Dodaj do ulubionych

Epitafium dla Adasia

10.09.07, 21:34
Nie zgadzam się zupełnie z tym, że Anioły to dowód spadku formy
drużyny Warlikowskiego. I nie tylko ja tak uważam. Wiele osób, które
widziało ten spektakl sądzi podobnie a występujący w nim aktorzy
role w Aniołach traktują jak znaczący wyróżnik w swoim cv. Poza tym
Jacek Poniedziałek, inni aktorzy K. Warlikowskiego to drużyna jaka
nie zdarza się często i ja, moi znajomi, przyjaciele czekamy na
kolejne odsłony, w MPO, gdziekolwiek. Byleby były.
Obserwuj wątek
    • agat_d Adaś by nie chciał, panie Jacku P. 11.09.07, 14:05
      Adaś by nie chciał, panie Jacku P., żeby Pan to wszystko o nim mówił. Zwłaszcza,
      że Pan wiele spraw uprościł. Nie wywlekajmy ludzkiego bólu na wierzch. Nie o
      wszystkim, panie Jacku, trzeba głośno trąbić, nie ze wszystkiego robić spektakl.
      Pański występ na cmentarzu to też był teatr, co? Zachowajmy pamięć o Adasiu, nie
      trzeba nic więcej. Naprawdę. Po co ta widowiskowość i za mocne słowa, panie
      Jacku? Żeby pan mógł zaistnieć czyimś kosztem? Kosztem odarcia człowieka z
      czegoś, do czego ma niezbywalne prawo - z tajemnicy życia i tajemnicy śmierci?
      • willow_charity Re: Adaś by nie chciał, panie Jacku P. 11.09.07, 17:12
        Agato, zgadzam się z Tobą w zupełności. Znałam Adasia dobrze, i
        jestem pewna, że nie życzyłby sobie takiego histerycznego
        rozgrzebywania własnego życia przez osoby trzecie. Z przykrością
        przeczytałam wypowiedzi Jacka Poniedziałka, wyłania się z nich
        bowiem bardzo powierzchowny i płytki obraz Adasia.
        Po co to wszystko?.....
        • barthekp Re: Adaś by nie chciał, panie Jacku P. 18.09.07, 09:55
          To żenujące co zrobił pan Poniedziałek w tym wywiadzie. Zgadzam się z Agatą
          całkowicie. Dodałbym jeszcze tylko wątek nadinterpretacji, która stała się tu
          zręcznie wykorzystaną manipulacją. "Cicha demonstracja solidarności z Adasiem"
          To nie tylko infantylne, ale przede wszystkim wyssane z palca.
          • superapteka_pl Re: Adaś by nie chciał, panie Jacku P. 19.09.07, 08:44
            jakos nie widze nic zenujacego, zw tym co zrobil JP; raczej wasze
            komentarze...
        • piterkrak Re: Adaś by nie chciał, panie Jacku P. 18.09.07, 18:43
          Szanowne Agat_d i Willow_charity,

          Pozwolę sobie z Wami się nie zgodzić.

          Uwaga wstępna:
          Nie znałem Adama. Ba, do chwili przeczytania tego tekstu nie wiedziałem, że ktoś
          taki żył. Nie znam Jacka Poniedziałka. Nie wiem jak zachował się podczas
          pogrzebu pana Adama - czy był to spektakl czy nie. Nie wiem jaki był prawdziwy
          Adam Falkiewicz. I już zwłaszcza nie wiem czego by sobie życzył po śmierci. Wiem
          za to, że opisana historia mnie mocno poruszyła i chciałbym się z Wami podzielić
          kilkoma refleksjami.

          Pozwolę sobie zasugerować odpowiedź na pytanie skierowane do Jacka Poniedziałka
          i stanowiące meritum Waszych postów - pytanie wyrażone w ostatnim zdaniu
          wypowiedzi willow_charity:
          >Po co to wszystko?.....

          Nie posądzałbym Poniedziałka o tak niskie pobudki jak chęć zaistnienia kosztem
          czyjeś tragedii. Myślę, że w gruncie rzeczy chodzi o coś zupełnie innego, dużo
          bardziej istotnego: gniew, niezgodę na to co spotkało Adama, bezsilność, być
          może strach, że podobna sytuacja może przydarzyć się każdej osobie
          homoseksualnej w Polsce (w tym Poniedziałkowi).

          Sam jestem młodym gejem (23 lata). Wypowiedź Poniedziałka na temat tragedii
          Adama wzbudziła we mnie niesamowity gniew. Gniew ...
          ... na Poniedziałka (za to, że nie miał odwagi powiedzieć tego wszystkiego
          publicznie podczas pogrzebu);
          ... na rodzinę Adama (za farsę pogrzebu skoro wiedzieli kim był i co myślał Adam)
          ... na kościół katolicki (za to, że do tej fasy dopuścił)
          ... na lekarzy (za ignorancję i złą wolę);
          ... na polską policję (za bezduszność);
          ... na społeczeństwo (za brak rozumienia i podstawowej wiedzy, których
          rezultatem są poglądy tworzące klimat przyzwolenia na niechęć i nienawiść,
          których rezultatem są tragedie takie jak ta Adama i jego bliskich).

          Część tego gniewu zniknęła po przeczytaniu Waszych wypowiedzi. Była to ta część
          spowodowana postawą Poniedziałka, rodziny Adama i kościoła katolickiego. Zbyt
          mało wiem, by oceniać zachowanie tych ludzi. Być może należy właśnie pozwolić
          odejść ludziom godnie i w spokoju; nie trzeba wszystkiego głośno mówić, urządzać
          spektakli. Pewnie rodzina Adama jest mocno wierząca; zapewne go kochała, mimo,
          że nie rozumiała. Być może trzeba czasami pozwolić na coś co wygląda nie do
          końca tak, bo przecież nie wiemy wszystkiego o wszystkim.

          Nie zgadzam się jednak z twierdzeniem, iż publiczne mówienie o śmierci Adama
          jest bez sensu i że jest to zwykłe rozgrzebywanie cudzego prywatnego życia.
          Lecznictwo czy regulacja statusu prawnego związków osób tej samej płci dotyczą
          wszystkich osób homoseksualnych, które zdecydowały, że (pomimo wszystko) będę
          żyć w Polsce.

          Tragedia Adama pokazuje jak niesamowicie dużo rzeczy w tym kraju jest nie tak,
          jeśli chodzi o te kwestie. I wbrew wielu opiniom geje i lesbijki nie walczą o
          jakieś szczególne uprzywilejowanie; chodzi nam wyłącznie o ludzkie i zwyczajne
          prawa, które są czymś tak normalnym dla heteroseksualistów. Zachowując głęboki
          szacunek dla godności Adama i jego bliskich, śmiem twierdzić, że niewiele się
          zmieni jeśli nie będziemy głośno mówić o nieszczęściach takich jak to.

          Z wyrazami szacunku,
          Piotrek

          ***
          Jeśli macie ochotę napisać coś do mnie, co niekoniecznie nadaje się do
          upublicznienia na forum - mój mail: piterkrak@gmail.com
          • kapepe Do przedmówcy 19.09.07, 01:47
            Szkoda młodego i zdolnego człowieka..
            Myślę jednak że niezależnie od intencji nieprawdziwe i uwłaczające osobie
            zmarłego jest czytanie jego życia przez klucz mitycznego prześladowania
            pederastów. Chłopak był artystą i to czyniło go wyjątkowym człowiekiem. Jego
            seksualność zaś najprawdopodobniej przyniosła mu tylko chorobę - bo kochający
            inaczej stanowią grupę podwyższonego ryzyka.
            Można zadać pytanie, co by było gdyby chory chłopak nie był homoseksualistą?
            Czy miałby szanse na przedłużenie życia? Można z dużą pewnością stwierdzić, że
            tzw. Służba Zdrowia w Polsce traktuje swoich pacjentów równo. Równo źle i
            dramatycznie.
            Po co więc ta prymitywna hermeneutyka? Jest tysiąc powodów dla których ktoś
            umiera przedwcześnie, ale polski pedał zawsze odchodzi z tego świata z powodu
            nietolerancji.
            • piterkrak Re: Do przedmówcy 19.09.07, 10:06
              Nie wydaje mi się, bym czytał życie Adama wyłącznie poprzez "klucz mitycznego
              prześladowania homoseksualistów". Tak jak zaznaczyłem na wstępie o Adamie wiem
              tylko to co znalazło się w wypowiedzi Poniedziałka i to co można wyszukać w
              internecie. Stąd moje odniesienie do tej sfery jego życia, o której wiem. Nie
              pretenduję do jakichkolwiek definitywnych sądów. Nie twierdzę przecież, że brak
              zrozumienia społeczeństwa polskiego doprowadził do jego śmierci. Być może nie
              napisałem tego wystarczająco precyzyjnie - pisząc o tragedii Adama i jego
              bliskich (w kontekście rezultatu nastawienia społeczeństwa) chodziło mi o
              zachowanie lekarzy, policji (odmowa powiadamiania o losach zaginionego), etc.
              Rzeczy, które mogą niektórym wydać się średnio istotne, ale które nabierają
              niesamowitej wagi w sytuacjach dramatu jakim jest na przykład śmiertelna choroba.

              Oczywiście, że problem Służby Zdrowia nie dotyka wyłącznie homoseksualistów.
              Mogłem napisać o ludziach zakażonych/chorych na HIV/AIDS wszystkich orientacji,
              ale tak się akurat składa, że Adam był homoseksualistą. I ten fakt, czy Ci się
              to podoba czy nie, ma dobitne znaczenie przy traktowaniu przez lekarzy. Patrz:
              myślenie zawarte w jednej z wypowiedzi tutaj na forum: gej -> zakaził się
              prowadząc rozwiązły tryb życia -> nie ma prawa do godności osoby chorej, bo to
              jego wina i niech sam płaci za leczenie swoich choróbsk. Oczywiście uogólniam -
              nie wszyscy lekarze tak myślą, ale wciąż niesamowicie dużo tak.

              Nie wiem w jaki sposób Adam zaraził się wirusem i przypuszczam, że Ty, kapepe,
              również nie wiesz. Jest prawdopodobne, że drogą seksualną. Ale to nie zwalnia
              lekarzy od udzielenia wszelkiej możliwej pomocy. Zgadzam się, że być może osoba
              heteroseksualna byłaby potraktowana podobnie - odsyłana do specjalistów od AIDS.
              W przypadku gejów/lesbijek dochodzi jednak dodatkowo czynnik nietolerancji. Z
              doświadczenia wiem, że większy niż można by się było spodziewać po
              wykształconych ludziach.

              Przy okazji od paru lat nie mówi się o grupach zwiększonego ryzyka (i proszę nie
              krytykować tego jako przejaw poprawności politycznej, bo nim zwyczajnie nie
              jest), ale o zachowaniach podwyższonego ryzyka (takich jak np. przypadkowy seks
              niezależnie czy praktykowany przez osoby homo czy heteroseksualne).
              • kapepe Re: Do przedmówcy 19.09.07, 14:21
                Ad. ostatniego akapitu: tak się składa że pewne działania podwyższonego ryzyka
                występują szczególnie często... w grupach podwyższonego ryzyka.
                W tym przypadku chodzi o formę stosunku seksualnego, która występuje w grupie
                kochających inaczej mężczyzn istotnie częściej, a jest nawet kilkadziesiąt razy
                bardziej prawdopodobną drogą transmisji wirusa od klasycznego stosunku.
                Wspomnijmy jeszcze o średniej ilości partnerów, która jest statystycznie dużo
                większa u pederastów niż u grupy kochającej normalnie. Ryzykowność tej formy
                seksu pomnożona przez większą liczbę partnerów, ergo ekspozycji na ich choroby,
                tworzy grupę ludzi którą można prawomocnie nazwać grupą podwyższonego ryzyka.
                Myślę że dla dobra osób którzy do niej należą - należy nazywać rzecz po imieniu.
                Niezależnie od fluktuacji terminologicznych poprawności politycznej...
                • piterkrak Re: Do przedmówcy 19.09.07, 15:53
                  Jest to kwestia zupełnie poboczna i mam nadzieję, że dobrze sobie z tego zdajesz
                  sprawę.

                  Z biuletynu Krajowego Centrum ds. AIDS:
                  'Rzeczywiście na początku epidemii osoby homoseksualne i osoby używające
                  narkotyków dożylnie były najbardziej dotknięte HIV i AIDS. Wkrótce jednak
                  zaczęto obserwować wzrost zakażeń wśród osób heteroseksualnych, nie używających
                  nigdy narkotyków. Okazało się wówczas, że HIV może dotyczyć także tzw. zwykłego
                  człowieka. To nie grupy ryzyka, ale zachowania ryzykowne okazały się bardziej
                  adekwatnym określeniem. Nie to, kim jesteś i jaka jest twoja orientacja
                  seksualna, ale to, jakie są twoje zachowania, jaki jest styl życia Twój oraz
                  Twojego partnera/rów, decydują o ryzyku zakażenia HIV. Można być osobą
                  uzależnioną od narkotyków dożylnych, gejem, prostytutką, ale stosować się do
                  zasad bezpieczniejszego seksu i bezpieczniejszego używania narkotyków,
                  ograniczając w ten sposób swoje ryzyko zakażenia HIV. Jeśli jednak choć raz Ty
                  lub partner/ka zrobicie coś, co mogło spowodować zakażenie HIV, wchodzicie w
                  obszar ryzyka.'

                  Biuletyn dostępny tutaj: ekontra.aids.gov.pl/?act=archiwum&id=23
                  • kapepe Re: Do przedmówcy 19.09.07, 16:58
                    Myślę że to błędne koło. I w istocie różne perspektywy ujęcia tego samego
                    problemu. Podejście indywidualistyczne jest bliższe wyjątkom; podejście
                    kolektywne bliższe tzw. przeciętnemu reprezentantowi danej grupy. Kiedy mówimy o
                    zachowaniach ryzykownych, przedkładamy podejście pierwsze nad drugie, tj.
                    konstatację że istnieją grupy ryzyka. Moje pytanie: jak mamy ocenić które
                    podejście jest lepsze? Wydaje się że ostatecznie chodzi o człowieka. Nie da się
                    jednak opisać człowieka który egzystuje jak samotna wyspa - każdy jest częścią
                    pewnej grupy wartości, postaw i zachowań. W tym sensie nie można nigdy mówić o
                    ryzykownych zachowaniach pomijając to, że pochodzi się z grupy która może takie
                    zachowania wzmacniać. Myślę że można to zsyntetyzować: pojęcia takie jak grupa
                    ryzyka i zachowania ryzykowne powinny stać w jednym rzędzie. Prawda wymaga
                    pełnego obrazu.
                    • piterkrak Re: Do przedmówcy 19.09.07, 18:01
                      Ok, w większości zgadzam sie z tym co napisałeś.

                      Co do dwóch podejść istnieje problem rozłożenia akcentów. Jak podkreślają od
                      wielu lat specjaliści z Krajowego Centrum ds. AIDS coraz większa liczba nowych
                      zakażeń jest właśnie związana z tym co nazywasz 'wyjątkami'. Stąd taki a nie
                      inny rodzaj prowadzonych przez Centrum kampanii społecznych.

                      > Prawda wymaga pełnego obrazu.
                      Zgoda w 100%. Tylko, że Ty zdajesz sobie z tego wszystkiego sprawę, a cała masa
                      ludzi (choć wie w jaki sposób wirus jest przenoszony) zdaje się wciąż uważać, że
                      problem HIV/AIDS dotyczy wyłącznie homoseksualistów i narkomanów.

                      Mimo, że nie zgadzamy się w wielu kwestiach, dobrze było podyskutować z kimś na
                      argumenty, a nie wyznania wiary. Pozdrawiam, P.

                      * jeszcze jedna uwaga do Twojego wcześniejszego posta:
                      Według danych, do których dotarłem (m.in
                      www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/rr5402a1.htm) zakażenie poprzez
                      receptywny stosunek analny jest ok. pięciokrotnie (a nie 'nawet kilkadziesiąt
                      razy') bardziej prawdopodobne niż poprzez receptywny stosunek waginalny. W
                      przypadku stosunku insertywnego ryzyko jest zbliżone przy obu rodzajach
                      stosunków (nieznacznie większe dla analnego).
                      Nie zmienia to wiele, ale trzymajmy się faktów.
                      • kapepe Re: Do przedmówcy 19.09.07, 19:36
                        nie ma sprawy..
                        Co do twojej uwagi: widocznie natknąłem się na inne dane.
                        • piterkrak Re: Do przedmówcy 20.09.07, 21:05
                          Mały przyczynek do dyskusji nt. dwóch podejść i homoseksualistach stanowiących
                          grupę ryzyka:

                          Dane Państwowego Zakładu Higieny za marzec−maj 2007
                          nowo wykryte zakażenia HIV 158
                          zakażenia w wyniku używania narkotyków drogą dożylną 22
                          zakażenia drogą ryzykownych kontaktów heteroseksualnych 5
                          zakażenia drogą ryzykownych kontaktów homo i biseksualnych 2
                          Inne/zakażenia bez informacji o drodze zakażenia 129
                          • kapepe Re: Do przedmówcy 20.09.07, 23:54
                            skromne te dane ale 5 i 2 przypadków to odpowiednio ok. 70% i 30% ustalonych
                            zarażeń seksualnych, gdzie liczba homoseksualistów w populacji to nie 30% a w
                            porywach 5%. 6 razy większa szansa na zarażenie?
                            • piterkrak Re: Do przedmówcy 21.09.07, 07:28
                              dane skromne, ale cóż - jedyne jakimi dysponujemy. dają tylko szkic obrazu. dużo
                              informacji potencjalnie siedzi w tych 129ciu. jednak dane Państwowego Zakładu
                              Higieny za inne miesiące kształtują się podobnie jeśli chodzi o bardzo duży
                              odsetek zakażeń (rzędu 80+ %), w których droga zakażenia nie została
                              ustalona/podana.

                              ok, procentowo to wygląda jak wygląda, ale dane ewidentnie pokazują, że dotyka
                              to (w bardzo dużym stopniu!) osób hetero. fakt, że tych przypadków jest więcej
                              prawdopodobnie z racji dużo większej liczebnie populacji nie ma znaczenia.
                              mówienie wciąż o grupach ryzyka jest z kolei niebezpieczne dla osób
                              heteroseksualnych.
    • aryszko Epitafium dla Adasia 12.09.07, 09:25
      Panie Jacku,
      Pana wypowiedź na temat gejów, tolerancji (o dziwo) wśród Polaków
      budzi szacunek. Jestem zwyczajną żoną i matką - mam dwóch synów (4
      lata oraz 2,5 roku). Chciałabym swoim dzieciom przekazać, że każdy
      człowiek jest inny i ma do tego prawo. Jednak, z całym szacunkiem, -
      ja również jestem przeciwna adopcji dzieci przez pary homoseksualne.
      Wydaje mi się, że rówieśnicy mogliby takie dziecko odrzucić i ono
      cierpiałoby niepotrzebnie. Bo dopiero drosłego, dojrzałego
      człowieka - który wie kim jest stać na to, by powiedzieć o tym
      światu i iść swoją drogą. Inna sprawa, że chyba często sprowadza się
      homoseksualizm do fizycznych kontaktów z osobą tej samej płci.
      Wydaje mi się, że to jest tylko jeden, w dodatku mniej istotny
      aspekt. Ważniejsze jest chyba uczucie oraz bliskość dwóch osób.
      Chyba każdemu w życiu o to właśnie chodzi. I dlatego mięzdy ludźmi
      nie ma zbyt wielu różnic.
      Serdecznie pozdrawiam
      • zaginiony22 Re: Epitafium dla Adasia 18.09.07, 09:34
        Zakładam że Pan Jacek Pani nie odpowie, dlatego pozwolę sobie
        ustosunkować do Pani wypowiedzi.
        Jestem za adopcją dzieci przez pary homoseksualne (z całym
        zastrzeżeniem procesu adopcyjnego), ponieważ osoby te są nie mniej
        dojrzałe od osób heteroseksualnych (oczywiście jak w każdym
        środowisku, też w tym zdarzają się wyjątki).
        Problem dzieci oraz problem "sprowadzania relacji do kontaktów
        fizycznych" wbrew pozorom ma podobną przyczynę. Jest nią
        schematyczne myślenie ludzi oraz sztucznie rozkręcany ostracyzm (o
        czym wspomniał Pan Jacek Poniedziałek).
        Jeżeli założymy, że dzieci wychowywane u rodziców jednej płci, będą
        wyśmiewane przez inne, to tylko dlatego że ich rodzice poddali się
        politycznemu polowaniu na czarownice na środowisko LGBT.
        Przy zachowaniu wszystkich wzorców wychowania, dzieci te nie będą
        ani gorsze, ani ułomne ani w żaden sposób odchylone od rówieśników.
        Jeżeli chodzi o podstawy relacji pomiędzy gejami lub lesbijkami, to
        zapytam, czy Pani zna takie osoby? Obawiam się, że jeśli tak, to
        pewnie te osoby Pani się nie przyznały do prawdy (bo trzeba dużej
        odwagi aby to zrobić). Proponuję trochę poczytać, porozmawiać z
        osobami homo., a przekona się Pani, że związki homoseksualne
        budowane są w oparciu o trwałe uczucia, takie same jak uczucie które
        zrodziło się pomiędzy Panią a Pani mężem.
        Pozdrawiam serdecznie.
    • boldietorun nie będzie wyborów 14.09.07, 11:17
      PRAWDZIWYCH, jeśli olejecie i nie weźmiecie w nich udziału. Nie oddawajcie
      populistom, rasistom i zmoherowanym ludziom prawa do wybrania ludzi, którzy
      kształtują też wasze życie i przyszłość tego kraju.
    • instrumental Epitafium dla Adasia 15.09.07, 22:53
      Bardzo mądre słowa panie Jacku. Po takim wywiadzie człowiek chodzi i myśli. Zeby
      tylko takie słowa trafiły pod strzechy...


    • parazyd Poniedziałek bywa w różnych klubach 18.09.07, 09:46
      w Piątek
    • krakus24a [...] 18.09.07, 09:52
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • zbawieni piłka nożna 18.09.07, 10:24
      Powszechny (nie tylko wśród moherów) jest pogląd, że tworzenie się
      postaw homoseksualnych jest wynikiem kompleksów z dzieciństwa.
      Pan Poniedziałek jest tu dobrym przykładem...niestety.

      homoseks.blox.pl
      • anvill Re: piłka nożna 18.09.07, 11:15
        Zgodnie z Twoją teorią 70% społeczenstwa musiało by być
        homoseksualistami... :))))
    • miauka Epitafium dla Adasia 18.09.07, 14:57
      "my, aktorzy, jesteśmy hipochondrykami, histerykami i w gruncie rzeczy babami,
      boimy się zestarzeć, boimy się choroby i brzydoty."

      "W gruncie rzeczy BABAMI"? Skąd ta pieprzona mizoginia? I to jeszcze u geja!!!
      Powinien wiedzieć, co to dyskryminacja!
    • appfunds Re: Epitafium dla Adasia 18.09.07, 22:56
      Literówka od razu w pierwszym zdaniu. Nie chce mi się dalej czytać ...
    • holly2 Epitafium dla Adasia 19.09.07, 13:42
      Mialam w tym roku te niepowtarzalna okazje zobaczenia "Aniolow w
      Ameryce" w Avignonie. Marzlismy niesamowicie, bo spektakl byl grany
      w plenerze, na otwartej przestrzeni i konczyl sie o trzeciej na
      ranem a w dodatku wial bardzo zimny, przeszywajacy wiatr Mistral.
      Moja sasiadka, dyrektorka teatru z poludnia Francji podzielila sie
      ze mna szalem. I tak siedzialysmy, omotane w ten szal i oczarowane
      gra aktorow, rezyseria, atmosfera spektaklu, niesamowitego spektaklu!
      Kazdy artysta mowi w tym co tworzy o sobie, nieprzypadkiem wiec
      Krzysztof Warlikowski wzial na warsztat ten dramat, przepiekny tekst
      o nas wszystkich, gejach i niegejach, po prostu o ludziach. O naszym
      strachu przed smiercia, przed samotnoscia, przed cierpieniem, o
      naszym szukaniu milosci. O trzeciej nad ranem, po szesciu godzinach
      cala francuska widownia zgotowala polskiemu teatrowi przejmujaca
      owacje. Bylam dumna, ze jestem z Polski. Ponadto widzialam przez
      kilka dni spedzonych w Avignonie wiele spektakli, ale zaden nie byl
      tak znakomity. Gratuluje, Panie Jacku i zycze sukcesow.
    • piotrek20074 [...] 19.09.07, 15:47
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • ledzeppelin3 Z punktu widzenia polskiej "służby" zdrowia 20.09.07, 14:33
        Jestem lekarzem. W Polsce pacjenci zarażeni wirusem HIV są leczeni w
        oddziałach zakaźnych. W szpitalu zakaźnym na ulicy Wolskiej w
        Warszawie jest oddział szpitalny specjalnie przeznaczony dla
        pacjentów zarażonych wirusem HIV, jak również przychodnia
        przyszpitalna z oddziałem dziennym. Jest to leczenie nieodpłatne,
        dostępne dla każdego zarażonego wirusem HIV, wirusami WZW typu A, B
        i C, toksoplazmozą, toksokarozą oraz innymi chorobami zakźnymi. Moje
        pytanie brzmi: dlaczego, zamiast dramatyzować, ze lekarz nie chce
        leczeć pacjenta z chorobą zakaźną w "normalnym" szpitalu, pan Adam
        nie zgłosił się do oddziału zajmującego się specjalistycznie jego
        schorzeniem?
        Tam jest świetna kadra i TAM LECZY SIĘ LUDZI, na marginesie: za
        głodowe i upodlająco niskie pensyjki, stąd określenie "służba"
        zdrowia jest jak najbardziej na miejscu.
        • na_pustyni Re: Z punktu widzenia polskiej "służby" zdrowia 23.09.07, 20:35
          jako lekarz musisz wiedzieć, że nie "zarażony", a "zakażony"
          pzdr
          • ledzeppelin3 Re: Z punktu widzenia polskiej "służby" zdrowia 24.09.07, 19:23
            Eee, nie czepiałabym się. "Zarażony" nie jest błędem merytorycznym.
            W końcu to nie pęcherzyk żółciowy względnie woreczek:P Albo
            opuchlizna a obrzęk:P
    • alexandra220 Epitafium dla Adasia 19.05.08, 21:58
      ja tez sie nie zgadzam. jest coraz lepiej.. rola aktorskie sa super..

      = = = = =
      bocian przez d nie wchodzi i zal dupe sciska

      meteo_patka napisała:
      > Nie zgadzam się zupełnie z tym, że Anioły to dowód spadku formy
      > drużyny Warlikowskiego. I nie tylko ja tak uważam. Wiele osób,
      które
      > widziało ten spektakl sądzi podobnie a występujący w nim aktorzy
      > role w Aniołach traktują jak znaczący wyróżnik w swoim cv. Poza
      tym
      > Jacek Poniedziałek, inni aktorzy K. Warlikowskiego to drużyna jaka
      > nie zdarza się często i ja, moi znajomi, przyjaciele czekamy na
      > kolejne odsłony, w MPO, gdziekolwiek. Byleby były.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka