fanfalotka
21.03.11, 16:19
Czytałam ten artykuł z wielkim przejęciem i z każdym kolejnym przeczytanym zdaniem rodziła się we mnie chyba złość. Ten głos zwolenniczki aborcji brzmi okrutnie, egoistycznie i nie do końca przekonująco. Po co powtarzać tyle razy, że to było najlepsze wyjście? Kogo ma to przekonać? Jestem przeciwniczką aborcji, nie mogę zrozumieć, w jaki sposób świadoma współczesna kobieta może chcieć usunąć niechcianą ciążę, bo to jest zły życiowy moment na dziecko. Nie mieści się to w moich kategoriach, być może niektórzy uznają to za ograniczenie w myśleniu, skostniały tradycjonalizm, ja po prostu inaczej nie umiem o tym myśleć. W moim myśleniu nie mam miejsca na "niechciane ciąże" i "niewłaściwy moment życiowy". W moim myśleniu jest za to miejsce na miłość do partnera, z którym jestem i świadomość, że jeśli zajdę z nim w ciążę będę szczęśliwa, jest odpowiedzialność i przeświadczenie o tym, że gdyby okazało się dziś, że jestem w ciąży, mimo braku gotowości, mimo własnych zachcianek, mimo strachu, mimo obaw i miliona innych rzeczy, dziecko to nie powstało ot tak po prostu i można je usunąć, a kiedy przyjdzie ten właściwy i dobry czas się na nie zdecydować. W moim myśleniu bardzo często aborcja wiąże się z lenistwem i wygodą. Nie chcę być potępiona za te słowa, bo rozumiem, że każdy przypadek jest inny, że to nadmierna generalizacja, dlatego pisząc te słowa nie mam w zamiarze obrażenie kogoś. Chciałam zacząć ten komentarz od tego, że nie mam zdania, że należy pochylić się nad losem każdej kobiety decydującej się na aborcję. Teraz sądzę jednak, że oprócz nielicznych dopuszczalnych w moim myśleniu przypadków, jestem przeciwko aborcji.