Dodaj do ulubionych

Przyjaciółka mojego chłopaka

31.08.10, 20:31
Jakoś mnie to nie szokuje specjalnie, skoro mąż zwraca się do żony per "absolutna kretynko" i ona nie robi mu awantury tylko nadal pierze majtki to naprawdę nie ma tu nic zaskakującego. Wychodzi traktowanie męża jak... i tu właśnie kogo? Świętej krowy a siebie sprowadzenia do roli służącej? Czy tez, dodatkowego dziecka, które wychodzi na "podwórko" pobawić się podczas gdy "mamusia" zostaje w domu i pierze majtki. Wychodzi na wierzch wpajanie mentalności grzecznej dziewczynki. To rola ojce żeby i dziewczynki wiedziały co to dziura w kolanie, włażenie na drzewo i wiercenie udarem w beton.
Obserwuj wątek
    • aqua1980 Przyjaciółka mojego chłopaka 31.08.10, 20:42
      To strasznie skostniała teza,
      ale z moich doświadczeń jednak wynika,
      że w ogóle NIE MA czegoś takiego jak przyjaźń damsko-męska
      - między dwoma heteroseksualnymi osobami.
      Jasne, bywają różne układy, które mogą przypominać przyjaźń.
      Ale zawsze przychodzi moment, że jedna z osób chce czegoś więcej.
      Czasem można to przeczekać;
      samemu się pohamować albo taktownie i delikatnie pohamować kogoś.
      Z tym, że wraz z takim wstrzymywaniem uczuć
      zaprzepaszcza się jakoś szczerość,
      a bez niej to już nie jest przyjaźń.
      • e.i.t.h.e.l Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 08.09.10, 23:29
        A ja się nie zgodzę. Mam kilku przyjaciół, tak ze 2-3. Ale to nie jest taka przyjaźń jak w pierwszej historyjce, tamta wydaje mi się jakaś kobieca. Moja jest bardziej męska, tak mi się wydaje. Ale to kwestia mojej osobowości. Czyli nie ma czegoś takiego, jak wydzwanianie do przyjaciela, wygadywanie mu się godzinami. Z tymi osobami spotykam się średnio raz w miesiącu, albo i rzadziej, bywa, że raz na pół roku. I wtedy jest np jakieś piwko i gadanie o wszystkim. A myślę, że to przyjaźń, ze względu na np. to zaufanie, które w stosunku do nich odczuwam, a nie odczuwam do zwykłych kolegów. Można powiedzieć, że to tzw. bratnie dusze, ludzie z którymi nawet nie trzeba niektórych rzeczy mówić, bo wystarczy spojrzenie i wiadomo co i jak.
    • ana_strzalka Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 00:31
      mam 24 lata. od 14 lat przyjaźnię się z dwoma fantastycznymi facetami - jesteśmy dla siebie ,,trójća świętą:)". Jestem w szczęśliwym związku 5 lat, jeden z moich przyjaciół własnie się zaręczył. uwielbiam jego kobietkę - jest z nią szczęśliwy i spełniony. drugi wciąż czeka, a ja trzymam za niego mocno kciuki. nigdy nie zgodze się, że taka przyjaźń nie ma szans. nie robimy nic złego - czasem sie spotkamy, pozwierzamy, wesprzemy, analizujemy.. nie ma w tym nic złego. ponad to, uważam, że przyjaźń damsko - męska jest szczersza, bez zazdrości, naturalna i prawdziwa, nie to co wiecznie konkurująca przyjaźń z babeczką. kto nie chce w to uwierzyć - niech nie wierzy, ale ja wiem, że jest to możliwe, a kto jej doznał jest bogatrzym człowiekiem, jeśli cieszy się ze szczęścia swoich bliskich i pociesza w razie poślizgu. i tylko to się liczy.
      • nick_ze_hej Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 09:55
        mam 24 lata.

        No i to wszystko tłumaczy;)
        • annie_laurie_starr Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 10:14
          Pani Mario,

          Blagam Pania, niech Pani nie miesza juz tej salaty i nie czeka az on sie odkocha
          w Monice. Skoro ja kocha bardziej niz Wasze dziecko, to prosze od niego odejsc.
          Mozna wybaczyc zdrade, ale wiekszej milosci do kochanki niz do dziecka nie
          mozna!!! Maz nie zasluguje na Wasze dziecko, a tym bardziej na pania. Rozwod z
          orzeczeniem o jego winie pozwoli pani na godniejsze zycie.

          Prosze znalezc lepszego psychologa - nie takiego, ktory dradzi solarke (no bez
          jaj - to dobre dla tipsiar) tylko calkowity make-over z zemsty. Zemsta powinna
          zmobilizowac do lepszego zycia. Jest Pani warta tego by znowu poczuc sie
          piekna, wartosciowa i wazna. Najwazniejsza dla samej siebie.

          A majtki niech pani norzyczkami potnie w tej czesci gdzie jest dupa.
          • annie_laurie_starr Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 10:16
            Cholera jasna - tak sie podniecilam, ze w slowie nozyczki wyszedl blad
            ortograficzny. Sorry, to nie powinno mi sie zdarzyc.
        • ankajot2 Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 03.09.10, 12:08
          Faktycznie: potem jest trudniej. Mam 10 lat więcej, 10-letni staż małżeński i
          przyjaciela - faceta (także żonatego). I naprawdę w niczym nie pomaga fakt, ze
          znamy się i spotykamy także we czwórkę, ze wszystkie nasze kontakty są jawne - i
          tak dla większości osób z zewnątrz jestem "jego laską" a żona raz na jakiś czas
          urządza scenę zazdrości. Mocno staramy się, aby elementów dwuznacznych było w
          naszej relacji jak najmniej: nie odwiedzamy się pod nieobecność współmałżonków,
          spotykamy się (i to rzadko) wyłącznie w miejscach publicznych, łączy nas wspólna
          pasja, smsy i maile a mimo to co i rusz pojawiają się posądzenia o romans a
          najlepszym wypadku sugestie, ze to tylko kwestia czasu...I mimo że to rozumiem,
          złości mnie to strasznie...
          • haldeman79 Pasje i inne pierdoły. 08.09.10, 17:00
            łączy nas wspólna pasja, smsy i maile a mimo to co i rusz pojawiają się posądzenia o romans a
            najlepszym wypadku sugestie, ze to tylko kwestia czasu..


            Pytanie jakie pasje łączą Cię z mężem.

            To nie jest tak, ze wskoczy się komuś do łóżka i mamy problem, źle zaczyna się dziać już w momencie, w którym złapiemy się na tym, że wolimy spędzać czas z kimś innym niż z własnym partnerem.
            Dlatego też przyjaźń z płcią przeciwną owszem, pod warunkiem, że najważniejszym przyjacielem jest własny partner.
            • ankajot2 Re: Pasje i inne pierdoły. 09.09.10, 08:55
              Ależ z mężem też łączą - ale przecież nie jesteśmy tacy sami. I jeśli jego coś nie interesuje to co - ja też mam przestać się tym zajmować albo robić to tylko w pojedynkę? Przecież on też ma takie hobby, których ja z nim nie dzielę, ale dzielą inni. Ciekawe, że takie pytania nie pojawiają się w przypadku, kiedy przyjaźnią się 2 kobiety - wtedy wolno mieć wspólne zainteresowania i lubić spędzać ze sobą czas? To nie odciąga od męża?
              • haldeman79 Re: Pasje i inne pierdoły. 09.09.10, 10:03
                ankajot2 napisała:

                > Ależ z mężem też łączą - ale przecież nie jesteśmy tacy sami. (...)

                Nie napisałaś jednak jakie to wspólne zainteresowania (pomijam te z rodzaju: Co dziś na obiad?).

                Szansa na to że kobieta pójdzie do łóżka z psiapsiółą nawet jeżeli uwielbia spędzać z nią czas jest raczej marna.
                • ankajot2 Re: Pasje i inne pierdoły. 09.09.10, 10:30
                  Nie, nie tylko obiad - razem uwielbiamy żeglarstwo, spędzamy w ten sposób większość urlopów, jeździmy razem na koncerty po całej Polsce. Ale mąż oprócz tego uwielbia sport, który mnie w ogóle nie pasjonuje, ja oprócz tej "wspólnej" muzyki słucham też takiej, której on nie lubi, a ja za nią przepadam, mam znajomych i także przyjaciół, którzy razem ze mną dzielą tę pasję, tak jak on ma takich ludzi, z którymi ogląda mecze albo gra w siatkę. Czy to źle?
          • fomica Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 08.09.10, 22:55
            Skoro jego partnerce to przeszkadza to dziwię się że tak się upieracie przy tej "przyjaźni". Własny partner powinien byc na pierwszym miejscu, byc najbliższym przyjacielem, a jego obawy i emocje respektowane i brane pod uwagę. Skoro ta kobieta widzi w waszej znajomości cos co ja niepokoi, to nie jestem pewna czy rzeczywiście ta przyjaźń jest taka niewinna. Może sami nie umiecie ukryć, że podobacie sie sobie, flirtujecie, wymieniacie spojrzenia i żarty tylko wam zrozumiałe. Jesli dla większości obserwatorów jesteś jego "laską" to cos jest na rzeczy. Zastanów się i sama to przeanalizuj. Jest mozliwa przyjaźń między płciami pozbawiona elementu erotyzmu, ale wasza najwyraźniej taka nie jest - to naprawde widac i czuć kiedy "iskrzy" a kiedy nie.
            • ankajot2 Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 09.09.10, 10:36
              Najlepszym przyjacielem tak, ale czy jedynym? Nasza przyjaźń (bez cudzysłowu) trwa dłużej niż obydwa nasze małżeństwa, więc naprawdę mieliśmy dużo czasu i na flirt i na temu podobne - jeśli wtedy tak się to nie potoczyło to czemu miałoby teraz? Czy uważasz, że nie mamy prawa się upierać, by to kontynuować? Małżeństwo jak dla mnie oznacza wybór, ze z tą a nie inną osobą chcę tworzyć rodzinę, mieć seks i wspólne sprawy życiowe, a nie, ze staję się jej wyłączną własnością we wszystkim co robię i myślę.
            • ankajot2 Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 09.09.10, 11:33
              I odpowiadając dalej: oczywiście, że te obawy i emocje partnerów są brane pod uwagę, ale chyba powinny być raczej podstawą do rozmowy a nie "jedynym słusznym" nakazem czy zakazem, prawda? Tak jak piszesz, wiele razy zastanawiałam się, skąd to podejście do nas jako "potencjalnej pary" się bierze i sęk w tym, że nie znalazłam niczego z wyjątkiem różnicy płci - i to właśnie tak bardzo mnie złości. Bo dla (chyba) wciąż większości niestety układ między kobietą i mężczyzna może być tylko jeden - seksualny, a jeśli na dokładkę jest trwały (grubo ponad dekadę) no to już romans jak nic. A przecież śmiech z tylko dla nas zrozumiałych żartów nie musi oznaczać, ze ze sobą sypiamy (czy też że mamy na to ochotę) a jedynie, że dobrze i długo się znamy. Można dobrze czuć się w czyimś towarzystwie dlatego że się go lubi i szanuje, że ma się do niego zaufanie... po prostu.
      • drinkit Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 08.09.10, 20:53
        ana_strzalka napisała:
        > mam 24 lata. od 14 lat przyjaźnię się z dwoma fantastycznymi facetami - jesteśm
        > y dla siebie ,,trójća świętą:)". Jestem w szczęśliwym związku 5 lat, jeden z mo
        > ich przyjaciół własnie się zaręczył.

        No to wychylajcie ostatnie wspólne kufle piwa, bo już nie będzie świętej trójcy. Autopsja.
    • lizonka Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 17:20
      Przyjazn z facetem, bedac mezatka? Owszem, ale... Mam takich dwoch
      facetow do pieknej przyjazni, jeden jest gejem, drugi
      ksiedzem...Zero ryzyka :)
    • b.unia29 Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 17:43
      Przyjaciółki mężów mają to do siebie, że czasem zostają ich drugimi żonami:-) Nie żeby specjalnie. Po prostu przypadkiem i niechcący.
      A pierwsze żony? Też zostają żonami. Byłymi:-)
    • magda.magda0 Przyjaciółka mojego chłopaka 03.09.10, 09:45
      Pani Mario!
      Niech Pani ucieka i to jak najszybciej !!! Wiem co Pani odpowie, że to nie
      jest takie proste.... a ja Pani powiem, że to jest proste tylko nie wolno się
      bać. Dobry adwokat i będzie dobrze. To on odszedł, to on zdradził...I proszę
      niech Pani nie będzie już taka naiwna.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • poziom1908 nie ma przyjaźni damsko-męskiej 03.09.10, 14:55
      od dawna to powtarzałem, miałem oponentów, wszyscy...'upadli'. Innymi słowy
      ich przyjaźnie między płciowe zakończyły się albo w łóżku, albo poprzez
      nieporozumienia (co do celów)...
      • boncza Re: nie ma przyjaźni damsko-męskiej 08.09.10, 18:41
        Ja myślę, że to czy jest coś takiego jak przyjaźń damsko-męska to kwestia indywidualna. Po prostu nie każdy się do tego nadaje. Ja mam dość bliskie kontakty z kilkoma kobietami, i co najmniej jedną z nich mógłbym nazwać przyjaciółką. Tyle, że są to osoby, które praktycznie wcale mnie nie pociągają albo też kiedyś może mnie pociągały ale mi przeszło.:) No i w tym jednym przypadku mogę z pewnością powiedzieć, że mój brak pociągu jest odwzajemniony.
        Co nie zmienia faktu, że jest to na tyle interesująca osoba, ze warto utrzymać z nią kontakt.
        Podejrzewam, że właśnie w tym rzecz, że wielu mężczyzn po prostu nie utrzymuje zbyt bliskich kontaktów z kobietami, które ich nie pociągają.
      • e.i.t.h.e.l Re: nie ma przyjaźni damsko-męskiej 08.09.10, 23:34
        Ale to przecież tak samo mogą skończyć się przyjaźnie jednopłciowe, przez jakieś nieporozumienia co do celów.
    • gabi_wasabi Przyjaciółka mojego chłopaka 03.09.10, 16:09
      Robię podobną sałatę jak Maria. Ale są różnice - moja ma jeszcze więcej składników, no i
      najważniejsze: jem ją z mężem, który mnie nie zdradza.
      • gabi_wasabi Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 03.09.10, 16:20
        gabi_wasabi napisała:

        Robię podobną sałatę jak Maria. Ale są różnice - moja ma jeszcze więcej składni
        ków, no i najważniejsze: jem ją z mężem, który mnie nie zdradza. Pani też to polecam. Znacznie lepiej
        smakuje. Na początek niech Pani rzuci tego drania, nie jest wart funta kłaków, a co dopiero takiej
        sałaty!
    • sid.leniwiec Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 05.09.10, 14:44
      Ach, co kobiety są w stanie zrobić w imię "miłości". Jedne prawie nie wpuszczają
      z chaty, bo jeszcze Misio puści kantem gdy tylko poprzebywa dłużej niż godzinę
      bez swej połowicy, a inne zagryzają zęby i cierpią, gdy Misio spędza z kumpelą
      dwa razy więcej czasu niż z ową partnerką.
      Ja poproszę o jakiś mądry artykuł tłumaczący te dwa skrajne zachowania i
      nazywające jednostki chorobowe, bo niskie poczucie własnej wartości i podejście
      "byle był" jest w obydwóch przypadkach.
    • oldbay Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 06.09.10, 01:14
      Ja wysiadam, jakby mój chłop jeździł do koleżaneczki na ploteczki albo żeby mu płakała na ramieniu
      w czasie, kiedy ja zajmuję się dzieckiem albo domem to by był szczyt wszystkiego. Sorrrry ale jak się
      zakłada rodzinę to się z tym wiążą pewne obowiązki i niestety wyrzeczenia. No przynajmniej w
      moim odczuciu, może ja jakaś dziwna jestem. Podejrzewam, że jakbym ja tak latała z
      jakimś "przyjacielem" to on by zareagowal podobnie i kazałby mi się zastanowić, o co mi tak na
      prawdę chodzi.
      Trzeba miec niezły tupet, żeby takie cuda wyprawiać.
      • e.i.t.h.e.l Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 08.09.10, 23:44
        Znam faceta, który żadnej przyjaciółki nie ma, ale swoje kobiety zdradza na prawo i lewo bez żadnych skrupułów. Seks z inną kobietą, niż z tą, z którą akurat jest jest dla niego czymś najnormalniejszym na świecie. Ma dużo znajomych, koleżanek, ale nie przyjaciółek. Znam też takiego, który jest moim przyjacielem i swojej kobiety nie zdradził nigdy. Ma on dobrze wpojone zasady moralne i naprawdę go szanuję za to. Natomiast w sytuacji o jakiej Ty piszesz jest tak moim zdaniem, że jeżeli ja się czuję w związku źle, czuję, że nie dostaję tego, czego oczekuję, że nie ma porozumienia, to przyjaciółka jest dla mnie odczuwalnym zagrożeniem. Natomiast jeśli czuję się kochana, czuję, że facet o mnie dba i mam poczucie, że relacja jest silna, to nie obawiam się aż tak przyjaźni mojego mężczyzny z inną kobietą.
    • pinion a to ci psikus! 07.09.10, 23:44
      Przyznam się, że byłam trochę jak ta Maria, bo on się tłumaczył, że "potrzebuje kontaktów z drugim człowiekiem ".
      Zdrada nauczyła mnie jednego, nie, żeby być chorobliwie zazdrosną, nie, żeby się awanturować, ale są pewne zasady w związku, których chciałabym się trzymać. Kiedyś wydawało mi się, żę to, że idę do domu mojego przyjaciela albo, że zasnę z nim na kanapie to nic... Pewnie wtedy nic, miałam 19lat i nie wiedziałam wtedy, że faceci w gruncie rzeczy myślą tylko o jednym. A jeśli ktoś podrzuca im smakowite kąski, to czemu nie skorzystać?
      I byłam zbyt mało wyrachowana.

      Kobiety to wstrętne suki, potrafią prosto w oczy kłamać mówiąc, że nic się nie dzieje, a potajemnie robić nawet najlepszej przyjaciółce koło tyłka. Faceci też nie są święci, co z tego, że kocha. Na chwilę się znudzi i już będzie szukał adrenaliny. I wtedy przyjdzie taka Anka, przyjdzie taka Monika... I się dwa razy frajer egoista nie zastanowi.

      Kochani Panowie, nie umiecie kłamać...

      Kochani Panowie, jeśli szukacie kobiety do przygód, mówcie im to. O wiele łatwiej kobiecie, której libido szaleje równie jak wasze przespać się z mężczyzną, który potrzebuje pogotowia seksualnego niż z facetem, który zapewnia o miłości i odwraca się tyłkiem kiedy już dostanie wszystko czego chce, wycierając się zbudowaną już w kobiecie nadzieją.

      Ludzie, nauczcie się być wobec siebie szczerzy.

      Tylko wygoda i lenistwo jednak zauważam, że często biorą górę.

      A szkoda, naprawdę szkoda... O ile lepiej powiedzieć komuś prosto w oczy, że się go nie kocha... niż oszukiwać na każdym kroku. Mam nadzieję, że wszyscy Ci idioci i idiotki, którzy... budują nowe gniazdko na boku pójdą kiedyś po rozum do głowy. Bo jednorazowy seksualny wyskok w bok... to cóż... Skoro żonę/mężą głowa non stop boli uważam, że można jakoś wybaczyć.

      Zdradę można wybaczyć, nie można wybaczyć kłamstwa.
    • kordet Im dłużej żyję tym bardziej się przekonuję 08.09.10, 01:35
      że związki są dla desperatów, naiwniaków albo idiotów.
    • pazdzioszek2010 Co za kretyn! 08.09.10, 18:03
      Co za kretyn! Jak mu "nastąpiło jakby porozumienie" z duszą jakiejś innej fagaski, to niech może do niej… cholerny niedojrzały bawidamek.
      • haldeman79 Powolutku... 08.09.10, 22:45
        pazdzioszek2010 napisał:

        > Co za kretyn! Jak mu "nastąpiło jakby porozumienie" z duszą jakiejś innej fagas
        > ki, to niech może do niej… cholerny niedojrzały bawidamek.
        >

        Żona jest, jak to wynika z samego artykułu, od gotowania i prania majtek, przyjaciółka od uniesień w łóżku.
        • sundry Re: Powolutku... 09.09.10, 09:15
          Z tego wynika,że ktoś ma poważny kłopot z definicją przyjaźni:)
    • dysharmonia Przyjaciółka mojego chłopaka 08.09.10, 19:08
      Mój facet ma przyjaciółkę. Taką sprzed związku, o której wspomina jedna z pań artykule (nie pamiętam imeinia, ta, która pali). Ona zwalcza mnie (m.in podsuwając swoje przyjaciółki jako potencjalne partnerki do zdrady czy rzucając komenatrze typu 'no jak ta twoja blondynka może takich rzeczy nie pojmować, strasznie nierozgarnieta!'), ja mam ochotę trzepnąć ją w potylicę żelazkiem. Kiedyś aż mnie trzęsło na samą myśl o niej i była jedyną osobą, do której nienawiść odczuwałam zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Im dłużej jestem z moim facetem, pomimo konfliktów i kryzysu, który przewalczyliśmy, tym bardziej się oswajam z panną przyjaciółką. Powoli opada moja obsesja chociaż nadal mam ochotę przywalić jej żalzkiem, bo widzę jak a) zaczyna używac moich powiedzonek i generalnie podkradac mi niektóre pomysły (dodatki do stroju, muzyka itp), b) co jakiś czas w jakiś wymowny i osobisty sposób zawraca mu głowę np podrzucając link do 'ich piosenki' na youtube. Jedyne, co pomaga mi nie chwycyć za żelazko to, to, że zwyczajnie czuję się od niej lepsza. Skoro podkrada moje teksty... Zaczynam powoli patrzeć na nią jak na istotę żałosną i nie wiem czy to znacznie lepsze ogólnie, ale napewno zdrowsze dla mojego serca.

