Przemoc w rodzinie

12.03.05, 02:45
Proszę podać nazwiska tych wrocławskich sędziów i prokuratorów. Patologię,
korupcję i nepotyzm trzeba tępić!!!!!!!!!!!!!
    • goldstueck a gdzie pomoc? 12.03.05, 10:05
      musza powstac fundacje , ktore beda placic za powaznych adwokatow w takich
      sprawach, wiekszosc tych kobiet nie stac na honoraria. Az serce boli jak sie
      takie rzeczy czyta.
      • hegemon72 [...] 14.03.05, 09:43
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • lucysd Re: BABA GŁUPIA, TO TRZEBA JĄ LAĆ AŻ ZMĄDRZEJE!! 14.03.05, 10:16
          W szkołach teraz uczą, że od bicia się nie zmądrzeje.
          A jak Baba głupia, to może trzeba jej pomóc madrą radą.
          >Toleruje wybryki męża
          A co ma zrobić? Dwa świeże przypadki: kobiety zakładają sprawy w sadzie, bo mąż
          znęca się nad rodziną, źle traktuje córki. Meżowie dobrze zarabiają (ok 2
          tys.), są właścicielami akcji, mieszkanie w zakładowej spółdzielni dostali jako
          rodzina, żony nie pracują.
          Pierwsza Kobieta stara się o separację i alimenty. Otrzymuje rozwód bez
          orzekania winy, opiekę nad dziećmi, 600 zł alimentów na dwoje dzieci, 40 tys.
          na zakup mieszkanian(na jej osiedlu nie ma M-2, a ceny większych mieszkań
          przekraczają 60 tys.), 6 tygodni na wyprowadzenie się z dziećmi z rodzinnego
          mieszkania.
          Jak tam wasze poczucie sprawiedliwości?
          Jak można pomóc tej rodzinie?
          Mąż drugiej nie zgadza się na rozwód. Kobieta otrzymuje 300(!) zł alimentów na
          dwoje dzieci.
          Co jej poradzicie?
          • margo47 Re: BABA GŁUPIA, TO TRZEBA JĄ LAĆ AŻ ZMĄDRZEJE!! 14.03.05, 12:52
            Mówisz tak jakbyśmy żyli w dzikim kraju. A przecież istnieją organizacje,
            pomagające w podobnych sprawach. Problem, że działają często w sposób zły, a
            napewno niewystraczający. Na forum możemy sobie oczywiście podyskutować,
            ewentualnie zrobić zrzutkę na te 20 tysi, ale to niczego nie załatwi.
            Dlaczego pani Płatek z koleżankami nie popracuje nad projektem ustawy, a na
            łamach WO nie przeprowadzi akcji zbierania podpisów pod takową, tylko glendzi o
            pomysłach. I co ja jako czytelniczka z tymi pomysłami mam zrobić? Mam chodzić
            po domach z jakąś prywatną krucjatą przeciw zapijaczonym agresywnym kolesiom.
            Czy może mam się pogrążyć w poczuciu winy, że mnie nikt nie bije?
            Ujęcie tematu przemocy, w taki sposób, jaki zrobiła to pani Ostałowska, mam
            poczucie, że niczemu sensownemu nie służy. To mam wrażenie taka wprawka
            literacka na temat wprowadzenia do massmediów "kobiecej perspektywy". (czy to
            nie aby zadośćuczynienie feministkom, za popełaniony przez panią O. tekst o
            aborcji? Pamiętam, że pani Graff, strasznie na łamach go krytykowała za
            odstępstwo od ortodoksji, czyli od ujęcia, że aborcja to ulga, a nie jakaś tam
            lipna tragedia).
            Wyzłoźliwiam się, choć wiem, że to feministkom należy dziękować za to, że takie
            tematy w ogóle weszły do szerokiego obiegu. Mama jednak wrażenie, że służyły
            wylansowaniu paru nazwisk, a nie załatwieniu paru problemów. Jaruga woli teraz
            na przykład zrobić akcje medialną o zamieszczaniu zdjeć lasek, skręcajacych
            półki. Nawet za ceną ośmieszenia się (sorry sterotypysterotypami, ale są
            większe problemy, choćby kobiet, którym rząd Jarugi !!!! odebrał alimenty).
            BYle pokazać się w TV, byle parę głosów więcej dla zidiociałego pomysłu Unii
            Lewicy. Ciekawe tylko, że pani O. krytykując wszystkich, nie dotknęła sprawy
            kreciej roboty, robionej przez samą NACZELNĄ feminstkę kraju.
        • feme Re: BABA GŁUPIA, TO TRZEBA JĄ LAĆ AŻ ZMĄDRZEJE!! 15.03.05, 22:33
          Jesteś strasznie ubogi umysłowo, nic tylko wspólczuć, bo do takich jak ty
          argumenty logiczne nie docierają!
    • alleksanndra Re: Przemoc w rodzinie 12.03.05, 10:47
      Napietnowac prokuratow i sedziow zamieszanych w te sprawy! Licze na to, ze
      Gazeta przepyta ich na okolicznosc opisanych wydarzen.
    • magda-prawniczka Re: Przemoc w rodzinie 12.03.05, 14:49
      Przykro mi to pisać, ale dawno nie spotkałam się z tak jednostronnym i
      nieobiektywnym artykułem. Zawsze wydawało mi się, że dziennikarz powinien być
      obiektywny, ale tutaj pani Lidia Ostałowska, którą zawsze lubiłam, oddała głos i
      łamy po prostu tylko jednej stronie, kobietom, które czują się skrzywdzone i
      mówią, co im leży na sercu, a wszystko podszyła tezą o wielkiej
      niesprawiedliwości, która się im stała. Być może tak było, ale mnie w tym
      tekście niepokoją i przerażają pewne pytania, które nasuwają się same każdemu
      prawnikowi, bez względu na to, który wykonuje zawód.

      W tym tekście aż roi się od błędów merytorycznych - mylenia postanowień z
      wyrokami, pozwu z zawiadomieniem o przestępstwie, artykułów z paragrafami itd -
      ale to pominę, bo rozumiem, że chociaz dyskwalifikowałyby nawet początkującego
      studenta prawa, to dla dziennikarza to żadna różnica. Ale w jednym przypadku
      pozwala mi wątpić czy dziennikarka w ogóle rozumie, o czym pisze: Prokuratura
      Rejonowa Wrocław Krzyki umorzyła po pięciu latach dochodzenie przeciw Edwardowi
      K. podejrzanemu o to, że znęcał się nad swoją żoną. "Wobec braku danych
      dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego" oraz "z
      braku interesu społecznego w objęciu tych czynów ściganiem z urzędu". Akurat
      znęcanie się jest ścigane z urzedu, musiały wchodzić w grę więc jakieś inne
      czyny - pewnie uszkodzenie ciała. Ale musiały też one - według opinii biegłego -
      być na tyle lekkie, że powinno być ścigane z oskarżenia prywatnego. Coś w tym
      tekście jest więc co najmniej... pokręcone.

      Poza tym niepokoi mnie łatwość z jaką pani redaktor oskarża wszystkich, którzy
      zajmują się tą sprawą. Ja widzę tu co najmniej 3 prokuratorów i trzy składy
      sądzące - w sumie naliczyłam 10 osób, w tym czworo ławników. Do tego ksiądz,
      całe mnóstwo policjantów, którzy przyjeżdżali na interwencje oraz prokuratorów,
      do których żaliła się pani Irena. I ci wszyscy - dorośli przecież - ludzie byli
      na tyle okrutni, nieczuli, że nie dostrzegli krzywdy pani Ireny? Czy to już nie
      budzi pewnego niepokoju ? Bo we mnie jak najbardziej. Nawet jeśli policjanci (bo
      wygląda na to, że tylko oni) byli jej życzliwi, to czemu sami nie wszczęli
      dochodzenia? Przecież mogą to zrobić bez prokuratora. No i co z tymi świadkami?
      Bo ja między wierszami tego tekstu przeczytałam jedno - że swiadków tak naprawdę
      nie ma, a to co mówiła bohaterka i teściowa nie nadawało się, żeby zrobić z tego
      sprawę karną. Nawet sikanie do garnków nie jest bowiem karane. A spraw o
      znęcanie się jest w sądach duzo i przecież sądy skazują ludzi za to - dlaczego
      więc wszystkich jakoś mogą skazać, a męża pani Ireny nie mogły?

      Mamy też taki kwiatek: "Podobno przekonanie, że kobiety fałszywie oskarżają
      partnerów o przemoc lub gwałt, jest w wymiarze sprawiedliwości powszechne. Czemu
      miałyby to robić? By się zemścić, by łatwiej dostać rozwód czy zgodę na
      przerwanie ciąży. To nieprawda. W innych rodzajach przestępstw zdarza się więcej
      fałszywych oskarżeń - tak wynika z badań."
      W takim razie tysiące ludzi pracujących w wymiarze sprawiedliwości mają tylko
      złudzenia i omamy, że takie zjawisko istnieje. Pani redaktor Ostałowska
      wytłumaczyła nam nareszcie wszystkim jasno - to nieprawda! W innych rodzajach
      przestępstw jest więcej fałszywych zeznań. Powołuje się na jakieś badania, nie
      wiadomo przez kogo przeprowadzone i na jakiej podstawie wyprowadzono w nich
      wnioski (pytają ludzi, kiedy fałszywie zeznają? - hm...). Otóż, pani Lidio jest
      to jak najbardziej prawda, co więcej to powszechne zjawisko rozgrywania w ten
      sposób sprawy rozwodowej - najpierw robi się mężowi tzw. znęty, potem rozwód i
      eksmisja z domu. Wyrok karny to argument nie do odparcia. Robi się to
      najczęściej po to, by przejąć majątek, gdy w mieszkaniu robi się za ciasno, albo
      gdy mąż znajduje młodszą kobietę i trzeba się na nim zemścić. Czasem widać na
      pierwszy rzut oka, że zarzuty o znęcanie się grubymi nićmi szyte i sąd się nie
      da nabrać. Może panią Irenę posądzono o to bezpodstawnie, ale nie zdarzyłoby się
      to, gdyby setki innych pań Bożenek, Krystyn itp tak nie próbowały tego do spółki
      ze swoimi adwokatami, to proceder z wieloletnią tradycją. Czasem ich zachowanie
      na sali jest wręcz żenujące, ale o tym przecież nikt w żadnej gazecie nie
      napisze. Nie spodziewałam się jednak, że w tak poważnej gazecie ktoś może sobie
      ot tak, zaprzeczyć znanemu od dawna zjawisku. No ale widać można.

      Pozostałe bohaterki sprowadzają się do drobnych notek, więc nie sposób się do
      nich odnieść - że sędzia zakrzyczał itd. Napisał coś w uzasadnieniu - może, ale
      nie podano kontekstu - czasem w wyroku rozwodowym stwierdza się, że zona
      odmawiała współżycia ale nie po to, żeby ją potępić, tylko żeby stwierdzić, czy
      zaistniał rozkład pożycia i który jest warunkiem rozwodu. Sama widziałam taki
      wyrok i kobietę która biegała i pokazywała wszystkim zdanie wyrwane z kontekstu
      - nie pamiętam już jak ono brzmiało, ale mogło szokować, coś o jej odmowie
      współżycia. Ale kobieta nie dała sobie wytłumaczyć, że takie rzeczy trzeba
      stwierdzać, żeby móc w ogóle dać rozwód do którego trzeba spełnić konkretne
      przesłanki (trwały i zupełny rozkład pożycia). Nie można dać rozwodu ot tak, bo
      mąż mnie nie rozumie, a na normalne pytanie sądu co to znaczy nie rozumie i
      prośbę o jakieś konkrety od razu płacz i żadnej sensownej wypowiedzi. Potem
      można sobie mówić "Myślałam, że sąd mnie zrozumie. Ale tam kobiety traktuje się
      ostro. Płaczą na stojąco". Owszem, płaczą. Płaczą, bo myślą, że rozwód to
      formalność, a tu sąd żąda opowiedzenia, co było nie tak w małżeństwie, płaczą,
      bo nie potrafią się pogodzić z czyimś osądem, który nie zgadza się z ich
      uczuciami, płaczą, bo dla nich zawsze to mąż jest wszystkiemu winien, chociaż
      czasem tylko tego, że nie jest taki jak ona sobie w dzieciństwie wymarzyła, i
      wreszcie płaczą dlatego, że dopiero na sali rozumieją, że nikt ich nie będzie
      głaskał po głowie i pocieszał, bo też nikt im nie kazał się wiązać z takim
      człowiekiem i nagle zdają sobie sprawę, że zmarnowały najlepsze lata życia.

      Drażnią mnie też takie obsesje, typowe - niestety - dla pieniaczy: Wchodzę na
      salę, żeby o tym sędziemu powiedzieć. A tam dwie koleżanki rozmawiają: pani
      sędzia z panią prokurator. O mnie? Pani prokurator: "Proszę wyjść!". Otóż nie
      ma w tym nic dziwnego. Przed rozprawą sędzia rozmawia z prokuratorem, mówi że
      nie ma takiej czy takiej zwrotki, że mogą nie przyjść tacy albo tacy świadkowie,
      pyta się wstępnie czy prokurator będzie o coś wnioskował, czy jest przygotowany
      do mowy końcowej itp. To oczywiste i naturalne przygotowanie się do rozprawy po
      to, żeby trwała szybciej. I pewnie, że się sędziowie z prokuratorami i
      adwokatami znają, trudno, żeby się nie znali ze studiów czy z aplikacji, nie
      wymagajmy niemożliwego, bo niby jak zapewnić, żeby się nie znali? Ale są wyroki
      w których koleżanka sędzia musi ośmieszyć koleżankę prokurator albo koleżankę
      adwokata. I wydawanie wyroków choć kolega czy koleżanka reprezentuje jedną ze
      stron to codzienność w każdym wydziale każdego sądu i w każdym kraju.

      To są tylko moje drobne wątpliwości co do tekstu i parę krytycznych uwag. Nie
      pracuję we Wrocławiu, nie znam pani Ireny ani innych bohaterek - może mają
      rację, może nie. Ale drażni mnie, że dziennikarce najłatwiej jest dołożyć
      wymiarowi sprawiedliwości, obarczyć go winą za wszystkie ludzkie nieszczęścia,
      choć najczęściej wynika to z niezrozumienia tego, jak ta instytucja pracuje. Tak
      jak boimy się tego, czego nie znamy i nie rozumiemy, tak samo najłatwiej jest
      skrytykować coś, co jest dla nas obce. Kiedyś media były od wyjaśniania, starały
      się pełnić jakąs misję, dzisiaj mam wrażenie, że są już tylko od stawiania tez i
      oskarżeń, które spodobają się ludziom.
      • tachruk Re: Przemoc w rodzinie 12.03.05, 16:33
        Zycze pani meza, ktory bije i gwalci. To moze pomoc na to idealizowanie systemu,
        ktory nie pracuje w obronie kobiet. To jest kompletne sredniowiecze, ten system
        sadowniczy w Polsce. W glowie mi sie nie miesci.
      • fpitt Re: Przemoc w rodzinie?? 12.03.05, 16:56
        Dziekuje Pani Magdo, za odrobine trzezwosci w osadach. Jestem ze przyznaniem
        pelni "ludzkich" praw kobietom. Ludzkich a wiec i takich, ktore mowia o
        kobietach jako o istotach agresywnych, molestujacych swoje dzieci, alkoholiczek,
        manipulujacych mezczyznami i instytucjami dla wlasnego interesu (niby w imie
        interesu dziecka). Znam mase przypadkow pokazujacych "prawdziwe" kobiece
        oblicza.. i wcale nie uprawnia mnie to do twierdzenia, ze wszystkie takie sa.
        Niemniej - bywaja. Akcja "Przeciw Przemocy" - moze byc rownie skutecznie
        wykorzystana dla ochrony rzeczywiscie krzywdzonych - nie tylko kobiet. Moze byc
        tez swietna manipulacja -tylko dla kobiet.Niestety. Ale warto o tym pisac i
        rozmawiac bo jest to powazny problem. Pozdrawiam.
        • mis22 Obrona swoich kumpli prawnikow prze Magde 13.03.05, 11:20
          fpitt napisał:
          > Dziekuje Pani Magdo, za odrobine trzezwosci w osadach.

          Pani Magda prawniczka napisala post w obronie swoich kumpli prawnikow czujac
          sie urazona tym, ze reported GW wypowiada sie negatywnie prawnikach. Przykro,
          ze ignoruje fakty z artykulu o wielokrotnym brutalnym pobiciu zony i matki
          przez Edwarda K. To sa obiektywne fakty potwierdzone przez lekarzy.

          Tymczasem Magda czepia sie prawniczych niuansow terminologicznych. To nie
          trzezwosc, to stronniczosc i kumoterstwo. To brak znajomosci zycia - pani Magda
          zyje pewnie w srodowisku gdzie mezowie nie bija zon lub zony do tego sie nie
          przyznaja. Trudno jej wyobrazic gehenne kobiet w beznadziennej sytuacji gdzie
          znieczulica prawnikow takich jak Magda nie daje szansy na sprawiedliwosc i
          poprawe losu.

          W kazdym zawodzie sa dobrzy fachowcy i zli, sa etyczni i uczciwi ludzie, i zli
          ludzie. Szkoda, ze Magda zuzyla tyle swego talentu literackiego na obrone tych
          zlych czlonkow swojej profesji prawniczej.
      • izabelski Re: Przemoc w rodzinie 13.03.05, 05:39
        mam wrazenie,ze aby napisac tak dlugi post musialo cis Pania magde-prawniczke
        poruszyc doglebnie
        jesli to co ona pisze jest prawda to niech pozwie redaktorke gazety o
        znieslawienie
        nie sztuka jest pod nickami netowymi grzmiec i udawadniac
        autorka tekstu podpisala sie pelnym imieniem i nazwiskiem - czekam wiec i na to
        samo ze strony autorki powyzszego postu
      • bagarmosen Re: Przemoc w rodzinie 13.03.05, 06:35
        w twoim poście "magdo-prawniczko" jest zawarta cala bezduszność wymiaru
        sprawiedliwości , nie ciebie tłuka, poniżaja - ale jak ktoś będzie ciebie TO
        TY JUŻ RADĘ ZNAJDZIESZ!Ja także znalazlam na takiego bydlaka - nauczylam
        się karate i poszedł bez udziału "wymiaru sprawiedliwości" nie poniosłam
        kosztow ani sądowych ani adwokackich!!!!!!!!!
      • wrobel Re: do Magdy 13.03.05, 11:33
        Magda napisala: "Czasem widać na pierwszy rzut oka, że zarzuty o znęcanie się grubymi nićmi szyte i
        sąd się nieda nabrać. " - taaa... z pewnoscia napisalas to na podstawie wiarygodnych badan i z
        pewnoscia te same "obiektywne" zalozenia mieli wszyscy prawnicy we Wroclawiu tak zyczliwi ofiarom
        przemocy.
        I kolejna rzecz: tak, tekst jest emocjonalny i mocno jednostronny. I wlasnie tego oczekuje od
        dziennikarzy. Ze porusza serca i ujawnia bezdusznosc wymiaru sprawiedliwosci. Sprawiedliwa analiza
        racji obydwu stron to chyba powinnosc naszego szlachetnego sadownictwa, nie sadzisz? Dlaczego to
        akurat dziennikarz musi przedstawiac obiektywnie, skoro Ci ktorzy powinni byc obiektywni maja gdzies
        racje pokrzywdzonych?
        Sama spotkalam sie z sadami tylko w jednym przypadku - mojemu bylemu pracodawcy zapomnialo sie
        przez kilka miesiecy wyplacac mi pensje. Szybciutko zmienilam prace, a potem rok czekalam na
        pieniadze, ktore obiecywal. Po tym skierowalam sprawe do sadu pracy. I zaczela sie gehenna. Pomimo,
        ze Inspekcja Pracy potwierdzila zarzuty wobec niego to i tak ja musialam wszystkim udowadniac, ze nie
        jestem wielbladem. Spotkalam glownie pazernych i niekompetentnych prawnikow, z wyjatkiem jednego,
        ktory udzielal mi sensownych rad telefonicznie, bez zadnego wynagrodzenia. Jezeli chodzi o sady w
        Polsce, to trzymam sie od nich jak najdalej. Rzeczywiscie, w przypadku przemocy w rodzinie nauka
        karate jest najlepszym rozwiazaniem.
      • zaneta53 Re: Przemoc w rodzinie 13.03.05, 12:50
        Do Magdy-prawniczki .Twój wykład może kogoś uświadomi ale przecież nie o to
        chodzi żeby dobrze odczytywać prawnicze pisma ale aby pomóc kobiecie i rodzinie
        w której jest przemoc.Potrzeba prawników z prawdziwego zdzrzenia, takich którzy
        są w stanie zrozumieć skomplikowaną sytuację każdej rodziny z osobna a nie
        trzymają się tylko paragrafów .Błędy popełniane przez sądy są tak ewidentne, że
        mówią o nich wszyscy , łącznie z programami interwencyjnymi TV.I co się
        zmienia ? Nic .Przeczytaj uważnie ten artykuł jeszcze raz i zastanów się .
      • zaneta53 Re: Przemoc w rodzinie 13.03.05, 13:03
        Do Magdy
        • margo47 Re: Przemoc w rodzinie 14.03.05, 13:20
          Mam glęboką nadzieję ,że środowisko prawnicze samo zrobi porządek z tymi którzy
          znależli sę w nim przypadkiem i nie potrafią obiektywnie spojrzeć na sprawy,
          które rozstrzygają.

          Środowisko prawnicze jest koterią, która z zaangażowaniem broni jedynie
          własnych interesów korporacyjnych. Jest to jeden z ostatnich bastionów, w
          którym od czasu PRL nie przeprowodzano, żadnych !!! reform. Skandale z
          protekcjami dla dzieci prawników na uniwersytecie (ale przecież nie na tym
          jednym) mówią same za siebie o morale wymiaru sprawiedliwości.
          A przecież dopuszczenie do aplikacji adwokackich rzeszy młodych ludzi, których
          rodzice nie należą do sitwy, a którzy sami wiele przeszli, borykając się z
          niesprawiedliwością wymiaru sprawiedliwości, może załatwić sprawę. Więcej
          młodych inteligentnych prwników spowoduje, że spadną stawki, że np. bite
          kobiety nie będą skazane na zblazowane Madzie-prawniczki, które, jak sama
          napisała, NA PIERWSZY RZUT OKA widzą, co jest prawdą, a co nie.
      • irena.kotek Re: Przemoc w rodzinie 07.04.05, 10:30
        Witam pani Magda,
        Zgadzam się z tym, iż pani Lidia Ostałowska, którą tez zawsze
        lubie czytać i dla tego zgodziłam się na wywiad, razem z innymi koleżankami ze
        stoważyszenia ...
        W całości nie udało się opublikować naszego tekstu, kazdy w
        pracy ma szefa,więc ją rozymiem i nie krytykuję jak pani... Co do
        obiektywizmy...Przykro mi to pisać, ale od 14 lat mam problemy i walczę
        dzielnie ...załamuję się czasami, bo nie można walczyć z systemem który
        stworzył sprzyjającę warónki dla "bandytów". Jesli pani chcę ambitnie
        udowodnić,że są adwokaci ,który za darmo mi mogą pomóc... chętnie podziele się
        swoimi problemami i może sama pani odpowie na pytanie, czy uszkodzenie ciała
        były "lekkie według prokuratora", bo "wobec opinii biegłego nie".
        Skoro bil i swoją babkę,matkę i mnie z córką.A spraw o znęcanie
        się jest zdecedowanie za mało w sądach,bo nikt nie ma tyle sił
        walczyć przez 5 lat jak ja.Prokuratorzy nie chcą prowadzic spraw domowych,
        dla tego robią wszystko zeby takich osób zniechęcić...niską szkodliwością,
        tylko jak znajdują dzieci w beczkach są obużeni?
        Może pani sama przekonać się,że byłego męża można było skażąć po 3
        miesiącach sliedstwa...tak nas wszczystcy zapełniały, na podstawie
        tych samych dowodów.Ma on kryminalne życie,10 lat bez pracy, 7 raz
        leczony przymusowo w OLO i to on założył sprawę rozwodową,do chciał nas
        wyrzucić z domu. A sprawę do prokuratury "o znęcanie się nad rodziną"
        skierowała przy UM Wrocław komisja ds.Rozwiązywania Problemów Alkoholowych,
        gdyz my z jego matką bały się o swoje życie,jej już nie ma 2 lata teraz
        kolej na mnie...
        Ale o czym ja pisze do osoby której nigdy nikt nie
        wybił zębów,nic nie złamał...czy która nigdy nie była kilka dni głodna z
        dzieckiem i teściową i poszła do kościoła "po zupe", bo do jej garnuszka, były
        wysikal się, bo jak twierdzi "dla tego,ze nie lubi młecznej".Dla tego "Czasami
        naszę zachowanie dla was na sali jest żenujące", ale o tym przecież nikt w
        żadnej gazecie nie napisze jak pani podkreśliła.
        Piszą pani Magda,
        o kobietach którzy straciły przytomność na sali z
        głodu, poroniły dziecko bo byli przysłuchiwani kilka godzin,lub przesluchanie
        dziecka w obecności gwalcicieła, tylko wy "Klan prawników" nie chcecie tego znać
        patrząc na nas z góry z niedowieżaniem, pogardą i nienawiścią - co
        wyrażnie czuć nie tylko na sali, ale w pani tekście!!!
        Napewno tacy nigdy nie uwierzą w to... co my przezywamy co dziennie, dopuki was
        ktoś nie zgwalci, pobiję, okradnie,wtedy możę nas zrozumiecie...
        A na razie szanowno pani Magda,dopuki wasze elitarne środowisko jest
        tak szczelnie zamknieto... każdy zostanie przy swoim.
        ..."nikt nam nie kazał się wiązać z takim człowiekiem,ale kiedy zdają sobie
        sprawę, że zmarnowały najlepsze lata życia,liczą na odrobinę zrozumienia,iż nie
        każdy urodił się w czepku jak "wy dzieci adwokatów". I nie jestem
        pieniaczką,wiem,że się sędziowie z prokuratorami i adwokatami znająm się,ale
        nie o to chodzi w mojej sprawie...?
        Chodzi o forsę ..jak nie wiadomo o co chodzi...
        Dzieńkuję za kilka krytycznych uwag, możęmy się poznać,jesli pani tego chcę, bo
        ja tak.Dla tego napisałam do pani ,ale do dziś nie dostałam odpowiedzi...Każdy
        potrafi krytykować, nie każdego stać na pomóc i zrozumienie innego.
        Załamuję się czasami, bo nie można walczyć z systemem który stworzył
        sprzyjającę warónki dla "bandytów".
        Podobnie jak pani "mysli stary klan prawniczy" oderwany od życia i społeczęstwa.
        Nie chcą dla tego dopuścić młodych.

        Uważam że trzeba pisać,krzyczeć, protestować na ulicach razem z dziećmi, żeby
        do Rządu dotarł nasz krzyk z serca o pomóc dla nas i naszych dzieci, ból i
        cierpienie...
        Z poważaniem Irena Kotek.

      • positivee Re: magda-prawniczka: Przemoc w rodzinie 18.05.05, 22:23
        żenada, kiepska prowokacja Pani Prawnik, to są fakty wszystko co tutaj zostało napisane... normalny obywatel ma na ten temat jedno zdanie widać wymiar sprawiedliwości posiada jeszcze inne... powiem jedno:
        T-O-T-A-L-N-A K-O-M-P-R-O-M-I-T-A-C-J-A

        "Czasem widać na pierwszy rzut oka, że zarzuty o znęcanie się grubymi nićmi szyte i sąd się nie da nabrać." uuuu każdy prawnik ma takie zdolonści ? tak bez niczego Pani to wie ?

        A tekst o polskiej policji to mnie juz rozbawil to lez, jakbysmy mieli na nia liczyc to byśmy mieli ciężko.

        PS.
        Ciekawe co by Pani robiła jakby przeżyła Pani takie piekło jak opisane w artykule osoby, czego Pani nigdy nie życzę, ale czasami należy postawić się

        100% POPARCIA Lidia Ostałowska
    • gosia302 Re: Przemoc w rodzinie 12.03.05, 15:02
      Mieszkam z byłym męzem chorym psychicznie,znęca sie nademną i naszą córka .Z
      powodów finansowych nie mogę zmienić mieszkania.Policja kiedy grozi nam śmiercia
      zamyka go na 48 godzin .Żadna sprawa nie trafiła do Sądu ,gdyż biegli uznali ,że
      on jest niepoczytalny .Co mam robić ?Jedyne wyjście to schronisko dla ofiar
      przemocy...ale tam mogę mieszkać przez miesiąc .Co zrobię potem?Kiedy zabije nas
      obie (cały czas to powtarza ) moze napiszą o tym w gazecie....
      • dublin2 Re: Przemoc w rodzinie 15.03.05, 16:16
        Zglos sie na foreum przemoc w rodzinie. Tam otrzymasz wskazowki i pomoc!!!!
      • irena.kotek Re: Przemoc w rodzinie 07.04.05, 09:53
        Witaj Gosia,
        napisanie o tym w gazecie ci nie pomoże.Musisz działać znajdziesz porady
        adwokacki na stronie www.poradaprawna.pl lub stowarzuszenie gdzie mogą ci pomóc
        prawnie i psychologicznie,poczytaj,posłychaj i wybież. Tylko ty wiesz jak
        trzeba postępować...www.puellanova.pl/index.php?showart=44
        "Tatuś alkoholik" daj więcej wiary, że możesz trafiś na odpowiednich i
        profesionalnie przygotowanych ludzi...Szukaj pomocy i znajdziesz...tak jak ja w
        to wieżę...zapełnisz pustkę w swoim serdcu.
        Pozdrawiam, jestem w duchu z tobą Irena Kotek.

    • adam_mich To właśnie tzw. "RZECZPOSPOLITA MICHNIKA" 12.03.05, 16:21
      Urzędy panstwowe nie złamały żadnego paragrafu, prokurator ma prawo umorzyć
      sprawę, więc nie ma absolutnie żadnych podstaw do krytyki Nie wiem więc po co
      ten artykuł.
      • piotr7777 Re: do Magdy 12.03.05, 16:53
        Napisałaś mądry tekst, ale nie na to forum. Tu jest tak, że najpierw napisze
        się emocjonalny tekst a potem są emocjonalne komentarze.
        Rzeczywiście autorka reportażu powinna zapytać jeśli nie samego Edwarda K. to
        przynajmniej sędziów i prokuratorów prowadzących poszczególne sprawy. Być może
        z ich strony wygląda to inaczej.
        Natomiast zgodzisz się, że pisanie w uzasadnieniu wyroku, że mąż miał prawo
        zgwałcić żonę, skoro nie chciała współżyć to skandal i taki sędzia nie powinien
        ani chwili dłużej zostać w zawodzie.
        Zgodzisz się też, że przestępstwo znęcania się nie jest przestępstwem tzw.
        kierunkowym i może być popełnione w zamiarze ewentualnym. Nie jest też
        przestępstwem skutkowym - art. 207 k.k. mówi "kto znęca się psychicznie lub
        fizycznie" - o bycie przestępstwa decyduje zachowanie sprawcy a nie skutek.
        Jest jedynie kwalifikowana forma poprzez następstwo w postaci targnięcia się
        pokrzywdzonego na swoje życie. Toteż sąd, który utrzymał w mocy umorzenie
        postępowania delikatnie mówiąc naciągnął przepisy. A że nie był to wyrok tylko
        postanowienie od którego nie ma odwołania dlatego że jest to instancja
        odwoławcza to inna sprawa.
        Masz rację - czesto jest tak, że sedzia rozmawia z prokuratorem na sali rozpraw
        ale nie jest do końca właściwa praktyka zwłaszcza z punktu widzenia osób spoza
        sądu. Jest niestety normą, że
        -ludzie w togach są w sekretariatach sądów lepiej traktowani niż zwykli petenci
        -adwokaci z urzędu olewają sprawy bo dostają stałe wynagrodzenie niezależnie od
        swojego nakładu pracy
        -w policji i w prokuraturze nie ma wydziałów specjalizujących się wyłącznie w
        sprawach przemocy w rodzinie a powinny być - wtedy zajmowaliby się tym ludzie
        wyspecjalizowani tylko w tym zakresie.
        • margo47 Re: do Magdy 12.03.05, 19:21
          Przyznam, że moje kontakty z prawnikami skłaniają do wyrażenia o nich opinii
          bardzo negatywnych. Poczynając od arogancji, pazerności, braku choćby pozoru
          zaangażowania w sprawę, której się podjęli, po horrendalne stawki. Wiele
          podobnych odzywek, jak te z tekstu, słyszałam na własne uszy. Jednak łaskę się
          robi nie tylko kobietom, ale również osobom starszym i biednym. Do tego pani
          Magda się nie odniosła. A może od tego właśnie powinna była zacząć. A do tego
          dochodzi jeszcze przecież kupczenie sprawiedliwiością.

          Mimo tego uważam jednak, że tekst pani Ostałowskiej jest nieobiektywny. Podczas
          lektury czułam się manipulowana, wręcz szantożowana emocjonalnie. Podwójnie.

          Po pierwsze: Pani Teodora i Pani Irena przedstawiane są niemal jak żebraczki, a
          w tel jakby nigdy nic pisze się, że są właścicielkami 4 mieszkań, któe sobie
          przekazują. A przecież nawet za spadek, czy darowizne płaci się nie małe
          podatki. Dlaczego pani Teodoray, nie sprzedała choćby jednego miszkania (nie ma
          jak rozumiem innych dzieci, wnuków rodziny dla których chciałaby je zachować),
          by godnie żyć, dlaczego wolała chodzić po jedzenie do sąsiadów. Dlaczego
          sąsiedzi nie zeznali tego w sąsdzie? Bo założyli, że jak ona umrze, to za pół
          litra dostaną 4 lokale od jej syna pijaka? Skoro jej tak nie lubili, to
          dlaczego dawali jej jedzenie? Nie dziewię się, że sąd stwierdził, że coś jest
          nie halo. Myślę, że sprawy o przemoc są wielowymiarowe i dwie strony mogą sobie
          w nich pogrywać. Myślę więc, że sądy sądami, a na przemoc w rodzinie powinny
          reagować przde wszystkim policjanci, bez dywagacji i dobrych rad (bo od tego są
          właśnie sądy, tzn, od orzekania o winie), zabierając delikwenta z domu do jakiś
          ośrodków dla damskich bokserów.

          Po drugie: Dla autorki problem przemocy, odnoszę wrażenie, miał jednak
          drugorzędne znaczenie. Wzięła sobie bohaterkę, co to dyskryminowna i jako
          kobieta, i jako Rosjanka, i jako prawosławna. Bita przez faceta, lekceważna
          przez policjantów, upokarzana przez lekarzy, poniżana przez sądy i adwokatów.
          I wyszedł taki feministyczny s o c r e a l zamiast rzetelnego reportażu.

          Feministki deklarują otwarcie, że wiedzą, iż zwykłe kobiety nie rozumieją ich
          postulatów, ale może wystarczy, że przestaną na nie patrzeć z góry i nahalnie
          agitować jak jakieś stado bezmyślnych owiec. Może zamiast latynowskiej
          telenoweli warto było się przyłożyć i napisać kilka słów z innego,
          niezidologizowanego punktu widzenia. Nie czułabym tego... zażenowania.

          A sprawę przemocy uważam za ważną, pisać, pisać, pisać proszę o niej dużo,
          tylko mądrze.


          • feme Re: do Magdy 15.03.05, 23:18
            Nie rozumiem tej ironii pod adresem feministek, sa przecież jedyną grupą która
            cokolwiek robi i mówi w Polsce na temat przemocy wobec kobiet i nie sądzę żeby
            odbywało się to w formie nahalnej agitacji uboższych umysłowo kobiet
            spozierając przy tym na nie z góry. Myślę że powinnaś się doinformować o
            działalności feministycznej, może wtedy wyzbedziesz się uczucia "...zażenowania"
            • margo47 Re: do feme 17.03.05, 18:07
              Czuję się wystarczająco doinformowana na zadany temat, ale oczywiście chętnie
              uzupełnię braki, jeśli mi je wykażesz.
              Jeśli chcesz bronić obiektywizmu dziennikarki, to też czekam na kontrargumenty,
              a nie takie niewiadomo co, jak twój post. Niestety ale podtrzymuję opinię, że
              dziennikarz powinien się trzymać standardów dziennikarskich, nie robić agitek,
              nawet w sprawie słusznej. Agitki są dobre na wiec, a nie do gatunku: reportaż.
              Moje zażenowanie dotyczyło właśnie tej kwestii.
              A dlaczego np. Jarugę traktuję z ironią, opisałam w jednych z moich powyższych
              postów - możesz więc bronić honoru swojej damy, odnosząc się do konkretnych
              zarzutów.
        • irena.kotek Re: do Magdy 07.04.05, 09:39
          Dzieńki Piotr, przyjemnie było poczytać, nie jestem pelna
          nienawiści i żalu po tym co przeszła, tylko chciałam pokażac
          innym,iż jak slusznie zauważyleś nik nie jest na to przygotowanny
          a powinni...po 12 latach załamuję się czasami, bo nie można walczyć z systemem
          który stworzył sprzyjającę warónki dla "bandytów". Tak mocno trzymają się jak
          widać na pr.Magdy "stary klan prawników" oderwanych od życia i
          społeczęstwa...Uważam że trzeba dopuścić nowych i młodych, jak najwięcej
          pisać,krzyczeć, protestować na ulicach razem z dziećmi, żeby do nich dotarł
          nasz krzyk z serca o pomóc, ból i cierpienie...
          Pozdrawiam irena Kotek
    • kaja-6 Re: Przemoc w rodzinie 12.03.05, 17:17

    • magdalenap2 Nic sie nie zmieni poki kobiety nie zechca 12.03.05, 19:06
      Jasssne... Nic nie zrobi sad ani policja poki te (glupie czy naiwne?)kobiety
      nie zaczna zglaszac tego. W tym wypadku masz racje, ale najczesciej sytuacja
      jest odwrotna. kobiety chronia swoich dreczycieli np 'dla dobra dzieci' co jest
      kretynstwem...ale tego nie wytlumaczysz, szczegolnie ze czesto wracaja do
      mezczyzn sadystow.. Moze im zle jak ich nikt nie tlucze?;/
    • rabsztynka Re: Przemoc w rodzinie 12.03.05, 19:50
      Nawet jeśli szereg obywateli dopatrzył się niedociągnięć w artykule, mam
      nadzieję, że Prokuratura Rejonowa Wrocław Krzyki (wschód czy zachód?) pozostanie
      im w pamięci z tej złej strony. Miło by było, gdyby z jej strony dało się
      słyszeć jakies słowa wyjaśnienia, jako obywatele mamy przeciez prawo znać prawdę.
      Artykuł głęboko mnie poruszył. Postawa prokuratury (i nie tylko) wydaje się być
      wielce naganna.
      Zaznaczam, że moja wypowiedź nie ma na celu zniesławienia nikogo- mówię to bojąc
      się, że sz.p. również i mnie wytoczy o to proces... Masakra po prostu, gdzie ja
      żyję...
      • aszar.kari Re: Przemoc w rodzinie 12.03.05, 20:17
        A tymczasem pani Jaruga-Nowacka zajmuje sie obrazkami na instrucjach mebli z
        IKEA!
        I mloda pani Madga-Prawniczka "ma watpliwosci", ze co? Ze babcia Teodora sama
        sobie nos zlamala a Jej synowa, Irena sama sie rzucila o kaloryfer tak zeby
        spowodowac wstrzas mozgu?
        Dopoki polska policja i polscy prawnicy nie zrozumieja takiej prostej sprawy
        jak to, ze sa po to by BRONIC OFIAR PRZESTEPSTW, kobiety nie beda sie czuc
        bezpiecznie we wlasnych domach.
        Emocjonalnie? A jakze o tym pisac - jesli ktos nie widzi takich rzeczy
        emocjonalnie, to czy wciaz jest HUMAN? Watpie!
        Jak ja sie ciesze, ze nie mieszkam w Polsce, ja ja wspolczuje polskim
        kobietom...
        Aszar
    • clk Re: Przemoc w rodzinie 12.03.05, 21:21
      eh i pomyslec, ze ja z takiego wrocławia pochodze.... wstyd
    • jabandushi Re: Przemoc w rodzinie 13.03.05, 01:18
      Niejaki adam_mich napisał , że nie złamano prawa; pomijając debilizm tego
      wywodu, chciałabym zauważyć,że przede wszystkim to jest łamanie konstytucyjnych
      praw każdego człowieka, a Konstytucja jest aktem nadrzędnym. Rozumiem, że gdyby
      gwałcono twoją córkę, kazałbyś się jej rozlużnić i czerpać z tego przyjemność,
      a duszenie i polewanie twojego dziecka uznałbyś za subiektywne odczucie nie
      powodujące poważnego cierpienia moralnego?
      Mam nadzieję, że nie reprezentujesz wymiaru sprawiedliwości, bo to w moim
      przekonaniu jest największy winowajca tych wszystkich nieszczęść.
      Kastowość zawodów prawniczych, poczucie wyższej własnej wartości spowodowały,
      że tak naprawdę człowiek jest dla nich jak kwiatek do kożucha, zupełnie zbędny.
      Osobną zupełnie kwestią jest to, że sprawcy są zupełnie bezkarni,w czym zresztą
      policja, prokuratura i sądy skutecznie im pomagają. Dopóki gnojek, który
      maltretuje żonę i dzieci będzie spokojnie mieszkał sobie w cieplutkim
      mieszkanku, a bita kobieta z dziećmi będzie się tułać po noclegowniach możemy
      sobie spokojnie powiedzieć, że co prawda w Unii jesteśmy, ale na pewno nie
      Europejskiej.

      jabandushi
      • akwem Re: Przemoc w rodzinie 13.03.05, 11:08
        Czy wymiar sprawiedliwości jest największym winowajcą? Otóż, tu niektórych
        zaskoczę, nie. Wymiar sprawiedlowości działa tylko według prawa tworzonego
        przez parlement. SS - Sejm i Senat. A prawo, które chłopaki tworzą, jakie jest -
        każdy widzi. Jeżeli czegoś nie zabrania - znaczy to, że wolno to czynić.
        Kastowość zawodów prawniczych, wynika właśnie z odpowiednich ustaw! Głupio nie
        skorzystać z okazji, skoro sama się przytrafia....
        • achaja2 Re: Przemoc w rodzinie 13.03.05, 11:35
          Przecież ,nie chodzi tylko o żone ,ale o matke tego człowieka,a matka nie odsuwa
          się od dziecka bez powodu .Skoro była z nim tak długo to nie wierzę ,że bez
          znaczącego powodu przepisała mieszkania na synową.
          Brakuje oczywiście w artykule spojżenia tej drugiej strony,ale nam jako
          społeczeństwu brakuje jasnego spojżenia na przemoc w rodzinie i chcę tutaj
          pokreślić na każdą przemoc,brak zdecydowanego NIE.
          Może już w szkole na lekcjach dzieci powinny słyszeć o godności i o tym
          że nikt nie może podnieśc na nie ręki.
          Problem jest poważny i szeroki , kościół miałby tutaj decydujący głos ,powinien
          często przypominać ,że nikt krzyża w postaci przemocy nieśc nie powinien i
          napewno Bóg tego nie oczekuje.
          Pozostaje sprawa najważniejsza ,jak zapewnić bezpieczeństwo ,żeby nie musieli
          mieszkać razem ,jesteśmy niestety biednym społeczeństwem.
        • margo47 Re: Przemoc w rodzinie 14.03.05, 13:56
          To możę teraz ja Cię zaskoczę, gdyż pisaniem ustaw zajmują się głównie partyjni
          prawnicy. Jako grupa zawodowa też prawnicy są najliczniej w SS reprezentowani.
          Są też najsilniejszą (również z racji wiedzy) grupą lobbyngową - blokują
          wszelkie niekorzystne dla korporacji reformy, w tym zwłaszcza bronią jak lwy
          dostępu do zawodu. Nie brak im bezczelności, kiedy protegują własne przygłupie
          bahory na Wydziały Prawnicze, mówiąc iż to w celu PODTRZYMANIA RODZINNEJ
          TRADYCJI. A tradycja nie jest bynajmniej przedwojenna, a ta PRLowska.
          Oczywiście nie ma co generalizować, na pewno jest tez wielu uczciwych. Wielka
          szkoda że bohaterki reportażu na nich nie trafiły.
          Skądinąd jednak wiem, że wielu młodych absolwentów prawa (i nie tylko), którzy
          nie mogą się przebić na aplikacje udziela porad prawnych za darmo przy różnego
          rodzaju fundacjach i stowarzyszeniach. Warto dopuścić ich w końcu na salę
          sądową.
      • magdalenap2 Re: Przemoc w rodzinie 13.03.05, 12:55
        Popieram! Poki to kobiety musza udowadniac, uciekac, walczyc i zmuszac wrecz
        wymiar sprawiedliwosci do dzialan niewiele sie zmieni. A to ze ofiara musi
        wyprowadzac sie a kat zostaje w domku, to juz szczyt absurdu!
    • aleksandrazumkowska Czasami się udaje! nie odbierajcie nadziei! 13.03.05, 17:57
      Przyjaciółka męczyła się ze swoim ojcem kilkanaście lat.Alkoholik,agresor,chory
      psychicznie człowiek znęcał się nad nią,jej matką,bratem i siostrą.Matka po
      latach męczarni sama zaczęła pić,siostra uciekła z kraju.koleżanka została z
      bratem, mieszka w maleńkim mieszkaniu babci.Gnieżdzą się tam w 5 osób..Ona
      podjęła walkę, która okazała się zwycięska.Po przeczytaniu
      artykułu,stwierdzam,że to cud iż wygrała! Gdybym przeczytała go
      wcześniej,przysięgam,że odradzałabym jej zakłądanie sprawy,dla jej dobra...Jej
      Ojciec siedzi.Został skazany na ponad dwa lata. Ale takie artykuły na pewno nie
      pomogą w sprawie.fakt-problem zostanie zauważony,ale ile kobiet,takich,jak moja
      przyjaciółka zrezygnuje ze strachu? Przecież to,co opisujecie jest piekłem,kto
      dobrowolnie dałby się w to wpędzić? Nie odbierajcie nadziei,proszę!!! Wprawdzie
      przyjaciółka ma przed sobą kolejne sprawy-m.in walka o mieszkanie,w
      którym "tatuś" zameldował przyjaciół-pijaków.Nie jest w tym sama,ma przyjaciół
      i,chociaż nie mogła liczyć na rodzinę,to udało się jej znaleźć fantastycznych
      ludzi w prokuraturze i sądzie.Jestem pod wrażeniem.Ta historia zdarzyła się w
      małym mieście Elblągu...Jednak można wygrać.To potworne,że takie historie,jak
      ta,która przytoczyłam,jest tylko wyjątkiem...
      Historię przyjaciółki można przeczytać tutaj:www.puellanova.pl/index.php?
      showart=44
      Ale nie ma tam happy endu,bo udało jej się wygrać sprawę zaledwie kilkanaście
      dni temu. Jeszcze raz proszę - nie odbierajcie nadziei... Piszcie,że MOŻNA
      wygrać. ja wiem,że tak jest
      Pozdrawiam,
      • kasialu1 Nadzieja... 17.03.05, 12:34
        Artykuł mówi o wtórnym zranieniu osób doznających przemocy w rodzinie przez prokuraturę, sędziów, policjantów. Jest to problem z którym często spotykają się ofiary przez co niejednokrotnie faktycznie rezygnują z szukania pomocy. Powtórnie poniżanie, oskarżanie, niesłuchanie, obwinianie potęguje w tych kobietach mechanizm wyuczonej bezradności. Również mam wrażenie, że i ten artykuł może pogłębić w kobiecie przekonanie, że lepiej nie robić nic. Nieprawda. Można i to wiele mimo faktycznych "utrudniń" prawnych. Potrzeba tylko do tego odrobinę wiedzy i chęci społeczeństwa.
        W Polsce jest wiele instytucji, które pomagają świadomie przeciwstawiać się przemocy osobom jej doznającym i świadkom.
        Przede wszystkim trzeba podkreślić, że bez pomocy z zewnątrz bardzo trudno tym osobom głośno i wyraźnie powiedzieć NIE!!! często osoby te nie wiedzą jakie mają prawa i jak mogą je egzekwować.
        Dlatego zamiast pisać o tym co złe może warto napisać o tym co dobre i potrzebne tym osobom?!. O tym, że istnieją instytcje, które udzielają bezpłatnych porad prawnych, psychologicznych. O tym, jakie Policjanci i Dzielnicowi mają obowiązki. O tym, jak mogą pomóc świadkowie przemocy... Tych informacji,które moga okazac się pomocne jest naprwdę wiele. A co najważniejsze, są osoby którym te informacje pomogły przeciwstawić się przemocy.

        Jestem członkiem Stowarzyszenia na Rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia". Katarzyna Lu
        www.niebieskalinia.org
        • irena.kotek Re: Nadzieja... 07.04.05, 11:26
          Pani Kasia, ja też należę i korzystam z pomocy Dolnośląskiego Stowarzyszenia
          Pomocy Ofiarom Przestępstw "Karta 99", we Wrocławiu jak również innych, Gminną
          Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, DUK i Unia Pracy. Spotykałam się
          z Magdalenę Środę pełnomocnika rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn i
          Wicepremier Jaruga-Nowacka rok temu we Wrocławiu...
          Sama też wszystkim pomagam i doradzam ... bo jak sama zrozumiałam "nie wiedza
          szkodzi..." - zaczełam się uczyć, teraż prokuratorzy twierdzą,że nie wygłądam
          na ofirę- bo za dużo wiem, jak nie wiedziałam nić i ich słuchałam lepej mną
          było manipułować ...
          Po 12 latach załamuję się czasami jak słyszę słowa z ich ust, iż umożają
          sprawę, jego babcia, matka, żona i dziecko cierpiały w jednym domu od jednego
          sprawcy przemóć, a oni twierdzą i umożają ..."na małą szkodliwość społeczną".
          Nie można walczyć z systemem który stworzył sprzyjającę warunki dla "bandytów".
          PS korzystam również z waszej stronie www. tylko przez 5 lat nie mogłam do was
          dozwonić.

          Z poważaniem Irena Kotek


          Ogólnopolski Dzień Ofiar Przestępstw

          Renata Grochal 21-02-2005 , ostatnia aktualizacja 22-02-2005 11:21

          Czy wrocławscy adwokaci pójdą w ślady swoich kolegów z Gorzowa, którzy przez
          cały rok bezpłatnie doradzają tym, których nie stać na płatne porady?

          - To bardzo dobry pomysł, bo mało kto radzi sobie w gąszczu przepisów - mówi
          pani Danuta, która od dziewięciu lat procesuje się z byłym mężem. - Gdybym
          miała pieniądze na prawnika, to pewnie trwałoby to znacznie krócej.

          Twierdzi, że mąż się nad nią znęca: - Składałam doniesienia na policję i do
          prokuratury, ale umarzali sprawy ze względu na małą szkodliwość społeczną.
          Widać za mało mnie bił!

          Rozwiodła się z mężem, ale ciągle mieszkają w jednym pokoju: - Mam sądowy nakaz
          eksmisji byłego męża, ale Urząd Miejski nie przyznał mu jeszcze lokalu
          zastępczego. W kolejce czeka ponad 80 osób.

          Wczoraj pani Danuta ustawiła się w ogonku po bezpłatną poradę prawną w
          siedzibie Okręgowej Rady Adwokackiej przy ul. Sądowej. Akcję zorganizowano z
          okazji Tygodnia Ofiar Przestępstw. Darmowych porad udzielają też od wczoraj
          prokuratorzy i sędziowie. Ale dla tych, którzy takich rad potrzebują, tydzień
          to za mało. Gdy się skończy, nie stać ich już na pomoc prawnika. W Gorzowie
          Wielkopolskim znalazła się kancelaria, która przez cały rok za darmo radzi
          ofiarom napadów, przemocy domowej czy zgwałconym, jakie mają prawa i gdzie
          powinny szukać pomocy.

          - Może i my pójdziemy tym śladem - nie wyklucza mec. Henryk Rossa, dziekan
          Okręgowej Rady Adwokackiej we Wrocławiu. - Przedyskutujemy to na posiedzeniu
          rady.

          Przez cały rok we Wrocławiu działają organizacje, które za darmo doradzają
          niezbyt majętnym osobom.

          - Przychodzi do nas bardzo dużo ludzi - mówi pracownica wrocławskiego Biura
          Rzecznika Praw Obywatelskich. - W styczniu było 239 osób, odebraliśmy też 236
          telefonów. Ludzie skarżą się na sądy, prokuratury, spółdzielnie mieszkaniowe,
          że policja łamie ich prawa. Niektórzy pytają, jak napisać pozew czy o co chodzi
          w piśmie, które dostali z sądu. Ale my nie udzielamy takich porad. Odsyłamy
          takie osoby do Biura Porad Obywatelskich przy ul. Szajnochy.

          Joanna Wajda, prezes Dolnośląskiego Stowarzyszenia Pomocy Ofiarom
          Przestępstw "Karta 99", narzeka, że w Polsce ludzie ciągle nie znają swoich
          praw: - Przychodzą do nas po pomoc głównie kobiety bite przez mężów,
          wielokrotne przesłuchania w prokuraturze czy na policji powodują, że po raz
          kolejny przeżywają koszmar. Szkolimy je, jak sobie radzić w takich sytuacjach,
          jakie możliwości daje im prawo.


          Prawnicy doradzą

          opr. mac 21-02-2005 , ostatnia aktualizacja 21-02-2005 20:19


          Do piątku we wszystkich sądach i prokuraturach Okręgu Wrocławskiego oraz w
          Okręgowej Radzie Adwokackiej we Wrocławiu prawnicy będą udzielać ofiarom
          przestępstw darmowych porad prawnych.

          * Sąd Okręgowy we Wrocławiu - dyżury w Wydziale III Karnym i IV Karnym
          Odwoławczym (ul. Sądowa 1).

          * Sąd Rejonowy dla Wrocławia Krzyków - dyżury w Wydziale II Karnym (Podwale 30,
          pok. 153, 146).

          * Wydział Grodzki przy ul. Kazimierza Wielkiego 31/33 codziennie w godz. 11-14,
          sala nr 102.

          * Sąd Rejonowy dla Wrocławia Śródmieścia - zarówno w siedzibie sądu przy
          Podwalu 30 (pok. 268 i 272), jak i w siedzibie jego wydziałów grodzkich VI i
          VII przy ul. Kazimierza Wielkiego 31/33 dyżury będą codziennie w godz. 9-15.

          * Sąd Rejonowy dla Wrocławia Fabrycznej (Podwale 30, pok. 336, 344a), dyżury w
          godz. 9-15. Tak samo będzie w sądach rejonowych w Miliczu, Oławie, Oleśnicy,
          Środzie Śląskiej, Strzelinie, Trzebnicy i Wołowie (w Wołowie wyjątkowo w godz.
          10-15).

          * Prokuratorzy służą radą (od godz. 8 do 15.30) we wszystkich prokuraturach:
          Okręgowej - Podwale 30 i rejonowych: Stare Miasto i Fabryczna - ul. Sądowa 2,
          Psie Pole, Śródmieście, Krzyki Wschód - Podwale 28, Krzyki Zachód - ul.
          Powstańców Śląskich 161.

          * Okręgowa Rada Adwokacka, ul. Sądowa 4, od godz. 14.30 do 16, pokój nr 7.


          Gdzie po darmową poradę przez cały rok?
          opr. rg 21-02-2005 , ostatnia aktualizacja 21-02-2005 20:19

          Dolnośląskie Stowarzyszenie Pomocy Ofiarom Przestępstw "Karta 99", ul.
          Włodkowica 23, tel. 344 66 33

          pon.-czw. g. 12-17, pt. - spotkania z psychologiem

          Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, ul. Wierzbowa 5, tel. 346 91 00

          pon., wt., czw. g. 9-15, śr. 10-17

          Uniwersytecka Poradnia Prawna, Wydział Prawa UWr, ul. Więzienna 10/12, tel. 375
          20 09

          pon.-pt. 16-18

          Biuro Porad Obywatelskich, ul. Szajnochy 12, tel. 344 84 39

          pon., czw. g. 12-18 , wt., śr., pt. g. 12-16

          Okręgowy Inspektorat Pracy we Wrocławiu, al. Zielonego Dębu 22, tel. 371 04 31

          pon.-pt. g. 11-18

          Zarząd Regionu NSZZ Solidarność Dolny Śląsk, pl. Solidarności 1/3/5, tel. 781
          01 65

          wt., czw. g. 8-16

          W Sejmie o biciu dzieci i przemocy domowej


          Dominik Uhlig 17-02-2005, ostatnia aktualizacja 16-02-2005 20:31

          Mimo protestów prawicy projekt ustawy zakazujący m.in. bicia dzieci i zbliżania
          się sprawców przemocy do ofiar najprawdopodobniej trafi do prac w sejmowych
          komisjach

          Poparcie dla projektu przygotowanego przez rządowe biuro pełnomocnika ds.
          równego statusu kobiet i mężczyzn zapowiedziały wczoraj: SLD, SdPl, Unia Pracy,
          Samoobrona i PSL. Wnioski o odrzucenie zgłosiła PO, PiS, LPR i posłowie kół
          skrajnie prawicowych.

          Mimo wezwania marszałka Cimoszewicza (SLD), by ofiary przemocy w rodzinie nie
          stały się ofiarami bieżącej walki politycznej, posłowie nie hamowali emocji.

          - To moratorium sfrustrowanych feministek, które doprowadzi do fali kolejnych
          grup dewiantów wyrosłych z bezstresowego wychowania bez klapsów - mówił
          Stanisław Gudzowski z LPR.

          - Prawica niczego nie rozumie, widać tu efekt niedostatku intelektualnego i
          bicia w dzieciństwie - odcinała się Joanna Senyszyn z SLD.

          Halina Nowina-Konopka (Porozumienie Polskie) chwaliła się, jak dobrze wychowała
          siedmioro dzieci, używając pasa.

          Co jest w projekcie? • Nauczyciele, lekarze czy pracownicy społeczni byliby
          zobowiązani do zawiadamiania policji, jeśli podejrzewają, że w jakiejś rodzinie
          dochodzi do przemocy. • Sądy mogłyby nie zamykać sprawcy przemocy w rodzinie,
          gdyby zobowiązał się wyprowadzić z mieszkania albo powstrzymać od kontaktu z
          osobą, którą skrzywdził. • Sąd mógłby też zobowiązać sprawcę do leczenia albo
          powstrzymywania się od kontaktów z konkretnymi osobami. • Nie wolno byłoby
          karcić dzieci w sposób „naruszający ich godność”.

          Kluby prawicowe zarzekały się, że nie lekceważą problemu przemocy w rodzinie,
          ale nie zostawiły na projekcie suchej nitki. - Wprowadzanie państwa między
          rodziców i dzieci to niebezpieczny eksperyment na rodzinie - ostrzegał Tadeusz
          Cymański z PiS. Przekonywał, że karcenie dzieci przynosi dobre efekty,
          podpierając się cytatami biblijnej księgi Syracha ("Ma
      • irena.kotek Tatuś alkoholik -nie odbierajcie nadziei! 07.04.05, 09:30
        Witaj Aleksandra,
        Uważam , iż to mi odebrano ...bo trafiłam na nieczułych i nie profesionalnie
        przugotowanych ludzi...A artykul nie odbiera nadziei... tylko uczy,że trzeba
        być też prygotowaną i do takiego traktowania, nie tylko do takiego jak doznała
        twoja koleanka w artukule "Tatuś alkoholik" www.puellanova.pl/index.php?
        showart=44, ja byłam naiwna myśląc, iż policja, prokuratura i Sąd muszą z racii
        swojego zawodu i wynikających obowiązków wiedzieć i pomogać osobą doznających
        przemoc lub gwałt...Stało się inaczej, ale ja walcze dalej napisałam w tej
        sprawie do RPObywatelskich 14.04.2005 roku jadę z córką do programu
        Polsat "Naszy dzieci". Jesteś na początku drogi, ja już po 12 latach załamuję
        się czasami, bo nie można walczyć z systemem który stworzył sprzyjającę warónki
        dla "bandytów".
        Przeczytaj jak mysli i piszę "magda-prawniczka" Autor:
        Data: 12.03.2005 14:49, tak "mysli klan prawniczy" oderwany od życia i
        społeczęstwa...Uważam że trzeba pisać,krzyczeć, protestować na ulicach razem z
        dziećmi, żeby do nich dotarł nasz krzyk z serca o pomóc, ból i cierpienie...Z
        poważaniem Irena Kotek
    • missy25 Re: Przemoc w rodzinie 14.03.05, 00:38
      Wstyd mi za postepowanie sedziow i prokuratorow we wszytskich sprawach. Jak
      rowniez adwokatow, wyznaczonych na obroncow z urzedu. Sama skoczylam studia
      prawnicze i pracowalam w kancelarii i wiem, ze nie tak to powinno wygladac.
      Takie osoby po prostu lamia etyke zawodowa. Jednoczesnie co trzeba podkreslic
      jest bardzo duzo osob wykonujacych rzetelnie swoje obowiazki.
      Wybierajac po prostu zawod sedziego i prokutatora trzeba miec powolanie i
      poczucie empatii, zwlaszcza z ofiarami przestepstw. Niestety bardzo czesto
      osoby wybieraja po studiach aplkiacje sedziowska i prokuratorska tylko dlatego,
      ze relatywnie latwo sie na nia dostac. A nie zastanawiaja sie czy maja
      predyspozycje do wykonywania tych zawodow. Ja wiem, ze nie mam i nie
      zdecydowalam sie na nie, zeby w przyszloscie innym nie wyrzadzic szkody.
      A osoby wspomniane w reportazu moze po prostu powinny sie zastanowic nad
      sposobem wykonywania przez siebie obowiazkow
      • irena.kotek Re: Przemoc w rodzinie 07.04.05, 11:37
        Dzieńkuje pani za słowa prawdy, jest pani silną i odważną osobowością.
        Wierzę ,iż znajdzie pani swoję miejscę i szczęście. Wiem ,że jest bardzo duzo
        osob wykonujacych rzetelnie swoje obowiazki i takich teraż szukam i
        znajduję...Do nich pani też należy... Z poważaniem dla pani osobowości Irena
        Kotek
    • titus_flavius ludzie, opamiętajcie się! 14.03.05, 10:04
      Chaire,
      jestem przerażony tym, co przeczytałem w tym artykule i komentarzami
      uczestników. Za grosz nie macie zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Owszem,
      często jest on omylny i działa wolno. Ale jaka jest alternatywa? Wysyłanie
      ludzi do więzień i pozbawianie ich majątku na podstawie rzekomych oskarżeń
      wymownych histeryczek? Więzień zabraknie. Chcielibyście, aby Was, Waszych
      mężów, braci, synów skazywano na podstawie tylko słów rzekomych pokrzywdzonych?
      Bez innych dowodów?
      Sędziowie i prokuratorzy mają obowiązek wysłuchania WSZYSTKICH stron konfliktu,
      przesłuchania świadków i zbadania w sposób niezależny całego tła i powiązań
      stron. Dopiero wtedy wydają swoją decyzję, mając dane, kto kłamie, kto mówi
      prawdę. Mają w tym zakresie wielkie doświadczenie - mimo to często się mylą. I
      wiedzą o tym.
      Mimo to bardzo, bardzo często ludzie są oskarżani i skazywani na podstawie
      właśnie słów rzekomych pokrzywdzonych.
      Ktoś powie w kłótni rodzinnej brzydkie słowo - biegną po policję, znęca się
      psychicznie. Spojrzy krzywo - jeszcze gorzej. Obiad mu nie smakuje - skazać go
      na trzy lata (to też wzięte z uzasadnień wyroków - skazujących).
      Śmieszy mnie traktowanie prawa karnego jako lekarstwa na wszystkie choroby
      społeczne.
      Jest w tym pewna (chora) logika - jak wszystkich się ludzi pozamyka w
      więzieniach, to na wolności przestęsptsw istotnie nie będzie. Nie tędy droga,
      ludzie nie będą względem siebie uprzejmi tylko dlatego, że co niektórzy po
      rozpadzie związku będą skazywani. Tutaj jest wymagana praca od podstaw w
      oparciu o Katolicka Naukę Społeczną, która uczy ludzi szacunku i miłości, bo
      jak inaczej sprawić, ze ludzie w domu będą dla siebie, kochający, mili i
      uprzejmi?
      Tym bardziej, że do organów państwa ludzie idą dopiero wtedy, kiedy związek się
      rozpadł. Wcześniej przez lata nie przeszkadza im, że są w związkach byli
      rzekomo bici i poniżani. A wcześniej co? Co robili, aby ich traktować z
      szacunkiem?
      W takich sytuacjach prawo karne co może zrobić? Czy chcecie aby w każdym domu
      był policjant, który słucha i patrzy, i z miejsca zamyka tych, którzy się
      zapomną?
      T.

      • titus_flavius dodam jeszcze 14.03.05, 10:06
        Chaire,
        że pobicie pobiciu nie równe. Prokuratura zajmuje się tylko tymi sprawami,
        gdzie skutki w postaci obrażeń są dłuższe niż dni 7. W pozostałych wypadkach
        kodeks odsyła na drogę oskarżenia prywatnego.
        T.
      • aleksandrynka Re: ludzie, opamiętajcie się! 14.03.05, 12:37
        tifus, nie kpij sobie z ofiar, nie kpij po prostu...
        • titus_flavius Re: ludzie, opamiętajcie się! 14.03.05, 18:24
          aleksandrynka napisała:

          > tifus, nie kpij sobie z ofiar, nie kpij po prostu...

          Chaire,
          gdzie widzisz kpinę w moim poście? Piszemy przeciez o sądach powszechnych -
          ludzkich, a nie o mającym monopol na prawdę Sądzie Ostatecznym.
          T.
      • margo47 A ty przejrzyj na oczy!!!! 14.03.05, 14:10
        Gratuluję samozadowolenia, podszytego niczym nieskrępowanym konformizmem. Z
        twojego postu wynika, że wszystko jest dobrze, że nie ma problemu. Czyś ty
        człowieku ślepy, czy głupi?
        Za chwilę przyjdzie mi odwołać to, co wcześniej napisałam na temat
        wprowadzenia "kobiecej perspektywy" do reportażu Pani Ostałowskiej. Cóż...
        • piotr7777 Re: kilka wątpliwości 15.03.05, 18:54
          Wiele spraw w tym tekście jest wątpliwych. Jak choćby to, że Edward K. stosował
          przemoc fizyczną wobec żony i matki, ale już np. nie wobec małoletniej
          pasierbicy (o tym na pewno by było w tekście), jedynie ją "straszył" i to
          wyłącznie pod nieobecność Ireny K.
          Ale nie tylko to.
          1. Edward K. oskarżył Irenę K, że znęcała się nad jego matką w 2001 roku a
          Teodora A. zmarła jesienią 2002. Czy nie sądzicie, że pierwszą czynnoscią
          prokuratury winno być przesłuchanie bezpośrednio pokrzywdzonej czyli wtedy
          jeszcze żyjącej Teodory A.? Zakładając, że zaprzeczyłaby tym oskarżeniom
          prokurator mógłby a) umorzyć postepowanie b) wyjasnić dlaczego uznał zeznania
          Teodory A. za niewiarygodne a dał wiarę zeznaniom jej syna i sąsiada.
          2. Mieszkanie było właśnością Teodory A. i ta darowała je synowej. Co prawda
          jeszcze w czasie trwania małżeństwa z Edwardem K., ale i tak przedmiot
          darowizny nie wchodzi do wspólności małzeńskiej. Zatem mieszkanie stanowi
          wyłaczną własność Ireny K. i Edward K. nie ma do niego żadnych praw. Dlaczego
          zatem Irena K. nie wystąpi do sądu o eksmisję eks-męża z jej własnego
          mieszkania? Z całą pewnością lokal socjalny mu się nie należy skoro jak wynika
          z tekstu prowadzi własny interes i pewnie ma się z czego utrzymać.
          3. W sprawie, w której Irena K. jest oskarzona wyrok jeszcze jak rozumiem nie
          zapadł, podobnie jak w spraiwe z powództwa cywilnego pani prokurator, na jakiej
          więc podstawie Irena K. twierdzi, że "wyrok już zapadł, wydały go na kawie pani
          sędzia z panią prokurator".
          4. Niemożliwym jest by sędzia prowadząca sprawę Ireny K. rozmawiała z nią poza
          rozprawą.
          5. Sąd może orzec rozwód "bez orzekania o winie" tylko wtedy gdy obie strony
          zgodnie o to wnoszą, albo więc w spraiwe, o której autorka wspomina mimochodem
          naruszono prawo, albo autorka dopuszcza się uproszczeń i przekłamań.
          6.Jeżeli sędzia w uzasadnieniu wyroku usprawiedliwia fakt gwałtu w małżeństwie
          to ja mam poważne wątpliwości czy ktoś taki na pewno skończył studia prawnicze.
          Być może faktycznie kobieta coś źle zrozumiała.
          • margo47 Re: kilka wątpliwości 17.03.05, 18:22
            Ja też mam wiele wątpliwości, które opisałam wyżej. Może pani Ostałowska na nie
            odpowie? No chyba, że jako dziennikarka uważa, że wszystko jest w porządku...
            • irena.kotek Re: kilka wątpliwości 07.04.05, 14:05
              Może ja odpowiem wszystkim.
              Irena Kotek
          • irena.kotek Re: kilka wątpliwości 07.04.05, 13:42
            Wiele spraw w tym tekście jest wątpliwych- dla tego ,iż wiele z niego roztało
            nie opublikowano...Jak choćby to, że Edward K. stosował przemoc fizyczną,
            psychiszną, oraz ekonomiczną,wobec swojej babci i matki, żony i pasierbicy...
            Po przesłychaniu 10 letniej córki w prokuraturzę,gdzie ją zabaczył,a nie
            powinien był ,tak nam obiecał prokurator K.G. Nie tylko ją "straszył" pod
            mojąnieobecność,raz spróbował ją zabić, za rekomą kradzież 4 mil.pl.zł, wtedy
            już nie pracował od 5 lat i był na naszym utrzymaniu.Moja teściowa zeznawała od
            1999 po 2001 rok, gdyż nasze postępowanie było prowadzonę od 1999 roku
            razem.Uznał zeznania Teodory A. za wiarygodne, a wiele obdukcyj po wyżej 7 dni
            za zbyt obciązające jej syna.Znalazł jej słaby punkt i namówił na wysofanie
            sprawy, jej zeznania wyodrębniono i umorząno...Nie miała sil walczyć i z synem
            przez 24 godziny i przez 3 lata z organami...Miła wtedy 80 lat.
            Twierdzę, że "wyrok już zapadł, wydały go na kawie koleżanki- pani sędzia z
            panią prokurator.Gdyż w prokuratuże w toku postępowania przygotowawczego nie
            chciała zwracać uwagi na istotne i mającę wpływ dowody:
            1.iż były mąż złożył sprzeczne zeznania w ciądu kilku miecięcy,
            2. nie chciała przesłuchania policjantów z interwęcjii i dołoczenia notatki,
            3.nie chciała zwracać uwagi,że od 1999 roku toczy się nasza sprawa z
            art.207k.k.,
            4.iż był karany i ma kilka wyroków,
            5. że był leczony 7-8 razy w OLO od 1979-2001 nie skorzystała z tych akt.
            Innych świadków też... nie wiedziałam dla czego tak krzyczy i denerwują sie na
            moję uwagi...Prokuratorzy nie chcą prowadzic spraw domowych,
            dla tego robią wszystko zeby takich osób zniechęcić...niską szkodliwością,
            tylko jak znajdują dzieci w beczkach są obużeni?
            Może pan sam przekonać się,że byłego męża można było skażąć po 3
            miesiącach sliedstwa...tak nas wszczystcy zapełniały, na podstawie
            tych samych dowodów.Ma on kryminalne życie,10 lat bez pracy, 7-8 raz
            leczony przymusowo w OLO i to on założył sprawę rozwodową,do chciał nas z córką
            wyrzucić z mojego już domu. A sprawę do prokuratury w 1999 roku "o znęcanie się
            nad rodziną" skierowała przy UM Wrocław komisja ds.Rozwiązywania Problemów
            Alkoholowych, gdyz my z jego matką bały się o swoje życie,jej już nie ma 2 lata
            teraz kolej na mnie...
            Nie jestem pieniaczką,wiem,że się sędziowie z prokuratorami i adwokatami znająm
            się,ale nie o to chodzi w mojej sprawie...?

            Chodzi o forsę ..jak nie wiadomo o co chodzi...

            W tym jest mój probłem,po śmierci teściowej chciałam sprzedać dom,kupić jemu
            mieszkanie,żamiast tego mam zastrzeżenie w kw.,sprawę cywilną o odwolanie
            darowizny i sprawę karną, która w błyskawicznym terminie 0,5 roku,w porównaniu
            z naszą 5 lat,trafiła do sądu???

            Dowiedziałam się o tym póżno w Sądzie...
            Ja byłam bardzo naiwna myśląc, iż policja, prokuratura i Sąd muszą z racii
            swojego zawodu i wynikających obowiązków wiedzieć i pomogać osobą doznających
            przemoc lub gwałt...Stało się inaczej, ale ja walcze dalej...
            ***
            A w opiniach biegłych wynika wyrażnie,ze b.m. ma rozpoznanie osobowości
            nieprawigłowej i uzależnionym alkoholikiem, spożywającym od 9 roku życia. Z
            silnym rozwiniętym systemem iluzji i zaprzeczeń, z zabużonym
            krytycyzmem....Leczenie nie stacjonarnę,wskazany nadzór kuratora.
            Nie zwrócono uwagi na falszywę zeznania b.m. w p-e, a w sądzie ich nie
            odczytano...Nie wieżyłam już w zbieg okoliczności, tylko wiedziałam,iż już nic
            w tym składzie sądziowskim nie uda się zrobić...
            ***
            Z mojego zażalenia o zmianie calego składu sędziowskiego :
            Obraz sędziego kłóci się z podstawowymi zasadami wymiaru sprawiedliwości. Sąd
            ma przecież być obiektywnym i bezstronnym obserwatorem sporu między
            oskarżycielem i obroną. Zadaniem prokuratora jest zgłaszanie wniosków, a nie
            ukrywnie dowodów mojej niewinności, podejmowanie innych działań, które
            doprowadzą do wyroku skazującego. Z relacji procesu wynika, że czynności te
            podejmuje sąd - SSR I.K., a nie pani prokurator M.
            ***
            Nawet mój obrońca z urzędu powiedział, ze nic nie może zrobić, gdyz wyraznie
            widać od początku, iż wyrok jest z góry ustalony i trzeba tylko czekać do
            zakończenia procesu i liczyc na apelację w której wskażemy w uzasadnieniu
            uchybienia procesowe i td.
            ***
            Jednak ja czekać nie chcę, a postawa Sędzi piętnuje wymiar sprawiedliwości.
            Wynika , to nie tylko z mojego odczucja, iż w ten sposób Sąd kryje prawdziwego
            przestępcę mojego byłego męża, a nie winnego osądza. Czy innych pobudek tj
            ekonomicznych lub bezsęnsowności procesu, ale przedewszystkim zagwarantowane
            kodeksem prawo oskarżonego do bezstronego Sądu.
            ***
            Jest to nie tylko mój odbiór zachowania sędzi, taki sam mał mój adwokat i były
            Aby było jasną podejżewam Sąd o cełowe nieodczytanie dowodów mojej niewinności
            protokółu przesłuchania Edwarda K. na k.82-86 z dnia 27.04.03r,a wybiórczo
            sprzeczne i kłamliwy na kartach 52,100-101,130-131 str.222 PRG. Gdyż sąd
            musiałby wyjaśnić i przekazać sprawę do prokuratury w celu uzupełnienia
            śledztwa.
            ***
            Jest oczywiste, że nie chodzi o wyrok uniewinniający. Nakryłam również, iż
            sędzia dzwoniła kz komurki do pani p-r, pili kawę i omawiały sprawy nie
            dotyczących tego postępowania.Dla tego dwókrotnie odebrano mi adwokata i
            dwókrotnie wydano nakaz aresztowania i przymusowego doprowadzenia, napisałam
            odwolania przyznano mi ponownie adwokata, ale nie uchyłono aresztowania,
            uciekałam od męża, teraz z dzieckiem uciekam od aresztu na 48 godzin.

            Wiem ze jest to niewiarygodnie...Piotrzę, ale byłego zamykali tylko na 5-6
            godzin...Mam porównanie dwóch spraw,... jak wymiar może działać,oraz jak
            działal jak nikt nie był zainterespowany...
            Sama już nie wiem czasami co jest z tym Państwem, czy wszystko można zalatwić
            za gotówkę i po znajomości...P.S. szkoda ze nie odpisałeś na mój list.
            Z poważaniem po raz drugi i podzieńkowaniami Irena Kotek.



      • naels Re: ludzie, opamiętajcie się! 16.03.05, 15:30
        Titusie, zgadzam sie czesciowo z toba, ze tekst byl napisany bardzo
        emocjonalnie, byc moze stronniczo, niekiedy wrecz ocieral sie o manipulacje.
        Ale czy nie uwazasz, ze, jesli choc trzecia czesc przytoczonych faktow byla
        prawdziwa, to sytuacja juz zasluguje na miano skandalicznej?

        > Za grosz nie macie zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Owszem,
        > często jest on omylny i działa wolno.
        Dobry wymiar sprawiedliwosci, taki, do ktorego ludzie maja zaufanie,
        jest "omylny i działa wolno" SPORADYCZNIE, a nie "czesto"!!! Naprawde sie
        dziwisz?

        > Wysyłanie ludzi do więzień i pozbawianie ich majątku na podstawie rzekomych
        oskarżeń wymownych histeryczek?
        Oczywiscie, ze nie. Ale czy dla ciebie zlamany nos i wstrzas mozgu to
        tylko "wymowne" argumenty histeryczki?

        > Chcielibyście, aby Was, Waszych mężów, braci, synów skazywano na podstawie
        tylko słów rzekomych pokrzywdzonych? Bez innych dowodów?
        Przeciez BYLY inne dowody - zasiwdczenia z wielokrotnych obdukcji, niebieskie
        karty itp.

        > Tutaj jest wymagana praca od podstaw w
        > oparciu o Katolicka Naukę Społeczną, która uczy ludzi szacunku i miłości,
        Nie pomysl sobie, ze jestem jakims zagorzalym antyklerykalem, ale przyklad
        katolickiego szacunku i milosci dal ksiadz, ktory wytlumaczyl bohaterce, ze
        rodziny nie mozna rozbijac i musi dalej niesc swoj krzyz. Jednym z wielu
        powodow, dla ktorych ludzie odwracaja sie od nauk kosciola katolickiego w
        Polsce jest to, ze nie podejmuje on zadnych radykalnych dzialan przeciwko
        przemocy w rodzinie. Dla wielu Iren podobnych bohaterce ideologia katolicka sie
        w tej materii kompletnie skompromitowala.

        > Tym bardziej, że do organów państwa ludzie idą dopiero wtedy, kiedy związek
        się rozpadł. Wcześniej przez lata nie przeszkadza im, że są w związkach byli
        > rzekomo bici i poniżani.
        Bo wczesniej organy panstwa nie reaguja.

        > Co robili, aby ich traktować z szacunkiem?
        Przemoc domowa to czesto krag piekielny, ktory zaczyna sie niewinnie, a z
        ktorego bardzo trudno sie wyrwac. Podpowiedz slabo wyksztalconej, kompletnie
        zaleznej finansowo i lokalowo od wplywowego meza, zahukanej kobiecinie z
        czworka dzieci, bez rodziny i przyjaciol, ktora przyjezdzajaca z interwencja
        policja wysmiewa, jak ma zdobyc szacunek meza. Dosypac mu strychniny do zupy?

        > Czy chcecie aby w każdym domu był policjant, który słucha i patrzy, i z
        miejsca zamyka tych, którzy się zapomną?
        Ja osobiscie nie mialabym nic przeciwko temu, bo nie mam zamiaru sie, jak to
        ujales, "zapominac" i lac gdzie popadnie. Serio - rzezcywiscie masz racje, ale
        obecna sytuacja w Polsce to z kolei sprowadzona do granic absurdu druga
        skrajnosc ("odmawiala wspolzycia, mial prawo zgwalcic"). Ten artykul jest
        pozyteczny chociazby w tym sensie, ze byc moze przyczyni sie do podjecia
        publicznej debaty.
        • titus_flavius Re: ludzie, opamiętajcie się! 16.03.05, 17:36
          naels napisała:

          > Titusie, zgadzam sie czesciowo z toba, ze tekst byl napisany bardzo
          > emocjonalnie, byc moze stronniczo, niekiedy wrecz ocieral sie o manipulacje.
          > Ale czy nie uwazasz, ze, jesli choc trzecia czesc przytoczonych faktow byla
          > prawdziwa, to sytuacja juz zasluguje na miano skandalicznej?

          Chaire,
          pisałem już, że przemoc domowa jest realnym i prawdziwym problemem. Ale wiem
          także, że prokuratura i sądy nie są w stanie sprawić, aby ludzie siebie kochali
          i byli dla siebie dobrzy.
          Wiem także, że wymiar sprawiedliwości bardzo często błądzi i jest często
          omylny. To jest rzecz oczywista i nie podlegająca dyskusji. I wiem jeszcze, że
          wymiar sparwiedliwości ma doświadczenie i wiedzę w ustalaniu faktów - to czego
          z pewnością nie ma dziennikarz.
          Jeżeli zaś chodzi o zmanę czegoś na lepsze, to trzeba zastanawiać się, jak
          sprawić, aby ludzie wymiaru sprawiedliwości lepiej go sprawowali. Lepiej, to
          nie znaczy przecież, ze mają na oślep oskarżać, bądź uniewinniać.

          > Dobry wymiar sprawiedliwosci, taki, do ktorego ludzie maja zaufanie,

          W każdej sprawie jest ktoś niezadowolony: albo rzekomy pokrzywdzony, albo
          rzekomy sprawca. Nie zadowoli się wszystkich.

          > oskarżeń wymownych histeryczek?
          > Oczywiscie, ze nie. Ale czy dla ciebie zlamany nos i wstrzas mozgu to
          > tylko "wymowne" argumenty histeryczki?

          Nikt z nas tego nosa nie widział, ani nie widział sytuacji, w której był
          rzekomy wstrząs mózgu. Tych obrażeń można doznać w tysiącu różnych sytuacji, a
          nadto dowody je poświadczające mogą być prawziwe, lub fałszywe. To sędzia i
          prokurator mają oceniać, czy dowody są prawdziwe i co z nich wynika w danym
          kontekście.

          > Przeciez BYLY inne dowody - zasiwdczenia z wielokrotnych obdukcji, niebieskie
          > karty itp.

          Jka wyżej. Te "dowody" mogą prawdziwe lub fałszywe, mogły także wynikać z
          innych zdarzeń.

          > > Tutaj jest wymagana praca od podstaw w
          > > oparciu o Katolicka Naukę Społeczną, która uczy ludzi szacunku i miłości,
          > Nie pomysl sobie, ze jestem jakims zagorzalym antyklerykalem, ale przyklad
          > katolickiego szacunku i milosci dal ksiadz, ktory wytlumaczyl bohaterce, ze
          > rodziny nie mozna rozbijac i musi dalej niesc swoj krzyz.

          Uważam, ze jesteś tu wyjątkowo niesprawiedliwa. Owszem, takie słowa pocieszenia
          Kościoł kieruje do ofiar. Ale czy sądzisz, ze to oznacza pochwałę czynów
          sprawców? Nikt przecież nie ma żadnych wątliwości, że Kościół potępia
          krzywdzenie kogokolwiek. Moim zdaniem trzeba myśleć, jak wzmacniać przekaz
          Kościoła, aby dotarł on do mężczyzn, a nie koncetrować się na tym, co Kościół
          kieruje do kobiet. Nauczanie Kościoła jest tu połączone i naprawdę nie widzę
          powou, aby koncentrować się na jednym elemencie i ignorować drugi.

          Jednym z wielu
          > powodow, dla ktorych ludzie odwracaja sie od nauk kosciola katolickiego w
          > Polsce jest to, ze nie podejmuje on zadnych radykalnych dzialan przeciwko
          > przemocy w rodzinie. Dla wielu Iren podobnych bohaterce ideologia katolicka
          sie
          >
          > w tej materii kompletnie skompromitowala.

          To jest chyba żart? A co Kościół może zrobić więcej? Przecież potępienie
          sprawców przemocy nie budzi niczyjej wątpliwości. Owszem, ci sprawcy Kościoła
          nie słuchają. ALe to nie jest wina Kościołą, tylko społeczeństwa, które uważa,
          że realizacja, bądź nie, zalecen Kościoła jest osobistą sprawą człowieka. A tak
          nie jest. Społeczeństwo musi współdziałać z Kościołem i potępiać to, co Kościół
          potępia.
          Jestem przekonany, że byłoby o wiele mniej przemocy domowej, gdyby osoby
          łamiące Katolicką Naukę Społeczną były potępiane przez otoczenie. Bo Katolicka
          Nauka SPołeczna stanowi całość. Kwestionując głośno pewne jej zasady pamiętaj,
          ze tym samym w oczach słuchaczy atakujesz całość nauczania Kościoła. Opiera sę
          ono na domniemanej woli Boga, podważając więc jego część podważasz całość.

          > się rozpadł. Wcześniej przez lata nie przeszkadza im, że są w związkach byli
          > > rzekomo bici i poniżani.
          > Bo wczesniej organy panstwa nie reaguja.

          A skąd mają o tym wiedzieć? Może on ją bije, bo ona to lubi?

          > > Co robili, aby ich traktować z szacunkiem?
          > Przemoc domowa to czesto krag piekielny, ktory zaczyna sie niewinnie, a z
          > ktorego bardzo trudno sie wyrwac. Podpowiedz slabo wyksztalconej, kompletnie
          > zaleznej finansowo i lokalowo od wplywowego meza, zahukanej kobiecinie z
          > czworka dzieci, bez rodziny i przyjaciol, ktora przyjezdzajaca z interwencja
          > policja wysmiewa, jak ma zdobyc szacunek meza. Dosypac mu strychniny do zupy?

          To są stereotypy. Coraz częściej bite sa kobiety zamożna i wykształcone.
          Współcześnie bowiem to faceci decydują, czy i jak długo są z daną kobieta. To
          oni więc dyktują zasady gry. Biją więc swoje partnerki mówiąc: nie podoba
          się,to precz, dziesięć na twoje miejsce.

          > obecna sytuacja w Polsce to z kolei sprowadzona do granic absurdu druga
          > skrajnosc ("odmawiala wspolzycia, mial prawo zgwalcic"). Ten artykul jest

          Ta wypowiedź jest wyrwana z kontekstu i nie wiem, czy dosłownie cytowana. Co
          tam naprawdę było napisane - tego się nie dowiemy.
          T.
          • fairy_tales_addict Re: ludzie, opamiętajcie się! 17.03.05, 19:20
            >Ale wiem
            > także, że prokuratura i sądy nie są w stanie sprawić, aby ludzie siebie
            kochali
            >
            > i byli dla siebie dobrzy.

            bo też NIKT tego od wymiaru sprawiedliwości nie wymaga. wymiar sprawiedliwości
            ma wymierzać sprawiedliwość.


            > W każdej sprawie jest ktoś niezadowolony: albo rzekomy pokrzywdzony, albo
            > rzekomy sprawca. Nie zadowoli się wszystkich.

            czyli nie wydaje ci się, żeby jedna sprawa mogła dotyczyć jednocześnie
            prawdziwego pokrzywdzonego i prawdziwego sprawcy ? nawet, jeśli przypadkiem ci
            się ten błąd logiczny trafił, to chyba nie uważasz, że sprawiedliwy wyrok ma na
            celu zadowolenie obu stron? od tego jest mediacja, nie?


            >Społeczeństwo musi współdziałać z Kościołem i potępiać to, co Kościół
            >
            > potępia.

            żyjemy w państwie teokratycznym?


            >Współcześnie bowiem to faceci decydują, czy i jak długo są z daną kobieta. To
            > oni więc dyktują zasady gry. Biją więc swoje partnerki mówiąc: nie podoba
            > się,to precz, dziesięć na twoje miejsce.

            to kuriozalne, co ty wypisujesz. przerażające. też.
            • irena.kotek Re: ludzie, opamiętajcie się! 07.04.05, 14:12
              Też chodiło mi, że by "wymiar sprawiedliwości ma wymierzać sprawiedliwość", a
              nie ktyć przestępców bo nie mają dla nich miejść w więzieniu, czy forszy, dla
              tego naszy dzieci muszą uciekać z domów...bo nie mamy inego wejścia...
              Z poważaniem Irena Kotek
        • irena.kotek Re: ludzie, opamiętajcie się! 07.04.05, 14:01
          Dzienkujęmy Irena z córką,
          jesli nie będzie publicznej debaty i głośno o takich sprawach nikt nie będzie
          wiedział,lub udawał ze takich społecznych problemów nie ma i będą umażani i
          ukrywani...Tak czekałam na Ustawę nie doczekałam się...Czekałam na wejście do
          Europu, doczekałam się, ale nasz Rząd działa powoli,przeciż to nie ich dzieci i
          żony cierpią, znam również mężów którę też cierpią, ale ich jest 5%, a kobiet
          95%.
          Wicepremier Izbaela Jaruga-Nowacka (UP) wyjaśniała mi rok temu będąc we
          Wrocławiu, że prace nad projektem zaczęły się już trzy lata temu, ale długo
          trwało uzgadnianie go z Ministerstwem Sprawiedliwości. Przekonywała, że ustawa
          daje policji instrumenty do szybkiej pomocy ofiarom przemocy domowej.
          Podkreśliła, że zapis zakazujący bicia dzieci ma na celu edukację, a nie
          karanie rodziców.
          Zyczę wszystkim szczęścia i miru domowego Irena Kotek.
      • irena.kotek Re: ludzie, opamiętajcie się! 07.04.05, 12:08
        załamać się można takimi wypowiedziami" Więzień zabraknie" już brakuję dla tego
        mężów, braci, synów - nie chcą skażywać ,pomimo ,iż Sędziowie i prokuratorzy
        mają obowiązek nie tylko "wysłuchania WSZYSTKICH stron konfliktu" ale i
        materiełu dowodowego..."
        A wcześniej co? Co robili, aby ich traktować z szacunkiem? Wcześniej przez lata
        nie przeszkadza im, że są w związkach byli" Wcześniej wielie lat ratowałam nasz
        związkek lecyc jego i ratujc jak mogłam..., ale dla tego potrzebno dwóch
        chcących, prawda pan T.???
        Wierze,iż ludzie będą względem siebie uprzejmi jesli naszy dzieci będą
        wiedzieć,że można walczyć z systemem który stworzył sprzyjającę warónki
        dla "bandytów",że mogą liczyć na pomóc i sprawiedliwość... A Sędziowie i
        prokuratorzy w tym zakresie będą mieli wielkie doświadczenie i nie będą kosztem
        czyjegoś życia i zdrowia, często się mylić.
        Uważam,iż ma pan raciję tylko w tym,że "Tutaj jest wymagana praca od podstaw w
        oparciu o Naukę Społeczną, która uczy ludzi szacunku i miłości?
        Z poważaniem Irena Kotek


    • colombina Dowcip o prawnikach (amerykanski) 17.03.05, 04:16
      - po czym mozna poznac ze prawnik klamie

      po tym ze porusza ustami
    • wiwi_sekcja Re: Przemoc w rodzinie 17.03.05, 10:44
      Przerażające, ofiara bez praw, kat żyje jak król. Aż na usta cisną się
      słowa "Polska rzeczywistość"... Prokurator, adwokat, policjant - to praca, a
      nie wypłata za siedzenie i piastowanie stanowiska.
      Jak można? No jak można nie pomóc? Okazać chodź trochę współczucia. Co zrobi
      pani prokurator jak jej dziecko dosięgnie przemoc w małżeństwie? Też załatwi
      wszystko przy stoliku z kawą? Czy dopiero wtedy zacznie sobie zdawać sprawę
      jaki to horror gdy ból zadają najblizsi...
      • fairy_tales_addict Re: Przemoc w rodzinie 17.03.05, 19:39
        >Jak można? No jak można nie pomóc? Okazać chodź trochę współczucia.
        niektórzy prokuratorzy/sędziowie/adwokaci/policjanci w ogóle nie mają w sobie
        odpowiedniej wrażliwości i nie nadają się do pomocy ofiarom takich przestępstw.
        inni wrażliwość tracą, bo na co dzień mają do czynienia z tym, o czym reszta
        społeczeństwa czyta od czasu do czasu w gazetach... tak to sobie tłumaczę, w
        żadnym razie nie usprawiedliwiam. no, ale wrażliwość wrażliwością, a problem
        leży w naszej fatalnej kulturze prawnej - a przecież dobrych wzorców nie trzeba
        szukać daleko (Skandynawia). nawet najlepsze kodeksy nic nie zmienią, jeśli nie
        zmienią się ludzie, którzy się nimi posługują.
        • irena.kotek Re: Przemoc w rodzinie 07.04.05, 14:34
          dobrych wzorców nie trzeba szukać daleko (Skandynawia).
          Tylko jak będzię pożądek, to nie można będzie w nim brać lapówek, za
          załatwienie spraw po znajomościach...wchodzić w układy czerpiąć korzyści...

          i każdy podatnik znający swoje prawa i obowiązki, nie da się oszukać...
          Dopuki będziemy milczeć i udawać ze nic się nie dzieję,będzie niesprawiedliwość
          i chaos...Pozdrawiam zyczę wszystkim szczęścia i spokoju Irena Kotek.
      • irena.kotek Re: Przemoc w rodzinie 07.04.05, 14:22
        Oni myśłą, iż jak będą trzymać się "razem w klanie prawniczo-prokuratorskim",
        to nic im nie stanie, a ich "stanowiska są wiecznę".Przecież, w śród nich też
        są kobiety, którzy doznają przemocy, Ja znam taką pani prokurator, która nie
        możę nikomu powiedziać, iż jest bita przez męża-adwokata w Sądzie Okręgowym,
        wolała od niego odejść i udawać separację...I taki, który sam biję, nas
        sądzi...Pozdrawiam irena Kotek
    • kasialu1 Nadzieja.... 17.03.05, 19:52
      Artykuł mówi o wtórnym zranieniu osób doznających przemocy w rodzinie przez prokuraturę, sędziów, policjantów. Jest to problem z
      którym często spotykają się ofiary przez co niejednokrotnie faktycznie rezygnują z szukania pomocy. Powtórnie poniżanie,
      oskarżanie, niesłuchanie, obwinianie potęguje w tych kobietach mechanizm wyuczonej bezradności. Również mam wrażenie, że i ten
      artykuł może pogłębić w kobiecie przekonanie, że lepiej nie robić nic. Nieprawda. Można i to wiele mimo faktycznych "utrudniń"
      prawnych. Potrzeba tylko do tego odrobinę wiedzy i chęci społeczeństwa.
      W Polsce jest wiele instytucji, które pomagają świadomie przeciwstawiać się przemocy osobom jej doznającym i świadkom.
      Przede wszystkim trzeba podkreślić, że bez pomocy z zewnątrz bardzo trudno tym osobom głośno i wyraźnie powiedzieć NIE!!! często
      osoby te nie wiedzą jakie mają prawa i jak mogą je egzekwować.
      Dlatego zamiast pisać o tym co złe może warto napisać o tym co dobre i potrzebne tym osobom?!. O tym, że istnieją instytcje, które
      udzielają bezpłatnych porad prawnych, psychologicznych. O tym, jakie Policjanci i Dzielnicowi mają obowiązki. O tym, jak mogą
      pomóc świadkowie przemocy... Tych informacji,które moga okazac się pomocne jest naprwdę wiele. A co najważniejsze, są osoby którym
      te informacje pomogły przeciwstawić się przemocy.

      Jestem członkiem Stowarzyszenia na Rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia". Katarzyna Lu
      www.niebieskalinia.org
    • renate_s Re: Przemoc w rodzinie 20.03.05, 20:23
      Do autorki.Chce zwrocic uwage na pewna sprawe.Zachowanie pracownikow
      sadu ,sedziow itd.Skad przeswiadczenie o zupelnej bezkarnosci?Sama niedawno
      mialam sprawe w sadzie ,zlozylam pozew przeciwko nieuczciwej firmie i
      potwierdzam:sad nalezaloby podac do sadu!Poniewaz wierze ,ze maly kamyczek moze
      spowodowac lawine, mam propozycje:doradzcie co robic kiedy sad(
      sedzia ,urzednik) w oczywisty sposob lamie prawo:nie zwraca uwagi na dowody,nie
      pozwala dojsc do glosu itd.Kolejne odwolanie to koszty na ktore nie kazdy moze
      sobie pozwolic.Gdzie mozna zaskarzyc sedzie?Jak sobie radzic kiedy w sadzie nie
      mozemy znalezc sprawiedliwosci.Moze to jest temat do nastepnego artykulu?
      • irena.kotek Re: Przemoc w rodzinie 07.04.05, 15:01
        Witaj Renata, korzystam z www.poradaprawna.pl/
        Też chodiło mi w tym artzkule, że by "wymiar sprawiedliwości ma wymierzać
        sprawiedliwość", a nie kryć przestępców, bo nie mają dla nich miejść w
        więzieniu, czy forszy na utrzymanie, dla tego naszy dzieci muszą uciekać z
        domów...bo nie mamy inego wejścia...

        Ja w marcu 2005 roku złożyłam zażalenie " O zmianę calego składu sędziowskiego",
        to możesz zrobić jesli masz taki dowody jak ja o stroniczośći...
        Wsześniej napisałam do Rady Adwokackiej i Radców prawnych, na adwokata i
        radcę,po 0,5 roku uzyskałam odpowiedż, bezskuteczną - klan prawniczy "kryją
        swoich" po mimo dowodów i faktów.Oni myśłą, iż jak będą trzymać się "razem w
        klanie prawniczo-prokuratorskim", to nic im nie stanie, a ich "stanowiska są
        wiecznę", bo nik ich nie kontrolujuę i za nic nie odpowiadają.Nawet jak
        wiedzą,że się myłą...nic nie jesteś w stanie udowodnić...zawodowa
        solidarność...nie można walczyć z całym systemem, który stworzył sprzyjającę
        warónki dla "bandytów".
        Nasz Rząd działa powoli,przeciż to nie ich dzieci i
        żony cierpią, znam również mężów którę też cierpią, ale ich jest 5%, a kobiet
        95%.
        Wicepremier Izbaela Jaruga-Nowacka (UP) wyjaśniała mi rok temu będąc we
        Wrocławiu, że prace nad projektem zaczęły się już trzy lata temu, ale długo
        trwało uzgadnianie go z Ministerstwem Sprawiedliwości. Przekonywała, że ustawa
        daje policji instrumenty do szybkiej pomocy ofiarom przemocy domowej.
        Podkreśliła, że zapis zakazujący bicia dzieci ma na celu edukację, a nie
        karanie rodziców.

        Ale Dopuki będziemy milczeć i udawać ze nic się nie dzieję,będzie
        niesprawiedliwość i chaos...Pozdrawiam zyczę wszystkim szczęścia i spokoju
        Irena Kotek.

        Gdzie po darmową poradę przez cały rok we wrocławiu?
        opr. rg 21-02-2005 , ostatnia aktualizacja 21-02-2005 20:19

        Dolnośląskie Stowarzyszenie Pomocy Ofiarom Przestępstw "Karta 99", ul.
        Włodkowica 23, tel. 344 66 33

        pon.-czw. g. 12-17, pt. - spotkania z psychologiem

        Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, ul. Wierzbowa 5, tel. 346 91 00

        pon., wt., czw. g. 9-15, śr. 10-17

        Uniwersytecka Poradnia Prawna, Wydział Prawa UWr, ul. Więzienna 10/12, tel. 375
        20 09

        pon.-pt. 16-18

        Biuro Porad Obywatelskich, ul. Szajnochy 12, tel. 344 84 39

        pon., czw. g. 12-18 , wt., śr., pt. g. 12-16

        Okręgowy Inspektorat Pracy we Wrocławiu, al. Zielonego Dębu 22, tel. 371 04 31

        pon.-pt. g. 11-18

        Zarząd Regionu NSZZ Solidarność Dolny Śląsk, pl. Solidarności 1/3/5, tel. 781
        01 65

        wt., czw. g. 8-16

        Przeczytaj artukul "Tatuś alkoholik" www.puellanova.pl/index.php?
        showart=44 i inne moje odpowiedzi.
        Z poważaniem Irena Kotek
    • irena.kotek Przemoc w rodzinie 07.04.05, 15:10
      Dzienkuję wszystkim,
      kto nam wierzy i nie wierzy, nie wszystko udało się wyjaśnić na forum, ale
      jesli ktoś ma pytanie mogę odpowiedzieć...
      Pozdrawiam zyczę wszystkim szczęścia, zdrowia i spokoju w waszych domach...

      Irena Kotek z córką.
    • chemo Nienormalny kraj 14.04.05, 15:23
      To jakiś koszmar... czytałam niedawno wspomnienia Polki zamieszkałej w Niemczech (I. Berezowska "W cieniu tyrana", www.mybook.pl/6/0/bid/18) i tam wszystko wyglądało inaczej - pomoc adwokata, pomoc psychologa, natychmiastowy (skutecznie egzekwowany!) nakaz wyprowadzenia się z domu męża maltretującego rodzinę!!! A u nas kobieta ucieka i tuła się z dziećmi po przytuliskach...
    • 772317b Przemoc w rodzinie 17.11.07, 23:40
      mam na imię Asia, lat 23, jestem szczuplutka blondynką.
      Mam dziecko z facetem, ,który pobil mnie pierwszy raz, jak byłam w
      ciąży z pierwszym dzieckiem.
    • 772317b Przemoc w rodzinie 17.11.07, 23:48
      mam na imię Asia, lat 23, jestem szczuplutka blondynką.
      Mam dziecko z facetem, ,który pobil mnie pierwszy raz, jak byłam w
      ciąży z pierwszym dzieckiem.
      Było to w szpitalu, kiedy leżalam z zagrożoną ciążą.Coś mu się nie
      spodobało i mnie uderzył w twarz.
      Od tej pory dzieje się tak bardzo często.
      Mówi, że jestem zła i w ogle
Pełna wersja