ewusiam1 01.04.11, 22:54 Zostaw go, dobrze Ci radzę... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
myszaaa163 List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 00:47 Przed podjeciem decyzji idz do terapeuty. Tak,Ty... Odpowiedz Link Zgłoś
majka1525 Re: List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 01:13 skoro takie byly relacje miedzy wami trzeba bylo to zrobic dawno temu,a nie dopiero teraz gdy zbankrutowal... Odpowiedz Link Zgłoś
watersnakes2 Re: List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 07:18 " Niestety mąż nigdy nie brał serio moich zastrzeżeń, dotyczących jakichkolwiek jego zachowań i nigdy nie traktował mnie jako partnerki w rozmowach" Sama wlazlas w to bagno droga autorko. Zawsze mnie zadzwia, jak slysze ze pil i bil czy po prostu nie szanowal przed slubem, a mimo to do niego doszlo. Przepraszam, nie umiem ani wspolczuc, ani pochylic sie nad takimi kobietami. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 09:35 Szczerze mówiąc, jak list zaczyna się od tego, ze 28 letni maz załozył spolkę i cąły czas nie grało, a kończy się ponad 22 lata pózniej to ja w niego nie wierzę. Nie da się prowadzić firmy przez 22 lata nieumiejętnie zarządzając ludzmi i robiąc dlugi. Po prostu się nie da! Takie firmy plajtują góra po 10 latach. Poza tym, mozna coś doradzić kobiecie, krórej 28 letni maz azłozył firme, ona wyhjechała za nim i zatrudnila sieu niego, a po 10 latach widzi , ze do idzie donikąd, a nie wtedy , kiedy widzi po 22 latach, ze to idzie donikąd. Przez ten czas w zasadzie kazda kobieta juz na tyle osadzona w noym kraju znalazłaby dla siebie przestrzeń, bo zna jezyk! nie wierzę w ten list w ogóle. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 09:39 A przepraszam, czytałam nieuwaznie - jestescie małzeństwem od 28 lat ...a w Niemczech od kuilkunastu lat. Jak to mówią, jak ktoś z kimś 28 lat siedzi na kupie, to chyba wczesniej mógł się zorientować , ze cos nie gra . Ajka chcesz zaczynać zycie od nowa to masz ostatni gwizdek - mozne na poczatek nei rozwód , ale rozdzilenosc majątkowa , a ty szukaj pracy gdzies indziej - po kilkunastu latach w Niemczech znasz już język perfect. Odpowiedz Link Zgłoś
piggy1 Re: List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 21:10 Czytałaś początek bez zrozumienia. W liście nie jest napisane, że mąż założył firmę w wieku 28 lat, tylko że jest jej męzem od 28 lat. Moim zdaniem autorka powinna była juz dawno przeprowadzić rozdzielność majątkową. Nie trzeba w tym celu się rozwodzić ani być w separacji. Nic straconego jeszcze, powinna jednak zrobic to jak najszybciej. Oczywiście, będzie musiała w sądzie udowodnic, które składniki majątku są jej, ale to juz zupełnie inne sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
squirrel9 Re: List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 09:50 Mysle, ze tu przydałby się dobry prawnik i rozwód z podziałem majątku tak by żona miała dach nad głową. Tylko, że o tym trzeba ze sobą rozmawiać. Trudne relacje w małżeństwie i brak komunikacji, w sytuacji takiej jak opisana, powodują wylewanie żalów za całokształt, rozdrapywanie ran a nie wspólne działania. Firmę pewnie dotknął KRYZYS i być może trzeba ją zamknąć, może ogłosic upadłość. Odpowiedz Link Zgłoś
tomekdabrowski57 List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 12:03 najpierw prawnicy potem krótka piłka z tym dziwnym facetem i sprawa ostatnia jesli go kochasz i on ciebie także i dotrze do niego to wszystko co sie dzieje ,to mozna zaryzykować coś dalej a jak nie to olej go i idz własną droga,bo w swojej głupocie to on utopi i siebie i ciebie a terapia się przyda oboigu, dobra terapia indywidualna zreszta nie powinnas być lojalna i rozwiedz sie Odpowiedz Link Zgłoś
zonaniezona1 List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 13:13 No cóż istoto bezwolna. Prezentujesz postawę nazwaną syndromem ofiary .... Przylgnęłaś toksycznie do faceta. Chciałabyś w facecie widzieć Boga - a on jest tylko człowiekiem. Zastanó się 1. Co możesz dla Siebie zrobić ; 2. Jak zabezpieczyć sobie mieszkanie; 3. Jak dalej żyć . CZyli skup się na Sobie. Weź prawnika itd. CZasem trzeba stanąć na własnych nogach , a nie przylgnąć jak bluszcz do faceta. Co więcej ... - nie wiem . Płacząc nad spoba i popadając w depresję nic nie zdziałasz - patrz w przyszłość , a nie w przeszłość ... Odpowiedz Link Zgłoś
nutka_re Re: List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 13:14 No to pokusiłabym się o bycie niezależnym postronnym obserwatorem. I współczuję. I jej i jemu, jemu bardziej. Coś mi sie wydaje,że szanowna pani w życiu zawsze jest na "nie", lubi jej się niepodobać, natomiast zbyt mało w niej życia by coś z tym robić a nie tylko gderać. Pewnie prawie całe życie na utrzymaniu męża i teraz jak grunt się osuwa to całe czarnowidztwo z niej wychodzi i agresja w stosunku do męża. Kobita nawet sobie pracy nie potrafiła znaleźć tylko w firmie męża (niby w Niemczech utrudnione możliwości pracy w JEJ zawdzie ale w firmie męża to pewnie też nie pracowała w swoim), czyli podwójnie na jego utrzymaniu. I jak widziała,ze mąż nie kieruje firmą dobrze (jej zdaniem) to powninna moze jakieś studia albo choćby kurs zarządzania zrobić, pomóc a nie tylko "nie podobało mi się". No, chyba,że bycie córką "prawnika i ekonomisty" miało wystarczyć na całe życie. Teraz, gdy firma w upadku (niewykluczone,ze to ten kryzys) to żona zieje jadem. Wyobraźcie sobie życie faceta po 28 latach z taką kobietą. Tylko się powiesić. Odpowiedz Link Zgłoś
zonaniezona1 Re: List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 13:21 W tym samym czasie pisałam swój post o podobnej wymowie. Życie to nie bajka - a życie przedsiębiorcy nie jest usłane rózami .... Odpowiedz Link Zgłoś
nutka_re Re: List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 14:19 Mnie po prostu szlag trafia jak widzę/czytam takie głupie mimozy, wiszące całe życie na mężu, pełne pertensji o wszytko a już najbardziej o to,że nie są pratnersko traktowane. Podawanie jako argument tekstu "Jestem córką ekonomisty i prawnika, mam pęd do wiedzy, czytuję około ośmiu książek miesięcznie z różnych dziedzin" w kontekście tego co i jak pisze nie świadczy dobrze o poziomie intelektualnym piszącej. Gdyby w firmie mojego męża działo się źle od trzech lat to zamiast czytać około ośmiu ksiązek z róznych dziedzin przeczytałabym to co potrzeba. Wiedziałabym jak zamknąć czy ratować firmę a nie "zakończyć agonię". Tym bardziej, ze właśnie maż pewnie wie, że już za późno na zgłaszanie upadłości gdy wartość zobowiązań dawno przekroczyłą wartość spółki. Będzie ratował spółkę po to by tym współnym majątkiem nie odpowiadać. A kobieta kolekcjonuje proszki. Q...a mać, kolekcjonerka się znalazła. Ciekawa jestem, czy jej mąż też nie płaci pensji, czy musi płacić. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 13:52 >obita nawet sobie pracy nie potrafiła znaleźć tylko w firmie męża (niby w Niemczech utrudnione >możliwości pracy w JEJ zawdzie ale w firmie męża to pewnie też nie pracowała w swoim), czyli >podwójnie na jego utrzymaniu. Bez przesady, moze co? Nie zatrudniłby jej, to i tak musiałby kogoś zatrudnić, a tak to pracoala "na swoim", wiec bardziej jej zalezalo. Nie znosżę takich patafianów , którzy wyciągają wnioski nie wynikajace z tekstu - wg ciebie praca w firmie rodzinnej to nei praca , tylko "POZOSTAWANIE NA CZYIMŚ UTRZYMANIU" ? To sobie tak popracuj, np. w handlu i pogadamy! Odpowiedz Link Zgłoś
nutka_re Re: List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 18:13 Musiałby albo by i nie musiał zatrudniać. Jak sama autorka pisze, postanowiła "zatrudnić się u niego, gdyż wizja siedzenia w domu mnie przerażała". Nic tu o tym, ze on potrzebował pracownika, ona miałą kompetencje. No i ta niechęć do zatrudnienia żony też pewnie nie bezpodstawana. Ale ona nie miałą oporów z zatrudnianiem się u męża którego nie saznuje, nie poważa i uważa za marnego szefa. Nie znoszę takich patafianów którzy czytać ze zrozumieniem nie potrafią albo czytają co drugie słowo. Odpowiedz Link Zgłoś
elizabeth7 Re: List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 20:11 Gdy sie nie ma zaufania do mengerskich talentow meza a wrecz przeciwnie,to sie robi rozdzielnosc majatkowa. Trzeba tylko nastawic sie na to,ze jak jemu biznes wyjdzie to jest to jego kasa a nie wspolna. I tego zwykle zal. Jak bylo dobrze to zonie nie przeszkadzal brak porozumienia i partnerstwa. Z mezem pewnie umawiala sie tylko na dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
zonaniezona1 Re: List: Mój mąż-mój wróg 02.04.11, 13:19 A i jeszcze jedno... Nie wiem czy autorka jest przewrażliwiona czy nie.... Jest kryzys- dużo firm upada - widać, że facet walczy o firmę jak lew. Autorka mu raczej nie pomaga.... FAcet też ma ciężko- szczególnie z żoną, która obwinia, ocenia i nie szanuje. Jęczy, ale nie odchodzi..i jeszcze szantażuje emocjonalnie samobójstwem. Niech autorka pójdzie do psychologa...to moze im dwojgu wyjść na dobre! Odpowiedz Link Zgłoś
romy_sznajder Jestem córką ekonomisty i prawnika 03.04.11, 03:05 "Jestem córką ekonomisty i prawnika" Szozda, Szozda, cudowne dziecko dwóch pedałów. Odpowiedz Link Zgłoś
firenza to co piszecie jest po prostu podłe... 03.04.11, 16:34 Mąż wyprowadza wspólny majątek, zadłuża firmę i nie wypłaca pensji, co jest niezgodne z prawem a wam się wydaje, ze żona ma zamknąć muzię w ciup, siedzieć cicho i podawać drinki z parasolką??????? Rozumiem o czym piszesz, sama z mężem jakiś czas temu prowdziłam frimę, gdzie on był dyrektorem a ja pracownikiem przejmującym się bardziej wszystkim niż on. Ustawiałam pracowników, którym on później odpuszczał, wspierałam pomagałam, żyrowałam kredyty, inwestowałam cała moją wiedzę i talent w rozwijanie jego firmy a nie mojej kariery. I też przez kilka lat widziałam jak wszystko coraz bardziej chyli się ku upadkowi. Na początku wydawało mi się że się nie znam, później wspierałam go bo wydawało mi się że w chwili kryzysu żona powinna murem stać za mężem i dodawać mu odwagi, a nie krytykować i stwarzać problemy, a na koniec bo żal mi było tych wszystkich lat i włożonych pieniędzy. Paradoksalne, ale pomogła mi koleżanka, należąca do grupy wsparcia DDA. Zrozumiałam, że moja sytuacja przypomina sytuację osoby wspóluzależnionej i że pomagając mu i kryjąc jego błedy przedłużam tylko agonię firmy. Nie przeżyjesz za niego życia, nie podejmiesz decyzji, a jak chcesz to robić powinnaś mieć własną firmę. Inaczej będziesz się wikłać w układy domowo-pracowe i się zagryziecie. On ma prawo postępować tak jak chce i uważa za słuszne, ty jednak masz prawo nie akceptować decyzji dotyczących zarządzania wspólnym majtkiem. Musisz to na spokojnie i bez histerii przedyskutować z mężem - spisać wszystko to co włożył w firmę, zaległe pense itd. Może cię zaskoczyć jak duża będzie to suma. I zacząć się przybotowywać na plan B - który zawsze może się zdarzyć. Niezależnie od wyników rozmowy NATYCHMIST musisz wystąpić o rozdzielność majątkową - to nie oznacza przecież rozwodu i wszyscy myślący ludzie prodwadzący działaność tak robią - zawsze może się powinąc noga. I jeżeli możesz idź na terapię. To że znosisz taką sytuację od lat nie jest przypadkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
minkat List: Mój mąż-mój wróg 03.04.11, 20:04 Idz do prawnika, doradcy finansowego, zorientuj sie jak mozesz oglosic bankructwo i dowiedz sie jak bardzo Twoj maz jest zagrozony zgloszeniem do prokuratury z powodu "Insolvenzverschleppung"(nie znam polskiego terminu na to). Poza tym jezeli spolka jest z o.o. to chyba nie masz czego sie bac jesli nic nie podpisywalas. I zacznij szukac innej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
mar_kra3 Re: List: Mój mąż-mój wróg 06.04.11, 12:18 ... trudno sie nie zgodzic.... Czy jestes gotowa, czy nie, czy masz wizje, co dalej, czy nie, zostaw faceta... natychmiast. I natychmiast idz do sadu po rozwod, moze jeszcze cos sie da uratowac.. Odpowiedz Link Zgłoś
ladyjm Re: List: Mój mąż-mój wróg 07.04.11, 16:37 zostaw go zanim bedzie za pozno Odpowiedz Link Zgłoś
villianna List: Mój mąż-mój wróg 09.04.11, 08:24 Tu się nie ma co zastanawiać co by było gdyby, tylko trzeba jak najszybciej działać. Wynająć prawnika by pomógł autorce ocalić cokolwiek ze wspólnego majątku, zanim go zlicytują. Z szybkim rozwodem włącznie, skoro nie pomyśleliście wcześniej o rozdzielności majątkowej. Zamiast siedzieć nad szufladą pełną leków może trzeba poszukać nowej pracy, nowego źródła dochodu? Odpowiedz Link Zgłoś