      Sama mam jednego bardzo bliksiego przyjaciela faceta. Oczywiście jest stuprocentowym gejem. Dwóch bliskich kumpli ze szczeniackich czasów mieszka w innych miastach co sprawiło, że trochę się od siebie oddaliliśmy. Spottykamy się kilka razy w roku i nie mamy czasu na zbyt wielką intymność w czasie tych spotkań, bo musimy zrelacjonować sobie wszystko, co sie zdarzyło w czasie kiedy się nie widzieliśmy. Do jedndego z nich czasem zwracam się kiedy mam kłopot z moim facetem, bo jest poważniejszy w kwestiach związku, ale suma sumarum nasz kontakt jest stosunkowo luźny. i w ten sposób przyjaźń międzypłciowa jest możliwa.
    • piotrall Przyjaciółka mojego chłopaka 08.09.10, 20:50
      Genialny artykuł!!!
    • antychreza Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 08.09.10, 21:03
      Nie wyobrażam sobie żeby najlepszą przyjaciółką mojego faceta była kobieta inna niż ja. Jeśli uważa, że ktoś rozumie go lepiej niż ja, ma do tej osoby większe zaufanie, a potrzeba spędzania z nią czasu jest większa, niż świadomość, że mnie tym rani, to chyba znaczy, że związek się skończył.
      A co do przyjaźni damsko-męskiej, mój najlepszy przyjaciel jest od ponad roku moim facetem. Ale podobna są tacy, którym się zdarza.
      • purpleeyes Zgadzam się 09.09.10, 09:34
        sama miałam chłopaka, który otaczał się "przyjaciółkami". Pisze w cudzysłowie bo zazwyczaj są to baby, które mają na celu jedynie wykorzystanie mężczyzny (tak jak było w artykule - chodzi o władzę). W moim przypadku było to akurat wykorzystywanie pieniędzy (bo ona taka biedna, nikt jej nie pomaga), czasu (podwożenie po pracy do domu, a ja zapierniczałam autobusem, naprawianie kontaktów itp.) oraz bliskości (bo chłopak mnie rzucił, bo jestem taka biedna, musze u ciebie nocowac, bo inaczej nie mamy kiedy pogadac!). Oczywiście NIBY my też się lubiłyśmy. Mój były potrafiła na spotkaniu w trójkę postawic jej piwo a mi nie bo ja przeciez zarabiam a ona taka biedna! Pomimo że mnie nie zdradził fizycznie, uważam po tym przeżyciu że taka przyjaźń jest także zdradą. Nie zrozumie tego nikt, kto tego nie doświadczył. Na szczęście ja poszłam po rozum do głowy i zaprzyjaxniłam się z mężczyzną z którym mam wspólne pasje, uwielbiamy razem spedzac czas i który teraz jest moim narzeczonym:)
      • aga23034 Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 10.09.10, 16:49
        ja tez sobie tego nie wyobrażam!!!! mam przyjaciela najwspanialszego faceta pod słońcem!!!!! byliśmy jako tylko przyjaciele jakis czas, ale potem ja juz poza nim świata nie widziałam i tak jest nadal. Ja tez jestem częścią jego świata, czekałam az mnie dojrzy i pokocha. Nie rozbijaliśmy nikomu związku bo oboje byliśmy wolni, wspieraliśmy się w kolejnych poszukiwaniach drugiej połowy, aż w koncu......po co szukac gdy mamy siebie? i jestesmy i będziemy. Ma kolezanki, znajome co az zakipiały ze złości ze jest juz z kimś na stałe, że nie ma już wolnego strzelca do ich dyspozycji. I jestem czujna, bo baby są wstrętne i próbowały go odzyskac jak sobie przypomniały ze on istnieje ( większość mężatki szukające wrażen...bleee )bezgraniczna miłość i zaufanie i do tego szczere rozmowy, nawet gdy temat bolesny....ale rozmowy...., bo fundamentem są wspólne przeżycia złe i dobre i gigantyczna przyjazń!!!!! i nie ręczę za siebie jak znowu któras wejdzie z buciorami w nasze życie
        • zamyslona4 Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 23.09.10, 23:08
          aga23034 napisała:

          >
          > czekałam az mnie dojrzy i pokocha. (...) Ma kolezanki, znaj
          > ome co az zakipiały ze złości ze jest juz z kimś na stałe, że nie ma już wolneg
          > o strzelca do ich dyspozycji.

          i dalej

          I jestem czujna, bo baby są wstrętne i próbowały
          > go odzyskac jak sobie przypomniały ze on istnieje (...) bezgraniczna miłość i zaufanie i do tego szczere rozmowy, nawe
          > t gdy temat bolesny....ale rozmowy....,

          i wisienka na koniec:
          > i nie ręczę za siebie jak znowu któras wejzie z buciorami w nasze zycie


          kobieto - przeczytaj "siebie" raz jeszcze........ nie wroze wam dlugiej przyszlosci z takim podejsciem. mega niespojnosc: zaufanie - ale jak jakas sie zblizy to.... przyjazn - ale czekalam az mnie pokocha (brrr) traktujesz go jak trofeum wiec nie mow o przyjazni
    • astygmatyk Moje przyjaciolki i ja.... 09.09.10, 10:21
      Przyjazn damsko-meska, bez seksualnych podtekstow, jest oczywiscie mozliwa
      ale musi miec swoj oczywisty, nie-seksualny motyw. Poza tym, bez wzgledu na
      jej (seksualna) niewinnosc, nie moze ranic stalego partnera/zony/meza...
      Mam dwie takie przyjaciolki, z ktorymi lacza mnie dosc szczegolne zainteresowania
      (muzyka, literatura, jezyk) ktorych zupelnie nie ma moja partnerka..
      Chyba musze dodac, ze jedna przyjaciolka ponad 10 lat temu byla moja zona
      a z druga mialem przelotny romans... Moje pierwsze malzenstwo sie rozlecialo,
      z przelotnego romansu (jednego z bardzo wielu) nic nie zostalo ale kiedy po tylu
      innych kobietach nie mam nawet specjalnych wspomnien, z tymi dwoma dalej
      utrzymuje kontakty. Na ogol pisemny, czasami ze soba rozmawiamy... Jakas przeczytana
      ksiazka, stare nagrania, problemy leksykalne, zdjecia z podrozy... Czasami rozmawiamy o naszych rodzinach, zwlaszcza z moja pierwsza zona, ktora swietnie znala cala moja rozlegla rodzine z wieloma jej czlonkami byla zaprzyjazniona... Od strony seksualnej moje przyjaciolki mnie zupelnie nie interesuja, te sprawy miedzy nami sa juz od lat zakonczone.
      Czy moja przyjaznie sa akceptowane przez moja obecna partnerke, z ktora mieszkam od ponad roku? Nie calkiem, bo ona jest bardzo zazdrosna... Mnie bardzo na niej zalezy, jest mi z nia bardzo dobrze wiec staram sie nie stwarzac zadnych sytuacji, ktore robilyby jej przykrosc. Na pewno nie spotykam sie prywatnie ani regularnie. Nie spedzam godzin na rozmowach telefonicznych, wrecz odwrotnie moje kontakty maja charakter bardzo sporadyczny. Rzadkie mejle o literaturze badz o historii zmarlych wujkow nawet jesli budza nieuzasadniona zazdrosc to z pewnoscia nie sa z mojej strony zadna zdrada.. i chyba moge miec czyste sumienie wobec kobiety z ktora jestem i ktorej wcale nie mam zamiaru zdradzac.
    • ko2006 Przyjaciółka mojego chłopaka 20.09.10, 18:01
      tolerancja i zaufanie w zwiazku to wazna rzecz, ale jesli:
      -facet spotyka sie z nia regularnie conajmniej raz na tydzien
      -unika spotkan we wspolnym gronie, nie dopuszcza do zapoznania stron
      -priorytetyzuje przyjaciolke i jej potrzeby

      To sprawa jest jasna. I co z tego ze facet mowi o tym otwarcie bagatelizujac sprawe.
      Trzeba postawic mu ultimatum, inaczej tego nie widze. Nie badz naiwna. Chyba ze jestes kobieta ktorej odpowiada rola mamuski od prania, gotowania i opieki nad dzieckiem.

    • nowa_ona Przyjaciółka mojego chłopaka 05.10.10, 20:34
      Nie chciałam wyjść na zazdrośnicę, zresztą cóż złego w przyjaźni? Zwłaszcza gdy przyjaciółka Twojego chłopaka jest jednocześnie dziewczyną Twojego brata i matką ich wspólnego dziecka. Gdy miałam wątpliwości mówił mi "jak będę Cię chciał zdradzić to i tak to zrobię - czy będziesz mnie pilnować czy nie". A ja nie pilnowałam, bo czemu ma nie wyjść z kumplami do pubu? A że z nią? Przecież to rodzina. I pewnego dnia okazało się, że ta moja "rodzina" i mój partner ze sobą sypiają. Miesiąc później była z nim w ciąży.

      I czy po tej historii powinnam wyciągnąć wnioski i sprawdzać przyszłych partnerów na każdym kroku? Czy może tego nie robić, bo przecież w związku chodzi o zaufanie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka