie otwiera to samo rytualne zawołanie: „Szczęść Boże”. Nie jako zwykłe powitanie, lecz jako sygnał liturgiczny, zapowiedź mszy gniewu. W tej jednej chwili żąda od słuchaczy nie postawy obywateli, lecz wiernych. Każde wejście na mównicę staje się procesją, każdy gest - błogosławieństwem albo klątwą. On nie tworzy argumentacji, lecz buduje ołtarz. W Sejmie i Parlamencie Europejskim ogłasza katalog grzechów świata, wzywa do pokuty, a potem do ekskomuniki. Wyznawcy reagują natychmiast: prostują plecy, milkną, czekają na „prawdę objawioną”, przekonani, że słyszą głos człowieka obdarzonego misją. Jego język nie przekonuje - on zawłaszcza. Pauzy są ustawione tak, by wierni sami wypełniali je gniewem; przeciągnięte sylaby nadają ton sacrum, a końcowe półszepty brzmią jak zamykanie księgi objawienia. Religia braunowska opiera się na prostym rytuale: różańcu i potępieniu. Różaniec ma dawać aurę czystości; potępienie - poczucie siły. Każde „zdrada!”, każde „będą odpowiadać!”, każde „ocknijcie się!” jest jak uderzenie w dzwon, który ma zwołać wiernych. Aby jednak religia istniała jako ruch, potrzebuje męczennika - i Braun doskonale to wie. Dlatego jego wykroczenia nigdy nie są przypadkowe. Każda prowokacja jest pierwszą sceną przygotowanego spektaklu. Zgaszenie świec chanukowych, wyrwanie flagi unijnej, awantury w szpitalach, zakłócanie uroczystości publicznych - to nie spontaniczne zrywy, lecz świadomie reżyserowane kadry. On wie, że instytucje państwowe stanowią idealne tło. Wystarczy jeden gest, by powstało ujęcie, a ujęcie natychmiast uruchomi narrację. Bo reżyser Braun nie czeka na reakcję systemu - on ją planował. Akt oskarżenia, proces, wniosek o uchylenie immunitetu - to nie upadki. To kolejne akty. To momenty, w których może wejść na scenę jako „prześladowany prorok”. Kiedy staje przed sądem i zaczyna od „szczęść Boże”, buduje własną koronę cierniową. Ciernie to każdy jego czyn, każda prowokacja, każdy przepis, który złamał po to, by potem móc mówić, że cierpi „w imię prawdy”. W tym teatralnym rytmie jest jeszcze jedna funkcja, o której niewielu mówi: finansowa. Braun od lat trenuje swój elektorat tak, jak trenuje się wspólnotę religijną - regularnymi ofiarami. Jego zbiórki działają jak kościelna taca: nieważne ile, nieważne na co, nieważne jak. W religii chodzi o gest, nie o rachunek. Wyznawcy płacą, bo płacenie stało się rytuałem. On dobrze wie, że będą utrzymywać jego kampanie, jego przyszłość, jego rodzinę. Każde spalenie flagi, każda awantura, każda prowokacja - to sygnał zbiórkowy. Wystarczy, że odwiedzi izbę przyjęć albo przerwie jakieś wydarzenie, a taca sama zaczyna krążyć. Mesjasz, który odwiedza domy rozpusty - tyle że w wersji politycznej. W tej religii nie ma miejsca na analizę. Wierni nie pytają, dlaczego złamał prawo, ani kogo skrzywdził. Widziany w świetle kamer, z różańcem w kieszeni lub gaśnicą w tle, staje się ikoną. Rekwizyty pełnią rolę sakramentalną: różaniec daje czystość, gaśnica - odwagę, flaga - bunt, zgaszone świece - obraz „walki o cywilizację”. Cała przestrzeń publiczna jest jego świątynią. Każdy przedmiot - jego relikwią. Geniusz sceny. Tak domyka się liturgia męczennika: najpierw prowokacja, potem kara, a na końcu przemiana winnego w prześladowanego. To zamknięty cykl, dzięki któremu wyznawcy widzą w nim nie inicjatora problemu, lecz ofiarę systemu. On nie musi bronić swojej niewinności - wystarczy, że udowodni swoje cierpienie. A oni - że je opłacają. Cała ta konstrukcja, choć logiczna we własnym rytuale, opiera się na jednym fundamencie: paranoi. Paranoi przywódcy, który musi tworzyć wrogów, by istnieć, i paranoi wyznawców, którzy potrzebują proroka, by nie zostać sami ze zwyczajnością. Jedni i drudzy wierzą w mit tworzony z prowokacji, gniewu i teatralnych gestów. A polityka? Polityka jest tu tylko dekoracją. Prawdziwy spektakl odbywa się w głowach. Dominik Stein Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 17.12.25, 18:20 www.facebook.com/reel/788685607519837 Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 17.12.25, 18:53 PiS – Pętla i Strach. Tak dziś pisowcy znowu potraktowali zwierzęta. Wstyd i hańba! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 17.12.25, 18:55 karskie się dwoiło i troiło, ale mądra psinka poznała się na świrzęciu Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 18.12.25, 17:24 TRYBUNAŁ, FRONT GAŚNICZY I JĘZYK MIGOWY – DZIEŃ W POLSKIM KABARECIE POLITYCZNYM Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał orzeczenie, które powinno wstrząsnąć polską klasą polityczną. Niestety, nie wstrząsnęło. TSUE uznał, że tzw. polski Trybunał Konstytucyjny (pisany z małej litery z oczywistego powodu) naruszył kilka fundamentalnych zasad prawa UE. W skrócie: nie spełnia wymogów niezawisłego sądu, trzech "sędziów" TK zostało powołanych nielegalnie, a wyroki z lipca i października 2021 roku podważyły sens istnienia unijnego prawa. Innymi słowy, Luksemburg pokazał palcem na Warszawę i powiedział: "to nie jest sąd, tylko polityczna marionetka". Jak zareagowała na to władza? Otóż nie zareagowała. Nie tylko dlatego, że PiS nie rządzi, ale dlatego, że mentalnie nadal czuje się bezkarny. Zamiast refleksji i pokory, mamy Mareczka Suskiego, który na posiedzeniu komisji kultury rzuca w eter: "Do widzenia, debile". Kulturalnie, po sejmowemu, na poziomie. Tymczasem po drugiej stronie politycznego zoo Grzegorz Braun buduje swój "Front Gaśniczy". I nie, nie chodzi o strażaków. Chodzi o groteskowe, poronione widowisko ideologiczne, które zbiera pod jednym dachem wszystko, co w polskiej polityce wyklucza się ze zdrowym rozsądkiem i podstawową higieną intelektualną. Braun, ten domorosły piroman moralny, stworzył platformę dla egzotycznych kombinatów nienawiści i paranoi: mamy tu antyukraińskie modelki z TikToka, byłych zomowców, miłośników PRL-u i ludzi, którzy wierzyli, że pandemia to plan Sorosa wspierany przez czarodziei z WHO. Jest to zbieranina tak groteskowa, że wygląda jak parodia partii politycznej napisana przez scenarzystę kabaretu w kryzysie twórczym. Ich program? Nie istnieje. A przynajmniej nie taki, który można by spisać bez użycia papieru toaletowego. Wystarczy, że Grzegorz Braun powie, że "wie", "czuje" i "wyczuwa", a jego elektorat w uniesieniu kiwa głowami. Każdy kto nie klaszcze, jest agentem. Każdy kto pyta, jest żydo-masońskim lewakiem z Brukseli. A kto nie pali świec w Sejmie, ten z systemu. Ten groteskowy kabaret nabiera też groźniejszego tonu, bo sondaże pokazują wzrost poparcia dla Brauna. Czyli znów historia pokazuje, że im kto więcej krzyczy, tym głośniej słyszy go ciemny lud. W tle tej farsy pojawia się temat obsady ambasadorów, który pokazuje, jak bardzo Pałac Prezydencki zamienia się w muzeum biernego oporu. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przedstawił prezydentowi Nawrockiemu logiczną, kompromisową propozycję: 10 ambasadorów wskazanych przez Pałac, 10 przez MSZ, a 80 – z puli zawodowej, czyli tych, którzy znają się na robocie. Prezydent najpierw wyraził zgodę. Ustnie. A potem dostał objawienia lub ataku pałacowej amnezji i nagle uznał, że nic takiego nie miało miejsca. Jakby cała rozmowa odbywała się w rzeczywistości alternatywnej – tej, w której prezydent jest niezależny i ma własne zdanie. W tej samej konwencji można było też obserwować wizytę ambasadora USA u Kaczyńskiego. Prezes po spotkaniu chwali, że rozmowa była dobra. Tylko jedno pytanie: w jakim języku? Bo Jarosław Kaczyński żadnego nie zna. Może było po migowemu? A może prezes teraz choruje, bo nadwyrężył ręce od tej dyplomacji palcami? A propos chorób: dopiero co nieobecność Kaczyńskiego przy głosowaniu nad wetem Nawrockiego tłumaczona była nagłym pogorszeniem stanu zdrowia. Problem w tym, że prezes regularnie choruje, ilekroć trzeba by się wykazać odwagą. Polityczna grypa z selektywnym przebiegiem. Na koniec ciekawostka: w rankingu zaufania Trzaskowski wskoczył na czwarte miejsce. Tusk, mimo ogromnych wysiłków, by przywrócić państwo prawa, trzyma się niżej. Polska logika: im więcej robisz, tym mniej ci ufają. Ważne, że człowiek z kotem dalej może mieszkać w bańce bez konsekwencji. Nie ma sensu szukać w tym sensu. To nie polityka. To stand-up z publicznością, która nadal płaci abonament. Jeszcze. Bielejewski Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 18.12.25, 18:30 www.facebook.com/100007913880916/videos/pcb.4187927824814306/2019184665575350 www.facebook.com/100007913880916/videos/pcb.4187927824814306/24731528323143014 www.facebook.com/100007913880916/videos/pcb.4187927824814306/796177189834348 Dziewczynom, które wczoraj miały pretensje do Donalda Tuska, że w wielu dwudziestu paru lat nie mają swojego mieszkania i straszyły go obaleniem rządu przypominam gdzie miał kobiety kaczyński i jego banda. Pałowanie kobiet nawet metalowymi pałami przez pododdziały w cywilu powołanie do rozpędzania grup kiboli. Trzeci filmik to limuzyna rządowa wyjeżdżające w tłum protestujących. Nie pasuje głosujecie na pis i konfiarzy wróci stare jak amen w pacierzu będziecie miały lepiej wtedy dup nie ruszycie z domów. Dzień dobry Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 18.12.25, 18:38 ROZLICZENIA NA PÓŁ GWIZDKA, CZYLI JAK PIŻAMY PIS SĄ WCIĄŻ W PRALCE Jeśli ktoś po dwóch latach rządów Donalda Tuska spodziewał się, że Jarosław Kaczyński będzie już mierzył pasiastą garderobę, a Zbigniew Ziobro nauczy się numeru celi szybciej niż numeru paragrafu – ten najwyraźniej oglądał za dużo amerykańskich seriali. Polska sprawiedliwość nie biegnie. Ona maszeruje. Powoli. Metodycznie. Czasem w kapciach. I choć wielu wyborców tupało już nogą, warto powiedzieć jedno uczciwie: Tusk i Żurek sprzątają stajnię Augiasza, w której PiS przez osiem lat hodował święte krowy, dziki i całe zoo bezkarności. TUSK – STRAŻAK, A NIE PIROMAN Donald Tusk nie przyszedł podpalać państwa. Przyszedł je odgruzować. To różnica, której PiS-owska propaganda nie rozumie, bo zna tylko jedną metodę rządzenia: taran. Tusk wybrał skalpel. A skalpel działa wolniej niż cep, ale za to nie zabija pacjenta. Państwo prawa to nie reality show, tylko żmudna robota, w której każdy podpis, każda procedura i każdy akt oskarżenia muszą się obronić przed armią adwokatów karmionych publicznymi pieniędzmi przez ostatnią dekadę. ŻUREK I RESZTA – CZYŚCIĆ, ALE LEGALNIE Adam Bodnar, Waldemar Żurek i reszta ekipy od przywracania elementarnej przyzwoitości w sądach robią to, czego PiS najbardziej nienawidzi: działają zgodnie z prawem. Bez nocnych wrzutek, bez telefonów z Nowogrodzkiej, bez prokuratora na smyczy prezesa. To dlatego idzie wolno. Bo po drugiej stronie stoją ludzie, którzy przez osiem lat budowali system bezpieczników – immunitety, lojalne kadry, miny prawne i zasieki z kruczków. A GDZIE WYROKI? W KOLEJCE Tak, jest ich mało. Tak, to frustruje. Ale spójrzmy na fakty: Ziobro ma zarzuty, Romanowski też – obaj uciekli jak bohaterowie taniego kryminału, tyle że bez pościgu. Pegasus? Kamiński i Wąsik zachowują się jak klauni w europarlamencie, ale ich immunitety trzeszczą. NCBiR? Dziesiątki zarzutów, setki milionów zabezpieczone. Afera wizowa? Pierwsze akty oskarżenia już są, a to dopiero początek. To nie jest brak woli. To jest rozminowywanie pola. SASIN, CZARNEK I RESZTA TOWARZYSTWA Jacek Sasin wciąż chodzi wolno, jakby 70 milionów wyparowało samo, a koperty spaliły się z miłości do demokracji. Przemysław Czarnek dalej udaje, że wille same kupowały się za publiczne pieniądze. Kaczyński wciąż mówi o polowaniu na czarownice, choć sam zostawił miotłę w każdej instytucji państwa. Ale uwaga – to, że oni dziś rechoczą, nie znaczy, że jutro nie będą płakać. Procesy w państwie prawa zaczynają się nudno, a kończą bardzo konkretnie. KACZYŃSKI – ARCHITEKT RUINY A teraz do rzeczy: Jarosław Kaczyński to nie tylko beneficjent tego cyrku. On jest jego dyrektorem. Projektant chaosu, demiurg bezkarności, samozwańczy ojciec narodu, który naród trzymał za twarz. To on zbudował system, w którym prokurator słuchał partii, a sędzia czytał gazetę partyjną zamiast kodeksu. To on uczynił lojalność wobec siebie ważniejszą niż prawo. Arogancja, pogarda, pogróżki – to jego metoda zarządzania państwem. Kto się nie zgadzał, ten był wrogiem ludu. Kto pytał o konstytucję – ten był „łże-elitą”. Kaczyński przez lata pielęgnował w sobie obraz męża stanu, który „wie lepiej”. Problem w tym, że wiedział gorzej, a robił najgorzej. Uważał się za stratega, a był tylko mściwym księgowym własnego mitu. Wielkość? Może w swojej głowie. W rzeczywistości – prezes osiedlowej wersji autokracji. Nie ma w nim cienia refleksji. Ani za zrujnowaną pozycję Polski w Europie, ani za upolitycznione sądy, ani za aparat propagandy, który zrobił z mediów publicznych mem internetowy. Butny, pogardliwy wobec kobiet, młodych, samorządów, opozycji, Unii. W jego oczach cały świat się myli – tylko on ma rację. To nie pomyłka. To kult. Kult nieomylności. A teraz, gdy powinien odpowiadać za swoje rządy, zgrywa ofiarę. Jego ulubiony kostium? Prześladowany starzec, co to tylko chciał dobrze. Ale nie dajmy się nabrać – on nadal pociąga za sznurki. Nawrocki to jego ostatnia proteza władzy. DLACZEGO TO JEST WAŻNE DLA KO? Bo jeśli Tusk i jego ekipa nie dowiozą rozliczeń, PiS wróci. A jeśli PiS wróci, nie będzie żadnych rozliczeń – będzie amnestia, zemsta i instrukcja: „kraść mądrzej”. Dlatego KO musi wytrzymać presję, wrzaski i histerię mediów karmionych kiedyś reklamami spółek Skarbu Państwa. Musi robić swoje. I robi. PUENTA: LEPIEJ PÓŹNO NIŻ BAREJA Czy chciałbym szybciej? Tak. Czy chciałbym zobaczyć Kaczyńskiego na ławie oskarżonych jeszcze przed kolejną Wigilią? Oczywiście. Ale wolę wyrok po trzech latach niż uniewinnienie po trzech miesiącach. PiS zbudował system bezkarności jak bunkier. Tusk i Żurek go rozbrajają – cegła po cegle. A że słychać jeszcze śmiech z środka? Spokojnie. Każda piżama kiedyś trafia do prania. Nawet ta z orłem w koronie. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 20.12.25, 06:20 WĘGIERSKI LIST ŻELAZNY: JAK ROMANOWSKI UCIEKŁ Z RZECZYWISTOŚCI Wyobraźmy sobie państwo, które ściga podejrzanego o poważne przestępstwa, a jego własny sąd mówi: „No chyba nie teraz, bo wygląda na to, że my tu mamy jakąś kryptodyktaturę”. Nie, to nie odcinek „Black Mirror”, to nie briefing propagandowy Kremla. To Warszawa, grudzień 2025, a w roli głównej: Marcin Romanowski, Viktor Orbán i sędzia Dariusz Łubowski – trójkąt absurdu. Romanowski – wiceminister sprawiedliwości od Ziobry, twarz Funduszu Sprawiedliwości i, według prokuratury, człowiek, który fundował sprzęt strażakom, księżom, a czasem zapewne i kolegom z paczki – uciekł z Polski, zanim usłyszał 20 zarzutów karnych. I gdzie się schronił? W budapeszteńskiej kapliczce immunitetu, czyli u Orbána, który przyjął go jak starego znajomego z partyjnych internatów. Dostał tam status uchodźcy politycznego. Bo jak wiadomo – jeśli ktokolwiek w Europie zna się na prześladowaniach, to właśnie autokrata z kotem. I tu wkracza sędzia Łubowski. Rok temu sam podpisał Europejski Nakaz Aresztowania dla Romanowskiego. Teraz jednak stwierdza: „Nie, wróćmy – pomyliłem się. Polska to przecież państwo prześladujące opozycję! Grozi mu tu więzienie… znaczy – represje!” Z uzasadnienia wynika, że Polska Tuska to coś na kształt autorytarnego kartelu, a Węgry Orbána to wyspa wolności. George Orwell właśnie wstaje z grobu i prosi o prawo do poprawki „Roku 1984”. Łubowski poszedł nawet dalej: uznał, że decyzja o azylu politycznym wydana przez Węgry jest tak święta, że nie wolno jej kwestionować, bo przecież zaufanie między krajami UE. A że ten konkretny kraj niszczy media, sądy, uniwersytety i właśnie blokuje wsparcie dla Ukrainy, to detal. Łubowski powołuje się na prawo UE jak bankrut na honorowe członkostwo w Rotary Club. W tle mamy jeszcze Interpol, który nie wystawił czerwonej noty. Dlaczego? Bo Romanowski ma azyl polityczny. Formalnie – wszystko się zgadza. A że ten azyl został przyznany przez państwo notorycznie flirtujące z Putinem? Sąd nie widzi problemu. Zaufajmy Orbánowi. On wie, co robi. Przecież zawsze wiedział. Sędzia kończy uzasadnienie cytatem po łacinie: Fiat iustitia, pereat mundus – „Niech stanie się sprawiedliwość, choćby świat miał zginąć”. Brakuje tylko przypisu: „chyba że chodzi o kolegów z ministerstwa, wtedy niech zginie tylko zdrowy rozsądek”. Prokuratura oczywiście się burzy. Minister Waldemar Żurek zapowiada, że wniosek o ENA zostanie złożony ponownie, ale zanim to nastąpi, Romanowski zdąży już zamówić węgierską wersję Paszportu Polsatu, kupić rower wodny i ruszyć na tournee po państwach UE. Bo teraz, po decyzji sądu, może spokojnie podróżować po całej Unii. Tak, po tej samej Unii, która próbuje jeszcze jakoś trzymać się zasad. A przecież Romanowski to nie przypadek jednostkowy. To symbol systemu, który przez lata traktował państwo jak swoją kancelarię notarialną. Przestępstwa? Prześladowania polityczne. Ściganie nieprawidłowości? Nagonka. Konsekwencje prawne? Zamach stanu. To wszystko dzieje się tu i teraz. W Polsce, która ma być latarnią praworządności, a zamiast tego świeci światłem stroboskopowym: raz konstytucja, raz schizofrenia. Raz sąd orzeka zgodnie z logiką, a raz logika orzeka, że nie ma już sensu brać w tym udziału. Sędzia Łubowski ma na koncie inne kontrowersyjne decyzje – odmowa ekstradycji sabotażysty gazociągu Nord Stream czy rodziców ściganych przez Holendrów za uprowadzenie dziecka – wszystko w imię wielkiej sprawiedliwości. Tyle że sprawiedliwość stała się tu fetyszem, za którym kryje się prywatny światopogląd, uprzedzenia i bardzo konkretne powiązania z przeszłością. Wiceminister Romanowski był przecież jego politycznym zwierzchnikiem. I dziś, kiedy sądy próbują się oczyścić z dziedzictwa Ziobry, ten sam aparat odpala granaty dymne. Jedni mówią o „kryptodyktaturze Tuska”, drudzy o „zamachu stanu”. W tle mamy neo-KRS, neo-TK, neo-sędziów i pełną gotowość do nadania każdemu przeciwnikowi statusu „ofiary systemu”. Tylko że system ten nadal trzyma się na jednym filarze: bezkarności. I dopóki kolejne sądy będą wypuszczać polityków z immunitetem moralnym nadanym przez Orbána i Interpol, dopóty ten system nie upadnie. Będzie się przekształcał. W coraz dziwniejsze mutacje. W coraz bardziej groteskowe decyzje. I w coraz mniej śmieszne felietony. Bielejewski Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 20.12.25, 06:30 Waldemar Żurek o uchyleniu ENA Marcinowi Romanowskiemu... — Nie zgadzamy się ani z opinią sądu, ani z jej uzasadnieniem, którego fragmenty już zostały ujawnione. Czytamy tam m.in., że zdaniem sądu w Polsce panuje "kryptodyktatura". Powiem wprost, takie stwierdzenie zadziwia — mówi minister Żurek. — Zadziwia zwłaszcza w świetle wczorajszego orzeczenia TSUE w sprawie polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Nie wiem, co piszący miał tu na myśli: czy osiem lat rządów PiS, gdy rujnowano ważne instytucje, czy też stan obecny, gdy próbujemy praworządność przywracać. Chyba chodzi o czasy obecne, ale wobec tego dziwią te słowa w uzasadnieniu sądu, które powinno być czysto prawne — zaznacza. — Dziwna jest też zbieżność dat. To, że sąd wydaje takie uzasadnienie, tuż przed decyzją w sprawie aresztu dla pana Ziobry — podkreśla minister Żurek. — Tezy w tym uzasadnieniu są wewnętrznie sprzeczne i się wykluczają. Bardzo rzuca się w oczy to, że uchylający powiedział, że nie miał informacji o tym, że Romanowskiemu udzielono azylu na Węgrzech. A w kolejnym zdaniu sąd komunikuje, że usłyszał o tym z mediów. Jeśli sąd zna kodeks postępowania karnego, to wie, że są tzw. fakty notoryjne [powszechnie znane], które sąd bierze pod uwagę z urzędu. A jeśli sędzia miał wątpliwości w tej sprawie, to mógł sam to sprawdzić — mówi minister Żurek. — Prokuratura złoży ponowny wniosek o udzielnie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Będzie także wnioskować o wyłączenie sędziego, który jednoosobowo, na posiedzeniu niejawnym wydał takie rozstrzygnięcie — mówi minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 20.12.25, 09:33 www.facebook.com/reel/1452962436356132 Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 20.12.25, 09:45 Podobno spożył też zupę grzybową i pozostałe 12 dań! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 20.12.25, 09:49 Wyborcy PiS : słabo wykształceni i o niskich dochodach. Takie za fakty. Poczytajcie w sieci, co piszą o tanich zakupach na święta w Lidlu czy Kauflandzie czy Biedronce. Jak kpią z Polaków, którzy tam się zaopatrują. Gdzie oni robią zakupy to tajemnica. Żaden paragonu nie pokaże 🥴 z neciszcza Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 20.12.25, 09:53 CIEPŁO, CIEPŁO, CORAZ CIEPLEJ… Pierwsza część mojej przepowiedni sprzed kilku dni chyba zaczęła się właśnie spełniać… Pisałem (w poście pt. „Czy rozłam w PIS jest tuż-tuż?”), że nie mogło być żadnego przypadku w tym, iż w czasie, gdy Cep miał się stawić „na dywaniku” na Nowogrodzkiej, on wspólnie z Szydłową-„Oborową” i „Skurw*synem Ch*jem Pierd*lonym Brudną Pałą Wszystko Mogę” Obajtkiem wziął udział w spotkaniu z wyborcami na Podkarpaciu (patrz zdjęcie). Takie przypadki się po prostu nie zdarzają, a już szczególnie w partii Kaczyńskiego. Każde z tej trójki piecze własną pieczeń na tym samym ogniu, ale w polityce to dość normalna sytuacja i dużo bardziej egzotyczne sojusze już widzieliśmy w ostatnim 20-leciu. W 2014 r. Kaczyński zawarł przymierze z Ziobrą, choć obaj się serdecznie nienawidzili i wzajemnie sobą gardzili. I ten ich sojusz rok później skutkował wyraźną wygraną w wyborach i przejęciem władzy przez Zjednoczoną Prawicę. Dlaczego więc nienawidzący się od co najmniej 2017 r. Cep i Szydłowa-„Oborowa” nie mieliby powtórzyć tego manewru, czyli zacisnąć zębów, zapomnieć o animozjach i stworzyć na razie nieformalnego sojuszu? Wróble z okolic ulicy Nowogrodzkiej ćwierkają, że taki deal pomiędzy dwójką byłych PIS-owskich premierów właśnie stał się ciałem. Że dawne krzywdy (skrzywdzona była przede wszystkim Szydłowa-„Oborowa”), konflikty i wzajemne pretensje zostały puszczone w niepamięć w imię realizacji wspólnego politycznego projektu, który może polegać albo na znacznym osłabieniu i pokonaniu frakcji „maślarzy” w PIS, albo na rozłamie w partii. Pierwszy wariant jest mało realny, bo „maślarze” są zbyt potężną frakcją w PIS, cieszącą się w dodatku cichym poparciem Kaczyńskiego. Pozostaje więc tylko wariant drugi… I właśnie taki rozwój wydarzeń, zwieńczony powstaniem nowej formacji prawicowej, prognozowałem we wspomnianym felietonie. Jestem przekonany, że to, co teraz dzieje się w PIS jest – z naszego punktu widzenia – znacznie ważniejsze, niż kolejne wojny i wojenki pomiędzy rządem Tuska a „Alfonsem” i jego kundlami. Po pierwsze – te wojny były do przewidzenia. Po drugie – one nic nie zmienią w obecnym politycznym status quo. Będą trwały aż do wyborów w 2027 r., z różnym oczywiście natężeniem. Apogeum konfliktu niemal na pewno przypadnie na ostatnie tygodnie przed wyborami i to też niewiele zmieni jeśli chodzi o polityczny układ sił. Jedyna dziś niewiadoma, to to, kogo w tych wyborach poprze „Alfons”. No i to, jakim poparciem za dwa lata będzie się cieszył były sutener i kibol, bo może się okazać, że zabieganie przez trzy formacje prawicowe o to jego poparcie nie będzie warte zachodu. Dziś PIS jest skazane na „Alfonsa”, który wprawdzie był ich kandydatem, ale wcale nie jest ich prezydentem. A „Alfons” nie jest skazany na PIS. On ma duże pole manewru. O tym, jak bardzo w ostatnich tygodniach zmienił się stosunek sił pomiędzy Kaczyńskim a „Alfonsem” świadczy poparcie przez PIS dwóch wet „Alfonsa”, choć wielu polityków PIS chętnie wprowadziłoby kontrolę rynku kryptowalut i spuściło psy z łańcuchów. Dla samego PIS i jego przyszłości odrzucenie wet „Alfonsa” byłoby zdecydowanie korzystniejsze niż ich poparcie. A jednak Kaczyński nakazał to drugie… Tym samym zarówno Tusk, jak i „Alfons” postawili Kaczyńskiego pod ścianą, tyle że z dwóch stron tej ściany. Co może dać Szydłowa-„Oborowa” Cepowi (oraz jego „harcerzom”) i na odwrót? Pisałem o tym we wspomnianym poście. Ona może Cepowi wnieść w wianie swoją powszechną w elektoracie PIS sympatię, szacunek i autorytet. Wielu wyborców PIS do dziś nie rozumie, dlaczego Kaczyński w 2017 r. wymienił Szydłową-„Oborową” na Cepa. Tym bardziej, że Cep nigdy nie cieszył się wśród twardego elektoratu PIS – i to z wielu powodów – takim uwielbieniem jak Becia. Wyborcy partii pamiętają, że to ona w 2015 r. była szefową sztabów wyborczych PIS i to w nagrodę za tamten podwójny triumf została potem premierem. Pamiętają również, że to za czasów jej premierostwa zrealizowane zostały dwie najbardziej chyba oczekiwane obietnice PIS: 500+ i dodatkowe świadczenia emerytalne. Natomiast koszmarnych wpadek rządu Szydłowej-„Oborowej” (choćby brukselskiej klęski „1:27”) nikt już dziś nie pamięta. Ona zatem kojarzy się wyborcom partii z największymi sukcesami PIS i z krzywdą, jaką jej własna partia wyrządziła. A Cep kojarzy się nie tylko z dziesiątkami afer, lockdownami w czasie pandemii i gigantyczną inflacją, ale także z utratą przez PIS władzy w 2023 r. Dzięki sojuszowi z Szydłową-„Oborową” Cep ma więc nadzieję nieco ocieplić ten swój wizerunek wśród wyborców PIS. Skoro ona mu wybaczyła i puściła w niepamięć wiele dawnych „grzechów”, to dlaczego wyborcy nie mieliby zrobić tego samego? cdn Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 20.12.25, 09:53 Z kolei dla Szydłowej-„Oborowej” sojusz z Cepem to chyba ostatnia szansa na powrót do wielkiej polityki. Kaczyński może teraz próbować ją doraźnie czymś przekupić, ale na stałe niczego atrakcyjnego jej nie zaoferuje. Na łaskę „maślarzy” też Becia nie ma co liczyć, bo w tej frakcji jest wielu polityków dziś znacznie bardziej wpływowych niż ona. I oni wszyscy będą w przyszłości pchać się do najważniejszych funkcji w partii, na Szydłową-„Oborową” się nie oglądając, tym bardziej, że ona do liderów tej frakcji nie należy. Z Sasinem łączył ją kiedyś sojusz (wymierzony w Cepa), ale miłości między nimi nie było i raczej nigdy nie będzie. Bocheński jest jej bliski światopoglądowo, ale dzieli ich przepaść jeśli chodzi o pozycję w PIS. On jest na fali wznoszącej, a ona na równi pochyłej. Z Jakim i innymi „ziobrystami” Szydłowa-„Oborowa” miała kiedyś dobre relacje, gdy wspólnie knuli przeciwko Cepowi. Ale to już przeszłość. Jeśli ona teraz stała się sojuszniczką właśnie Cepa, to trudno oczekiwać, by cieszyła się nadal zaufaniem i sympatią „ziobrystów”. Czarnek to z kolei zupełnie inna ideologicznie bajka, bo Becia ma poglądy dość umiarkowane i wcale nie jest jakoś zażarcie antyunijna, antyniemiecka lub wroga osobom LGBT. Jednym słowem do tej pory Szydłową-„Oborową” łączyła z „maślarzami” w zasadzie wyłącznie nienawiść do Cepa. I teraz ten aspekt ich relacji stracił na aktualności. Sama w sobie Szydłowa-„Oborowa” nie znaczy dziś w PIS nic. Nie ma własnej frakcji, pozycji ani wpływów, nie ma pieniędzy, no i przede wszystkim nie cieszy się zaufaniem i szacunkiem Kaczyńskiego. Cała jej siła polityczna tkwi w głowach milionów wyborców PIS i w ciągle żywej pamięci o jej zasługach dla partii i tych milionów wyborców. Cep z kolei ma własną frakcję i ok. 20-30 „szabel” w Sejmie, ma pozycję i pieniądze (także te dziesiątki milionów zł ukradzione np. w RARS). Jedno drugiemu może więc zapewnić to, czego to drugie nie ma. Gdyby trwały sojusz Szydłowej-„Oborowej” i Cepa stał się faktem, to powstanie w PIS naprawdę potężny twór polityczny, który będzie w stanie zepchnąć frakcję „maślarzy” do głębokiej defensywy i z czasem przejąć władzę w partii. Od tego, jak silnymi po zawarciu sojuszu poczują się Szydłowa-„Oborowa” i Cep zależy, czy w najbliższych miesiącach będziemy świadkami wojny totalnej w PIS, czy odejścia dużej części polityków i utworzenia nowej partii. Za rok lub dwa lata sojusz tej dwójki już może nie być tak silny, zresztą jeden diabeł wie, co będzie się działo w Polsce za dwa lata! Moim zdaniem będą więc kuć żelazo póki gorące i czeka nas w najbliższym czasie prawdziwe trzęsienie ziemi w PIS. Sam jestem ciekaw, w jaki sposób Kaczyński będzie próbował powstrzymać to, co nadchodzi… Nie jest żadną tajemnicą, że zwaśnioną do niedawna parę polityków połączył ze sobą „Skurw*syn Ch*j Pierd*lony…” Obajtek. Razem z nimi tydzień temu odwiedził Podkarpacie, zaś z najbliższymi współpracownikami Cepa (Dworczykiem, Müllerem i Budą) zasiada on w PE. Ma im obojgu wiele do zawdzięczenia, właściwie całą swoją karierę polityczno-biznesową. Zaczął ją w czasach premierostwa Beci, z którą zna się chyba jeszcze z czasów, gdy on wójtował w Pcimiu, a ona rządziła w Brzeszczach. Zaś dzięki Cepowi został prezesem Orlenu. Dla „Skurw*syna Ch*ja Pierd*lonego…” Obajtka już sam fakt, że wśród liderów frakcji „maślarzy” są Sasin i Jaki, jest wystarczającym powodem, by być przeciwko „maślarzom”. Z Sasinem szczerze się nienawidzą, z Jakim pewnie też. Zresztą były wójt Pcimia, jako człowiek Cepa, większość wrogów Cepa uważa zapewne za swoich wrogów i vice versa. On w każdym razie też nie ma co liczyć na żadne względy „maślarzy”, gdyby to oni przejęli władzę w PIS. Sojusz Szydłowej-„Oborowej” z Cepem w sposób oczywisty koliduje z zamiarami Kaczyńskiego. „Maślarze” dążą do zaostrzenia politycznego kursu, co jest zgodne z oczekiwaniami Kaczyńskiego, który musi się ścigać na radykalizmy z obiema Konfederacjami, dopóki sondażowe poparcie dla PIS nie spadło poniżej 20%. Tymczasem Becia i Cep są zdecydowanymi przeciwnikami „dokręcania śruby”, oni chcą pociągnąć PIS ku centrum. Zapewne liczą na pozyskanie w przyszłości części wyborców PSL i Polski 2050. Tak więc dwie największe i najważniejsze frakcje w partii chcą maszerować w dokładnie odwrotnych kierunkach! Takiej sytuacji jeszcze w PIS nie było. Zdarzały się ostre konflikty w Zjednoczonej Prawicy, głównie pomiędzy samym Kaczyńskim a „ziobrystami”, ale wtedy z jednej strony stała potęga, a z drugiej partyjka z poparciem rzędu 0,7%. Nie było mowy o jakiejś równowadze sił. Poza tym te konflikty wybuchały wtedy w okresach po wyborach, a nie przed nimi! Potem zakopywano topory wojenne i partie prawicowe szły do wyborów już pogodzone, w miarę zjednoczone i ze wspólnym programem. Tym razem jest inaczej. Im bliżej wyborów, tym konflikt będzie raczej eskalował, a siły przeciwników są wyrównane. Tym razem nie chodzi już o jakieś detale programowe, personalia lub osobiste animozje, tylko o zupełnie odmienne wizje przyszłości PIS. Jedni chcą walczyć o pozyskanie wyborców skrajnie konserwatywnych, a drudzy o umiarkowanych. W partii programowo coraz bliższej obu Konfederacjom – antyukraińskiej, wściekle antyunijnej, antyemigranckiej i homofobicznej – nie ma po prostu miejsca ani dla Szydłowej-„Oborowej”, ani dla Cepa i jego „harcerzy”. Za czasów premierostwa Cepa wpuszczono do Polski setki tysięcy emigrantów! Jak miałby więc Cep krzyczeć w trakcie kampanii wyborczej, że uchodźców należy zamknąć w obozach pracy przymusowej lub deportować w bydlęcych wagonach za wschodnią granicę? Jak miałby Cep startować z jednych list z „ziobrystami”, skoro oni krytykują dosłownie wszystkie jego decyzje i działania, jakie podejmował w czasach swoich rządów? Dla nas najistotniejsze jest chyba to, że żadna ze zwaśnionych frakcji nie jest zainteresowana pójściem na kompromisy, zawieszeniem broni i rzeczywistym pojednaniem. Obie prą do wojny totalnej, bo wychodzą z założenia, że każdy krok w tył zostałby przez elektorat PIS odczytany jako przejaw ich słabości, zwątpienia lub nawet tchórzostwa. Pojednania chce Kaczyński, tylko że już mało kto przejmuje się jego oczekiwaniami i żądaniami. Nawet gdy dochodzi do jakiegoś chwilowego rozejmu, to bardzo szybko wyskakuje w mediach któryś z etatowych frakcyjnych „harcowników” (np. „Kurwski”, Sasin lub Buda), prowokuje lub ostro atakuje przeciwników i awantura zaczyna się od nowa. I dla nas to jest świetna wiadomość. Im bardziej zacięta jest ta ich wojna i im więcej pochłonie ofiar, tym trudniej będzie im w przyszłości pogodzić się, ponownie skonsolidować oraz zmobilizować pod wspólnymi hasłami. Niestety, jest to także jak woda na młyn dla obu Konfederacji, które na wojnie w PIS korzystają najbardziej. www.facebook.com/profile.php?id=100090158624547 Dziękuję za uwagę. I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da... Jacek Bohdanowicz (vel Jacek Awarski/Nikodem/Winiarski) Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 20.12.25, 10:15 www.facebook.com/reel/1201762621906238 Odpowiedz Link
dunajec1 Re: Parada świrząt23 20.12.25, 16:43 Dosc pozno czesc z tych pieniedzy ktore za..bal Romanowski doszla do sedziego, prawie rok? Czyzby Romanowski myslal ze jednak wszystkie pieniadze beda dla niego? Ze nie bedzie sie dzielil z nikim? Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 21.12.25, 10:26 Autor tekstu: Pan Diabeł. X. Do motłochu- wyborców pis. Będzie długie, weźcie urlop. Już widać, ze domniemany Prezydent RP to debil lekceważony przez polityków całego świata, koniec i kropka. Domniemany król jest nagi. Wyborcy Nawrockiego składam wam gorzkie życzenia. Obyście szybko poczuli konsekwencje swojej decyzji na własnej skórze, tumany. Część z was poparła alfonsa, bo odzwierciedla wasze cechy: szowinizm, zaściankowość, zakłamanie, "lepkie rączki", cwaniactwo i lekceważenie prawa oraz przyzwoitości. Niektórzy z was widzą w Nawrockim siebie czyli typa, który przy nadarzającej się okazji oszukałby i okradł emeryta, pobił geja opluł lesbijkę, zajebał komórkę słabszemu, zarabiał na prostytucji, bo "przecież jest popyt". Kłamiecie bez mrugnięcia okiem - żonie, dzieciom, księdzu na spowiedzi i lekarzowi. Kłamstwo stało się dla was nieszkodliwą "kolorowanką wizerunku", bo przecież wszyscy kłamią a politycy prawicy najbardziej. Jest jednak druga grupa wyborców Nawrockiego, ci którzy zagłosowali rzekomo "dla beki", jak Stanowski, głosowali żeby coś zaprotestować tylko za chuja nie mogą sobie przypomnieć co. W rezultacie pokazali jak gardzą Polską i demokracją. To głos z głupoty, bo Stanowski na tym zarobił a wy co z tego macie? Gówno! To właśnie do was kieruję te słowa, a zwłaszcza do młodych. Drodzy młodzi, myślicie, że głos na Nawrockiego to żart, sposób na "przewrócenie stolika", bo Mentzen chłopak na hulajnodze tak powiedział. Nie okłamujcie się, Sławek żadnego stolika nie przewróci, postawi obok nowy stolik. Czy pokazanie "dziadersom" KO, że macie własne zdanie, to był cel? Wybory to nie kupno biletu do kina, latte w kawiarni czy kebaba. To decyzja, która zaważy na waszym życiu - i to w sposób nieodwracalny i bezlitosny, bo od zawsze wiemy, że Kaczyński to wielki przyjaciel młodych😃 Nie ma tu opcji "pomyliłem się proszę pani, czy mogę zmienić zamówienie". To nie gra komputerowa, w której macie kilku istnień. Wybierając Nawrockiego, wybraliście bezkarność Kaczyńskiego, Ziobry, Mateckiego, Manowskiej i Macierewicza itd. Poparliście antydemokratyczny reżim, który zmierza do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej i w konsekwencji, podporządkowania Polski interesom Rosji. I tak się stanie, zanim kadencja Nawrockiego dobiegnie końca. Pożegnajcie się z Erasmusami, wymianami studenckimi, wycieczkami do Wiednia czy Barcelony. Zamiast wakacji na Costa Brava będziecie stać trzy dni w kolejce do ambasady Niemiec po dwutygodniową wizę turystyczną bez prawa do pracy. Na granicy niemiecki celnik przejrzy wasze walizki, a o wakacjach nad Balatonem możecie pomarzyć, bo was na to nie będzie stać. Reżim, który wybraliście, nie znosi wolności. Internet zostanie ograniczony, X pewnie padnie bo Musk jedzie na oparach. Facebook będzie ocenzurowany, TikTok i Instagram zamknięte, a to co zostanie, będzie pod kontrolą. Gospodarka po Polexicie się załamie. Sieci dystrybucji, powiązania gospodarcze, wszystko runie. Knajpy, puby i dyskoteki, w których teraz się bawicie, zamkną się na kłódki. Klienci zbiednieją, a wasze miejsca pracy znikną. Zapomnijcie o pracy za granicą, nikt was tam nie będzie chciał, bo będziecie "uchodźcami". Do młodych "patriotów", maszerujących z racami w kominiarkach i wykrzykujących hasła "Jebać Ukrainę, Niemców, Tuska i ruska". Czy myślicie, że wasza odrodzona, dumna, wolna od czarnych, ukrów, ciapatych i pedałów, niepodległa Polska będzie waszym rajem? W dwa lata poza UE osiągniecie PKB na poziomie Korei Północnej. Nie nażrecie się patriotyzmem, a wasza "niepodległość" będzie zależała od kaprysu Putina i Trumpa. Odwagi starczy wam na te kibolskie okrzyki, i machanie piąstkami na stadionach, jak stare kur...y cyckami, ale czy starczy na sięgnięcie po broń, gdy Rosjanie sobie wjadą do Polski? Wątpię, wojna to nie ustawka, wy spierdalać będziecie pierwsi, już namawiacie do zdrady Ukrainy a wasi idole podpisują deklaracje, że nie zgodzą się na przystąpienie Ukrainy do NATO. To właśnie jest zdrada, głupcy. Rolnicy, wy też chcieliście "wolności" od unijnych sprawozdań, papierologi, groźby Mercosuru choć 90% z was nie wie co to, "Zielonego ładu". W porządku, niebawem dopniecie swego, nowa władza spełni wasze życzenia - wyjdą z UE. Skończą się dopłaty, dotacje na paliwo, tanie części do traktorów, pomoc unijnych pieniędzy przy klęskach żywiołowych, urodzaju, suszach czy powodziach. Będziecie harować na swoich polach, próbując sprzedać plony na kurczącym się rynku wewnętrznym. Eksport? Zapomnijcie. Rosja weźmie wasze towary, ale nie zapłaci. A gdy wyjdziecie protestować, nowa władza nie zawaha się użyć policji i wojska, przecież tak już było. I nikt was nie obroni, bo sami odcięliście się od UE. Teraz do tych, którzy nie poszli na wybory, bo "Tusk nie rozliczył pisowskich złodziei". Ja też uważam to za największą porażkę i ogromny błąd. Czuje się zawiedziony, oszukany i zdradzony, rząd w kwestii rozliczeń złodziejstwa i innych przestępstw, miał działać sprawnie, stanowczo i sprawiedliwie, bez skrupułów i litości, obiecali nie dowieźli. Minister sprawiedliwości, prokurator generalny, szef służb specjalnych muszą być odważnymi ludźmi. Jestem wściekły i rozczarowany, ale... ja głosowałem. Wy swoją absencją zamknęliście drogę do rozliczeń za które chcecie teraz, o ironio, rozliczać Tuska. Nawrocki już szykuje ułaskawienia dla bandytów z pis. Chcieliście ukarać rząd "klapsem", no to złamaliście mu kark. Nie narzekajcie, już kurwa nie jęczcie, to wasza wina. Konformiści, wykształciuchy, docenty, tchórze, bojący się opinii sąsiada czy proboszcza, was też mam już dość. Przegłosował was, przepraszam, przegłosował nas motłoch, oni wygrali, te tumany z wykształceniem podstawowym, ci krzykacze kolejkowi z Biedronki, bo za mało kas, a za długa kolejka. Ci co kąpią się tylko w sobotę, "bo się z gównem nie bili, a wody szkoda", jeśli chodzi o mycie i zmianę skarpet to są zawsze eko. Oni wygrali, bo wy podobno naród waleczny i bohaterski, lecz boicie się tego krzykacza z kolejki. Bo co ludzie powiedzą, gdy nie przyjmiecie księdza po kolędzie. Mam was wszystkich głęboko w dupie. cdn Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 21.12.25, 10:26 Ja sobie poradzę, mieszkam w kraju pełnym uśmiechniętych ludzi, zaradnych i pracowitych uchodźców. Robię to co chcę, byłem tam gdzie chciałem, widziałem co chciałem. Nie dotyczy mnie ani strach przed LGBT, problem aborcji, ani związków partnerskich. Nowoczesny kraj ma te problemy dawno za sobą. Widzę małżeństwa homoseksualne wychowujące dzieci i nikogo to nie dziwi, bo przecież nieważne czy rodzice są hetero czy homoseksualni, ważne jest czy są dobrymi rodzicami, a dziecko jest szczęśliwe. Edukację dawno zakończyłem, praca sprawia mi frajdę, starcza mi do pierwszego, mam kota, przyjaciół, super fajną córkę. Lubię kino, seriale i muzykę. Olewam polityków, bo nie ja jestem dla nich tylko oni są dla mnie. Tylko Polski mi żal. Poznałem fantastycznych i zaangażowanych ludzi na X, nie ze wszystkim się zgadzamy ale przecież nie musimy. I nawet gdy nie przetrwa Twitter, to wiem, że te przyjaźnie przetrwają, bo wiele razem przez 10 lat przeżyliśmy, i to się liczy. Znam języki obce, dam sobie radę w każdym wolnym kraju. A wy? A co wy mnie obchodzicie, mi tylko Polski szkoda. Więc nadal będę sobie jebał pis, domagał się rozliczenia afer, kłamstw, złodziejstw i przestępstw 8 lat ich rządów pis. Wciąż będę wyśmiewał głupotę motłochu, obnażał ich falsz i cynizm. Każdego ranka będę prosił o kawę na buycoffee.to/diabelstockton i dziękował za każdy znak, że jestem tu potrzebny. Bo szkoda Polski. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 21.12.25, 10:33 Jak donosi agencja Reutera wszystkie wywiady europejskie są pewne, że Putin zamierza opanować całą Ukrainę oraz państwa dawnego RWPG, w tym jako pierwsze mają być kraje bałtyckie i Polska. Uświadommy to sobie, że jesteśmy już teraz przedmiotem agresji. Ta agresja obecnie charakteryzuje się przede wszystkim uruchomieniem wszelkiego rodzaju wojny hybrydowej i propagandowej. Widzimy media społecznościowe zalewane wręcz kontentem antyukraińskim i prorosyjskim. To jest element wojny. Widzimy też polityków polskich, którzy zdradzają Polskę wchodząc w układy z marionetkami Putina w Europie - to też jest element wojny, bo Rosja od lat stara się umieszczać swoją agenturę w strukturach politycznych państw zachodnich. USA są tego najlepszym dowodem. I to bez znaczenia, czy politycy lub urzędnicy tacy są kupowani pieniędzmi, obietnicą wsparcia medialnego, szantażowani kompromatami albo przejmowani zapewnianiem azylu. To wszystko oznacza nowy rodzaj wojny, w którym Rosja jest najlepsza na świecie. Całe wyspecjalizowane odziały wywiadu wojskowego i cywilnego Rosji pracują nad takim rodzajem ingerencji. Polska aby się przed tym atakiem obronić musi sobie go przede wszystkim uświadomić. Bo cała siła tego ataku polega na tym, że ma charakter przejmowania kontroli pod przykrywką, a czasem jeszcze ci, którzy są bezpośrednio powiązani z Rosją prezentują rzekomo antyrosyjskie poglądy lub są rzekomo ścigani przez Rosję. Można ich poznać nie po słowach, ale po czynach. Jeżeli ktoś wzmacnia Orbana to jest ruskim agentem (albo idiotą). Jeżeli ktoś atakuje pomoc dla Ukrainy to jest ruskim agentem lub idiotą, bo upadek Ukrainy oznaczałby, że Rosja przechodzi do kolejnego etapu, czyli do etapu podporządkowywania Polski. I jest to tak oczywiste, że nie wymaga nawet argumentowania. PiS przez wiele lat budował w systemie państwowym struktury lojalności wobec partii, a nie wobec prawa i państwa. Te struktury nie zniknęły po 2023 roku, gdyż ich usunięcie nie było w wielu elementach możliwe bez zmiany ustaw. A zmianę ustaw blokował Prezydent. Układ obecnie rządzący jest tak naprawdę sojuszem różnorodnych sił, które nie chcą podporządkowania Polski pod nowe tworzące się super-imperium rosyjsko-chińskie. Jeżeli chcemy wygrać tę wojnę o polską Niepodległość, to musimy przede wszystkim uświadomić sobie z jakim przeciwnikiem walczymy i mieć determinację, aby tego przeciwnika wewnętrznego pokonać. Jeśli wygramy wojnę z przeciwnikiem wewnętrznym, to uniemożliwimy również jakikolwiek inny na nas atak, gdyż wewnętrznie będziemy zjednoczeni, czyli silni. Nie możemy nawet na moment stracić determinacji aby doprowadzić do takiego zjednoczenia. Jestem przekonany, że takiej determinacji nam nie zabraknie. Post,: Roman Giertych Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 21.12.25, 10:36 ŁAMANIE SIĘ OPŁATKIEM Z WROGIEM… Jaki jest PIS-dzielec Marek Suski – każdy widzi. Jaki jest PIS-dzielec Marek Suski – niemal każdy wie. Nie będę się dziś zajmował tym śmieciem i przygłupem, bo szkoda na to mojego czasu. Przypomnę jednak, że kilka dni temu – w trakcie obrad sejmowej komisji kultury (pełna nazwa to: Komisja Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu) Suski zwyzywał członków tego gremium od debilów. Zanim ostentacyjnie wyszedł z sali, powiedział do swoich oponentów politycznych: „Dziękuję, ja opuszczam tę komisję. Z debilami pracować nie można. Do widzenia państwu”. Już wstając z krzesła pochylił się do mikrofonu i powtórzył: „Do widzenia, debile”. Suski znany jest z tego, że ma bardzo wysokie mniemanie o własnej inteligencji oraz intelekcie. To zresztą cecha wielu kalek intelektualnych lub ludzi psychicznie wykoślawionych. PIS-dzielec Suski uważa się za drugiego najmądrzejszego, zaraz po swoim prezesie i guru, Jarosławie Kaczyńskim. Czyli uważa się za drugiego najmądrzejszego na świecie. I często daje wyraz temu swojemu przekonaniu, zarzucając choćby pogardliwie innym ludziom (głównie przeciwnikom politycznym) głupotę. Nie pierwszy raz publicznie zwyzywał kogoś od debilów lub kretynów. Swego czasu zasłynął nawet tym, że zarzucił głupotę Oldze Tokarczuk i to już po przyznaniu jej Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Suski powiedział wtedy: „Nobel nie jest immunitetem na głupotę”. Kilkanaście godzin (a może nawet tylko kilka godzin) po tej skandalicznej wypowiedzi Suskiego w trakcie obrad sejmowej komisji, w Sejmie odbyło się tzw. spotkanie opłatkowe posłów i senatorów RP. Oglądałem na ekranie telewizora krótką relację z tego wydarzenia i byłem w szoku. Oto na pierwszym planie senator KO Krzysztof Kwiatkowski dzielił się opłatkiem, wesoło sobie gaworzył (zapewne składał serdeczne świąteczne życzenia) i obściskiwał się właśnie z… PIS-dzielcem Markiem Suskim! No, ja pierdolę! Do dziś pamiętam, jak kilkanaście lat temu oglądałem w TV jakiś program polityczny (zrealizowany przez TVP Szczecin), w którym brali udział ówczesny polityk SLD Grzegorz Napieralski i PIS-dzielec Joachim Brudziński. W trakcie dyskusji obaj panowie skakali sobie do oczu, przerywali wpół zdania i przekrzykiwali się, zarzucali sobie kłamstwa i hipokryzję, a różnych uszczypliwości było bez liku. Program się zakończył, ale obraz ze studia telewizyjnego leciał nadal, już bez fonii. I ci sami dwaj politycy, którzy dopiero co zachowywali się jak dwaj najwięksi wrogowie skaczący sobie z furią do gardeł, nagle stali się dla siebie serdeczni, niemal przyjacielscy! Podali sobie dłonie, poklepali się po plecach, uśmiechnięci o czymś rozmawiali i niemal objęci wpół odeszli od stołu, przy którym toczyła się dyskusja. Może potem poszli wspólnie na piwo do knajpy albo do jakiegoś szczecińskiego burdelu… Może poszli gdzieś uczcić to, że udało im się tak przekonująco odegrać wyreżyserowany „spektakl” i zrobić z widzów programu idiotów. Do dziś pamiętam wydarzenie, o którym już kilkakrotnie wspominałem w swoich felietonach. Grudzień AD 2016, dopiero co zakończyła się okupacja mównicy w Sejmie przez ówczesnych posłów PO, Nowoczesnej oraz PSL. Dopiero co, w trakcie sejmowych obrad, które ówczesny Marszałek Sejmu Kuchciński przeniósł do Sali Kolumnowej, PIS-dzielcy nie wpuścili na salę posłów opozycji, a potem „na rympał” sfałszowali wynik głosowania nad budżetem na 2017 r. A wynik tego głosowania miał fundamentalne znaczenie. W przypadku, gdyby budżet na 2017 r. nie został wtedy przez Sejm zatwierdzony, mogłoby to się skończyć nawet skróceniem kadencji Sejmu i rozpisaniem nowych wyborów! Cały ten festiwal bezprawia i łamania regulaminu Sejmu, którego posłowie PIS byli wtedy głównymi aktorami, był nadzorowany przez Kuchcińskiego. To on przyzwalał na łamanie prawa i to on podejmował wszelkie decyzje, choć wszyscy wiedzieli, że w rzeczywistości ten przygłup wykonuje tylko dokładnie polecenia Kaczyńskiego. Kilka dni po tych wydarzeniach też odbyło się w Sejmie tzw. spotkanie opłatkowe. Podobne do tego, które odbyło się w Sejmie ostatnio. I wtedy też oglądałem relacje medialne z tego wydarzenia. I wtedy też byłem w totalnym szoku, gdy zobaczyłem na pierwszym planie Kuchcińskiego i Kidawę-Błońską (ówczesną wicemarszałek Sejmu i wiceprzewodniczącą PO) składających sobie świąteczne życzenia, serdecznych dla siebie i uśmiechniętych. Ta sama Kidawa-Błońska dopiero co – komentując wielką awanturę w Sejmie, okupację mównicy i przeniesienie obrad do Sali Kolumnowej – potępiała łamanie prawa przez PIS-dzielców i słała gromy na głowę Kuchcińskiego! Do dziś tego Kidawie-Błońskiej nie zapomniałem… Dla mnie to, co ona wtedy zrobiła, było jak zdrada. Pomijam już fakt, że jej zachowanie odebrałem jak splunięcie mi w twarz, jak potraktowanie mnie jak idiotę. PIS jest jak gangrena. PIS-dzielcy są najgorszą zarazą, jaka mogła spaść na nasze państwo i miliony obywateli! Są najgroźniejszym wrogiem Polski. Groźniejszym nawet niż Putin, bo Putin jest wrogiem zewnętrznym, którego dobrze znamy i o którego zamiarach wiemy niemal wszystko. Poza tym Putin jest wrogiem wielu państw i narodów, nie tylko Polski i Polaków. Kaczyński i jego partia są zaś wrogiem wewnętrznym, są wrogą armią składającą się z Polaków i – w przeciwieństwie do armii rosyjskiej – od dawien dawna są w Polsce! A wróg we własnych szeregach jest zawsze groźniejszy od tego zewnętrznego. Wróg zewnętrzny zawsze jest jawny, widzimy go i słyszymy, zaś wroga wewnętrznego wielu nie dostrzega lub nie docenia! On zna świetnie naszą mentalność oraz słabości i jest tym groźniejszy, im więcej obywateli mu ufa lub bezkrytycznie popiera jego szkodliwe działania. Wróg wewnętrzny jest wrogiem zawsze! I dziś, i jutro, i za rok! I latem, i zimą! I w dni powszednie, i w niedziele. I przed Świętami Bożego Narodzenia, i w trakcie tych Świąt, i po Świętach. Dla mnie jest to „oczywista oczywistość”. Jak widać dla niektórych czołowych polityków KO – dla Kidawy-Błońskiej i Krzysztofa Kwiatkowskiego – to takie oczywiste nie jest. PS. Może jestem zbyt radykalny w swoich ocenach, zbyt nieprzejednany. Ale ja pojęcie „wróg” traktuję dosłownie! Tych swoich starych, nierzadko bardzo dobrych kolegów, którzy w sposób zdecydowany popierają PIS, już dawno uznałem za wrogów mojego kraju i zerwałem z nimi wszelkie kontakty. I nie ma dla mnie większego znaczenia to, czy oni są po prostu tak głupi i zaślepieni, że nie dostrzegają, czym w rzeczywistości jest PIS, czy też są zwykłymi oportunistami, którzy popierają Kaczyńskiego, by osiągnąć jakieś wymierne korzyści osobiste. Nie wyobrażam sobie nawet, bym mógł z nimi prowadzić jakąś beztroską rozmowę, podawać im dłoń lub serdecznie poklepywać się po plecach. Tak samo jak nie wyobrażam sobie, bym mógł z nimi przy okazji jakichś świąt jednać się, a po kilku dniach znów patrzeć na nich jak na wrogów lub ich ostentacyjnie ignorować. A ci moi dawni koledzy i znajomi – dziś będący zdeklarowanymi, czasem wręcz fanatycznymi wyborcami PIS – przecież nie dopuścili się i nie dopuszczają żadnych poważnych przestępstw! Oni „tylko” przymykają oko lub przyzwalają na niszczenie Polski i popełnianie licznych przestępstw przez polityków PIS. Tymczasem zarówno Kuchciński, jak i Suski lub Brudziński to wielokrotni przestępcy! Taki Suski, za sam tylko „układ radomski” powinien do dziś gnić w więzieniu. I to też powinno mieć chyba jakieś znaczenie dla polityków KO! Ale jak widać nie ma… www.facebook.com/profile.php?id=100090158624547 Dziękuję za uwagę. I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da... Jacek Bohdanowicz (vel Jacek Awarski/Nikodem/Winiarski) Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 21.12.25, 11:11 To jest tak bolesny tekst, że wręcz nie mogłem go na raz przeczytać. Przez całe lata komuny uważałem Polaków za zaradny inteligentny naród, który zawsze sobie poradzi mimo wszechogarniającej ns szarej chu.ni. Byliśmy zapobiegliwi, ambitni, gościnni i umieliśmy tak sobą kierować, aby wychodzić zwycięsko z najbardziej zagnatwaych opresji. Częst byłem dumny z Polskiej operatywności i jawnie antysowieckiej wręcz pokoleniowej jedności. Od kilku lat patrzę na naszą narodową infantylność i głupotę z przerażeniem. Wybór gangusa sutenera nna lokatora pałacu prezydenckiego jest na to najdobitniejszym i nieomalże samobójczym wyborem. Co to za ciemna masa ci moi rodacy? Mamy wrażenie, że Polska upadła na głowę. Albo poważna część narodu wyrżnęła łbem o ścianę i ma czerwono czarne gwiazdy w oczach. Czytamy w sondażach, że Naurokiemu UFA 54 procent Wolaków. Czyli 54 procent wolaków ufa facetowi, który jest złodziejem, ćpunem, alfonsem, kibolem i zwykłym prostakiem. A może po prostu te sondaże są z dupy mediałorkerów? Czytamy, że w sondażu poparcia dla partii politycznych braun przeskoczył konfederosję i ma 11 punktów. Więc albo 11 procent Wolaków to kompletni debile, albo te sondaże są do dupy. Ale sumując poparcie sondażowe piss (31), konfederosji (10) i brauna (11) dostajemy coś na kształt 52-53 punktów procentowych dla ciemnoty, faszyzmu i wstecznictwa.. Więc do brzegu- to ZAUFANIE do Naurokiego 54 procent Wolaków może polegać na prawdzie. Czyli że jednak mamy DZIŚ sytuację, w której na naszych oczach upada wszelka przyzwoitość, uczciwość, prawość i myślenie o dobru ogółu. Króluje ruska propaganda, nienawiść do Żydów, Ukraińców, Unii Europejskiej nazywanej eurokołchozem, a ponad połowa narodu ma serdecznie dość normalności, Unii, wolności, swobody podróżowania, swobody robienia interesów czy studiowania, a wręcz tęskni za batem, za rozkoszą razów nahajem karbowego z Moskwy. ***** *** Czytamy, że budzący zaufanie pięćdziesięciu czterech procent Wolaków Nauroki jest ostatnio bardzo aktywny: - zawetował powtórnie ustawę łańcuchową (65 procent Polaków jest za uwolnieniem psów z łańcucha, ale 54 procent lubi Naurokiego- może mi ktoś wytłumaczyć co Polacy mają w głowie oprócz słomy i papki?), - zawetował reformę edukacji, - zawetował podwyżkę akcyzy na alkohol, - rozebrał Okrągły Stół i powiedział, że skończyła się postkomuna. To jest doprawdy żenujące, że do dziś nikt nie przeliczył głosów w wyborach. To jest doprawdy żenujące że kancelaria nielegalnego kibola nie została przez sejm pozbawiona finasowania. To jest doprawdy żenujące, że polskie państwo ABDYKUJE I NIE ROBI NIC, kiedy mamy oficjalną ofensywę faszyzmu, raszyzmu i zwykłego DEBILIZMU w Polsce. Trochę nam bezradnie ręce opadają, kiedy czytamy o aktach napaści na Ukraińców, mowie nienawiści sowieckiego agenta brauna, pierdolenia Naurokiego i jego trzech kretynów przydacza, boguckiego i cenckiewicza. Dlaczego służby nie aresztują brauna? Dlaczego nic nie dzieje się w sprawie nielegalnie zatwierdzonego na stołku prezydenckim batyra? Dlaczego do teraz NIE ROZGONIONO NA CZTERY WIATRY NIELEGALNEGO TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO, o którym że jest nielegalny od dawna mówi TSUE, a ostatnio nawet wydano w tej sprawie oświadczenie? Jeżeli państwo polskie nie zrobi nic w sprawie ukrócenia faszystów i naurokiego- to w 2027 roku będziemy mieli rządy faszystów z sowietami i prostą autostradę do opuszczenia Unii Europejskiej. agent Moskwy i putina- braun. Był jedynym polskim europosłem, który zagłosował PRZECIW zakazowi importu ruskiego gazu do Unii Europejskiej. Poza tym uważam że piss należy zdelegalizować razem z braunem a państwo polskie musi się ogarnąć. Maciej Stawiarski. PRZECIEŻ BRAUN TO OD WIELU LAT ZAPRZEDANY KACAPOM, KSYWKA "SZCZĘŚĆ BOŻE" STUPROCENTOWY ŁAJDAK I ŚWIR.. z neciszcza Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 21.12.25, 11:15 ŁAMANIE SIĘ OPŁATKIEM Z WROGIEM… Jaki jest PIS-dzielec Marek Suski – każdy widzi. Jaki jest PIS-dzielec Marek Suski – niemal każdy wie. Nie będę się dziś zajmował tym śmieciem i przygłupem, bo szkoda na to mojego czasu. Przypomnę jednak, że kilka dni temu – w trakcie obrad sejmowej komisji kultury (pełna nazwa to: Komisja Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu) Suski zwyzywał członków tego gremium od debilów. Zanim ostentacyjnie wyszedł z sali, powiedział do swoich oponentów politycznych: „Dziękuję, ja opuszczam tę komisję. Z debilami pracować nie można. Do widzenia państwu”. Już wstając z krzesła pochylił się do mikrofonu i powtórzył: „Do widzenia, debile”. Suski znany jest z tego, że ma bardzo wysokie mniemanie o własnej inteligencji oraz intelekcie. To zresztą cecha wielu kalek intelektualnych lub ludzi psychicznie wykoślawionych. PIS-dzielec Suski uważa się za drugiego najmądrzejszego, zaraz po swoim prezesie i guru, Jarosławie Kaczyńskim. Czyli uważa się za drugiego najmądrzejszego na świecie. I często daje wyraz temu swojemu przekonaniu, zarzucając choćby pogardliwie innym ludziom (głównie przeciwnikom politycznym) głupotę. Nie pierwszy raz publicznie zwyzywał kogoś od debilów lub kretynów. Swego czasu zasłynął nawet tym, że zarzucił głupotę Oldze Tokarczuk i to już po przyznaniu jej Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Suski powiedział wtedy: „Nobel nie jest immunitetem na głupotę”. Kilkanaście godzin (a może nawet tylko kilka godzin) po tej skandalicznej wypowiedzi Suskiego w trakcie obrad sejmowej komisji, w Sejmie odbyło się tzw. spotkanie opłatkowe posłów i senatorów RP. Oglądałem na ekranie telewizora krótką relację z tego wydarzenia i byłem w szoku. Oto na pierwszym planie senator KO Krzysztof Kwiatkowski dzielił się opłatkiem, wesoło sobie gaworzył (zapewne składał serdeczne świąteczne życzenia) i obściskiwał się właśnie z… PIS-dzielcem Markiem Suskim! No, ja pierdolę! Do dziś pamiętam, jak kilkanaście lat temu oglądałem w TV jakiś program polityczny (zrealizowany przez TVP Szczecin), w którym brali udział ówczesny polityk SLD Grzegorz Napieralski i PIS-dzielec Joachim Brudziński. W trakcie dyskusji obaj panowie skakali sobie do oczu, przerywali wpół zdania i przekrzykiwali się, zarzucali sobie kłamstwa i hipokryzję, a różnych uszczypliwości było bez liku. Program się zakończył, ale obraz ze studia telewizyjnego leciał nadal, już bez fonii. I ci sami dwaj politycy, którzy dopiero co zachowywali się jak dwaj najwięksi wrogowie skaczący sobie z furią do gardeł, nagle stali się dla siebie serdeczni, niemal przyjacielscy! Podali sobie dłonie, poklepali się po plecach, uśmiechnięci o czymś rozmawiali i niemal objęci wpół odeszli od stołu, przy którym toczyła się dyskusja. Może potem poszli wspólnie na piwo do knajpy albo do jakiegoś szczecińskiego burdelu… Może poszli gdzieś uczcić to, że udało im się tak przekonująco odegrać wyreżyserowany „spektakl” i zrobić z widzów programu idiotów. Do dziś pamiętam wydarzenie, o którym już kilkakrotnie wspominałem w swoich felietonach. Grudzień AD 2016, dopiero co zakończyła się okupacja mównicy w Sejmie przez ówczesnych posłów PO, Nowoczesnej oraz PSL. Dopiero co, w trakcie sejmowych obrad, które ówczesny Marszałek Sejmu Kuchciński przeniósł do Sali Kolumnowej, PIS-dzielcy nie wpuścili na salę posłów opozycji, a potem „na rympał” sfałszowali wynik głosowania nad budżetem na 2017 r. A wynik tego głosowania miał fundamentalne znaczenie. W przypadku, gdyby budżet na 2017 r. nie został wtedy przez Sejm zatwierdzony, mogłoby to się skończyć nawet skróceniem kadencji Sejmu i rozpisaniem nowych wyborów! Cały ten festiwal bezprawia i łamania regulaminu Sejmu, którego posłowie PIS byli wtedy głównymi aktorami, był nadzorowany przez Kuchcińskiego. To on przyzwalał na łamanie prawa i to on podejmował wszelkie decyzje, choć wszyscy wiedzieli, że w rzeczywistości ten przygłup wykonuje tylko dokładnie polecenia Kaczyńskiego. Kilka dni po tych wydarzeniach też odbyło się w Sejmie tzw. spotkanie opłatkowe. Podobne do tego, które odbyło się w Sejmie ostatnio. I wtedy też oglądałem relacje medialne z tego wydarzenia. I wtedy też byłem w totalnym szoku, gdy zobaczyłem na pierwszym planie Kuchcińskiego i Kidawę-Błońską (ówczesną wicemarszałek Sejmu i wiceprzewodniczącą PO) składających sobie świąteczne życzenia, serdecznych dla siebie i uśmiechniętych. Ta sama Kidawa-Błońska dopiero co – komentując wielką awanturę w Sejmie, okupację mównicy i przeniesienie obrad do Sali Kolumnowej – potępiała łamanie prawa przez PIS-dzielców i słała gromy na głowę Kuchcińskiego! Do dziś tego Kidawie-Błońskiej nie zapomniałem… Dla mnie to, co ona wtedy zrobiła, było jak zdrada. Pomijam już fakt, że jej zachowanie odebrałem jak splunięcie mi w twarz, jak potraktowanie mnie jak idiotę. PIS jest jak gangrena. PIS-dzielcy są najgorszą zarazą, jaka mogła spaść na nasze państwo i miliony obywateli! Są najgroźniejszym wrogiem Polski. Groźniejszym nawet niż Putin, bo Putin jest wrogiem zewnętrznym, którego dobrze znamy i o którego zamiarach wiemy niemal wszystko. Poza tym Putin jest wrogiem wielu państw i narodów, nie tylko Polski i Polaków. Kaczyński i jego partia są zaś wrogiem wewnętrznym, są wrogą armią składającą się z Polaków i – w przeciwieństwie do armii rosyjskiej – od dawien dawna są w Polsce! A wróg we własnych szeregach jest zawsze groźniejszy od tego zewnętrznego. Wróg zewnętrzny zawsze jest jawny, widzimy go i słyszymy, zaś wroga wewnętrznego wielu nie dostrzega lub nie docenia! On zna świetnie naszą mentalność oraz słabości i jest tym groźniejszy, im więcej obywateli mu ufa lub bezkrytycznie popiera jego szkodliwe działania. Putin nie byłby w stanie bez jednego wystrzału zniszczyć ustrojowych fundamentów naszego państwa, a PIS tego dokonało. Putin nie zdołałby podzielić i skłócić naszego narodu tak, jak tego dokonał Kaczyński! Wróg wewnętrzny jest wrogiem zawsze! I dziś, i jutro, i za rok! I latem, i zimą! I w dni powszednie, i w niedziele. I przed Świętami Bożego Narodzenia, i w trakcie tych Świąt, i po Świętach. Dla mnie jest to „oczywista oczywistość”. Jak widać dla niektórych czołowych polityków KO – dla Kidawy-Błońskiej i Krzysztofa Kwiatkowskiego – to takie oczywiste nie jest. PS. Może jestem zbyt radykalny w swoich ocenach, zbyt nieprzejednany. Ale ja pojęcie „wróg” traktuję dosłownie! Tych swoich starych, nierzadko bardzo dobrych kolegów, którzy w sposób zdecydowany popierają PIS, już dawno uznałem za wrogów mojego kraju i zerwałem z nimi wszelkie kontakty. I nie ma dla mnie większego znaczenia to, czy oni są po prostu tak głupi i zaślepieni, że nie dostrzegają, czym w rzeczywistości jest PIS, czy też są zwykłymi oportunistami, którzy popierają Kaczyńskiego, by osiągnąć jakieś wymierne korzyści osobiste. Nie wyobrażam sobie nawet, bym mógł z nimi prowadzić jakąś beztroską rozmowę, podawać im dłoń lub serdecznie poklepywać się po plecach. Tak samo jak nie wyobrażam sobie, bym mógł z nimi przy okazji jakichś świąt jednać się, a po kilku dniach znów patrzeć na nich jak na wrogów lub ich ostentacyjnie ignorować. A ci moi dawni koledzy i znajomi – dziś będący zdeklarowanymi, czasem wręcz fanatycznymi wyborcami PIS – przecież nie dopuścili się i nie dopuszczają żadnych poważnych przestępstw! Oni „tylko” przymykają oko lub przyzwalają na niszczenie Polski i popełnianie licznych przestępstw przez polityków PIS. Tymczasem zarówno Kuchciński, jak i Suski lub Brudziński to wielokrotni przestępcy! Taki Suski, za sam tylko „układ radomski” powinien do dziś gnić w więzieniu. I to też powinno mieć chyba jakieś znaczenie dla polityków KO! Ale jak widać nie ma… Dziękuję za uwagę. I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da... Jacek Bohdanowicz (vel Jacek Awarski/Nikodem/Winiarski) Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 22.12.25, 15:10 Dobry wieczór. Jest niedziela i zbliżają się święta, może dlatego chciałabym dzisiaj połączyć życie polityczne z życiem duchowym. Robiłam to już nie raz, ze względu na fakt, że stopień religijnej hipokryzji prawicowych partii, po prostu nie ma granic. Najpierw kilka słów o moim stosunku do religijnej duchowości. Zostałam wychowana, jak pewnie wielu czytelników w „duchu katolickim”, którego podstawą jest katechizm. Jak twierdzi wielu także niewierzących, poza pierwszymi trzema przykazaniami, katechizm jest po prostu podstawą uczciwego, moralnego życia. Za komuny przynależność do kościoła katolickiego była też namiastką niezgody z ideą narzuconą przez Związek Radziecki. W miarę dorastania, zaczęła mi się rozjeżdżać idea chrześcijaństwa wpajana na religii z tym, co mogłam zaobserwować w samym Kościele. Idąc na skróty, powiem tylko, że wreszcie rozjechało mi się to zupełnie i jakkolwiek chrześcijaństwo samo w sobie uważam za piękną ideę, tak sam kościół okazał się atrapą. O wierze nie będę tu pisać, bo to intymna spawa. Idea chrześcijaństwa to dla mnie idea, która zwraca uwagę przede wszystkim na drugiego człowieka, a nie na siebie samego. Jest ideą pomocy, wybaczenia, miłości, tolerancji: „Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem”. Nie trzeba być człowiekiem wiary, żeby doceniać ideę chrześcijaństwa. Natomiast będąc człowiekiem chrześcijańskiej wiary, trzeba bezwzględnie tę ideę wdrażać w życie. No więc zaryzykuję: znam w Polsce więcej ludzi niewierzących, którzy żyją po chrześcijańsku, niż prawdziwie chrześcijańskich katolików. Piszę o tym dlatego, żeby kolejny raz zwrócić uwagę na tę „religijność” i „obronę wartości chrześcijańskich”, które niesie na sztandarach polityczna prawica. Obejrzałam sobie teraz program „ Kawa na ławę”. Można tam po prostu i posłuchać i przyjrzeć się przedstawicielom skrajnie różnych opcji. Dla mnie szczególnie możliwość przyjrzenia się ma wartość. Po lewej stronie siedzieli przedstawiciele prawicy, a wśród nich poseł Wójcik, po prawej stronie opcja demokratyczna, a wśród nich poseł Trela. Poseł Wójcik należy do inicjatorów ruchu „W obronie chrześcijan”. Poseł Trela natomiast, jako poseł lewicy, należy do środowiska, gdzie górują niewierzący, walczący z Kościołem Katolickim. Słucham słów posła Wójcika, który broni stanowiska, że Ukraińcy są nam coś winni za pomoc. I patrzę na zgorszoną minę posła Treli. To który z nich broni „wartości chrześcijańskich?” Gdzie słowa K. Nawrockiego, posła Wójcika mają odpowiednik w dziesięciu przykazaniach? Z tym prostym pytaniem zostawiam na dobrą noc wierzących i niewierzących, ale głównie tych, którzy wciąż jeszcze wierzą, że prawica i chrześcijaństwo, to jedno. Do jutra!❤ Joanna Szczepkowska Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 22.12.25, 15:17 Jako adwokat od lat hołduję zasadzie powściągliwości w publicznym recenzowaniu orzeczeń sądowych, wychodząc z założenia, że polemika z wymiarem sprawiedliwości powinna odbywać się na sali rozpraw, a nie w mediach społecznościowych, jednak lektura uzasadnienia postanowienia w sprawie Marcina Romanowskiego, z którą właśnie się zapoznałem, sprawia, że milczenie staje się przyzwoleniem na dewastację powagi Rzeczypospolitej. To, co znalazło się w tym dokumencie, wykracza daleko poza ramy swobodnej oceny dowodów i staje się niebezpiecznym manifestem politycznym, w którym polski sąd wprost sugeruje, że sytuację panującą obecnie w naszym kraju można zakwalifikować jako „kryptodyktaturę”. Jest to sformułowanie szokujące, zwłaszcza gdy ten sam sąd, uzasadniając odmowę wydania polityka podejrzanego o gigantyczne malwersacje, buduje narrację oparte na pełnym zaufaniu do organów państwa węgierskiego. W wywodzie prawnym, który ma stanowić fundament orzeczenia, czytamy, że skoro Węgry uznały, że Romanowski jest w Polsce prześladowany z przyczyn politycznych, to polski wymiar sprawiedliwości musi tę ocenę traktować jako „dokonaną w dobrej wierze i ją w pełni respektować”. Mamy więc do czynienia z sytuacją kuriozalną i groźną dla polskiej racji stanu: sąd polski podważa demokratyczny mandat własnego państwa, nazywając je kryptodyktaturą, a jednocześnie bezkrytycznie legitymizuje decyzje reżimu Wiktora Orbána polityka otwarcie sprzyjającego Władimirowi Putinowi i podważającego jedność Unii Europejskiej. Uzasadnienie to sugeruje, że w Polsce łamane są prawa człowieka przy „całkowitym milczeniu wszystkich organów Unii Europejskiej”, co jest tezą nie tylko fałszywą, ale i wpisującą się w najgorsze wzorce antyunijnej propagandy. Zamiast merytorycznej analizy przesłanek aresztowych, otrzymujemy dokument, który w praktyce przyznaje status uchodźcy politycznego byłemu wiceministrowi sprawiedliwości, uciekającemu przed odpowiedzialnością karną do kraju, którego standardy praworządności są od lat kwestionowane przez całą Europę. Uznanie, że „decyzja władz węgierskich jest całkowicie zgodna z prawem Unii Europejskiej”, przy jednoczesnym dyskredytowaniu polskich organów ścigania, to wylanie dziecka z kąpielą i dowód na to, że polityka wdarła się do sądów drzwiami i oknami, niszcząc ich autorytet. Takie orzecznictwo nie broni obywatela tylko niszczy zaufanie do państwa i daje paliwo narracji, w której interes polityczny sojuszników Kremla staje się ważniejszy niż rzetelne rozliczenie afer we własnym kraju. Paweł Śliż Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 22.12.25, 15:22 www.facebook.com/reel/1624265412227457 Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 22.12.25, 15:25 W życiu nie zamkną żadnego pisiora. Tu chodzi żeby gonić króliczka, a nie go złapać. Robią debili z ludzi. Otototo i fucktycznie Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 22.12.25, 15:27 ZBIEGŁA SPRAWIEDLIWOŚĆ, PORWANE ŚWIĘTA I KOLEJNA AFERA: ŚWIĄTECZNY RAPORT Z POLSKI Zaczniemy bez opłatka. Bo w tym roku pod choinką zamiast karpia, mamy afery, listy gończe, łzy dzieci i brudne pieniądze. Polska kończy rok w stylu, który można by streścić tytułem świątecznego thrillera: „O jeden zarzut za daleko”. ZIOBRO: UCIEKINIER ROKU Sąd odroczył decyzję o areszcie dla Zbigniewa Ziobry do 15 stycznia. Ale nie dlatego, że były minister sprawiedliwości się stawił. Wręcz przeciwnie – ukrywa się za granicą, ostatnio widziany w Brukseli. Prokuratura chce mu postawić 26 zarzutów. Od ustawiania konkursów z Funduszu Sprawiedliwości, przez wydanie 25 mln zł na Pegasusa, po zlecanie niszczenia dokumentów i – jak twierdzą śledczy – działania na szkodę państwa. Ziobrze grozi 25 lat więzienia. Na razie grozi mu co najwyżej przymusowe śledzenie serwisów informacyjnych. Jego obrońcy walczą – o odroczenie, wyłączenie prokuratora i tajemnicę miejsca pobytu. A Polska – o twarz. PORWANIE DZIECKA W STOLICY: NOCNA OBŁAWA I POWRÓT CHŁOPCA W nocy z niedzieli na poniedziałek zakończyła się dramatyczna policyjna akcja w Warszawie. Były partner kobiety porwał 9-letniego chłopca. Służby działały błyskawicznie – dziecko zostało odnalezione i przekazane medykom. Jego życiu nic nie zagraża. Święta wracają, ale trauma zostaje. DEWELOPERSKI MESSIA(SZ): AFERA HREiT I MILIONY W MURACH Michał Sapota, dawniej „guru deweloperki”, dziś oskarżony o oszukanie 1400 klientów na ponad 340 milionów złotych. Ale zanim trafił do aresztu, próbował ratować się, wskazując winnego: swojego wspólnika Michała Cebulę. Policja bada, czy to on doprowadził do upadku firmy HREiT, wyprowadzając z niej miliony. Afera większa niż Amber Gold? To dopiero się okaże. Na razie wiadomo jedno – w tej wieży z cegieł już dawno zabrakło fundamentów. SKOK WOŁOMIN: WYROK PO LATACH Po latach śledztw, książek, reportaży i zasłaniania kamer, sąd wreszcie wydał wyrok w sprawie SKOK Wołomin. Piotr Polaszczyk – były oficer WSI i twarz jednej z największych afer III RP – został skazany na 14 lat więzienia za wypranie około 350 milionów złotych. Cała sprawa dotyczy wyłudzeń na łączną kwotę ponad 3 miliardów złotych. Proces prowadzono w największej sali konferencyjnej sądu w Warszawie. 29 tomów akt. Ponad 60 oskarżonych. I pytanie: ilu jeszcze zamieszanych czeka na finał? Na razie mamy tylko symboliczny wyrok i ogromne poczucie, że ktoś przez lata robił z państwa pralnię. „DOM DOBRY” I PRZEMOC DOMOWA: FILM, KTÓRY PRZERWAŁ TAMĘ Fundacja Feminoteka mówi wprost: po premierze filmu „Dom dobry”, liczba zgłoszeń przemocy domowej wystrzeliła. I to rekordowo. Przypadek? Nie. Święta to czas, gdy napięcia rosną, a za drzwiami wielu domów nie słychać kolęd, tylko krzyki. Film przypomniał, że przemoc nie znika od choinki, a kobiety wciąż muszą błagać o bezpieczeństwo w państwie, które woli rozliczać sędziów niż oprawców. PIEKŁO ŚWIĘTYCH W PIŚMIE: KURSKI VS MORAWIECKI W PiS trwa wojna domowa. Frakcja Morawieckiego chce wyrzucić Jacka Kurskiego z partii. Ten z kolei mobilizuje „starych działaczy” i kontratakuje. W tle oskarżenia, donosy i kolejne opowieści o „kretach Tuska”. A PiS zamiast walczyć z PO, walczy sam ze sobą. Kurski, niczym upadły archanioł propagandy, nadal działa. I nadal nie rozumie, że jego czas minął, a krew polityczna nie płynie już na Woronicza, tylko na TikToku. BRAUN TRZĘSIE KONFEDERACJĄ I PRAWICĄ Grzegorz Braun – człowiek, który gasił Chanukę i podżegał z sejmowej mównicy – dziś przynosi Konfederacji i PiS-owi niepokój. Nikt nie chce z nim przegrać, ale nikt nie chce też być obok niego. Braun idzie w sondażach jak po trupach. Dosłownie i w przenośni. Nawet opłatkiem rzuca się z polityczną miną. KOŚCIÓŁ NA ROZDROŻU: KONIEC JĘDRASZEWSKIEGO Kraków żegna arcybiskupa Jędraszewskiego. Symbol epoki, w której Kościół był z PiS-em za rękę, i obaj szli po równi pochyłej. Na jego miejsce przychodzi kard. Ryś – duchowny otwarty, przepraszający, broniący uchodźców i Żydów. Czy to początek nowego rozdania? Czas pokaże. Ale wreszcie coś się zmienia. USA NIE ODPUSZCZA EUROPIE Mimo zapowiedzi Trumpa, Kongres przegłosował ustawę kotwiczącą Stany Zjednoczone w NATO. Symboliczna decyzja, która pokazuje: sojusze są ważniejsze niż ego jednego kandydata. Dla Ukrainy to dobra wiadomość. Dla Europy – chwilowa ulga. Ale pamiętajmy: Trump może wrócić. I wtedy już nie będzie kongresowej kotwicy. PODSUMOWANIE: POLSKA POD CHOINKĄ MA AFERĘ Kiedy w jednym tygodniu ścigamy ministra, skazujemy „bankowca”, ratujemy dziecko, liczymy trupy w portfelach deweloperów i próbujemy oddzielić Kościół od państwa – to nie są zwykłe dni. To Polska w grudniu 2025. Czas, w którym lepiej nie spuszczać oczu z ekranu. Bo jak zamrugamy, to ktoś nam sprzeda Pegasusa, ukradnie fundusz lub wyprowadzi 3 miliardy przez SKOK. Wesołych Świąt. Ale uważajcie na tych, którzy pakują prezenty do czarnych teczek. Bielejewski Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 22.12.25, 15:36 Waldemar Hartman: Obserwuję kampanię, w której politycy PiS-u nagrywają filmy z przesłaniem, że jest drogo i dlatego duch świąt nie zawita do Polski. Doszło do tego, że poseł z wąsem i z fularem musiał wziąć ślub w hotelu, bo nie stać go było na unieważnienie katolickiego małżeństwa. Inny pisze, że nie zorganizują wigilijnej kolacji. Ceny buraków za Tuska wzrosły tak bardzo, że aby ugotować barszcz, musiałby sprzedać nerkę. Indeks grzybów przebił ceny złota i platyny. Na karpia pozwolić sobie mogą tylko ludzie związani z fundacjami Suwerennej Polski. TV Republika zbiera na chleb dla ofiar drożyzny. Zmarzniętych Polaków papcio Rydzyk zaprasza do swoich term. Z obawy przed Polakami uciekającymi z kraju rządy Białorusi i Rosji zamykają granicę z dniem 24 grudnia 2025, a Czesi i Niemcy szykują obozy dla uchodźców. Mimo panującego głodu zatroskani politycy prawicy, słaniając się z niedożywienia, wciąż kręcą nowe filmy. Pamiętajmy o tych bohaterach i poczęstujmy ich kubkiem kawy zbożowej i kanapką chleba z margaryną, kiedy pojawią się w pobliżu. Ich poświęcenie nie może pójść na marne. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 22.12.25, 15:38 crowdmedia.pl/ziobro-uderzyl-z-samego-rana-razem-z-blaszczakiem-naskarza-na-ministra-zurka-do-prokuratury-skladam-zawiadomienie/?fbclid=IwY2xjawO2NzZleHRuA2FlbQIxMQBzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEeYvMYbEo9CtcSUB5k1h-4oBfyhcVbv-J5mFKNwLrK1GPxF2JSbQffndc5XgI_aem_cNcYfZvU45xZid9SJZjw2A Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 22.12.25, 15:46 Prokuratura skierowała dziś akt oskarżenia przeciwko Danielowi Obajtkowi - byłemu prezesowi Orlen S.A. BRAFFFFFOOOOOOO!!! Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Parada świrząt23 22.12.25, 16:00 POLEXIT, PALIWO Z WENEZUELI I BRAUN Z POCHODNIĄ, CZYLI JAK POLSKA WESZŁA NA MINĘ I ZACZĘŁA TAŃCZYĆ PiS rozważa koalicję z Braunem, czyli z politycznym odpowiednikiem łysego krzykacza pod budką z piwem. Mentzen w tym czasie buduje nowe państwo z memów i pasków z TV Republika, Bosak liczy, że może jednak nie zauważą, że obok niego stoi Braun z pochodnią, a Kaczyński – no właśnie – ten to chyba już w fazie odklejonego filozofa z Nowogrodzkiej. Stoi i patrzy, jak mu partia tonie, a Sasin i Czarnek rozważają, czy można jeszcze na tej tratwie ugotować bigos wyborczy. W tym czasie Daniel Obajtek, król detektywów na etacie, stanie przed sądem, bo Orlen mylił firmę paliwowo-energetyczną z biurem szpiegowskim rodem z filmów Vegi. Kto wie, może myśleli, że ABW to nowy rodzaj rafinerii. A w narodzie? 47% wyborców PiS marzy o Polexicie. Chcą wyjść z UE, żeby... no w sumie nie wiadomo po co. Może żeby szybciej oddalić się od Niemiec i zbliżyć do Węgier. Albo dlatego, że nie umieją czytać etykiet po francusku i to ich stresuje. Brexit im nie wystarczył, chcą wersji reżyserskiej, najlepiej w formie reality show: "Polexit. Witajcie w szambie". W tym wszystkim Tusk, jak nauczyciel w klasie ADHD, próbuje utrzymać dyscyplinę, a jednocześnie nie spaść z krzesła. Ze zdrowym rozsądkiem, ale i przymrużeniem oka. Bo jak tu brać na poważnie przeciwników, którzy są zajęci wzajemnym gryzieniem się po łydkach? Międzynarodowo mamy groteskę z zimnowojennym smakiem. Stany Zjednoczone znowu ubrały swój kapelusz szeryfa, wsadziły sobie gwiazdę w klapę, odpaliły patriotyczne country w tle i ruszyły z karabinem na kolejnego "narkotykowego wroga ludzkości". Tym razem padło na statek, który jakimś cudem nie wywijał maczetą, nie palił cracku, a jedynie przewoził ropę do Chin. Wenezuela w tle, czyli Maduro znów robi za wódza niebezpiecznego „gangu petrochemicznego”. A wszystko to jak z kiepskiego odcinka "Narcos", tylko że bez Escobara, za to z Trumpem, który ciągle udaje, że rozumie geopolitykę. Chińskie MSZ, z miną nauczycielki od WOS-u, która właśnie przyłapała ucznia na ściąganiu, wystawiło Stanom jedynkę z prawa międzynarodowego. „Jednostronne działania”, „naruszenie suwerenności”, „sankcje jak z koszmaru Karty Narodów Zjednoczonych”. Tymczasem w Waszyngtonie - cisza, poza tweetem w stylu: „Brońmy cywilizacji przed ropą terrorystów”. Albo przed zdrowym rozsądkiem. A potem robi się jeszcze ciekawiej. Bo nagle okazuje się, że Trumpowscy wysłannicy, Witkoff i Kushner (tak, ten od pokoju na Bliskim Wschodzie i drogich garniturów), negocjują z Putinem przez jego prywatnego KGB-doradcę, który dziwnym trafem studiował w USA i teraz kłania się po amerykańsku, ale myśli po sowiecku. W tym samym czasie Ukraina grzecznie się przysiada do trójstronnego stolika. Wygląda to mniej więcej tak: Putin podaje kieliszek z trucizną, Trump udaje, że to woda, a Zełenski, z desperacją w oczach, sprawdza, czy nie da się chociaż utargować antidotum. Krótko mówiąc: USA robią za policjanta, który zgubił odznakę i wali pałą wszystkich po kolei. Chiny udają moralną wyrocznię, choć wciąż trzymaja Ujgurów w obozach. Polska biega z pochodnią po brukselskiej scenie i udaje, że robi "reset" z Europą. A Braun? Braun to taki polityczny czarnoksiężnik z krainy paranoi, który myli kadzielnicę z granatem. I pomyśleć, że to dopiero grudzień. Rok 2026 zapowiada się jak sezon specjalny programu "Uwaga! Pękło". Wystąpią: Trump, Putin, Braun, Nawrocki i gęś z Wadowic, która sfałszowała wybory. Czekam z popcornem. Ale takim z Niemiec, z dotacją unijną. Bielejewski Odpowiedz Link