y00rek
24.07.06, 12:15
Baju, baju pani Kinio. Zapomniała pani już lekcji fizyki z podstawówki? Tych
obrzydliwych heteronormatywnych zajęć, na których pokazuje się proste
doswiadczenia z dziedziny elektrostatyki? No chyba, że chodziła pani do szkół
humanistycznych i obrzydzeniem napawały panią te wszystkie heteronormatywne
fizyki, biologie, matematyki - wtedy pani uraz (czy raczej disability) jest
zrozumiały.
Otóż w mojej szkole wszyscy: i dziewczynki, i chłopcy uwielbiali te
doświadczenia z elektrostatyki, wszyscy się przepychali, żeby być pierwszym
podłączonym i pierwszą podłączoną do maszyny elektrostatycznej i poczuć to
dziwne mrowienie w placach, zobaczyć jak włosy stają dęba na głowie. Nie muszę
dodawać, że wszyscy z jednakową ochotą zajmowali miejsca zarówno podłączonych
do maszyny elektrostatycznej, jak i tych kręcących korbką i generujących
stosowną różnicę potencjału. Oczywiście pod kontrolą nauczycielki (może nie
powinienem o niej wspominać, bo tacy "intelektualni" siepacze jak pani mogliby
ją oskarżyć o jakiś mocheryzm czy niedajmatkonaturo utrwalanie stereotypów
bezpłciowych).
To piękne, proste doświadczenia dające przedsmak PRAWDZIWEJ NAUKI. Tak jak
obserwacje pantofelków w sali obok i oglądanie modelu zaćmienia w kolejnej sali.
Cóż, tak jak nie odmawiam Senyszonowej prawa do plecenie debilizmów (jakby się
przerzuciła na wiklinę, byłaby już milionerką), tak z rezerwą podchodzę do
debilizmów Cymańskiego błazna. To jednak jedna sprawa sprawa, bowiem to co co
pani napisała jest obrzydliwe. Nie wiem czy jest skutkiem pani nieuctwa, czy
zamierzonego kłamstwa: zrównała pani (bo nie błazen Cymański) tylko pani,
doświadczenie Milgrama (kontrowersyjne z jednej strony i dające absolutnie
ważne dla psychologii wyniki) z podstawowymi dającymi dzieciakom wielką frajdę
eksperymentami szkolnymi.
Jest pani żenująco niewykształcona, albo jest pani po prostu kłamczuchą.
Napisałem to, bo mnie nie jest wszystko jedno.