List tygodnia

11.09.06, 11:46
A to polityka prorodzinna właśnie
    • dorotacyt List tygodnia 11.09.06, 11:49
      A poza tym przedsiębiorcy nie pracują oni tylko kosztem biednych mało
      przedsiębiorczych, zgnębionych przez poprzedni ustrój ewentualnie przez
      transformacje zainicjowane przez tego złego Balcerowicza robią grubą kasę
      leżąc do góry łąką
    • ana-green Re: List tygodnia 11.09.06, 12:14
      Ostatnio większość listów w WO jest słodko-pierdząco-prorodzinna. Gdyby nie to,
      że wszystkie sa utzymane w takim samym stylu, co pozwala pzypuszczać, że
      redakcja przykladar ręke do ich powstawania, to poyślałabym, że kobiety
      naprawdę myśla tylko o rodzeniu dzieci i zostaniu panią domu.
      "Feministyczne" WO, he he. Wilk syty i owca cała, przynajmniej na pozór.
      • zamyslona4 Re: List tygodnia 11.09.06, 14:44
        ana-green napisała:

        > Ostatnio większość listów w WO jest słodko-pierdząco-prorodzinna. Gdyby nie
        to,
        >
        > że wszystkie sa utzymane w takim samym stylu, co pozwala pzypuszczać, że
        > redakcja przykladar ręke do ich powstawania, to poyślałabym, że kobiety
        > naprawdę myśla tylko o rodzeniu dzieci i zostaniu panią domu.

        z ciekawosci - ile masz lat?

        > "Feministyczne" WO, he he. Wilk syty i owca cała, przynajmniej na pozór.

        wybacz- dlaczego "feminizm" wyklucza instynkt macierzynski?!
        a moze twoj stereotyp frministki nie ogarnia wizji dziecka w jej zyciu?
        • ana-green Re: List tygodnia 11.09.06, 18:05
          > z ciekawosci - ile masz lat?

          Czy mój wiek i uważanie, że kobiety (przynajmniej niektóre, a mam nadzieję, że
          większosć) mają większe ambicje niż bycie kurą domową jakos ze sobą współgraja?

          > wybacz- dlaczego "feminizm" wyklucza instynkt macierzynski?!
          > a moze twoj stereotyp frministki nie ogarnia wizji dziecka w jej zyciu?

          A gdzie ja napisałam, że wyklucza? Po prostu nie lubie ogłaszanej wszem i wobec
          prawdy oświeconej, że bez dziecka nie można być zrealizowanym i szczęśliwym, a
          gdy się owo dziecko pojawi to wszystkie kobiece ambicje schodzą na dalszy plan i
          jedynym co sie dla kobiety liczy jest niańczenie potomka oraz czekanie z obiadem
          na utrzymującego dom męża.
          • zamyslona4 Re: List tygodnia 11.09.06, 22:21
            ana-green napisała:

            > > z ciekawosci - ile masz lat?
            >
            > Czy mój wiek i uważanie, że kobiety (przynajmniej niektóre, a mam nadzieję, że
            > większosć) mają większe ambicje niż bycie kurą domową jakos ze sobą
            współgraja?

            w 90% przypadkow tak

            >
            > > wybacz- dlaczego "feminizm" wyklucza instynkt macierzynski?!
            > > a moze twoj stereotyp frministki nie ogarnia wizji dziecka w jej zyciu?
            >
            > A gdzie ja napisałam, że wyklucza? Po prostu nie lubie ogłaszanej wszem i
            wobec
            > prawdy oświeconej, że bez dziecka nie można być zrealizowanym i szczęśliwym, a
            > gdy się owo dziecko pojawi to wszystkie kobiece ambicje schodzą na dalszy
            plan
            > i
            > jedynym co sie dla kobiety liczy jest niańczenie potomka oraz czekanie z
            obiade
            > m
            > na utrzymującego dom męża.


            przepraszam bardzo- autork alistu tygodnia jest przedsiebiorcza, zaradna
            kobieta. realizujaca sie zawodowo. gdzie w jej liscie wyczytales ze nianczenie
            dzieci to szczyt jej marzen i aspiracji?
            ona wlasnie pisze iz kobietom samodzielnym jest trudniej niz tym na etaciku w
            jakiejs firemce.
            proponuje czytac tekst uwaznie apotem znow pisac oswiecone posty o kurach
            domowych. kazda kobieta ktora chce byc szczesliwa zona i matka to kura domowa?!
            • ana-green Re: List tygodnia 12.09.06, 20:15
              zamyslona4 napisała:

              > ana-green napisała:
              >
              > > > z ciekawosci - ile masz lat?
              > >
              > > Czy mój wiek i uważanie, że kobiety (przynajmniej niektóre, a mam nadzieję,
              > > że większosć) mają większe ambicje niż bycie kurą domową jakos ze sobą
              > > współgraja?
              >
              > w 90% przypadkow tak

              Czyli uważasz, że pogląd o tym, że kobiety mają większe ambicje niż bycie panią
              domu wynika z mojej ewentualnej niedojrzałości, a ta wynika z ewentualnego
              młodego wieku? Jednym słowem - taki pogląd jest głupi i niesłuszny?
              • echtom Re: List tygodnia 12.09.06, 23:51
                Myślę, że to w dużym stopniu kwestia wieku i dojrzałości. Ja zaczęłam odkrywać
                urok bycia panią domu dopiero koło czterdziestki i teraz żałuję, że muszę tyle
                pracować, zamiast poświęcić czas domowi. W młodości uważałam pracę zawodową za
                sprawę w życiu kobiety najważniejszą, a wszelkie zajęcia domowe za zło
                konieczne pożerające mnóstwo cennego czasu. Dopiero od niedawna zaczynam w tym
                znajdować przyjemność - myślę, że gdybym miała jakieś zewnętrzne źródło
                utrzymania, zajmowałabym się głównie domem, a pracę zawodową traktowała jak
                dodatkowe zajęcie w czasie wolnym.
                • ana-green Re: List tygodnia 13.09.06, 08:40
                  A ja sądze, że to indywidualna kwestia i znam osoby, którym z czasem otworzyły
                  się oczy i stwierdziły, że stać je na coś więcej niż bycie kurą domową. To
                  kwestia dojrzałości i przemyśleń.:)
                  • ava40 Re: Zgadzam się, ana. 13.09.06, 17:02
                    Kiedy byłam młoda i głupia, myślałam, że w wieku 40 lat znacznie zwolnię tempo
                    pracy i wiekszość czasu będę spędzać w domu. A teraz? Niedługo przekroczę
                    czterdziestkę i nie wyobrażam sobie, abym miała zamienić moją pracę na
                    sprzątanie i gotowanie. Już samo wyrażenie "kura domowa" działa na mnie
                    alergizująco. Toteż wszystkim musi zajmować się biedna gosposia:) No, ale
                    przynajmniej dobrze ją opłacam:-)
                    • zamyslona4 Re: Zgadzam się, ana. 15.09.06, 19:30
                      ava40 napisała:

                      > Już samo wyrażenie "kura domowa" działa na mniealergizująco.

                      na mnei tez- zwlaszcza jesli upycha sie w nie KAZDA kobiete gotujaca,
                      sprzatajaca, (slowem dbajaca o dom), i majaca normalna rodzine.
                      • ava40 Re: Zgadzam się, ana. 15.09.06, 22:36
                        zamyslona4 napisała:

                        > na mnei tez- zwlaszcza jesli upycha sie w nie KAZDA kobiete gotujaca,
                        > sprzatajaca, (slowem dbajaca o dom), i majaca normalna rodzine.
                        W czasach, gdy z partnerem zarabialiśmy zbyt mało, aby pozwolić sobie na taki
                        luksus jak gosposia, o dom dbaliśmy RAZEM. RAZEM sprzątaliśmy i gotowaliśmy. Nie
                        wyobrażam sobie, żebym tylko ja dbała o naszą wspólnotę.
                        BTW jakie to są kobiety, które mają nienormalną rodzinę?
                        • zamyslona4 Re: Zgadzam się, ana. 16.09.06, 09:00
                          ava40 napisała:

                          > zamyslona4 napisała:
                          >
                          > > na mnei tez- zwlaszcza jesli upycha sie w nie KAZDA kobiete gotujaca,
                          > > sprzatajaca, (slowem dbajaca o dom), i majaca normalna rodzine.
                          > W czasach, gdy z partnerem zarabialiśmy zbyt mało, aby pozwolić sobie na taki
                          > luksus jak gosposia, o dom dbaliśmy RAZEM. RAZEM sprzątaliśmy i gotowaliśmy.
                          Ni
                          > e
                          > wyobrażam sobie, żebym tylko ja dbała o naszą wspólnotę.

                          aaa... o to chodzi.OK- z tym sie absolutnie zgadzam i mam szczescie ze mmoj
                          parner nie lubi matkowania - sam sobie pierze, czasem gotuje (tu zalezy kto
                          pierwszy w domu :) ) , itp.
                          ALE
                          ja uwielbiam gotwac, piec, itp, posprzatac mniej ale nauczylam sie tego przy
                          moim lubym- wtedy milej sie mieszka, mysle o dziecku- i takie kopiety tu wpych
                          asie do worka 'Kury domowej". z tym sie nei zgadzam. zawodowo w pelni sie
                          realizuje, a dbanie o dom wydaje mi sie naturalna dbaloscia o miejsce
                          zamieszkania.

                          poza tym- sa kobiety ktore swiadomie wybraly dom zamiast pracy. i sa
                          szczesliwe, niezaleznie od wyksztalcenia. wiec skoro im dobrze to dkaczego
                          traktuje sie je pejoratywnie?!

                          > BTW jakie to są kobiety, które mają nienormalną rodzinę?

                          przepraszam- zle sformulowanie.
              • zamyslona4 Re: List tygodnia 15.09.06, 19:22
                ana-green napisała:

                > Czyli uważasz, że pogląd o tym, że kobiety mają większe ambicje niż bycie
                panią
                > domu wynika z mojej ewentualnej niedojrzałości, a ta wynika z ewentualnego
                > młodego wieku? Jednym słowem - taki pogląd jest głupi i niesłuszny?

                wynika z faktu iz dla ciebie prawdopodobnie temat 'dziecko" to
                kwestia "później". jak dojdziesz do wieku, gdy z "później" zacznie sie
                robic "Teraz", inaczej spojrzysz na sytuacje kobiet, ktore chca miec rodzine
                nie rezygnujac przy tym z pracy zawodowej. bo to o tym jest wiekszosc listow
                ostatnio.
          • andorinha Re: List tygodnia 11.09.06, 23:36
            czy autorka gdzies napisala o tych obiadkach dla meza???
            ja odnioslam raczej wrazenie ze to samodzielna przedsiebiorcza kobieta ktora
            ktos sila chce wcisnac w schemat "kury"
            • marypoppins Re: List tygodnia 12.09.06, 16:45
              Ano-Green chyba za bardzo jesteś na nakręcona na swoje teorie i zamiast czytać
              uważnie klepiesz bez sensu i schematycznie. To o czym napisała autorka listu
              nie ma nic wspólnego z byciem "kurą domową". Wcale jej się nie dziwię, że się
              denerwuje. Prowadzenie właśnej działalności nie jest w większości przypadków
              wykorzystywaniem innych, pracą od do, luźnym pójściem na zwolnienie lekarskie
              czy na urlop. Tutaj każdy nie przepracowany dzień odczuwasz w kieszeni. Kiedy
              pojawia się dziecko nie musisz być umęczoną mamusią od obiadków dla męża i
              dziecka, ale spełnioną zawodowo i osobiście osobą. A że nasze państwo w biały
              dzień pozbawia przedsiębiorcze kobiety ich praw, które by miały na posadkach u
              innych pracodawców to należy o tym mówić i to piętnować. I nie ma się co
              zacietrzewiać, bo jakiejś kobiecie prowadzącej działalność zachciało się mieć
              dziecko.
              • ana-green Re: List tygodnia 12.09.06, 20:12
                Wybaczcie, ale chyba nieprecyzyjnie się wyraziłam. Nie chodziło mi o list
                tygodnia, tylko o pozostałe listy z ostatniego numeru WO, z resztą napisałam
                "ostatnio większość listów" a nie ten jeden konkretny.
    • echtom Re: List tygodnia 12.09.06, 19:10
      Na ogół irytuje mnie malkontenctwo autorów listów, ale tu muszę przyznać
      całkowitą rację. Gnębienie ludzi przedsiębiorczych jest chyba najbardziej
      ponurym pokłosiem PRL-u, jakie u nas zostało. Nie dość, że są żyłowani przez
      ZUS i absurdalne przepisy podatkowe (vide piekarz-dobroczyńca z Legnicy), to
      jeszcze ogranicza im się prawo do zwolnień lekarskich, urlopów macierzyńskich,
      wychowawczych itp. I co to ma wspólnego z polityką prorodzinną i wspieraniem
      przedsiębiorczości. Chyba zacznę popierać tych, którzy wyjeżdżają.
      A propos polityki prorodzinnej - przeczytałam w "Dużym Formacie" o ulgach
      podatkowych na dzieci w Słowenii. Pewnie się tego u nas nie doczekam, a
      czułabym się bardziej komfortowo, zamiast stać godzinami w MOPS-ie, by złożyć
      wniosek o zasiłek rodzinny i czekać miesiąc na łaskawą decyzję "opieki".
      • malczpau Polityka prorodzinna 18.09.06, 11:24
        To jest właśnie polityka prorodzinna: Zmusić kobietę do rezygnacji z pracy, aby
        siedziała w domu i tam się realizowała!
    • piekielnica1 List tygodnia 13.09.06, 15:30
      Ktoś przecież musi się złożyć na długoterminowe zwolnienia lekarskie i urlopy
      macierzyńskie dla pracowników ministerstw i urzędów w tym kraju, a pensje tam
      są nie niskie więc i wśród płatników się nie przebiera.
      Autorka listu była jednak zbyt mało sprytna, bo gdyby była, to jak Pani Jarucka
      konto miałaby zasilane co miesiąc w sumkę pokaźną, a tak ma na głowie firmę i
      urzędy skarbowe.
    • zamknij_drzwi List tygodnia 18.09.06, 13:05
      Ciekawe, kiedy to sie stalo tak, ze zakladanie rodziny, wychowywanie dzieci i
      dbanie o dom i ukochanych ludzi stalo sie tak malo wazne i doceniane. Bo
      doprawdy,dlaczego praca: np. sprzedawanie rolet i okien pcv, wymyślanie
      sloganów reklamowych, udzielanie kredytów, budowanie dróg, nie wiem,
      ksiegowanie - dlaczego to wszystko staje sie wartosciowsze niz wychowywanie
      dzieci!?

      Wiadomo,pieniadze sa potrzebne,praca daje satysfkacje,ale spojrzcie z
      dystansem - z jednej strony robienie pieniedzy na np. produkcji koszulek, z
      drugiej - dbanie o rodzine.

      Uwazam,ze jak mozna to polaczyc itd.,ale zdumiewaja mnie opinie typu "tylko"
      kura domowa i zachwycanie sie zyciem spedzonym przy pracy,ech...

      A przy okazji - nie jestem bezrobotna stateczna matka,tylko mloda studentka z
      ambicjami,tyle ze darzaca glebokim szacunkiem role matki.
      • zamyslona4 Re: List tygodnia 19.09.06, 09:35
        Pieknie powiedziane~!!! podpisuje sie pod Twoimi slowami obiema rekami i
        nogami :)

        a swoja droga- moja mama gdy ja sie urodzilam, zostala ze mna w domu 3 lata.
        gdy urodzil sie moj brat- tylko macierzynski z nim byla. I ona ,kobieta ktora
        zaszla bardzo wysoko w swoim zyciu zawodowym, i definitywnie nie jest kura
        domowa, do dzis mowi po latach, iz gdyby miala taka mozliwosc zostalaby z nim
        tez te 3 lata bo to piekny okres w zyciu kobiety.
        wiec moze spojrzenie na kwestie zalezy faktycznie od relacji z mama i jakis
        doswiadczen wyniesionych z domu?
        • potrzebna_zmiana Re: List tygodnia 23.09.06, 20:30
          Poza tym autorka listu nie jest chyba do końca zorienowana, jak ja byłam na
          wychowawczym, nie były za mnie odprowadzane składki i ten okres w decyzji o
          ustaleniu kapitału początkowego mam zaliczony jako NIESKłADKOWY. Poza tym nie
          jestem pewna, czy prowadzącm działalność nie przysługuje zasiłek opiekuńczy.
          Może została poinformowana przez niekomeptentnego pracownika ZUS, a może zanim
          się czegoś dowiedziała postanowiła pożalić się na niesprawiedliwość społeczną.
          Nie wiem, ale coś mi tu jakby zgrzyta...
Pełna wersja