Dodaj do ulubionych

Polska babcia

    • martaci1 do Niusianiusia 24.10.06, 17:12
      moja droga, otoz moim zdaniem kazdy przez cale zycie pracuje na swoja starosc.
      jesli wiec Twoja mama uwaza, ze nie ma zobowiazan wobec Ciebie i Twojego
      dziecka, to ciekawe, czy bedzie rownie konsekwentna, jak bedzie chodzilo o jej
      starosc, podawanie lekarstw, zmienianie pieluch itp.?
      brutalne? prawdziwe.
      na szacunek wlasnych dzieci trzeba zapracowac, nie wolno ich szantazowac i grac
      na ich poczuciu przyzwoitosci. jak sie kogos ma w d., to trzeba sie liczyc z
      tym, ze z czasem bedzie to stosunek wzajemny...
      • delfina77 Re: do Niusianiusia 24.10.06, 18:02
        Wydaje mi się, że matka zasłużyła sobie na naszą pomoc na starość już za to, że
        urodziła i wychowała NAS. Jej chęć bądź niechęć zajmowania się wnukami nie ma tu
        nic do rzeczy - to tylko dobra wola, jeśli ktoś ma się zajmować dziećmi wbrew
        własnej woli to niech lepiej tego nie robi bo dzieci to doskonale wyczuwają
        • martaci1 Re: do Niusianiusia 24.10.06, 18:10
          ok, ale niech sie nie skarzy i nie wywoluje poczucia winy, ze wnuki jej nie
          odwiedzaja. do babci, ktora sie mna zajmowala, jak bylam mala, jezdzilam 300 km,
          zeby sie nia zajac, jak musiala zostac na pare dni sama. do babci, ktora mam 8
          km od siebie, zagladam raz na pare miesiecy, bo jak bylam mala, nigdy nie
          okazala mi serca. i chociaz wiem, ze moze powinnam czesciej, nie jestem sie w
          stanie zmusic do serdecznosci na co dzien.
        • sir.vimes Re: do Niusianiusia 25.10.06, 10:38
          Wydaje mi się, że matka zasłużyła sobie na naszą pomoc na starość już za to, że
          > urodziła i wychowała NAS.

          Nie jest to ani oczywiste ani jednoznaczne. Nie wiem, może to kwestia
          sformułowania ale kojarzy mi się to z tekstami, że trzeba mieć dzieci, by ktoś
          na starość szklankę wody podał.
          Nikt na pomoc nie musi w żaden sposób "zasługiwać", bo to kompletny absurd. Ale
          napewno może do pomocy skutecznie zniechęcić - w niektórych przypadkach naprawdę
          trudno się ludziom dziwić, że nie podejmuję się opieki nad starszymi krewnymi.
          Co za sobą zostawisz to przed sobą znajdziesz.
          Nie rozumiem też upartego mniemania wielu osób , że dom opieki musi być ponurą
          umieralnią. Sama znam starszą panią, która sama wybrała sobie dom opieki i
          przeniosła się tam z mieszkania kochającego syna, z prostego powodu - jej
          wszystkie koleżanki, przyjaciółki zmarły i uznała , że łatwiej tam znajdzie
          osoby w swoim wieku, "do pogadania", rozrywki dostosowane do swoich możliwości
          fizycznych itp. Babcia czy dziadek niekoniecznie chcą czuć się rodzinnym
          "eksponatem" wystawionym dla gapiów w bujanym fotelu.
          Co do jednak uznawania 60letnich ludzi za starców, to mnie to śmieszy - 60latka
          małe dzieci nie męczą bardziej niż 30 latka, kobieta w tym wieku nie musi być
          zatyraną staruszką , która marzy już tylko o odpoczynku w pozycji horyzontalnej.
          Moja babka pracowała zawodowo do 72 roku życia i miała sporo energii dla swoich
          czterech wnucząt, jej córki robiły doktoraty mając maleństwa, babcia oprócz
          pracy (wtedy już na pół etatu) rządziła domem , kuchnią i wnukami - gdyby ktoś
          jej zasugerował , że za bardzo się męczy , chyba by przez miesiąc się nie odzywała.
          Ja też chcę być taką babcią - nie udawać zgrzybiałej staruszki przed czasem,
          angażować się w życie dzieci, wnuków , mieć własne pasje i własne pieniądze -
          interesuje mnie pełnia życia, także na starość
      • ulka32 Re: do Niusianiusia 24.10.06, 19:42
        martaci1 napisała:

        > moja droga, otoz moim zdaniem kazdy przez cale zycie pracuje na swoja starosc.
        > jesli wiec Twoja mama uwaza, ze nie ma zobowiazan wobec Ciebie i Twojego
        > dziecka, to ciekawe, czy bedzie rownie konsekwentna, jak bedzie chodzilo o jej
        > starosc, podawanie lekarstw, zmienianie pieluch itp.?
        > brutalne? prawdziwe.

        Nawet gdyby sie zarobiła na smierc to dzieci tez jej pokaża gdziest jej
        miejsce.Pamiętaj ze dziecko ma swojego partnera ktory korzysta z usług swojej
        tesciowej al niekoniecznie zajmuje sie wtedy kiedy juz na nic sie nie
        przydaje.Uważam ze to co piszesz to toria a w praktyce to starzy rodzice
        zaczynaja przeszkadzac i zabierac czas.
        • martaci1 Re: do Niusianiusia 25.10.06, 17:13
          ciekawe, bardzo ciekawe... bo wsrod moich znajomych i w mojej wlasnej rodzinie
          jest wlasnie tak, jka napisalam. ci, ktorzy byli wredni, zlosliwi i egoistyczni
          - zostali sami. ci, ktorzy okazywali cieplo i zainteresowanie innym - sa teraz
          otoczeni przyjaznymi ludzmi. nawet jesli nie mieli swoich dzieci, i tak nie
          narzekaja na brak zainteresowania. w calej rodzinie sa 2 osoby, ktore juz
          mieszkaja lub beda mieszkac w domu starcow. ale niestety w obu przypakach jest
          to kwestia alzheimera (no i tego, ze z rodzina darly koty, wie kto ma im
          okazywac cieplo?). uwazacie ze to nie fair odstawic kogos w takie miejsce? a co,
          lepiej, zeby ktoregos dnia wyszli w domu i juz nie wiedzieli, jak do niego
          wrocic, jak ise nazywaja itp.? to max, co sie dalo dla nich zrobic.


          moja mama i moja omc tesciowa nie moga sie doczekac naszego dziecka, bo dla nich
          naturalne jest, ze beda z nim spedzac czas. moim zdaneim to lepsze, niz tulaczka
          po roznych instytucjach (juz o tym pisalam) - w koncu te kobiety nas wychowaly,
          jestesmy zdrowi i nie mamy poprzestawiane w glowach. wiec chyba sie sprawdzily
          jako przewodniczki dla swoich dzieci.
          nie mam watpliwosci, ze babcia nie jest sluzaca i nie jest a kazde skinienie.
          wszystko kwestia dogadania. babcia nie jest od sprzatania i gotowania, chyba ze
          bedzie ja roznosic energia, ale jakos nie przypuszczam ;) tylko ze sama nie
          smialabym o to poprosic. i jakos sobie nie wyobrazam, ze mialabym swoich
          rodzicow lub tesciow zostawic samych. przeciwnie, chce kupic dom, w ktorym
          pomiescimy sie w 3 pokolenia.
    • martaci1 budowanie relacji 24.10.06, 17:32
      u mnie jest tak: moi ukochani dziadkowie widywali mnie rzadko (300 km...), ale
      wtedy zawsze mieli dla mnie czas. u nich nauczylam sie wiazac kokardki, pisac,
      czytac itp. dlugie spacery rano, wyprawy na dzialke popoludniu... i mnostwo
      cierpliwosci :) az mi sie lezka kreci. zwlaszcza, ze od wielu lat nie zyja.
      drudzy dziadkowie... coz, kontakt intelektualny, zero pozytywnych wspomnien. bo
      co dobrze wspominac? ze jak sie chcialam wybiegac po lesie, to mnie dziadek
      wzial na smycz, a pies mogs se biegac ile wlezie? ze jak mialam ospe, to nie
      mogli sobie przypomniec, czy ja przechodzili, a jak pare lat pozniej mieli ja
      moi kuzyni, to juz im sie przypomnialo, i mogli ich odwiedzic... siedzialam sama
      i wylam... juz nie wspominajac o setkach drobnych zlosliwosci, plotek i przeinaczen.
      teraz jednych juz nie ma i musze sie zadowolic tym, co mam. nauczylam sie ich
      kochac, tylko czy tego powinno sie uczyc? nauczylam sie wybaczac, ale nie moge
      zapomniec.
      • momika07 Re: budowanie relacji 11.07.08, 01:06
        zazdroszczę Ci chociaż tych jednych dziadków. Ja nie miałam żadnych.
        Moi rodzice rozwiedli się kiedy miałam 4 lata. Babci i dziadka od
        strony ojca nie znałam (już nie żyją) bo i ojciec po rozwodzie
        zapomniał że ma dziecko. A mama mojej mamy... Po rozwodzie
        zamieszkałyśmy z mamą z jej rodzicami. Dziadek zmarł jak miałam 10
        lat i pamiętam że był dosyć surowy, ale chyba bardziej ludzki niż
        moja babcia.
        Babcia tylko wymagała, zawsze słyszałam z jej ust tylko krytykę,
        mama nie odzywała się no bo przecież mieszkałyśmy u babci. Wiele
        razy słyszałam, że jestem podobna do ojca (oczywiście w tym
        negatywnym znaczeniu) co mnie zresztą najbardziej bolało. Wiele razy
        widziałam w jej oczach tryumf kiedy mnie w jakiejś sprawie złamała,
        załamała i doprowadziła do łez. Można by powiedzieć "potwór". Nie
        potrafię powiedzieć, że ją kocham, chociaż to moja jedyna babcia.
        Teraz jestem już sama mamą. mam cudownego synka i wspaniałego męża.
        Niestety mój synek zaczyna mieć podobne relacje ze swoją babcią tzn.
        z moją mamą. Może nie tak okrutne są zachowania mojej mamy, ale nie
        można się doprosić, żeby została czasami z małym na noc bo my byśmy
        chcieli pójść gdzieś na sylwestra czy do znajomych. Nie rozumie, że
        małe dziecko musi się wybiegać i czasami coś zbroić. Nie ma w niej
        ciepła i zrozumienia. O wszystko ma pretensje i jest wiecznie
        nieszczęśliwa. Pomagay jej jak możemy, a ona tylko narzeka i nie
        widzi tego, że w wielu sytuacjach jest egoistką.
        Dla mnie instytucja babci mogłaby wogóle nie istnieć, bo przynosi
        tylko ból i rozczarowania.
        Szkoda mi mojego szkraba, bo widzę, że go to boli
    • naels Re: Polska babcia 24.10.06, 18:16
      Zarowno propozycje pani pozal sie Boze minister, jak i niektorych dyskutatnot
      tego forum to jakas chora paranoja. Zupelnie nie wyobrazam sobie, jak mozna
      oczekiwac od babci 24-godzinnej gotowosci do opieki nad wnukami! Zgadzam sie ze
      wszystkimi wyzej wymienionymi argumentami - ze babcie tez maja prawo do pracy
      zawodowej i prywatnosci, ze nie mozna starszych ludzi obarczac dodatkowym
      etatem ciezkiej pracy, ze dziecko to decyzja i odpowiedzialnosc rodzicow. Poza
      tym, nie rozumiem, jak mozna w ogole wymagac od babci niewyczerpanych
      pokladow "naturalnej" milosci do wnuka. Przeciez to dziecko corki (syna) oraz
      zupelnie obcej osoby, ktorej wcale nie musi sie bezkrytycznie lubic i
      akceptowac!

      Rozwiazaniem problemu niskiego przyrostu naturalnego jest poprawa sytuacji
      kobiet na rynku pracy, rownouprawnienie w opiece nad dziecmi (zeby pracodawca
      przestal obarczac jedynie kobiety odpowiedzialnoscia za zwolnienia), mozliwosc
      pracy na dowolna czesc etatu, oraz siec latwo dostepnych zlobkow i przedszkoli,
      instytucji nianiek, przedszkoli "sasiedzkich" itp. Jesli chodzi o zrownanie
      wieku emerytalnego kobiet i mezczyzn - jestem jak najbardziej za. Sama mam
      bardzo ciekawa, odpowiedzialna prace, ktora lubie, i ktora moglabym spokojnie
      kontynuowac nawet do osiemdziesiatki, jesli zdrowie pozwoli. Nie wyobrazam
      sobie, zeby moja inteligencja, kreatywnosc, umiejetnosci i doswiadczenie mialy
      sie marnowac na wczesniejszej emeryturze na wycieranie kupek!
    • baabcia Re: Polska babcia 24.10.06, 18:19
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=48667474&a=49505682
      tu toczyła się bardzo ciekawa dyskusja o tym do czego ma prawo babcia do czego
      mają prawo rodzice co się komu należy i dlaczego a co się nie należy.
      Myślę, ze artykuł w Gazecie i dyskusja w TOKFM z tego wątku się zrodziły
      • gofer73 Re: Polska babcia 24.10.06, 19:41
        warto zauważyć, że generalnie mamy do czynienia z dwoma odrębnymi rzeczami:
        1. wymagania od dziadków aby zajmowali się wnukami pod nieobecność rodziców,
        występując w roli nianiek (?) co jest niewątpliwie naganne bo każdy w każdym
        wieku ma prawo do własnego życia, zainteresowań, znajomych itp i żądanie od
        rodziców aby byli na każde zawołanie jest bardzo nie fair. Od wychowywania
        dzieci jestesmy my - rodzice.
        2. budowaniem więzi wnukowie - dziadkowie. Mimo szczerych chęci ja jako matka
        takiej wiezi pomiędzy moimi dziećmi a dziadkami wybudować nie jestem w stanie
        bo....nie jestem babcią. Jesli dziadkowie zajęci swoim życiem, nie znajda w nim
        miejsca na wnuki (podkreslam - nie czasu a miejsca!) to na przyszłośc jasne
        jest że relacje dziadkowie - wnuczek będą zerowe, mimo dośc czestej postawy
        roszczeniowej z tej pierwszej strony - wiele osób przede mną taką sytuacje
        własnie opisało. Własnych dziadków nie pamiętam i całe życie żyję z kompleksem
        nie posiadania babci do której mogę przyjść, spędzić czas i porozmawiać o
        rzeczach, których nie mogłabym rozmawiać z rodzicami. Rodzice wychowywali mnie
        i moją siostrę sami i świetnie sobie poradzili, nie mniej brak dziadków czuję w
        swojej psychice do dziś.
        • ulka32 Re: Polska babcia 24.10.06, 19:55
          gofer73 napisał


          Nie do konca zgadzam sie z tym co napisałas a mianowicie:
          czasem dziadkowie bardzo chcieliby miec kontakt z wnukiem ale(pisze z własnego
          podworka)synowa np.mojej ciotki wyszła za mąz za jej syna bo tak wypadało
          strzeliła 30-tka i trzeba było zrobić łapankę i kontrolowaną wpadkę.Od poczatku
          było widac ze synowa ma męża ale kontakty z jego rodzicami olewa,dziecko owszem
          do opieki babci ale prowadzane przez męza syna mojej ciotki.Jak syn wyjechał w
          delegacje to wnuczki nie przyprowadzała bo za przysłowiowe "nic"dla zasady jej
          nie lubiła podczas gdyby nie tesciowa ,urzadziła mieszkanie,comiesięczna wpłata
          na kredyt mieszkaniowy(500zł)prezenty dla wszystkich,nawet dla synowej.Dlaczego
          o tym pisze bo jesli małe dziecko nie bedzie czuc ze jego matka czy ojciec
          oddaje szacunek babciom to te kontakty beda zerowe wtedy kiedy ono
          dorosnie.Mamusia wytłumaczy ze babci nie lubi i chdzic nie bedzie.Wtedy tez to
          dziecko bedzie moze myslec ze matce działa sie krzywda i bedzie miałó takie samo
          zdanie o dziadkach jak jego matka czy ojciec.
      • the_dzidka Re: Polska babcia 24.10.06, 19:55
        Nie masz co myślec, bo że z tego wątku, to nawet jest w owym artykule
        napisane :-P
        • szoszan Re: Polska babcia 24.10.06, 20:20
          A ja mam 2dzieci(szkolnych) i juz im zapowiadam, ze bede wredna swiateczna
          babcia, bo wiem ze wychowanie dzieci jest monnotonne,wymaga anielskiej
          cierpliwosci,nieslychannego poswiecenia SIEBIE(mama i tata)i my(ja i maz)po
          prostu na emeryturze zamierzamy odpoczac zwlaszcza od dzieci.
          Dziadkowie naszych dzieci b.rzadko ze wzgledow losowo-zdrowotnych maja okazje
          poprzebywac razem,ale gdy to sie nadarzy to jest to dla obu stron pewne swieto
          i rodzaj celebry.Ja sama nie mam sumienia od mojej Mamy(matki 7ga)wymagac
          pomocy przy dzieciach choc Mama usiluje mnie wyreczac gdy czasem do nas
          przyjedzie.
          Artukul nie porusza 2och waznych kwestii:relacji miedzy rodzenstwem w
          kontekscie pomocy rodzicow i rodzicom(a wierzcie, ze wszystko jest b.pilnie
          podsumowywane w ramach rodzinnej solidarnsci i wzajemnosci).Nie uwzglednia sie
          zmiennej osobowosciowej przede wszystkim babci(dziadek jak zwykle nieobecny),bo
          doprawdy mnostwo osob nie lubi poswiecac sie dla innych,nawet gdy sa wlasnymi
          wnukami.
          • marta_emilia Re: Polska babcia 24.10.06, 22:18
            To jeszcze ja dołożę coś z własnych doświadczeń, z perspektywy wnuczki, choć
            już odchowanej, bo osiemnastoletniej:)
            Kiedy się urodziłam, moi rodzice byli niewiele starsi niż ja teraz, głowy mieli
            zaprzątnięte studiami i rozwodzeniem się, więc ogromny ciężar siłą rzeczy spadł
            na moich dziadków.
            Dzisiaj sytuacja przedstawia się następująco: moja babcia od strony taty to
            najwspanialsza osoba na świecie. Należała do gatunku tzw. "młodych babć" i
            dzisiaj jest energiczną osóbką, która wciąż trochę pracuje, zajmuje się moją 90-
            letnią prababcią, ma na głowie cały dom, opanowała internetową obsługę konta
            bankowego i pochłania niewiarygodne ilości książek. Dla mnie zawsze ma czas, a
            ja nie wyobrażam sobie, by choć raz w tygodniu nie wpaść do dziadków na obiad.
            Różnica pokoleń staje się prawie nieodczuwalna, mogę z babcią rozmawiać o
            wszystkim, pójść do kina na kontrowersyjny film. Trochę za bardzo się o mnie
            martwi, ale też jest niezawodna, kiedy zasłużę, żeby mnie ktoś solidnie
            ochrzanił...
            Dziadek jest we mnie absolutnie zakochany i- w tajemnicy przed babcią-
            haniebnie niewychowawczo rozpuszcza mnie pod względem finansowym. Poza tym,
            chyba mamy podobne charaktery, bo nasze rozmowy bywają często jedną wielką
            sprzeczką- dziadek prezentuje ten typ, który zapomniał już o własnej młodości...

            Z drugą babcią, starszą niż pozostali dziadkowie, byłam bardzo związana w
            dzieciństwie. Kiedy się urodziłam, przeszła na emeryturę, a że jako bardzo
            chorowite dziecko do przedszkola chadzałam w kratkę, właściwie cały czas babcia
            miała mnie na głowie. Dziś jest już schorowaną kobietą i jej stosunek do
            rodziny się zmienił, ale ja zapamiętam ją jako wesołą i zwariowaną babcię,
            która zabierała mnie tramwajem na pikniki za miasto, szukała ze mną
            krasnoludków w parku, gotowała ruskie pierogi, pozwalała mi jeść tyle słodyczy,
            ile chciałam, zimą zjeżdżała razem ze mną na sankach i z niezmordowaną
            wytrwałością bawiła się w pszczółkę Maję...

            Na koniec jedno zdanie komentarza- fajnie jest miec takich dziadków...:)
          • wj_2000 Re: Polska babcia 25.10.06, 00:47
            szoszan napisała:
            > A ja mam 2dzieci(szkolnych) i juz im zapowiadam, ze bede wredna swiateczna
            > babcia, bo wiem ze wychowanie dzieci jest monnotonne,wymaga anielskiej
            > cierpliwosci,nieslychannego poswiecenia SIEBIE(mama i tata)i my(ja i maz)po
            > prostu na emeryturze zamierzamy odpoczac zwlaszcza od dzieci.

            O jakże się mylisz!
            Piszę to jako dziadek 4-ki wnucząt. Pokłady miłości i cierpliwości, jakie się u
            dziadka pojawiają (za sprawą chyba biochemii??) są niewyobrażalne!!!
            Poświęcanie się dla wnuków (1/4 własnych genów) jest przyjemnością
            nieporównywalną z czymkolwiek innym dostępnym w dziadkowym wieku.
            Myślę, że tylko ludzie w jakimś stopniu nienormalni, nie doznają tych uczuć.
            Będąc młodą, (U BABĆ JEST PODOBNIE), jeszcze tego, zwyczajnie, nie wiesz.
            • naels Re: Polska babcia 25.10.06, 11:16
              > Myślę, że tylko ludzie w jakimś stopniu nienormalni, nie doznają tych uczuć.

              No jasne. Przeciez to takie oczywiste. Ludzi, ktorzy nie zgadzaja sie z jedynie
              sluszna, LPR-owska wizja poswiecajacej, sie wielopokoleniowej rodziny wystarczy
              zwyzywac od nienormalnych. Gratuluje.
              • sir.vimes Re: Polska babcia 25.10.06, 18:35
                No cóż, nie tylko wielbiciele Giertycha dbają o więzi w rodzinie. Oczywiście -
                człowiek ma prawo prowadzić życie takie jak chce ale po co udawać, że się nie ma
                :wnuków, dzieci, rodziców , babć, sióśtr, braci. To wszystko są osoby z którymi
                można i należy pielęgnować więzi a przede wszystkim nie odmawiać im swojej pomocy.
                • naels Re: Polska babcia 26.10.06, 14:09
                  Alez, Vimes, ja nie twierdze, ze tylko wielbiciele Giertycha dbaja o wiezi
                  rodzinne. Natomiast uwazam, ze tylko wielbiciele Giertycha moga byc tak
                  bezczelni, zeby wyzywac od nienormalnych tych ludzi, ktorzy z jakichs wzgledow
                  nie chca badz nie moga tych wiezi pielegnowac.

                  Denerwuja mnie po prostu pewne stereotypy panujace powszechnie w tym panstwie.
                  Jeden czlowiek ksztalci sie przez wiele lat za publiczne pieniadze, dostaje
                  interesujaca, pozyteczna prace, jest inteligentny i tworczy, po czym pewnego
                  dnia porzuca to wszystko i oddaje sie tak odmozdzajacemu zajeciu, jak ogladanie
                  teletubisiow z czterolatkiem (podczas, gdy wyksztalcona przedszkolanka
                  zrobilaby to 10 razy efektywniej). Takiego czlowieka nazywa sie bohaterem,
                  wynosi sie na piedestal, opowiada niestworzone historie o milosci i poswieceniu
                  itd. Natomiat innego czlowieka, ktory zwyczajnie czuje potrzebe realizowania
                  sie poza pieluszkami czy hustawka bezkarnie miesza sie z blotem, wyzywa od
                  nienormalnych czy potworow pozbawionych ludzkich uczuc. Przeciez, u licha,
                  ambicja czy ciekawosc swiata to tez sa ludzkie uczucia!
                  • sir.vimes Re: Polska babcia 26.10.06, 14:20
                    Ja to widze trochę inaczej - to różne giertychy wmawiają ludzoiom, że
                    macierzyństwa, babcierzyństwa, ojcostwa czy "dziadkowstwa" nie da się łączyć z
                    ambicją i ciekawością świata. Ja np. nie widze problemu w tym , że poświęcam
                    czas córce (co nieżle wydłużyło mi studia i zaowocowało pewnymi ograniczeniami w
                    życiu zawodowym, ale to ani jej ani moja wina) nie widzę też problemu, w tym, że
                    mojej córce poświęca czas jej ojciec, babcie, prababcie, dziadek, ciocie itd. To
                    po prostu jeszcze jedna osoba w naszej rodzinie, z którą możemy poznawać świat i
                    robić ciekawe rzeczy. Telewizora nie mamy , obsesji na punkcie "prowadzenia
                    domu" też nie. W sumie dzieciak "uczył się" do sesji raz z mamą , raz z ciocią,
                    raz z tatą i żyje, bez teległupków itp Nie rozumiem o co chodzi z tym zamykaniem
                    się z pieluchami - bo u nas nikt nikogo nie zamykał. Każdy ma własne sprawy ale
                    uczestniczymy we wspólnym rodzinnym życiu. A poza tym - te teksty, że wnuki to
                    cudze dzieci, które gęsto tu padają na forum. Rrrany, jeżeli dzieci to takie
                    nieszczęście to chyba lepiej ich nie mieć, prawda?
                    • sonia9912 Re: Polska babcia 26.10.06, 14:59
                      Odpowiadasz na :

                      sir.vimes napisała:

                      . Rrrany, jeżeli dzieci to takie
                      > nieszczęście to chyba lepiej ich nie mieć, prawda?

                      Dojdziesz sama do takiego wniosku,wtedy gdy dziecko dorosnie,przyprowadzi
                      partnera,czesto gesto "innego" bo przeciez chowali go inni ludzie i wtedy bedzie
                      dla ciebie szokiem ze nie z kazdym mozna byc rodziną.Wtedy tez rodzone dziecko
                      zamienia sie w kamol ktory ma tylko własne potrzeby a jesli nie moze liczyc na
                      rodzicow z powodow w/wym badz zdrowotnych to konczy sie miłosć.
                      • sir.vimes Re: Polska babcia 26.10.06, 15:13
                        Wytłumacz po polsku, bo nie wiem np. co to kamol?
                        • sonia9912 Re: Polska babcia 26.10.06, 20:58
                          u, bo nie wiem np. co to kamol?


                          kamol-czyt.głaz,kamień (to polske określenie dosadne dla tych ktorzy roszcza nie
                          dajac nic w zamian)
                          • sir.vimes Re: Polska babcia 26.10.06, 21:46
                            chyba z jakiejś gwary, no cóż, nie widzę związku twojej wypowiedzi z żadną z
                            moich, nawet z pomocą cennego wyjaśnienia.
                    • ulka32 Re: Polska babcia 26.10.06, 22:40
                      nie widzę też problemu, w tym, ż
                      > e
                      > mojej córce poświęca czas jej ojciec, babcie, prababcie, dziadek, ciocie itd. T
                      > o
                      > po prostu jeszcze jedna osoba w naszej rodzinie, z którą możemy poznawać świat
                      > i
                      > robić ciekawe rzeczy.

                      Nic ciekawego nie wymyśliłas bo nikt nie widzi takiego problemu,ba jest dobrze
                      jak jest dużo osób i jest zewsząd pomoc.Pomysl gdybys była daleko od rodziny
                      ,sama w duzym miescie z mężem i dziecmi czy tez bys pisała takie
                      teksty.Niektorzy własnie w ten sposób zyja,rodza,wychowują i rodzina jest od
                      swięta.Pomoc jest im nieznana a mimo tego swietnie sa zorganizowani i co
                      najważniejsze nie narzekają.

                      Nie rozumiem o co chodzi z tym zamykanie
                      > m
                      > się z pieluchami - bo u nas nikt nikogo nie zamykał. Każdy ma własne sprawy ale
                      > uczestniczymy we wspólnym rodzinnym życiu.

                      Szkoda ze nie rozumiesz,wtedy zrozumiałabys co znaczy jak sie nie ma znikąd
                      pomocy i trzeba samej od rana do nocy byc przy dziecku bo maz musi zapracowac na
                      rodzine a babcie,prababcie,cocie i wujki mieszkaja 500km dalej.
                      • sir.vimes Re: Polska babcia 27.10.06, 09:33
                        Ja piszę o swoim życiu ty o swoim.
                        • ulka32 Re: Polska babcia 27.10.06, 11:14
                          Zgadza sie ale wiem tez ze nie majac oparcia i mozliwosci podzrzucania dziecka
                          innym z rodziny choc to co pisałam to nie moje zycie a mojej przyjaciólki.Ja
                          mogłabym korzystac z takiej pomocy ale nie bede obarczac babcc,dziadkow czy tez
                          innych bo oni juz wychowali swoje dzieci wiec niech maja czas dla siebie i nie
                          uzalezniam ze skoro nie korzystam to nie bede sie opiekowac rodzicami tak po
                          jednej stronie jak i po drugiej.MOje dzieci moj problem.Nawiązuje do tego gdyz
                          młode kobiety uzurpuja sobie prawo do wymagania od babć obowiazkowych
                          spacerow,piaskownicy,kina,placu zabaw etc.Nie potrafie tego zrozumiec ze mam
                          problem i wszyscy musza stanąc na głowie .Powiem ci tak te kobiety ktore nie
                          wychowywały swoich dzieci same bez pomocy powinny wychowywac dzieci nastepnego
                          pokolenia bo jak widac nie bardzo potrafia zrozumiec ze jak sie ma 60 lat to
                          mozna dac tej kobiecie troche zycia ktora cale swoje zycie poswieciła dzieciom i
                          obowiazkom domowym bez pisanego przymusu opieki nad wnukiem.
                          • sir.vimes Re: Polska babcia 27.10.06, 13:04
                            A ja gdybym miała heroicznie wychowywać zupełnie sama, gdyby moje dziecko było
                            dla całej rodziny obcym człowiekiem a dla mnie problemem i smutnym obowiązkiem,
                            po prostu bym dziecka nie miała. Obowiązkiem to może byc czyszczenie kibelka a
                            nie spacerek do kina.
                            po prostu nie pojmuję podejścia - twoje dziecko, twój problem. To nie tylko moja
                            dziecko - to nasz wspólny nowy krewny.
                            Wychowano mnie w poczuciu, że dzieci to nie obowiązek, że jeżeli się nie chce,
                            to mieć ich nie trzeba, ale, że gdy są - mają być radością dla całej rodziny.
                            Już pisałam, że w czasie, gdy byłam malutka - ciocia i mama doktoryzowały się ,
                            babcia pracowała na pół etatu, nikt w rodzinie z niczego nie rezygnował- mnie i
                            moich kuzynów wychowywano w pewnej "wspólnocie". Dla mnie to jest normalna
                            rodzina - a nie sytuacja, w której pojawia się mały człowiek i jest 24/24 z
                            zaharowaną matką i "dochodzącym" tatą, który "pomaga" zamiast współgospodarzyć.
                            Nie mieści mi się w głowie, że nikt w rodzinie zwyczajnie nie ma OCHOTY spędzić
                            z dzieckiem trochę czasu.
                            • szu-lim Re: Polska babcia 27.10.06, 15:21

                              Odpowiadasz na :

                              sir.vimes napisała:

                              Następna roszczeniowa co to urodziła i wszystkie babki,ciotki,kuzyni itd.powinni
                              a nawat musza przyjac do wiadomosci ze narodził sie nowy członek rodziny i
                              trzeba by go wychować we wspólnocie.Rodzina moja pani to ty,mąż i dziecko.Ty
                              poprostu nie wiesz jak kobiety wychowuja dzieci,jestes rozniuniana przez te
                              ciotki co to nie wiedza ze ich czas sie konczy i nie potrafia przyjac do
                              wiadomości ze sa przyjemniejsze rzeczy niz bawienie twojego potomka.


                              > A ja gdybym miała heroicznie wychowywać zupełnie sama, gdyby moje dziecko było
                              > dla całej rodziny obcym człowiekiem a dla mnie problemem i smutnym obowiązkiem,
                              > po prostu bym dziecka nie miała


                              Ta wypowiedz mowi sama za siebie,musisz mieć służbe ,bo inaczej bys nie urodziła
                              bo ta praca przy dziecku cie przerasta.

                              > Wychowano mnie w poczuciu, że dzieci to nie obowiązek, że jeżeli się nie chce,
                              > to mieć ich nie trzeba, ale, że gdy są - mają być radością dla całej rodziny.

                              Zle cie wychowano,bo nie nauczono cie samodzielnosci.Dziecko to radośc dla
                              rodziców .Pozostali moga przyjsc cie odwiedzic ale nie uszczęsliwiaj ich na siłe
                              bo zaden z rodziny ci nie odmowi ze nie chce,czy zle sie czuje ale co pomysli to
                              tego nigdy sie nie dowiesz.Mam taka sama szwagierkę a moze ty to własnie ona.
                              • sir.vimes Re: Polska babcia 27.10.06, 17:20
                                Napewno nie jestem twoją szwagierką , nie pochlebiaj sobie. Zresztą, ja też
                                normalnie uczestniczę w życiu dzieci swoich kuzynów itd - jest takie mądre
                                poowiedzenie : aby wychować dobrego człowieka potrzeban jest cała wioska.

                                Zresztą, żyj sobie zamknięty/a w czterech ścianach i powtarzaj sobie codziennie
                                , że twoi rodzice, siostry , ich dzieci, stare ciotki to nie twoja rodzina tylko
                                obcy ludzie dla których spędzanie z tobą czasu jest takim samym nieszczęściem
                                jak dla ciebie poświęcenie czasu im. Czytam twoją wypowiedż i przestaję się
                                dziwić, że tak wiele osób narzeka na "samotność w tłumie". Na własne życzenie.
                                Tak poza tym - definicja rodziny pt. 2+ ileś jest totalnie żałosna. Może to stąd
                                biorą się frustratki polujące nerwowo na jakiegokolwiek samca - uświadomione
                                przez życzliwych , że tylko mąż może być rodziną.
                                • szu-lim Re: Polska babcia 27.10.06, 19:48

                                  > poowiedzenie : aby wychować dobrego człowieka potrzeban jest cała wioska.

                                  To nie powiedzenie to naleciałości po przodkach jesli jego korzenie stamta sie
                                  wywodzą.Słyszałem ze na wsiach kiedys to nawet 10-osobowa rodzina jadała z
                                  jednej michy i nikogo to nie dziwiło.Teraz babcia jakby chciała zyc swoim zyciem
                                  to wzbudza smiech u młodych,Jesli juz chcesz dyskutowac w temacie to czytaj
                                  teksty ze zrozumieniem.Ciotki i wujkowie czy tz dziadkowie to tez rodzina ale ta
                                  rodzina ma swoje życie a ty swoje.Kazdy ma swoje obowiazki albo juz ich nie ma
                                  i trzeba zrozumiec ze ten człowiek juz sie wyeksplatował i czas mu na
                                  odpoczynek.Ty jestes młoda i mozesz brac udział w zyciu innych dzieci kuzynow
                                  (młodych ludzi) co do babc i dziadków trzeba umiec zrozumiec ze oni juz swoje w
                                  życiu zrobili a nie uszczesliwiac ich potomkami.Uważasz ze ludzie ktorzy
                                  pomagaja maja czynne zycie rodzine a bez dodawania im zajec nie moga takiego
                                  miec gdzie to tylko moga byc zaproszenia na małą czarną.Czy według ciebie trzeba
                                  im na wejcie włożyc w ramiona dziecko i wysłac na obowiazkowy spacer.Widze że z
                                  powodu duzej ilosci osob przejmujacych twoje dziecko masz dużo czasu nawet
                                  bardzo dużo bo piszesz w tym temacie na okragło cały dzien a inni pracują przy
                                  malutkim człowieku.Można by pozyteczniej spedzic wolną chwile a nie udawadniac
                                  swoje racje.Nawiązujac do tego samca to zgadzam sie z toba łapie sie samca zeby
                                  nie zostac stara panna a pozniej rodzi sie dziecko bo tak wypada i rozdaje się
                                  całej rodzinie robotę.
                                  • sir.vimes Re: Polska babcia 27.10.06, 21:06
                                    Musisz mieć okropne życie - i starość też pewnie cię taka czeka.
                                    Widać nie rozumiesz, że różne rzeczy można robić RAZEM, ze nikt nie żyje tylko
                                    dla siebie, że sukcesami np. naukowymi trzeba mieć się komu pochwalić, trzeba
                                    przeżywać sukcesy i porażki wspólnie - tak jak wspólnie je się świąteczne ciasto
                                    zamiast schować się z nim.
                                    Czasem ludzie opętani fałszywie rozumianą samodzielnością tak naprawdę panicznie
                                    obawiają się, że ktoś kiedykolwiek poprosi ich o pomoc, że ktoś ich "wykorzysta".
                                    Znam taką osobę i rozumiem mechanizm twojego nieszczęścia. Warto zdać sobie
                                    sprawę, że najczęściej nikt tej "pomocy" nie chce i nie potrzebuje.
                                    • szu-lim Re: Polska babcia 27.10.06, 22:49
                                      Widać nie rozumiesz, że różne rzeczy można robić RAZEM, ze nikt nie żyje tylko
                                      > dla siebie, że sukcesami np. naukowymi trzeba mieć się komu pochwalić, trzeba
                                      > przeżywać sukcesy i porażki wspólnie - tak jak wspólnie je się świąteczne ciast
                                      > o

                                      Razem droga pani to mozna zjesc obiad a pozniej kazdy ma prawo do własnego życia
                                      a nie zaprosic na obiad a pozniej zapraszajacy musza sie rewanżować
                                      harówą.Sukcesami naukowymi mozna sie pochwalic ale warunek jeden ze nie mozna
                                      ich osiągać dzieki temu ze innym daje sie zajecia a samemu realizuje.Najpierw
                                      realizacja a pozniej dzieci.Nie można sie bawić w dom,on albo jest bo mamy czas
                                      dla domu i potomstwa albo go nie zakładamy bo nie mamy czasu na te
                                      zabawy.Samodzielnosc jest zaleta ludzi ktorzy potrafia w kazdej sytuacji sobie
                                      radzic i niekoniecznie musza zaprzegac innych to sprawa dogrania sie w związku
                                      pod warunkiem ze w zwiazku sa ludzie ktorzy maja i prawe i lewe dłonie.Tacy tez
                                      potrafia pomagac innym bez zobowiązan i nie boja sie ze zostana kiedys sami.O
                                      moje zycie sie nie martw bo wole samotnosc niz taka starośc jaka zapowiada sie
                                      tym ktorzy mysla i robia za ciebie a ty nie dajac sobie teraz sama rady napewno
                                      nie poradzisz sobie pożniej.Wbrew pozorom opiekowac sie kims to wielka sztuka
                                      ale ty o tym jeszcze nie wiesz.
                      • sabcia223 Re: Polska babcia 08.11.06, 22:40

                        >
                        > Szkoda ze nie rozumiesz,wtedy zrozumiałabys co znaczy jak sie nie ma znikąd
                        > pomocy i trzeba samej od rana do nocy byc przy dziecku bo maz musi zapracowac
                        n
                        > a
                        > rodzine a babcie,prababcie,cocie i wujki mieszkaja 500km dalej.
                        ]]]]]]]]]]]tak dokładnie jest u nas .nie mamy nikogo .są ...ale 500km. od
                        nas .casami trochę ciężko bo przydałby się ktoś ,choćby żeby sobie wieczorem
                        wyjść ale z drugiej strony nie narzekam bo znając siebie przeszkadzałoby mi
                        ciągłe spotykanie się z rodziną . według powiedzenia-
                  • echtom Re: Polska babcia 26.10.06, 18:31
                    Pieluszki, huśtawka i Teletubisie są trudniejsze, bo wymagają pokory, zejścia z
                    piedestału wykształconego, twórczego nadczłowieka i zmierzenia się ze
                    zwyczajnym życiem. Ktoś kiedyś napisał, że łatwiej jest siedzieć w firmie z
                    bystrzakami niż tłumaczyć dziecku ułamki. Człowiek jest stworzony do pełnienia
                    wielu ról społecznych, które nie muszą się wzajemnie wykluczać. A co do
                    ciekawości świata - u dzieci jest ona ogromna i poznawanie świata z dzieckiem
                    jest zajęciem pasjonującym, nie odmóżdżającym. Ale do tego trzeba mieć trochę
                    wyobraźni. Fajnie jest np. poczytać po latach klasykę dziecięcej literatury,
                    którą się we własnym dzieciństwie przeoczyło, czy pójść z dzieckiem na
                    wycieczkę i popatrzeć na znane sobie miejsca jego oczami, bo ono widzi zupełnie
                    co innego, a pytania, które zadaje, są sporym wyzwaniem intelektualnym. Nudno
                    jest robić przez całe życie to samo, np. karierę, a taki "płodozmian" jak
                    zajęcie się małym dzieckiem, odświeża i chroni przed rutyną. A potem dziecko
                    robi się duże (niestety, osobom bezdzietnym wydaje się, że nigdy nie wychodzi z
                    wieku przedszkolnego) i ma się z nim kontakt wcale nie gorszy niż z dorosłymi.
                    PS. Jednego nie rozumiem: jak można wykonywać "efektywniej" zajęcie z definicji
                    odmóżdżające i na co tu jest potrzebne wykształcenie?
    • nessie-jp Re: Polska babcia 24.10.06, 23:51
      Przerażające jest to, jak niektóre kobiety piszą, że "mama nie chce pomóc, mimo
      że ciągle ją o to proszę". Wiecie co, gdyby do mnie ktoś dzwonił tylko po to,
      żeby mi podrzucić swoje dziecko, to też bym odruchowo reagowała hasłem "w ten
      weekend nie mam czasu". A może by tak dla odmiany zaprosić babcię na kawę i
      ciastko, a dzieckiem niech się zajmie tatuś?

      A może by tak na odmianę wepchnąć dziecko koleżance? Cioci? Sąsiadom z małymi
      dziećmi, za zobowiązanie opieki nad ich dzieciakami w rewanżu?

      Nie dziwię się babciom, które wolą już całkowicie stracić kontakt z wnukiem, niż
      dać się zredukować do roli maszynki do zapewniania czasu wolnego rodzicom.
      Przyjmuje się, że kobieta "ma obowiązek" kochać własne dzieci. Nikt nie mówi, że
      musi czuć się związana emocjonalnie także z wnukami.

      Kiedyś, gdy rodzina mieszkała razem, ciocie, wujkowie, siostrzenice, babcie,
      prababcie, dziadkowie i pociotki wspólnie zajmowali się dziećmi i wspólnie
      tworzyli rodzinę. Co w tym dziwnego, że babcia mieszkająca we własnym mieszkaniu
      nie czuje się częścią małżeństwa z dzieckiem, które mieszka osobno? To przecież
      zupełnie naturalne. Poczucie więzi rodzinnej nie jest "genetyczne" ani nie
      bierze się z błękitnego nieba.

      Poważnie podejrzewam, że rozgoryczone młode mamusie dokładnie olewały swoje
      własne matki aż do czasu, gdy czegoś od nich potrzebowały (pieniędzy, pomocy w
      pracy, opieki nad dzieckiem).
    • fisiula Wy młodzi 25.10.06, 00:13
      byście chcieli ze swoich rodziców zrobić bezpłatne służące,(opieka nad
      dzieckiem, pranie, sprzątanie, gotowanie obiadu)24h/dobę, no bo co ma do roboty
      emerytka, a potem po przyjściu z pracy rozłożyc się na tapczanie, niech stara
      zmywa i sprząta. A jeszcze jak się miało zły dzień w pracy, to się na babce
      wyżywają, a to zupa za słona, a to talerz nie tak stoi, a to dzieci za bardzo
      rozrabiają.. A jeszcze powinna całą swoją emeryturę oddać do wspólnej kasy. No
      bo po co starej babie pieniądze, jak na papieroski brakuje.
      Gdy synowa rodziła I i potem II dziecko, to przy niej nie była jej matka tylko
      ja - świekra. Jej mamusia przyjechała dopiero na chrzciny.
      Myślicie, że miałam od niej jakąkolwiek wdzięczność?
      Guzik z pętelką. Gdy były chrzciny, to wszyscy siedzieli przy stole, a ja
      chociaż wiele produktów przywiozłam na tą uroczystość (grzybki i paprykę
      marynowaną, słoiki z różnymi przetworami), pomagałam 2 dni przygotowywać
      imprezę, to zostałam z moim chorym kręgosłupem zagnana do zmywania talerzy,
      talerzyków, szklanek, szklaneczek i aby było śmieszniej do wycierania stosu
      tych naczyń dali mi jedną małą ściereczkę. Potem były pretensje, że naczynia
      były mokre. Synowa sama zachowywała się jak gość, a nie gospodyni, bo teściowa
      jest od tego i wszystko zrobi. A poszła ty w szmaty.
      Dopóty, dopóki dzieci są małe to babcie są potrzebne, a gdy same wymagają
      opieki to won do Domu Starców, bo nie pasują do umeblowania.
      Więc najpierw zastanówcie się nad własnym zachowaniem w stosunku do rodziców, a
      potem miejcie pretensje, że nie chcą wam pomagać.
      • angerek Re: Wy młodzi 25.10.06, 00:30
        niektóre babcie aktualne zapomniały jak jeszcze niedawno były mamusiami i ich
        mamy pomagały im w wychowywaniu dziecka... nie to nie oznacza że muszą
        codziennie się wnukami zajmować - gwoli ataków na takie podejście.
        • mniklas5 Re: Wy młodzi 25.10.06, 00:56
          problem w tym ze mentalnosc polskich babc i nie tylko, ale generalnie ludzi po
          50 ce jest inna niz tam gdzie ludzie maja pieniadze, poniewza nie ma forsy nie
          mozna wiele robic ale i bez forsy babcie nie ida na uniwersytety , albo nie
          rozwijaja swoich pasji , nie ma w polskim spoleczenstwie starzych tzw
          ciekawosci swiata i zycia bo one nie maja juz zycia, sa na smietniku
          splecznym , w Polsce wyglada tak ze zyjacy ludzie to do 3o tki , pozniej to
          wraki , margines, w sumie smutne spoleczenstwo
          • 12x1 Re: Wy młodzi 25.10.06, 05:47
            przeczytalam ....i cos jest wg mnie nie tak
            brakuje mi tzw wiezi uczuciowej
            szczegolnie do babc
            mialam 2 wspaniale babcie
            dawaly nam wnukom wiele ciepla,radosci,milosci
            mimo ze zadna z nich nie byla babcia dobra
            tak jak pisza mlode mamy
            ze byly na zawolanie,czyli "nianiami"
            hihi nawet pare tych matek mlodych
            wyrazila sie "ze nie pomaga teraz babci ,bo ona tez nie pomagala"
            czy te mlode osobki zatracily gdzies po drodze normalna wiez rodzinna
            czyli zapominaja ze to ich rodzice
            cos za cos pomagasz to ja tez pomoge
            egoizm ,czy brak uczuc
            powtarzam sie
            kocha i szanuje sie nie za cos,{pomoc opieka}
            ale z serca pamietajcie ze tez bedziecie babciami
          • malgozab babcie i cała reszta 27.10.06, 19:36
            Sir. vimes - mądre jest to, co piszesz. I zupełnie nie rozumiem stanowiska
            szu-lim, który/a pisze o braku samodzielności. To jak ma wyglądać ta
            samodzielnośc? Żyjemy dla siebie, tworząc rodzinę: my+dzieci, z transparentami:
            damy sobie radę? Pochodzę z rodziny, w której nikt nikomu nie pomagał i wszyscy
            byli bardzo samodzielni (czytaj: mieli siebie w dupie). Dopiero rodzina męża
            uświadomiła mi, co znaczy szczere zainteresowanie innym człowiekiem, który do
            tej rodziny należy. Korzystam z pomocy teściowej, która mojego syna zabiera 2-3
            razy w tygodniu na spacer. Cieszę się, że mój synek jest ważny nie tylko dla
            mnie i mojego męża. Próbujemy razem żyć, a nie tylko przychodzić do siebie z
            kurtuazyjną wizytą. Fisiula, a co z Twoim synem? Dlaczego obrzucasz błotem tylko
            synową? Jeśli jej nie trawisz, to powiedz to JEJ, a nie podajesz na forum menu z
            chrzcin swojego wnuka, w myśl zasady: ja (i mój syn) taka dobra a ta przybłęda be.
      • xx444 Re: Wy młodzi 06.05.07, 18:22
        Miałam podobną sytuację;prałam,sprzątałam pilnowałam wnuczkę.Teraz znów mam
        wnusię która ma ponad 2 latka ale już nie jestem taka gorliwa.Synowa musiała
        zrezygnować z pracy i zajmuje się dzieckiem a ja wreszcie mam dla siebie czas.
    • irini Polska babcia 25.10.06, 05:49
      Za 10 lat może będę babcią i nadal zamierzam słuchać punk rocka, więc nie ze
      mną te numery.
    • alex-alexander Polska babcia 25.10.06, 07:44
      Chwala babciom, ktore nie zajmuja sie wnukami i nie daja sie zaprzegnac do
      niewolniczej pracy na rzecz wlasnych dzieci. A jak juz ktoras z babc chce sie
      zajmowac wnukami, to najlepiej obcymi. Dostanie wowczas od ich rodzicow pensje,
      ubezpieczenie, 8 godzin pracy, soboty i niedziele wolne. Wowczas nie jest
      traktowana jako parobek za 1 kg kartofli dziennie wynagrodzenia.
      • izella Re: Polska babcia 25.10.06, 10:17
        Ręce opadaja jak sie czyta wypowiedzi młodych mam lub dorosłych wnczek.Każda z
        nich na swoja nute ze mama czy tesciowa powinna pomagac przy wnukach ze wnusia
        kocha tylko te babcie ktore poswiecały jej czas i wkładały do łapki pieniązki.Ja
        bym take baby z prymitywnym sposobem myslenia pogoniła bo skoro chca sie kochac
        i rodzic potomstwo to na litosc Boska niech robia to na swoj rachunek.Niech
        rodza jesli sa w stanie zapewnic sami opieke nad dzieckiem a nie rodzic dzieci
        dla babci.Babcie juz swoje wychowały i trzeba miec troche rozumu zeby nie
        pomyslec ze rodzice to tez ludzie i chca troche odpocząc od dzieci.Jeleni jest
        coraz mniej,nawet babcie wiedza ze mozna przyjemniej spedzic czas niz niańczenie
        dzieci.
        • anabel26 Re: Polska babcia 25.10.06, 10:49
          Zgadzam się z tym. Dziadkowie nie mają żadnego obowiązku pilnować cudzych
          dzieci, nawet, jeśli są to ich wnuki. Oni już swoje wychowali, a teraz powinni
          mieć czas dla siebie. Moja mama byłaby niechętna opiece nad małym dzieckiem,
          czemu wcale się nie dziwię i nie miałabym o to do niej pretensji. Wolałabym
          wynająć opiekunkę, a nie wykorzystywać własną matkę. Uważam, że nie można
          sprowadzać dziadków do roli nianiek, to byłoby chore. Mieć kontakt z wnukami
          jak najbardziej, ale na pewno nie wychowywać ich, jeśli są rodzice, bo to w
          końcu ich obowiązek.
          • sir.vimes Re: Polska babcia 25.10.06, 11:13
            Jeżeli spędzanie czasu z dzieckiem to tylko obowiązek w żadnym razie nie
            decydowałabym się na potomstwo!!!!
            Do opieki czyli wyjścia na spacer, zoo, muzeum, wspólne czytanie dziecku jak
            najbardziej można i należy angażować dziadka i babcię.
            Dramatem jest to, że niektórzy traktują babcię jak darmową gosposię - dla mnie
            nie do przyjęcia.
            Oczywiście, moi rodzice są b. zaangażowani w wychowanie swojej wnuczki, tak samo
            jak moja siostra i siostry mamy - po prostu jesteśmy rodziną, każdy ochotę
            poświęcić swój czas innym osobom w rodzinie.
          • sabcia223 Re: Polska babcia 08.11.06, 22:55
            myślę że w pewnym stopniu macie rację ale jeśli babcia ma się raz na tydzień
            czy dwa zająć wnukami to chyba nie koniec świata tylko przyjemność
    • joeshmoe Re: Polska babcia 25.10.06, 20:20
      Dziadkowie 7000 km od wnuka - to wlasciwa
      odleglosc. Nie korzystamy z ich pomocy w ogole, wiec
      nie maja wiec tez zadnego prawa do tego zeby sie
      wtracac do tego jak wychowujemy naszego synka.
      Zaprzeganie dziadkow do wychowywania dzieci
      to dla mnie czyste wygodnictwo i jest nie w porzadku w
      stosunku do tych, ktorzy juz swoje dzieci wychowali
      i prawdopodobnie nie za bardzo maja ochote sie zajmowac
      cudzymi dziecmi, ale czesto to robia bo 'tak wypada'.
      • sir.vimes Re: Polska babcia 26.10.06, 10:32
        Cudze dzieci? Czyli to nie rodzina, to obcy ludzie... Smutne bardzo, ale pewnie
        masz powód by tak oceniać swoich rodziców. Współczuję.
        • malgozab Re: Polska babcia 27.10.06, 19:39
          Sir. vimes - mądre jest to, co piszesz. I zupełnie nie rozumiem stanowiska
          szu-lim, który/a pisze o braku samodzielności. To jak ma wyglądać ta
          samodzielnośc? Żyjemy dla siebie, tworząc rodzinę: my+dzieci, z transparentami:
          damy sobie radę? Pochodzę z rodziny, w której nikt nikomu nie pomagał i wszyscy
          byli bardzo samodzielni (czytaj: mieli siebie w dupie). Dopiero rodzina męża
          uświadomiła mi, co znaczy szczere zainteresowanie innym człowiekiem, który do
          tej rodziny należy. Korzystam z pomocy teściowej, która mojego syna zabiera 2-3
          razy w tygodniu na spacer. Cieszę się, że mój synek jest ważny nie tylko dla
          mnie i mojego męża. Próbujemy razem żyć, a nie tylko przychodzić do siebie z
          kurtuazyjną wizytą. Fisiula, a co z Twoim synem? Dlaczego obrzucasz błotem tylko
          synową? Jeśli jej nie trawisz, to powiedz to JEJ, a nie podajesz na forum menu z
          chrzcin swojego wnuka, w myśl zasady: ja (i mój syn) taka dobra a ta przybłęda be.
    • vesper_lynd Re: Polska babcia 27.10.06, 21:51
      W 100% popieram veto babć wobec narzucania im roli nianiek dla wnuków!
      Obserwuję swoją matkę, której moja siostra właśnie po raz trzeci pragnie "sprezentować" przyjemność opieki nad dzieckiem. Pierwsze - przyjęła bez nawet słowa sprzeciwu, bo przecież siostra dużo pracuje, dojeżdża daleko do pracy, jej mąż rozwija własną firmę... a poza tym ona sama kiedyś swojej matce podrzucała mnie i rodzeństwo, i to nie raz. Poza tym jest na emeryturze, ma wiele wolnego czasu, grzech samolubnie odmówić. Trzy lata później - drugie dziecko. Moja matka powoli się buntuje, zaczyna przebąkiwać o braku sił na bieganie za trzylatkiem i jednoczesną opieką nad niemowlakiem. Od rana do późnego popołudnia. Moja siostra ostentacyjnie obraża się, wynajmuje niańkę na popołudnia, ktora zgadza się na opiekę tylko nad jednym dzieckiem i to do określonej godziny dnia. W efekcie, powoli ale jednak, znów moja matka biega tym razem za dwójką dzieci, może w mniejszym wymiarze godzin, ale wciąż. Niemal codziennie, bo i weekendy młode małżeństwo czasem chce mieć dla siebie. W tym momencie trzecie dziecko jest wciąż malutkie i przy piersi, ciekawa jestem kiedy moja siostra zacznie wdrażać podrzucanie i jego do mojej matki. I kiedy ta wreszcie wybuchnie, bo jest w wieku, kiedy należy jej się odpoczynek - po pracy przez 30-kilka lat na cały etat i wychowaniu dwójki dzieci. Ja sama nie mam dzieci i nie wiem jak to jest, ale jeśli ktoś się decyduje na posiadanie ich i to w takiej liczbie powinien wybrać - albo niańka na 12h w ciągu dnia, albo pozostanie w domu przez kilka lat, dopóki dzieci pójdą do przedszkola/szkoły. Druga opcja zapewne bolesna, bo duża wyrwa w CV, ale wychowanie dzieci w doskoku...? I "zrzucanie" ich innym na głowę? Bez zwykłego pytania "czy mogę?" tylko z żądaniem?
      Mentalność ludzi w Polsce ciągle zmusza babcie do kieratu nad wnukami, moim zdaniem powinny miec odwagę powiedzieć NIE, w końcu to jest ich czas na odpoczynek i zwolnienie obrotów, a nie pichcenie kaszek, przewijanie, gonienie pod stołem za raczkującym dzieckiem.
      • izella Re: Polska babcia 27.10.06, 22:57
        Kobitki chętnie sie kochaja a pozniej fru do dziadków,pociotków podrzucaja i
        jeszcze uważaja ze to norma.Pogonic to to przez gesty las
        • kropkacom Re: Polska babcia 28.10.06, 10:38
          Jeżeli babcia sama zaproponuje że chce się zająć naszym dzieckiem to nie ma
          sprawy. Jednak nawet w takim wypadku nie można tej pomocu wykorzystywać bez
          ograniczeń.

          Po urodzeniu bliźniaków przez dwa lata mieszkałam z moimi rodzicami. Mama bardzo
          mi pomagała i jestem jej za to bardzo wdzięczna. Była ze mną prawie non stop.
          Nigdy mi jednak nie proponowała: "Idz na spacer albo do kina, odpocznij a ja się
          zajmę maluchami". Wszystko wymagało mojej obecności. Raz w tygodniu miałam prawo
          pojechać sama z mężem na zakupy do sklepu. Zaczęły dochodzić też niesnaski
          spowodowane niedomówieniami w sprawach finansów. Kiedy bliźnaiki miały 8
          miesięcy podjełam za namową mamy prace na póół roku. Obie babcie zapewniały mnie
          że będą zajmować się dziećmi. Koniec końców skończyło się na tym że siedziałam w
          pracy ze łzami w oczach. Mama była juz bardzo zmęczona opieką nad bliźniakami a
          teściowa na moje wyjście z domu mówiła, że nie wie czy da rade się dziećmi
          zająć. Nadmienie tu jeszcze że mój mąż cały czas pracowałi to w innym mieście.

          Teraz mieszkamy sami, bez rodziców. Małymi zajmuje się sama. Nawet jeśli oboje
          chorują nie wołam nikogo żeby mi pomagał. Kiedy jedziemy odwiedzić nasze rodziny
          babcie szaleją za wnukami. Mama nawet proponuje mi żebyśmy z mężem wyszli
          gdzieś sami a ona się zajmie maluchami. I tak jest dobrze.
          • malgozab Re: Polska babcia 28.10.06, 10:55
            to, o czym pisze vesper_lynd, to zupełny brak szacunku dla drugiego człowieka,
            traktowanie matki (ojcowie jakoś wypadają z tej rozgrywki, ciekawe
            dlaczego)przedmiotowo. Nie wyobrażam sobie, że podejmując decyzję o kolejnym
            dziecku, zaplanowałabym mojej matce czy teściowej zajęcia na najbliższych kilka
            lat. A to ostentacyjne obrażanie się siostry to zupełne gó..arstwo. Zastanawia
            mnie, czy była jakaś próba rozmowy z nia na ten temat. Nie wróciłam po
            macierzyńskim do pracy, bo uznałam, że dla teściowej - która sama zaoferowała
            pomoc przy dziecku - to za duże obciązenie. Ale wracam w lutym a ona mówi, ze
            zostanie z wnukiem. Gdyby powiedziała, że nie, synek zostałby z opiekunką. Nikt
            nie miałby do nikogo pretensji. Inna sprawa, ze część kobiet w Polsce - wydaje
            mi się, że głównie starszych - nie ma pomysłu na życie i nawet nie uświadamia
            sobie swoich potrzeb, bez szemrania zgadzając się na pełnienie ról narzuconych
            im przez źle pojętą tradycję. Z zaciśniętymi zębami zostają więc z dziećmi synów
            czy córek dla świętego spokoju, a wszelkie próby buntu kończą się właśnie
            ostentacyjnym obrażaniem się drugiej strony.
          • zezowatana1021 Re: Polska babcia 30.10.06, 04:57
            Moja Najwspanialsza Córka jest w 3-cim miesiącu ciąży. Jak mam się przygotować
            w rolę babci? Podkreslam -Najwspanialsza Córka -czyli urodzi Najwspanialsze
            Dziecko!!! Czy mam szanse na normalną babcie-jeśli tak to proszę -niech
            NORMALNE BABCIE mi podpowiedzą Pozdrawiam wszystkie Babcie
            • ericca1 Re: Polska babcia 30.10.06, 08:15
              zezowatana1021 napisała:



              Z obserwacji moich koleżanek wiem ze bedziesz najwspanialsza babcia do momentu
              kiedy bedziesz potrzebna.Pózniej zostaniesz odstawiona jak stara zużyta zabawka.
              • zezowatana1021 Re: Polska babcia 30.10.06, 15:10
                Niestety obawiam sie , że masz racje -Babcie są potrzebne wtedy kiedy są
                potrzebne a potem odstawiane są w kąt Przykre - dobrze jednak zdawać sobie z
                tego sprawę
          • sabcia223 Re: Polska babcia 08.11.06, 23:02
            tak to właśnie jest że z rodziną to fajnie ale na odległość .skąd ja to znam...
    • lubietango Re: Polska babcia 10.05.07, 02:47
      139.JPG

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka