Dodaj do ulubionych

Coming out geja

17.10.09, 11:40
Teraz żałuję, że napisałam list do WO, bo widzę, że obce osoby,
które mnie wogóle nie znają ani nie znają tzw całego obrazu, z
kubkiem kawy w ręku będą oceniać mnie i moje życie.

Ja dopiero niedawno zdobyłam się na to, żeby spróbować zrozumieć
mojego ojca i mu wybaczyć. Pomogły mi w tym, o ironio, rozmowy z
moją Mamą a także z psychologiem. To był długi i bolesny proces.
Moje dzieciństwo odbiło się głównie na mnie, ta długa walka
dorosłych w sądach i nie tylko, która miała miejsce kiedy rodzice
się rozstali, zniszczyła przede wszystkim mnie. Tego Pani nie wzięła
pod uwagę pochylając się nad moją Mamą. Ja byłam dzieckiem, nie
rozumiałam co się wokół mnie dzieje. Ojciec o mnie walczył ale w
końcu odpuścił. Kiedyś nie mogłam mu tego wybaczyć. Teraz z
perspektywy czasu to rozumiem, on nie miał ŻADNYCH szans. Nawet
dzisiaj ojcowie są zwykle w sądzie na przegranej pozycji. A co
dopiero wtedy, i to jeszcze z metką zboczeńca.
Ten list to była pierwsza pozytywna rzecz jaką zrobiłam dla ojca.
Chciałam go zrozumieć, odczarować tą nienawiść. Nawet jak do niego
jechałam, kiedy się z nim spotykałam, cały czas miałam do niego
wielki żal.
Pisze Pani o jednostronności i braku szerszej perspektywy. A ile
informacji i perspektyw mam zawrzeć w liście ? Mam opisać Pani moje
życie ? To oczywiste, że ojciec popełnił błąd, że zdradził Mamę, że
okazał się szują. Ale teraz już nie ma to dla mnie żadnego
znaczenia.
Cieszę się także, że tak wczuła się Pani w moją Mamę, że potrafi
opisać jej uczucia i dramaty. Jednak ja nie będę pisać o historii
mojej Mamy, bo wiem że nie życzyłaby sobie tego. Powiem tylko na
usprawiedliwienie ojca, że to była głupia, szczeniacka wpadka
zakończona ślubem, bo tak się wtedy takie historie kończyły. Miłość
swojego życia spotkała Mama dużo później.

Ale autorka listu widzi tylko to, że zabrano jej tatę.

To akurat widzę, bo z perspektywy lat uważam, że gdyby nie nienawiść
i zaciekłość, nasze losy potoczyłyby się inaczej. Sama jestem matką
i wiem, że gdybym nie miała prawdziwego powodu, nie odcięłabym
dziecku kontaktów z jego ojcem. Szczególnie takim, który jednak
kocha swoje dziecko i o nie walczy. Bo na swoim własnym przykładzie
wiem, że najbardziej ucierpi na tym właśnie dziecko.
Obserwuj wątek
    • lolli_hazel Coming out geja 18.10.09, 00:04
      Byłam przez dwa lata w związku z dziewczyną- nie miałyśmy hucznego
      ślubu i zdjęć, jak razem kroimy tort. Ale wierzyłam, że to coś na
      długo, nawet na stałe. Ona po dwóch latach stwierdziła, że jest
      heteroseksualna i zostawiła mnie dla faceta. Czy miałam żal? Miałam.
      Oczywiście nie miałyśmy dzieci, ale jeśli, nie zabroniłabym im jej
      widywać. I finale- to ja byłam tą bardziej osądzaną z dwójki- nie
      Ona, która kłamała i bawiła się moimi uczuciami- wspólni znajomi
      ocenili mnie surowiej, bo przez to, że Ją kochałam, rzekomo tłamsiłam
      jej prawdziwą orientację i uniemożliwiałam znalezienie chłopaka,
      kochanka, męża. Znajomi wszyscy oczywiście tolerancyjni. Niestety.
    • easz Coming out geja 18.10.09, 00:18

      Co za liścik. Kolejne (po aborcyjnym) dziecko pisało?

      Autorka tamtego listu (córka geja) chyba wie lepiej co czuła i co
      teraz czuje? A to o tym było. Niczego nie trzeba jej wykładać, ani
      do głowy wkładać, na pewno wszystko przemyślała już z tysiąc razy.
      • marguyu Re: Coming out geja 18.10.09, 11:48
        "Tyle, że kto jej niby tego tatę zabrał? Tak naprawdę to on sam
        wycofał się z tej historii. Uciekł od obietnic, od
        odpowiedzialności, uciekł od kochającej żony i małej córeczki. Po co
        się wiązał z kimś na całe życie, po co ta cała farsa z zakładaniem
        rodziny, skoro był gejem? "

        Na wszystkie te pytania jest jedna odpowiedz: pod presja
        nietolerancyjnego spoleczenstwa. Dlaczego nikt nie napisze o tym ilu
        gejow zawarlo zwiazek malzenski na 'sile', bo tak wypada, bo nie
        mozna zawiesc rodziny, bo przyznanie sie do homoseksualnosci
        naraziloby ich na ostracyzm rodziny i srodowiska. Wiekszosc z nich
        szczerze chce "wyleczyc" sie z tej "choroby". Sa niedonformowani,
        zagubieni i wierza w to, ze malzenstwo ich "wyleczy".
        Gdyby od poczatku mogli byc soba, byc moze byloby inaczej i o wiele
        mniej kobiet plakaloby nad nieudanymi zwiazkami.
    • gondra Re: Coming out geja 18.10.09, 11:59
      No niesamowite, że autorka listu tak dobrze zna historie życia "córki geja" -
      "wie", że jej matka była zakochana i wzięła ślub z mężczyzną swoich marzeń, że
      dziecko było wymarzone, że ojciec sam wycofał się z życia córki... No
      jasnowidztwo w najczystszej postaci.:/
      Czasami lepiej zamilknąć, niż wydawać sądy.
        • isterus Re: Coming out geja 19.10.09, 11:00
          Myślę, że jednak większość ludzi bierze ślub, bo:
          wpadka, tak wypada, wreszcie by należało się ustatkować itp itd. Miłość
          zazwyczaj jest tu na samym końcu
          • gazeta_mi_placi Re: Coming out geja 20.10.09, 11:01
            isterus napisała:

            > Myślę, że jednak większość ludzi bierze ślub, bo:
            > wpadka, tak wypada, wreszcie by należało się ustatkować itp itd. Miłość
            > zazwyczaj jest tu na samym końcu

            Ciekawa teoria...
            Czyli jak ktoś miał wpadkę to znaczy,że poszedł do łóżka bez miłości?
            Większość młodych ludzi jednak chodzi do łóżka z miłości,a ci co chodzą "rozrywkowo" przeważnie mają w nosie to czy dziewczyna zaszła w ciążę i na pewno nie dążą do ślubu.
            Więc mimo wszystko miłość (przynajmniej na pewnym etapie) musiała być.
            I od kiedy to "wypada" wychodzić za mąż bez miłości?
            Chyba czasy gdy małżeństwa były aranżowane a młode dziewczyny zmuszano do wyjścia za mąż już dawno temu odeszły w zapomnienie :-)



        • gondra Re: Coming out geja 19.10.09, 18:14
          > A czemu miała sądzić inaczej?

          Temu, że wystarczy odrobina wyobraźni i inteligencji, żeby nie wygłaszać opinii
          (opinii - nawet nie przypuszczeń) na temat o którym nie ma się zielonego
          pojęcia. Co potwierdza w tym wątku osoba, której dotyczy sprawa. Autorce
          komentowanego tu listu, wyżej wymienionych cech zabrakło.
    • gazeta_mi_placi Coming out geja 18.10.09, 22:40
      Bardzo mądry wyważony list.Przynajmniej (w odróżnieniu od pierwszego listu) ukazuje także drugą stronę medalu.
      Pytanie do autorki: czy jeżeli Twój Tato byłby heteroseksualistą
      i zdradził mamę z młodszą o 20 lat sekretarką to czy wtedy też nazwałabyś to tak ładnie jak w swoim liście "poszukiwaniem własnej tożsamości" czy jednak ujęłabyś to w takich słowach jak po prostu "zdrada" i "romans za plecami" oraz "oszukiwanie"?

      • ejuirawz Re: Coming out geja 19.10.09, 07:52
        Jaką drugą stronę medalu ?
        Przepraszam, ale co autorka tego listu wie o drugiej stronie
        medalu ? to są tylko dywagacje, niestety daleko im do prawdy. To
        autorka listu tak sobie wyobraża małżeństwo mojej Mamy, jak było
        naprawdę nie ma zielonego pojęcia. Ja o tym nie będę pisać, bo tak
        jak już wspomniałam, Mama nie chciałaby tego.

        Pytanie do autorki: czy jeżeli Twój Tato byłby heteroseksualistą
        > i zdradził mamę z młodszą o 20 lat sekretarką to czy wtedy też
        nazwałabyś to ta
        > k ładnie jak w swoim liście "poszukiwaniem własnej tożsamości" czy
        jednak ujęła
        > byś to w takich słowach jak po prostu "zdrada" i "romans za
        plecami" oraz "oszu
        > kiwanie"?


        Już o tym pisałam. Czepiacie się o nazewnictwo, a to ma w tej chwili
        dla mnie najmniejsze znaczenie. List jest o braku ojca a nie o
        zdradzie. Co to ma do rzeczy ? Jeśli tak wam wszystkim na tym zależy
        to ok, zdradził Mamę i oszukał, napiszę to jeszcze raz. Czy to coś
        zmienia ? Czy ojciec, który oszukał i zdradził żonę z sekretarką za
        karę nie powinien nigdy więcej zobaczyć swojego dziecka ? W zdrowym
        związku chyba to się jednak tak nie kończy, prawda ?

        A co do aborcji, to moi Dziadkowie się na nią nie zgodzili. Warunek
        był jeden. Ślub.
        • gazeta_mi_placi Re: Coming out geja 19.10.09, 09:08
          Gdyby nie było zdrady nie byłoby problemu "braku ojca".
          Brak ojca (w Twoim przypadku) wynikał ze zdrady,więc nic dziwnego,że porusza się ten temat.
          A nazewnictwo jest ważne.Pierwszy raz stykam się z osobą,która tak ładnie określa zdradę małżeńską ("szukanie własnej tożsamości").
          Jak mąż Cię zdradzi to też nazwiesz to wspaniałomyślnie poszukiwaniem własnej tożsamości,prawda?
          Przykre,że wielu ludzi (zwłaszcza mężczyzn,jakoś rzadko się zdarza,żeby kobieta odeszła od męża i dziecka) rezygnuje świadomie z własnej rodziny i dziecka na rzecz własnej chuci.
          Chyba domyślał się jak to może się skończyć,prawda? Ale wybrał swoją przyjemność od żony i dziecka.Przykre,ale to był jego wybór
          i powinien się liczyć z konsekwencjami.Tak samo Pan zdradzający żonę z sekretarką-powinien brać pod uwagę ryzyko rozwodu i o wiele rzadszego widywania dziecka i sam ocenić co jest ważniejsze.
          Poza tym Twój Tato zawsze mógł odmówić wzięcia ślubu (siłą i biciem chyba go do tego nie zmusili prawda?)-nie ma i nie było (nawet w tamtych czasach) obowiązku brania ślubu ze względu na ciążę.
          Mógł się nie decydować na ślub.
          Ale do tego pewnie zabrakło mu zwykłej cywilnej odwagi (niezależnej od orientacji).
          • ejuirawz Re: Coming out geja 19.10.09, 09:23
            Tak naprawdę brak ojca nie wynikał w moim przypadku z jego zdrady,
            tylko z jego orientacji seksualnej. Prędzej czy później by to
            wyszło, chyba że oczekujesz, że tak by się poświęcił dla swojego
            dziecka, że całe życie żyłby w małżeństwie udając, że jest hetero.
            Tylko nie wiem czy by mu to się udało, bo jednak jak wiele
            przypadków pokazuje, prawdziwa natura człowieka nie da się tak łatwo
            stłamsić. Dlatego napisałam o "poszukiwaniu własnej tożsamości", nie
            wiem co was tak bardzo boli w tym określeniu... Przecież poza tym,
            że zdradził, tak właśnie było.

            Ja dam sobie spokój z tymi dyskusjami, bo widzę że osoby takie jak
            ty lepiej wiedzą co czuła moja Mama, co myślał mój Ojciec, jakie
            mieli problemy i rozterki i nawet co ja czułam i myślałam.
            Dywagujcie sobie dalej o moim życiu, ja się z tego wypisuję.
            Pozostał mi tylko niesmak.
            • ambivalent Re: Coming out geja 19.10.09, 13:40
              Nie wypisuj sie, mnostwo ludzi zapewne rozumie o czym piszesz. Ja
              tez.
              Nie chodzi tutaj o to jak sie czula mama, dziadkowie i wszyscy inni,
              ktorym wydawalo sie, ze zostali pokrzywdzeni. To byly i sa ich
              problemy z twoim ojcem, ich klotnie i ich zale.
              Ja wiem, ze przez walke doroslych tobie zabrano tate. A tak nie
              powinno bylo sie stac.
              Mi taty nikt nie zabral, ale mam zal do mamy, ze mowila mi i mojemu
              rodzenstwu o klopotach jakie mieli. Bo to jakim byl mezem dla niej
              ma sie nijak do tego jakim byl ojcem dla mnie.
            • kapitan.kirk Re: Coming out geja 19.10.09, 23:17
              ejuirawz napisała:

              > Ja dam sobie spokój z tymi dyskusjami, bo widzę że osoby takie jak
              > ty lepiej wiedzą co czuła moja Mama, co myślał mój Ojciec, jakie
              > mieli problemy i rozterki i nawet co ja czułam i myślałam.
              > Dywagujcie sobie dalej o moim życiu, ja się z tego wypisuję.
              > Pozostał mi tylko niesmak.

              Pisząc list do gazety i zgadzając się na jego publikację, automatycznie
              zgodziłaś się na to, żeby jego treść była roztrząsana przez innych i komentowana
              - niekoniecznie zgodnie z Twoimi intencjami czy subiektywnym punktem widzenia.
              Inaczej przecież nie byłoby go sensu publikować, prawda?

              Pozdrawiam
    • telefon_do_przyjaciela Coming out geja 26.10.09, 12:58
      Bardzo chetnie odslonie druga strone medalu, czyli opowiem, jak czuje sie
      dziewczyna, ktora zwodzi facet preferujacy facetow.

      Kilka lat temu przenioslam sie na studia do innego miasta. Super, troche
      wiecej swobody, nauka samodzielnego zycia. Na poczatku drugiego roku
      zaagnazowalam sie w rozne organizacje spoleczne i wlasnie wtedy poznalam P.
      Dzialal praktycznie wszedzie, wspieral wiele projektow. Byl bardzo
      inteligentny, popularny, do tego typowe ciacho. Zainteresowal sie mna od razu.
      Pomyslalam sobie: Nie, ten typ kolesi moze miec wszystko. Nie pakuj sie w to,
      bo bedziesz zalowac.
      Ale P. byl konsekwentny i pojawial sie wszedzie tam, gdzie ja. W samorzadzie
      uczelni zglaszal sie zawsze do tych projektow; pomagal mi we wszystkim; jesli
      nie mialam notatek do egzaminu (P. byl dwa lata starszy), moglam byc pewna, ze
      jesli go poprosze, zdobedzie dla mnie te najlepsze. Powoli zaczelam mu ufac. W
      koncu powiedzialam sobie, ze nie ma co udawac. Spotkalam faceta, o ktorym
      zawsze snilam. Zaczelismy byc razem, o ile w ogole mozna to w ten sposob
      okreslic. P. czesto mnie przytulal, obejmowal, ale jakos nie mial ochoty na
      pocalunki. Ani na nic wiecej, chociaz czesto robil mi seksualne aluzje na
      temat tego, czego to on nie robil w poprzednich zwiazkach. Stwarzalam okazje,
      ktorych nie wykorzystywal. I ciagle wydawalo mi sie, ze jest ok.
      Bylismy ze soba pol roku, taka uczelniana najbardziej popularna para. Bylam
      bardzo szczesliwa, a P. opowiadal mi, co bedziemy robic razem w przyszlosci.
      Ze jesli kupimy kiedys dom, on moze zrobic remont sam. I tego typu bzdury. Jak
      mozna udawac, ze cos takiego nie przemawia do zakochanej osoby??
      Wszystko posypalo sie szybko.Mielismy isc razem na bal do firmy, w ktorej
      robilam praktyki. W ostatnim momencie P. wymowil sie. Ponoc mial isc na jakas
      wazna impreze do agencji, gdzie czasem pracowal jako fotomodel. Bylam bardzo
      zla, bo to wyjscie wiele dla mnie znaczylo. Przyjechalam do niego wieczorem
      przygotowana na wyjscie, chcac, by wytlumaczyl mi dziwne zachowanie. Postapil
      jak tchorz. Powiedzial, ze chcial ukryc, ze jest gejem i ze byl ze mna, bo
      mial nadzieje, ze jakos to bedzie. Ze jego rodzice od dawna pytali, czemu nie
      ma dziewczyny, wiec bylo dobrze pokazac mnie czasem w domu. Ze jestem fajna,
      tylko przeciez miedzy nami nic tak naprawde nie bylo. Probowal mi wmowic, ze
      sama dorobilam sobie interpretacje jego zachowan. Poczulam sie podle, bo
      przeciez to nie ja robilam te wszystkie rzeczy, zeby byc blizej niego. To
      wszystko robil on i tylko on.
      Zalamalam sie. Dla mnie nie bylo ani zabawne, ani oczywiste, ze bylismy tylko
      przyjaciolmi. Stracilam wiare w milosc i nastepne 3 lata nie bylam w stanie
      sie z nikim zwiazac, poniewaz balam sie komukolwiek zaufac. Poza tym nikt nie
      rownal sie z P., ktory robil wszystko, zeby zdobyc moje zainteresowanie. Teraz
      tamta historia wydaje mi sie tylko zlym snem. Wiem, ze P. do tej pory sie nie
      ujawnil. Za to omotal kolejna dziewczyne, ktora czule glaszcze po wlosach i tyle.

      Dlatego maly apel do wszystkich gejow: to, ze w Polsce brak tolerancji, nie
      upowaznia Was do grania na cudzych emocjach i krzywdzenia innych. Nie robcie
      nic na pokaz, to i tak nie wypali. Tylko zniszczycie druga osobe.
      • gazeta_mi_placi Re: Coming out geja 26.10.09, 20:24
        >Dlatego maly apel do wszystkich gejow: to, ze w Polsce brak tolerancji, nie
        upowaznia Was do grania na cudzych emocjach i krzywdzenia innych. Nie robcie
        nic na pokaz, to i tak nie wypali. Tylko zniszczycie druga osobe.

        Dokładnie.
        Druga osoba cierpi.
    • tomisiek6 Coming out geja 07.12.09, 10:37
      Dla kobiety to wielki cios dowiedzieć się, że własny mąż jest gejem.
      Że ten jeden, jedyny jest tak naprawdę oszustem i hochsztaplerem.
      Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego geje ukrywają się za parawanem
      rodziny, dzieci? Dlaczego decydują się na związek w którym wszyscy
      będą czuli się niespełnieni a często zwyczajnie nieszczęśliwi.To
      oczywiscie oni( geje) są odpowiedzialni za takie a nie inne wybory.
      Ale winę ponosi także społeczeństwo, rodziny, kościół. Rodzice
      zwykle naciskają żeby synowie ustatkowali się, założyli własną
      rodzinę. Kościól ze swym brakiem tolerancji i poglądami ze
      średniowiecza też dokłada swoje trzy grosze.I jeszcze to polskie,
      zaściankowe społeczeństwo.GEJE NIE ZAKŁADAJCIE RODZIN !!!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka