Dodaj do ulubionych

Tata rodzi

24.12.05, 08:33
najwyzsza pora uhonorowac materialny i duchowy wklad ojcow w poczecie dzieci.
ostatecznie, bez tego wkladu caly interes do......
oczywiscie, mamy powinny byc docenione za dokonczenie sprawy, tak zrecznie
zaczetej.

w sumie gdy kobiety rodza, my, ojcowie, denerwujemy sie najbardziej, my
przezywamy bez jakiegokolwiek zainteresowania ze strony personelu medycznego.
No chyba, ze zdarzy nam sie stracic przytomnosc z nawalu wrazen. Co swiadczy o
naszej glebokiej wrazliwosci.
Wszystkim ojcom myslacym podobnie - wesolych Swiat i pomyslnosci w Nowym Roku.
Wiem, urodzilem dwoje dzieci, wlasna piersia wykarmilem!!! ;-{)
Obserwuj wątek
    • marta820 Re: Tata rodzi 25.12.05, 20:18
      tiaaa wspolczucia dla panskich dzieci miec tate idiote niemile uczucie wam
      facetom sie wydaje ze wasza gloria to pozyczyc plemnika i posiedzuec kilka h w
      szpitalu wielcy kochani idealni wrecz ojcowie sie znalezli jak czytam cos
      takiego to mi sie zygac chce zarzygani egoisci bosze jak ja mam ochote walnac
      takiego jednego z drugim ale tak porzadnie
      • jimmyjazz Poczucie humoru? 28.12.05, 10:26
        marta820 napisała:

        > tiaaa wspolczucia dla panskich dzieci miec tate idiote niemile uczucie wam
        > facetom sie wydaje ze wasza gloria to pozyczyc plemnika i posiedzuec kilka h
        w
        > szpitalu wielcy kochani idealni wrecz ojcowie sie znalezli jak czytam cos
        > takiego to mi sie zygac chce zarzygani egoisci bosze jak ja mam ochote walnac
        > takiego jednego z drugim ale tak porzadnie

        Żeby czasem cos zrozumieć, to trzeba mieć jeszcze poczucie humoru.
        Współczucia dla partnera.
        Ale takie teksty to sie sadzi z samotności i rozżalenia.
        • sergevna Re: Poczucie humoru? 28.12.05, 12:28
          Już to pisałeś ale pod innym nickiem. Daruj sobie.
          • jimmyjazz Re: Poczucie humoru? 28.12.05, 12:53
            sergevna napisała:

            > Już to pisałeś ale pod innym nickiem. Daruj sobie.

            To chyba jednak nie byłem ja. Tylko jeden nick mam ci ja.
            Widać ktoś miał podobne wnioski.
    • miss.hyde Re: Tata rodzi 25.12.05, 21:21
      > najwyzsza pora uhonorowac materialny i duchowy wklad ojcow w poczecie dzieci.
      > ostatecznie, bez tego wkladu caly interes do......
      > oczywiscie, mamy powinny byc docenione za dokonczenie sprawy, tak zrecznie
      > zaczetej.

      Jak to przeczytałam to myślałam, że posikam się ze śmiechu.:))) Nie wierzę, że
      to na poważnie.
      • martin_j Re: Tata rodzi 25.12.05, 21:56
        wydaje mi sie ze nie zrozumialyscie kolegi...
        ale coz jesli ktos nie ma poczucia humoru to najlepiej unikac takiego.
        Powodzenia i wspolcucia dla waszych mezczyzn.
        • miss.hyde Re: Tata rodzi 25.12.05, 22:24
          To ty chyba nie zrozumiałeś. A o mojego mężczyznę sie nie martw, jest bardzo
          szczęśliwy.
          Współczucia dla twojej kobiety.
      • kordonia Re: Tata rodzi 25.12.05, 21:58
        Ostatnio byłam na porodzie (pracuję w szpitalu) przedłużającym się i bardzo
        dla matki ciężkim. Matka nacierpiała się wyjątkowo, wszystkim było nam jej żal.
        Wychodząc z traktu porodowego natknelam się na uśmiechniętego, wyluzowanego i
        odbierajacego gratulacje przez telefon ojca. Kontrast był dla mnie strasznie
        dołujący......
      • cogito.ergo.zum sikaj dalej, to bylo do smichu 28.12.05, 11:33

    • paw-el Bog sie rodzi , la la la 26.12.05, 00:24
      Piekne sa te pary,
      Wesolych swiat.
    • kropek_oxford Generalnie prawie wszystkie mamy tu przesliczne. 26.12.05, 04:03
      Tym bardziej godne podziwu, ze sa w stanie, w ktorym chyba nie mysla o
      makijazu;)
      Chyba to prawda, ze ciaza paniom urody dodaje...
    • oldbay Re: Tata rodzi 26.12.05, 14:40
      Cudni są ci ludzie na zdjęciach.
      Aż mi się ciepło zrobiło jak na nich popatrzyłam.
      Zazdrość bierze :-)

      Dużo zdrowia na nowy rok!
      -
      oldbay
    • at_work Re: Tata rodzi 26.12.05, 16:34
      A jak już urodzi to...
      www.tato.net.pl
      • tata_tomek Re: Tata rodzi 30.12.05, 14:15
        at_work napisał:

        > A jak już urodzi to...
        > www.tato.net.pl

        Czasem następuje kontynuacja...
        np. www.tata.pl :((
    • neeki Re: Tata rodzi 26.12.05, 17:41
      tak oczywiscie. matka cierpi i rodzi a ojciec sie gapi i potem chce zeby i jego
      wklad uhonorowac. madrze by bylo po prostu przyznac ze to jednak matka nosi to
      dziecko 9 miesiecy i to ona w bolach rodzi. a wklas w postaci potrzymania za
      reke jest potrzebny ale niech wam panowie z tego powodu woda sodowa do glowy nie
      uderza.
      ja jak sobie czytam te relacje z polskich szpitali to mi sie gorzej robi. strach
      sie bac po prostu. w tym kraju nie ma szacunku dla kobiet a po szpitalach widac
      to w szczegolnosci. ciagle trzeba placic za znieczulenie ? i ciagle opowiadaja
      ze bol jest naturalny ? jezeli naturalny to czemu facetow nie kroja na zywca ? w
      zyciu bym nie rodzila w tym kraju
      • natkam1 Re: Tata rodzi 26.12.05, 23:05
        Ja tam jestem dumna z tego jak mój mąż przeżył poród, wiem,że dla niego to też
        nie było łatwe,ale starał się jak mógł,żeby wszystko ułatwić i
        pomóc...Pamiętajmy,że na porodówce rodzi się rodzina, a nie tylko więź matka-
        dziecko.
      • graga05 Re: Tata rodzi 26.12.05, 23:16
        Myslalam, ze te zdjecia robil mezczyzna i te podpisy, ale to kobitka,
        ciekawe. Rozczulanie sie nad tym, ze tatus potrzyma za raczke czesto oszalala
        z bolu kobiete, a potem jak urodzi to tak ladnie upozuje sie z mamusia
        (oczywiscie mile te zdjecia) to troszke obraza cierpiace przy porodzie
        kobiety. A tak naprawde ten bohaterski i wspolczujacy wklad mezczyzn to prawie
        nic, oczywisty od dawien dawna w cywilizowanym swiecie. Tak samo jak to ze
        rodzice siedza w szpitalu przy chorym dziecku. Czy ktos wywyzsza pod niebiosa
        tatusia, ze podmienia matke w szpitalu i robi mu zdjecia jaki to on
        wspolczujaco - kochajacy? Tez sie ciesze, ze nie mieszkam w kraju, gdzie to
        tatusiowie trzymajacy rodzaca za raczke juz nazywa sie rodzacymi tatusiami.
        Bleeee....
        • emaaaa Re: Tata rodzi 27.12.05, 20:39
          Droga Grago05.
          Nie komentuj jesli nie byłaś,nie widziałaś,nie rozumiesz i nie wiesz...nie
          wyobrazam sobie porodu bez mojego partnera i wydaje mi sie ze bez niego bylby
          tysiac razy bardziej bolesny.wydaje mi sie ze moj partner jakby przejął na
          siebie 50% bólu,ktory odczuwałam.Poza tym wniosl spokoj jakiego bardzo
          potrzebowalam w tamtych chwilach.To po pierwsze.
          PO drugie: nikt nam(kobietom) nie odbiera zasług i honoru pokazując na
          pierwszym planie tatusia,ktory trzyma nas za reke.Ja w kazdym razie nie czuje
          sie pokrzywdzona.Wrecz przeciwnie - jestem dumna.
          A juz w ogole nie zrozumiale jest dla mnie kpiace okreslenie o ojcu
          jako "wspolczujaco-kochajacym".Owszem kocha i to bardzo.Pewnie i wspolczul
          troche kiedy widzial jak krzycze.Ale tak naprawde nie ma co dorabiac zbednych
          teorii i wyglaszac krzywdzacych opinii wobec jednej czy drugiej strony(ojcow
          czy matek) bo tak to poprostu jest,ze kobieta nosi i rodzi a ojciec nie.Poza
          tym niejeden tatus gdyby mogl to chetnie przejalby te obwoiazki na
          siebie.Chociazby po to zeby byc wreszcie bardziej docenianymi w calej tej
          sytuacji.
          JESTEM ZA TATUSIAMI NA PORODOWCE!!
          A zdjecia,droga Panie ,sa jak najbardziej autentyczne i NIEPOZOWANE i cala w tym
          ich magia.pozdrawiamy
    • delicja Re: Tata rodzi 27.12.05, 10:26
      Mała prośba! Proszę już więcej nie pisac. NICZEGO- jeśli tak ma to wyglądac.
      Urodziłam zdrowego, bardzo duzego synka, porodu do dziś nie wspominam
      najlepiej. Moj mąż byl przy mnie-czym bardzo mi pomógł- ale pomimo, że mam
      olbrzymie pczucie humoru- Pana uwaga jet poprostu niesmaczna.
      Mam wrażenie, że dzięki "mężczyznom" takim jak Pan powstają skrajne ruchy
      feministyczne.
      Życzę zdrowej dawki obiektywizmu w Nowym Roku!
      • srsk Re: Tata rodzi 27.12.05, 16:13
        delicja napisała:

        > Mała prośba! Proszę już więcej nie pisac. NICZEGO- jeśli tak ma to wyglądac.
        > Urodziłam zdrowego, bardzo duzego synka, porodu do dziś nie wspominam
        > najlepiej. Moj mąż byl przy mnie-czym bardzo mi pomógł- ale pomimo, że mam
        > olbrzymie pczucie humoru- Pana uwaga jet poprostu niesmaczna.
        > Mam wrażenie, że dzięki "mężczyznom" takim jak Pan powstają skrajne ruchy
        > feministyczne.

        No cóż, jeżeli z powodu czyjegoś wygłupu powstają ruchy feministyczne, to ja
        współczuję tym feministkom, faktycznie są skrzywdzone przez los...

        A na poważnie: myślę, że tego typu "żartów" nie wypisują nieodpowiedzialni
        tatusiowie, tylko 14-letni pryszczaci młodzieńcy. Ocenianie "męskiej nacji" na
        podstawie zachowania kilku aktywnych, acz głupawych internautów jest bardzo
        nieodpowiedzialne.
        Fakt, pewnie niektórzy tatusiowie SĄ wyluzowani, nie od dziś wiadomo, że głupich
        nie brak, ale głupich mężczyzn i kobiet po równo.

    • triss_merigold6 Re: Tata rodzi 27.12.05, 10:45
      Nie za dużo tych wymagań? Od personelu na porodówce oczekiwałam uprzejmości i
      fachowości i podania znieczulenia a nie ćwierkania. Mąż przy I fazie porodu
      przydaje się do towarzystwa i to by było na tyle.
      • mkopek Re: Tata rodzi 28.12.05, 16:38
        Zapomnialas jeszcze dodac, ze tak poza porodem, na co dzien, to maz przydaje
        sie do zarabiania pieniedzy i noszenia zakupow w sklepie i to by bylo na tyle.
        Jak sie ciesze, ze nie jestem twoim mezem. Czy to nasza wina, ze to Wy musicie
        rodzic? Czego jeszcze oczekiwalas od faceta w czasie porodu?
    • greggaz Re: Tata rodzi 27.12.05, 11:50
      Byłem przy narodzinach mojej córki. Wcale nie potrzebuje być z tego powodu
      doceniany - po prostu byłem. Tyle mogłem zrobic. Nie miałem aparatu ani kamery -
      bo po co?
      Poród nie trwał długo - 5 godzin. Był jednak dla mojej żony wykańczajacy. Aby
      przyspieszyć poród podano jej podwójną dawkę OKSYTOCYNY (chyba tak sie pisze).
      Spowodowało to, iż skurcze zaczęły sie nakładać - nie było między nimi przerw.
      Skończyło sie to tym, iz w momencie, gdy rodziła się córka, żona straciła
      przytomność.
      Co pamiętam z porodu?
      Bezradność... Bezradność w zwiazku z bólem żony oraz bezradność w stosunku do
      kadry medycznej szpitala...
      Radość - po porodzie dostałem córkę do rąk - właśnie dzwoniłem do rodziny - gdy
      ona kichnęła do słuchawki - tego nigdy nie zapomnę (banalne, ale prawdziwe).
      Dziś ma 4 lata...
      • monia102 Re: Tata rodzi 27.12.05, 14:28
        Tak już jest ten świat zbudowany, że to kobieta rodzi a facet nie. Co może
        jeszcze zrobic? Nie przejmie funkcji rodziciela, chocby nie wiem jak chcial.
        Robi co moze - jest przy zonie przy porodzie, i czuje sie dumny, ze chociaz
        troche uczestniczy w calym procesie - wspierając kobiete duchowo. Nie zabierajmy
        im tego i nie winmy facetów, ze to my kobiety musimy cierpiec bole porodu. Moj
        maz byl przy mnie przy porodzie, miał slady paznokci wbitych w swoje dlonie
        przez kolejne 2 tygodnie, i wiem, ze duzo to dla niego znaczylo. CIesze sie ze
        tam byl, bo gdybym byla sama byloby mi gorzej.

    • bibliotekarka Re: Tata rodzi 27.12.05, 19:47
      Dla mnie to bzdury, na szczęście ktos wpadł na genialny pomysł żeby mężczyna
      stal przy glowie kobiety podczas porodu a nie przy lekarzu.Rodziłam syna 13 lat
      temu nie bede o tym opowiadac, moze opowiem jak wchodziły pielęgniarki w nocy i
      rzucały dzieci na łóżka i krzyczały karmienie....itd
    • shoovar Re: Tata rodzi 27.12.05, 21:49
      bylem obecny przy rodzacej zonie (w Kanadzie) a obecnie jestem na urlopie
      ojcowskim (zona pracuje) ktory mi sie za pare tygodni konczy i zaluje, ze sie
      juz konczy bo byl to jeden z najlepszych okresow w moim zyciu.
      Jak czytam powyzsze wypowiedzi to dochodze do wniosku ze Polska to jednak
      cierpi na brak kultury - zacietrzewienie zarowno z jednej jak i drugiej strony
      jest bagienno niske
      to wywijanie bolem porodowym jak flaga narodowa na pochodzie pierwszego maja
      jest zenujace...
      • sigrun Re: Tata rodzi 28.12.05, 14:58
        Razem z Mężem rodziliśmy cztery lata temu. Tak, "rodziliśmy" to chyba
        najbardziej trafne określenie. Skoro razem poczęliśmy i przebneliśmy przez
        następne 40 tygodni, postanowiliśmy być razem do samego końca. Mąż spisał się na
        medal. Jestem z niego bardzo dumna. Był dla mnie opoką i ukojeniem. Może dlatego
        zrezygnowałam ze znieczulenia ;-) Myślałam tylko o nim i o rychłym spotkaniu z
        naszym upragionym maleństwem. Mąż z natury wrażliwy i nieśmiały wykazał się
        naprawdę zimną krwią, choć dopiero za czwartym podejściem udało mu się przeciąć
        pępowinę ;-))) Do dziś pamiętam jego łzy, kiedy lekarka oznajmiła, że mamy
        córeczkę. To były wspaniałe chwile, które wspominamy niemal za każdym razem, gdy
        obserwujemy naszą pociechę śpiącą słodko w łóżeczku. Ból, krew, szwy, wenflon.
        kroplówka - to wszystko uszło gdzieś w cień niepamięci. Zostały tylko te
        niesamowite wspomnienia oraz chęć powtórki tego cudownego doświadczenia ;-)
        Myślę, że obecność ojców na porodówce nie tylko pomaga matkom w zniesieniu bólu
        i uspokojeniu się, ale wzmacnia dodatkowo więź młodego taty z nowonarodzonym. My
        kobiety mamy tą więź zacszczepioną chemicznie. Ojcowie natomiast, muszą to sobie
        zbudować sami od podstaw, dlatego pozwólmy im tego dokonać chociażby
        umożliwiając im standardowo poród rodzinny. Szkoda, że w Polsce nadal trzeba za
        taką "fanaberię" słono zapłacić.
        P.S. Piękne zdjęcia. Piękne chwile :-)
    • at_work Mam za sobą kilka dobrych doświadczeń 28.12.05, 14:31
      aż strach pomyśleć, jakie by one mogły być, gdybym się z żoną do nich nie
      przygotował.

      Bardzo warto jest się przed porodem
      podszkolić!
    • moja_opinia1 Re: Tata rodzi 29.12.05, 08:35
      Wiecie , co mnie rozwaliło? Otóz:Sylwia wieziona na cesarskie cięcie
      krzyczy: "Tylko nie zapomnij rozwiesić prania!". Żąłosne! Dwoje niby
      kochających sie ludzi będzie mieć dziecko, kobieta zaczyna rodzić i musi
      rpzypominać facetowi otakich duperelach?!! A co-on sam się nie domyśli,że
      trzeba powiesić?Poczeka aż pranie spleśnieje czy co?! Jenyyyy...Czy te baby
      wychodzą za mąż za dzieci,czy co?
      • sigrun Re: Tata rodzi 29.12.05, 08:49
        W przypływie adrenaliny mówi się i robi różne dziwne rzeczy. Ja też czekając na
        taksówkę, z narastającymi skurczami (większą część pierwszej fazy porodu
        przesiedziałam w domu), stwierdziłam, że jednak warto rozwiesić pranie. Na
        dodatek, gdy wszystko pięknie wisiało, zerwał się sznurek i całe pranie szlag
        trafił ;-P Następnego ranka po narodzinach naszej córci Mąż wrócił do domu i
        wszystko naprawił :-) Cóż, typowy przedporodowy syndrom wicia gniazda ;-)
    • dluuugi Re: Tata rodzi 30.12.05, 11:10
      Po pierwsze - nie rozumiem, czemu parę osób tak rozsierdziła żartobliwa
      wypowiedź cogito, na początku tego wątku. Naprawdę to jakieś chore
      przewrażliwienie (feministyczne?). Kobiety rodziły jak świat światem i nagle
      teraz zaczynają mieć pretensję do mężczyzn, że oni nie są w stanie tego robić.
      Po drugie - powszechna obecnie moda na obecność ojca przy porodzie trochę mnie
      irytuje. Nie zawsze jest to dobry pomysł i nie każdej parze wyjdzie na dobre.
      Mam wrażenie, że w wielu przypadkach mężczyźnie po prostu siłą, metodą
      indoktrynacji wmawia się, że to jest jedynie słuszne, że bardzo tego chce, i
      nie ma innego wyjścia. I biedaczek, zastraszony, godzi się, chociaż w głębi
      duszy ma opory. Które potem często okazują się uzasadnione. Zresztą podobnie
      myśli także wiele kobiet, moja żona kategorycznie twierdzi, że absolutnie nie
      życzyłaby sobie mojej obecności w ostatniej fazie porodu. "To kobieca sprawa,
      facet nie ma tu nic do roboty". Nie śmiejcie się, nie piszę tego jako
      porównania, tylko tak mi skojarzyło - podobny tekst wygłosiła do mnie przy
      okazji odbierania porodów naszej suczki - wyrzuciła mnie z pokoju i kazała
      tylko być w pobliżu i w gotowości :))
      • sigrun Re: Tata rodzi 30.12.05, 13:17
        Wiesz, wszystko zależy czy ktoś postrzega poród empirycznie czy fizjologicznie.
        Jeśli ten drugi aspekt ma znaczną przewagę, lepiej aby wszystko pozostało "po
        staremu". Dlatego jestem w stanie zrozumieć Twoją postawę i żony, choć osobiście
        podchodzimy do tego z Mężem inaczej. Grunt to dokonać dla siebie właściwego
        wyboru i nie podążać za lansowanym wzorcem jakikolwiek by on nie był. Pozdrawiam :-)
        • dluuugi Re: Tata rodzi 30.12.05, 13:41
          No właśnie chodzi mi o to że jest wielu facetów, którzy niezależnie od poczucia
          wyjątkowości zdarzenia, od miłości, jaką obdarzają swoje żony i przychodzące
          dziecko, nie są w stanie odrzucić tej fizjologicznej otoczki, nie widzieć tego
          przede wszystkim. I nie można o to mieć mieć pretensji - taki układ i już. Tak
          jak nie każdy może być chirurgiem, tak nie każdy może znieść naturalistyczne
          widowisko p.t. poród. I to niekoniecznie facet, w końcu czy każda kobieta
          byłaby chętna do uczestniczenia przy porodzie swojej np. siostry ? Wątpię. Ja
          akurat jestem (niestety) bardzo "brzydliwy" i - tu znów wrócę do "psich"
          skojarzeń - podziwiałem moją żonę kiedy potrafiła tak sprawnie pomagać suce
          (były komplikacje) - przecinała łożyska, pępowiny, wycierała z krwi i śluzu,
          nawet robiła zachłyśniętemu szczeniakowi usta-usta! Dla mnie nasza suka (i jej
          szczeniaki) są oczywiście bardzo kochane, ale w tym momencie wolałem ich nie
          widzieć, nie patrzeć na śluz, krew, rozerwane łożyska...A co dopiero jak bym
          miał to oglądać w ludzkim wydaniu, o rany...
          • neeki Re: Tata rodzi 30.12.05, 16:21
            no pewnie najlatwiej to po prostu zrobic dziecko i zobaczyc je jak juz jest
            czyste i ladne. a czasami nie widziec czegos co jest bee. widze w tym
            tchorzostwo niektorych facetow. i wygodnictwo. jak juz twoja zona przechodzi
            przez te wszystkie bole to moglbys sie chociaz wysilic i jej towarzyszyc. i nie
            ma tu porownania do porodu siostry. tam sie rodzi czyjes dziecko a tu sie rodzi
            twoje dziecko. taka mala roznica
            • neeki Re: Tata rodzi 30.12.05, 16:29
              i jeszcze jedno... ja sie zastanawiam co jest nie tak z niektorymi facetami. to
              cecha narodowa czy co... pytalam sie mojego chlopaka ( francuza) czy chcialby
              byc przy porodzie i on sie na mnie spojrzaj zdziwiony, ze przeciez to oczywiste.
              bardzo sie tez dziwil ze w polsce sa tacy faceci co ich by to moglo brzydzic. on
              twierdzi ze porod jest naturalna normalna rzecza i on chce byc i przecinac pepowine.
              coz ja sobie nie wyobrazam ze mialabym byc w szpitalu sama . ojcostwo polega na
              udziale rowiez w porodzie. i gdyby mi facet powiedzial ze on sie boi brzydzi czy
              cos to papa. nie lubie ludzie miekkich i bez charakteru
              • graga05 Re: Tata rodzi 30.12.05, 20:44
                kobieta.gazeta.pl/rodzicpoludzku/1,70807,3086432.html
                Radze poczytac ten artykul, a przede wszystkim posty mlodych lub przyszlych
                matek, moze wtedy zrozumiecie, ze zdjecia te z dramatyzmem i cierpieniem w
                czasie porodu w Polsce niewiele maja wspolnego. Te zdjecia kreuja porod w stylu
                obecnej polityki rzadzacych. Alez ja nigdzie nie pisalam, ze uwazam ze tata
                jest niepotrzebny przy porodzie, ale tytulowanie serii "tata rodzi" jest
                zafalszowaniem rzeczywistosci. Jego wklad w postaci trzymania za raczke jest
                minimalny i zdjec tak nie mozna tytulowac. A jego obecnosc przy porodzie jest
                tak w cywilizowanym swiecie oczywista jak obecnosc poloznej i nie ma sie nad
                czym rozczulac. Rzeczywistosc wyglada tak jak w zalaczonym linku, a nie jak
                pofotografowala pani reporterka na zamowienie redakcji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka