Dodaj do ulubionych

Uzależnienie od komputera

08.05.05, 18:51
Niektorzy mogą nie odróżniać 2 pojęć: uzależnienie i fascynacja.Moim zdaniem
internet jest 8 cudem świata a to czy ktoś korzysta z niego 2 czy 10 godzin
na dobę to jego prywatna sprawa (pod warunkiem że nie zaniedbuje codziennych
obowiązków i nie traci kontaktu z realem). Uzalezniaja sie ludzie podatni na
wszelkiego typu używki- zarówno materialne jak i intelektualne (internet
zaspokaja obie).
Obserwuj wątek
    • maria342 Re: Uzależnienie od komputera 09.05.05, 00:18
      Jest to prada! Smutna prawda! Obecna doba burzliwego rozwoju postępu
      i techniki skazuje człowieka na samotność... Ludzie zamykają się w sobie
      i w czterech ścianach. Telewizor, komputer i telefon komurkowy wystarczja,
      ażeby przetrwać prze zdzisiejszy dzień, wieczór i... od jutra znów to samo...
      Smutne, ale prawdziwe. I bardzo wygodne... Można do woli romansować, randkować,
      zdradzać - nie wychodząc z domu. Aż któregoś razu okaże się, że ....
      zagalopowaliśmy się za daleko... i często jest już za późno na odwrót.
      Pewien mój znajomy tak zawzięcie szukał pięknej, wspaniałej towarzyszki na
      resztę życia - przesiadując godzinami przy komputerze, że... aż nie zauważał,
      że jego własna firma podupada.
      Dzisiaj - nie ma już firmy, nie ma żony i nie ma tej innej, wymarzonej...
      • canx heh 09.05.05, 00:40
        a artykul o uzaleznieniu od netu przeczytalem sobie w necie....
    • k4free Mały modelarz uzależniony od kleju? 09.05.05, 03:56
      Rozumiem, że młodzeńcy w latach 70-tych i 80-tych
      którzy namiętnie kupowali co miesiąc numery "Małego Modelarza"
      byli uzależnieni od kleju, nożyczek i kartonu?

      A stolarze są może uzależnieni od młotka i gwoździ?

      Czy ktoś kto jest tylko kibicem sportowym i ogląda co tydzień
      mecze w telewizji (nawet nie na żywo) i gdy ominie kolejkę,
      to może się zdarzyć, że rozdrażniony przyłoi żonie...
      ...jest uzależniony? Pewnie tak...

      Ale czy ktoś, kto strzyże trawę na boisku piłkarskim, bo taka
      jest jego praca (i musi robić to codziennie, bo taka jest
      natura jego obowiązków - trawa rośnie cały czas) też jest
      uzależniony? Czy tylko jest sumienny (niestety z obowiązku)?

      Czy ktoś, kto musi wypełniać treścią jakiś portal (bo z tego żyje)
      albo zajmuje się moderowaniem jakimś forum hobbystów (bo tam
      spotyka ludzi o podobnych zainteresowaniach) jest uzależniony
      od internetu? Czy też od swoich zainteresowań (których kultywowanie
      internet jako sprawne narzędzie pozwala mu uprawiać w nadmiarze).

      Czy psychologowie "dyżurni" wypowiadający się namiętnie dla Gazety
      Wyborczej czy TV (jak swego czasu Samson, Czapliński, Eihelberger)
      są może uzależnieni od Gazety Wyborczej i od Telewizji?

      Czy ktoś, kto pisze bloga czytanego przez tysiące ludzi jest
      uzależniony od internetu, czy też od ich "admiracji", której
      łaknie - a wirtualny sposób uprawiania kontaktów interpersonalnych
      pozwala tej admiracji doświadczyć łatwiej niż w realu (skoro ludzie
      są uzależnieni od zdobywania pokarmu i zarabiania pieniędzy i każdego
      dnia są dla tego człowieka nieosiągalnie normalnie...

      Chyba że dopiero np. wieczorkiem, po kolacji, kiedy sobie surfują
      po sieci...

      Tyle trudnych pytań bez odpowiedzi...

      Czy psycholog uzależniony od "odkrywania przed nieświadomą gawiedzią"
      natury ludzkich uzależnień nie jest aby "klejem i młotkiem" w rękach
      Gazety, której redakcja uzależniona jest od nakładu i poziomu sprzedaży,
      bo wpływa on na ceny sprzedawanych reklam?

      Czy kobiety uzależnione od "Wysokich Obcasów" mają problemy kiedy
      chodzą boso?

      Czy potrafią chodzić boso ale w ostrogach?
      Czy ostrogi przyprawia im dopiero "wszechwiedząca" redakcja?


      Czy Kościół Informacji XXI wieku oferuje zbawienie?

      Czy możliwa jest równowaga w świecie wirtualnych złudzeń,
      które produkujemy i sprzedajemy masowo?

      PS. Czy uzależnienie od niedzielnej mszy albo niedzielnego grilla
      jest mniej szkodliwe czy bardziej szkodliwe od ciągłego zmieniania
      butów, które już nie mieszczą się w szafie?
      • beeeta Re: Mały modelarz uzależniony od kleju? 09.05.05, 10:08
        A ja myslę, ze kiedy nie chce ci sie wyjśc na spotkanie z paczka znajomych, bo
        wolisz pogadac na czacie czy forum, jeśli nie chce ci sie pojśc z żoną do
        łózka, bo wolisz poświntuszyć na czatach, nie chce ci sie spotkac z kumplem, bo
        wolisz przesłać mu dowcip mailem - to znak że jest żle. Jeśli inernet nie jest
        dodatkiem ale staje sie życiem - wbrew pozorom tak dzieje sie bardzo często.
        Kiedyś po wejściu do domu z pracy włączało sie radio, poxniej telewizor - teraz
        podstawa komputer. Jesli moj mąz po powrocie do domu po trzech dniach, zanim
        porozmawia ze mną musi sprawdzić jakie piosenki śicągnęly mu sie przez ten
        czas - a ilośc nagranych płyt już od dawna przekracza możliwości przesłuchania
        ich , to to jest już irracjonalne , głupie czy to uzależnienie?
        • abc1abc2abc3 Re: Mały modelarz uzależniony od kleju? 09.05.05, 12:24
          Tak autor(ka?) artykułu jak i ty mylisz dwie, zupełnie odrębne, sprawy:
          patologie społeczne (brak troski o dzieci, rozpad pożycia małżeńskiego,
          zaniedbywanie obowiązków i pracy) - z używaniem medium jakim jest Internet.

          Święte oburzenie na Internet, jako źródło wszelkiej wszeteczności i wszelkiego
          zła godne jest podobnego podziwu jak i każde polowanie na czarownice w XXI
          wieku... - widać, że autorom chodzi o coś więcej, niż narzekanie na rzekome
          "uzależnienie". Być może o to, że Internet wypiera gazety i Gazetę? Jest
          konkurencją dla TV? A może o to, że Internet to medium "dwukierunkowe" - każdy
          może nie tylko biernie odbierać - ale i sam być twórcą przekazu? W każdym
          razie bardzo boli autora (a i ciebie) coś, co ma doprawdy marginalne
          znaczenie... Czyli sprawa jest bardziej niż osobista.

          Wyobraź sobie sytuację, gdy np. masz męża. Mąż jest 100% przeciętny (czyli
          normalny) - lubi piwo, mecze, macie dwójkę dzieci w wieku szkolnym. Ale
          jeszcze do tego uważa że powienin się tobą opiekować - i dlatego choć macie
          komputer i stałe łącze z Internetem to nie pozwala ci go używać. Chciałabyś
          np. korespondować z siostrą (wyjechała do USA), ale cóż - mąż wie lepiej i
          zabrania ci. Bo uważa że mogłabyś się "uzależnić". Z biegiem czasu obcesja
          męża pogłębia się, małżonek bije "bo zupa była za słona". (Wskazówka - ty masz
          wykształcenie wyższe, on zawodowe.)

          Sąd orzeka twoje uzależnienie od Internetu, fakt że pan małżonek był
          uzależniony od papierosów i alkoholu nie jest rozpatrywany. Zamiast rozwodu
          dostajesz skierowanie na przymusowe leczenie.

          Fajne? Nie. Ale prawdopodobne. Zwłaszcza jeżeli jednym z zasadniczych zarzutów
          przeciw kobiecie w jednej z orzeczonych spraw było iż "nie odprowadzała dzieci
          do szkoły" (no bo wiesz... w III RP facet pohańbiłby się nie tylko gdyby raz
          na tydzień zmył gary, ale także jakby dopilnował czy dwunastolatek nie idzie
          na wagary).


          Internet jest formą KONTAKTU, w tym i z ludźmi. Negatywnie oceniane zachowania
          wystąpiłyby także i bez Internetu - choć być może o wiele później. Nota bene,
          ocena tych zachowań jest subiektywna - społeczeństwo "nieinternetowe" nie może
          pogodzić się z utratą monopolu na choćby więzi emocjonalne, bo jest to utrata
          "zysków".

          Z dwojga złego wolę kobietę "uzależnioną" od Internetu - niż babsko przepite
          wódą i śmierdzące tytoniem.


          Zwalanie na Internet wszelkich życiowych niepowodzeń (z impotencją włącznie)
          szybko może nas doprowadzić do jakże "odkrywczego" wniosku iż winna jest...
          umiejętność czytania i pisania.

          Tak! Cała nadzieja w analfabetach... ci tak łatwo nie uzależnią się od
          Internetu... będzą dalej oglądać obrazki w TV i o to właśnie chodzi.

          • beata.gomularz Re: Mały modelarz uzależniony od kleju? 06.11.05, 13:00
            ja wiem jak to jest ..... gdy ktoś godzinami uśmiecha się do monitora ...
            satatystyki są bezwzględne.. a stereotyp: mąż tyran z niższym wykształceniem
            i inne wymienione w poscie to skrajne przypadki ( babsko śmierdzące wódą i
            tytoniem). Jak bardzo wiem o tym możecie przeczytać na moim blogu www.w-
            lustrze-eljota.blog.onet.pl
            Pozdrawiam
            Piotrek - "jeszcze mąż" już uzależnionej w tarakcie rozwodu
    • sylwiastep Re: Uzależnienie od komputera 09.05.05, 08:36
      Ja sie zgadzam z autorem artykulu. Z przerazeniem obserwuje po sobie, jak mi sie
      ten czas przed komputerem wydluza, jak czuje sie 'chora' jesli nie sprawdze
      poczty kilka razy dziennie, jak nie potrafie juz sobie wyobrazic zycia bez
      internetu (np. pierwsza rzecza, o ktora zabiegalam po przyjezdzie do Kataru byl
      wlasnie internet)

      A najbardziej interesujaca dla mnie jest teoria, ze uzalezniamy sie, poniewaz
      mamy pelna kontrole nad 'wirtualnym zyciem', w przeciwienstwie do tego realnego.
      Teraz juz rozumiem, dlaczego :)
    • acrobat4 Re: Uzależnienie od komputera 09.05.05, 12:51
      wczoraj oglądałem "Przed zachodem słońca" i bardzo mądrze tam główna bohaterka
      powiedziała wspominając podróż do komunistycznej Polski: nie było reklam, tego
      pędu, tego zwariowania. Była co prawda szarzyzna, ale przynajmniej mózg
      człowieka był jakiś taki czysty.
      No i racja, bo dzisiaj liczy się szybciej, więcej, lepiej... chipy, procesory,
      komórki, komputery, wszystko jest DIGITAL, nawet ksiązki są już "digital"...
      TRAGEDIA!!!!!!!!!!
      Kiedyś sami zapędzimy się w kozi róg... w digitalny kozi róg.

      idę poczytać książke, ale zapewniam was, że nie w wersji digital ;-)
      pozdrawiam wszystkich, którzy bronią się przed tą zwariowaną techniką ;-)))
      • winka53 Re: Uzależnienie od komputera 24.10.05, 10:48
        ..ZGADZAM sie ..to jest wariactwo,ktore zaprowadzi do nikad....
        ale w czesci sami jestesmy sobie winni...bo wygodni..czy glupi na tyle????????
        juz przed laty mialam ten scenario...i potwierdza sie ..paranoja....
        pozdrawiam...jeszcze w realu,hihi...
    • k4free MAŁY KOPNIACZEK do przodu :-) 12.05.05, 05:45
      Nic a nic nie posuwa się ta dyskusja na "jakże ważny społecznie temat"

      Paniom polecam:

      "Asperger's syndrome (AS), is a pervasive developmental disorder commonly
      referred to as a form of "high-functioning" autism. Individuals with Asperger's
      are considered to have a higher intellectual capacity while suffering from a
      lower social capacity. The term "Asperger's syndrome" was coined by Lorna Wing
      in a 1981 medical paper; she named it after Hans Asperger, an Austrian
      psychiatrist and pediatrician whose work was not internationally recognized
      until the 1990s."

      en.wikipedia.org/wiki/Asperger's

      Ciekawe ilu to "małych profesorów" jest uzależnionych od internetu, nadrabiając
      trudności w kontaktach z ludźmi dzięki nowoczesnym narzędziom. Panie pewnie nie
      słyszały o jednym z takich cierpiących "na syndrom Aspergera". Facet nazywa się
      BRAM COHEN i jest genialnym twórcą diabełka o nazwie BITTORENT - to ustrojstwo
      jest w tej chwili odpowiedzialne za 30% RUCHU W CAŁYM ŚWIATOWYM INTERNECIE...

      Ale o czym ja gadam, przecież to gazeta (tylko?) dla tych, co mają nieco wyżej
      uniesione pośladki (dzięki obcasom) :-))) zatem realia inne tu chyba pasują...
      raczej inna część z tego "internetowego placka" (piechart) albo "przypalonej
      baby" - czyli następne 30% generowane przez ŚMIECIOWE FIRMY z całego świata
      (pokroju Agory) oferujące LOGA, DZWONKI, TAPETY, VIAGRY, RANDKI, SPAM oraz
      wszelkie możliwe HOAX-y...

      Zastanawia mnie - skąd takie wykluczające podejście do tematu: "jak już
      uzależnione to raczej baby, a jak baby to raczej od flirtu". No ale ja się nie
      znam, bo ostatni raz flirtowałem z koleżanką z psychologii, kiedy byłem na
      studiach :-)))

      Od tamtej pory zajmuję się komputerami a nie psycholożkami, ponieważ psycholożki
      nie są w stanie udźwignąć intelektualnie nawet marnej porcji wiedzy, jaką muszę
      w swojej głowie obracać codziennie...

      No i stąd ten problem być może?
      "Ja cię kocham... a ty śpisz" (intelektualnie)

      PS. Sorry za ten drwiący ton, ale właśnie przed chwilą zobaczyłem na głównej
      stronie portalu "Gazeta.pl" zajawkę z FORUM "WYCHOWANIE" >>
      • Pierwsze zakupy mojego malucha
      (przez mózg mamusi do kieszeni synka? teraz tak się bawimy?)

      No i ciągle nie mogę się nadziwić gdy na głównej stronie po lewej widzę:

      Kultura, rozrywka:
      - Film
      - Gry Online
      - Komórki
      - Książki
      - Magia, horoskop
      - Muzyka
      - Piłkarzyki
      - Repertuary kin
      - Telewizja

      Znaczy się - "KULTURA" to wedle portalu: "Film, Gry Online, Komórki, Książki,
      Magia" a "ROZRYWKA" to dla odmiany: "Horoskop, Muzyka, Piłkarzyki, Kino, Telewizja"

      No to czym, proszę państwa jest INTERNET? Nałogiem? Chorobą? Sportem? Biznesem?
      Skoro w ani w "Kulturze" ani w "Rozrywce" go nie ma...
      • panidonia Re: do przodu :-) 04.11.08, 02:12
        żałosny tekst.facet ktory chwaili sie,jaka towiedze przetrawia codzien....jeste
        "kolesiem" ,ktory nic na codzien nieprzetrawia............smutne
    • czarna.mucha Re: Uzależnienie od komputera 14.05.05, 22:35
      ja spedzam przed komputerem kila, albo i kilkanascie godzin dziennie - czytam w
      nim gazety, ogladam filmy, rozmawiam przez skype, czatuje ze znajomymi, pisze
      prace, wklepuje cyferki do excela, robie wykresy, szukam przepisow
      kulinarnych... Uzaleznienie - raczej ciezka koniecznosc...
      • katte5 Re: Uzależnienie od komputera 18.05.05, 15:59
        Nieprawda, spróbuj przez tydzień nawet go nie dotknąć. Myślę, że nawet na
        urlopie w tropikach będzie szukać e-kaffe:)
    • jaaga Re: Uzależnienie od komputera 03.06.05, 23:22
      Jestem jedną z tych osób, które BYŁY uzależnione od komputera, konkretnie od
      internetu. Na szczęście to minęło, sama nie wiem jak. Ale faktem jest, ze świat
      wirtualny stał sie tym, czym naprawdę żyłam. Tu miałam znajomych, rozrywkę, to
      było moje życie. Zarwane noce, astronomiczne rachunki za telefon, zaniedbana
      praca. Odzyskałam kontrolę nad tym wszystkim, ale jak teraz sobie ten czas
      (około 1,5 roku) przypomnę, to mi żal samej siebie.
    • olcia029 Re: Uzależnienie od komputera 01.11.05, 17:16
      Uzależnienie od internetu dotyka wielu osób. Moja przyjaciółka "zakochała sie "
      w koledze z internetu z czata. Obiecywał jej złote góry, małżeństwo, wspólne
      mieszkanie.... Ona we wszystko wierzyła i przez to rozpadło się jej
      małżeństwo, zniedbała dom, męża, dziecko.I nternauta przez ponad rok tak ją
      oszukiwał, ona wierzyła,że jest kochana, choć przez rok czasu nie widziała go
      nawet ani razu... To jakiś koszmar... Ale była tak podniecona i szcześliwa
      kiedy o nim mówiła, że aż trudno uwierzyć jak bardzo sie zaangażowała. A to był
      zwykly oszust, grał na jej uczuciach , a ona chciała w to wierzyć. Do tej pory
      w niego wierzy ,, mimom że go nadal nie wisziala. Mąż sie wyprowadził, a ona ma
      długi jak jej pomóc?
    • hermina5 Re: Uzależnienie od komputera 01.11.05, 20:43
      Zyję z komputera, Nim zarabiam i siedzę przy nim codziennie po kilka , albo i
      kilkanascie godzin. Gdyby nie komputer, musiałabym zapieprzać za 800 zł w
      hipermarkecie. Logiczne, że szwędam sie po internecie, w przerwach, bo
      zwariowalabym cały czas w dwóch podstawowych programach.
      Nie wyobrażam sobie zycie bez komputera, nei dlatego , że jestem uzalezniona,
      ale dlatego, że to moja praca...I przynajmniej jeszcze przez rok nie bedzie
      innej.
      Do szału doprowadzają mnie psycholodzy, któzry o kazdej rzeczy wypowiadają sie
      w ten sposób. Lampka koniaku dwa razy w tygodniu to alkoholizm, siedzenie w
      sieci to netoholizm, a przytulanie córki przez ojca to pedofilia...Uzaleznienie
      to taki stan, kiedy nie potrafisz przeżyć dnia bez sieci, a pracę rzuciłeś dla
      owej sieci...Warto by to rozróżniać trochę...A ludzie szukajacy miłości na
      czatach, wybaczcie, ale smucą mnie, bo pokazują tylko to, że nie umiemy
      rozmawiać między sobą, patrzac sobie w oczy.
      • pocahontas-inc Re: Uzależnienie od komputera 29.10.08, 08:58
        Cała prawda polega na tym, żeby znaleźć umiar w tym co się robi. Internet niesie ze sobą wiele możliwości, tylko od nas zależy jak je wykorzystamy, jeśli ktoś czegoś lub kogoś poszukuje to prędzej czy później znajdzie tam to czego szukał.
    • black.and.white Re: Uzależnienie od komputera. 26.12.05, 02:37
      "Zdrowy człowiek jest zdolny do pracy i do miłości. Uzależniony - przynajmniej
      do jednego nie."

      Ja od komputera jestem uzależniona, ale do pracy jak i miłości jestem zdolna.

      Więc jak?
    • abracadabra1 Re: Uzależnienie od komputera 26.12.05, 06:03
      Chyba jestem uzalezniona . U mnie komputer glownie sprowadza sie do gier .
      Oczywiscie mam strone startowa gazeta.pl widze wiadomosci wpadne na forum takie
      i owakie , przegoogluje cos co wpadnie mi akurat do glowy - skarbnica wiedzy
      wspaniala musze przyznac ale jak powiedzialam siedze na grach a niektore sa
      bardzo wciagajace . Jak robilam np Runescape RPG to zylam tym swiatem , snilo
      mi sie po nocach wiedzialam , ze musze zrobic to i tamto planowalam ale
      zapominalam o zyciu i zaniedbywalam dom . Oczywiscie nie jestem czlowiekiem ,
      ktory jest latwy na wszelkie uzaleznienia i znam swoje obowiazki ale
      sprowadzalam je do minimum .
      Tak tak gry wszelakie i to jest to osiagniecie internetu bo kiedys trzeba bylo
      miec partnera a teraz na Yahoo mozna grac wirtualnie i jeszcze osiagac rating.
      Czatowanie uwazam za glupie i nierealne , mialam kiedys ICQ i tez stracilam
      duzo czasu na pierdoly ale to szybko przechodzi .
      Nie lubie tez telefonow . Ograniczylam telefon do minimum a na dobra sprawe
      moj numer ma tylko maz i rodzice .Ale super mi z tym :-)poczty tez nie uzywam
      jedynie do zalogowania sie w grach .
      Maz tez troche zalezny , szachy online i backgammon i porno przeglada jak ja
      nie widze :-) a widze w jego historii ale niech tam nic nie mowie a czasem cos
      powiem ale niech mu tam co chlop to chlop
      Z drugiej strony w czasie wakacji zyje bez komputera i jakos da rade wyzyc
      chociaz czasem brakuje mi google , zeby sprawdzic co nieco .
      Ale ogolnie to nie wyobrazam sobie zycia bez komputera .
      • abracadabra1 Re: Uzależnienie od komputera 26.12.05, 06:10
        Oczywiscie czytam ksiazki prawdziwe ale jesli chodzi o muzyke , to taka z radia
        mam gleboko w d . Mam fajne wlasne radio na Yahoo gdzie moge sobie ustawic
        profil muzyczny , moge tez np wlaczyc strone z sama muzyka disco i sluchac
        godzinami a nawet polskiego radia :-) Albo sciagnac utwory i stworzyc sobie
        wlasne CD. A "hity"i tak mnie dorwa w miedzyczasie
        bo nie mozna ich uniknac podobnie jak reklam
    • juliaorlowska Re: Uzależnienie od komputera 11.07.06, 11:22
      Nie rozumiem jak psychoterapeuka Tatiana Ostaszewska-Mosak może w swoich
      wypwiedziach używać określenia "świr komputerowy" mówiąc o osobie uzależnionej
      od kompuera. Takie sformułowania śiadczą o niekompetencji pani Tatiana
      Ostaszewska-Mosak.
    • tanczacy.z.myslami 1/ Artykuł sprzed 3,5 roku 2/ chyba mylenie pojęć? 04.11.08, 09:44
      ciapa7745 napisała:

      > Moim zdaniem
      > internet jest 8 cudem świata

      Po pierwsze - artykuł jest sprzed 3,5 roku i od tego czasu rola internetu w naszym życiu jeszcze wzrosła; uzależnienie od internetu jest tak samo szkodliwe jak brak umiejętności posługiwania się komputerem i internetem

      Po drugie - uzależnienie od komputera a uzależnienie od internetu to nie to samo, i pani terapeutka chyba to myli. Ktoś może używać internetu w rozsądnych ilościach, za to tracić czas, zdrowie i pieniądze na ciągłej grze w gry komputerowe, niekoniecznie w internecie.
      Wprawdzie nie grożą tu flirty z postaciami z gier komputerowych, ale... "Strzyżonego pan Bóg strzyże" :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka