Dodaj do ulubionych

List tygodnia

07.03.11, 09:57
Jak najbardziej ma Pani takie prawo. I wszystkie inne głosy, które pojawią się nt braku tolerancji itp. należy zignorować. Śmiało wykrzykujemy hasła, dopóki nas osobiście nie dotknie problem, w tym przypadku ciemnoskóry zięć. Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • licorea_bart List tygodnia 07.03.11, 10:30
      Droga redakcjo, nie umiem sobie poradzić z własnym rasizmem, więc piszę do ciebie list.
      • sid-the-sloth Re: List tygodnia 07.03.11, 18:58
        10/10
      • kokainistka Re: List tygodnia 07.03.11, 23:04
        Śliczne :)
        Generalnie rzeczywistości można nie akceptować, tylko ona się tym specjalnie nie przejmie.
    • bantus Re: List tygodnia 07.03.11, 10:33
      > dopóki nas osobiście nie dotknie problem, w tym przypadku ciemnoskóry zięć.

      Jestem przekonany, że z tym problemem, problemem rasizmu można sobie jednak poradzić. Pozdrawiam
    • sy-g Re: List tygodnia 07.03.11, 11:39
      "czarnoskóry zięć" jako "problem"? Ale dno zaprezentowałaś/łeś.
    • bene_gesserit List tygodnia 07.03.11, 12:08
      Autorka listu zapewne bylaby przezachwycona, gdyby corka powtorzyla literalnie jej droge zyciowa, za cwierc wieku wpadajac w poploch, ze jej z kolei corka zakochala sie w przedstawicielu innej kultury/rasy/wyznania/łotewa. Na szczescie obecnie mieszczanstwo nie reprodukuje sie tak łatwo.
    • bene_gesserit Re: List tygodnia 07.03.11, 12:12
      llorando napisała:

      > Jak najbardziej ma Pani takie prawo. I wszystkie inne głosy, które pojawią się
      > nt braku tolerancji itp. należy zignorować. Śmiało wykrzykujemy hasła, dopóki n
      > as osobiście nie dotknie problem, w tym przypadku ciemnoskóry zięć. Pozdrawiam!

      No, jesli o to chodzi, to ja znam sporo osob, ktore smialo przyznaja, cytuje: rasistkom nie jestem, ale corki do domu z czarnuchem nie wpuszcze! Wypisz-wymaluj autorka listu.
      Problem - prawdziwy problem - w tym, ze to dobry, stary rasizm, tyle ze przebrany. Czyli w sumie nawet gorszy.
    • bene_gesserit Re: List tygodnia 07.03.11, 12:13
      I - bo zapomnialam - zycze tej pani duzo wnukow. Babcia moze z czasem dojdzie do rozumu, ale najwazniejsze, ze beda mieli fajna matkę i madrego ojca :)
    • lena575 Re: List tygodnia 07.03.11, 12:29
      Najbardziej "rozbawiło" mnie to wyobrażanie sobie szczęścia córki inaczej. Jak klasyczna "kwoka", której się wydaje, że jej własne dziecko (synek czy córeczka) najszczęśliwsze chwile życia spędzili na wczasach z mamusią :)
      Było urodzić sobie z 5 dzieci. A tu teraz ludzie "idą na łatwiznę", chcieliby najmniejszym własnym kosztem zrealizować sobie szczęście własnego dziecka na obraz i podobieństwo swoje.
    • muzyczna5 Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistości? 07.03.11, 15:58
      Kiedy w sobote przeczytalam ten list..myslalam, że to żart. Przede wszystkim , czy dzieci wychowuje się po to, aby one spełniały rodziców oczekiwania? a jeśli dzieci tych oczekiwan nie spełniają, to sie obrażamy i płaczemy? Dlaczego córka szczęśliwie zakochana jest powodem psychicznej rany tej Pani? O reakcje jakich rasistów Pani mówi-czyżby o swojej reakcji? Czy rodzicie powinni wyobrażać sobie szczęscie swoich dzieci, a kiedy jest inne niz to wymarzone, to tak sie zachowywac? List brzmi jak zawiedziona miłość do córeczki, która nie spełniła oczekiwań. Smutne.
    • lis-vitalis Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistości? 07.03.11, 16:39
      Cos mi sie wydaje, ze zaakceptowalaby Pani kazdego ziecia, byle by tylko byl BIALY. Bedzie mogl byc pijakiem i okrutnikiem, bic i zdradzac pani corke, ale BIEL jego skory bedzie lekarstwem na wszystkie wady. Chyba jeszcze nigdy nie widziala Pani chlopca, ktorego wybrala Pani corka, nie ma Pani pojecia, jakim jest czlowiekiem, ale juz jest skreslony, jakkolwiek by sie staral - bo jest CZARNY. Mam wielka nadzieje, ze Pani corka bedzie konsekwentna, i ze nigdy, przenigdy, nie zamieszka z nim w Polsce.
      • sid-the-sloth Re: Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistoś 07.03.11, 19:04
        > Mam wielka nadzieje, ze Pani corka bedzie konsekwentna, i ze nigdy, przenigdy,
        > nie zamieszka z nim w Polsce.

        Tym bardziej, że w naszym pięknym kraju większosć ludzi ma kołtuńską mentalność, podobną do prezentowanej przez autorkę listu. Niestety.
    • tubulina3 Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistości? 07.03.11, 19:18
      Droga Pani,

      ksenofobia, jak każda fobia, da się leczyć! "psychiczna rana", o której Pani pisze, to reakcja na "obce", które (jak to z definicji ksenofobii wynika) wywołuje u Pani nieuzasadniony lęk. specjalista na pewno pomoże go przezwyciężyć.

      a dla redakcji brawa, że Pani dostała książeczkę i kosmetyki.
    • jestemtrollem Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistości? 07.03.11, 20:02
      A ja myślę, że nudne listy nadesłano, więc redaktorki puściły takiego grubymi nićmi szytego śmierdziela, żeby rozruszać forum. Tonący brzytwy się chwyta, a to forumowy pewniak, choć prostacki.
    • minkat Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistości? 08.03.11, 01:21
      Nie, nie ma Pani prawa.

      To zycie Pani corki i to ona musi je przezyc i powinna to zrobic tak jak uwaza to za sluszne.
      • echtom Re: Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistoś 08.03.11, 08:23
        Ma prawo, tylko co jej z tego prawa przyjdzie? Córka i tak ułoży sobie sobie życie tak, jak chce - najwyżej bez błogosławieństwa mamusi. Btw. ciekawe, co sądzi o tej całej sprawie ojciec dziewczyny.
        • triss_merigold6 Re: Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistoś 08.03.11, 09:09
          Zapewne go nie ma lub jest całkowicie niezainteresowany. :/
          Doprawdy matka nie musi być zachwycona wybrankiem córki. Powinna zachowywać się uprzejmie i poprawnie, ale może uważać, że córka będzie w przyszłości żałować swojego wyboru.
          • echtom Re: Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistoś 08.03.11, 10:53
            Specjalnie zapytałam
          • sofi75 nie noo, triss - zaprawde 12.03.11, 18:52
            zaskoczylas mnie.
            Taki postep od rasizmu do terancji w ciagu zaledwie kilku dni.

            na innym forum o podobnej sytuacji napisalas, ze 'dziewczyna puscila sie z ciapatym'.

            gratulacje!
            Byle tak dalej!
        • theperfectmidnight Re: Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistoś 11.03.11, 15:50
          Ojciec nie żyje. Matka ma jeszcze jedną córkę.
          Znam sprawę. Ousmane jest porządnym człowiekiem i moja koleżanka bardzo by chciała, żeby zamieszkali razem w Krakowie. I każdy się zastanawia, czy jest to dobry pomysł, czy jednak powinni zostać w Paryżu...
    • indian_curry Re: List tygodnia 08.03.11, 09:39
      Redakcjo, dlaczego nagradzacie autorkę takiego kołtuńskiego listu, która otwarcie pisze że na córkę się dąsała i obrażała bo ta realizuje SWÓJ WŁASNY plan życia ??
    • princess_yo_yo Re: List tygodnia 08.03.11, 20:16
      olaboga. moje dziecko nie chce zyc wg mojego planu! i co ja teraz biedna zrobie! proponuje sie sprobowac zasztyletowac lyzka albo innym tepym narzedziem, zwsze to jakas rozrywka i moze zajmie troche czasu.
      podobno glupota ludzka i milosierdzie boskie nie maja granic - wiec dla wymyslaczy listow do wysokich obcasow tez jest nadzieja.
      • theperfectmidnight Re: List tygodnia 11.03.11, 16:14
        Nie wymyślaczy. Sytuacja jest prawdziwa, znam bohaterów:)nb. ludzi na poziomie, z wykształceniem i perspektywami... Tylko ta nietolerancja rodziny.
    • aixxa Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistości? 08.03.11, 22:39
      Trudno uwierzyć że ktoś w redakcji może być tak bezmózgi żeby nagrodzić oczywisty rasizm. Only in Poland.
      • pokoj102 Re: Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistoś 10.03.11, 10:24
        Zanim przeczytała ten list, kątem oka dostrzegłam słowa: "matka", "córka", "czarnoskóry" i pomyślałam: "Ojoj... niebezpiecznie się zapowiada". Ale szybko przegoniłam te myśli - bo przecież to Obcasy i list tygodnia, list nagrodzony, a zatem na pewno wniesie jakąś nową jakość w tym temacie, jakąś głębsza myśl, odkrywczy pogląd - i zabrałam się do czytania.

        Okazało się, że moja pierwsza reakcja była najwłaściwsza, list zapowiadał się kontrowersyjnie i nieprzyjemnie, i taki właśnie był.

        W trakcie lektury karciłam się jeszcze trochę i trzymałam oburzenie na wodzy, usprawiedliwiając: "Zrozum, to jest matka, martwi się o los swojej córki, chce dla niej jak najlepiej", ale gdy doszłam do akapitów o obrażaniu się nieodpisywaniu na maile oraz o fajnym charakterze chłopaka, który stara się matkę dziewczyny zrozumieć, poległam.

        Ten list nie jest wyrazem troski o córkę. To troska o siebie i swój wizerunek w oczach innych ludzi. Każda matka chce szczęścia dziecka, ale drogę jaką to inteligentne i wykształcone (jak mówi sama autorka) dziecko wybrało należny zaakceptować.

        Obrażanie się rani córkę. Jak może być szczęśliwa skoro matka obraża się za jej miłość? Ma się odkochać, aby mama znowu odpisywała na maile? Ma stracić - być może piękną miłość - i zostać samotną lub z byle kim - aby białym, aby uszczęśliwić swoją mamę?

        A może należałoby poznać chłopaka nim się go oceni? Może warto postarać się o trochę pokory i wspierać córkę? Taki związek to nie tylko zagrożenie, to może cudownie ukształtować charakter i córki i całej rodziny, a młodych umocnić w obliczu wszelkich przeciwności losu.
        • marinellla Re: Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistoś 11.03.11, 08:46
          Ciekawe, czy autorka czyta te komentarze.
          Wg mnie - ma prawo, ale po pierwsze córka nie jest jej własnością, więc jeśli chce mieć z nią kontakt, to ONA powinna popracować nad sobą i zaakceptować tą sytuację. Inaczej córka może z rozdartym sercem, ale odwrócić się od matki i wybrać miłość, zwłaszcza że to dobry chłopak. Chyba nie warto?
          Szczególnie nie podobały mi się fragmenty o tym, jak córka przyjaźniła się z tym chłopakiem, a mamusi pękało serce. To jest już podłość, samolubność i rasizm. Ból z powodu, że córka może pozostać za granicą, daleko, inaczej niż ona to widziała jakoś tam rozumiem instynktownie. Ale ta agresywna, od samego początku jasna niechęć do czarnoskórego faceta ... fuj.
    • gosik.z Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistości? 14.03.11, 17:40
      pisze pani, ze corka jest inteligentna. czy uwaza pani ze inteligentny czlowiek swiadomie chce sciagac na siebie klopoty. uwazam, ze spoleczenstwo jest coraz bardziej tolerancyjne. obracajac sie w towarzystwie ludzi wyksztalconych nie nalezy sie obawiac rasistowskich zachowan w stosunku to czarnoskorego chlopaka. niestety polakom jeszcze troche brakuje tolerncji w stosunku do krajow zachodniej europy. uwaza pani, ze czeka ja zla przyszlosc z czulym, madrym mezczyzna? a co najgorsze, on jeszcze pania broni! a pani sie boi plotek?! to jej szczescie jest najwazniejsze a nie jacys pusci ludzie, ktorzy sadza ze czarny chlopak jest gorszy! powinna sie pani wstydzic! bylabym dumna z corki, ktora ma w nosie opinie ludzi, ktora sie kieruje sercem i rozumem. a jesli chce pani ja zatrzymac blisko siebie, powinna pani robic wszystko, zeby ja w tym wesprzec!!! a nie stawac przeciwko...


      pozdrawiam
      • lottanyman Re: Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistoś 14.03.11, 23:04
        Napiszę coś ku pokrzepieniu serc: historia zdarzyła się w mojej rodzinie. Dziewczyna po ciężkim rozwodzie. Została z 1 walizką.I z 6 letnim synem. wykształcenie- zawodowe. Wyjechała ze wsi do dużego miasta. Znalazła pracę. Wynajmuje mieszkanie. Konczy studia. Zakochała sie w cimnoskórym meżczyźnie poznanym w klubie. Zaszła w ciąże. Zabezpieczała się. Postanowiła urodzić. W międzyczasie okazało sie, ze facet ma zone i dzieci. I nawet nie nazywa się tak, jak podawał. Nie spotkał ja zaden ostracyzm w pracy i w rodzinie, ma ślicznego synka, rodzice - prosci ludzie ze wsi wspierają ją. Rzecz dzieje się w Polsce.
    • ladyjm Re: List tygodnia 15.03.11, 10:39
      nie rozumiem tej kobiety. ja bym sie cieszyla bo ja b lubie multikulturalizm i zaluje, ze w polsce tego nie ma.
      • roterro Re: List tygodnia 21.03.11, 16:15
        jest pani egoistyczna, niedojrzala i nie dba pani o corke tylko o siebie.
        "psychiczna rana" Matko Boska, czy pani wie co pani pisze?
        jesli wybor corki dlatego ze niezgodny z pani wizja swiata wywoluje u pani "psychiczne rany", nalezy natychmiast udac sie na terapie

        zrywac kontakt z corka bo "nie slucha" pani ?! bo dokonuje wlasnych wyborow?
        Czy zastanowila sie pani jakie "psychiczne rany" funduje pani corce?
        Przerazajacy list
    • tumalami123 Jak najbardziej rozumiem 22.03.11, 07:22
      matkę tej młodej dziewczyny. Jestem w podobnej sytuacji. Moja córka- inteligentna, wykształcona, znająca języki, mająca dobrą pracę , przyszłosć i karierę przed sobą zamierza wyjsć za mąż za Palestyńczyka. Córka jest ladną, miłą dziewczyną, wielu chłopców chciałoby się z nią związać, a ona wybrała własnie tego. Rozumiem tamtą matkę, bo moje serce też krzyczy: NIE! Dlaczego on! Dlaczego to spotyka moją córke- przecież nie jakąs zahukana dziewczyninę, ale nowoczesną, przebojową, swiadoma własnej wartosci?!
      I rozumiem tez tych mlodych ludzi, którzy się oburzaja na "rasizm". Tez taka byłam- wszyscy ludzie sa równi, wolnosc, równosć, braterstwo, itp, zresztą dalej tak uwazam i tego nauczylam swoich dzieci, może az za dobrze....
      Bo obiektywnie jestescie w stanie ocenic innych, gdy sami staniecie w takiej samej sytuacji.Wyobrazcie sobie, ze wasza corka, siostra przyprowadza do domu muzulmanina, Murzyna, kogos z odleglej kultury i mowi, ze to bedzie jej mąż. Jeżeli wtedy potraficie autentycznie sie ucieszyć i pogratulować wyboru, bo...jest to jej wybór, to czapki z głów, ale.....ja nie umialam i do dzis nie umiem!
      I nie jestem rasistka. Mieszkamy wszyscy poza Polską. W pracy mam roznych znajomych: Hindusów, Japończyków, ludzi różnych ras i kolorów. Lubimy się, spotykamy sie w czasie lunchow, ale co ciekawe: wszyscy "paruja sie" w swojej grupie etnicznej: Murzynka wychodzi za Murzyna, Bialy za białą, Libańczykowi rodzina sprowadziła sobie zonę z Libanu, bo to mia
      ła i mogła być tylko Libanka. My Polacy nie wypadamy na tym tle jakos szczególnie odrębnie, a nawet lepiej, bo nie musi byc Polak, ale najlepiej jakby był biały. Co ciekawe nawet rodzina "mojego przyszlego zięcia" nnie jest zachwycona jego wyborem mojej córki. Szczerze mówiąc w tym tylko moja nadzieja, że wybija ja mu z glowy, ożenią z Pakistanka i zostawi moja córke w spokoju.
      Dlaczego nie chcę? Zadawałam sobie to pytanie wielokrotnie, zadawała mi i córka zbijając zresztą moje wszystkie argumenty. Ale przez nią przemawia uczucie, a ja mam swoje lata, życie pozbawiło mnie idealizmów i myslę po prostu racjonalnie. Chcę, po prostu jak najlepiej dla niej, chcę, żeby córka miała dobre, udane zycie, a życie z czlowiekiem z tak odleglej kultury do łatwych i bezkonfliktowych nie będzie nalezało. W takim związku wszystko będzie problemem, od imienia dzieci, poprzez obrzezanie, religie, ostracyzm srodowisowy,spojrzenia i szepty za plecami, pozbawienie swych dzieci przynaleznosci kulturowej. Któraż milosc to zniesie? Milosc nie trwa znowu tak długo, dobrze jak za nią się kryje szacunek, przywiązanie, zrozumienie i tolerancje, a jak ja nie mam sie bac o los córki i czego mam sie spodziewac po człowieku, którego religia i tradycje uposledza kobiety i traktuje je jak rzeczy przynalezne mezczyznie?
      Tak ! Boję się! Nie chce niepewnego losu dla córki! Nie chcę, żeby była w awangardzie mieszania sie wszystkich ze wszystkimi. Mozecie mnie nazwac rasistka, ale uwazam że nierozważnoscia i nawet nieodpowiedzialnoscią jest wchodzic w takie związki, nawet "z wielkiej miłosci". Po tej miłosci może nie pozostać nawet slad, za to pozostana problemy. Po "tej miłosci" pojawi się na pewno inna miłosć, wcale nie gorsza.
      • szpil1 Re: Jak najbardziej rozumiem 29.03.11, 21:30
        tumalami123 napisała:

        > matkę tej młodej dziewczyny. Jestem w podobnej sytuacji. Moja córka- inteligent
        > na, wykształcona, znająca języki, mająca dobrą pracę , przyszłosć i karierę prz
        > ed sobą zamierza wyjsć za mąż za Palestyńczyka.


        Szczerze mówiąc w tym tylko moja nadzieja, że wybija ja
        > mu z glowy, ożenią z Pakistanka i zostawi moja córke w spokoju.


        Piszesz, że w Twoim otoczeniu dominują związki z tych samych kręgów kulturowych: Polak - Polka, Libańczyk - Libanka itd. To dlaczego Palestyńczyk miałby się żenić z Pakistanką?
      • muc-ha3 Re: Jak najbardziej rozumiem 25.04.11, 20:13
        zgadzam się z panią i życzę wytrwałości...i aby się ułożyło:)
    • milosnikbuldogow Re: List tygodnia 22.03.11, 14:54
      :)


      ----------------------------------------------
      Nie ma nic lepszego niz pies
      buldog angielski, fioletowe forum buldoga
      www.buldog-angielski.org.pl
    • kp.3 Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistości? 22.03.11, 22:02
      Mam wrażenie, że Autorka listu po prostu boi się czegoś (a właściwie KOGOŚ) kogo nie zna. To jest zupełnie pozbawiony sensu i racjonalnego podłoża lęk - ale niestety z takich właśnie rodzą się wszystkie fobie, w tym także rasizm.
      Z treści listu wynika, że "czarnoskóry młodzieniec", z którym związała się Pani córka jest wspaniałym człowiekiem, który mimo Pańskiej niechęci, dyskryminacji i zaburzania szczęścia, które młodzi sobie budują, nie przekreśla Pani, a przeciwnie - stara się pomóc i poprawić Pani relacje z córką. Wydaje mi się, że powinna to Pani docenić i spojrzeć wreszcie nieco głębiej niż na sam kolor skóry tego człowieka.
      Prawdopodobnie Pani podejście wynika z faktu, że nie zna Pani żadnego innego czarnoskórego człowieka i ma Pani jakieś koszmarne, bezpodstawne wyobrażenia. Otóż, może pomoże to Pani jeśli napiszę, że ja znam kilkoro Murzynów i są świetnymi ludźmi!! Dokładnie z takimi samymi wadami i zaletami jak my - Biali.
      Podsumowując, chcę jeszcze napisać, że jako Matka powinna się Pani cieszyć, że córka jest szczęśliwa i ma kogoś kto widocznie bardzo ją kocha skoro nie skreśla jej mimo doświadczanego rasizmu. I powinna im Pani pomagać, wpierać albo przynajmniej nie utrudniać budowania wspólnego szczęścia.
      A co do Pani pytania zawartego w tytule: nie, nie ma Pani prawa negować rzeczywistości, bo to rzeczywistość Pani córki i musi ją Pani zaakceptować.
      • zyta2003 Re: Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistoś 23.03.11, 13:40
        Tumalami zaznacza, ze rasistka nie jest. A czym? Wiecej Pisze pani tez"
        "Nie dziwilabym sie, zeby to spotkalo jakas zahukana dziewczyne", to dla nich takie zwiazki? Pani corka zasluguje na cos lepszego, no nie?
        "Co ciekawe, nawet rodzina mojego przyszlego ziecia nie jest zachwycona." Wg pani rozumowania powinna byc zachwycona, bo syn zlapal "biala'. Pracuje pani w srodowisku roznorodnym etnicznie i nie zauwazyla, ze nikt nie uwaza sie za gorszego, a malzenstwo mieszane moze u tych wg pani gorszych budzic takie same watpliwosci - bo dla nich ta panska biala, cudowna corka jednak jest jesli nie gorsza, to inna.
        Moze tam gdzie pani mieszka grupy etniczne sie nie mieszaja, ale w kraju, w ktory ja mieszkam np 55% Azjatek wychodzi za maz za bialego, najczesciej wyksztalconego profesjonaliste.
        Krotko mowiac nie wzbudza pani sympatii i wspolczuje corce takiej matki. Nawet rozumiem pani watpliwosci (bo zawsze jest to jakies wyzwanie), ale argumentacja odslania matke - Polke calkowicie.
        • tumalami123 Re: Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistoś 23.03.11, 16:03
          Do Zyty:

          Pewnie chcialas mnie obrazić, że niby to Ty taka swiatowa a ja ograniczona polskim zachciankiem, mimo że mieszkam i pracuje za granica. Nie obrazam się zbytnio, wiem, ze nikt tego nie zrozume. kto sam nie przeszedł.
          Nie wywyzszam sie jako biała. Podkreslam, ze rodzina chlopaka mojej corki TEZ chcialaby synowa ze swoich kregów, a nie obca, jaką dla nich jest na pewno moja córka. Mówię, ze oboje będa mieli trudne życie nie przynależąc w zasadzie nigdzie. Napisałam, że obserwuję tu gdzie jestem, jak ludzie pobierają się w swoich kręgach. Przykład z Azjatkami wcale mnie nie dziwi. Poprawiają sobie status społeczny i materialny. Miłosc jak jest, to jest miłym dodatkiem. Często jest wdzięcznosć i przywiązanie.
          U mnie jest odwrotnie- w tym związku moja córka tylko straci...
          No ale jak ja jestem rasistka i matka godna wspólczucia, to zycze pani tego samego:
          Jesli ma pani córke, to zycze, zeby związała sie z muzulmaninem, niewykształconym i nie kwapiącym się do pracy, zeby ja gorliwie zapoznawał z Koranem i najlepsza wiara na swiecie Żeby do domu przynosil jakies groszaki, ale szeroko korzystal z jej zasobow. A w planie niech na zamieszkanie z zona, czyli pani corką, w jej domu zresztą ze swoimi niepracujacymi rodzicami coby jego matka zajela sie wychowaniem przyszlych dzieci. Matka, nie żona, bo ktos musi na to wszystko zarobic. No ale niech będzie bardzo przystojny i niech bardzo kocha pani córkę!
          Jak juz to pani sie zisci, to zycze zadowolenia i pogody ducha i oczywiscie zachwytu i tolerancji. Niech pani o swym szczęsciu opowiada wszem i wobec. Przeciez trzeba uszanowac decyzje swej córki. A moze uwaza pani, ze pani nie zahukana corka zasluguje na cos lepszego?
          • zamyslona4 eh mamuski.... 27.03.11, 16:09
            tumalami123 napisała:

            > No ale jak ja jestem rasistka i matka godna wspólczucia, to zycze pani tego sam
            > ego:
            > Jesli ma pani córke, to zycze, zeby związała sie z muzulmaninem, niewykształcon
            > ym i nie kwapiącym się do pracy, zeby ja gorliwie zapoznawał z Koranem i najlep
            > sza wiara na swiecie Żeby do domu przynosil jakies groszaki, ale szeroko korzys
            > tal z jej zasobow. A w planie niech na zamieszkanie z zona, czyli pani corką, w
            > jej domu zresztą ze swoimi niepracujacymi rodzicami coby jego matka zajela sie
            > wychowaniem przyszlych dzieci. Matka, nie żona, bo ktos musi na to wszystko za
            > robic. No ale niech będzie bardzo przystojny i niech bardzo kocha pani córkę!
            > Jak juz to pani sie zisci, to zycze zadowolenia i pogody ducha i oczywiscie zac
            > hwytu i tolerancji. Niech pani o swym szczęsciu opowiada wszem i wobec. Przecie
            > z trzeba uszanowac decyzje swej córki. A moze uwaza pani, ze pani nie zahukana
            > corka zasluguje na cos lepszego?


            moze ja pani wytlumacze w czym rzecz, podobnie jak i autorce listu.

            Otoz roga mamusko - doklanie to samo co powyzej (moze poza KOranem) moze ja spotkac w malzenstwie z Polakiem! ba, z bialym mezczyzna.
            malo to jest leni liczacych na to, ze zona ich utrzyma?alkoholikow zle traktujacych swoje zony? wrednych tesciowych?
            dziadkowie zajma sie dziecmi - to ma byc argument przeciw?

            slowem - gyby wychozila za Polaka czy za przystojnego włocha (wie pani jaka tam jest rola kobiety?) - nie pisalaby pani takich rzeczy. wie pani jak moze skonczyc pani corka? wyjdzie za maz za przystojnego, ustawionego chama - bo ten bedzie umial sie przypoobac mamusi.
            JEJ życie - JEJ wybór!!! matki- czy tak trudno wam odciac pepowine?!
            • tumalami123 Dziecino nawiedzona, 29.03.11, 17:23
              Zycie, ktore moze przydarzyc sie z Polakiem (czy kimkolwiek innym) jest hipotetyczne!!!
              Historia z muzulmaninem, w ktorym zakochala sie moja corka jest AUTENTYCZNA, dzieje sie tu i teraz i taki wlasnie JEST ten facet, tak sie zachowuje, takie ma plany i tego nie ukrywa. Widzi to cale jej otoczenie, nasza rodzina (w tym siostra i brat), jej kolezanki....a moja corka jest slepa na wszystko,,, bo patrzy sercem.
              I nie nazywaj mnie mamuska, nic o mnie nie wiesz, a o wychowaniu dzieci pogadamy jak wychowasz wlasne. A o konkretnej sytuacji, jak sama ja przezyjesz. Na razie teoretuzujesz tylko przytaczajac ogolnie znane pseudomadrosci, a cala nasza rodzina przezywa tragedie. Daruj sobie....
              I jeszcze jedno, wierze ze moja corka ocknie sie z tego fatalnego zauroczenia, jest madra dziewczyna, predzej czy pozniej zobaczy ze jest tylko wykorzystywana. Chcialabym zeby to bylo predzej......
              Nie oczekuje odpowiedzi od nawiedzonych idealistow, i w ogole od nikogo!
              Wyrazilam w moich postach solidarnosc z autorka listu jako ktos kto ja rozumie.
              • gosik.z Re: Dziecino nawiedzona, 01.04.11, 19:59
                przepraszam ale ja przestaje to wszystko rozumiec! ma pani problem z zaakceptowaniem chlopaka o innym kolorze skory, czy chlopaka bez wyksztalcenia (co tez o niczym nie swiadczy), leniwego, glupiego i zerujacego na pani corce? bo to jest roznica...

                a autorka listu do wysokich obcasow pisala , ze jej corka swietnie sie dogaduje, rozumie, przyjazni z madrym chlopakiem o odmiennym kolorze skory.

                wiec wedlug mnie jest ogromna roznica miedzy durniem ktory wykorzystuje kobiete, a inteligentnym, szanujacym i wspierajacym facetem...

                kolor skory nie ma najmniejszego znaczenia, jesli ktos zostal wychowany aby dla malzonka byc wyrozumialym partnerem (a nie pasozytem). inteligentny czlowiek bedzie szanowal wyznanie czy roznice kulturowa partnera.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka