Dodaj do ulubionych

Zdrowie ulicy

17.09.09, 08:51
Odroznic rzeczy wazne od niewazych to bardzo cenna umjejetnosc.
Cenna prywatnie, spolecznie jest wrecz bezcenna. Coz bowiem by sie
stalo gdyby kierowca karetki stanal nagle po srodku jezdni, zeby
ratowac jeza? Moze tak zrobil i dlatego tak dlugo czekaliscie na
pogotowie?

Pani dobroc jest wzruszajaca (zadnego sarkazmu - przysiegam!)
jednakze za moich czasow, w takich sytuacjach jak opisana przez
pania, atakowano raczej znieczulice spoleczna a nie rozsadek. A ta
znieczulica nie zaczela sie przeciez tam, na ulicy, przy tym bialo-
czerwonym slupku? Musiala istniec juz wczesniej. Jakis urzednik,
nauczyciel, aktor spokojnie (bezsilnie?) patrzyl jak czyjes zycie i
potencjal laduje na zlomie.

A kiedy pani, juz po wezwaniu pogotowia tak siedziala z tym biednym
czlowiekiem, jak pani mysli, co mowili do siebie ludzie, ktorzy
przechodzili obok i pokazywali sobie was palcami? Moze mowili:
Zobacz, tam siedzi slawna aktorka i pomaga brudnemu zlomiarzowi.
Jaka ona szlachetna! - i widzac, ze zycie zlomiarza jest w tak
dobrych rekach szli dalej, do swoich obowiazkow, nie robiac
zbiegowiska.
Obserwuj wątek
    • temeko1 Re: Zdrowie ulicy 21.09.09, 15:31
      W piękny, słoneczny dzień wybrała się na rower, niestety w adidasach i niestety
      ulicą, przy której biegł głęboki rów odwadniający.
      Był duży ruch, i wielu kierowców widziało, jak przewraca się na tym rowerze i
      stacza do rowu pełnego wody i błota.
      A jedna pani to chyba nawet otworzyła okno, żeby się lepiej przyjrzeć, jak
      bezradnie zsuwa się do rowu, bo nie może wyplątać nogi, unieruchomionej przez
      sznurówkę, wkręconą w pedał roweru.
      Ściany rowu były strome, rower ciężki, więc zsuwała się do tego błota na dnie, i
      zastanawiała się czy się utopi, przygnieciona rowerem.
      Tuż obok, na ścieżce po drugiej stronie rowu, też na rowerze, przejeżdżała inna
      kobieta; nawet nie zwolniła, choć odwróciła głowę i uważnie się przyglądała.

      Leżała z twarzą i rękami zanurzonymi w błotnistej, śmierdzącej mazi i szarpała
      się z rowerem.
      W końcu się udało.
      Dobrze, że miała komórkę, bo nikt nie zwolnił, widząc ubłoconą, potrzebującą
      pomocy kobietę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka