Dodaj do ulubionych

Zawsze ktoś za mnie płaci

    • freemancho Jajecznica redaktora v/s tajemnicze ziółka... 09.09.08, 02:03
      Wow! Uwazam, ze lama Ole na zdjeciu wyglada super-szelmowsko, naprawde fajnie,
      jak szescoletni lobuz z podworka! :-)
      A na pytania odpowiadal jak zwkle na luziku, bez zadnej sciemy. Szacunek,
      chcialoby sie tez tak umiec, kiedy rozmowca jest tak sztywny i powazny..

      Drogi redaktorze, ja to sie zgadzam calkowicie z tym, ze ludzkosc powinna
      bardziej doceniac kobiety (oczywiscie, ze ludzkosc to rowniez kobiety, ktore
      same siebie powinny bardziej doceniac!)
      Mam nadzieje, ze pan redaktor T. Kwasniewski bedzie sie cieszyl dlugim zyciem
      oraz dobrym zdrowiem i majac szescdziesiat pare lat nadal bedzie mogl na
      sniadanko jesc pyszna jajecznice i bez leczniczych ziolek bedzie w stanie
      calodobowo pomagac bliznim, moze nawet lepiej niz wszyscy buddowie i
      bodhisattwowie razem do kupy wzieci!
      Amen.
      • bartosz.bielecki Re: Jajecznica redaktora v/s tajemnicze ziółka... 09.09.08, 13:45
        Hej,
        Tez uwazam ze zdjecie doskonale, chyba wydrukuje i powiesze sobie w
        pokoju gdzie robie nyndro:)
        To co mnie osobiscie naprawde zabolalo w tym artykule to juz nie
        tyle same pytania (na mysl przychodzi mi pytanie z komiksu Wilq "Ile
        razy w tygodniu puscilaby sie twoja stara gdyby mogla?") tylko fakt
        ze czytelnicy zamiast dowiedziec sie czegos o buddyzmie, wolnosci i
        samodzielnosci, odkryja dokladnie co Ole robil 40 lat temu oraz z
        czym dziennikarz ma mentalne problemy.

        Niezwykle zabawne byly tez komentarze w wywiadzie - zaczalem sie
        zastanaiwac czy sytuacja Olego bylaby lepsza czy gorsza gdyby lozko
        scielil mu np. stary facet:)
        • mordaprostaczek kiedy ukazuje się 09.09.08, 18:04
          kiedy ukazuje się artykuł o buddyzmie, buddyści na forach oburzają się,


          że to nie tak!!!


          ślepcy

          to jest właśnie tak

          jaki lama, taki artykuł
          • bartosz.bielecki Re: kiedy ukazuje się 09.09.08, 18:14
            Daj spokoj, ja mam 30 lat, buddysta jestem z ponad 10, mialem czas
            sobie przemyslec kto bedzie moim nauczycielem i mialem czas go
            sprawdzic. Ludzie ktorzy znaja Olego wiedza jak to jest - jak
            widzisz jest nas sporo:) Szkoda po prostu zmarnowanej szansy na
            fajny artykul.
          • bubblemilk Re: kiedy ukazuje się 09.09.08, 18:43
            mordaprostaczek napisała:

            > kiedy ukazuje się artykuł o buddyzmie, buddyści na forach oburzają się,
            > że to nie tak!!!

            Bo to nie jest artykuł o buddyzmie, i w tym cały sęk. :)
          • mario1088 Re: kiedy ukazuje się 09.09.08, 19:00
            > kiedy ukazuje się artykuł o buddyzmie, buddyści na forach oburzają się, że to nie tak!!! ślepcy, to jest właśnie tak, jaki lama, taki artykuł
            --------------------------


            Powiedział co wiedział, hehe.


            PS. Jaki redakor, taki artykuł chyba mialo być.

            Pozdrowienia!
            • spa.net Re: kiedy ukazuje się 09.09.08, 19:17
              mario1088 napisał:

              > > kiedy ukazuje się artykuł o buddyzmie, buddyści na forach oburzają się, ż
              > e to nie tak!!! ślepcy, to jest właśnie tak, jaki lama, taki artykuł
              > --------------------------
              >
              >
              > Powiedział co wiedział, hehe.
              >
              >
              > PS. Jaki redakor, taki artykuł chyba mialo być.
              >
              > Pozdrowienia!

              No, ja nawet byłabym skłonna przyjąć i tę wersję: jaki Lama i jaki Redaktor, taki artykuł :))
              Kto wie, może panowie do spółki ważnego dzieła dokonali, a my jeszcze o tym nie wiemy?? Bardzo bym chciała, żeby cała ta historia z artykułem na dobre wszystkim wyszła.
              • j.wierny Re: kiedy ukazuje się 09.09.08, 21:05
                spa.net napisała:

                > No, ja nawet byłabym skłonna przyjąć i tę wersję:
                > jaki Lama i jaki Redaktor, taki artykuł :))
                >
                Poszerzyłbym tę myśl jeszcze bardziej: jaki redaktor, jaki lama i
                jaki CZYTAJĄCY - taki artykuł :)

                jw
                =================================
                CyberSangha - buddyzm w Polsce
                www.buddyzm.edu.pl
                • mordaprostaczek Re: kiedy ukazuje się 11.09.08, 14:49
                  > Poszerzyłbym tę myśl jeszcze bardziej: jaki redaktor, jaki lama i
                  > jaki CZYTAJĄCY - taki artykuł :)

                  nie sposób się z tym nie zgodzić
                  :)
                  pytanie tylko: dlaczego gdy ukaze się jakiś artykul w niefachowej gazecie,
                  buddysci zaraz na portalach tyle wypisują, że ze zużytej energii na klikanie
                  palcami można by oświetlić przez noc Pabianice.
                  To nie tak, tamto nie tak, tego dziennikarz nie doczytał, filozof a nie wie,
                  tego nie rozumiał, pyta czy nie można prościej, co on ciemny...

                  Ludzie - ten artykuł nie był pisany dla buddystów. Był pisany dla żsednio
                  inteligentnego człowieka jako ciekawostka, nie jest to nawet artykuł edukacyjny,
                  i to chyba was tak boli.
                  Niestety, takie są fakty: poziom dzisiejszej gazety wyborczej to poziom
                  sobotnio-niedzielnego wydania super expressu sprzed lat: tam tez był przed laty
                  artykuł o Olem pt Duński Budda, i było o dragach itd.
                  Prasa schodzi na psy, świat staje się komiksowy, a wam to przeszkadza głownie,
                  kiedy piszą o was, i wypisujecie jakieś komentarze: tą pradzinię pomylili z
                  tamtą shikkitą. Kogo to k... obchodzi? Od tego są portale buddyjskie i buddyjska
                  prasa i książki.

                  Prawda generalnie jest brutalna:
                  Ole w życiu troche rozrabiał i to jest fakt
                  Im więcej sie o nim pisze, tym lepiej dla Was
                  Sporej częsci z was kompletnie brak dystansu

                  pozdrawiam ciepło

                  • spaceandbliss Re: kiedy ukazuje się 11.09.08, 19:10
                    > pytanie tylko: dlaczego gdy ukaze się jakiś artykul w niefachowej gazecie,
                    > buddysci zaraz na portalach tyle wypisują, że ze zużytej energii na klikanie
                    > palcami można by oświetlić przez noc Pabianice.
                    > To nie tak, tamto nie tak, tego dziennikarz nie doczytał, filozof a nie wie,
                    > tego nie rozumiał, pyta czy nie można prościej, co on ciemny...
                    >
                    > Ludzie - ten artykuł nie był pisany dla buddystów. Był pisany dla żsednio
                    > inteligentnego człowieka jako ciekawostka, nie jest to nawet artykuł edukacyjny

                    Zostajemy buddystami dlatego że inspirują nas nauki buddyjskie. Uważając je za coś bardzo cennego, chcemy aby ludzie którzy są w stanie je zrozumieć, również otrzymali do nich dostęp. Możliwe że dla niektórych z czytelników GW pierwszy kontakt z osobą Lamy Olego Nydahla odbywa się poprzez lekturę omawianego wywiadu. Przewidując taką sytuację co bardziej nerwowi;) z jego uczniów obawiają się prawdopodobnie, że taki czytelnik mógłby odnieść niezgodne z rzeczywistością wrażenie na jego temat.
                    Oczywiście buddysta to jeszcze nie budda, stąd też mniej i bardziej dojrzałe reakcje na artykuł. Generalnie chodzi nam po prostu o to, żeby osoba Olego Nydahla, którego uważamy za wielkiego nauczyciela, była przedstawiana w neutralnym świetle. Tak żeby osoby zainteresowane naukami buddyjskimi otrzymały obiektywny i przejrzysty obraz zarówno nauczyciela jak i nauk.
                    Pozdrawiam serdecznie
                    • mordaprostaczek Re: kiedy ukazuje się 11.09.08, 22:57
                      no tak
                      odpowiedz jasna, na temat, klarowna i rzeczowa, co tam jeszcze, a, wiele wyjaśnia
                      ;)

                      nie pozostaje nic innego jak wyjasnić, że z gazetami nigdy nie wie się, czy
                      dobrze jest czy bedzie źle
                      ;)
                      i dlatego zalecany jest luz, no i autoryzacje panie, autoryzacje...

                      szczerze, to powiem, że nie zakładam tu celowej złośliwości dziennikarza, ataku,
                      próby ośmieszenia.
                      mysle ze sprawa jest zdecydowanie bardziej przyziemna i zwyczajna.
                      w powiesci, opowiadaniu, scenariuszu, i nawet w gazetowym tekcie konflikt jest
                      tym co urozmaica.
                      mysle, ze moze i nawet dziennikarz miał sympatie do Olego, ale staral sie zrobic
                      tekst tak, zeby - według jego przekonan - byl ciekawy.
                      nauki buddyjskie jako takie, niezaleznie z ust którego nauczyciela, są dla
                      większości hermetyczne.

                      pozdrawiam

                      • spa.net Re: kiedy ukazuje się 12.09.08, 12:58
                        mordaprostaczek napisała:
                        > szczerze, to powiem, że nie zakładam tu celowej złośliwości dziennikarza, ataku
                        > ,
                        > próby ośmieszenia.
                        > mysle ze sprawa jest zdecydowanie bardziej przyziemna i zwyczajna.
                        > w powiesci, opowiadaniu, scenariuszu, i nawet w gazetowym tekcie konflikt jest
                        > tym co urozmaica.

                        Ja dodam jeszcze do tego, co napisał spaceandbliss, że pozornie jest to artykuł tylko o Lamie. Tak naprawdę opisuje w jakiś sposób również wszystkich tych, którzy Lamę wybrali na swojego nauczyciela. Jeśli Ole przedstawiony zostaje w takim świetle, jak wyżej, to kim są jego uczniowie - kim są ci wszyscy fantastyczni ludzie, których poznałam podczas buddyjskich spotkań? Mnie osobiście nie podoba się taki czarny PR, bo zbyt drogo kosztuje w życiu prywatnym i zawodowym. Nie chcę ponosić osobistych kosztów, na których GW miałaby oprzeć swój ekonomiczny sukces. Zawsze ktoś za Ciebie płaci, Szanowna Gazeto?
                        • mordaprostaczek Re: kiedy ukazuje się 13.09.08, 11:10
                          no to prawda, na podstawie prasy: ludzie od Olego - prawnicze yuppies na drogich
                          motorach bzykjące na prawo i lewo
                          ostatnio na jednym z forów (IPZ) spotkałem się z okresleniem: buddyjscy pop
                          swingersi
                          pytanie tylko jedno: skoro tak jest nie od dzis, czemu rozmawiacie z gazetami
                          ktore wam tak robią?
                          i jeszcze jedno pytanie: czy prasa dorabia wam gębę, czy też w duzej mierze sami
                          pracujecie na taki wizerunek
                          • j.wierny Re: kiedy ukazuje się 13.09.08, 11:20
                            mordaprostaczek napisała:

                            > ludzie od Olego - prawnicze yuppies
                            >
                            Prawnikiem nie jestem, mam wykształcenie średnie techniczne.


                            > na drogich motorach
                            >
                            Z posiadanych środków lokomocji: jedynie używany rower kupiony w
                            komisie za 300 zł.


                            > bzykjące na prawo i lewo
                            >
                            To się również nie stosuje w moim przypadku. Związek stały od ponad
                            10 lat.

                            Wśród "ludzi od Olego" nie jestem wyjątkiem. Ale dla prasy taki
                            wizerunek widać jest mało medialny ;)


                            jw
                            =================================
                            CyberSangha - buddyzm w Polsce
                            www.buddyzm.edu.pl
                            • mordaprostaczek Re: kiedy ukazuje się 13.09.08, 13:14
                              niestety, jest medialny, ale tym nie ma co sie przejmować
                              czytelnicy to przewaznie ludzie myślący, nawet takich gazet jak fakt, se, czy
                              jakas tina, mają więcej w głowie niż zakładają redakorzy


                              natomiast moze umiesz odpowiedziec na pytanie dlaczego nie było autoryzacji
                              albo chociaz na to:
                              czy dziennikarz nie wywiązał się z umowy, czy tez Ole nie chciał autoryzacji?

                              • spa.net Re: kiedy ukazuje się 13.09.08, 15:42
                                mordaprostaczek napisała:
                                > natomiast moze umiesz odpowiedziec na pytanie dlaczego nie było autoryzacji
                                > albo chociaz na to:
                                > czy dziennikarz nie wywiązał się z umowy, czy tez Ole nie chciał autoryzacji?

                                Według informacji, które ja posiadam (raczej z wiarygodnego źródła), warunkiem u...enia wywiadu była jego autoryzacja. W związku z treścią i formą wywiadu nie wyrażono zgody na jego publikację. Przekazano tę informację dziennikarzowi, fotografowi oraz wysłano pismo do redaktor prowadzącej Wysokie Obcasy, w którym wyrażono sprzeciw w sprawie publikacji wywiadu. Agora z pełną świadomością naruszenia tych praw zdecydowała się na publikację.


                                • spa.net Re: kiedy ukazuje się 13.09.08, 15:46
                                  spa.net napisała:

                                  > mordaprostaczek napisała:
                                  > > natomiast moze umiesz odpowiedziec na pytanie dlaczego nie było autoryzac
                                  > ji
                                  > > albo chociaz na to:
                                  > > czy dziennikarz nie wywiązał się z umowy, czy tez Ole nie chciał autoryza
                                  > cji?
                                  >
                                  > Według informacji, które ja posiadam (raczej z wiarygodnego źródła), warunkiem
                                  > u...enia wywiadu była jego autoryzacja. W związku z treścią i formą wywiadu nie
                                  > wyrażono zgody na jego publikację. Przekazano tę informację dziennikarzowi, fo
                                  > tografowi oraz wysłano pismo do redaktor prowadzącej Wysokie Obcasy, w którym w
                                  > yrażono sprzeciw w sprawie publikacji wywiadu. Agora z pełną świadomością narus
                                  > zenia tych praw zdecydowała się na publikację.

                                  "u...enia" nie wiem dlaczego wyszły mi trzy kropki
                                  • j.wierny test 13.09.08, 16:06
                                    spa.net napisała:

                                    > "u...enia" nie wiem dlaczego wyszły mi trzy kropki
                                    >
                                    U mnie też wykropkowało. Testujemy:

                                    u...ać
                                    ...ność
                                    ką...a

                                    "d z i e l" - to może jakiś nowy wulgaryzm? ;)


                                    jw
                                    =================================
                                    CyberSangha - buddyzm w Polsce
                                    www.buddyzm.edu.pl
                              • j.wierny Re: kiedy ukazuje się 13.09.08, 15:56
                                mordaprostaczek napisała:

                                > czytelnicy to przewaznie ludzie myślący, nawet
                                > takich gazet jak fakt, se, czy jakas tina, mają
                                > więcej w głowie niż zakładają redakorzy
                                >
                                To by nieładnie świadczyło o redaktorach :(

                                Autoryzacja przed publikacją była jednym z głównych warunków
                                wyrażenia zgody na przeprowadzenie wywiadu (drugim było trzymanie
                                się tematu: buddyzm i wydana ostatnio książka "O naturze rzeczy").

                                Pierwotny tekst spisany bezpośrednio z rozmowy (dodatku odbywanej za
                                pośrednictwem tłumacza) i przesłany przez dziennikarza do
                                autoryzacji wymagał opracowania. Chodziło np. o "wygładzenie" słowa
                                mówionego przenoszonego na papier (co jest standardem w każdej
                                poważnej gazecie), tak żeby oddać nie tylko "płynność" rozmowy, ale
                                też intencje rozmówcy, które w rozmowie na żywo "łapie się" bez
                                problemu, ale podane sucho na papierze (albo, co gorsza podane na
                                tle pewnych niedomówień) nie są już tak oczywiste dla kogoś, kto
                                rozmówcy nie zna.

                                Nie wiem, czy inni również, ale ja dostrzegam różnicę pomiędzy
                                stwierdzeniem "Jesteśmy na tym świecie po to by coś zrobić. Pytanie
                                tylko czy jest to pożyteczne czy szkodliwe dla innych?", a "Żyjemy
                                na tym świecie po to, by zrobić coś ważnego. To istotne czy jest to
                                coś pożytecznego czy szkodliwego dla innych." Albo pomiędzy
                                zdaniem: "Powiedziała mi kiedyś (Hannah), że gdyby miała dziecko,
                                byłaby taką dobrą matką, że nie mogłaby pracować. A praca jest dla
                                niej najważniejsza.", a "Powiedziała mi kiedyś, że gdyby miała
                                dziecko, byłaby tak dobrą matką, że oprócz wychowywania go, nie
                                mogłaby już robić nic innego. A praca dla pożytku innych, nie
                                ograniczona do wąskiego kręgu rodziny, była dla niej najważniejsza."

                                Chodziło również o uzupełnienie kilku wypowiedzi, ponieważ
                                dziennikarz dokonał cięć w tekście wywiadu, np. wyciął informację o
                                tym, że na prywatnym koncie Olego znajdują się pieniądze, które
                                pozostawili mu w spadku rodzice.

                                Przede wszystkim chodziło o uzupełnienie wywiadu o informacje na
                                temat buddyzmu i wydanej niedawno książki Olego, bo tego wywiad miał
                                dotyczyć wg wcześniejszych ustaleń. Ale dziennikarza buddyzm
                                niewiele interesował: "Chcesz otrzymać nauki o pustości ego?", po
                                kilkunastu wcześniejszych pytaniach o narkotykową przeszłość,
                                podatki, pożyczony na cztery dni motocykl i szklankę z zielonym
                                napojem, też bym się tak zdziwił na miejscu Olego nagłym zwrotem
                                uwagi dziennikarza ku jakimś głębszym tematom.

                                Dziennikarz nie zgodził się na żadną z kompromisowych propozycji
                                przedstawionych mu przez buddystów poza korektą jego własnych błędów
                                ortograficznych, tych bardziej pospolitych i tych mniej (co to za
                                filozof, który ma problem z poprawnym zapisaniem nazwiska Aldousa
                                Huxleya i nie słyszał o jego pracach na temat substancji
                                psychoaktywnych i percepcji, skoro "ćpanie" kojarzy mu się głównie z
                                uciechą? O Stanisławie Lemie i Adamie Włodku eksperymentujących z
                                psylocybiną i LSD, albo o czeskim profesorze psychiatrii i
                                psychoterapeucie Stanislavie Grofie też nic nie słyszał? Pod jakim
                                więc kątem przygotował się do wywiadu?).

                                Ponieważ nie udało się wypracować zadowalającego obie strony
                                kompromisu buddyści nie wyrazili zgody na publikację tekstu w
                                zaproponowanej przez dziennikarza formie. Gdyby z góry było wiadomo,
                                że dziennikarz w ostatniej chwili naruszy wcześniejsze ustalenia
                                odnośnie tematu wywiadu, to nikt ze strony Związku Diamentowej Drogi
                                by się na niego nie zgodził.

                                Lama Ole u...ał krótkich i szczerych odpowiedzi, dawały one
                                swobodę do wykreowania dowolnego wizerunku, z czego dziennikarz
                                skorzystał i poprzez tytuł, wprowadzenie, didaskalia, wycięcie kilku
                                fragmentów rozmowy oraz kiepskiej jakości zdjęcie (czy naprawdę były
                                tam takie fatalne warunki oświetleniowe i nie udało się ustawić
                                Olego tak, aby nie musiał mrużyć oczu do obiektywu? jaki był sens
                                obcinania żółtej składowej w spektrum barw uzyskując nienaturalny
                                kolor skóry tzw. "efekt topielca"?) wykreował taki wizerunek, jaki
                                JEMU najbardziej pasował - z jakich względów, to już inny temat.


                                Pewien mój znajomy, buddysta praktykujący od początku lat 70-tych i
                                człowiek przez wiele lat związany zawodowo z dziennikarstwem, tak
                                podsumował ten wywiad:

                                >>Nikt "przyjazny" by czegoś tak fascynującego nie zrobił. To kipi
                                życiem, prawdą, odwagą, mądrością... Ole jest absolutnie
                                inspirujący w tym tekście. Nie idźmy do żadnego sądu, tylko poślijmy
                                dobry koniak temu dziennikarzowi - nawet jeżeli "chciał źle", to
                                wyszło dobrze.<<


                                Może i ma on rację, ale koniaku nie wysyłałbym dziennikarzowi, bo
                                sądząc po tym, jak opracował swoją rozmowę z Ole, jeszcze napisze,
                                że się go próbuje przekupić, nakłonić do pijaństwa, albo otruć ;)

                                jw
                                =================================
                                CyberSangha - buddyzm w Polsce
                                www.buddyzm.edu.pl
                                • mordaprostaczek Re: kiedy ukazuje się 13.09.08, 18:03
                                  dzięki za wyczerpującą odpowiedz
                                  :)
                                  odniosę się do kilku kwestii.

                                  "> > czytelnicy to przewaznie ludzie myślący, nawet
                                  > > takich gazet jak fakt, se, czy jakas tina, mają
                                  > > więcej w głowie niż zakładają redakorzy
                                  > >
                                  > To by nieładnie świadczyło o redaktorach :("

                                  redaktorzy niewiele mają do gadania, jest to kwestia sprofilowania gazety pod
                                  okreslony target i trzymanie się pewnych założeń, przyjetych przez wydawcę,
                                  czyliu kogoś kto decyduje ze wzgledu na kasę. w czasach, gdy słupki sprzedaży
                                  liczą się najbardziej, pewni ludzie w wydawnictwach mają do powiedzenia
                                  najwięcej, choć redaktorami, ani tym bardziej reporterami nigdy nie byli.
                                  dziennikarz moze sie tylko zgodzic w poszczegolnych warunkach pracowac albo nie.


                                  > Autoryzacja przed publikacją była jednym z głównych warunków
                                  > wyrażenia zgody na przeprowadzenie wywiadu (drugim było trzymanie
                                  > się tematu: buddyzm i wydana ostatnio książka "O naturze rzeczy").

                                  i tu moim zdaniem był błąd ze strony dziennikarza, że te warunki przyjął.
                                  skoro buddyzm jako taki redakcję mało interesował, a na rozmowę o Olem jako
                                  cżłowieku zgody nie było
                                  dziennikarz powinien odpuścić. Na pewno nie powinien zgodzić się na narzucanie
                                  tematyki
                                  w postaci rozmowy o ostatniej książce. Od lansowania są promocje, redakcja moze
                                  robic o książce rozmowę
                                  jeżeli sama wyjdzie z zainteresowaniem. Przy próbie narzaucenia tematu powinni
                                  podziękować.
                                  Tak czy inaczej, redakcja zachowła się po szczeniacku.



                                  > Pierwotny tekst spisany bezpośrednio z rozmowy (dodatku odbywanej za
                                  > pośrednictwem tłumacza) i przesłany przez dziennikarza do
                                  > autoryzacji wymagał opracowania. Chodziło np. o "wygładzenie" słowa
                                  > mówionego przenoszonego na papier (co jest standardem w każdej
                                  > poważnej gazecie),

                                  w niepowaznych tez, nasz pisany sie zbyt rozni od mówionego



                                  > Nie wiem, czy inni również, ale ja dostrzegam różnicę pomiędzy
                                  > stwierdzeniem "Jesteśmy na tym świecie po to by coś zrobić. Pytanie
                                  > tylko czy jest to pożyteczne czy szkodliwe dla innych?", a "Żyjemy
                                  > na tym świecie po to, by zrobić coś ważnego. To istotne czy jest to
                                  > coś pożytecznego czy szkodliwego dla innych." Albo pomiędzy
                                  > zdaniem: "Powiedziała mi kiedyś (Hannah), że gdyby miała dziecko,
                                  > byłaby taką dobrą matką, że nie mogłaby pracować. A praca jest dla
                                  > niej najważniejsza.", a "Powiedziała mi kiedyś, że gdyby miała
                                  > dziecko, byłaby tak dobrą matką, że oprócz wychowywania go, nie
                                  > mogłaby już robić nic innego. A praca dla pożytku innych, nie
                                  > ograniczona do wąskiego kręgu rodziny, była dla niej najważniejsza."


                                  Są różnice. Niemniej - szczerze powiem - ludzie zbyt drobiazgowo autoryzujący
                                  swe metafizyczne wywody sa dla każdej redakcji jak wrzód na d...
                                  Przepraszam za dosadność. Nie chodzi tu o tych ludzi, a o to, że obecnie tekst
                                  to "produkt" który musi być strawny.
                                  Czasem taka autoryzacja zabija teskt, a czasem redaktorka ma w głowie siano.
                                  tak czy siak, w tej sytuacji najsensowniejszym wyjsciem było od publikacji
                                  odstąpić, i to nie na poziomie autoryzacji, a przed zabraniem się za całą pracę,
                                  po dokonaniu wstępnych ustaleń, skoro Wasze interesy były tak bardzo sprzeczne.
                                  Co jest smutne, to to, że przyjęli, że mogą Was zmanipulowac, zrobić w bambuko,
                                  że jak coś nie pójdzie to i tak ten tekst puszczą.
                                  Dziwi mnie to o tyle, że kiedyś GW była buddyzmowi, a zwłaszcza waszej szkole
                                  przyjzna. Byc moze bya to kiedys kwestia ludzi tam pracujących.

                                  Tak czy siak, chyba warto rozważyć pozew sądowy, mysle ze odpuszczenie jest
                                  pewnym przyzwoleniem na zło. Nie chodzi o to, by was nakręcać, bo się nie dacie,
                                  ale wy macie środki i zasoby (ludzie) by to zrobić. Jesli sie troche nie
                                  przystopuje, gazeta moralnie zejdzie do poziomu superexpresu, ale udając gazetę
                                  poważną, i krzywdząc wielu ludzi, którzy bedą wobec niej bezsilni.
                                  Łatwo się z takich rzeczy smiać, wyraźnie to widac dopiero, kiedy nas samyuch to
                                  spotka.


                                  > Chodziło również o uzupełnienie kilku wypowiedzi, ponieważ
                                  > dziennikarz dokonał cięć w tekście wywiadu, np. wyciął informację o
                                  > tym, że na prywatnym koncie Olego znajdują się pieniądze, które
                                  > pozostawili mu w spadku rodzice.

                                  dopisywanie to autoryzacja zbyt daleko posunięta. na miescu redakcji nie
                                  zgodziłbym sie, tu słusznie ze się nie zgodzili.


                                  >
                                  > >>Nikt "przyjazny" by czegoś tak fascynującego nie zrobił. To kipi
                                  > życiem, prawdą, odwagą, mądrością... Ole jest absolutnie
                                  > inspirujący w tym tekście. Nie idźmy do żadnego sądu, tylko poślijmy
                                  > dobry koniak temu dziennikarzowi - nawet jeżeli "chciał źle", to
                                  > wyszło dobrze.<<

                                  wyszło dobrze na krótką metę. dla gazety jest to lekcja: tym razem znowu się udało.
                                  i ja dlatego cenię sobie brukowce, bo one są uczciwe w pewnym sensie: reguły gry
                                  są znane.


                                  pozdrawiam
                                  mordaprostaczek
                                  • mordaprostaczek Re: kiedy ukazuje się 13.09.08, 18:11
                                    cholera, chyba powinienem sie zabrać za szkolenia jak gadać z prasą
                                    ;)
                                    • j.wierny Re: kiedy ukazuje się 13.09.08, 20:23
                                      mordaprostaczek napisała:

                                      > cholera, chyba powinienem sie zabrać
                                      > za szkolenia jak gadać z prasą
                                      > ;)
                                      >
                                      Powodzenia w biznesie, tylko uważaj, żeby w Samoobronie nie
                                      wylądować jak Piotr Tymochowicz ;)

                                      jw
                                      =================================
                                      CyberSangha - buddyzm w Polsce
                                      www.buddyzm.edu.pl
                                  • j.wierny Re: kiedy ukazuje się 14.09.08, 11:53
                                    Jeszcze kilka myśli, mam nadzieję, że ostatnich :)

                                    mordaprostaczek napisała:

                                    > Od lansowania są promocje, redakcja moze robic
                                    > o książce rozmowę jeżeli sama wyjdzie z zainteresowaniem.
                                    >
                                    O ile mi wiadomo wywiad na temat książki został "nagrany"
                                    redakcji "Wysokich Obcasów" przez wydawcę książki, szczegółów tej
                                    inicjatywy jednak nie znam. Natomiast kolejne ustalenia odnośnie
                                    tematu i warunków przeprowadzenia wywiadu były już omawiane
                                    bezpośrednio przez dziennikarza i Buddyjski Związek Diamentowej
                                    Drogi.


                                    > Są różnice. Niemniej - szczerze powiem - ludzie
                                    > zbyt drobiazgowo autoryzujący swe metafizyczne
                                    > wywody sa dla każdej redakcji jak wrzód na d...
                                    >
                                    Coś o tym wiem :) Za coś jednak wydawca płaci redakcji. To trochę,
                                    jak z krawcową, która po cichu narzeka na fanaberie klientek, ale
                                    wszelkie poprawki uwzględnia i w końcu bierze kasę za swoją pracę.


                                    > dopisywanie to autoryzacja zbyt daleko posunięta.
                                    > na miescu redakcji nie zgodziłbym sie, tu słusznie
                                    > ze się nie zgodzili.
                                    >
                                    Gdyby ta "słuszna niezgoda" nie była zarazem pogwałceniem uprzedniej
                                    umowy, to również uznałbym ją za słuszną.

                                    jw
                                    =================================
                                    CyberSangha - buddyzm w Polsce
                                    www.buddyzm.edu.pl
                                    • mordaprostaczek Re: kiedy ukazuje się 14.09.08, 18:21
                                      jeszcze małe co nieco, jeśli pozwolisz. znam branze, i moge napisac jak
                                      przypuszczam ze moglo to wszystko wyglądac.

                                      > O ile mi wiadomo wywiad na temat książki został "nagrany"
                                      > redakcji "Wysokich Obcasów" przez wydawcę książki, szczegółów tej
                                      > inicjatywy jednak nie znam. Natomiast kolejne ustalenia odnośnie
                                      > tematu i warunków przeprowadzenia wywiadu były już omawiane
                                      > bezpośrednio przez dziennikarza i Buddyjski Związek Diamentowej
                                      > Drogi.


                                      Myśle, że tu jest pies pogrzebany. Nie znacie rozmów Wydawnictwa Santorski z
                                      gazetą. Mysle ze odbyły sie one na poziomie działów reklamy, wydawców, i tu na
                                      wszelkie zgody pewnie przystano, bo oni sie na robocie redaktorów zwyczajnie nie
                                      znają. Przypuszczam że nikt nie uzgadniał szczegołow z samą redakcją, i samym
                                      dziennikarzem, który dostał prikaz i miał ból, co zrozumiałe. Stąd pewnie jego
                                      arogancja już na wstępie, choć jest to, przyznaję, głupie. Mogł powiedzieć nie,
                                      i liczyć sie z konsekwencjami. Tylko kto dziś nie chodzi w pracy na kompromisy?
                                      ;)
                                      Myśle ze samo wydawnictwo Santorski miało te autoryzacje i problemy z nią na
                                      dystans, ich interes jest troche inny niż Wasz, i tylko w części zbieżny. Więc
                                      zgadzając się na rozmowy Wydawnictwa z redakcją poza Wami, narażacie się na
                                      takie kwiatki Waszym kosztem.

                                      Kiedy czytasz artykuł o jakimś fizyku, czy oczekujesz, ze będzie to wykład o
                                      ficyce lub encyklopedyczna biografia? Pewnie nie. Fizycy tez nie powinni tego
                                      oczekiwać, choć z pewnością uproszczenia mogą ich razić.
                                      W tym tygodniu Tomasz Kwaśniewski ma reoprtaż o pewnym fotografie. Sam zajmuje
                                      się fotografią zawodowo, i nie oczekuję wykładu w reportazu o ustawianiu swiatel
                                      w studiu, o nawiązywaniu kontaktu z modelami, o serwisie sprzętu. Rozumiem pewną
                                      powierzchownośc, i wiem ze w tym dodatku moge przeczytać o fotografie jako
                                      czlowieku. Siłą rzeczy, widziane to jest oczami reportera.
                                      Stąd jednych reporterów czytac lubię, innych nie.
                                      Niemniej, rolą tej redakcji jest nie popularyzowac buddyzm, a opisywac zjawiska
                                      i ludzi. Ciekawie.
                                      Z tego co wiem, Ole był opisywany juz w gazecie nie raz, i chyba to nie była dla
                                      nich żadna atrakcja. przeciwnie, raczej mysle że redaktorzy dodatku czuli że
                                      muszą to odwalić i miec z głowy.
                                      No i jak dostali prikaz, odwalili pańszczyznę, to na koniec im się trafiły wasze
                                      fochy z autoryzacją (przyznając Wam rację, postaraj się przez chwilę ich
                                      zrozumieć - były to dla nich fochy i problem, spory problem)

                                      Nie chcąc nikogo usprawiedliwiać za to co zrobił, mogę
                                      zasugerowac (bezpłatnie ;), byście się nie zgadzali więcej na rozmowy za Waszymi
                                      plecami, jeśli Was dotyczą. Tu zadziałały siły (wydawnictwo), które miały wpływ
                                      na to co się stanie, a Wy nie mielicie o tym pełnej wiedzy, a siły te miały
                                      trochę inny interes, i nie musiały kosztem swojego interesu troszczyć się o Wasz.
                                      Dlaczego to piszę?
                                      Otóz mysle, ze zrozumienie tego pozwoli spojrzec na to trochę inaczej niż tak,
                                      że jedynym winnym jest niedouczony pismak-filozof. I byc moze uda się Wam
                                      podobnych przykrości uniknąć w przyszlosci.

                                      Pozdrawiam
                                      :)


                                      • j.wierny Re: kiedy ukazuje się 14.09.08, 21:21
                                        Dzięki za zdiagnozowanie problemu i trafne uwagi :) Przekażę dalej.

                                        Pozdrawiam,

                                        jw
                                        =================================
                                        CyberSangha - buddyzm w Polsce
                                        www.buddyzm.edu.pl
                                      • mario1088 Re: kiedy ukazuje się 15.09.08, 13:14
                                        mordaprostaczek napisała:
                                        > Dlaczego to piszę?
                                        > Otóz mysle, ze zrozumienie tego pozwoli spojrzec na to trochę inaczej niż tak,
                                        > że jedynym winnym jest niedouczony pismak-filozof. I byc moze uda się Wam
                                        > podobnych przykrości uniknąć w przyszlosci.
                                        > Pozdrawiam
                                        > :)
                                        --------------------------------------
                                        Również jestem podobnego zdania, i uważam że tego typu sytuacje nie są Związkowi Buddyjskiemu potrzebne.
                                        Potem tez sami buddyści (do ktorych ja tez sie zaliczam) w stanie irytacji (zdarza sie kazdemu) piszą swoje odczucia w sposób mniej lub bardziej wywazony.
                                        Oraz co mnie cieszy ze są tacy jak mordaprostaczek (nie związani z buddyzmem) którzy potrafią dyskutiować w sposób kulturalny i rzeczowy.
                                        Pozdrowienia ;-)
      • veronica.vero Re: Jajecznica redaktora v/s tajemnicze ziółka... 19.11.08, 15:33
        Jestes ze szkoly Ojca Rydzyka?
    • de.vi Zawsze ktoś za mnie płaci 09.09.08, 20:19
      Odpowiadam z pewnym opóźnieniem, ale skoro dyskusja wciąż trwa, kilka uwag. Tak
      jak większość (zapewne przytłaczająca) czytelników wywiadu, nie mam pojęcia o
      procesach sądowych, wytoczonych Gazecie przez waszą organizację, ani o żadnych
      innych tego typu sprawach, tak więc dla mnie nie stanowiło to żadnego
      dodatkowego tła przy lekturze artykułu. Może dlatego lektura ta nie sprawiła na
      mnie wrażenia, że oto ktoś zostaje potraktowany nieuczciwie i wymaga tak
      gwałtownej, zażartej obrony. Wręcz przeciwnie, pan Ole sprawił wrażenie bardzo
      silnej osobowości, kogoś niezwykle pewnego swoich racji - choćby wypowiedź, że
      większość świątobliwości to przestępcy. Taka wypowiedź na łamach bardzo
      poczytnej gazety w kraju, w którym największym autorytetem jest Jego
      Świątobliwość Jan Paweł II z pewnością nie pochodzi od kogoś, kogo trzeba by
      bronić przed światem zewnętrznym tak bardzo, jak ma to miejsce na tym Forum.
      Paradoksalnie, uzasadniając prawo pana Olego do używania tytułu "lamy", kilka
      osób na tym Forum z dużym oddaniem powołuje się na Jego Świątobliwość Karmapę, a
      nawet chyba wspomina się o dwóch karmapach - XVI i XVII, obaj są nazywani
      "świątobliwościami". Czy oni również są przestępcami, jak większość
      świątobliwości, zdaniem pana Olego? Czy też stanowią jakiś niezwykły, chlubny
      wyjątek? Chyba niezręcznie byłoby być lamą namaszczonym do aktywności przez
      przestępców.. Dobrze byłoby więc załączyć może jakiś aneks do tej wypowiedzi -
      którzy spośród świątobliwości są/byli przestępcami, a którzy nie, aby osoby
      postronne nie czuły się zdezorientowane. W sprawie praktykowania cierpliwości -
      oczywiście, nie chodzi o bierne przyglądanie się ewidentnej nieuczciwości.
      Dobrze byłoby jednak wyjaśnić dokładnie, na czym konkretnie nieuczciwość w tym
      przypadku polega. Gazeta opublikowała wywiad w wersji, która odbiega od prawdy -
      a zatem, może zamiast wyrażania oburzenia, które nie wnosi jednak żadnej
      jasności do sprawy, napisać, co dokładnie zostało zmienione lub zmanipulowane.
      Byłoby rzeczą niezwykle ciekawą, gdyby pan Ole po prostu autoryzował ten wywiad
      - tzn. opublikował go w takiej postaci, w jakiej, jego zdaniem przebiegał
      naprawdę. W gazecie mogłoby to być pewnie trudne, ale choćby na tym Forum, albo
      na waszej stronie, podając tutaj link. Taka konfrontacja ukazałaby jasno, w
      którym miejscu artykuł został przekłamany, co nie jest zgodne z prawdą, jak było
      naprawdę. Bo z wypowiedzi na Forum można odnieść wrażenie, że nieuczciwość
      polegała głównie na zadawaniu niewłaściwych pytań. Ale, z drugiej strony, próby
      narzucania pytań dziennikarzowi, to coś całkowicie sprzecznego z duchem wolności
      prasy i wypowiedzi, nieomalże chęć przywrócenia cenzury. Opublikujcie wywiad po
      autoryzacji - skoro pan Kwaśniewski pogwałcił umowę o autoryzację, to chyba
      pogodzi się z także z takim krokiem z waszej strony - i wszystko stanie się jasne.
      • j.wierny Re: Zawsze ktoś za mnie płaci 09.09.08, 21:01
        Większość nie znaczy każdy. Ale większość to już 50,01% :) Chlubnych
        wyjątków, wśród wysoko postawionych osób duchownych związanych z
        różnymi religiami można znaleźć wiele. Wiele jest jednak takich
        postaci (również w buddyzmie), których działania można byłoby wg
        współcześnie obowiązujących w naszym kręgu cywilizacyjnym przepisów
        prawnych uznać za przestępcze. Jeśli ktoś jest wystarczająco
        zdeterminowany, może we własnym zakresie dotrzeć do biografii tych
        ludzi i samemu ocenić ich działania.


        > Dobrze byłoby jednak wyjaśnić dokładnie, na czym
        > konkretnie nieuczciwość w tym przypadku polega.
        >
        To zostało już wyjaśnione:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=933&w=84350655&a=84406989
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=933&w=84350655&a=84445608

        jw
        =================================
        CyberSangha - buddyzm w Polsce
        www.buddyzm.edu.pl
      • spa.net Re: Zawsze ktoś za mnie płaci 09.09.08, 22:05
        de.vi napisała:
        > oczywiście, nie chodzi o bierne przyglądanie się ewidentnej nieuczciwości.
        > Dobrze byłoby jednak wyjaśnić dokładnie, na czym konkretnie nieuczciwość w tym
        > przypadku polega.

        Ja nie wiem, de.vi, czy znana jest Ci wersja papierowa artykułu, jeśli nie, zachęcam do przejrzenia, bo tu jakoś to wszystko łagodniej wygląda, zdjęcie zmniejszono, dodano nazwisko autora fotki, nadtytuł „Męska końcówka” zmieniono na „Męskim okiem”, tekst rozrzucony jest na wielu stronach i nagromadzenie tych wszystkich „kradł pan?”, „oszukiwał?”, „co pan przemycał?”, „skąd te blizny?” itp. nie jest aż tak bardzo widoczne - no, jednym słowem, nie ma tego efektu, co na papierze. Mnie przede wszystkim zszokował właśnie efekt papierowy – jako całość zszokował, już na pierwszy rzut oka, bez czytania tekstu zszokował. I już Ci wyjaśniam, dlaczego. Wizja Ole w tym graficznym ułożeniu poszczególnych elementów była tak niecodzienna, tak niezwykła, że spodziewałam się jakiegoś odautorskiego komentarza, w minimalnym choćby stopniu sygnalizującego osobisty punkt widzenia przeciwstawiony jakiejś ogólnej tendencji spostrzegania Lamy. No, rozumiesz, elegancko i uczciwie byłoby uprzedzić, że teraz nie zajmujesz się pokazaniem rzeczy z różnych punktów widzenia (obiektywizm), a tworzysz własną, subiektywną wizję (podać powody wyboru to już szczyt marzeń). Elegancko i uczciwie, bo nie wprowadzasz pomieszania, wszystko jest przejrzyste, wiadomo o co chodzi: ja widzę Lamę tak. Tymczasem wyszło: Lama taki jest. Subiektywizm został przemilczany, ba, został przerobiony na obiektywizm. Nie uprzedzono w żaden sposób czytelnika, że inni widzą Lamę inaczej i nie przedstawiono, jak widzą, żeby móc to skonfrontować. To jest ta nieuczciwość. Jeśli zaprezentowano wizję autorską (przy użyciu również elementów wizualnych mających przecież szczególną moc perswazyjną), trzeba było to jakoś zasygnalizować. Tego nie zrobiono. Dlaczego, nie rozumiem. Gdyby GW była pierwszym lepszym brukowcem, rozumiałabym, ale dla mnie nie jest, więc nie rozumiem.
        • j.wierny Re: Zawsze ktoś za mnie płaci 10.09.08, 10:58
          spa.net napisała:

          > Mnie przede wszystkim zszokował właśnie efekt
          > papierowy – jako całość z szokował, już na
          > pierwszy rzut oka, bez czytania tekstu zszokował.
          >
          Twoim subiektywnym odczuciom nie zaprzeczam, jednak nie
          doszukiwałbym się jakiejś celowości w samym układzie tekstu na
          kolumnach, użytej czcionce itp... Z tego, co zauważyłem jest to
          charakterstyczny dla "Wysokich Obcasów" sposób składania tekstu.
          Inne wywiady złożone są identycznie.

          Natomiast cały klimat rozmowy, wizerunek lamy wykreowany przez
          autora, został już celowo stworzony, tak jak pisałaś: przez dobór
          zdjęcia, tytułu, odpowiedni wstęp, didaskalia, natarczywy sposób
          prowadzenia rozmowy, podtrzymywanie niedomówień, niezredagowanie
          tekstu mówionego itp... Całość tych zabiegów sprawia wrażenie bardzo
          sprawnie przygotowanego i przemyślanego produktu. Była w tym jakaś
          intencja.

          Co do analizy technicznej tekstu :) Moją uwagę zwrócił jeszcze jeden
          szczegół. Nie wiem czy wyszło tak przypadkiem, czy może ktoś w
          redakcji miał natchnienie, otóż zwróciłem uwagę na klamrę, która
          otwiera i zamyka cały tekst. Tytuł i ostatnia wypowiedź Olego:

          "Zawsze ktoś za mnie płaci"

          "I jestem najszczęśliwszym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek
          spotkałem."

          Ulegając klimatowi całego tekstu, aż chciałoby się pomiędzy jednym a
          drugim doszukiwać jakichś implikacji.

          jw
          =================================
          CyberSangha - buddyzm w Polsce
          www.buddyzm.edu.pl
      • spa.net Re: Zawsze ktoś za mnie płaci 09.09.08, 22:31
        de.vi napisała:

        I jeszcze małe dojaśnienie do tego, co napisałam. W przypadku wywiadu wizja prywatna powstaje poprzez odpowiednią selekcję i kolejność pytań oraz szczególną ich redakcję. A rezygnacja z autoryzacji skazuje rozmówcę na ryzyko umieszczenia w tekście pisanym słów, których użyto w spontanicznym akcie mówienia z towarzyszącą gestykulacją, mimiką, barwą głosu. Inaczej mówimy i inaczej piszemy (inaczej słuchamy i inaczej czytamy). To, co przechodzi jakoś w mówieniu na gorąco z użyciem mowy ciała, na papierze wygląda dziwacznie, mówienie musi podlegać redakcji, gdy przenosi się je na papier. I nie jest obojętne, jakiego typu to jest redakcja, szczególnie w przypadku tłumaczenia z języka obcego. Po angielsku myśli się zupełnie inaczej, niż po polsku.
      • spaceandbliss Re: Zawsze ktoś za mnie płaci 12.09.08, 00:54
        de.vi napisała:
        > nawet chyba wspomina się o dwóch karmapach - XVI i XVII, obaj są nazywani
        > "świątobliwościami". Czy oni również są przestępcami, jak większość
        > świątobliwości, zdaniem pana Olego? Czy też stanowią jakiś niezwykły, chlubny
        > wyjątek? Chyba niezręcznie byłoby być lamą namaszczonym do aktywności przez
        > przestępców.. Dobrze byłoby więc załączyć może jakiś aneks do tej wypowiedzi -
        > którzy spośród świątobliwości są/byli przestępcami, a którzy nie, aby osoby
        > postronne nie czuły się zdezorientowane.

        Moim zdaniem sens tej wypowiedzi Olego jest po prostu taki, że sam tytuł (np. Jego Świątobliwość, Rinpocze - tyb. drogocenny), również w buddyzmie, nie daje gwarancji rzeczywistej 'wartości' danej osoby. Tradycyjne nauki buddyjskie nakazują dogłębne sprawdzanie nauczyciela. Sam Ole również to poleca mówiąc, że nauczyciel musi przede wszystkim być uczciwy i przejrzysty, czyli 'mówić i robić te same rzeczy'.
    • adamkosmos Zawsze ktoś za mnie płaci 09.09.08, 23:53
      Ole jest nauczycielem buddyzmu a z wywiadu wynika że w b. chodzi o
      szczęśliwe życie szczęśliwego człowieka. Dla mnie to zajefajna
      sprawa, nie można tego z niczym porównać , wow..!!!
      ludzie !!!!!!!! wow!!!
      "Najwyższa prawda to najwyższa radość"
      • spa.net Re: Zawsze ktoś za mnie płaci 10.09.08, 00:11
        wow!!! dobrze, że o tym przypomniałeś :))
    • arahat1 szkoda ze lama dal sie "wciagnac" w plytki wywiad 10.09.08, 10:06
      redaktora na poziomie odkrywania swiata poprzez procie....a sowja droga lama
      tez ma jednak mimo praktyki bardzo rozbudowane poczucie swojego
      Ja....nieustajaco od 30 lat ciagle nawija o tym samym: ja to, ja tamto ja
      wtedy...chyba lama nadal nie osiagnal jescze jakiegos etapu sciezki?
      • freemancho Re: szkoda ze lama dal sie "wciagnac" w plytki wy 10.09.08, 12:12
        he, arhat1, niezly nick, czy to znaczy, ze jestes urzeczywistnionym arhatem?... wow!

        poza tym udalo mi sie spotkac lame Olego wiele razy i zawsze mnie zastanawialo,
        dlaczego ciagle mowi "my", np.
        "mamy prawników, którzy nam doradzają, i przyjaciół, którzy się tym zajmują."
        Chyba chodzi o to, ze razem z nim pracuje mnostwo innych ludzi i ze wszyscy oni
        sa czescia tej samej aktywnosci, pochodzacej od XVI Karmapy. Ole mowi "ja"
        wtedy, kiedy wyraza swoje prywatne opinie o polityce lub gdy mowi o swoich
        przygodach z czasow, kiedy nie byl jeszcze lamą.
        A poza tym nasz jezyk jest po prostu narzedziem do porozumiewania sie i mozemy
        uznac jego umownosc. I tak kazdy bedzie rozumial to, co sam ma w glowie..
    • mery_lo sprofanowana Ikona Olego 10.09.08, 10:12
      artykuł podpisany, czy nie , wg. mnie dobry i pokazujący Olego nie zasłoniętego
      fasada nauk buddyzmu. taki właśnie jest Ole, czy to się komuś podoba czy nie -
      jest dzikim trudym kolesiem z poczuciem humoru. jest człowiekiem. i to mi się
      podoba, że autorowi udało się dotrzeć pod całą może za ostro, ale napiszę -
      maskę, którą się zasłania podczas wywiadów.wyluzowany i blebleble, a nie można
      wyjść na zdjęciu niewyluzowanym? można, i każdemu się to zdarza. ja bym z Olego
      nie robiła Ikony świętości, bo po co
      • veronica.vero Re: sprofanowana Ikona Olego 19.11.08, 14:02
        Nareszcie jakas prawdziwa wypowiedz w tej dyskusji.
        Czytajac padajace tu wypowiedzi fanatykow jak "j.wierny" dochodze do
        wniosku, ze ci ludzie mogliby byc zarowno uczniami Ojca Rydzyka. Ten
        sam fanatyzm, to samo zacietrzewienie.
    • nosorozecwlochaty Zawsze ktoś za mnie płaci 10.09.08, 11:04
      Czytam tak, komentrze i mam wrażenie, że piszą głównie święcie
      oburzeni uczniowie Nydahla.

      Tymczasem o co tutaj się oburzać? Czy w artykule jest jakaś
      nieprawda?

      - czy Ole Nydahl nie zajmował się ćpaniem i przemytem narkotyków?
      - czy nie żył w miłosnym trójkącie z żoną i kochanką (obie podobno
      się na to zgadzały)?
      - czy nie zarzuca mu się rasistowskich i seksistowskich wypowiedzi?
      - czy nie jest dyskusyjnym, nie uznawanym przez wszystkich lamą
      podlegającym dyskusyjnemu, nie uznawanego przez wszystkich karmapę?

      Wszystko to prawda, tylko jego uczniom to nie przeszkadza, kochają
      go i niech kochają dalej. Natomiast nie ma co zarzucać autorowi
      artykułu manipulacji. Zrobił artykuł o "dzikim" życiu Nydahla a nie
      o buddyzmie Diamentowej Drogi bo miał taką ochotę i takie prawo.
      Równie dobrze mógł cały artykuł poświęcić temu jak Nydahl się ubiera
      i jakich kosmetyków używa.
      • spa.net Re: Zawsze ktoś za mnie płaci 10.09.08, 12:09
        nosorozecwlochaty napisał:

        > Czytam tak, komentrze i mam wrażenie, że piszą głównie święcie
        > oburzeni uczniowie Nydahla.
        >
        > Tymczasem o co tutaj się oburzać? Czy w artykule jest jakaś
        > nieprawda?


        Sprawa Karmapy ma się dokładnie tak samo, jak sprawa Panczenlamy. Tam, gdzie w grę wchodzą Chiny, wszystko bywa dziwne i pomieszane. Miejmy nadzieję, że do czasu. Nie Europejczycy przecież zajmowali się odszukaniem inkarnacji, a Szamarpa, zgodnie z tradycją Kagyu. Dwóch innych tulku (wychowujących się przy boku XVI Karmapy wspólnie z Szamarpą) rzeczywiście wskazało na inne dziecko - zaakceptowane przez Chiny i przez kilkanaście lat wychowywane pod okiem Chińczyków. Po ucieczce z Chin, ten drugi Karmapa kształci się teraz pod okiem Dalajlamy. Co z tej podwójności wyniknie, zobaczymy. Jest, moim zdaniem, za wcześnie wyciągać wnioski.

        Co do „oburzenia”. Jeśli chodzi o mnie, to nie tyle oburzenie (na taki luksus mnie nie stać, jeśli chcę być buddystką), co po prostu przytomność i wrażliwość na próby manipulacyjne w każdej postaci. Manipulacją jest to, co próbujesz robić z drugim człowiekiem bez jego wiedzy. Ole wiedział, jak przebiega wywiad, nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości, widać po udzielanych odpowiedziach. Ale czy czytelnicy wiedzieli?

        I jeszcze na koniec o prawdzie. Gdyby prawda składała się z gołych zdarzeń w postaci zachowań, jak chcą behawioryści, przyznałabym Ci rację, ale nie składa się z tych wyłącznie.

      • j.wierny Re: Zawsze ktoś za mnie płaci 10.09.08, 12:19
        nosorozecwlochaty napisał:

        > czy Ole Nydahl nie zajmował się
        > ćpaniem i przemytem narkotyków?
        >
        Tak zajmował się przemytem haszyszu i używał narkotyki, jakie były
        bardzo popularne w środowiskach zachodnich hipisów (głównie haszysz
        i LSD). Miało to miejsce pod koniec lat 60-tych i sam ze szczegółami
        opisuje te wydarzenia w swojej książce "Buddowie dachu świata":
        kfshop.pl/product_info.php?products_id=30

        > czy nie żył w miłosnym trójkącie z żoną
        > i kochanką (obie podobno się na to zgadzały)?
        >
        Tak, przez jakiś czas Hannah Nydahl i Caty Hartung były
        towarzyszkami jego życia. Nikt tego przed nikim nie ukrywał, i
        wszystkie trzy osoby zaangażowane w ten związek mówiły o tym
        otwarcie.

        Taka sytuacja nie jest czymś wyjątkowym, np. znany i ceniony
        tybetański lama ze szkoły Njingma z linii Khordong, mieszkający
        przez długi czas w Polsce Czime Rigdzin Rinpocze również żył z
        dwiema kobietami. Jest o tym mowa np. w książce Jacka
        Sieradzana "Szaleństwo w religiach świata":
        www.racjonalista.pl/ks.php/k,847
        Kwestia posiadania kilku partnerek bądź partnerów, nie jest w
        buddyzmie tybetańskim czymś szczególnie sensacyjnym.


        > czy nie zarzuca mu się rasistowskich
        > i seksistowskich wypowiedzi?
        >
        Owszem niektórzy ludzie zarzucają mu takie wypowiedzi. A jednak jego
        uczniami zostają ludzie różnych narodowości, typów antropologicznych
        i płci - być może oni mają inne zdanie na ten temat?


        > czy nie jest dyskusyjnym, nie uznawanym
        > przez wszystkich lamą
        >
        Owszem, lama Ole budzi kontrowersje, jednak tytuł "lama" jakiego
        używa nie jest dyskusyjny, było o tym tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=933&w=84350655&a=84372425
        Żaden buddysta nie musi zgadzać się ze wszystkimi słowami i
        działaniami każdego buddyjskiego nauczyciela. Np. ja nie akceptuję
        pewnych działań, które zarzuca się Kalu Rinpocze albo Czogjamowi
        Trungpie, a jednak korzystam z przekazywanych przez nich nauk i
        szanuję za pracę, jaką wykonywali w tej dziedzinie. Nie akceptuję
        też pewnych politycznych posunięć XIV Dalajlamy, co nie przeszkadza
        mi szanować go jako buddyjskiego nauczyciela i korzystania z
        przekazywanych przez niego nauk.


        > podlegającym dyskusyjnemu, nie uznawanego
        > przez wszystkich karmapę?
        >
        Nie jest prawdą, że Karmapy Taje Dordże "wszsycy nie uznają". Nie ma
        też takiej potrzeby, żeby wszyscy koniecznie musieli go uznawać.

        Poza lamą Ole Nydahlem, siedemnastego Karmapę Taje Dordże uznaje
        również wielu innych nauczycieli buddyjskich m.in.: XIV Szamarpa
        (drugi po Karmapie lama w szkole Karma Kagju, prowadzący swoje
        ośrodki W Azji, Europie i USA), Dzigme Rinpocze (prowadzący główną
        siedzibę Karmapy we Francji, założoną jeszcze w latach 70-tych),
        Szangpa Rinpocze, Trungram Gyaltrul Rinpocze, Beru Czientse Rinpocze
        (lamowie nauczający w Nepalu, Indiach, Azji Południowo-Wschodniej,
        Australii itp...).

        Kiedy jeszcze żyli uznawali go tacy znamienici lamowie, jak Lopon
        Tseczu Rinpocze i Gendyn Rinpocze, jedni z najbardziej zaufanych
        uczniów poprzedniego XVI Karmapy. W sumie ponad 600 świeckich
        ośrodków, klasztorów i świątyń należących do linii Karma Kagju
        uznaje zwierzchnictwo Karmapy Taje Dordże. Listę tych ośrodków można
        znaleźć na stronie www.karmapa.org

        Jako Karmapę uznali go również m.in. Drikung Kjabgon Czetsang
        Rinpocze (zwierzchnik szkoły Drikung Kagju) oraz Czogje Triczen
        Rinpocze (zwierzchnik tradycji Tsar szkoły Sakja) i Ludhing Khenczen
        Rinpocze (zwierzchnik tradycji Ngor szkoły Sakja).



        > Natomiast nie ma co zarzucać autorowi artykułu manipulacji.
        > Zrobił artykuł o "dzikim" życiu Nydahla a nie o buddyzmie
        > Diamentowej Drogi bo miał taką ochotę i takie prawo.
        >
        Nikt nie twierdzi, że autor tekstu nie miał prawa robić tego, na co
        miał ochotę. Kwestia dotyczy czegoś zupełnie innego i zostało to już
        w tym wątku w kilku miejscach (przeze mnie, przez spa.net i kilka
        innych osób) dość jasno wyartykułowane. Wystarczy tylko uważnie
        przeczytać.

        Pozdrawiam i mam nadzieję, że udało mi się w jakimś stopniu rozwiać
        kilka niejasności,

        jw
        =================================
        CyberSangha - buddyzm w Polsce
        www.buddyzm.edu.pl
    • krwawymsciciel Re: Zawsze ktoś za mnie płaci 10.09.08, 12:11
      lama Ole i buddyzm diamentowej drogi to jest jedna z bardziej idiotycznych
      rzeczy, o ktorych kiedykolwiek slyszalem. mam nadzieje, ze ani ja ani zaden z
      moich znajomych nie bedzie mial z tym czlowiekiem ani filozofia kiedykolwiek
      cokolwiek wspolnego
    • zamrai Zawsze ktoś za mnie płaci 10.09.08, 12:36
      A moim zdaniem, jakiekolwiek byłyby intencje dziennikarza, wywiad ten
      wprowadza sporo świeżości i burzy koncepcje. Zwykle ludziom na zachodzie
      buddyzm kojarzy się ze spokojnymi, niemal nieobecnymi mnichami a tu sławny
      nauczyciel pokazany jest jako człowiek, eks-bokser i eks-przemytnik z
      charakterem, dystansem i poczuciem humoru. Na pytania, improwizowane zresztą,
      odpowiada tak jak na to zasługują, krótko i treściwie. A ze nie jest to wywiad
      o buddyzmie? Było takich wiele.
      Jedyne do czego można by się przyczepić to brak autoryzacji który, w przypadku
      wywiadu w obcym języku, nie powinien mieć miejsca.

      W wątku tym padło trochę emocjonalnych komentarzy. Do wszystkich tych którzy
      są zdziwieni że komentarze te są też dziełem buddystów: Pamiętajcie że każdy
      jest najpierw człowiekiem a dopiero potem buddystą, katolikiem itd. Medytacja
      to nie jest pigułka z natychmiastowym efektem, to długi wieloletni proces i
      czasem nawet buddysta może zostać zdominowany przez swoje emocje. Grunt to
      zdrowy dystans do przeszkadzających emocji i praca z nimi.

      Pozdrawiam wszystkich, w tym autora wywiadu.
    • greenmiau Zawsze ktoś za mnie płaci 10.09.08, 13:58
      Strasznie ten pan Nydahl niesympatyczny... W sumie odkąd tylko o nim usłyszałam,
      odkąd przeczytałam kilka jego książek, wywiadów z nim, artykułów z gazet -
      ciągle tylko utwierdzam się w tym, żeby trzymać się od niego z daleka. Jest to
      dziwne odczucie, jakie ma się przed wejściem w ciemną, niebezpieczną uliczkę -
      intuicyjne odczucie, że nie tędy droga. Na pewno nie wybrałabym go jako swojego
      Nauczyciela.

      Wszystko jest bogate i fantastyczne, tylko dlatego, że się wydarza? Świetnie!
      Wszystko jest smutne i przerażające, tylko dlatego, że się wydarza? Też prawda.
      Ale to chyba nikogo by nie przyciągnęło.

      I jak zawsze podobają mi się odpowiedzi "Olowców" na różne negatywne opinie
      osób, które próbowały pobierać nauki od pana Nydahla i jednak się zraziły, typu
      - nie jesteś na tyle otwarty, by przyjąć naukę, masz złe nastawienie od
      początku, pracuj nad tym... O co chodzi?? :D
      Można przecież odpowiedzieć: to nie jest nauczyciel dla Ciebie widocznie, szukaj
      dalej. Powodzenia.

      A wywiad jest złośliwy i marny, niestety.
      • j.wierny Wszystko jest bogate i fantastyczne 10.09.08, 14:20
        greenmiau napisała:

        > Wszystko jest bogate i fantastyczne,
        > tylko dlatego, że się wydarza? Świetnie!
        >
        W buddyzmie można spotkać różne nauki. Nie wszystkie przeznaczone są
        dla wszystkich, co nie znaczy, że te, które nam samym nie
        odpowiadają, są niewłaściwe również dla innych.

        Nauki o doskonałości zawartej we wszystkich przejawiających się
        zjawiskach, to ważna część nauk przekazywanych w ramach buddyzmu
        tybetańskiego i mozna sięz nią spotkać u wielu mistrzów, np.
        Longczienpa ze szkoły Njingma wyraził ją następująco:
        www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=300

        Pojawienie się tego wywiadu, jakkolwiek byśmy go nie oceniali, jest
        również doskonałym zjawiskiem. Jest on też w jakiś sposób
        pożyteczny, ponieważ przy okazji dał możliwość wyjaśnienia paru
        spraw również na temat buddyzmu. To fantastyczna okazja :)

        Pozdrawiam :)

        jw
        =================================
        CyberSangha - buddyzm w Polsce
        www.buddyzm.edu.pl
        • j.wierny Re: Wszystko jest bogate i fantastyczne 10.09.08, 14:56
          j.wierny napisała:

          > To fantastyczna okazja :)
          >
          By jeszcze bardziej fantastycznie z tej fantastycznej okazji
          skorzystać, chciałbym jeszcze polecić książkę Matthieu Ricarda
          pt. "W obronie szczęścia". Tytuł znamienny, a w samej książce autor
          fajnie wyjaśnia dlaczego korzystniej jest postrzegać zjawiska jako
          bogate i fantastyczne (a przynajmniej jako pożyteczne), niż jako
          smutne i przerażające:
          www.jsantorski.pl/inf.php?id=nr227
          Jej fragmenty można znaleźć na stronie, której adres jest podany
          poniżej w sygnaturce.

          Pozdrawiam,

          jw
          =================================
          CyberSangha - buddyzm w Polsce
          www.buddyzm.edu.pl
      • zamrai Re: Zawsze ktoś za mnie płaci 10.09.08, 15:19
        greenmiau napisała:

        > Strasznie ten pan Nydahl niesympatyczny...

        :)Lama Ole jest po prostu szczery i bezpośredni. Jak sam mawia buddyzm nie jest
        słodki, ale słony - tym różni się od chociażby hinduizmu gdzie jest wielu
        słodkich, sympatycznych nauczycieli albo New Age'u gdzie wszystko jest tak
        wspaniałe, słodkie i cudowne że ah i oh. Ja od nauczyciela nie oczekuję że
        będzie pocieszny i przyjemny ale oceniam go pod kątem tego co naucza i jak sam
        funkcjonuje - tutaj w przypadku Olego nie mam żadnych zastrzeżeń. Nawet gdy
        wypowiada się na tematy poza buddyjskie (np. polityczne) zawsze zaznacza że są
        to jego osobiste opinie i każdy ma prawo się z nimi nie zgadzać.

        Wszystkiego dobrego ;)
      • sexy.pixel Re: Zawsze ktoś za mnie płaci 10.09.08, 18:08
        greenmiau napisała:

        > Wszystko jest bogate i fantastyczne, tylko dlatego, że się
        wydarza? Świetnie!
        > Wszystko jest smutne i przerażające, tylko dlatego, że się
        wydarza? Też prawda.
        > Ale to chyba nikogo by nie przyciągnęło.

        ^ To są nauki pochodzące od Buddy, i przyciągają bez przerwy od 2500
        lat.
    • madaks Smutne 10.09.08, 15:14
      Skąd przekonanie że osoby którym nie podobał się styl redaktora i
      krytkują styl zadawania pytań muszą być uczniami Nydahla ? Może
      manipulacja boli niezależnie od wyznawanej religii.A efekt
      publikacji może być odwrotny od zamierzonego.
    • 11111 Zawsze ktoś za mnie płaci 10.09.08, 17:17
      mysle ze jasno widac za dziennikarz przeprowadzajacy wywiad powinien
      odwiedzic psychiatre,podobnie gazeta ,ktora go zatrudnia - wladza
      ustawodawcza i wykonawcza jest kontrolowana, a kto kontroluje
      trzecia wladze Panie Michnik ???
      chyba nikt - co latwo zobaczyc w gazecie wyborczej

      cztelnik, ktory wiecej nie kupi tej gazety
      • laozi Re: Zawsze ktoś za mnie płaci 10.09.08, 20:19
        ongiś szacowny pan Michnik dobrał się na łamach swej Gazety do jednego z
        największych patriotów i poetów, jakich miał nasz kraj, po tym jak się na nim
        Zbigniew Herbert, bo o Nim tu mowa, poznał...

        www.youtube.com/watch?v=7zNEbvYKSxI
        pozdrawiam
    • viktoria-on-line Zawsze ktoś za mnie płaci 10.09.08, 17:24
      Wywiad mierny, i tak tendencyjny, że po kilku pytaniach robi się to żenujące.
      Redaktor mógłby równie dobrze napisac w nagłówku - "Nie lubie tego faceta i
      zaraz Wam drodzy czytelnicy pokażę, jaki jest beznadziejny!"

      Czy pokazał? Jak dla mnie nie. Człowiek, z którym rozmawiał, ze stoickim
      spokojem i poczuciem humoru, prosto i szczerze odpowiadał na wszystko głupie
      pytania pana Kwaśniewskiego. Rozpoczynał ciekawe wypowiedzi, ale niestety nie
      dane mu było ich rozwinąć ( a mi niczego więcej dowiedzieć), bo dla redaktora
      był ważniejsze, co lama je, i czy aby NA PEWNO przyznaje sie do tego, czy jakis
      tam skok był głupi, i JAK BARDZO był głupi. Ot temat na wywiad...

      Pewnie, mógł zrobić wywiad o ulubionej paście do zębów, ciuchach i wspomnieniach
      z podstawówki tego lamy. Ma wolny wybór. I wykorzystuje go na naprawdę wysokim
      poziomie:

      Cytaty z wywiadu:

      "(Drzwi się otwierają i do pokoiku wchodzi młoda dziewczyna. W ręku trzyma
      szklankę z zielonym płynem"

      "(Lama podnosi ręce, gestem wskazując przestrzeń. Na przedramieniu dostrzegam
      białe blizny)"

      I jedna z serii "zabójczych" pytań:
      Ma pan dzieci?Dlaczego pan nie ma dzieci? A pan nie chciał?Nie chciał pan
      własnego?Czy to nie jest smutne?

      Well, jest to smutne, tyleż co zabawne...co to jest wogóle za syf??? I to ma byc
      dziennikarstwo na poziomie???

      GAZETO WYBORCZA, juz któryś raz w tym roku mnie zawodzisz!!! opamiętaj się, nie
      drukuj takiego chłamu, bo więcej nie wydam na ciebie ani złotówki. Zbyt dużo
      żenady jest dookoła za darmo...
    • de.vi Zawsze ktoś za mnie płaci 10.09.08, 19:45
      Cała dyskusja przypomina - coraz bardziej - popularną opowiastkę o człowieku,
      który chciał usunąć wszystkie ciernie i kamienie z kuli ziemskiej, aby nic nie
      raniło jego stóp, zamiast po prostu nałożyć sandały. Po co marnować bezpowrotnie
      czas i energię na walkę ze światem zewnętrznym, może skuteczniej byłoby chociaż
      spróbować przekształcić swój umysł, wtedy to wszystko przestanie irytować was aż
      tak bardzo. Podobno pomocne bywa także pamiętanie o podobnej do snu,
      iluzorycznej naturze rzeczywistości: "like a dream, like an illusion, like a
      city of gandharvas, thats how birth and that's how living that's how dying is
      tught to be" był swojego czasu, pewien nauczyciel - mnich, ale chyba raczej nie
      hipokryta - który tego nauczał, podobno również zapewnił, że będzie z każdym,
      kto tylko o nim pomyśli; świadomość takiej obecności mogłaby bardzo pomóc, jak
      sądzę, w osiągnięciu choćby minimalnej harmonii ze światem. Pomyślności i pogody
      ducha.
      • j.wierny Re: Zawsze ktoś za mnie płaci 10.09.08, 22:12
        Przypominania dobrych nauk nigdy nie jest za wiele. Dobrych życzeń
        również. Dzięki i z wzajemnością :)

        jw
        =================================
        CyberSangha - buddyzm w Polsce
        www.buddyzm.edu.pl
    • pawel8884 Brawo Lama! Dosadne odpowiedzi na dosadne pytania. 10.09.08, 22:09
      Brawo Lama! Dosadne odpowiedzi na dosadne pytania.
      Styl tego wywiadu jest żenujący.
    • spaceandbliss Coś o kontrowersjach wokół Lamy Olego 11.09.08, 20:38
      Dla zainteresowanych:

      www.diamentowadroga.buddyzm.pl/dd17/art25.html
      • bubblemilk Re: Coś o kontrowersjach wokół Lamy Olego 12.09.08, 11:34
        Dzięki za ten link! Wywiad wart przeczytania zarówno przez uczniów Olego, jak i
        tych, którzy uważają go za niebezpiecznego dziwoląga.
    • koandre Zawsze ktoś za mnie płaci 13.09.08, 00:45
      Wywiad swietny! Jak kazdy z Olem! I zadna redakcja ani zaden dziennikarz nie
      jest w stanie tego spieprzyc. Moja rada od serca: cotygodniowy felieton Olego
      w Wysokich Obcasach! Coz to by byl za pozytek. A zdjecie ustawilem jako
      desktop background bo tez znakomite.
    • mordaprostaczek czemu nie było autoryzacji? 13.09.08, 11:14
      czy ktoś znający sprawę może to wyjasnić?
      dziennikarz nie dotrzymał umowy czy lama Ole z autoryzacji zrezygnował?
      • peyotl108 finale grande - powtórnie 15.09.08, 21:41
        Jakoś ten post się zagubił w środku, a chciałe, żeby był na końcu...
        więc powtórnie:

        ------------------------------------------
        Po tej całej, na 180 postów rozległej, gadaninie, może przyda się wszystkim,
        wierzącym i niewierzącym :-), fragment nauk buddyjskich:
        --------------------------

        Jeżeli badamy zarówno świat zewnętrzny jak i własny umysł, rozpoznamy jedno i
        drugie jako przestrzeń i dzięki temu przestaniemy czynić rozróżnienie pomiędzy
        przeżywającym, przedmiotem przeżycia i samym przeżywaniem. Uzyskany w ten sposób
        wgląd w umysł i w świat, łączy obserwatora, zdarzenia i samo postrzeganie.
        Wszystko warunkuje się płynnie nawzajem, ale zarazem pozbawione jest trwałych
        właściwości. Poza samą przestrzenią, ani na zewnątrz, ani wewnątrz nie ma
        niczego nieprzemijającego. Jednocześnie skutki nagromadzonych przez nas przyczyn
        „zagęszczają się” w zewnętrzny świat, który przeżywamy wspólnie, podczas gdy
        nasza karma zabarwia rodzaj tego przeżywania. Oba te obszary umysłu wyłaniają
        się z przestrzeni, jej jasność je przeżywa, po czym rozpuszczają się z powrotem
        w jej nieograniczoności. Tak więc, zarówno poszukując przeżywającego, jak i
        szukając zjawisk, znajdziemy tylko przestrzeń. Ten wgląd zmienia wszystko.
        Podział na siebie i innych, na świat wewnętrzny i zewnętrzny, istnienie i
        nieistnienie, staje się grą pewnej całości, natomiast tym, co obserwuje i jest
        niezniszczalne, okazuje się nasz własny umysł. Nie ma niczego, co mogłoby się
        nie udać, ponieważ przestrzeń, która wszystkiego doświadcza, jej przejrzystość -
        będąca obiektem tego postrzegania i wreszcie nieograniczoność tej otwartości,
        która wszystko umożliwia - są ostatecznie jednością. Wgląd ten uwalnia całą,
        nieodmiennie świeżą moc umysłu. Chodzi tylko o przeżywającego zjawiska - o to,
        żeby rozpoznał sam siebie. W jego przestrzeni-jasności-nieograniczoności zawarte
        są wszystkie rzeczy i zdolności. Nie musi ani z niczego rezygnować, żeby nie
        okazać się złym, ani niczego do siebie dodawać, żeby się poprawić. To jest
        bogactwo umysłu. Jego esencją było zawsze niezniszczalne urzeczywistnienie;
        zawsze zawierał wszystko i dlatego nie musi niczego osiągać. Wszystkie medytacje
        i nauki Buddy zmierzają tylko do jednego - żeby umysł rozpoznał swą
        nieograniczoność.
        To jest cel. Chodzi o to, żebyśmy stali niewzruszeni jak rosły dąb,
        spoczywając we własnej mocy, obserwując z rozbawieniem i współczuciem, jak
        przetacza się wokół nas disneyland świata – i wkraczając w strumień wydarzeń
        tylko wtedy, gdy przynosi to długofalowy pożytek i jest karmicznie możliwe.
        Jeśli to potrafimy, pomagamy wszystkim i wszystko osiągnęliśmy.
        Lama Ole Nydahl
    • janekskalski Zawsze ktoś za mnie płaci 17.09.08, 14:00
      z powodu nierzetelnosci Tomasza Kwaśniewskiego, przestaje kupowac gazete oraz
      korzystac z jej serwisu internetowego, wychodzi na to ze nie mozna znalezc tu
      obiektywnych relacji a tylko pogon za sensacja. zachecam wszystkich do pojscia w
      moje slady :)
    • veronica.vero Zawsze ktoś za mnie płaci 19.11.08, 15:25
      Chcialam bardzo serdecznie pogratulowac dziennikarzowi Panu
      Tomaszowi Kwasniewskiemu, niezwyklej odwagi intelektualnej by
      pokazac sprawy wlasnie w ten sposob.
      Zycze Panu powodzenia w dalszej karierze dziennikarskiej.
    • spirituelle Zawsze ktoś za mnie płaci 22.11.08, 16:24
      Rzeczywiscie, poczatkowo wywiad wydaje sie aktem niebywalej
      intelektualnej odwagi Pana Tomka.

      Jednak niejasna pozostaje kwestia czy jest to odwazna, meska krytyka
      wiarygodnosci Ole Nydahla czy tez rodzinna vendetta?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka