Dodaj do ulubionych

Antykoncepcja "po" w praktyce

29.01.10, 10:20
Ja również byłam w podobnej sytuacji, w szpitalu odesłali mnie mówiąc, że nie
mogą wypisać takiej tabletki, żebym spróbowała w gabinetach prywatnych.
W prywatnym gabinecie obyło się bez żadnych problemów i uwag.
Obserwuj wątek
    • flasska Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 10:58
      Wy tutaj o zasadach i prawie, a przecież żreć trzeba. Pieniążki dostanie jeden z drugim to i prawo zadziała, i sumienie ucichnie.
    • iluminacja256 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 11:18
      Wszyscy o tym wiedza doskonale, ale nikt z tym nic nie robi. A to,
      ze redakcja WO napisze sama rzekomy list na ten temat tez
      jest "nicnierobieniem" - jest cos takiego ajk dziennikarstwo
      interwwencyjne - ale tym w gazetach juz sienikt nie zajmuje, nie
      warto przecież... wszystkie prawa reprodukcyjne kobiety w tym kraju
      mozna połamać, o ile nie ma ona kasy.
      I to jest własnie mega perfidia Polski, która jest krajem
      absolutnego bezprawia.
    • isterus Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 11:24
      Ja latałam po lekarzach. W mojej przychodni ginekologa akurat nie było,
      próbowałam wbić się do internisty ale napadła mnie banda staruszków (dosłownie,
      spytałam się tylko, czy mogę wejść do pani doktor na 5 min po receptę -
      uciekałam stamtąd z płaczem). Poszłam do innego ginekologa - pani
      recepcjonistka, jak jej powiedziałam o co chodzi kazała mi czekać aż pan doktor
      przyjmie wszystkie pacjentki i dopiero po 4h sterczenia w poczekalni łaskawie
      mnie wpuściła. Pan doktor skomentował radośnie "A, gumka pękła? No to sponsor
      się teraz wykosztuje." ale receptę wypisał od ręki z informacją "Bo tu każda
      godzina się liczy". Nie będę mówić, jak się czułam po tym przyjęciu. A panią
      recepcjonistkę to bym najchętniej udusiła. Głupia niedouczona ku*ew, która
      rajcuje się pełnią władzy nad przestraszoną gó...arą (miałam wtedy 21 lat, ale
      wyglądałam na max 17)
      • echtom Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 11:43
        Moja 18-letnia córka przez całą niedzielę jeździła bezskutecznie po dyżurnych przychodniach. W końcu znalazła prywatny gabinet na poniedziałek popołudnie. Szczęśliwie miałam wolny dzień i wcześniej udało mi się trafić w rejonowej poradni K na ludzką lekarkę, która bez komentarzy wypisała receptę.
        • wildor Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 12:08
          Ale to Ty poszłaś do tej lekarki sama, z córką, czy wysłałaś tylko
          córkę? Bo jeśli sama, to może lekarka potraktowała Cię poważnie,
          widząc dojrzałą kobietę. Nie zazdroszczę Twojej córce, Tobie też
          nie, pewnie stres był olbrzymi.
          • echtom Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 22:54
            Poszłam sama, córka była w tym czasie w szkole. W sumie zważywszy na dzień cyklu ryzyko było niewielkie, ale wolałyśmy sobie oszczędzić 7-10 nieprzespanych nocy. Jedyny pozytyw, że gdy w czasie tego stresującego tygodnia młodzi rozważali różne opcje, odrzucili aborcję, bo, jak powiedziała młoda, "nie chcieli, by ich pierwsza dorosła decyzja była ucieczką od odpowiedzialności". Miałam poczucie, że jednak nie poniosłam wychowawczej porażki.
            • lawyer_pl Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 21.05.10, 10:01
              echtom napisała:

              > rozważali
              > różne opcje, odrzucili aborcję

              Chyba "odrzucili", bo przeciez jej dokonali. Pigułka "po" to nic
              innego jak aborcja, bo powoduje, ze zaplodniona komorka
              jajowa nie moze sie zagniezdzic w macicy.
              • djenn Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 21.05.10, 21:50
                Pigułka "po" to nic
                > innego jak aborcja, bo powoduje, ze zaplodniona komorka
                > jajowa nie moze sie zagniezdzic w macicy.


                Dokładnie tak. Dlatego jestem przekonany, że wkrótce stosowanie
                takiej pigułki zostanie określone "ludobójstwem", "holocaustem" itd.
                - a piguła będzie nielegalna i niedostępna. Prawnie zakazana. Tak jak
                i są czynione próby karania więzieniem za in-vitro. To jest kwestia
                czasu i uważam, że prawicowa konserwa, tego nie będzie tolerować już
                wkrótce. Zwykła pigułka będzie coraz bardziej piętnowana, jako
                niemoralna i będą podejmowane próby jej zdelegalizowania.Pozostanie
                metoda naturalna.
      • wzr1 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 17:45
        > "A, gumka pękła? No to sponsor się teraz wykosztuje."ale receptę
        > wypisał od ręki z informacją "Bo tu każda godzina się
        > liczy". Nie będę mówić, jak się czułam po tym przyjęciu.
        Pewnie jak osoba która zrobi wszystko dla swej wygody.
        • hermina5 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 08:48
          > Pewnie jak osoba która zrobi wszystko dla swej wygody

          No tak, bo ty oczywiscie robisz wszystko dla swojej niewygody.
          • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 21:02
            Wzr1 akurat robi wszystko dla swojej niewygody.Jest matką wielodzietną (wiem z innego forum) i albo akurat jest w ciąży albo rodzi albo zajmuje się kolejnym niemowlakiem,więc logiczne jest,że chce aby inni mieli tak samą prz esrane jak ona.
            Skoro ona jest "niewygodna" i rodzi już bodaj piąte dziecko to niech i inne kobiety będą,a co...
            Znasz opowiastkę o Burku na łańcuchu,który gdyby tylko mógł przywiązałby do łańcucha i inne psy,bo mu przykro jak swobodnie latają podczas gdy on na uwięzi...
    • wildor Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 12:00
      Jak to czytam, to się zastanawiam, czy przy najbliższej wizycie u
      mojego ginekologa (prywatny) nie upewnić się, czy w razie czego
      można się do niego po taką receptę zgłosić o każdej porze dnia i
      nocy, ewentualnie czy wie, gdzie indziej ją bez zwłoki wypiszą. I
      obym nie musiała się znaleźć w takiej sytuacji :/
      • iluminacja256 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 13:00
        O wiele mądrzej jest po prostu poprosić o wypisanie i recepty na
        wizycie i kupić to potem w aptece na "wypadek jakby"- własnie
        dlatego, zeby w momencie kryzysowym nie trzeba było uprawiac całej
        tej bieganiny .

        No i co? Czytacie ten watek o swoich przezyciach, przezyciach córek
        i żadnej refleksji, żadnego poczucia , ze jestesmy traktowane jak
        przedmiot, opakowanie płodowe na ideę? Przy czym im młodsza, tym
        gorzej...
        • wildor Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 13:13
          Mamy refleksje, mamy :) Tylko po prostu nie wszystkie myśli
          umieszczamy w postach. Czy pisanie na forum coś zmieni w tym
          kierunku (że przestaniemy być traktowane tak, a nie inaczej, itd.)?
          Czy po prostu będzie kłótnia na 230 postów, jak pod wywiadem nt.
          pigułki po, i powiedzą ci, że twoje refleksje są do d...
          • iluminacja256 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 13:52
            Tu nie chodzi o kłótnie na forum - w nich i tak ciągle
            trzech/czterech facetów pisze w kółko te same bzdety, bo albo są
            bezrobotni/chorzy i sie nudza, albo są księżmi - nie nteresuja mnie
            absolutnie te moralne dyrdymały. Interesuje mnie natomiast PRAWO.

            Chodzi o to, ze jesli co wpis kobiety, to podobne doswiadczenie,
            przy legalnie zarejestrowanym srodku - póki co to jakoś nie
            słsyzałm o jakimś przepisie prawnym, który de facto umozliwia
            odmowę wystawiania tej recepty wg wlasnego widzimi się,bo tak, to
            czas najwyzszy albo kogoś zaskarżyć albo domagać sie respektowania
            własnych praw przez NFZ -
            • wildor Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 16:24
              Aha. Więc ja mam między innymi taką refleksję, że Polki generalnie
              są nieskore do działania mającego na celu zaskarżenie czy domaganie
              się respektowania swoich praw. Jedne dlatego, że wcale nie uważają,
              żeby ich prawa były deptane i twierdzą, że mają wszystko, co trzeba;
              inne dlatego, że się boją, a nie chcą ściągnąć na siebie gromów, bo
              wolą być postrzegane jako ciche, uległe i grzeczne kobietki, a nie
              rozhisteryzowane feministki; jeszcze inne, bo jest im obojętne –
              tych w ogóle nic nie obchodzi; a jeszcze inne, bo wolą szybką drogę,
              czyli zapłacić trochę więcej, by otrzymać, lub wyjechać do innego
              kraju. Itp. I tych wszystkich jest zdecydowanie więcej niż nas,
              które uważamy, że sytuacja nie jest normalna i że powinno się to
              zmienić. Nawet wybierając swoich przedstawicieli, licząc na to, że
              zajmą się problematyką kobiecą, możemy się srodze zawieść. Wybieramy
              posłankę na Sejm licząc, że skoro to kobieta, to zajmie się prawami
              kobiet, po czym faktycznie się nimi zajmuje, ale z zastrzeżeniem
              że "tylko nie refundowaną antykoncepcją, aborcją, parytetem…" itp.,
              bo to "tematy trudne, kontrowersyjne i ona w sumie jest przeciwna,
              bo nie jest feministką…"

              Poza tym pani_bozia zapodała takie teksty, że refleksja po nich może
              zabić.
              • echtom Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 30.01.10, 14:18
                "tylko nie refundowaną antykoncepcją, aborcją, parytetem…"

                Sama miałabym z tym problem, bo jednak uważam, że refundowane powinny być przede
                wszystkim leki ratujące życie i zdrowie, a środki antykoncepcyjne są z tych
                bardziej "luksusowych". Aborcji "na życzenie" też jestem przeciwna. Ale w tym
                wątku nie dyskutujemy o zmianie prawa, tylko o respektowaniu prawa
                obowiązującego
                , które jest nagminnie łamane przez lekarzy i farmaceutów. I
                nie mam pomysłu, co z tym zrobić. Może sposobem byłoby konsekwentne pisanie
                skarg z podaniem podstawy prawnej w każdym przypadku odmowy aborcji ze wskazań
                lub wypisania/wydania środka dopuszczonego legalnie do sprzedaży. Obawiam się
                jednak, że mało komu by się chciało.
                • iluminacja256 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 30.01.10, 14:25
                  >wszystkim leki ratujące życie i zdrowie, a środki antykoncepcyjne
                  są z tych
                  >bardziej "luksusowych"

                  to nie jest zaden luksus, to normalnosc. Nie wiem czy wiesz, ze
                  refundowano Viagrę, a ona raczej zycia i zdrowia nie ratuje...
                  • echtom Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 30.01.10, 15:04
                    Nie wiem czy wiesz, ze
                    > refundowano Viagrę

                    Wiem. Nawet słyszałam o aferze z przepisywaniem Viagry na bezpłatne kombatanckie recepty.
                • wildor Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 30.01.10, 15:13
                  Ale "zająć się aborcją" można też w sensie "nie dopuścić do
                  zaostrzenia prawa/całkowitego zakazu" i tak jak to napisałaś
                  respektowania zapisów wyjątkowych.

                  Z jednego z artykułów podesłanych przez panią_bozię wyłania mi się
                  obraz Polki-idiotki, nierozumiejącej za bardzo tekstu ulotki
                  medycznej. Zapewne nierozumiejącej także konsekwencji swoich działań
                  lub inaczej takiej, która sama nie wie, co robi (a szkodzi sobie!).
                  Jednym słowem sieroty, którą winno się prowadzić za rękę. Trzeba za
                  taką wprzód myśleć, odwieść, nie dopuścić, a najlepiej zupełnie
                  zakazać.
                • folamina Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 13.04.10, 07:55
                  niektóre środki antykoncepcyjne są lekami i te są refundowane. stosuje sie je
                  przy zaburzeniach hormonalnych. Ja dzieki tabletkom pozbyłam się trądziku i w
                  ogóle dzieki nim funkcjonuję normalnie. a jak ktoś chce je kupić tanio, to
                  doz.pl polecam oblukać. Na temat aborcji zdanie moje jest takie, że niech każdy
                  decyduje o sobie, dla mnie byłby to problem, ale nie mam zamiaru ingerować w
                  decyzje innych.
      • mondego1 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 18:48
        aha i warto poprosic swojego lekarza o recepte na " tabletke dzien
        po" na wszelki wypadek podczas wizyty kontrolnej.
    • kobieta-23 Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 12:28
      Jakieś 10 lat temu znalazłam się w podobnej sytuacji (pęknięta
      prezerwatywa). Moja lekarka, osoba skądinąd doświadczona, nie
      wiedziała, że są takie pigułki! Przy mnie dzwoniła do apteki i
      pytała znajomą farmaceutkę. Na szczęście wspólnie ustaliłyśy, że nie
      potrzeba, że jest okres niepłodny - i był rzeczywiście, ja trochę
      spanikowałam.
      Ale to rozpacz, że my kobiety tak jesteśmy traktowane. Kto raz nie
      przeżył strachu w obliczu nieplanowanej ciąży - ten nie wie co to
      znaczy. Albo próbuje niewiedzieć.
    • pani_bozia Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 13:17
      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20070609&id=po01.txt
      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20090929&id=po61.txt
      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20070609&id=po03.txt
      HAHAHAHAHA, CO ZA KRAJ ...
      • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 13:25
        Jeśli ktoś jeszcze chce pośmiać się przez łzy to proszę:
        www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20070609&id=po02.txt
      • berta-live Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 16:42
        Super. Jak to dotyczy jakiegoś większego miasta to OK. Nie sprzedadzą w jednaj
        aptece, to sprzedadzą w innej. A co z miejscowościami, gdzie jest jedna apteka a
        druga kilkadziesiąt kilometrów dalej? Najpierw rundka po okolicznych lekarzach,
        może w końcu któryś przepisze a potem rundka po aptekach. A na wszystko 72h.
        • wzr1 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 17:54
          > Super. Jak to dotyczy jakiegoś większego miasta to OK. Nie
          sprzedadzą w jednaj
          > aptece, to sprzedadzą w innej. A co z miejscowościami, gdzie jest
          jedna apteka
          > a
          > druga kilkadziesiąt kilometrów dalej?
          A w jakim regione polski jest tak daleko jedna apteka od drugiej?
        • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 21:11
          We wszystkich aptekach jest przeważnie telefon-zamiast rundek wystarczy
          podzwonić z zapytaniem i już czas się oszczędza.
    • wen_yinlu Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 17:06
      Ja dzwoniłam na jeden z tych numerów wpadkowych z internetu, a że mieszkałam
      wtedy w dużym mieście, za 3 godziny umówiłam się z lekarką tuż pod apteką - miła
      nie była, taka starsza kobiecina, mina wielką łaskę robiąca, ale nie o to
      chodzi. Skasowała za wizytę (w pasażu handlowym hehe) i wypisała od ręki
      receptę. W sumie wizyta wyszła jej 50 zł/2 minuty, więc czemu nie, zarobek
      znakomity.
      Tak więc na szczęście horroru nie było.
      • bubster Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 13:56
        I właśnei o to w tym chodzi -"zarobek znsakomity" a nie o klauzulę
        sumienia.
        Jeżeli komus sumienie zabrania robienia rzeczy, do których
        uzależniony od niego człowiek ma prawo (jak Escapelle - farmac euta,
        ginekolog, terminacja ciąży z wadami płodu - ginekolog, teoria
        ewolucji - pani od biologii) to powinien wybrać inny zawód.
        Żyjemy w państwie świeckim.
        • echtom Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 14:02
          > to powinien wybrać inny zawód.

          Albo zmienić specjalizację.
          • bubster Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 15:30
            echtom napisała:

            > > to powinien wybrać inny zawód.
            >
            > Albo zmienić specjalizację.
            >
            też dobry pomysł
    • donnastregha Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 18:15
      Miałam 21 lat, gdy zdarzył się wypadek i pojawiła potrzeba nabycia postinoru. Zadzwoniłam do mojego ginekologa, godzinę później wyszłam z jego gabinetu z receptą. Postinor kupiłam bez problemu w pierwszej aptece, do której weszłam, nikt mi nie robił żadnych problemów, ani nie czynił uwag do zakupu.
      I aż do przeczytania tego artykułu byłam przekonana, że jednak podobną sytuację mają prawie wszystkie dziewczyny, które znalazły się w mojej sytuacji, a problemy pojawiają się wyjątkowo.

      Dzisiaj Was czytam i dochodzę do wniosku, że miałam szczęście i normalnego lekarza...

      smutne to
    • mondego1 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 18:45
      nie przesadzaj, mieszklam w malej miejscowosci w Malopolsce i tam
      wystarczylo isc do apteki(panstwowej), farmaceutka bez problemu
      sprzedawala lek a recepte mozna bylo przyniesc po kilku
      dniach.Zalezy na kogo trafisz.
      • flasska Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 20:23
        Ale chodzi o to, żeby nie było "zależy na kogo trafisz". W tym smutnym kraju niestety niemal wszystko działa wedle zasady" "zależy na kogo trafisz". A jak trafisz źle, to możesz sobie najwyżej popłakać w kąciku, bo nie wiadomo nawet, komu się poskarżyć, a w mordę dać też nie wolno, bo tu akurat prawo zadziała. A nawet jeśli znajdzie się jaki organ, na członki którego można złożyć skargę, to i tak najpewniej okaże się, że nic nie można zrobić, a tak w ogóle wszystko było w porządku. Ponadto w przypadku postinoru brak jasnych procedur i takie widzimisię lekarza może skończyć się tragicznie.
    • dasza85 Antykoncepcja "po" w praktyce 29.01.10, 22:07
      Sytuacja z ponoć "dużego" miasta- wizyta w "państwowym" szpitalu położniczym
      100 zł (USG i wypisanie recepty), tabletki 100 zł. Chciałoby się dopisać
      wspomnienia bezcenne, ale bezcenne było tylko oparcie w partnerze...
    • gazeta_mi_placi Antykoncepcja "po" w praktyce 30.01.10, 00:48
      Za bardzo panikowała.Po pominięciu nawet dwóch tabletek ryzyko ciąży dalej
      jest malutkie.
      Mnie by się tak nie chciało po nocy latać po państwowych szpitalach.
      Dziecko wie,że tam nikt nie wypisze takiej recepty-od razu do prywatnego
      gabinetu uderzać głupie gąski.
      • iluminacja256 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 30.01.10, 13:27
        >Za bardzo panikowała.Po pominięciu nawet dwóch tabletek ryzyko
        ciąży dalej
        > jest malutkie.

        Mozesz się kiedys bardzo zdziwić.


        >Od razu do prywatnego

        > gabinetu uderzać głupie gąski.


        Nie kazdego na to stać mądra gąsko.

        • enesta Re: Artykuły *Nasz Dziennik* 30.01.10, 14:20
          czytając:
          "Edward Stanek, który pracuje w Poniatowej, mówi, że nie ma takiego
          rozporządzenia, które zmusiłoby go do posiadania np. Postinoru Duo. -
          Ten specyfik ma być stosowany natychmiast, więc przychodzi pani, a
          ja odsyłam ją do innej apteki - relacjonuje. Przepis mówi wyraźnie,
          że dana apteka nie musi mieć takiego środka, wystarczy wskazanie
          apteki, która w najbliższej okolicy może go posiadać."

          zastanawiam się do jakiej fazy rozwoju pan aptekarz, mgr farmacji,
          chce doprowadzić zygotę by mieć czyste sumienie że zażycie pigułki
          nastąpi w maksymalnie opóźnionym czasie.
          To oczywiste że to czysta paranoja.
          Interesuje mnie jak to wszystko wygląda od strony prawnej/ pigułka
          bez recepty/(Unia Europejska?) czy niezbędna jest ustawa sejmowa,
          kto może wpłynąć na bieg wydarzeń /Stowarzyszenia, Fundacje,
          Rzecznik Praw Obywatelskich, Konwencja../ czy jest możliwość
          objaśnienia, przybliżenia tego problemu przez prawnika tu na forum?

        • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 00:03
          >>Od razu do prywatnego

          > gabinetu uderzać głupie gąski.


          >Nie kazdego na to stać mądra gąsko.

          Wizyta w nawet najdroższym gabinecie prywatnym w mieście jest o wiele tańsza niż koszt utrzymania niechcianego dziecka :-)
          Myślę,że w takiej sytuacji osoby zaradne szybciutko znajdą te 200 zł na wizytę i tabletkę :-)




          • iluminacja256 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 09:06
            Ale nie chodzi o to, zeby "BYĆ OSOBĄ ZARADNA" , tylko, zeby
            respektowali w tym kraju prawo, które wobec ciebie i mnie ustalili -
            de facto stwierdzasz przeciez, ze tego prawa nie respektują w ogóle,
            ale to zaden problem, przeciez wystarczą pieniadze i po sprawie...

            Nie , to jest problem, a na dodatek zgadzajac sie na takie
            traktowanie wtreszcie dojdziemy do punktu, w którym wszystko
            co "niekoatolickie" w ginekologii trzeba będzie sobie kupić .
            • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 14:43
              Skoro już mówisz o prawie,to zdaje się lekarz też ma prawo nie wydać recepty na
              tę tabletkę.
              • iluminacja256 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 15:46
                No i to jest własnie chore - bo jakos prawo ma zawsze państwowo,
                prywatnie juz mu się swiatopoglad zmienia. A nawet jelsi ma prawo -
                to powinien odesłac ZAWSZEdo lekarza, który ma na to inne
                zaptrywanie państwowo - inaczej prawo lekarzy szkodzi pacjentowi,
                zwłaszcza, z e liczy się czas, nie oszukujmy się ...
                Masz prywatny gabinet ginekologiczny, czy co, ze w ogóle nie
                interesuje cie ile twoich praw jako kobiety mozna połamać ?
                • wzr1 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 17:52
                  > Masz prywatny gabinet ginekologiczny, czy co, ze w ogóle nie
                  > interesuje cie ile twoich praw jako kobiety mozna połamać ?

                  Prawem lekarza jest nie wypisać recepty na ten specyfik i odesłać do
                  innego lekarza, a inny lekarz też ma prawo nie wypisać recepty i
                  odesłać do innego lekarza.
                  A jakie twoje prawo zostało połamane? Wszak twoje zdrowie nie
                  pogorszy się z powodu nie podania tych specyfików
                  • wildor Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 18:23
                    Prawo do reprodukcji i ochrony zdrowia reprodukcyjnego?
                    • wzr1 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 19:57
                      > Prawo do reprodukcji i ochrony zdrowia reprodukcyjnego?
                      Reprodukcja kojarzy się z hodowlą trzody, użycie takich terminów w
                      stosunku do ludzi przez osoby takie jak Seszyna która jest
                      specjalistka od hodowli świń może nie dziwć, ale przez innych. I tak
                      się głupota rozwija
                      • wildor Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 20:22
                        Nie interesuje mnie, z czym Tobie kojarzy się słowo
                        reprodukcja. "Prawo reprodukcyjne" to termin, którym posługują się
                        międzynarodowe dokumenty i zdrowo myślący człowiek potrafi zrozumieć
                        odpowiedni sens tego określenia. I nie kojarzy mu się ze świniami.

                        Ale będę uprzejma i na Twój użytek spróbuję powtórzyć mój poprzedni
                        post innymi słowami:

                        Prawo decydowania o swojej płodności i tego czy, kiedy i ile chcę
                        mieć dzieci, i korzystania ze wszystkich akceptowanych (= legalnych)
                        sposobów, które mi to umożliwiają?

                        A może Ciebie nie tyle ów termin drażni, co fakt, że takie prawo
                        istnieje. I nieważne czy określi się to reprodukcją, czy bardziej
                        swojsko płodzeniem i rodzeniem pociech. Czy naprawdę sądzisz, że
                        jeśli ośmieszysz jakiś termin, to zjawisko, które on opisuje,
                        zniknie?
                        • wzr1 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.05.10, 17:39
                          > Prawo decydowania o swojej płodności i tego czy, kiedy i ile chcę
                          > mieć dzieci, i korzystania ze wszystkich akceptowanych (=
                          legalnych)
                          > sposobów, które mi to umożliwiają?

                          Oczywiście nikt ci nie nakazuje się rozmnażać, możesz wybrać uschłą
                          gałąź w swoim drzewie genealogicznym, oczywiście masz do do tego
                          prawo, co najwyżej jak padnie ZUS nie dostaniesz nic na starość.
                          Tylko nie wszystkie metody antykoncepcji są legalne, a te co są
                          legalne maja stosujące same sobie zafundować.

                          A ty myślisz że jak nawiesz zabicie aborcją to tżeba wprowadzić
                          prawo do zabijania?
                  • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 22:56
                    >Prawem lekarza jest nie wypisać recepty na ten specyfik i odesłać do
                    innego lekarza, a inny lekarz też ma prawo nie wypisać recepty i
                    odesłać do innego lekarza.

                    Dokładnie.
                    Głupie prawo które należałoby zmienić,ale jednak póki co lekarz ma prawo nie
                    wydać recepty na te tabletki.
                    • wzr1 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 19:59
                      > Głupie prawo które należałoby zmienić,ale jednak póki co lekarz ma
                      > prawo niewydać recepty na te tabletki.

                      Prawo które nie zmusza lekarza żyć z przeświadczeniem że swoim
                      podpisem przerwał rozwijające się życie innego człowieka jest dobrym
                      prawem
                      • iluminacja256 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 09:13
                        >
                        > Prawo które nie zmusza lekarza żyć z przeświadczeniem że swoim
                        > podpisem przerwał rozwijające się życie innego człowieka jest
                        dobrym
                        > prawem

                        Za to zmusza czasem do zycia z przeswiadczeniem, z e przez niego nie
                        zyje młoda dziewczyna, która sie powiesiła, utopiła, podcieła sobie
                        zyły - jakoś chyba ze 3 lata temu szukałam do pewnej rzeczy
                        zestawienia samobójstw - poraziło mnie ile młodych dziewczyn sie
                        zabija - w tym około 60% to ciąza, 40% problemy z chłopakiem/domowe
                        • enesta Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 12:01
                          iluminacja256 napisała:

                          > poraziło mnie ile młodych dziewczyn sie
                          > zabija - w tym około 60% to ciąza, 40% problemy z chłopakiem/domowe

                          ale kto by ię tym przejmował?
                          Na pewno nie "Nasz Dziennik", oni mają większe problemy jak np.
                          zygota.


                          jeśli chodzi o
                          gazeta_mi_placi napisał:


                          > Prywatna wizyta nie kosztuje majątku tym bardziej,że sytuacja jest
                          awaryjna.
                          > Większość osób raczej stać na dodatkowe 50-100zł na taką wizytę-
                          nie przesadzajmy.

                          to wydaje mi się, że kobiety które potrzebują tej tabletki często
                          nie mają tych dodatkowych pieniędzy,
                          ponieważ:

                          1. są młode i jeszcze nie pracują (np. studentki),
                          2. są samotne (i nie żyją w celibacie) i mogą mieć już dzieci na
                          utrzymaniu,
                          3. są matkami kilkorga dzieci i też ledwo wiążą koniec z końcem,
                          mimo że ich małżonek pracuje na okrągło
                          4. wywodzą się ze środowisk patologicznych gdzie generalnie nigdy
                          nie ma pieniędzy a dzieci często rodzą się z wadami,

                          dodatkowo dochodzi jeszcze kryzys gospodarczy, problemy ze
                          znaleźieniem pracy, problemy ze spłacaniem kredytów...
                          więc obiektytwnie nie każdą kobietę, w Polsce, która znalazła się w
                          sytuacji awaryjnej stać na dodatkowe 50-100 zł- uwierz mi.

                  • hermina5 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 08:52
                    Prawem lekarza jest nie wypisać recepty na ten specyfik i odesłać
                    do
                    > innego lekarza, a inny lekarz też ma prawo nie wypisać recepty i
                    > odesłać do innego lekarza

                    Nie ,nie ma prawa, bo prawem lekarza jest odesłać do lekarza, który
                    receptę wypisze, cvo jest zapisane w ustawie - jak chcesz wymuszać
                    ciąze , to zacznij w swojej rodzinie, od reszty spadówa .
                  • echtom Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 10:01
                    > A jakie twoje prawo zostało połamane?

                    Prawo do korzystania z leków dostępnych w legalnej sprzedaży?
                    • wzr1 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 19:50
                      > Prawo do korzystania z leków dostępnych w legalnej sprzedaży?


                      czy środek który ma zazadanie spowodować ,że prawidłowe
                      funkcjonowanie organizmu zostanie zaburzne można nazwać lekiem?
                      • wildor Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 20:01
                        Paracetamol też zabija.
                        • echtom Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 20:21
                          Środki nasenne tym bardziej :P
                        • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 21:13
                          I domestos.
                      • iluminacja256 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 09:16


                        > czy środek który ma zazadanie spowodować ,że prawidłowe
                        > funkcjonowanie organizmu zostanie zaburzne można nazwać lekiem

                        Zaburzne to sa ziemie :P

                        Prawidłowe funkcjonowanei organizmu zaburzają tez WSZYSTKIE srodki
                        przeciwbolowe, przeciwgorączkowe, przeciwzapalne - zatem zycze,
                        abyś spotkała lekarza, który w trosce o tój organizm odmówi ci
                        pzrepisania antybiotyków i ketonalu, bo normalny cżłowiek ma
                        normalne reakcje - boli go, ma gorączke i organizm sam walczy bez
                        wspomagania.

          • easz Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 18:55
            gazeta_mi_placi napisała:

            > >>Od razu do prywatnego
            >
            > > gabinetu uderzać głupie gąski.
            >
            >
            > >Nie kazdego na to stać mądra gąsko.
            >
            > Wizyta w nawet najdroższym gabinecie prywatnym w mieście jest o
            wiele tańsza niż koszt utrzymania niechcianego dziecka :-)
            > Myślę,że w takiej sytuacji osoby zaradne szybciutko znajdą te 200
            zł na wizytę i tabletkę :-)

            Taa, a te tzw. niezaradne niech zdychają, co nas to, światłe i
            obcykane superkobitki, nie?
            W ogóle co za bzdury, nie na temat przede wszystkim? Iluminacja ma
            rację, w temacie przestrzegania prawa itd. I diagnozy, jak bardzo
            niektóre kobiety mają w tyle swoje własne prawa przecież, i
            jak potrafią być ślepe i obojetne w kwestii przesuwania przez innych
            granicy wg ich chorego widzimisię, poza którą babki już g. sobie
            mogą, także to odkręcić.
            • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 22:53
              >> Taa, a te tzw. niezaradne niech zdychają...

              A to w Polsce od ciąży (nawet niechcianej) się zdycha?
              Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć z forum...
              • easz Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 23:36
                gazeta_mi_placi napisała:

                > >> Taa, a te tzw. niezaradne niech zdychają...
                >
                > A to w Polsce od ciąży (nawet niechcianej) się zdycha?
                > Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć z forum...

                Z forum-nie z forum - w ustawie jest mowa o 'zagrożeniu życia lub
                zdrowia' itd. - kojarzysz? a Tysiąc to na co się powoływała? A
                Lamczak kojarzysz? No ja myślę, że tak.
                • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 12:04
                  Ale w artykule nie ma słowa o chorej Alicji Tysiąc dla której faktycznie ciąża była zagrożeniem tylko o zdrowej 27-latce.
                  Jakim zagrożeniem dla życia jest niechciana ciąża? Nie mówię o sytuacji chorych kobiet tylko zdrowych.
                  No jakim?
                  • hermina5 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 12:20
                    Każda ciąza, czy chciana, czy niechciana jest zagrozeniem dla
                    kobiety - kiedy Lamczak zaszła w ciązę, była dwudziestolatką zdrową
                    jak ryba - zachorowała w ciązy na wrzodziejące zapalenie jelita
                    grubego - lekarze jej nei leczyli, nei wykonali nawet endoskopii, bo
                    sumienie im zabraniało ( mimo, z epacjentka zgadodziła się na to
                    badanei i domagała sie go) W rezultacie po kilku meisiacach męczarni
                    zmarło najpierw niedonoszone dziecko, a następnie ona.

                    Ciąża jestw Polsce zagrozeniem dla kobiety, bo diagnosci tak sie
                    boja o poczetego, ze w ogóle nie leczą kobiety - niezaleznie co jej
                    jest.
                  • easz Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 19:25
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > Ale w artykule nie ma słowa o chorej Alicji Tysiąc dla której
                    faktycznie ciąża była zagrożeniem tylko o zdrowej 27-latce.
                    > Jakim zagrożeniem dla życia jest niechciana ciąża? Nie mówię o
                    sytuacji chorych kobiet tylko zdrowych.
                    > No jakim?

                    Zasadniczo, to była przenośnia, żeby odpowiednio podkreślić to, co
                    napisałam w drugiej części wypowiedzi, o wypinaniu odwłoku na inne i
                    bezradnej ślepocie. Ale Ty zauważyłaś to, co akurat chciałaś i się
                    czepiłaś;) A na ff sama piszesz podobnie przecież, w wątku o
                    serialach tzw. prolife.

                    No właśnie, jakim? Alicja Tysiąc została uznana przez kilku ważnych
                    dziubusiów za zdrową przecież a jej ciąża za niezagrażającą zdrowiu
                    i życiu. No to ja już nic nie wiem, a Ty? Lamczakowej też nie
                    chcieli leczyć a nawet badać - chyba była zdrowa, no nie? no bo jak
                    inaczej? lekarz odmawiający leczenia chorego pacjenta?? i nie ma na
                    to prokuratury?
                    Sama widzisz, absurdy naszego grajdoła. Nie sądziłam, że trzeba
                    akurat Tobie to uzmysławiać, no weź.

                    Jest jeszcze ta kobieta, Woźna, którą wysterylizowano na zaś, bo
                    kolejna ciąża mogłaby itd. Niby inna półka, ale jakoś wiciąż ta
                    sama.

                    No i ładnie na temat napisała Hermiona poza tym.
                    • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 20:56
                      Ja uważam,że póki prawo jest jakie jest (czyli lekarz może swobodnie i bez
                      konsekwencji nie wydać recepty) nie ma co dobijać się do państwowych szpitali
                      tylko od razu uderzać do prywatnych.
                      I czasu się zaoszczędzi i nerwy.
                      Prywatna wizyta nie kosztuje majątku tym bardziej,że sytuacja jest awaryjna.
                      Większość osób raczej stać na dodatkowe 50-100zł na taką wizytę-nie przesadzajmy.
                      Prawo należy jeśli już zmienić (np.tak żeby lekarz miał obowiązek wydać taką
                      receptę na żądanie) a nie płakać,że lekarz odmówił wydania recepty (póki co
                      lekarz ma prawo od odmówienia wydania recepty na ten konkretny lek czy nam się
                      podoba czy nie).
                      • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 21:11
                        lekarz ma prawo odmówić wydania recepty na tabletkę "po" powołując się na
                        klauzulę sumienia, ale musi uwzględnić to w dokumentacji placówki,
                        poinformować o tym przełożonego i złożyć kobiecie pisemne oswiadczenie, że
                        odmawia wystawienia recepty oraz musi wskazać lekarza/szpital/ośrodek, co do
                        którego ma pewność, że wypisze kobiecie taki środek

                        jak wiadomo w przypadku tabletki "po" liczy się każdy dzień, więc ma to zrobić
                        natychmiast i kobieta powinna otrzymać receptę w punkcie wskazanym przez
                        odmawiającego lekarza - natychmiast
                        • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 21:23
                          poza tym, z medycznego punktu widzenia antykoncepcja po nie jest środkiem
                          poronnym, więc nie jestem pewna czy w ogóle lekarz ma prawo odmówić, należałoby
                          skonsultować się z prawnikiem w tej kwestii
                      • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 21:14
                        wybacz, ale jak zazwyczaj sie z Tobą zgadzam - to w tym wątku "pi******sz jak
                        potłuczona"

                        ja nie widzę powodu dla którego kobiety mają płacić, w pewnym sensie, łapówki,
                        za receptę na lek, do którego mają prawo
                        • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 21:17
                          i nie odpowiada mi, że ktoś robi kobiecie łaskę i jeszcze kaze sobie za to płacić

                          poza tym, popatrzmy na to z innej strony, piszesz, ze 50-100zł to nie majątek, w
                          sumie racja, ale skoro tak, to dlaczego lekarze każą sobie za to płacić? jednak
                          50-100 zł ma wartość?
                          poza tym żadne pieniądze nie leżą na ulicy i każdy człowiek może znaleźć się w
                          sytuacji, w której akurat nie ma 100 zł na wizytę , albo ma akurat właśnie 100
                          zł na lek, a na wizytę już nie (ewentualnie wyda na wizytę u lekarza, a na lek
                          pieniędzy mieć nie będzie)
                          • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 12:06
                            Jak kogoś nie stać na utrzymanie dziecka to tym bardziej powinien stanąć na głowie (pożyczyć od znajomych/rodziny/sąsiadów) aby zdobyć te 100zł na lek czy też wizytę lekarską.
                            Nie rób z ludzi totalne niedojdy.

                            • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 12:23
                              gazeta_mi_placi napisała:

                              > Jak kogoś nie stać na utrzymanie dziecka to tym bardziej powinien stanąć na gło
                              > wie (pożyczyć od znajomych/rodziny/sąsiadów) aby zdobyć te 100zł na lek czy też
                              > wizytę lekarską.
                              > Nie rób z ludzi totalne niedojdy.
                              >

                              ale dlaczego ktokolwiek ma się upokarzać prosząc innych o pożyczkę, którą musi
                              przeznaczyć do tego na coś, co mu się należy (recepta w państwowej przychodni)?

                              dla mnie od tego wątku jesteś bezmyślną idiotką dla której straciłam jakikolwiek
                              szacunek, która nie zasługuje na tabletkę "po" nawet za 1000 zł (obyś doczekała
                              czasów, w których będziesz musiała te 1000, tysiąc, złotych zapłacić).
                              Brak ci wyobraźni, nie wiesz, że tak się to skończy? Niedługo będziesz
                              musiała korzystać z prywatnego lekarza, by łaskawie wypisał ci tabletki
                              antykoncepcyjne (w wielu wielu miejscach w Polsce juz tak jest, naganianie
                              klientek pod przymusem do prywatnych gabinetów, wiele kobiet juz usłyszała w
                              odpowiedzi na prośbę o środki anty w państwowym gabinecie: "a po co to pani?",
                              "nie wie pani że tabletki szkodzą?", "ja nie wypisuję antykoncepcji"

                              gazeta_mi_płaci - jesteś idiotką i bydłem, który nawet nie widzi, że są łamane
                              jej prawa i faktycznie, jesteś tak głupia, że nie zasługujesz na to, by ktoś
                              tych twoich praw przestrzegał
                              EOT



                              • bubster Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 12:49
                                Pani Boziu, systy głodnego nie zrozumie. Gazeta widocznie nigdy nie
                                musiała na niczym oszczędzać, więc nie zrozumie, że dla niektórych
                                100 zł to majątek.
                                Nie ma po co kopac się z koniem.
                            • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 12:39
                              jeszcze na koniec:
                              już ci to ludzie pisali ale widać sama jesteś niemotą umysłowa, więc jeszcze raz:

                              nastolatka, której pękła prezerwatywa, studentka, która ma kilkaset złotych na
                              utrzymanie się w obcym mieście przez miesiąc, matka z trójką dzieci na
                              utrzymaniu, gwałcona żona, której mąż wydziela 20 zł dziennie na zakupy dla
                              całej rodziny - może nie mieć 200 zł w kieszeni i może nie mieć od kogo ich
                              pozyczyć, różnie bywa. I nie musi ich mieć, nie powinna musieć. Powinna
                              mieć pewność, że jeśli będzie potrzebowała tabletki "po", dostanie receptę bez
                              problemu i zapłaci tylko ok. 100 za lek.
                              Dlatego najlepiej byłoby, by te tabletki były dostępne bez recepty, tak jak ma
                              to miejsce w 18 innych państwach w Europie.
                              Koniec.
                            • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 12:59
                              gazeta, ty słyszała takie coś jak "korporacja zawodowa"?

                        • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 12:03
                          Od kiedy prywatna wizyta to łapówka?
                          Jak korzystasz z innych prywatnych lekarzy,którzy wydają Ci recepty na antybiotyki czy inne leki to też nazywasz to łapówką?
                          • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 12:16
                            gazeta_mi_placi napisała:

                            > Od kiedy prywatna wizyta to łapówka?
                            > Jak korzystasz z innych prywatnych lekarzy,którzy wydają Ci recepty na antybiot
                            > yki czy inne leki to też nazywasz to łapówką?

                            od wtedy od kiedy kobieta NIE MA WYBORU I MUSI PÓJŚĆ PRYWATNIE
                            • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 12:26
                              poza tym, jesli chodzi o antybiotyki, to lekarze na państwowym nie powołują się
                              na sumienie i nie muszę jeśli nie chcę iść prywatnie, w przypadku antykoncepcji
                              po, kobieta musi iść na prywatną wizytę (jeśli chce uniknąć ciąży i
                              aborcji lub urodzenia niechcianego dziecka), przymus to nie wybór, wymuszanie
                              prywatnej wizyty to łapówka
                              • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 13:17
                                A myślisz,że w innych dziedzinach medycyny nie ma tego problemu tylko w ginekologii?
                                Moja starsza znajoma musi chodzić prywatnie po lekarzach różnych specjalności bo
                                terminy są i trzymiesięczne do niektórych.
                                To też rodzaj przymusu.
                                Chcesz się leczyć albo czekaj trzy miesiące na termin do specjalisty (a ze
                                stanem zdrowia różnie przez ten czas) albo idź prywatnie.

                                • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 13:39
                                  ale nie powołują się na sumienie i swoje widzi mi się, tylko mają powód,
                                  odsyłając (brak terminów, kontraktów itd.)? i nie dotyczy to tylko jednej płci?
                                  no własnie

                                  w przypadku tabletek po sytuacja jest o tyle wyjątkowa, że:
                                  liczy się czas, ta tabletka nie daje 100% pewności, nawet przyjęta sekundę po
                                  stosunku, daje ok 90% pewności, im więcej czasu minie, tym gorzej

                                  i teraz taka sytuacja:
                                  kobieta pod koniec miesiaca uprawia seks, nie ma w portfelu 200 zł, przelew z
                                  pensja na konto spóźnia się np dzień dwa albo akurat bankomat zamarzł (ostatnio
                                  zamarzł i nie mogłam, mimo że miałam na koncie pieniądze, kupić nawet chleba
                                  wieczorem, bo nie mogłam wyciągnąć głupich 50 zł z bankomatu, to jest sytuacja z
                                  przed tygodnia, autentyczna) i co wtedy?

                                  jesteś niepowazną, nieżyciową idiotką, zdania już nie zmienie
                                  na przyjęcie tabletki masz maksymalnie 3 dni: pierwszy mija kobiecie na próbie
                                  załatwienia recepty państwowej, drugi dzień mija kobiecie na zdobyciu pieniędzy
                                  (jeśli akurat nie ma 200 zł w portfelu, a trzeciego dnia, prawdopodobieństwo
                                  tego, ze tabletka zadziała, znacząco spadło

                                  nie widze sensu dalszej rozmowy z tobą

                                  EOT ostatecznie
                                  • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 14:55
                                    Mieszkasz na wsi,że miałaś dostęp do tylko jednego jedynego bankomatu?
                                    Poza tym to przykre,że para osób (on i ona) nie ma ani jednej osoby
                                    (przyjaciela,znajomego,kogoś z rodziny) kto by im nie pożyczył w nagłej sytuacji
                                    100zł (to nie jest majątek,zwłaszcza w porównaniu z tym ile by musieli wydać na
                                    potencjalne dziecko czy choćby klasyczną aborcję)...
                                    Może warto popracować nie tylko nad skuteczniejszą antykoncepcją,ale i nad
                                    kontaktami z innymi?
                                    Nie jestem osobą bardzo towarzyską i nie mam znajomych na pęczki,ale gdybym
                                    nagle potrzebowała 200zł miałabym kogo poprosić o pożyczkę...
                                    Uważam,że z ludźmi którzy nie mają tych zaledwie 100 czy 200zł od kogoś pożyczyć
                                    w razie awarii jest coś nie tak,a przynajmniej coś nie tak w ich relacjach z innymi.
                                    Już pomijając kwestię czy bezpłatna recepta im się należy czy nie...

                                    • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 15:11
                                      mieszkam w 300 tysięcznej wsi, była 21.45, w mojej okolicy jest jeden bankomat,
                                      następny jest kilkanaście ulic dalej, na innym osiedlu i pewnie też zamarznięty,
                                      na kolacje zjadłam gerberki dziecka, bo byl zapas, nieważne, nie o to chodzi

                                      co do reszty
                                      a ja uwazam, że coś jest nie tak, z ludźmi, którzy potulnie jak owieczki płacą
                                      za coś, co im się nalezy jak psu buda

                                      uwazam, za bardziej upokarzajacą sytuację pójscie i płacenie 100 zł za wizytę
                                      polegającą na wypisaniu świstka po poprzednim tłumaczeniu się od sytuacji, w
                                      której kobieta w pańswowej przychodni domaga się glośno i zdecydowanie pisemnego
                                      oświadczenia od lekarza o odmowie wystawienia recepty, poinformowania
                                      przełożonego lekarza, wpisania sprawy do dokumentacji oraz zapewnienia przez
                                      ośrodek odmawiajacy wystawienia recepty, miejsca w którym ta recepta przepisana
                                      bez łaski bedzie, bo tylko i wyłącznie w takiej sytaucji lekarz ma prawo nie
                                      wypisać recepty, z resztą tak jak pisałam wcześniej, nie jestem pewna czy
                                      "tabletki po" w ogóle kwalifikują się do "klauzuli sumienia" (nie są środkiem
                                      poronnym) i nie jestem pewna czy jakikolwiek lekarz ma w ogole prawo odmówić ich
                                      przepisania

                                      a za jeszcze większy skandal uwazam twoją argumentację, wg której, prawo do
                                      niezajścia w ciążę ma tylko ta osoba, która ma od kogo pożyczyć pieniądze i jest
                                      gotowa zmusić się do pozyczania od innych, być może do wtajemniczenia innych w
                                      swoje sprawy?
                                      a jeśli ktoś ma wielu znajomych, ale ubogich?
                                      hahaha
                                      niech zrobią zrzutkę, 10 osób po 20zł?
                                      ubawiłaś mnie
                                      ehehehehehehehe
                                      weź jeszcze napisz coś mądrego ok? pośmiejemy się, będzie wesoło
                                      • bubster Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 04.02.10, 11:17
                                        pani_bozia napisała:

                                        >> a za jeszcze większy skandal uwazam twoją argumentację, wg
                                        której, prawo do
                                        > niezajścia w ciążę ma tylko ta osoba, która ma od kogo pożyczyć
                                        pieniądze i jes
                                        > t
                                        > gotowa zmusić się do pozyczania od innych,

                                        To jest tym bardziej niekonsekwentne, że potem Gazeta będzie
                                        narzekać, że rozmnażaja się ci, których na to nie stać a potem
                                        sięgają po pieniądze podatników (zasiłki)
                                    • iluminacja256 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 20:35
                                      >Uważam,że z ludźmi którzy nie mają tych zaledwie 100 czy 200zł od
                                      kogoś pożyczyć
                                      >w razie awarii jest coś nie tak,a przynajmniej coś nie tak w ich
                                      relacjach z innymi.

                                      Wiesz co, to nie jest watek o relacjach interpersonalnych i naszej
                                      ocenei bliżnich - dla ciebie 200 zł to mało, ale gwarantuję, ze
                                      zdarzaja sie takie sytuacje, z e nie ma ich od kogo pozyczyć,
                                      zwłaszcza, ze kasa jest wywalona na wymuszenei prywatnej wizyty,
                                      która nie jest nikomu do niczego potzrebna - ani pacjentki się nie
                                      bada, ani jej nie leczy.
                                      • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 21:43
                                        Rozumiem,że dla niektórych osób 100zł to niemało,ale nie wierzę,że ta kwota jest
                                        nie do zdobycia.
                                        Człowiek żyje wśród ludzi/znajomych.
                                        Zawsze może pożyczyć od kogoś-od przyjaciół,znajomych,rodziny.
                                        A na pewno lepiej pożyczyć od znajomych 100zł i mieć święty spokój niż miesiąc
                                        później szukać pożyczki na 2000zł-to już jest o wiele wiele trudniejsze i mało
                                        kto pożyczy taką kwotę "od ręki".
                                        Oczywiście zgadza się,że lepiej byłoby żeby lekarze państwowi nie robili
                                        trudności z receptą.


                                        • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 22:16
                                          zdobywa to się szczyty w górach, no chyba, że jestesmy w Polsce, tutaj zdobywa
                                          się recepty
                                          a co powiesz komuś, kto nie ma przyjaciół, znajomych, rodziny?
                                          albo komuś, kto ma tych przyjaciół, znajomych, rodzinę, ale daleko?
                                          ty gazeta kto, córeczka ginekologa? że tak walczysz o zasrane 100zł, byle tylko
                                          wyrwać i się nachapać za wszelką cenę, upokarzajac innych i łamiąc ich prawa?
                                        • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 22:18
                                          a co powiesz komuś, kto nie ma przyjaciół, znajomych, rodziny?
                                          słucham?
                                          co masz "mądrego" jeszcze do powiedzenia?
                                        • enesta Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 23:40
                                          gazeta_mi_placi napisała:

                                          > Rozumiem,że dla niektórych osób 100zł to niemało,ale nie wierzę,że
                                          ta kwota jest nie do zdobycia.
                                          > Człowiek żyje wśród ludzi/znajomych.
                                          > Zawsze może pożyczyć od kogoś-od przyjaciół,znajomych,rodziny

                                          nie przypominam sobie by ktoś z moich znajomych na studiach
                                          dysponował taką gotówką. Studiuje się z dala od rodziny.
                                          I generalnie młodzi nie chcą mieszać rodziny do tego typu spraw.
                                          I jeszcze ten czas na bieganie i szukanie od kogo pożyczyć:)
                                          • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 03.02.10, 21:10
                                            Skoro 100zł o których wspomniałam jest kwotą nie do zdobycia "Bo studiuje się z dala od znajomych i nie dysponuje taką gotówką" to mam dla Ciebie złą wiadomość: nawet jakbyś dostała tę receptę to nic ona Ci nie da bo ten środek kosztuje właśnie około 100zł,a to przecież dla Ciebie kwota nie do zdobycia " bo studiujesz z dala od rodziny a nikt z Twoich znajomych nie dysponuje taką gotówką"...
                                            • iluminacja256 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 03.02.10, 21:21
                                              Escapelle kosztuje 72 zł - Mozna sprzedać kilka ksiazek w
                                              antykwariacie od ręki.

                                              Natomiast jesli doliczyc wizytę za 100 zl , no to niestety za 172 zł
                                              to juz trudno naspzredawać ksiazek w markecie...

                                              Nie rób z nas prosze głupszych niż jestesmy - to jest roznica czy
                                              potzrebujesz na coś 72 zł, czy 172 zł.
                                              • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 03.02.10, 22:22
                                                Myślisz,że jak ktoś ma problem ze zdobyciem 100zł (do postu o 100zł odniosła się autorka wyżej) to nie będzie miał problemu z kwotą o 28 zł mniejszą?
                                                • hermina5 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 04.02.10, 09:26
                                                  Autorka nie odniosła się do kwoty 100 zł, ale dodatkowe 100 zł na
                                                  wizyte prywatną oprócz podstawoej kwoty na tabletki, co jest
                                                  wyraznie napisane.

                                                  Tak, uwazam, że ktoś kto ma problem ze zdobyciem 172 zł , ma o wiele
                                                  mniejszy problem ze zdobyciem 72 zł - aby zdobyć 72 zł zastawi coś w
                                                  lombardzie, sprzeda cos w natykwariacie,pozyczy od znajomych po 20
                                                  zł ( tyle ci pozyczą studenci czy licealisci ) itp...

                                                  Doskonale wiesz, ze ty tu wychodzisz z załozenia, ze zdobycie 172
                                                  zl i 72 zł to to samo - przykro mi, ale ja, pod0bnie jak ona
                                                  wychodze z załozenia, ze różnica jest ogromna .
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 04.02.10, 12:11
                                                    W dalszym ciągu jednak kwota 172 czy nawet 200zł jest o wiele wiele niższa niż
                                                    nielegalna aborcja za kilka tysięcy złotych,nie mówiąc już o kosztach wychowania
                                                    dziecka.

                                                  • iluminacja256 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 04.02.10, 12:54
                                                    Owszem, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, ze ty a priori załozyłaś,
                                                    ze coś, co jest legalne w Polsce trzeba zdobywac za pomocą platnej
                                                    prywatnej recepty i to takie 'normalne i oczywiste" . Dla mnie ejst
                                                    to oczywiste chyba tylko w wypadku, jesli mój mąż , albo ja sama
                                                    jestem ginekologiem i cieszę się, ze parę groszy wiecej mi zawsze do
                                                    kieszani wpadnie - wystarczą takie trzy delikwentki tygodniowo w
                                                    duzym miescie typu W-wa, Wrocław, odesłane ze szpitala do prywatnego
                                                    gabinetu i ginekolog ma na czysto 1200 zł...no żyć nie umierać,
                                                    tylko sie o poczetych bać, ze sie nei zagnieżdzaja ...
                                                  • enesta Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 05.02.10, 18:53
                                                    gazeta_mi_placi napisała:

                                                    > W dalszym ciągu jednak kwota 172 czy nawet 200zł jest o wiele
                                                    wiele niższa niż nielegalna aborcja za kilka tysięcy złotych"

                                                    Lepszą alternatywą jest koszt samej pigułki bez kosztów
                                                    dodatkowych, przewyższających cenę samej pigiułki.
                                                    Jeśli chodzi o cenę pigułki, dobrze że jest wysoka, bo eliminuje to
                                                    nadużywanie jej, szczególnie przez młode osoby, ale moim zdaniem 50
                                                    zł to cena wystarczająca.
                                                    Wystarczająca ponieważ, byłaby w cenie dobrych tabletek
                                                    antykoncepcyjnych (nie byłby eksperymentowania z tabletkami) i może
                                                    ograniczyłoby to handel pigułką z niewiadomego źródła.
                                                    Każda (zainteresowana) kobieta powina mieć pigułkę przy sobie, lub
                                                    w domowej apteczce, a po upływie daty ważności wyrzucić. Może
                                                    dramatów i nielegalnych aborcji byłoby mniej.
                                                    Gazeto, to naprawdę jest najlepszy wariant dla kobiet:)
                                                  • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 08.02.10, 16:06
                                                    > Jeśli chodzi o cenę pigułki, dobrze że jest wysoka, bo eliminuje to
                                                    > nadużywanie jej
                                                    , szczególnie przez młode osoby, ale moim zdaniem 50
                                                    > zł to cena wystarczająca.

                                                    oceniasz innych po sobie?
                                                    Aspiryna jest stosunkowo tania. I do tego dostępna. Żresz ją garściami?
                                                  • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 08.02.10, 16:19
                                                    gazeta_mi_placi napisała:

                                                    > W dalszym ciągu jednak kwota 172 czy nawet 200zł jest o wiele wiele niższa niż
                                                    > nielegalna aborcja za kilka tysięcy złotych,nie mówiąc już o kosztach wychowani
                                                    > a
                                                    > dziecka.
                                                    >

                                                    widzę, że gorąco popierasz "politykę prorodzinną" w polskim wydaniu:
                                                    utrudniony dostęp do "państwowego" lekarza, który może sobie stroić fochy
                                                    powołując się na "sumienie" (a tym samym przy okazji szafując życiem jakiejś
                                                    kobiety), utrudnianie kupna tabletki "po" (poprzez konieczność posiadania
                                                    recepty). Wiadomo, że osoba, której nie stać na tabletkę "po" - nie bedzie miała
                                                    na aborcję i urodzi (obywateloowieczkę). A nóż widelec wypadnie z rynku pracy,
                                                    popadnie w biedę i znów wpadnie (kolejna obywateloowieczka)!
                                                    Kobiety w pieluchach jak panbuk przykazał, przyrost naturalny dodatni, kościół
                                                    ma kolejną duszyczkę do zbawienia - sama radość!

                                                    gazeta_mi_płaci - dzisiaj wpadł mi w ręce tekst o jakiejś mieścinie, ktora
                                                    zbankrutowała:
                                                    wyborcza.pl/1,76842,7536827,Cale_Lapy_siedza_glodne.html?as=2&ias=2&startsz=x
                                                    przeczytaj i powiedz od kogo tamci ludzie mają pożyczyć 100 zł?
                                                    od przyjaciół? rodziny? znajomych? którzy są w tak samo trudnej sytuacji?

                                                    poza tym pomijając już pieniądze
                                                    to co w Polsce ma miejsce to jest po prostu: niewolnictwo reprodukcyjne!
                                                  • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 10.02.10, 12:02
                                                    gazeta_mi_placi napisała:

                                                    > W dalszym ciągu jednak kwota 172 czy nawet 200zł jest o wiele wiele niższa niż
                                                    > nielegalna aborcja za kilka tysięcy złotych,nie mówiąc już o kosztach wychowani
                                                    > a
                                                    > dziecka.
                                                    >


                                                    gazeta_mi_płaci,
                                                    pisałam, że różne rzeczy mogą się zdarzyć, przykład z zamarzniętym bankomatem
                                                    mógł wydać się dziwny, ale popatrz, zdarzyć sie może np pensja, która dotrze nie
                                                    dzisiaj a za 2 dni, i gazeta_mi_płaci będzie będzie chodzić po sąsiadach i
                                                    żebrać na tabletkę "po" (chciałabym)

                                                    wyborcza.pl/1,75248,7544731,Opoznione_przelewy__bo_____wysiadl__system_w_NBP.html
                                                    gazeta_mi_płaci, twoja mamusia nie będzie żyła wiecznie, teraz pewnie płaci za
                                                    twoje bułeczki z masełkiem, a sama w zyciu nie uregulowałaś za zarobione przez
                                                    siebie pieniądze nawet jednego rachunku za prąd, generalnie to wydaje mi się, że
                                                    mamusia płaci nawet za twoją aspirynę na katarek i stad twoje nonszalanckie,
                                                    niepoważne podejście do tematu
                                • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 13:44
                                  już się z tobą pożegnałam, ale chę jeszcze coś dodać:
                                  tu już nawet nie chodzi o te 200 zł na wizytę i tabletki, chodzi o to, że w tym
                                  kraju ma miejsce niewolnictwo reprodukcyjne i łamanie praw kobiet, bo tym
                                  właśnie jest odbieranie kobiecie prawa do przyjęcia tabletki po oraz utrudnianie
                                  jej przyjęciatej tabletki poprzez konieczność zrealizowania recepty, takie,
                                  specyficzne leki, powinny być dostępne bez recepty, tak jak w innych krajach
                                • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 14:16
                                  gazeta_mi_placi napisała:

                                  > A myślisz,że w innych dziedzinach medycyny nie ma tego problemu tylko w ginekol
                                  > ogii?
                                  > Moja starsza znajoma musi chodzić prywatnie po lekarzach różnych specjalności b
                                  > o
                                  > terminy są i trzymiesięczne do niektórych.
                                  > To też rodzaj przymusu.
                                  > Chcesz się leczyć albo czekaj trzy miesiące na termin do specjalisty (a ze
                                  > stanem zdrowia różnie przez ten czas) albo idź prywatnie.
                                  >

                                  twoje posty są tak durne i puste, jak ty i sprowokowały mnie do jeszcze jednej
                                  odpowiedzi:
                                  i co, dlatego, że ktoś ma wizytę za 3 miesiące gdzieś tam, to z automatu
                                  wszystkie kobiety w Polsce muszą płacić za recepty w prywatnych gabinetach?

                                  wychodzisz z zalozenia, że skoro w innych dziedzinach medycyny są kłopoty więc
                                  niech i w ginekologii będą?

                                  ja nie wiem skąd się tacy debile jak ty biorą? jak ty się uchowałaś na tym
                                  świecie? i po co?
                                  • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 15:02
                                    Zwracam jedynie uwagę,że problemy są w całej publicznej służbie zdrowia a nie tylko w tej jednej konkretnej dziedzinie.
                                    Podobnież chamstwo i buractwo oraz niekompetencja pracowników służby zdrowia są wszędzie.

                                    >> wychodzisz z zalozenia, że skoro w innych dziedzinach medycyny są kłopoty więc
                                    > niech i w ginekologii będą?

                                    Uważam,że skoro w całej publicznej służbie zdrowia są problemy to logiczne jest,że te problemy nie omijają
                                    także ginekologii.

                                    >jak ty się uchowałaś na tym
                                    > świecie? i po co?

                                    A Ty po co?





                                    • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 15:14
                                      > Uważam,że skoro w całej publicznej służbie zdrowia są problemy to logiczne jest
                                      > ,że te problemy nie omijają
                                      > także ginekologii.

                                      nie widzisz różnicy w tych problemach?
                                      że w ginekologii te problemy są stwarzane kobietom na siłę, raz przez panstwo,
                                      dwa, przez ginekologów?
                                      i ze problemow z tabletką po mogłoby nie być, gdyby prawo bylo przestrzegane i
                                      kazda kobieta miała pewność że receptę w państwowej placówce otrzyma? lub gdyby
                                      były to leki nie na recepte?
                                    • iluminacja256 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 20:40
                                      Uważam,że skoro w całej publicznej służbie zdrowia są problemy to
                                      logiczne jest
                                      > ,że te problemy nie omijają
                                      > także ginekologii.

                                      Ale w zadnej innej dziedzinie poza ginekologią problemy te, nie są
                                      stwarzane siła , bo:

                                      1) wymusza się wizytę prywatną , nie dlatego, z e jest kolejkna,
                                      brak kontaktów, drogie leczenie , ale dlatego, ze na tej wizycie
                                      mozna zarobić za wyskrobanie recepty - w NFZ-cie - nie mozna
                                      zainkasować do kieszeni 100 zł, a gdyby nawet - zaraz ktoś moze
                                      wyskoczyć z hasłem łapówka i juz nie będzie tak miło.

                                      2( prywatna wizyta jest wymuszona dla wypisania recepty, ale ani sie
                                      tam pacjentki nei bada, ani nie leczy, ani nie stosuje
                                      skomplikowanych badań, na które państwowo, w ramach PROBLEMÓW SŁUZBY
                                      ZDROWIA TRZEBA CZEKAĆ .


                                      Tak więc jesli KTOŚ nie widzi róznicy w tych problemach to albo
                                      jest slepy, albo jest ginekologiem i sam na tym zarabia. Trzecie nie
                                      istnieje.

                                • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 14:22
                                  gazeta_mi_placi napisała:

                                  > A myślisz,że w innych dziedzinach medycyny nie ma tego problemu tylko w ginekol
                                  > ogii?
                                  > Moja starsza znajoma musi chodzić prywatnie po lekarzach różnych specjalności b
                                  > o
                                  > terminy są i trzymiesięczne do niektórych.
                                  > To też rodzaj przymusu.
                                  > Chcesz się leczyć albo czekaj trzy miesiące na termin do specjalisty (a ze
                                  > stanem zdrowia różnie przez ten czas) albo idź prywatnie.
                                  >

                                  "moja znajoma ma trudno z dostępem do lekarza, to niech i inni mają trudno, bo
                                  dlaczego miałoby być łatwo? "

                                  uwazaj gazeta, w życiu różnie bywa, zwłaszcza u debili, a u ciebie z rozumem
                                  krucho...
                                  gdybyś byla moją znajomą i podzieliłabyś się ze mną swoimi poglądami to nie
                                  pożyczyłabym tobie 200 zł, których nie masz, bo akurat ukradli ci portfel z
                                  kartami i gotówką (właśnie wtedy gdy jechałaś tramwajem do prywatnego lekarza z
                                  pieniążkami na wizytę), albo cokolwiek się zdarzyło, wszystko może się zdarzyć...

                                  • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 15:10
                                    Na szczęście mam znajomych na których mogę liczyć,czy to odnośnie problemów z pieniędzmi czy innych problemów życiowych.
                                    To duży komfort przyznam :-)
                                    • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 15:19
                                      no i widzisz, w tym kraju musisz mieć szczęście, bo w innym nie musiałabyś
                                      liczyć na szczęście, bo miałabyś pewność, że ty i twoje prawa będą szanowane i
                                      przestrzegane i że w kazdej chwili, o każdej porze dnia i nocy, możesz zglosić
                                      się do państwowego szpitala i dostać tabletkę lub receptę na tabletkę



                                    • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 15:22
                                      gazeta, i pamiętaj, szczęście na pstrym koniu jeździ...
                          • bubster Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 12:50
                            Jeżeli lekarz w państwowej przychodni zachowuje się inaczej niż w
                            prywatnej i niejako wymusza przyjście do niego prywatnie to jest to
                            łapówka.
                            • pani_bozia Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.10, 12:57
                              właśnie tak działa lobby ginekologiczne: "umawiamy się, że na państwowych
                              posadach nie wypisujemy tabletek anty, tabletek po, nie przeprowadzamy nawet
                              aborcji w sytuacjach przepisanych prawem - bo wtedy klietki będą szturmować
                              nasze prywatne gabinety i płacić"

                              proste i jasne, ale dla niektórych za trudne do pojęcia, jak to działa i na czym
                              to polega
    • vivien111 Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 01:31
      Warto poprosić lekarza o przepisanie recepty przy kolejnej
      wizycie,miej stresów a jak potrzeba to pod ręką.Raz w życiu musiałam
      zażyć pigułkę"po"i po strach.Powodzenia.
    • evenjo Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 16:28
      Jestem lekarką i mogę sobie wypisać co chcę, kiedy chcę, bez
      łaski.Bez zbędnych i stresujących wizyt u gina. To jest niewątplikwy
      plus bycia praktykującym medykiem.
    • berta-live Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 16:45
      W awaryjnej sytuacji, zdaje się, że zamiast postinoru wystarczy zażyć kilka
      tabletek zwykłej antykoncepcji. Najczęściej po 4tabletki w 2dawkach. To jest
      łatwiejsze do zdobycia, w razie czego zawsze jakaś koleżanka może poratować.
      • wildor Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 17:47
        Fajnie mieć koleżankę, która ci odstąpi 8 swoich tabletek
        antykoncepcyjnych.
        • mondego1 A weterynarz moze przpisac?? 31.01.10, 19:41
          pytam powaznie , bo czasami weterynarze wypisuja recepty na "ludzkie
          leki" do kupienia w aptece.
        • gazeta_mi_placi Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 31.01.10, 22:51
          wildor napisała:

          > Fajnie mieć koleżankę, która ci odstąpi 8 swoich tabletek
          > antykoncepcyjnych.

          A dlaczego nie? Dużo kobiet stosuje antykoncepcję hormonalną.
          • hermina5 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 09:02
            Ale ta metoda jest mniej skuteczna i to nie moga byc jakiekolwiek
            tabletki, tylko dwuskładnikowe zawierające levonorgestrel - poza tym
            calej sprawy by nie było, gdyby było jak w Europie, tzn zadnych
            recept - my jednak zawsze wiemy, jak uttrudnić kobiecie zycie...
            • bubster Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 15:31
              W Polsce macica jest dobrem publicznym, a kobieta inkubatorem.
            • b3ata Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 03.02.10, 21:03
              to znana metoda której stosowanie polega na podaniu do 72 godzin po
              stosunku tabletki zawierającej:
              100 mcg ethynyloestradiolu z 500 mcg lewonorgestrelu
              i powtórzenie tej samej dawki po 12 godzinach.

              Z preparatów dostępnych w Polsce można więc użyć:
              Gravistat 250,
              Minisiston,
              Microgynon21,
              Rigevidon,
              Stediril.

              Uważam, że jest to altrnatywa kiedy zdobycie pigułki po jest
              utrudnione z takich czy innych przyczyn...
    • miss_kitten Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 13:32
      miałam niemal identyczną przygodę, z tą różnicą, że lekarz znaleziony na
      stronie odebrał telefon a do tego jeszcze przyjechał ok. 2 godziny potem, co
      kosztowało z od razu wydaną pigułką niemal 200 zł.

      a w szpitalu nie chciano mi wypisać recepty gdyż, jak to się przemiła pani
      doktor wyraziła: "oni są po to, żeby ratować życie, a nie żeby je odbierać".

      poczułam się tak, jakbym chciała wyłudzić leki albo zażądała jakiś
      nielegalnych i bardzo szkodliwych środków.

      czasem strasznie nie lubię mojego kraju:(

      byłam zbyt zdenerwowana
      • easz Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 01.02.10, 19:13
        miss_kitten napisała:

        > a w szpitalu nie chciano mi wypisać recepty gdyż, jak to się
        przemiła pani doktor wyraziła: "oni są po to, żeby ratować życie, a
        nie żeby je odbierać".

        Jakbyś normalnie chciała samobója strzelić tymi proszkami, ktoś by z
        boku, w normalnym kraju sobie pomyślał, hehe:(

        > poczułam się tak, jakbym chciała wyłudzić leki albo zażądała jakiś
        > nielegalnych i bardzo szkodliwych środków.

        I o to chodzi, o wzbudzenie poczucia winy i o to, żeby babka się
        czuła jak przestępczyni, morderczyni, a potem się gada lekko na
        językach o syndromie postaborcyjnym.
    • funky2000 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 26.02.10, 12:30
      polecam wam ciekawą merytorycznie stronę o antykoncepcji www.kobiety.org.pl - mi
      rozwiała kilka wątpliwości skutecznie
    • tade-k53 Antykoncepcja "po" w praktyce 26.02.10, 13:30
      Lepsza jest koncepcja niż anty.
      Warto poznać prawdę.
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
    • h_anna Antykoncepcja "po" w praktyce 14.04.10, 12:08
      Też miałam taką sytuację. Moja pani ginekolog odmówiła mi wypisania recepty,
      ze względów moralnych. Udałam się na pogotowie - tam odesłali mnie na SOR, po
      drodze pytałam w kilku aptekach czy nie sprzedadzą bz recepty - nie mam mwy.
      Na SORzie trafiłam, ku memu nieszczęściu na kilku młodych łepków, którzy
      buchneli gromkim śmiechem, kiedy im powiedziałam czego potrzebuje. Na
      szczęście po chwili wyłoniła się z zaplecza młoda pielęgniarka i zadzwoniła do
      swjej znajomej, która jst sekretarką u ginekologa i mnie umowiła. Wizyta 100zł
      bez badania, tabletka (escapelle) 90zł. Nie muszę mówić, że czułam się jak
      szmata i puszczalska. Miałam wtedy ok 24 lat. Pozdr!
      • patrycja855 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 10.05.10, 22:10
        > Nie muszę mówić, że czułam się jak
        > szmata i puszczalska.
        Czułaś się odpowiednio do postępowania
        • hermina5 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.10.10, 12:04
          A ty jesteś kretynką. I oceniam cie odpowiednio do twoich poglądów.
    • ipsirek Antykoncepcja "po" w praktyce 20.10.10, 11:24
      kiedy zorientowałam się że pominęłam tabletkę weszłam na www.wpadka.pl
      tam znalazłam lekarza, od razu dostałam receptę
      tabletkę wzięłam w 32 h - na szczescie udało się i dzisiaj nie jestem mamą...
      • patrycja855 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 28.10.10, 22:28
        > tabletkę wzięłam w 32 h - na szczescie udało się i dzisiaj nie jestem mamą...
        A może jesteś mamą nieżyjącego dziecka któremu nie zapalisz świeczki
        • hermina5 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 29.10.10, 12:02
          Co druga kobieta poroniła i nie miaął o tym najmniejszego pojecia. Proponuje zapalać swieczki i modlić się nad zakrwawionymi podpaskami - w co drugiej jest zamordowany Staś, inzynier, lat 40. Skąd sie biorą takie debilki, to dla mnie zagadka...
      • liliyah Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 27.01.11, 20:48
        To podobnie jak ja, tez na tej stronie znalazlam swojego lekarza, jestem bardzo zadowolona :)
    • kwiatufek Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 23.10.10, 19:12
      ja dostalam recepte za oplata w publicznej przychodni.... ale musialam odczekac klika godzin przepuszczajac ciezarne... ja bylam ta z mniej wazna sprawa niz ciezarne....
    • erzecznikwpadka.pl Antykoncepcja "po" w praktyce 02.02.11, 23:05
      Witam,
      Jeśli poszukujecie informacji na temat antykoncepcji postkoitalnej zapraszam na stronę www.wpadka.pl
      Znajdziecie tam szczegółowe informacje dot. tego sposobu zapobiegania ciąży. Ponadto artykuły opisujące także inne metody zabezpieczania stosunku oraz kontakt do lekarza ginekologa, który odpowie na Wasze pytania.
      Zachęcam także do odwiedzenia naszego profilu na Facebooku.

      Pozdrawiam
      eRzecznik Wpadka.pl
    • plancton Antykoncepcja "po" w praktyce 01.05.11, 09:59
      Kurcze, na razie jeszcze nie jestem w takiej potrzebie, ale napawam się obawą, kiedy czytam, że lekarze niekoniecznie muszą wypisać recepte na tabletke po stosunku. Skoro jest to w pełni legalne, sprzedawane w aptekach, to jakie mają konkstruktywne argumenty przeciw, którymi uzasadniają swoją odmowę\?
      • toronto18 Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 05.05.11, 18:26
        Odpowiedzi na to pytanie jak i wiele innych można znaleźć na stronie wpadka.pl
    • s-orbona Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 10.05.11, 10:00
      W prywatnych gabinetach to można załatwić wszystko, publiczne niestety nie mają takich możliwości.
    • jeannein86 Antykoncepcja "po" w praktyce 30.06.11, 19:58
      Eh, nie powinno być takiej sytuacji. Nie wiem o jakiej stronie mówila ta dziewczyna, ale na wpadka.pl są też adresy takich lekarzy, i ja miałam okazję skorzystać, dostałam receptę na Escapelle. Choć tez nie w pierwszej aptece do której poszłam mi ją wydali, ludzie po prostu cały czas myslą ze za pomoca tych tabletek dokonuje się aborcji, a to bardzo błędne myślenie... Gdyby juz doszło do zapłodnienia, one podtrzymują ciążę, ich rolą jest jednak do niego nie dopuścić.
      • plancton Re: Antykoncepcja "po" w praktyce 30.06.11, 22:38
        No niestety, można to powtarzać do znudzenia, a i tak znajdą się ludzie, którzy nazwą osobę biorącą taką tabletkę mordercą ;/ Sęk w tym, że mówią to przeważnie ci, którzy tych tabletek w ręku nigdy nie mieli, bo na ulotce czarno na białym napisane jest, że podtrzymują istniejącą ciążę. Przytoczę może fragment z artykułu o tabletkach "po":
        Uwaga! Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) środki antykoncepcyjne stosowane po stosunku nie są środkami wczesnoporonnymi, ponieważ nie powodują poronienia już zagnieżdżonego zarodka. Z medycznego punktu widzenia o ciąży mówi się dopiero po implantacji, czyli zagnieżdżeniu się zapłodnionej komórki jajowej w endometrium.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka