pocalujta_wujta
30.06.08, 17:57
I bardzo dobrze! Ja nie kupowalem, ale zone namowilem do edukacji a nie pracy.
Teraz oboje wychodzimy z zalozenia ze zakup mieszkanaia czy domu to zwykla
glupota i rozrzutnosc a czlowiek staje sie niewolnikiem banku ktory robi
pieniadze nie tylko na naszych splatach, ale takze kosztem naszego zycia
(podporzadkowany styl zycia zarobkowi na minimalnym poziomie by moz dokonywac
splat).
Potem jak splacimy to bedziemy bardzo mlodzi, czyli gdzies w wieku 80 lat
bedziemy wolni i mogli sie zabawaic jak mlodzieniaszaki... jak dozyjemy.
Pieprze placenie bankowi. Co mi z domu po latach? Siwe wlosy od jego
pilnowania i remontowania? Dzieci i tak nie mieszkaja w tyych samych murach co
starzy. Nawet jesli dom zyska na wartosci (watpie bo to tylko "naciaganka"
banku by zlapac niewolnika) to co ja z tymi pieniedzzmi zrobie? Podaruje. To
haruje cale zycie by je podarowac. No to ile dla kogo jest warte zycie? To nie
jest cos co sie przelicza na pieniadze, ludzie!
Pieprze to i wydaje na tani wynajem oraz podroze i hobby. odkladam tylko na
drobna emeryture tak by moc wynajac male mieszkanko (poza tym trzeba na
edukacje dzieci jak ije ktos ma). Zeby umrzec to naprawde potrzeba
kawalerke.... a swiat poza wlasnymi murami jest duzy i ciekawy... i toczy sie
tak szybko ze warto na niego patrzec z bliska a nie zza sterty rachunkow domowych.