ata99 Wybór Julii 31.07.08, 13:56 Proponuję rozpatrzeć ten problem moralny w kontekście starych rodziców (alarmistyczne wiadomości o oddawaniu staruszków na wakacje do szpitali). Jeżeli przyznajemy ludziom prawo do wyborów egoistycznych, pójścia na łatwiznę, to niewesołe będziemy mieć perspektywy za kilka lat. Życie nie składa się z samych przyjemności i taka duża dziewczynka , jak pani reżyser powinna o tym wiedzieć. Smutny brak dojrzałości obydwojga rodziców. Współczuje całej rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
karramba20 Wybór Julii 31.07.08, 13:57 Nie chcę zbyt surowo oceniać pani Hollander, ale porusza mnie fakt, że uważa się ją za bohaterkę, za "kogoś, kto ma odwagę mówić o takich sprawach" co samo w sobie brzmi pozytywnie. A wydaje mi się, że to nie odwaga, tylko po pierwsze głód sławy (i wykorzystywanie do tego swojego chorego dziecka chyba nie jest w porządku)a po drugie wyrzuty sumienia. Ta pani wie, że masa ludzi stanie po jej stronie, że jej "odwaga" zostanie doceniona, że może stanie się nowym symbolem walki kobiet o godnośc... I ten fakt pozwoli jej zagłuszyć sumienie.. Poza tym kilka osób pisało o tym, że ważne są także jej pozostałe dzieci. Oczywiście, że są ważne, ale teraz będzie im może ciężej niż byłoby, gdyby ich siostrzyczka została w domu. Mogą bać się, że jeśli nie spełnią oczekiwań rodziców, to zostaną odesłane jak ona, a przy tym gdy podrosną, poznają tę całą historię i, szczególnie w okresie buntu, mogą stracić szacunek do rodziców... Odpowiedz Link Zgłoś
aja9 Re: Wybór Julii 31.07.08, 15:10 Jestem mamą dziecka niepełnosprawnego. Mamą wykształconą i oczywiście nie pracującą bo przecież ktoś musi się zająć dzieckiem. Pani Hollander uciekła od problemu i rozumiem ja doskonale. Bo chore dziecko to największy ból jaki mogą doświadczyć rodzice. Nie ma porównywalnego bólu. I nie wszyscy są w sanie to znieść. Ale po co ta ksiązka.Dlatego zgadzam się z tym co napisała karramba20 > że to nie odwaga, tylko po pierwsze głód sławy (i wykorzystywanie do > tego swojego chorego dziecka chyba nie jest w porządku)a po drugie > wyrzuty sumienia. Ta pani wie, że masa ludzi stanie po jej stronie, > że jej "odwaga" zostanie doceniona, że może stanie się nowym > symbolem walki kobiet o godnośc... I ten fakt pozwoli jej zagłuszyć > sumienie.. Dokładnie, dlatego powstała ta książka z chęci wytłumaczenia się. Mówią, że winny zawsze się tłumaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
hapaxa Wybór Julii 31.07.08, 14:28 "Przesłanka: Ludzie o wrażliwym sumieniu czują wyrzuty. Przesłanka 2:Lady Makbet czuła wyrzuty sumienia. Wniosek: Lady Makbet była człowiekiem o wrażliwym sumieniu." To tak odnośnie nastawienia autora artykułu do sprawy- że odważnie jest mówić o własnych błędach. Jak to już ktoś napisał - książką pani Julia próbuje przeprowadzić swoistą terapię, żeby złagodzić poczucie winy. Nie zaglądałam do gazety.pl przez parę miesięcy i teraz myślę, że słusznie - przez następne parę też mnie nie będzie. Mało faktów, zbyt wiele przemycanych po cichu własnych poglądów. Odpowiedz Link Zgłoś
catherine_74 Wybór Julii - jednak odwaga 31.07.08, 15:24 A ja myślę, że jest wiele kobiet, które bardzo chciałyby postąpić tak jak Julia, które marzą o tym by mieć jej odwagę, ale boją się reakcji otoczenia, trwają więc w przekonaniu, że nie mają wyboru a ich decyzja tak naprawdę wcale nie wynika to z miłości do dziecka, ale z lęku przed osądem. Są samotne, sfrustrowane, nieszczęśliwe, nie potrafią okazać miłości, cierpliwości swojemu upośledzonemu dziecku, bo go nienawidzą. Za stracone lata, za zawiedzione oczekiwania, za przymus bycia przy nim. Odpowiedz Link Zgłoś
jedna_brew Wybór Julii 31.07.08, 15:45 witam, ponieważ mam trochę doświadczena z niepełnosprawnym dzieckiem napisz kilka słów. jesli ktokolwiek tłumaczy sie, że zostawił/a nipełnosprawne dziecko, ponieważ nigdy nie nawiązałby z nim "normalnej" relacji, to jest ostatnim, ..ym sku..elem. Odpowiedz Link Zgłoś
marnaz Re: Wybór Julii 31.07.08, 15:51 można zostawić dziecko i tak się stało, tylko dlaczego w ten sposób: że się nie odbiera go ze szpitala, że nic nie mówi się drugiej córce, że się udaje, że się nic nie zdarzyło? Może po to ta książka, żeby zrobić to, na co się nie miało wtedy odwagi? Nie potrafię tej babce współczuć, nie rozumiem też, dlaczego napisała książkę, z którą będą musiały się zmierzyć jej zdrowe dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
pochodnia_nerona Re: Wybór Julii 31.07.08, 15:53 Mamuśki dostają szału i z piedestału swojego macierzyństwa ciskają gromy na tę, która odważyła się podważyć sens cierpiętniczego życia z uposledzonym potomnkiem. Ja nie pochwalam jej decyzji, ale też nie ganię. Potrafię zrozumieć, że ktoś taki rujnuje całą rodzinę, że inni członkowie automatycznie idą w kąt, że życie podporządkowane jest i kręci się wyłącznie wokół nieszczęśnika. Jeżeli miała możliwość oddać córkę w miejsce, gdzie jest ona kochana i zadbana, to dlaczego miała tego nie zrobić? Z obawy przed atakiem jadowitych mamuś? Mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że upośledzone, kalekie dziecko to koniec własnego życia, życia normalnej rodziny. Chwała tym, które mimo świadomości podejmują ryzyko, ale nie osądzajmy tych, które temu sprostać nie potrafią. Odpowiedz Link Zgłoś
jedna_brew Re: Wybór Julii 01.08.08, 18:00 nie jestem "mamusią", i będę osądzał tych, którzy na swoje usprawiedliwienie podają najbardziej debilny z mozliwych powód. jedynym powodem, dla którego zdrowy, dość zamożny rodzic oddaje takie dziecko jest po prostu megaegoizm. znajomi przestali przychodzić po prostu straszne, co ja teraz biedny/biedna pocznę??? żadne tam pie..nie o "braku kontaktu" mnie nie przekona, bo taki powód jest gó.. wart. naprawdę potrafię zrozumiec kogos, kto musi oddać takie dziecko, bo nie daje sobie rady - sa ludzie, którzy są za głupi żeby opiekować się takim dzieckiem, albo przekracza to ich możliwości finansowe - mało kto ma 20 tys pln na miesięczną kurację, która tylko łagodzi chorobę. potrafię zrozumiec osobę, która po kilku latach niespania (nie po jednym pieprzonym miesiącu) i ciągłego stresu oddaje takie dziecko, ale ktoś, kto nie umie się poświęcić dla takiego dziecka, ponieważ znajomi przestali przychodzić itp, to po prostu ostatni sku..syn. zycze takiej osobie, żeby sama znalazła się w sytuacji odrzuconego śmiecia, srajacego pod siebie i bezwolnego, którego wszyscy mają w dupie. powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
pensylwania2 Wybór Julii 31.07.08, 15:57 Nie oceniam i nigdy nie odważe sie jej ocenić. Łatwo jest sie wypowiadac w danym temacie siedząc sobie w necie i pijąc chłodny napój. Ocenić kogos jest bardzo łatwo, znależć się w takiej sytuacji... nikomu sie tego nie życzy. Oczywiście podziwiam osoby, które faktycznie biorą na swój życiowy karb opiekę nad tak bardzo chorym dzieckiem, ale założę się, że i one mają chwile słabości. Tyle, że w ukryciu. Julia siebie nie usprawiedliwia, tylko na sucho opisała fakty z życia rodziców, gdy pojawia sie w ich życiu dziecko chore. Może nie była na tyle mocna, żeby sobie z tym poradzić. Dzięki Bogu Immie nie jest sama, nie jest kulą u nogi i na swój sposób jest szczęśliwa. Ktoś chyba nad nią jednak czuwa. I chyba ta kobieta nie mogła wybrać dla swojego dziecka lepszego losu. I zanim zaczniecie mnie krytykować... to informuję, że jestem niepełnosprawna. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kamileo2 Wybór Julii 31.07.08, 16:06 wyjatkowo madra i sluszna decyzja.Przeciez awsze jak soebie z czyms nie radzimy nalezy zlecic to specjaliscie.Nie kazdy potrafi szyc, kafelkowac, uczyc, komponowac.Nie kazdy czerpie przyjemnosc z wychowywania dziecka, szczegolnie chorego.Ale sa tacy ktorzy to lubia. Zzatem; zmuszac sie w imie wadliwie pojetego obowiazku i niszczyc siebie, rodzine czy dac kazdemu szanse?Zachowalabym sie podobnie-z ta roznica, ze uposledzonego dziecka po prostu nie wzielabym ze szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
skrzydlate Wybór Julii 31.07.08, 16:40 Poczytałam komentarze, niesamowite jak łatwo ludzie oceniają, ciekawa jestem jak sami by się zachowali w takiej sytuacji, akuratnie znam kilka rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi i wiem jaka to jest trauma, wysiłek, jakie pieniądze, jak ciężko jest i jak trudno... w Polsce, gdzie jest naprawdę brak sensownej pomocy. Te rodziny maja dzieci tylko niepełnosprawne ruchowo, cieszą się kontaktem z dzieckiem i istnieje szansa, że dzieci będą żyły i funkcjonowały, tylko inaczej.... a co w innych przypadkach? Ja oceniała nie będę, fajnie tam jest, bo istnieje pomoc dla ludzi będących w takiej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
grazka63 Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 17:48 Zeby ludzkosc byla madrzejsza to robila by to co zwierzeta.Takie osobniki nie nadaja sie do samodzielnego zycia...i musza wypasc z gniazda.Ja urodzilam sie jako pierwsze dziecko moich rodzicow.I coz z tego wyniklo.Po pieknych 4 latach mojego dziecinstwa urodzila sie siostra.Zawsze chetna do jedzenia i rozesmiana,rosla szybko.Gdy bylam w V kl.siostra przyszla do tej szkoly do 1-szej klasy i jak na zlosc wszystko sie zaczelo.Wyszlo na jaw ,ze jest z niedorozwojem umyslowym.Na lekcjach spacerowala i przezywala nauczycielke.Nauczycielka byla moja wychowawczynia.Takie rewelacje szybko poszly w swiat i od tej pory zaczelam dostawac nizsze oceny,choc kl.IV ukonczylam z nagroda,same piatki.Siostre zabrano z mojej szkoly do szkoly specjalnej i moja umeczona matka wozila ja autobusem 2 razy dziennie.Z tej nauki nic nie wyszlo.Matka umeczona do kresu wytrzymalosci ,a ojciec ciagle miewal kochanki i wracal po pracy okolo polnocy.Ta harowka przez wiele lat wykonczyla serce.Poszla na operacje i ...umarla gdy siostra miala 14 lat.Ojciec szybko zalaywil Zaklad Opiekunczy i wywiozl ja daleko na drugi kraniec Polski aby nikt jej nie odwiedzal.Nic na tym dobrego nie uzylam.Zawsze bylam siostra tej glupiej.Rodzice nie byli zainteresowani mna,wszystko bylo pod dyktando glupola.W ten sposob matka pokazywaka ojcu ze ona nie jest tak glupia.Stracilam na tym tyle,ze nie moglam sie dobrze wykszyalcic.Ojciec wyganial mnie do pracy tuz po smierci mamy.Na zlosc jemu skonczylam swoja edukacje dwa lata pozniej.Nie trzeba poswiecac sie bez granic i trzymac w domu ludzi uposledzonych.Jest to tez duze obciazenie dla spoleczenstwa.Ptaszki sa madrzejsze.Potrafia zadziobac jajko. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 18:15 grazka63 napisała: > Zeby ludzkosc byla madrzejsza to robila by to co zwierzeta.Takie > osobniki nie nadaja sie do samodzielnego zycia...i musza wypasc z > gniazda.Ja urodzilam sie jako pierwsze dziecko moich rodzicow.I coz > z tego wyniklo.Po pieknych 4 latach mojego dziecinstwa urodzila sie > siostra.Zawsze chetna do jedzenia i rozesmiana,rosla szybko.Gdy > bylam w V kl.siostra przyszla do tej szkoly do 1-szej klasy i jak na > zlosc wszystko sie zaczelo.Wyszlo na jaw ,ze jest z niedorozwojem > umyslowym.Na lekcjach spacerowala i przezywala > nauczycielke.Nauczycielka byla moja wychowawczynia.Takie rewelacje > szybko poszly w swiat i od tej pory zaczelam dostawac nizsze > oceny,choc kl.IV ukonczylam z nagroda,same piatki.Siostre zabrano z > mojej szkoly do szkoly specjalnej i moja umeczona matka wozila ja > autobusem 2 razy dziennie.Z tej nauki nic nie wyszlo.Matka umeczona > do kresu wytrzymalosci ,a ojciec ciagle miewal kochanki i wracal po > pracy okolo polnocy.Ta harowka przez wiele lat wykonczyla > serce.Poszla na operacje i ...umarla gdy siostra miala 14 lat.Ojciec > szybko zalaywil Zaklad Opiekunczy i wywiozl ja daleko na drugi > kraniec Polski aby nikt jej nie odwiedzal.Nic na tym dobrego nie > uzylam.Zawsze bylam siostra tej glupiej.Rodzice nie byli > zainteresowani mna,wszystko bylo pod dyktando glupola.W ten sposob > matka pokazywaka ojcu ze ona nie jest tak glupia.Stracilam na tym > tyle,ze nie moglam sie dobrze wykszyalcic.Ojciec wyganial mnie do > pracy tuz po smierci mamy.Na zlosc jemu skonczylam swoja edukacje > dwa lata pozniej.Nie trzeba poswiecac sie bez granic i trzymac w > domu ludzi uposledzonych.Jest to tez duze obciazenie dla > spoleczenstwa.Ptaszki sa madrzejsze.Potrafia zadziobac jajko. Zazwyczaj bronie ludzi, którzy nie dali rady, którym nie starczyło sił i oddali osobe chora czy uposledzona do zakładu. Rozumiem, ze to moze przerastac mozliwości. Ale to napisałaś zdecydowanie przerosło mnie samą - myslę sobie, że Twoja postawa jest skutkiem indolencji rodzicow, ale tez nauczycieli, sąsiadow i znajomych może? reszty rodziny? Ale jesli 63 to rok Twych urodzin - miałas juz dosc czasu, by wszystko wiele razy przemyslec, poddac refleksji, znaleźc inne rozwiazania niz wyrzucenie z gniazda. Odpowiedz Link Zgłoś
pensylwania2 Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 18:27 grażko... tak prymitywnego komentarza jeszcze nigdy w życiu nie czytałam. Nie rozumiem dlaczego tyle w tobie nienawiści do chorej, niczemu niewinnej osoby. Cóż twoja siostra winna, że urodziła się taka, a nie inna. Nie oceniam tej kobiety, staram sie ją zrozumieć, ale mam powdziw dla osób, którzy jednak podejmują się walki i walczą w imię miłości do dziecka. Moja Mama tez mnie nie oddała do jakiegoś zakładu opiekuńczego i dzięki Niej i Jej heroicznej wręcz walce zyję i funkcjonuje w normalnym, zdrowym społeczeństwie... grażko... załamałas mnie swoją postawą.. dobrze, że twoja Mama tego nie widzi Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 19:21 pensylwania2 napisała: > Cóż twoja siostra winna, że urodziła się taka, a nie inna. A cóż jest winna grażka, że jej siostra się taka urodziła? Jeżeli rodzice mają tylko niepełnosprawne dziecko to poświęcając się dla niego poświęcają "tylko" siebie samych. Gdy mają też inne dzieci to poświęcają także ich życie, ich dzieciństwo, ich przyszłość. To dopiero dylemat. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 19:30 xtrin napisała: > pensylwania2 napisała: > > Cóż twoja siostra winna, że urodziła się taka, a nie inna. > > A cóż jest winna grażka, że jej siostra się taka urodziła? > > Jeżeli rodzice mają tylko niepełnosprawne dziecko to poświęcając się dla niego > poświęcają "tylko" siebie samych. > Gdy mają też inne dzieci to poświęcają także ich życie, ich dzieciństwo, ich > przyszłość. To dopiero dylemat. To prawda. Kiedy byłam w ciazy balam się, ze urodze dziecko niepełnosprawne, ale nie chciałam robic badań. Potem, rozwazajac ewentualna drugą ciąże myślalam, ze badania zrobię - co innego brac na siebie obowiązek opieki nad niepełnosprawnym, co innego narzucac go komuś. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 20:07 nangaparbat3 napisała: > co innego brac na siebie obowiązek opieki nad niepełnosprawnym, > co innego narzucac go komuś. Otóż to. Innym dylematem "z tej serii" jest rodzenie kolejnego dziecka mając już niepełnosprawne - przypomina to rodzenie temu choremu pielęgniarki na czasy, gdy nas już nie będzie. Miałam niedawno okazję obserwować takie zdrowe dziecko, które wręcz żebrało o uwagę matki wiecznie pochłoniętej opieką nad dzieckiem chorym. Bardzo smutny widok. Odpowiedz Link Zgłoś
conscient Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 18:46 Bardzo Ci współczuję. Też uważam decyzję Twojej Matki za błędną, choć starała się być heroiczna. Pewnie będą Cię masakrować na forum za szczerą wypowiedź. W imię czego ? To kolejna odsłona konfliktu wartości: idea, czy żywy człowiek. W imię idei człowieczeństwa wymaga się poświęcenia rodzin (tj. matek) dla ludzi upośledzonych umysłowo. Nie traktuje się ich jak bohaterek, gdy wytrwają, tylko uważa się to wytrwanie za obowiązek. Tymczasem bardziej racjonalne byłoby minimalizowanie cierpienia rodziny i samej matki, nawet kosztem upośledzonego dziecka. Etyka bardziej racjonalna przegrywa w Polsce w sferze dyskusji (bo łatwo jest gadać i moralizować). A rzeczywistość jaka jest wszyscy widzą. Niech każdy zada sobie pytanie jak sam odnosi się do upośledzonych i ich rodzin. Czy ich aby nie unika ? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 19:24 Bardzo ważny głos w tej dyskusji. Mało osób zauważa, że Julia miała starszą córkę, która także bardzo cierpiała przez niedorozwiniętą siostrzyczkę. Jej dzieciństwo - razem z życiem Julii i jej partnera - miało zostać zniszczone w imię opieki nad dziewczynką, która nie ma połowy mózgu. Niby z jakiej racji? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 19:34 xtrin napisała: > Bardzo ważny głos w tej dyskusji. > > Mało osób zauważa, że Julia miała starszą córkę, która także bardzo cierpiała > przez niedorozwiniętą siostrzyczkę. Jej dzieciństwo - razem z życiem Julii i je > j > partnera - miało zostać zniszczone w imię opieki nad dziewczynką, która nie ma > połowy mózgu. > Niby z jakiej racji? Ale wiesz - opiekunka Imogene, Tania, nie uważa, ze ma zniszczone zycie. Nawet wyglada na to, ze jest szczęśliwa. Tu NIC nie jest proste ani czarno-białe. Prawdopodobnie gdyby rodzice Imogene byli zdolni zaakceptowac, ze mają uposledzone dziecko, byloby im nieskończenie łatwiej opiekowac sie nim. Czy to ich wina, ze nie byli w stanie zaakceptowac? Uważam, ze nie. Czy to dobrze, ze nie umieli? Niedobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 20:14 nangaparbat3 napisała: > Ale wiesz - opiekunka Imogene, Tania, nie uważa, ze ma > zniszczone zycie. Nawet wyglada na to, ze jest szczęśliwa. Tania to zupełnie inne okoliczności. Ona sama wybrała taki styl życia, zgodny z jej predyspozycjami i potrzebami. Na Julię i jej rodzinę spadło to nagle. Jak sama Tania to ujęła: "Dla ciebie Immie jest tym, kim mogła być. Dla mnie to po prostu Immie". Dalsze różnice są bardziej wymierne - choćby lepsza pomoc państwa dla rodziny zastępczej niż biologicznej. Tania jest "matką zawodową". No i - Tania nie ma dzieci zdrowych. > Tu NIC nie jest proste ani czarno-białe. I dlatego tak zniesmacza to, jak ukryci za anonimowością spece od wszystkiego wypluwają z siebie steki obelg. > Prawdopodobnie gdyby rodzice Imogene byli zdolni > zaakceptowac, ze mają uposledzone dziecko, byloby > im nieskończenie łatwiej opiekowac sie nim. Może odrobinę. Nie na tyle, by znacząco wpłynęło to na ich życie. > Czy to dobrze, ze nie umieli? > Niedobrze. Julia i jej partner tworzą ciepły i dobry dom dla dwóch swoich córek. Wspólnie odwiedzają Imogene, są częścią jej życia. Sama Imogene ma świetną opiekę. Tania ma pracę, która sprawia jej radość i satysfakcję. Nie widzę nic niedobrego w tej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 20:21 Tak - bo jest Tania. Która nota bene zarabia grosze, choc wykonuje pracę, ktora chyba jednak jest dla mistrzów. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 20:44 nangaparbat3 napisała: > Tak - bo jest Tania. Która nota bene zarabia grosze, > choc wykonuje pracę, ktora chyba jednak jest dla mistrzów. Sama sobie takową pracę wybrała. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 20:51 xtrin napisała: > nangaparbat3 napisała: > > Tak - bo jest Tania. Która nota bene zarabia grosze, > > choc wykonuje pracę, ktora chyba jednak jest dla mistrzów. > > Sama sobie takową pracę wybrała. No widzisz. Znaczy gupia. A gdyby zaczęla strajkowac, to by sie jej dostało. Załatwiła Julii i Jayowi spokojne, szczęśliwe zycie rodzinne. No i moga sie rozwijac zawodowo - stworzeni do wyzszych celow. Moga z czystym sumieniem, dzieki TAni. Ale głupia jest. Klasa pewnie srednia nizsza, co? Czy nizsza średnia? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 22:06 nangaparbat3 napisała: > No widzisz. Znaczy gupia. Twoja opinia. Nie moja. > Załatwiła Julii i Jayowi spokojne, szczęśliwe zycie rodzinne. Oni sami sobie owo życie "załatwili". Odpowiedz Link Zgłoś
kulawa_stonoga Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 20:53 > Tak - bo jest Tania. Która nota bene zarabia grosze, choc wykonuje pracę, ktora > chyba jednak jest dla mistrzów. acha; czyli twoim zdaniem Tania jest superbohaterką bo zdecydowała się na pracę dla mistrzów a Julia to wredna s.ka, bo nie dala rady być "chyba jednak mistrzem"? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 23:12 Czy ja piszę, ze Tania to bohaterka? Albo ze Julia to wredna suka? Natomiast uważam, ze Tania jest wykorzystywana - bo jej umiejetnosci i predyspozycje są "kobiece" - w naszym świecie bardzo nisko szacowane. Mnie się to nie podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
katol_kk Re: Dobrze zrobila ze oddala... 01.08.08, 10:22 xtrin napisała: > Tania to ujęła: "Dla ciebie Immie jest tym, kim mogła być. Dla mnie to po > prostu Immie". To zdanie idealnie charakteryzuje według mnie to, co się stało. Tania przyjmuje to dziecko takim jakim jest. Jej rodzina nie była w stanie zaakceptować tego, jaka Immie jest. > I dlatego tak zniesmacza to, jak ukryci za anonimowością spece od wszystkiego > wypluwają z siebie steki obelg. Mi też nie podoba się, jak ktoś zrzuca wiadro pomyj na tą rodzinę, czy na kogokolwiek innego, mimo, że według mnie rodzice Immie wykazali się niedojrzałością. Czym innym jest prawo do wyrażania własnej opinii a czym innym obrażanie i ocenianie. > > Prawdopodobnie gdyby rodzice Imogene byli zdolni > > zaakceptowac, ze mają uposledzone dziecko, byloby > > im nieskończenie łatwiej opiekowac sie nim. > > Może odrobinę. Nie na tyle, by znacząco wpłynęło to na ich życie. Myślę, że od ich nastawienia, akceptacji niepełnosprawności dziecka mogło bardzo dużo zależeć. To mogło znacząco wpłynąć na życie ich i jej córek. Wszystkich trzech córek. > > > Czy to dobrze, ze nie umieli? > > Niedobrze. > > Julia i jej partner tworzą ciepły i dobry dom dla dwóch swoich córek. Tu jakoś mi coś nie pasuje. Ten dom jest ciepły i dobry dla dzieci, które wpisują się w obraz, jaki wytworzyli sobie rodzice. Co jeśli któraś z córek zachoruje? Co jeśli dozna wypadku i kalectwa? Też oddadzą ją do jakiegoś ośrodka? Myślę, że znając historię swojej niepełnosprawnej siostry, pozostałe dzieci będą miały podświadomie obawę przed niespełnianiem oczekiwań rodziców. > Sama Imogene ma świetną opiekę. Tania ma pracę, która sprawia jej radość i > satysfakcję. > > Nie widzę nic niedobrego w tej sytuacji. Nie wiem, czy lepsze jest oddanie dziecka do ośrodka, czy opieka nad nią w domu, który nie jest na to gotowy psychicznie czy emocjonalnie. Obie sytuacje według mnie są dramatyczne. To co spotkało Immie jest dramatem. Myślę jednak, że prawdziwie ciepła rodzina, która tworzy ciepły dom w sytuacjach dramatycznych nie odrzuca żadnego ze swych członków. Po to jest właśnie rodzina - żeby razem pomagać sobie w dramatycznych sytuacjach. To tak jak z małżeństwem - łatwo jest być ze sobą, kiedy jest dobrze. Prawdziwa sztuka to być ze sobą kiedy pojawiają się problemy, razem je przezwyciężać. Ta rodzina nie zdała póki co tego egzaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
tinigrifi Re: Dobrze zrobila ze oddala... 01.08.08, 01:45 Jesteś beznadziejna!Sama jestem siostrą uposledzone brata i potrafię z tym żyć.Jako dziecko musiałam nosić brzemię "jemu trzeba ustąpić"ale to kwestia człowieczeństwa i empatii.Szybko zrozumiałam,że TO JEST MóJ BRAT bez względu na wszystko.Znajomych nauczyłam tolerancji i wyrozumiałości choć nie zawsze było łatwo.Matka obecnie wychowuje brata sama,ale pomagam jej z mężem jak tylko potrafię.Mój mąż zaakceptował brata i wie,że kiedyś to my przejmiemy opiekę nad nim.Mam już syna,którego uczę tolerancji i wrażliwości bo to podstwa człowieczeństwa.Niedy nie wstydziłam się brata,nigdy nie dałam na niego złego słowa powiedzieć.Za wyrzeczenia i poświęcenia mam jego oddanie i wiem,że nic tego nie zastąpi.Takim egoistką jak powiem jedno nie od wielkości mózgu zależy wielkość człowieka.A tak na marginesie jaką ty szkołe mogłaś skończyć???? Odpowiedz Link Zgłoś
krompik84 Re: Dobrze zrobila ze oddala... 23.06.10, 12:49 Grażko przeraziłaś mnie swoim komentarzem..a jednocześnie bardzo Ci współczuję..to fakt, że pojawienie się na świecie Twojej niepełnosprawnej siostry przyczyniło się do rozpadu waszej rodziny, ale nie sądzę, aby było to bezpośrednim powodem..Zabrakło i wytrwałości, i wzajemnego zrozumienia..i pomocy dla Ciebie, abyś mogła poradzić sobie w tej sytuacji.. ta nienawiść, którą masz w sobie musiała się odbić nie tylko na relacji z Twoją siostrą.. Odpowiedz Link Zgłoś
villianna Ludziom bez wyobraźni łatwo oceniać Julię 31.07.08, 19:28 ... a kim przepraszam jest Tania? Aniołem miłosierdzia? Przecież wprost mówi, że nie nadaje się do pracy w biurze, więc za pieniądze zajmuje się cudzymi dziećmi. To jest jej praca, którą sama sobie wybrała, sposób zarobku na życie. No więc mamy pretensje do Julii, że nie chciała podporządkować swojego życia upośledzonemu dziecku, a Tania to zrobiła. To tak jakby mieć pretensje do prawnika, że nie chce nauczyć się operować czy programować. Każdy jest kowalem swojego losu, ma predyspozycje do konkretnych rzeczy, do innych wcale. Tania mogła być niewykształconą, prostą dziewczyną, która w normalnych warunkach nie miałaby żadnych szans na ciekawą pracę, ale jest cierpliwa i ma serce dla upośledzonych dzieci, więc doskonale odnalazła się w roli opiekunki. A Julia została stworzona do innych rzeczy. Natura prawie każdego człowieka obdarzyła zmysłem rodzicielskim, ale nie każdemu dała tyle siły, współczucia, odwagi by podołał opiece nad nieuleczalnie chorym człowiekiem! Rację mają ci, którzy piszą, że w naturalnych warunkach Julia nie miałaby tego dylematu, bo dzieci typu Immie nie mają szans na przeżycie bez silnego wsparcia lekarzy. W Wielkiej Brytanii miano powołać prawo, które zakazywałoby lekarzom ratowanie dzieci urodzone przed 25 tc. Szanse na to, że takie dziecko przeżyje i będzie normalne wynosiły coś koło 1%, ale wielu lekarzy ulegało prośbom rodziców, którzy walczyli o życie swojego maleństwa, póki się nie okazywało, że dziecko będzie upośledzone. Wtedy na utrzymaniu państwa lądowało kolejne porzucone dziecko. Tak jak w przypadku aborcji - ludzi obchodzi dziecko dopóki jest mowa o tym czy ma się urodzić czy nie. Dalej niech rodzice sami się bujają z problemem. Zawsze pozostaje dobra rada od życzliwych: nie uprawiajcie seksu to nie będziecie mieć takich dylematów. A Julia? Urodziła kolejne dziecko, może jeszcze kiedyś jej rodzina znów się powiększy. Jej córki wychowają się w pełnej rodzinie, ich rodzice nie będą sfrustrowanymi wrakami człowieka, którzy poświęcają większość czasu na opiekę nad upośledzonym dzieckiem, więc nie mają czasu dla tych normalnych. Immie nie ma połowy mózgu, więc nawet nie odczuje, że jej sytuacja rodzinna się zmieniła. Dla niej ważne jest, że będzie opiekował się nią ktoś dla niej życzliwy. Ale taka wizja tej sytuacji jest na pewno obca dla wielu wściekłych matek-polek, dla których matka nie powinna widzieć dalej niż leży kupka dziecka. Dla nich faktycznie Julia może być s.ką. Odpowiedz Link Zgłoś
tinigrifi Re: Ludziom bez wyobraźni łatwo oceniać Julię 01.08.08, 00:35 Wiesz jesteś tak samo człowiekiem gorszej kategorii jak ta cała Julia!Nie masz pojęcia o czym piszesz i jak to co nazywasz byciem matką polką może boleć.Mówimy o sytuacji kiedy badania prenatalne nic nie wykazują,a upośledzenie dziecka jest zapewne wynikiem komplikacji okołoporodowych.Człowiek jest kiemś więcej niż zwierzęciem i powinien opiekować się swoim potomstwem.Nikt nie mowi o wyprówaniu żył,bo ci niby ludzie mieli pieniądze na to żebny zapewnić jej warunki i opiekę w domu,bez szczególnych wyrzeczeń emocjonalych.No ale tej beznadziejnej niuni zależało tylko na odwiedzinach znajomych...jaki człowiek tacy znajomi...Nie zazdroszczę,ohyda i degrengolada emocjonalne,tfu! Odpowiedz Link Zgłoś
villianna Re: Ludziom bez wyobraźni łatwo oceniać Julię 01.08.08, 18:47 Naucz się czytać ze zrozumieniem. Julii nie zależało na spotkaniach ze znajomymi, jak próbujesz sugerować, ale przede wszystkim jej rodzina się rozpadała. Mąż chciał odejść, starsze dziecko było zaniedbane i zaczęło się gorzej rozwijać, bo rodzice całą energię zużywali na opiekę nad upośledzonym dzieckiem. Rozwiązanie sytuacji jakiego dokonała Julia niezaprzeczalnie wyszło wszystkim na dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
tinigrifi Re: Ludziom bez wyobraźni łatwo oceniać Julię 01.08.08, 22:18 Obawiam się,że Ty masz problemy z chwytaniem niektórych niuansów,nie wspominałaby o braku wizyt znajomych gdyby nie było to dla niej istotne.Dość żąłosny sytstem aksjologiczny,ale widzę że spotyka się tu z aprobatą nadludzi.Rodzenie kolejnej córki jest wyrazem bezgranicznego egoizmu,rosyjska ruletka=-będzie ładne i zdrowe=-zostawiamy w domu,"nie uda się"=-oddamy jak poprzednie i spróbujemy raz jeszcze.A strasze dziecko gdyby było wychowywane przez wrażliwych rodziców nie miałoby problemów z akceptacją chorego rodzeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
katol_kk Re: Ludziom bez wyobraźni łatwo oceniać Julię 01.08.08, 10:56 villianna napisała: > A Julia? Urodziła kolejne dziecko, może jeszcze kiedyś jej rodzina znów się > powiększy. A co jeśli znów urodzi upośledzone dziecko? też je odda? > Jej córki wychowają się w pełnej rodzinie, No właśnie sęk w tym, że ich rodzina nie jest już pełna. Jeden z ich członków został eksmitowany. > ich rodzice nie będą > sfrustrowanymi wrakami człowieka, którzy poświęcają większość czasu na opiekę > nad upośledzonym dzieckiem, Opieka nad dzieckiem upośledzonym nie musi prowadzić do frustracji i nie musi robić z ludzi wraków. Wszystko zależy od podejścia do życia. > więc nie mają czasu dla tych normalnych. "Normalnych" - no w Twoim słownictwie bardzo jasno widać podejście do życia... > Immie nie > ma połowy mózgu, więc nawet nie odczuje, że jej sytuacja rodzinna się zmieniła. > Dla niej ważne jest, że będzie opiekował się nią ktoś dla niej życzliwy. A według mnie w ocenie postępowania Julii nie jest tak bardzo istotne to, czy Immie zdaje sobie sprawę z tego co się dzieje, czy nie. Na pewno dla niej dobrze jest, że opiekują się nią życzliwe jej osoby. > Ale taka wizja tej sytuacji jest na pewno obca dla wielu wściekłych matek-polek > , > dla których matka nie powinna widzieć dalej niż leży kupka dziecka. Dla nich > faktycznie Julia może być s.ką. Próba sprowadzenia tej dyskusji do dwóch biegunów "matek-polek" i "wyzwolonych feministek" jest zakłamywaniem rzeczywistości. Nie mówiąc już o tym, że obraża to osoby poświęcające się dla swoich dzieci. Tak trudno jest Ci przyjąć fakt, że są ludzie, którzy nie kierują się w swoim życiu egoizmem? Odpowiedz Link Zgłoś
paulinaa Re: Wybór Julii 31.07.08, 20:17 bardzo sie staram ale naprawdę nie potrafię zrozumiec tej kobiety. dobrze, że nie wzyscy rodzice, ktorym rodzi się chore dziecko tak postepują... Odpowiedz Link Zgłoś
laclos Wybór Julii 31.07.08, 20:37 Co za koszmar...Nie mówie o losie tej dziewczynki, bo chyba jest jej najlepiej, jak to mozliwe. Mowie o tej kobiecie wypranej z wszelkiej pozytywnej emocjonalności. Jest ona ta osoba, ktora zasługuje na najwieksze współczucie. Odpowiedz Link Zgłoś
nattana Co 31.07.08, 21:24 Dla mnie ta kobieta jest egoistką,i to nie dlatego,że oddała swoje niepełnosprawne dziecko, ale dlatego ,że zdecydowała się urodzić kolejne dziecko-a gdyby urodziło się upośledzone? Dla mnie to co robi jest niesmaczne,chce się usprawiedliwić... Wychowuję samotnie niepełnosprawne dziecko/od 22 lat/, które wymaga ciągłej opieki, przeszłam "sporo", znam wiele rodzin ,które borykają się z podobnymi problemami. Odpowiedz Link Zgłoś
tinigrifi Re: Co 01.08.08, 00:41 Tak samo myślę!trzecie dziecko jest tylko potwierdzeniem faktu,że ta kobieta nie ma sumienia.Gdyby je miała nie ryzykowałaby,nie ustalono co było przyczyną upośledzenia drugiej córki.Julia wie juz,że nie dość że może sobie pozwolić na rodzenie i oddawanie "gorszych"dzieci to jeszcze spotyka ją za to sława i spore profity finansowe.Brawo,nic tylko zazdrościć głowy do interesów! Odpowiedz Link Zgłoś
pochmurna Wybór Julii 31.07.08, 21:24 Panie i panów, którzy wypowiadają się o decyzji zupełnie im nieznanej osoby, która znalazła się w niezanej im sytuacji, z takim jadem i elementarnym brakiem empatii, należałoby przestrzeć przed spłodzeniem dzieci, zanim nie pozbędą się pokładów agresji, która nie służy domowi ani rodzinie. Często myślę, co bym zrobiła w podobnej sytuacji. Nie będąc w ciąży, nie mając jeszcze dzieci w realnych planach, myślę, że oddałabym komuś, kto by je pokochał i co najważniejsze, chciał się nim zajmować. Tak, w obecnej chwili mojego życia nie chciałabym jako matka zajmować się chorym dzieckiem. Krzywdziłabym je, nie dając mu od siebie tak bezwarunkowej miłości, jak matka, która całym sercem kocha i jest oddana choremu dziecku w 100%, jak matka która żyje mając na uwagę nie tylko dobro dziecka, ale i męża, pozostałych członków rodziny i dobro swoje: co w ostatecznym rozrachunku i tak jest dobrem dziecka. Najlepsze, co można zrobić w każdej trudnej sytuacji to zdawać sobie sprawę z własnych możliwości. Podejść do nich z pokorą. Zawsze są dwa wyjścia: wycofać się albo wejść od razu na głęboką wodę. I decyzję taką powinno się podejmować w cichości, w sobie, wobec siebie. Odgradzając się o wszelkich nacisków, choćby autorytetów. Bo konsekwencje ponoszę nie tylko ja, ale też inni ludzie. Żadnemu dziecku nie należy się piekło na ziemi. A pamiętajmy, że choć piekło czasem krzyczy, to najczęściej cicho toczy ludzkie życie jak rak. Żadne dziecko, a tym bardziej niepełnosprawne, które już z racji swojego stanu zdrowia cierpi, nie powinno być narażone na wyczuwalną przez skórę niechęć najbliższej osoby, tej, która poświęca mu najwięcej czasu. Albo na cień zniechęcenia. Zawiedzenia, rozczarowania. Dzieci niepełnosprawne są bardzo wyczulone na emocje, czasem chciałoby się powiedzieć, że słyszą nasze myśli. Dziecku niepełnosprawnemu należy zapewnić maksimum pozytywnych doznań a przy tym mądrze uczyć je, jak sobie radzić z cierpieniem w miarę własnych możliwości. Nie musi to być świadoma nauka przy tablicy. Wystarczy, że dzieckiem zajmie się osoba, która nie zieje na innych nienawiścią, bo postępują inaczej niż ona albo niż przewiduje schemat społeczny. Nie robić dziecku krzywdy Odpowiedz Link Zgłoś
pochmurna Re: Wybór Julii 31.07.08, 21:43 I taka mała uwaga: nie stawiajmy innym siebie za wzór. To, że nam się coś udało, nie oznacza, że inni powinni iść naszym śladem. To nie my wyznaczamy poprzeczki, ale indywidualna psychika indywidualnej osoby z określonymi doświadczeniami, określoną osobowością i możliwościami wyznacza jej poprzeczki, które być może my byśmy przeskoczyli, ale ona nie jest w stanie. Moimi zdaniem odwagą jest przyznanie się do słabości. A także próba jej pokonania. Julia umiała zrobić obie te rzeczy. I dzięki temu jej obie córki mają szansę być szczęśliwe. Matki Polki, pomyślcie czasem o swoich dzieciach, a nie tylko o wirtualnym orderze Matki Teresy, który wam się należy, bo wiecie, co należy a czego nie należy, bo to wam wpojono jak sukom Pawłowa. Są może chętni wśród tej rzeszy dobrych chrześcijan i rodziców do adopcji dziecka Julii? Przecież dla chcącego nic trudnego. A jeśli się nie chce, to należy się powstrzymać od potępiania. Odpowiedz Link Zgłoś
hoyacarnosa Re: Wybór Julii 31.07.08, 21:58 masz w sobie dużo empatii. takie posty jest przyjemnie czytać, w przeciwieństwie do tych pełnych jadu i nienawiści. co jest takiego w ludziach, ze tak beztrosko oceniają innych? może mieszając innych z błotem czują się przez to lepsi. pozdrawiam ps masz piękne koty Odpowiedz Link Zgłoś
ilka.b Wybór Julii 31.07.08, 21:30 Szkoda słów na tą KOBIETĘ, ale ona nie powinna mieć dzieci bo z tego co ONA mówi i wypisuje w tej swojej książce ( i jeszcze na tym zarabia niezłą kasę i te programy w TV, ta KOBIETA zarabia na tym dzieciaczku) jest to po prostu żenujące, samo to co powiedziała "Zdecydowałam się oddać swoją córkę, bo wiedziałam, że nie będę mieć z nią żadnej znaczącej relacji", to co wymienić na lepszy model tak iść do sklepu i wybrać sobie takie dziecko idealne, które nie płacze i najlepiej żeby sie jeszcze samo przewijało. Co za rodzina mąż chciał zabić własne dziecko, a żona żeby ratować małżeństwo oddała dziecko nie no to jest PATOLOGIA. Bo jeśli mąż stawia warunki ja albo dziecko, no sory ale facet jest zwykłym FRAJEREM jak można takiego kogoś kochać. Odpowiedz Link Zgłoś
pochmurna Re: Wybór Julii 31.07.08, 21:51 Pomyśl sobie, że ta kobieta być może zachowałaby się całkowicie odmiennie, gdyby się znalazła w odrobinę innej sytuacji. To dotyczy wszystkich ludzi. Nikt nie jest albo tylko "dobry" albo tylko "zły" zawsze i wszędzie. Mogę sobie wyobrazić, że Julia, jako tzw. kobieta sukcesu, być może zatrzymałaby swoje chore dziecko, gdyby na przykład była samotną matką, albo gdyby miała innego mężczyznę u boku. Gdyby, jednym słowem, czuła się silniejsza (wszyscy wiemy, że samotne matki mają niespotykane pokłady siły życiowej, odporności i wytrwałości) albo gdyby miała odpowiednie wsparcie u bliskich. A ona, nieszczęsna, nawet wsparcia Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: Wybór Julii 01.08.08, 21:34 > Pomyśl sobie, że ta kobieta być może zachowałaby się całkowicie odmiennie, gdyb > y się znalazła w odrobinę innej sytuacji. I ja też tak uważam. Jak dla mnie została poddana parszywej presji i nie było koło niej nikogo, kto chciałby rozwiązać problem razem z nią. Otoczenie wybrało jedno jedyne rozwiązanie i na niej to w pewnym sensie wymusiło, tworząc wrażenie, że nie ma innej drogi. A ona nie była w stanie, w którym łatwo jest zachować swoje zasady, poglądy i priorytety i się ich trzymać i nie wiem, czy ktoś by jej się dziwił. Nie wierzę, że nie było innej drogi wybrnięcia z kryzysu rodzinnego, niż porzucenie dziecka w szpitalu i oddanie losowi wyboru, gdzie trafi. A dziecko zostawili, kiedy dostali ostateczną diagnozę, a Julia zaczęła powoli wychodzić na prostą z depresji i wzięła się do konstruktywnego działania (wynajęła opiekunkę, zaczęła brać leki przeciwdepresyjne, wyjechała z rodziną na wakacje) i wtedy właśnie, o ile zrozumiałam, mąż się zbuntował i zaczęła się zorganizowana nagonka. Dla mnie to, co zrobiła jej rodzina, jest godne potępienia. Dla mnie to było kopanie leżącego. Wykorzystanie tego, że kobieta jest w stanie prawie że niepoczytalnym i przeprowadzenie na niej swojej woli. Nie wiem, czy gdyby jej mąż zdecydował się na próby rozwiązania problemu zamiast na szantaż, to czy ich decyzja byłaby inna - ale sądzę, że nie byłaby przynajmniej tchórzliwym nieodebraniem dziecka ze szpitala i udawaniem przez jakiś czas, że go w ogóle w ich życiu nie było. Niechby to było znalezienie dobrego ośrodka opieki blisko domu, albo adopcja ze wskazaniem, po wybraniu odpowiedniej matki zastępczej, albo (na to też ich było chyba stać) wynajęcie innej Tani do opieki nad małą w ich dużym, pełnym kwiatów domu - ale byłby to wtedy rzeczywisty wybór tej kobiety i jej męża. A tak, to książka nosi tytuł niezgodny z prawdą, bo prawdziwy wybór Julii w tej sytuacji pozostanie dla nas nieznany, bo nigdy nie zaistniał. Odpowiedz Link Zgłoś
iza_szczypka Wybór Julii 31.07.08, 21:48 Może najpierw zdefiniujmy, co to jest niepełnosprawność i o czym mówimy. W artykule jest mowa o dziecku pozbawionym połowy mózgu. Takie dziecko nie usiądzie, nie będzie mówić, nie pójdzie do szkoły, nawet specjalnej... jest całkowicie i absolutnie zależne od opieki pielęgnacyjnej w trybie 24/7/365, a opiekun może w zamian spodziewać się co najwyżej bezmyślnego uśmiechu, świadczącego o tym, że podopiecznemu jest sucho, ciepło i jest najedzony. To jest na pewno dziecko niepełnosprawne. Mam trzy córki - jedna ma na zmianę albo zaostrzenie astmy, albo skazy atopowej (do 80% skóry w stanie zapalnym), ilości pobytów w szpitalu nie zliczę. Druga - taką formę padaczki, że tylko traci przytomność, bez dodatkowych atrakcji typu drgawki, za to całkowicie bez ostrzeżenia (np. w drodze do WC albo podczas obiadu) i co najmniej raz na tydzień. Trzecia urodziła się z wadą nerek i dopiero po latach bezskutecznego leczenia została zoperowana i może funkcjonować - jakoś funkcjonować, bo każde podniesienie ciśnienia krwi to przyrost kolejnych ułamków dioptrii, chociaż wg norm jaskry nie ma. Aktualnie tych dioptrii jest już 7,5. Czy one są niepełnosprawne? Według prawa - tak. Według mnie - nie, są po prostu częściej chore niż inni ludzie. Ale uczą się (jedna po studiach, druga w trakcie, trzecia LO), bawią, tańczą, opowiadają dowcipy, chodzą na spacery, mają swoich ukochanych mężczyzn... I ja mówię wyraźnie - wiem, że nie byłabym w stanie opiekować się dzieckiem niepełnosprawnym. Tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
pochmurna Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 22:04 Nie masz obowiązku i nie musisz być jak Twoi rodzice. Oczywiście Cię nie znam, nic o Tobie nie wiem. Ale z tego, co napisałaś: jak napisałaś, wydaje mi się, że nie jesteś pogodzona ze swoją sytuacją. I wyobraź sobie, masz do tego prawo. I wiesz, co jest najlepsze? Że ich kochasz. Całą swoją rodzinę. Bo tyle możesz zrobić. To tak na marginesie. :) Odpowiedz Link Zgłoś
pochmurna Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 22:06 Zgadzam się, że Julia powinna finansowo wspierać wychowawczynię jej córki. Nie powinna jej natomiast zatrzymywać tylko dlatego, że ma dobre warunki finansowe. To za mało. To hodowla. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dobrze zrobila ze oddala... 31.07.08, 22:27 kaja86 napisała: > Domyślam się, ze widza o ludziach > niepełnosprawnych to ze słyszenia i GW. Nie domyślaj się więcej, marnie Ci to wychodzi. > To była wina jej siostry? "Wina" nie. Ale to właśnie choroba siostry była źródłem problemów. > w końcu ten jej ojciec planował zamordować jej siostrę. Jakby rzeczywiście planował, to nie byłoby całej historii, Imogene leżałaby od dawna w grobie. > Moja starsza siostra również jest niepełnosprawna > umysłowo i fizycznie, a jakoś moje życie nie zostało > przez to zniszczone, nie czułam się nigdy nieszczęsliwa. Miałaś szczęście, cieszę się. Ale to nie jest takie proste, jak to opisujesz. Powinnaś być tego świadoma. > uważam, że przy takich warunkach finansowych jakie miała > jej rodzina powinna nadal to dziecko utrzymywać. Taa... jakby Julia była na zasiłku to mogłaby liczyć na wielokrotnie więcej empatii :). A tak przy okazji - Julia pomaga Tanii, tak finansowo jak na inne sposoby (raz na jakiś czas bierze Imogene do siebie, wozi ją, załatwia różne sprawy). > Nie potrafię zrozumieć też tego, że zdecydowała się > na kolejne dziecko, tak jakby chciała rodzić je do > skutku, aż w końcu pojawi się odpowiednie. Takie obawy mogą zaistnieć jedynie, jeżeli stan Imogene jest genetyczny czy w inny sposób zagrożenie kalectwem dzieci Julii jest znacznie wyższe od przeciętnej. Nie wyłapałam w artykule, aby tak było. Odpowiedz Link Zgłoś
0ffka Wybór Julii 01.08.08, 00:59 Słusznie postąpiła. W takich przypadkach powinna być dozwolona eutanazja. Odpowiedz Link Zgłoś
annie_laurie_starr do nerwowa10 01.08.08, 08:53 Byc moze zycie jest okutne, ale ty na pewno. Nie tylko Matki-Polki sa w stanie poswiecic sie dla dziecka. Jesli ojciec nie jest w stanie kochac kalekiego dziecka to moze nie warto go usprawediwiac i wybrac jego zamiast tego dziecka, z ktorym nie mozna miec "znaczacej relacji". Nie jestem nawiedzona mamuska, ale nie umialabym szanowac faceta, ktory ma takie podejscie jak Jay do niepelnosprawnego dziecka, czyjegokolwiek dziecka, o wlasnym nie wspominajac. Nerwowa 10 - twoj post to popacie dla "survival of the strongest". Czy jestes pewna, ze zawsze bedziesz mloda i sprawna. Zawsze mozesz w wieku 84 lat dostac wylewu i wtedy bedziesz zdana na opieke innych. Odpowiedz Link Zgłoś
mimbla.londyn Artykul w Wysokich obcasach jest moim zdaniem nier 01.08.08, 10:28 Tak napisala Osmanthus : . Artykul w Wysokich obcasach jest moim zdaniem nierzetelny. W linku ponizej znajdziecie moj wpis na forum dziecko z linkami do oryginalnych artykulow zamieszonych w prasie brytyjskiej (pierwszy z 2004 roku). 3 link przedstawia sytuacje z punktu widzenia 2 matek, biologicznej i zastepczej. Bo jakos tak dziwnie sie stalo, ze autorka artykulu w WO zapomniala napisac, ze Immi funkcjonuje teraz w "extended family" -w zwiazku ze zmiana przepisow dotyczacych guardianship obie matki maja rowne prawa rodzicielskie. Rodzina Julii, wlaczajac to dziadkow utrzymuje aktywny kontakt z Immi i z Tania (mama zastepcza), Immi jest zabierana regularnie do domu swojej biologicznej matki, Julia wozi Immi na terapie muzyczna i do osrodka opieki.W artykule nie wspomina sie rowniez o tak prozaicznej sprawiej jak to, ze Tania jako zastepcza matka i w dodatku single, ma dostep do calego szeregu swiadczen, do ktorych rodzina Hollander nie mialaby dostepu. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=82707789&a=82753484 **************************************************************** fotoforum.gazeta.pl/u/mimbla.londyn.html Odpowiedz Link Zgłoś
twojafantazja Re: Artykul w Wysokich obcasach jest moim zdaniem 01.08.08, 11:09 Po urodzeniu powinna bezwględu na wszystko (także bezwględu na swój stan zdrowia psychicznego i bezwzględu na drugie dziecko) zatrzymać to dziecko i opiekować się nim aż do śmierci.Po śmierci obowiązki nad Imogen powinna wziąć na siebie jej siostra,w końcu jest sprawna i zdrowa,prawda? Żaden problem.Skoro Tania potrafi się bardzo dobrze opiekować takimi dziećmi to matka Imogen i jej siostra też powinny, nie uważacie? Z facetem powinna się rozwieść a wcześniej zgłosić na policję jego plany zabójstwa dziecka,to chyba jest karalne prawda? Za swoją książkę powinna wspaniałomyślnie zrzec się profitów (w końcu jest bogata,prawda? Po co jej jeszcze więcej pieniędzy?),a w książce zamieścić informacje jak to bardzo kocha swoją córkę,i jak nigdy przenigdy nie żałowała,że się urodziła oraz zmieniła życie jej rodziny na lepsze.Nie powinna pisać o swoich obawach i smutku, w końcu życie i tak bez tego bywa smutne,po co jeszcze dołować się książką?I powinna bezwzględnie zrezygnować z pracy zawodowej,w końcu kobieta w odróżnieniu od mężczyzny nie musi robić kariery. Mniej więcej to wyczytałam z większości postów:) Odpowiedz Link Zgłoś
bubster Re: Artykul w Wysokich obcasach jest moim zdaniem 01.08.08, 12:37 czyli równaj w dół? Odpowiedz Link Zgłoś
kar79 Re: Artykul w Wysokich obcasach jest moim zdaniem 01.08.08, 11:12 I znowu zrobili sensacje żeby sie im nakład sprzedał.... Znudzona już jestem tym brakiem rzetelności po co to pisać wogóle Odpowiedz Link Zgłoś
katol_kk Re: Dobrze zrobila ze oddala... 01.08.08, 10:29 kaja86 napisała: > Sorry, ale co Ty możesz o tym wiedzieć? Domyślam się, ze widza o ludziach > niepełnosprawnych to ze słyszenia i GW. Myślisz, że dlaczego ta starsza > dziewczynka zaczęła mieć problemy? To była wina jej siostry? A to, że ojciec > Grażki miał kochanki, to pewnie też wina tej upośledzonej siostry Grażki? Ta > starsza córka Julii pewnie bardziej cierpiała z powodu ogólnej atmosfery > panującej w domu, w końcu ten jej ojciec planował zamordować jej siostrę. Nie > wiem, czy dobrze byś się czuł/czuła mając takiego ojca i matkę, która oddaje > dziecko tylko dlatego, że nie będzie mieć z nim znaczących relacji? To nie jest > wina tych dzieci, to ich rodzice nie dorośli. Ja byłam/jestem w podobnej > sytuacji jak Grażka albo ta siostra Imogen. Moja starsza siostra również jest > niepełnosprawna umysłowo i fizycznie, a jakoś moje życie nie zostało przez to > zniszczone, nie czułam się nigdy nieszczęsliwa. jasne, że nią zajmowali się > więcej niż mna, ale przecież potrafiłam to zrozumieć. Tylko, że ja miałam > szczęście urodzić się w rodzinie, która kochała swoje dzieci bezwarunkowo. No właśnie! Tu właśnie tkwi sedno! Jeśli ktoś oczekuje, że dziecko "zasłuży na miłość", albo uważa, że "miłość jest relacją zwrotną" - czyli bez "interakcji nie da się kochać" - to nie jest w stanie zrozumieć tego, co piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
twojafantazja Re: Wybór Julii 01.08.08, 20:27 A kto ucierpiał na wyborze Julii? Mąż nie,ona nie,bo ma siłę i czas by wychowywać dwójkę dzieci,jej zdrowe dzieci też,w końcu sama Imogen też nie-jest jej bardzo dobrze u matki zastępczej. Wobec tego kto ucierpiał na jej decyzji? Odpowiedz Link Zgłoś
meg303 Re: Wybór Julii 01.08.08, 21:03 Ucierpieli ci, ktorzy wszystko wiedza lepiej i którzy nigdy nie oddaliby dziecka w stanie wegetatywnym... Dużo ich tu pisze. Odpowiedz Link Zgłoś