rafalglogowski
05.09.06, 04:47
Na poezje Małgorzate Hillar trafiłem przypadkiem 2-3 lata temu. Prywatnie.
Zaniemówiłem, ale potem byłem wściekły.
Wściekły na to że w klasie maturalnej liceum, kiedy jest ostatnia szansa by
przedstawic młodemu człowiekowi poezje, by zarazic go czytaniem,
w tym czasie program licealny przewiduje mnóstwo czasu na poezje Karola
Wojtyły ( przy całym szacunku do osoby, ale przykładajmy odpowiednią miarę
jego do twórczości), a nie wspomina sie nawet o kimś takim jak Małgorzata Hillar.
Cieszy mnie, ze wydobywa się teraz Hillar z niebytu, ale ile takich pominięto?
W pewnym sensie nadal zyjemy pod jakas menatlna okupacją. Kraj jest oderwany
od rozwinetego śwaita, ale co gorsza nie dostrzega nawet wlasnych perelek.
Kombinat ziemniaczano-węglowy. Ze zniewolonymi umysłami. By zodbyc jako taką
edukacje trzeba robic duzo wiecej niz proponuje program polskiej szkoły.
Czasem brakuje determinacji.
raf.