aqua1980
27.10.08, 21:46
Weźcie mi pomóżcie wyznaczyć granice, co jest jeszcze do przyjęcia,
a co już podchodzi pod obyczajowy skandal.
Jeśli profesor neurochirurg zatrudnia w swojej klinice własnego
syna – lekarza po studiach, to wznosi się okrzyk: ”hańba!”. Synek
ten jest uważany za konformistę, a tatuś oskarżony o nepotyzm.
Jeśli zaś np. właściciel zakładu pogrzebowego, wdroży do tej samej
pracy syna, który przejmie po nim zakład, to w sumie bez zastrzeżeń
można temu przyklasnąć pod hasłem „piękna kontynuacja rodzinnej
tradycji”.
No i z czego to wynika? Ze specyfiki zawodu? A reżyser to jaki zawód?