Dodaj do ulubionych

Bunt miłośniczek Musierowicz

02.12.07, 18:50
Jakiż okropnie niesprawiedliwy artykuł. Tak jakby szanowna Pani Autorka
zbierała żółć całe lata, żeby ją teraz wylać. A wcześniej to co? z wypiekami
się czekało na kolejny tom, nie?
Autor jest jednostką autonomiczną. My, fanki, mamy prawo wymagać, ale nie mamy
prawa pisać za panią Musierowicz. Jeśli chcecie mieć własną fabułę to proszę
zacząć pisać i WYDAWAĆ.
Artykuł jest też piekielnie niespójny: najpierw szanowna Pani Autorka pisze,
że Borejkowie to rodzina z kosmosu, bo cukierkowa, idylliczna, a potem
wymienia ich wady, niemoce, kłopoty, nierozwiązane konflikty rodzinne. Może by
tak się wysilić i wymyślić, o czym się pisze?
Krytyka ma to do siebie, że nie wybiera nośnika. Pani Autorka zapewne
przedstawiała tu pogląd kilku(nastu) czytelniczek forum, i dobrze, taki jej
zawód. Ale uzurpowanie sobie prawa do orzekania, co ma się w książce zawrzeć a
co nie, jest według mnie grzechem.
Nie usiłuję powiedzieć, że nowe tomy Jeżycjady w 100% spełniają moje
preferencje czytelnicze. Ale to jest książka napisana z serca. A takie coś
krytyce nie podlega.
Obserwuj wątek
    • precesja tak GW niszczy ludzi którzy im nie pasują 02.12.07, 19:00
      Pisze odpowiednie artykuły tworząc "właściwą"otoczkę.
      Tak niszczono ludzi za komuny, metody sie nie zmieniły.
      • berenika80 Re: tak GW niszczy ludzi którzy im nie pasują 02.12.07, 19:01
        nie lubię mieć teorii spiskowej. ale ostatnio rzeczywiście Gazeta wybiera sobie
        konika, na którego wsiada, i którego zajeżdża na śmierć.
        to nie corrida. to literatura.
        • ingeborg Re: tak GW niszczy ludzi którzy im nie pasują 03.12.07, 00:19
          No właśnie. Coraz mniej mi się ta napastliwość podoba.
          Ja jestem tolerancyjna i toleruję odmienne od moich preferencje
          seksualne religijne polityczne i literackie, ale na miłość Boską
          chcę żeby tolerowano też moje.
          • latouche Re: tak GW niszczy ludzi którzy im nie pasują 03.12.07, 00:21
            ingeborg napisała:

            > No właśnie. Coraz mniej mi się ta napastliwość podoba.
            > Ja jestem tolerancyjna i toleruję odmienne od moich preferencje
            > seksualne religijne polityczne i literackie, ale na miłość Boską
            > chcę żeby tolerowano też moje.
            a w jaki sposób czujesz się nietolerowana? ze ktos skrytykowal ksiazke, ktora
            lubisz?

      • xanaxy Re: tak GW niszczy ludzi którzy im nie pasują 02.12.07, 19:44
        precesja napisała:

        > Pisze odpowiednie artykuły tworząc "właściwą"otoczkę.
        > Tak niszczono ludzi za komuny, metody sie nie zmieniły.
        A niby w czym Musierowicz zagraza "Gazecie"? Moze dba o to, by juz
        nie pisala ....glupot? Tu - popieram. Grafomania czysta.
        • precesja Re: tak GW niszczy ludzi którzy im nie pasują 02.12.07, 19:54
          > A niby w czym Musierowicz zagraza "Gazecie"?
          nie musi zagrażać. Wystarczy że nie pisze o feministkach, homoseksualistkach a
          jako wzorzec pokazuje normalną rodzine z matką i ojcem. IO to już się nie podoba
          GW więc niszczy MM.
          • iluminacja256 Re: tak GW niszczy ludzi którzy im nie pasują 02.12.07, 20:21
            Bzdura . Własnie problem tejże autorki, której organicznie nie trawie, polega na
            tym, z e nie pokazuje normalnej rodziny - pokazuje rodzinę wycukrzona,
            wyidealizowaną, w której problemy rozwiąują się same , a kobietom samotnei
            wychowującym dzieci spadaja mieszkania z nieba - jesli takie ksiązki czytają
            ludzie 30 letni to jest to dla mnie powód do załamania - oznacza to bowiem
            nieuchronnie, ze staczamy się w kulturę "Klanu" To jak już wolę dwojga imion
            Wiśniewskiego - przynajmniej mozna się posmiać z nieograniczonej fantazji twórcy.
          • daria_nowak Re: tak GW niszczy ludzi którzy im nie pasują 02.12.07, 20:25
            Jeszcze kilka lat temu byłam stałą czytelniczką Jeżycjady. Jednak w momencie,
            gdy książki całkowicie "rozeszły się" z rzeczywistością, dałam sobie spokój. I
            zgadzam się z autorką artykułu. Śmieszą mnie opinie takie jak Twoja, że trzeba
            pisać o homoseksualistach i feministkach... Wystarczy pisać prawdziwie, a nie
            "idealizować" i czyścić na siłę. Porażka MM wynika z odcięcia się od świata
            zewnętrznego i nachalnego moralizatorstwa. Nie da się pisać książek prawdziwych
            i żywych, zamykając oczy na wszystko, co nie mieści się w "moralności" autora.
            Wielu pisarzy nie podejmuje wątków feministycznych, nie mówiąc o homoseksualnych
            i w żaden sposób nie wpływa to na jakość pisania.
            Wybacz, ale Twoja wypowiedź zabrzmiała homofobicznie, z nutką "jedynie słusznej
            prorodzinnej prawdy", nawet jeśli nie taki był zamysł.
            • precesja bzduty piszesz 02.12.07, 20:39
              taaaa, Czy Pani MM jest ówczesnym Galem Anonim który opisuje rzeczywistość?
              Czy jej świat musi być odzwierciedleniem rzeczywistości?
              Czy musi w swoich książkach procentowo umieszczać rodziny szczęśliwe, rodziny
              rozbite i "rodziny" homoseksualne. Do tego jeszcze dorzucając jakiś procent
              pedofilów(bo przecież w naszym społeczeństwie jakiś odsetek pedofilów istnieje)/
              Bzdura. To jak kazanie pisarzowi pisać po dyktando. Czasy głębokiej komuny jak
              widać bliskie GW. Wtedy to tworzono książki na zamówienie, "potrzeba czasów"
              była więc pisarze odpowiadali na tę potrzebę.
              Jak widać obecnie na taką potrzebę odpowiedział Pan Biedroń pisząc "Tęczowy
              elementarz" za co odpowiednia władza sowicie wynagrodzi.
              • mrs_dalloway Re: bzduty piszesz 02.12.07, 20:57
                Wiesz, to chyba nie chodzi o to, czy w książce są pedofile, mordercy, oszuści
                podatkowi i feministki. Dla mnie dowodem tego, że książki MM się rozchodzą z
                rzeczywistością, było, to, że czytając przeważnie myślałam: "Nie, nie znam
                nikogo, kto w podobnej sytuacji zrobiłby, powiedział lub pomyślał to, co
                bohaterowie robią, mówią i myślą".

                Teraz pewnie wszystkie sobie będziecie na mnie używać, ale moim zdaniem "Harry
                Potter" jest bardziej realistyczny niż "Jeżycjada".

                Pozdrawiam! :)
              • the_dzidka Re: bzduty piszesz 02.12.07, 22:24
                Precesja, wszyscy zorientowani wiedzą, że masz kompletnego za*oba na
                punkcie rzekomych spisków GW przeciwko ludzkości, ale mimo to
                jeszcze raz zaapeluję: przestać pie*lić jak potłuczony chociaż w tym
                jednym, jedynym wątku.
              • daria_nowak dziękuję za komplement:) 03.12.07, 07:24
                i znów nutka homofobii...
                Jeśli od kogoś odchodzą wierni fani, to właściwie nie ma nic do dodania. To jest
                właśnie dzisiejsze pisanie pod dyktando. Albo książki rozchodzą się na pniu,
                albo odchodzą najwierniejsi czytelnicy, bo przestała do nich trafiać konwencja
                przyjęta przez autora... Takie dyktando nie ma nic wspólnego z przywoływaną
                przez Ciebie głęboką komuną...Pewne rzeczy rozumieją się same przez się, ale jak
                widać, nie dla wszystkich jest to oczywiste.
    • latouche Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 19:03
      > Nie usiłuję powiedzieć, że nowe tomy Jeżycjady w 100% spełniają moje
      > preferencje czytelnicze. Ale to jest książka napisana z serca. A takie coś
      > krytyce nie podlega.
      Nieprawda, kazda książka może podlegać krytyce. Zaden autor nie jest swieta krowa.
      Nie znam tamtego forum, ale Musierowicz czytuje od jakichs 20 lat, od kiedy
      bylam nastolatka. I to prawda ze coraz mniej sie odnajduje w tych ksiazkach.
      • berenika80 Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 19:21
        ależ naturalnie.
        w NOWYCH ksiązkach możesz odnajdywać się inaczej. bo nie mamy już 13 lat.
        Ale wskakiwać na coś, co do tej pory traktowało się jako kanon, jest źle.
        nieludzko. nie wolno przekreślać. szacunek się należy.
        krytyka nie musi być chamska, może być konstruktywna.
        • seguee Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 19:30
          > w NOWYCH ksiązkach możesz odnajdywać się inaczej. bo nie mamy już 13 lat.

          Gdybyż tylko o to chodziło! Niestety, to nie takie proste.
          Wydaje mi się, że tak ja nowe książki MM mogłyby wyglądać i stare, gdyby nie
          praca redaktora. W którymś wywiadzie z autorką czytałam, jak trudne były
          początki (Małowmówny i rodzina, Szósta klepka). Jak duże były interwencje
          redaktora, jakie rady (napisać od nowa, inaczej).
          Teraz wydawnictwa oczywiście nie mogą zarzynać swoich złotych kur, krytykując i
          nakłaniając na Szanowne Autorki ciężkiej pracy. Do przyniesionego gniota należy
          podejść na kolanach, inaczej autor się obrazi i pójdzie z nim gdzie indziej.
          To dotyczy rożnych autorów, każdy przecież widzi, co się stało z Chmielewską :-/
        • latouche Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 19:59
          > Ale wskakiwać na coś, co do tej pory traktowało się jako kanon, jest > źle.
          nieludzko. nie wolno przekreślać. szacunek się należy.
          oczywiscie ze sie nalezy. Ale nowe tomy jezycjady nie moga w zaden sposob
          uchodzic za kanon, skoro sa nowe, zas nawet najbardziej uwielbiany autor moze
          napisac gniota przez wielkie G. I to nie grzech o tym mowic.
          Ja czytam te nowe tomy sila rozpedu, z ciekawosci co bedzie dalej. Ale juz od
          dawna nie kupuje Musierowicz, a na przyklad kupuje obowiazkowo kazdego nowego
          Gaimana, Pratchetta i jeszcze paru innych.
          BTW, uwazam, ze ten skok przez rekina to byla rzeczywiscie Kalamburka :)
    • iluminacja256 Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 19:24
      Jezycjady dwa tomy orzeczytałam jako dziecięcie jeszcze - po dziś dzień
      pozostał mi syndrom totalnego gniota i kiły - nie wiem kto to
      czyta;/Podejrzewam, ze te same , które oglądają "Klan" ;/
      Skoro powiesci wydawały mi się kretyńskie jako 15 -16 latce , jeśli czytają je
      30 latki, to nic mnie nie dziwi...A dunin z całym szacunkiem , na pewno nei
      napisała wariantu antyjezycjady - jesli ktos to zrobił i to w perfidnie
      przewrotny sposób to Izabela Filipiak w "Absolutnej amnezji"

      A tak w ogóle to ejstem pod wrazeniem, z ekomuś chciało się tak drobiazgowo
      analizować tę rzecz i powiązania .
      • ally Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 03.12.07, 15:58
        > Jezycjady dwa tomy orzeczytałam jako dziecięcie jeszcze - po dziś dzień
        > pozostał mi syndrom totalnego gniota i kiły - nie wiem kto to
        > czyta;/Podejrzewam, ze te same , które oglądają "Klan" ;/

        ja zaczęłam czytać musierowicz w wieku 9 lat i do tej pory to czytam, choć mi
        się scyzoryk w kieszeni otwiera - btw, dunin i szczuka też to czytają, pewnie to
        miłośniczki "klanu" ;-)))

        niektóre z części cyklu naprawdę nie są gniotem, ale cała seria jest już nie do
        uratowania
    • xanaxy Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 19:42
      Do berenika : NIE! To, ze z serca NIE WYSTARCZA. Grafomania na ogol
      plynie z serca.
    • mrs_dalloway Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 19:44
      Moim zdaniem świetny artykuł. Też podziwiam autorkę za tak szczegółową analizę.
      Sama przebrnęłam tylko przez 3 pierwsze tomy "Jeżycjady", w bardzo wczesnej
      młodości, w dodatku mocno dopingowana przez koleżanki. Wspominam je jako
      straszliwe gnioty, nudne, nierealistyczne i cukierkowe, z postaciami, które mają
      wyjątkowe szczęście i bladego pojęcia o życiu.
      I zaprzestałam czytania pani MM na rzecz Chmielewskiej. Z Pawełkiem, Janeczką,
      Tereska i Okrętką łatwiej mi się było zaprzyjaźnić niż z nadętymi Borejkównami.
      • omfala Artykuł NIE JEST szczegółową analizą. 02.12.07, 19:57
        Jest, jak to zauważyła pierwsza wypowiadająca się tutaj osoba, bardzo niespójny
        i chaotyczny.
        I jest to artykuł z tezą, do której karkołomnie i żmudnie dobiera się przykłady
        - nie zawsze trafnie.
        To nie jest porządna analiza tylko wybieranie śliwek z bigosu: to weźmiemy,
        tamtego nie, bo nam nie pasuje.
        • iluminacja256 Re: Artykuł NIE JEST szczegółową analizą. 02.12.07, 20:24
          Szczegółowa analiza również może mieć tezę ,nikt nie zabrania napisać ci
          drugiego szczegółowego artykułu, w którym udowodnisz tezę odwrotną.
    • joanna.pruszynska Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 20:25
      Absurdalny artykuł... można się odnajdywać w rzeczywistości z kart Musierowicz
      lub też nie, ale jest to JEJ świat, na tym polega bycie pisarzem, filmowcem itd.
      - twórca zaprasza nas do swojej "krainy".
      Jeśli ktoś lubi np. filmy Almodovara to je ogląda, jeśli nie - ma do wyboru
      mnóstwo innych, ale idiotyczne byłoby mówienie "to nieprawdziwy obraz Hiszpanii,
      czemu nie ma tam szczęśliwych par hetero z piątką dzieci, po co transwestyci"
      itd. i sugerowanie, że dopiero po wprowadzeniu "słusznych" poprawek filmy
      miałyby rację bytu. Almodovar ma swoją wizję, swoich bohaterów - widz to "kupi"
      albo nie (i nie chodzi mi tu tylko o pieniądze wydane na bilet czy DVD), i tak
      samo jest z Musierowicz. Też drażni mnie nieco idealistyczny obraz Borejków, ale
      bronię prawa autorki do tworzenia go, zwłaszcza że podejrzewam, iż tak naprawdę
      nie o realizm tu chodzi... dość mamy dookoła nienawiści i problemów, czy to taka
      zbrodnia pisać o czymś naiwnie dobrym? Myślę, że wielu czytelników właśnie
      dlatego po te książki sięga - wiedzą, że to nieprawdziwe, ale wolą taką
      odskocznię od rzekomo realistycznych powieści, w których bohater zabija matkę,
      podpala dom, gwałci sąsiada a na koniec popełnia samobójstwo poprzedzając je
      atakiem terrorystycznym ma McDonaldsa ;)
      I jeszcze jedno: artykuł jest nie dość że zwyczajnie złośliwy, to na dodatek
      koszmarnie tendencyjny... "Gaba zupełnie lekceważy prawo swojej młodszej córki
      do informacji o nieobecnym ojcu" - rzecz jasna dlatego, że jest głupia i
      indoktrynowana przez KK, opcji, że dla bohaterki taka rozmowa jest po prostu
      zbyt trudna, autorka nie przewiduje :/ I w tym stylu cała reszta... nawet to,
      że starsi bohaterowie żyją jest zły - pokolenie wychowane na grach komputerowych
      i horrorach faktycznie może się zniesmaczyć :/
      • latouche Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 20:37
        joanna.pruszynska napisała:

        > > - twórca zaprasza nas do swojej "krainy".
        > Jeśli ktoś lubi np. filmy Almodovara to je ogląda, jeśli nie - ma do wyboru
        > mnóstwo innych
        Ale zauwaz, ze osoby, ktore krytykuja te ksiazki to te, ktore od lat byly jej
        wiernymi czytelniczkami, a nie ktos kto bierze pierwsza ksiazke i odklada, skoro
        mu "kraina" nie pasuje. Wiec moze to z ta kraina MM cos sie stalo?
        Przed przeczytaniem tego artykulu myslalam sobie, ze moze po prostu to ja
        wyroslam, albo raczej "wystarzalam sie" z tych ksiazek. Ale cos w tym jest, ze
        zdarza mi sie wracac do starych czesci (moja ulubiona to chyba "Opium w
        rosole"), a nigdy nie przeczytalam ponownie zadnej z nowszych poczynajac od
        "Pulpecji". Wlasciwie juz "Brulion Bebe B." mnie irytowal z ta rzeczywistoscia
        szkolna nie do przeskoczenia dla bohaterow. Ja konczylam liceum w tym samym
        czasie co oni, i jakos nad nami nikt sie tak rezimowo i sadystycznie nie znecal,
        ale moze ten Poznan jakis bardziej represyjny byl. Chociaz niby program szkolny
        chyba byl taki sam wszedzie?

        • joanna.pruszynska Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 20:46
          > Ale zauwaz, ze osoby, ktore krytykuja te ksiazki to te, ktore od lat byly jej
          > wiernymi czytelniczkami, a nie ktos kto bierze pierwsza ksiazke i odklada, skor
          > o
          > mu "kraina" nie pasuje. Wiec moze to z ta kraina MM cos sie stalo?

          Też czytałam MM od początku i też mam wrażenie, że nowsze powieści są słabsze,
          ale nie w tym rzecz. Paradoksalnie, problem jest byc może w pewnej stałości
          "ideałów" - w latach 80tych sygnalizowanie, że bohaterowie chodzą do kościoła,
          było komunikatem "to porządni ludzie", teraz wielu to samo odczytuje jako "to
          głupie mohery". Kiedyś wolny od wulgaryzmów język czy oczytanie było normą
          kultury, dziś to samo uchodzi za - w najlepszym razie - dowód na sztuczność
          bohaterów. Generalny zarzut brzmi: Musierowicz nie dostosowała się do nowych
          "trendów". Może. Ale czy musiała?
          • latouche Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 20:53
            joanna.pruszynska napisała:
            > bohaterów. Generalny zarzut brzmi: Musierowicz nie dostosowała się do nowych
            > "trendów". Może. Ale czy musiała?
            Niekoniecznie. Ale w ten sposob jej powiesci coraz bardziej wkraczaja w strefe
            zarezerwowana s-f i fantasy :) Zwlaszcza Ignacy Grzegorz to dla mnie juz mocno
            oderwana od swiata postac :)
            BTW, ja raczej nie czytam wspolczesnej literatury dla kobiet, a wlasnie sf -
            fantasy. MM czytywalam/czytuje ze starego sentymentu, wiec to nie to ze mi
            brakuje u niej czegos co jest w innych powiesciach dla kobiet/dziewczat.
            • alicjads Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 21:27
              Też byłam wielka fanka Jeżycjady, pamiętam, jaka byłam szczęsliwa,
              kiedy okazało się, że studiując w Poznaniu bęe mieszkać przy ulicy
              Roosevelta, wprawdzie nie 5 a 4, no ale zawsze:).
              Ale... chyba wyroslam. Od kilku lat nie kupuję już książek pani
              M.M., bo jakoś niespecjalnie mnie intersują. Nie wylewałabym jednak
              z tego powodu żalów na autorkę, cóż, mam 32 lata i inne oczekiwania
              w stosunku do literatury. "Dzieci z Bulerbyn" tez już bym teraz nie
              przeczytała. Tak, macie wiele racji, że rodzina Borejków jest jak
              wyjęta z przesłodzonej telenoweli, no ale przecież zawsze taka była.
              Czasy jednak były wtedy nieco inne, nie było 70 programów
              telewizyjnych w kablówce, Dody na okładce każdej szmatławej i nie
              tylko gazety, nie było tez Wysokich Obcasów i miliona innych rzeczy,
              o których istnieniu bohaterowie i czytelnicy Jeżycjady nie mieli
              nawet pojęcia.
              To troche przykre, ale można mieć wrażenie, że hierarchia wartosci
              prezentowana przez Panią Musierowicz była dla nas akceptowalna tak
              mniej wiecej na połowe lat osiemdziesiątych, teraz tak jednak sie
              zmienilismy jako spoleczenstwo, że przyjmujemy ja już nawet nie z
              pobłażaniem,ale rozdrażnieniem.
              Ksiażki pani MM nigdy nie były prostym odzwierciedleniem naszego
              zycia, tylko takim jego troche pozytywnie zniekształconym
              zwierciadlem. Kiedys ze względu na cenzure, dzis przez - jak sadze-
              bunt autorki przeciwko tej drastycznej zmianie, jaka w ciagu
              ostatnich lat zaszla w naszym kraju i w nas samych. Pani Musierowicz
              ma prawo pisać takie, a nie inne ksiazki odzwierciedlające jej
              swiatopoglad, a my mamy prawo je czytac, lub nie. Mamy prawo tez je
              krytykowac. Czegokolwiek byscie jednak nie napisali, ja i tak jestem
              bardzo wdzieczna autorce, bo dzieki niej moje dziecinstwo i mlodosc
              bylo naprawde weselsze.
              • latouche Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 23:58
                >Dzieci z Bulerbyn" tez już bym teraz nie
                > przeczytała.
                A ja czytam teraz od nowa Astrid Lindgren z moim dzieckiem i stwierdzam ze nic
                a nic nie przestala mnie bawic :) Przy Emilu ze Smalandii poplakalismy sie ze
                smiechu wszyscy troje.
                Ale Astrid Lindgren nie moralizuje, tylko opowiada.
    • achic Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 21:21
      Artykuł jest doskonały tylko trzeba umieć czytać ze zrozumieniem. Autorka
      opisuje "zjawisko społeczne" jakim jest kult powieści MM. Posługuje się opiniami
      czytelniczek, które są przeceż najlepszymi recenzentkami twórczości ulubionej
      pisarki. Tekst jest napisany bez złośliwości. Czytelniczki Musierowicz, kobiety
      po 30-ce szukają w powieściach optymistycznego wzorca polskej rodziny, a dostają
      papierowe postaci jakby wymyślone przez Pospieszalskiego,o których wciąż "warto
      rozmawiać". Jeżeli ie odróżniasz analizy zjawiska od krytyki to może zacznij
      prenumerować Życie na Gorąco !
    • listekklonu Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 21:23
      Przeczytałam dwa tomy serii, z tych starszych, a więc podobno lepszych. Obie
      książki wydały mi się nudne i raczej grafomańskie. W artykule zaskoczyła mnie
      informacja, że pisarka ma tyle fanek, które na poważnie dyskutują o jej
      powieściach:)
      • precesja Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 21:35
        >pisarka ma tyle fanek, które na poważnie dyskutują o jej
        > powieściach:)

        ma nadal, może są to kobiety które wyrosły z MM ale nie wierzę w "bunt".
        Dzieciarnia może mieć w nosie MM a wierne czytelniczki raczej bawią dzieci i nie
        mają czasu by "buntować" soe przeciw MM.

        To raczej GW tworzenie rzeczywistości.
        • latouche Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 03.12.07, 00:16
          precesja napisała:
          >wierne czytelniczki raczej bawią dzieci i nie
          > mają czasu by "buntować" soe przeciw MM.
          Bawienie dzieci nie wyklucza czytania dobrej literatury :)
          w ogole bawienie dzieci nie wyklucza czlowieka z zycia - a wiem co mowie, bo
          bawie dzieci od prawie 7 lat (mam dwojke i pracuje jako tlumacz "chylkiem" po
          nocach :))
    • queenet Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 02.12.07, 21:44
      O "Wilkach", "Blue cafe" i "Nigdy w życiu" mogę czytać na co dzień w setkach
      artykułów i w interncie i prasie. Mam tego dość,
      jak też narkotyków, zdrad, "psychologicznie wydumanych recept na życie"
      serwowanych przez wszelakie magazyny.
      W ksiązkach MM poszukuję ciepła, ponadczasowości, ogólnej recepty na życie. I
      znalazłam. Mam 26 lat, wyższe wykształcenie, dobrą pracę, szczęśliwy związek,
      dbam o siebie i swoją sylwetkę (=uprawiam sport :).Jestem "normalna", chodzę do
      kina, na koncerty, dużo podróżuję, podążam za nowinkami technicznymi, seria MM
      niczego we mnie nie zablokowała, nie uwsteczniła, wiem, że mieszkanie nie
      spadnie mi z nieba. O ksiązkach Pani Dunin nie pisze się i nie mówi tak szeroko
      jak o ksiązkach MM.
      Nie sprzedała też tylu tysięcy egzemplarzy.
      Za kilka lat nikt nie będzie o nich pamiętał.
      Ksiązki MM zapadają w pamięć i tworzą wewnętrzną harmonię.
      To dla mnie największa wartość.

      Czego się nauczyłam przez poprzednie lata, poprzednie tomy?
      Wymagania szacunku dla siebie, poszukiwania idealnego partnera
      (każda z książkowych kobiet jest z mężczyzna inteligentnym, czułym, kochającym,
      podchodzącym do życia poważnie).
      Nauczyłam sie ciągłego rozwijania swoich zainteresowań, nie przejmowania się
      problemami, czerpania siły z rodziny.
      Nie nauczyły mnie jak uwodzić, ale jak kochać.
      Nie uczyły jak kombinować, ale tego, że będąc uczciwym człowiekiem można
      osiągnąć sukces.
      Nauczyły, że drobny gest, pomoc staruszce z tego samego piętra, uśmiech, ludzka
      życzliwość - wraca do mnie w innej postaci, może
      dlatego że nie oczekuję wcale wzajemności,a ona po prostu się zdarza.

      Nie czytam tylko książek MM, jestem realistką. Ale też optymistką, co również
      zawdzięczam tej znakomitej pisarce. Na Jeżycjadę trzeba patrzeć przez pryzmat
      wszystkich części, nie tylko ostatnich dwóch, które może i były słabsze, ale
      ciągle dobre.

      Potrzebowałam tych książek najbardziej gdy byłam młodą dziewczyną i wtedy dały
      mi wszystko czego potrzebowałam. Teraz... po prostu jestem dojrzałym,
      ukształtowanym, wrażliwym człowiekiem. "Tylko tyle i aż tyle" jak śpiewa Anna
      Maria Jopek :)
      • latouche Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 03.12.07, 00:14
        Mam 26 lat, wyższe wykształcenie, dobrą pracę, szczęśliwy związek,
        > dbam o siebie i swoją sylwetkę (=uprawiam sport :).Jestem "normalna", chodzę do
        > kina, na koncerty, dużo podróżuję, podążam za nowinkami technicznymi, seria MM
        A jaki to ma związek z tematem? Ja mam 34 lata, wyksztalcenie wyzsze
        podyplomowe, dwojke dzieci, dobra prace, szczesliwy zwiazek i nosze rozmiar 36
        choc poza bieganiem za dwulatkiem nie uprawiam sportu, a ostatnie tomy jezycjady
        mi sie nie podobaja. I co, mozesz z tego wysnuc jakas prawidlowosc? bo ja ni cholery
        • queenet Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 03.12.07, 11:05
          Ponieważ ktoś gdzieś zarzucił, że to nie są książki dla dzisiejszych,
          nowoczesnych kobiet. Pytanie "kto to jest nowoczesna kobieta i co powinna czytać
          i jak żyć" pozostanie na zawsze bez odpowiedzi i nie o to tutaj chodzi.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Chała jak 150 !!! 02.12.07, 21:46
      Taki piękny materiał na artykuł i tak popisowo spitolony!

      Nie widziałam jeszcze tekstu w Gazecie tak koszmarnego pod względem literackim.

      Wypowiedzi internautów powklejane byle jak, jakieś problemy z korektą, trudno
      się doszukać gdzie zaczynają się i gdzie kończą cudzysłowy. Żaden normalny
      czytelnik Gazety nie doczyta dwóch akapitów, zawalony stertą imion i nazwisk -
      artykuł przypomina streszczenie "M jak Miłość" z Teletygodnia. Kto to jest Babi?
      Czy Pyza i Pulpa to ta sama osoba? Kto to jest Pyziak i Fryderyk? Kto to u
      diabła jest Agnieszka Fulińska??? Gdybym przypadkiem nie znała jej osobiście,
      myślałabym, że to postać z Jeżycjady...

      Chała jak 150. Za taki brak profesjonalizmu powinno się wylatywać z redakcji na
      zbitą buzię. Gazeta Wyborcza zeszła na psy ostatecznie.
      • quadri Re: Chała jak 150 !!! 02.12.07, 22:14
        Popieram przedmówczynię.
        Autorka artykułu sama ośmiesza własne poglądy. Tekst rozwija się
        niczym straszliwa tyrada, w której argumenty i opinie pojawiają się
        lawinowo i kiedy ta cała lawina już przemknie, człowiek nie wie
        właściwe gdzie leży problem, a przede wszystkim jakie są wnioski.
        Że autorka ma "niewłaściwe" poglądy? A, fe, niech się Pani wstydzi,
        Pani Musierowicz, w dzisiejszych czasach... ojojoj!
        A może chodzi o to, że jest leniem i nigdy nie napisałaby żadnej
        dobrej książki, gdyby nie miała właściwej korekty?
        Argumenty bzdurne.

        Tak sobie myślę, że Pani Musierowicz dała się wciągnąć w biznes
        księgarski. Pisze książki siłą rozpędu, a szkoda, bo może zamiast
        Jeżycjady mogłaby stworzyć coś nowego?
        • idgie_t Re: Chała jak 150 !!! 03.12.07, 01:22
          Takie rozprawki o książkach dla dzieci i nastolatek zwykle pisze się
          w wieku ok. piętnastu lat - zachwyca mnie to , że w świecie , w
          którym czytanie Rilkego to snobizm , Pani pisząca rozprawkę o
          Jeżycjadzie otrzymuje wynagrodzenie równe profesjonalnym
          dziennikarzom . A może jak się nie ma ani wiedzy , ani tematu , ani
          lekkiego pióra to lepiej te dzieci chować? Pozdrawiam autorkę
          serdecznie .
          Przy okazji przypominam nieśmiało , że krytykowanie MM za nierealne
          i wyidealizowane postaci to truizm . To tak , jakby porównywać
          Bollywood z Mirą Nair - zdradza się od razu , że człowiek na jednym
          i na drugim się nie zna . Słyszała Pani kiedys słowo "konwencja" ?

          I jeszcze to żałosne promowanie śmieciowej literatury (nie wymienię
          nazwiska autorki) , która zalega na półkach... Nie jest może
          napisana tak błyskotliwie (czyli jak? - słabo po prostu) , ale za to
          po linii i na fali i promuje jedynie słuszne wartości . To dopiero
          podejście , pozbawione moralizatorstwa . A ja jeszcze pamiętam
          czasy , kiedy "prawda czasu" była głównym wyznacznikiem
          wartości "dzieła" .
          buhahahaha
        • w_wasowicz Re: Chała jak 150 !!! 03.12.07, 11:39
          No bo przecież ma niewłaściwe poglądy - a największym
          grzechem pani Musierowicz jest to że jest mądra i sławna
          a nie jest feministką.
    • w_wasowicz jedno mozna powiedziec o autorce tego artykulu 03.12.07, 11:25
      .. ze jest bezdennie głupia i życiowo niedoświadczona ..


    • swierszczowa1 Re: Bunt miłośniczek Musierowicz 03.12.07, 23:19
      Tez widze ta niespójność. Niby Babi i Gabi są idylliczne ale
      jednocześnie złe matki. To bycie złą matką i postacią cukoerkowo-
      idylliczną sie nie gryzie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka