Dodaj do ulubionych

Kocham nie biję

09.10.09, 08:59
Zawsze reaguję...Wiem co czujesz w takich chwilach...osamotnienie,
znieczulicę, ludzie wstyd!!!!!!
Obserwuj wątek
    • czemajapkami Kocham nie biję 18.10.09, 11:08
      czasami dzieciak naprawdę potrzebuję klapsa w tyłek, doświadczam efektów
      bezstresowego wychowania co tydzień w pociągu. dzieciak włazi innym pasażerom
      na głowę i drze im się do ucha, a mamusia siedzi zachwycona.
      co innego oczywiście obelgi, na to nie ma wytłumaczenia.
      • gondra Re: Kocham nie biję 18.10.09, 11:36
        No bo jak zwykle jest czarne albo białe - klaps albo mityczne "bezstresowe
        wychowanie". Czy tak trudno zrozumieć, że są inne metody niż bicie czy nawet
        łagodne klapsy? Czy jak ktoś nie bije, to znaczy, że pozwala na wszystko?
        Zachwycona mamusia, która patrzy na rozrabiające dziecko to nie jest jedyna
        alternatywa dla rodzica, który nie potrafi egzekwować posłuszeństwa inaczej niż
        klapsami. Które są wynikiem bezsilności i nieumiejętności radzenia sobie z
        dzieckiem, a nie sposobem na wychowanie dzieciaka.
        • rozchujana Re: Kocham nie biję 28.12.09, 13:19
          dokładnie,pani Gondro ;]
          mnie wychowali bez bicia ale wiedziałam ze jak zrobię coś złego
          (nie, jak zrobię coś źle) to kara będize na 100%, ale
          wspólmierna do przewinienia.
          BRAWO DLA MOICH RODZICÓW!
      • blowersdaughter Re: Kocham nie biję 18.10.09, 21:03
        czemajapkami napisał:

        > czasami dzieciak naprawdę potrzebuję klapsa w tyłek, doświadczam efektów
        > bezstresowego wychowania co tydzień w pociągu. dzieciak włazi innym pasażerom
        > na głowę i drze im się do ucha, a mamusia siedzi zachwycona.
        > co innego oczywiście obelgi, na to nie ma wytłumaczenia.

        Przykro mi to pisać, ale właśnie takie podejście jest źródłem kompletnego zamroczenia polskiego społeczeństwa pod względem stosowania przemocy wobec dzieci.
        Bo to jest stosowanie przemocy. Bezstresowe wychowanie, które tutaj zostało przytoczone, jest zapewne rozumiane jako przyzwolenie na wszystko. Otóż to nie jest bezstresowe wychowanie, a raczej obojętność na dziecko.
        A dziecko można wychowywać minimaluzjąc mu stresy, ale rozmawiając, ucząc, uczulacjąc na odczucia innych. Proszę mi uwierzyć, że dziecko, któremu powie się, żeby nie wchodziło pani/panu na głowę, bo to panią/pana boli i będzie mu smutno, zadziała lepiej niż klaps, kórego dziecko nie rozumie. Oczywiście nie jest to złoty środek na wszystko i działa pod warunkiem, że stosowany był od początku lub został wprowadzony w pewnym momencie i stosowany jest konsekwentnie.
        Czy dorosły człowiek może podejść do innego dorosłego człowieka na ulicy i dać mu klapsa, bo brzydko się zachował?
        Nie! Dlaczego więc dajemy klapsy dzieciom? Bo nam się nie chce rozmawiać, bo nie wiemy co powiedzieć, bo rozmowa nie zawsze skutkuje, bo klaps jest szybszy.
        Dla mnie to jest niepojęte, jak ludzie mówią, że ostre lanie to nie, ale klaps, czemu nie. Nie! Klaps to też przemoc fizyczna!
        Rodzic bijący dziecko po prostu sobie z nim nie radzi.
      • justyna_w24 Re: Kocham nie biję 28.12.09, 15:34
        czemajapkami napisał:

        > czasami dzieciak naprawdę potrzebuję klapsa w tyłek, doświadczam
        efektów
        > bezstresowego wychowania co tydzień w pociągu.


        Jeszcze dopisz ze ciebie bili i wyroslas/es na ludzi.... wrrrrr co za
        ciemnota!
        Wyobraz sobie ze ja dziecka nie bije, a bezstresowo wychowywana nie
        jest. Nie musze na corce wyladowywac swoich frustracji. Bo klaps jest
        wynikiem bezradnosci rodzica, checia pokazania swojej sily, niczym
        wiecej. Zal mi rodzicow ktorzy tylko sila potrafia dotrzec do swojego
        dziecka.
    • rozchujana Kocham nie biję 28.12.09, 13:17
      byłam świadkiem sceny, kiedy "mamusia" ciągnęła swoje 3-4-letnie
      dziecko za rękę po chodniku (tak, ciągnęła dziecko PO chodniku,
      dzieciak szorował o ziemię
      i raz po raz dawała mu w tyłek. gdy
      podeszłam i zapytałam czy mam wezwac policję, zwyzywała mnie ale
      dała mu spokój...
    • imbirimbi Kocham nie biję 04.02.10, 15:15
      Dokładnie, złe wychowanie może odcisnąć na dziecku piętno na całe życie...
      Strasznie jestem od pewnego czasu przewrażliwiony na jakiekolwiek przejawy
      przemocy rodziców wobec dzieci po tym, jak przeczytałem "Zbrodnie Josefav
      Fritzla". Wiem, że to zupełna patologia i skrajny przypadek, ale jakoś tak na
      mnie to wpłynęło...
    • wila6 Kocham nie biję 09.06.10, 11:03
      Mam 1,5 roczne dziecko i nie uderzyłam i nie zamierzam bo mnie też
      rodzice nie bili. Przez ten czas równiez na dziecko nie krzyczałam.I
      jaki jest? Grzeczny i rozumny. Owszem lubi czasem zrobić cos na
      opak, więc moim i męza zdaniem jest tłumaczyć nawet 20 razy czemu ma
      tak nie robic. Uderzenie i krzyk świadczy o naszej słabości nie
      dziecka.
      • c2h6 Re: Kocham nie biję 09.06.10, 12:07
        wila6 napisała:

        > Mam 1,5 roczne dziecko i nie uderzyłam i nie zamierzam bo mnie też
        > rodzice nie bili. Przez ten czas równiez na dziecko nie
        krzyczałam.I
        > jaki jest? Grzeczny i rozumny. Owszem lubi czasem zrobić cos na
        > opak, więc moim i męza zdaniem jest tłumaczyć nawet 20 razy czemu
        ma

        Poczekaj jeszcze pół roku :->

        > tak nie robic. Uderzenie i krzyk świadczy o naszej słabości nie
        > dziecka.

        Świadczy o słabości? A skąd to przekonanie? Jakieś dowody?
        • bene_gesserit Re: Kocham nie biję 09.06.10, 12:55
          Uzywanie przemocy w stosunku do dziecka swiadczy o niekompetencji
          rodzicow. Bezsilnosc z niej wynikajaca sprawia ze zamiast innych
          metod uciekaja sie do najlatwiejszej - bicia. Ktora ma jeszcze te
          zalete, ze rozladowuje ich zlosc i agresję. Cud, miod, malina:
          spierze sie bachora i sie uspokoi, najwyzej bedzie wyl gdzies w
          kącie dopoki nie zagrozi sie kolejnym biciem, a i czlowiek sie
          uspokoi. Dwa w jednym normalnie.
          • c2h6 Re: Kocham nie biję 09.06.10, 13:57
            bene_gesserit napisała:

            > Uzywanie przemocy w stosunku do dziecka swiadczy o niekompetencji
            > rodzicow. Bezsilnosc z niej wynikajaca sprawia ze zamiast innych

            Uzasadnij że to niekompetencja i bezsilność. Co i rusz się słyszy
            ten przesąd, tylko jakoś nikt nie potrafi uzasadnić jego słuszności.

            • bene_gesserit Re: Kocham nie biję 09.06.10, 14:41


              Nie mam zamiaru dowodzic, ze wystraszenie i sprawianie malenkiemu
              dziecku bolu jest jedną z metod wychowawczych, bo to jak dowodzic,
              ze woda jest mokra. Uwazaj sobie, co chcesz. Znalam dzieciaki,
              ktore byly bite, dopoki troche nie podrozly i nie zaczely bic
              bijącego ojca - spraly go raz i drugi i skonczylo
              sie 'wychowywanie'. Czego i tobie zycze, zawsze lepiej pozno niz
              wcale.
              • c2h6 Re: Kocham nie biję 09.06.10, 15:57
                bene_gesserit napisała:

                >
                >
                > Nie mam zamiaru dowodzic, ze wystraszenie i sprawianie malenkiemu
                > dziecku bolu jest jedną z metod wychowawczych, bo to jak dowodzic,
                > ze woda jest mokra. Uwazaj sobie, co chcesz. Znalam dzieciaki,
                > ktore byly bite, dopoki troche nie podrozly i nie zaczely bic
                > bijącego ojca - spraly go raz i drugi i skonczylo
                > sie 'wychowywanie'. Czego i tobie zycze, zawsze lepiej pozno niz
                > wcale.

                No, to się podrajcowałaś słusznością włąsnego stanowiska a teraz się
                skup i odpowiedz na moje pytanie. Bo na razie nawet go nie
                zrozumiałaś. Pytanie brzmi: jakie są podstawy do twierdzenia że
                uderzenie dziecka świadczy o niekompetencji wychowawczej rodziców i
                o tym że sobie nie radzą z wychowaniem?
                • bene_gesserit Re: Kocham nie biję 09.06.10, 16:29
                  Bite dzieci:

                  * czesciej niz nie bite
                  uwazaja agresje za wlasciwe rozwiazywanie wszelkich konfliktow
                  - takze w zyciu doroslym, nie tylko wobec rodzenstwa, kiedy
                  sa male i 'bawia sie w mamusie' naparzając siostrzyczkę

                  *
                  maja nizsze poczucie wlasnej wartosci niz
                  niebite


                  * maja mniej szacunku dla autorytetow, a szczegolnie rodzicow

                  * bicie poprawia zachowanie
                  dziecka tylko chwilowo
                  - a docelowo uczy je ukrywania swoich
                  nieporzadanych przez rodzicow zachowan. Dorosle bite dzieci czesto
                  uwazaja, ze szkodliwe zachowanie jest ok, o ile nikt procz nich
                  samych o nim nie wie, a wiec nie poniosa konsekwencji

                  * bicie 'nakręca' dziecko i rodzica - zbite przez kochanego rodzica
                  dziecko odczuwa silny lęk i agresję w stosunku do rodzica i
                  zwiazane z nimi poczucie winy; rodzic czesto wyrzuca sobie
                  porywczosc i niekompetencję - no chyba, ze jest kims takim, jak ty -
                  prawda?

                  *poza tym dzieci 'przyzwyczajaja' sie do traumy zwiazanej z biciem,
                  wiec jesli bicie jest jedna z glownych 'metod wychowawczych' w
                  domu, moze stac sie samonakrecajaca sie spirala coraz wiekszej
                  przemocy wobec dziecka

                  Itd itd itd - jest mnostwo badan nt skutkow bicia i u dzieci i u
                  doroslych dzieci (np to - ze bicie moze obnizyc
                  IQ
                  )

                  Oczywiscie - mozna sie uprzec, ze wlasnie o to w wychowaniu chodzi -
                  zeby wychowac poslusznego 'na pokaz' agresywnego nieszczesliwego i
                  zakompleksionego krętacza z problemem kontroli gniewu bez szans na
                  zyciowy sukces i upierac sie, ze swiadczy to o wysokich
                  kompetencjach rodzicow, ale to juz ty musialabys udowodnić.
                  • anmanika Re: Kocham nie biję 10.06.10, 08:52
                    "uderzenie dziecka świadczy o niekompetencji wychowawczej rodziców i
                    o tym że sobie nie radzą z wychowaniem?"

                    To chyba logiczne i nie trzeba tłumaczyć? Jak ktoś uważa, że bicie jest
                    wychowawcze to oznacza, że jest niekompetentny a argumentację przeciw biciu
                    podała bene. Wystarczy połączyć te fakty.
                  • c2h6 Re: Kocham nie biję 10.06.10, 09:26
                    bene_gesserit napisała:

                    > Bite dzieci:

                    I bardzo dziękuję za kolejną serię byle jakich
                    metodologicznie "badań" z założoną tezą przy których jak zwykle
                    pomylono korelację z relacją skutek-przyczyna.

                    > Oczywiscie - mozna sie uprzec, ze wlasnie o to w wychowaniu
                    chodzi -
                    > zeby wychowac poslusznego 'na pokaz' agresywnego nieszczesliwego
                    i
                    > zakompleksionego krętacza z problemem kontroli gniewu bez szans na
                    > zyciowy sukces i upierac sie, ze swiadczy to o wysokich
                    > kompetencjach rodzicow, ale to juz ty musialabys udowodnić.

                    Ale się rozkręciłaś :-) A twoja nieumiejętność krytycznego
                    spojrzenia na doniesienia z jakichś blogów to z kolei skąd się
                    wzięła?
                    • anmanika Re: Kocham nie biję 10.06.10, 10:27
                      c2h6 napisała:

                      > bene_gesserit napisała:
                      >
                      > > Bite dzieci:
                      >
                      > I bardzo dziękuję za kolejną serię byle jakich
                      > metodologicznie "badań" z założoną tezą przy których jak zwykle
                      > pomylono korelację z relacją skutek-przyczyna.
                      >
                      > > Oczywiscie - mozna sie uprzec, ze wlasnie o to w wychowaniu
                      > chodzi - zeby wychowac poslusznego 'na pokaz' agresywnego nieszczesliwego i zakompleksionego krętacza z problemem kontroli gniewu bez szans na zyciowy sukces i upierac sie, ze swiadczy to o wysokich kompetencjach rodzicow, ale to juz ty musialabys udowodnić.
                      >
                      > Ale się rozkręciłaś :-) A twoja nieumiejętność krytycznego
                      > spojrzenia na doniesienia z jakichś blogów to z kolei skąd się
                      > wzięła?

                      Wystarczy wygoglować naukowe badania:
                      www.biciejestglupie.pl/?page_id=2106
                      • bene_gesserit Re: Kocham nie biję 10.06.10, 14:03
                        Sek w tym, ze bijacy rodzice - zwlaszcza jesli sami byli bici w
                        dziecinstwie - nader rzadko sa w stanie dostrzec zlo w tym, co
                        robią. To wymaga przewartosciowania ich wlasnego dziecinstwa i
                        relacji z rodzicami noi uderza w najbardziej delikatny punkt -
                        jakosci ich jako rodzicow. Dowody naukowe niewiele zmienia - w
                        koncu co ci naukowcy wiedza o zyciu
                        . Raczej nalezy liczyc na
                        cud, terapeutyczny najlepiej.
                        • easz Re: Kocham nie biję 11.06.10, 09:13
                          bene_gesserit napisała:

                          > Sek w tym, ze bijacy rodzice - zwlaszcza jesli sami byli bici w
                          > dziecinstwie - nader rzadko sa w stanie dostrzec zlo w tym, co
                          > robią. To wymaga przewartosciowania ich wlasnego dziecinstwa i
                          > relacji z rodzicami noi uderza w najbardziej delikatny punkt -
                          > jakosci ich jako rodzicow. Dowody naukowe niewiele zmienia - w
                          > koncu co ci naukowcy wiedza o zyciu
                          . Raczej nalezy liczyc na
                          > cud, terapeutyczny najlepiej.

                          I sprawdza się stanąć z rodzicem oko w oko i sobie powiedzieć to i owo na spokojnie, asertywnie, że tak powiem. Pomóc rodzicowi, paradoksalnie. Oczywiście kiedy się już jest dorosłym, bo dzieciaka nikt nie słucha...
                    • bene_gesserit Re: Kocham nie biję 10.06.10, 14:00
                      Tak myslalam, ze nawet wyniki badan nie sa w stanie cie przekonac,
                      ale pomyslalam, ze warto dac ci szansę. Dla dobra twoich bitych
                      maluchów.

                      Pewnie sama bylas bita, wyszlas na ludzi i pierzesz swoje
                      dzieci, bo sa niegrzeczne. Paskiem? Ręką? Specjalnym
                      narzędziem? To przemoc 'gorąca' czy 'na zimno'? Mają cie po biciu
                      przeprosic i pocalowac, podziekowac czy wszystko naraz?

                      Pewnie twoje dzieci beda bily swoje dzieci itd itd itd - chyba, ze
                      cudem trafia na terpie i przestana bawic sie w mamusie.
                      Trzymam kciuki. I zupelnie na serio strasznie ci wspolczuje.
                  • easz Re: Kocham nie biję 10.06.10, 09:50
                    bene_gesserit napisała:

                    O! świetny post - dzięki, przyda mi się jego zawartość w moich własnych dyskusjach i bataliach z klapsomaniakami.

                    A w sumie nie trzeba już im takich przysług wyświadczać i odrabiać za nich ich pracy domowej - chce taki? - niech wierzy w klapsy i bicie - przypomnę tylko, że ustawa antyprzemocowa, w tym zakaz klapsowania już obowiązuje i trzeba się liczyć z konsekwencjami z tego tytułu.
                    • bene_gesserit Re: Kocham nie biję 10.06.10, 14:05
                      Tak, ustawa mam nadzieje zmieni normy spoleczne. Ale to robota co
                      najmniej dla jednego pokolenia. Tymczasem bijacy rodzice beda to
                      robic w domu po kryjomu, a bachorowi dostanie sie jeszcze za to, ze
                      mamusia nie mogla go wychowac od razu w parku czy na ulicy, a
                      musiala czekac z biciem, az dojda do domku.
                      • easz Re: Kocham nie biję 11.06.10, 09:18
                        bene_gesserit napisała:

                        > Tak, ustawa mam nadzieje zmieni normy spoleczne. Ale to robota co
                        > najmniej dla jednego pokolenia. Tymczasem bijacy rodzice beda to
                        > robic w domu po kryjomu, a bachorowi dostanie sie jeszcze za to, ze
                        > mamusia nie mogla go wychowac od razu w parku czy na ulicy, a
                        > musiala czekac z biciem, az dojda do domku.

                        Hm, jest taka możliwość. Co można by na takie coś poradzić?

                        Że zmieni normy i że trzeba czasu - owszem. Ale wiesz, wg mnie to za mało i za cicho się mówi o tej ustawie - dużo osób w ogóle o tym nie słyszało a co dopiero nie-słuchający/czytający/oglądający 'z założenia'?

                        Ja sama oświeciłam właśnie kumpelę;)

                        Dobrze, że jest ten przepis, teraz tylko egzekwować, bo z tym to różnie.
                        • bene_gesserit Re: Kocham nie biję 11.06.10, 10:46
                          Ja od paru lat nie widzialam nikogo bijacego dziecko na ulicy - ale
                          jesli zobacze, to wygarne jakos mozliwie spokojnie i uswiadomię.
                          Spokojna glowa.
            • mim288 Re: Kocham nie biję 01.07.10, 10:21
              uzasadnic bardzo prosto: kiedy biję? kiedy nie mam innych
              argumentów, kiedy nie umiem inaczej, gdy NIE POTRAFIĘ albo NIE CHCE
              MI SIĘ mówić do mego dziecka tak, by słuchało, bo czuje sie
              przekonane do słuszności mojej prośby czy polecenia. Nawiasem mówiąc
              matoda bicia dobra jest na krótko, nastolatek szybko może osiągnąć
              180 cm i silne bary i juz tatuś ani mamusia "nie podskoczą" i co
              będzie, jesli klaps był jedynym rodzicielskim "argumentem"?
            • gagnon Re: Kocham nie biję 01.07.10, 23:17
              c2h6 taj Ci bardzo wspolczuje, Tobie i Twoim dzieciom:(
              Sprobuj moze terapi, medytacji, znajdz dobrego psychologa
              specjalizujacego sie w tego typu problemach.
              Zycze Ci powodzenia.
      • anmanika Re: Kocham nie biję 09.06.10, 12:10
        "czasami dzieciak naprawdę potrzebuję klapsa w tyłek'

        i czego taki dzieciak się nauczy w życiu? Że bicie jest ok i jest akceptowalną
        metodą rozwiązywania konfliktów. Pójdzie później i przywali twojemu dzieciakowi
        np. jak będzie chciał jego zabawke. I wtedy nagle bicie będzie be.
        Nie ma w Polsce czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie, jest jego brak
        ewentualnie zastąpiony biciem bo łatwiej przylać niż wytłumczyć.
        • bene_gesserit Re: Kocham nie biję 09.06.10, 12:52

          Nauczy sie, ze rację ma silniejszy i bardziej agresywny.
          Na kogo wyrosnie? Na manipulatora i tchorza oraz klamcę. Grzecznego
          i poslusznego rodzicom, dopoki nie odkryje, ze jest silniejszy od
          nich.
          • claratrueba Re: Kocham nie biję 10.06.10, 13:57
            Mam 16 letniego syna, nie uderzyłam go nigdy. Po prostu nie wyobrażam sobie, że
            można uderzyć CZŁOWIEKA. Psa zresztą- też nie.

            Mój syn uchodzi za wyjątkowo dobrze wychowanego młodzieńca.
            Psy są posłuszne bewzględnie.

            Czy mam jakiś "magic"? A może co przez uszy i głowe nie dotrze to i przez dupę
            tez nie?
            • bene_gesserit Re: Kocham nie biję 10.06.10, 14:08
              Pewnie po prostu jestes kompetentnym rodzicem, czyli dojrzalym
              czlowiekiem. Dojrzali, spelnieni ludzie moga wychowac szczesliwe,
              dazace ku spelnieniu dzieci. A agresywni i nie radzacy sobie z
              emocjami ludzie wychowuja biciem. Nie radza sobie ze soba, jak maja
              sobie poradzic z dzieckiem?
              • claratrueba Re: Kocham nie biję 11.06.10, 07:00
                > Pewnie po prostu jestes kompetentnym rodzicem, czyli dojrzalym
                > czlowiekiem. Dojrzali, spelnieni ludzie moga wychowac szczesliwe,
                > dazace ku spelnieniu dzieci. A agresywni i nie radzacy sobie z
                > emocjami ludzie wychowuja biciem. Nie radza sobie ze soba, jak maja
                > sobie poradzic z dzieckiem?

                Dzieki za komplement, bene :-)
                Ale mysle, to nie problem "nieradzenia sobie z emocjami"- kazdemu to sie czasem
                nie udaje. Problem, co wtedy robi. Zdarzyło mi sie nie raz rozpłakac sie z
                bezradności wobec uporu mojego dziecka- zawsze zareagował wtedy tak, jak
                człowiek wrażliwy robi- było mu z tym naprawdę źle, na głowie stawał by mnie
                pocieszyć. A zachowanie, przez ktore "nie poradziłam sobie z emocjami" nie
                powtórzyło sie nigdy. Dlaczego ja zareagowałam płaczem a nie fizycznym atakiem?
                Po prostu dlatego, ze nie ma odruchu walenia jesli przyjdą emocje. Bo mnie nigdy
                w domu nie uderzono, choc "łatwym dzieckiem" nie byłam bo moja matka tez płakała
                przeze mnie, a ręki nie podniosła. Niesamowite, jak mi jeszcze wstyd za te jej
                łzy choć dziesiątki lat minęło.
                Bicie nie ma żadnego skutku wychowawczego. Ma inny- dziedziczona przemoc. Badano
                wpływ chyba wszystkiego co może wywołać agresywne zachowania- gry, filmy,
                książki. Nie znaleziono w nich przyczyny- agresywne były dzieci i korzystające z
                rozrywek pełnych przemocy i nie. Spokojne były także uwielbiające takie
                rozrywki. Agresywne ZAWSZE były dzieci doświadczające kar cielesnych.
                Bijący rodzic wychowuje bijące dziecko. Ofiarami sa koledzy dziecka, potem jego
                dzieci. Bo dlaczego nie dac klapsa koledze, skoro to normalna reakcja dorosłego?
                dziecku nie wolno? A dlaczego? Przecież wychowanie to nasladowanie dorosłych.
                • easz Re: Kocham nie biję 11.06.10, 09:03
                  claratrueba napisała:

                  Wypraszam sobie. Nie każdy bity bije.

                  Ok, rozumiem co masz na myśli, ale.
                  • claratrueba Re: Kocham nie biję 11.06.10, 09:23
                    "Nie każdy bity bije."

                    Nie, easz, oczywiscie, że nie. Nie każdy, jest wielu takich, którzy pomimo
                    doznanej krzywdy widza jej zło i nie powielaja go.

                    Ale każdy, kto bije był bity. Tu, niestety, wyjątki sie nie zdarzają praktycznie.

                    Czyli, mówiąc zupełnie prosto- jesli weźmiemy setkę dzieci na których stosowano
                    "wychowanie przez pranie" to okazuje się, że bije wiekszość ale nie wszyscy.
                    Natomiast, jesli wźmiemy setke dzieci, ktore biją, to okaże się, że wszystkie z
                    nich, które psychologowie uznali za "mieszczące sie w normie" biją.
                    Niebite dzieci, które biją zdarzaja się, ale tu zawsze w gre wchodzą zaburzenia
                    psychiczne, rozwojowe objawiające sie agresją lub autoagresją.
                    • claratrueba Re: Kocham nie biję 11.06.10, 09:26
                      sorry, jeszcze raz fragment, który mi sie powycinał głupio:

                      Natomiast jesli weźmiemy setke dzieci, ktore biją, to okaże sie że wszystkie z
                      nich, które psychologowie okreslili jako" mieszczace sie w normie"- były bite.
                      • anmanika Re: Kocham nie biję 11.06.10, 10:19
                        Ktoś nie pamiętam kto, powiedział na argument pt" byłam(byłem) bity a
                        wyrosłem-łam na przyzwoitego człowieka. jeżeli sam bijesz to oznacza, że nie
                        jesteś przyzwoitym człowiekiem.
                        Nie może być żadnego przyzwolenia na bicie dzieci. Bo taka argumentacja, że
                        tylko klaps pokazuje dziecku, że coś jest złego jest moralnym usankcjonowaniem
                        dla tych co nie poprzestają na tym klapsie. Efekty tego rodzaju wychowania
                        widzimy na co dzień: wkurzamy się na agresję dookoła nie widząc skąd ona
                        pochodzi. Pewnie, że łatwiej przywalić - dla mnie jest to forma pedagogicznego
                        lenistwa. Moja młoda jest żywym dzieckiem i takim była od urodzenia. Jak tylko
                        stanęła na nogi zaczęła odkrywac świat z szybkością światła;-) no i była na
                        "nie" od urodzenia. Ile razy zaciskałam zęby, ile razy tłumaczyłam coś po raz
                        500-ty. Efekty wychowania dziecka widać zasadniczo dopiero po latach. Młoda jest
                        nastolatką, mamy fajny kontakt i wszyscy uważają, że jest grzeczna i dobrze
                        wychowana.
                        • bene_gesserit Re: Kocham nie biję 11.06.10, 11:03

                          Kazde dziecko niczego nie pragnie wiecej, niz milosci i uznania ze
                          strony rodzicow. Jesli ten ubostwiony rodzic zadaje maluchowi bol,
                          emocje, ktore ten fakt budzi dziecko - przerazone - chowa gleboko.
                          Wlasna agresja i zlosc, wscieklosc NA OJCA albo NA MATKĘ, chec
                          zemsty na nich przeraza dzieciaka tak samo, jak sam akt bicia. Wiec
                          sie od nich odcina, amptuje sobie czesc siebie. Co oczywiscie nie
                          sprawia, ze znikają. Ale pozwalaja nadal utrzymac w glowie dziecka
                          wizerunek idealnych rodzicow.

                          Kiedys WO zamiescilo wywiad z Kazimierzem Marcinkiewiczem o jego
                          dziecinstwie. Ojciec jego i jego dwoch braci bil regularnie i w
                          dobrym starym stylu, paskiem powieszonym na poczesnym miejscu w
                          domu, przeznaczonym tylko do tego. To byl gorszy rodzaj przemocy -
                          przemoc 'zimna'. Zaden klaps wymierzony w chwili zlosci, ale
                          ceremonialna egzekucja.

                          Nie udalo mi sie znalezc tego wywiadu, jedynie ten jego fragment:

                          {Ojciec] chłopców wychowywał religijnie i surowo. Kazimierz
                          wspominał w „Wysokich Obcasach”, że pas wisiał w domu i wypełniał
                          swoją funkcję. „Musiało być solidnie i od razu. Ojciec nie bił w
                          afekcie, był spokojny, nie krzyczał na nas. To było porażające.
                          (...) Mieliśmy bardzo szczęśliwe dzieciństwo”.

                          Jeszcze w 2005 r. na spotkaniu rodzin katolickich w Gorzowie
                          Kazimierz przekonywał, że kary cielesne wymierzane w sposób
                          rozsądny spełniają pozytywną rolę wychowawczą, czego najlepszym
                          przykładem jest on sam.


                          Klasyczny przyklad, prawda?
                          • claratrueba Re: Kocham nie biję 11.06.10, 13:44
                            Mądre słowa (jak na Bene Gesserit przystało;-)).
                            Co więcej ten dysonans "kocham rodzica i podziwiam a jednoczesnie chciałbym sie
                            zemścić, boje się" rzutuje na na nasze relacje w każdym aspekcie życia. Osoby,
                            które go doswiadczyły przyjmuja a priori "mogę byc i zły i dobry- to sie nie
                            wyklucza, tego nie można zmienić". Konsekwencją jest brak lub małe poczucie
                            sprawstwa (ponosze konsekwencje swojego postepowania), odpowiedzialności i
                            empatii. Moja znajoma psycholozka zawsze pyta o kary cielesne w dzieciństwie
                            swoich pacjentów z problemami rodzinnymi, zawodowymi. Odpowiedzi sa twierdzące
                            zawsze, choc czesto lekceważąco pacjent mówi "tylko klapsy". Ale nawet te
                            "tylko klapsy" powodują znacznie silniejsze odczuwanie strachu, znacznie wieksze
                            pozwolenie sobie na agresje słowną, lekceważenie potrzeb partnera. To akceptacja
                            "zła w sobie" jako czegos nad czym nie ma kontroli. Pacjenci na których
                            'dokonywano egzekucji"- bo tak dla mnie wygląda zimne wymierzanie kary, to
                            ludzie o ludzie nieszczęsliwi, niezdolni do normalnego odczuwania, normalnych
                            związków. Choc często- bardzo wartościowi- mimo wszystko
    • kochanic.a.francuza Kocham nie biję 28.12.10, 18:29
      Powinnismy reagowac gdy zauwazymy, zle traktowanie dzecka. Nie powinnismy jednak robic tego zbyt obcesowo, grozac policja na pzyklad. Jak czuje sie dziecko, ktorego matce zagrozono policja?
      Mysle, ze lepiej reagowac w sposob dajacy przyklad rodzicom bez ostentacujnego potepiania. O niedopuszczalnosci ka cielesnych czy znecaniu sie wiedza lub dowiedza sie z telewizji. Wielu rodzicow jest madrych i swiadomych, ale im puszczaja nerwy, lub nie posiadaja odpowiednich wzorcow zachowan. Tych powinnismy im dostarczac. Nie ponizajmy, nie kompromitujmy rodzicow ponizonych dzieci!
      Jesli chodzi o ta konkretna sytuacje na poczcie, mysle, ze wystarczyloby wtrzec dziecku nos zapytac sie co tam ciekawego widzialo na tej polce, z serdecznym usmiechem wyjasnic rodzicom, ze widziala tam jakas kolorowanke, "...moze nastepnym razem mama i tata kupia Ci, bo dzisiaj maja bardzo malo czasu".
      Wiem, ze to dziala. Tacy pyskaci rodzice potulnieja w stosunku do uprzejmych, serdecznych ludzi. dajemy taka postawa przyklad i rodzicom i dziecku. Nikogo nie karcimy, nie podwazamy autorytetu czy godnosci.
      Reagujemy domagajac sie szacunku dla dziecka, niejmy go i dla rodzicow, takze tych "nieutalentowanych".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka