Dodaj do ulubionych

Wyschnięci

    • balbi.nka Wyschnięci 21.01.09, 17:10
      Na taki właśnie artykuł czekałam bardzo długo.Podobne problemy i podobne
      rozterki od dawna znam. Nie ma tutaj winnego, jak niektórzy w swoich
      wypowiedziach sugerują. Jest według mnie ogromna potrzeba poczucia bliskości i
      pełnego zaufania pomiędzy dwojgiem najbliższych sobie ludzi, która gdzieś w
      gonitwie codzienności się gubi,pomiędzy oczekiwaniami a posiadanymi
      możliwościami./ własny dom, dobra marka samochodu,itp.materialne erzace/Zamiast
      budować swoje życie intymne wspólnie, wielu z nas szuka wzorca bądź cudze wzorce
      próbuje wpasować w swoje życie./ seks w trójkącie, i inne bodźce / Pozornie -
      zaklęty krąg niemocy. Faktycznie - pójście na łatwiznę, bo niby dlaczego to ja
      mam budować?
      Tylko pokonanie swoich fałszywych ambicji i otwarta rozmowa o UCZUCIACH prowadzi
      do tworzenia głębokich więzi, opartych nie na poczuciu obowiązku,ale płynących
      z samego środka. Wtedy każdy z PARTNERÓW w związku może swobodnie "podrzucać "
      swoje lektury,filmy, no, jednym słowem eksperymentować z pełnym zaufaniem i
      wybierać to, co daje satysfakcję, zarówno kobiecie, jak też mężczyźnie, bo kto
      powiedział,ze szybki numerek, przed pójściem do pracy, jest gorszy od
      wypieszczonej do granic zmysłów soboty? I nie ma się co oszukiwać, popęd
      seksualny człowieka był , jest i będzie, bo to podstawa tego,że jesteśmy.
      Choroba jednego z partnerów, lub mniejsza sprawność, też nie jest przeszkodą do
      zbudowania związku, w którym każdy będzie się czuł spełniony i potrzebny. Precz
      fałszywy wstydzie! Witaj rozmowo! Wszystkiego pięknego dla Was i sobie również
      życzę.
    • ech_1 Wyschnięci 21.01.09, 17:16
      Plakac mi sie chce jak czytam ten artykul... Dokladnie moja sytuacja. Pierwsze
      tygodnie super a potem mnie ledwo dotykal... Zero ochoty na seks i jeszcze mnie
      przekonuje, ze seks nie jest przeciez najwazniejszy w zwiazku a kochamy sie moze
      raz na 3 m-ce... A ja potrzebuje tego jak powietrza...
      • nowotkomarceli4 Re: Wyschnięci 21.01.09, 17:42
        to o czym piszesz to bardzo prosta droga do rozpadu związku
    • szlachcic Kiedy seks już nas nie łączy 21.01.09, 17:34
      "Tak bardzo chciała uprawiać dobry seks, że zaczęła szukać kochanka
      w internecie. Wycofała się, gdy facet poprosił o spotkanie w
      hotelu. ..........
      Do hotelu z obcym mężczyzną w końcu nie poszłam, bo jestem lojalna
      wobec męża."

      To jest lojalnosc i wrazliwosc kobiet. W hotelu to zdrada a dupcenie
      w krzakach juz nie
      nie ma sie co dziwic ze kobiety uwazaja sie za idealne a my to swinie
    • qdx No to zdrowo 21.01.09, 17:42
      ludzie są pieprznięci ja pierdziu.
    • envi Re: Wyschnięci 21.01.09, 17:50
      ja pie....
      • envi Re: Wyschnięci 21.01.09, 17:52
        jak w ogole mozna tkwic w takich nieudanych zwiazkach??
        • nowotkomarceli4 Re: Wyschnięci 21.01.09, 18:05
          Mozna bo ludzie mają rózne osobowości i np boja się odejść, bo w ich
          mniemamniu mogą skrzywdzic osobę z którą są emocjonalnie związani,
          bo bardzo poważnie traktują przysięgę małżeńską itp.
    • rtd5rtd Trzeba stosowac Lubrykant jak jest wyschnieta. 21.01.09, 18:01
      Wile ludzie stosuje to rowniez do stosunkow analnych.
      • romarrio KY yours+mine i po sprawie 21.01.09, 23:35
        dokladnie
        KY yours + mine i po sprawie ;)

    • uburama A ileż można wykonywać te śmieszne ruchy? 21.01.09, 18:50

    • welcometopoland .. outsourcing ? zdrada ? :) 21.01.09, 18:51
      Nowe czasy = nowa definicja zdrady. ODLOTY.PL
      Skoro moja stara mnie nie chce w lozku to.. OUTSOURCING !
      Inne sie tym zajma za kaske.

      Ozieble kobiety ktore nic nie chca z tym zrobic powinny wrecz wynajmowac dziwki
      na weekendy dla swych harujacych na dom facetow aby potem nie zdychali na zawaly
      ! A nie pytolic o zdradzie !

      Zdrada wg mnie jest wtedy gdy niunia zajmuje sie domem i jednoczesnie dba o
      siebie i swego faceta jak umie ! Stara sie, inicjuje, jest ciepla, wspolpracuje
      by bylo milo a facio MIMO TEGO POSZUKA SE INNEJ.
      Zdrada to takze zostawienie swych dzieci i zwiazek z inna oparty na czyms wiecej
      niz sex (planowanie przyszlosci i wiez duchowa z inna za plecami obecnej)
      • mahadeva Re: .. outsourcing ? zdrada ? :) 22.01.09, 11:23
        zgadzam sie
        raz sie zyje, czlowiek jest poligamiczny
        wazne, zeby byl lojalny i dobry dla swojego oficjalnego partnera
        sypianie z kumplami dla zabawy to zadna zdrada
    • hazaja Wyschnięci 21.01.09, 19:13
      Po to są terapeuci żeby pomóc. Ludzie! Proszę, walczcie.
      • ech_1 Re: Wyschnięci 21.01.09, 19:17
        hazaja napisała:

        > Po to są terapeuci żeby pomóc. Ludzie! Proszę, walczcie.

        A co, jesli druga strona nie widzi problemu??
    • gelbigel seks oralny 21.01.09, 19:26
      A kto powiedział że grzeczne mają na to przyzwolenie społeczne? Mi to nie
      odpowiada nie widzę nic grzecznego w tym i nie uważam by jakieś głupie panny
      redaktorki, które rozpinają coraz to nowe rozporki kształtowały nowy wizerunek
      porządnych kobiet. Do diabła!
    • sykreczka jest nadzieja!!! 21.01.09, 19:54
      cyklista6 napisał:
      > Naprawdę nie ma nadziei?
      Jest nadzieja. Znam małżeństwo, któremu udało się w końcu rozwiązać problem
      oziębłości seksualnej u żony. Przez pierwszych kilka lat ich związku rozmowy na
      ten temat, podsuwanie odpowiednich lektur itp. nic dawały, było coraz gorzej. Aż
      pewnego dnia mąż z rozpaczy rozbił na oczach żony butelkę na drobny mak. Ta
      scena uświadomiła jej, że naprawdę musi coś zrobić, przestać uciekać od tego
      problemu. Zdała sobie wreszcie sprawę, że w trakcie współżycia cały czas boi
      się, że znowu skończy się awanturą. Ten strach paraliżował ją, nie pozwalał jej
      się odprężyć ani mówić mężowi o swoich doznaniach. Powiedziała mężowi o tych
      przemyśleniach. Postanowiła odpędzać te złe myśli w czasie współżycia, a skupiać
      się na wspomnieniach z najbardziej romantycznych momentów z początku ich
      związku. Dzięki tym dobrym myślom udawało się jej coraz częściej odprężyć i
      mówić mężowi, które pieszczoty działają na nią dobrze, a które źle. Stopniowo
      coraz częściej udawało się jej osiągać orgazm. Teraz współżycie naprawdę ich
      łączy, a nie oddziela.

      Prawdziwa miłość jest cierpliwa. Nie poddawajcie się!
    • rav107 Bez udanego seksu ani rusz, ale to nie wszystko... 21.01.09, 19:59
      Byłem w związku, w którym wszystko było idealnie, partnerka piękna,
      mnóstwo wspólnych zainteresowań, wspaniałe spędzanie czasu razem, z
      czasem uczucie... ale jeśli chodzi o seks - beznadzieja. Minimalne
      potrzeby seksualne dziewczyny, w efekcie seks raz na tydzień a
      czasami i rzadziej, seks oralny od wielkiego święta, a co
      najbardziej bolało - wolała się masturbowac niż kochać ze mną,
      chociaż co nieco w łóżku potrafię i stawałem na głowie żeby jej było
      dobrze kiedy się kochaliśmy. Nie dało się tego związku utrzymać.

      Byłem też w odwrotnej sytuacji - bardzo udany seks, częsty i
      namiętny, doskonałe wzajemne rozumienie swoich potrzeb łóżkowych,
      brak głupich szczeniackich zahamowań... ale niestety kompletny brak
      predyspozycji do zostania czymś więcej niż kochanką (i nie mówię o
      inteligencji, tytlko o rozbieżności charakterów, spojrzeń na życie,
      planów życiowych). Również nie dało się tego związku utrzymać, choć
      ciężko było się rozstać (i do dziś czekam na kobietę z którą będzie
      mi w łóżku tak dobrze, jeszcze nie znalazłem).

      W obu powyższych przypadkach miałem w pewnym momencie chęć aby
      partnerka została mojhą partnerką życiową, żoną, matką moich dzieci.
      I z perspektywy czasu bardzo się cieszę że tego nie zrobiłem, bo
      wiem że ani w pierwszym ani w drugim związku w perspektywie wielu
      lat nie byłbym szczęśliwy.

      Seks to integralna częśc związku, i udany seks jest tak samo ważny
      ja miłość, szacunek do siebie nawzajem, wspólne spojrzenie na świat
      itd. Bez udanego seksu nie będzie udanego związku - przy
      czym "udany" dla każdego znaczy coś innego. Jeżeli moja była
      partnerka z pierwszej opisanej historii znajdzie mężczyznę który
      będzie miał potrzeby seksualne podobne jak on - to będzie to seks
      udany.

      Wniosek z moich doświadczeń: bez dopasowania potrzeb seksualnych i
      udanego seksu związek nie ma szans. Ale nawet najbardziej udany seks
      nie zastąpi innych rzeczy, które związek budują. Wszystkie elementy
      ukłądanki muszą być na swoim miejscu, inaczej nastąpi frustracja -
      jak w opisanych w artykule historiach. Niestety bardzo trudno
      odnaleźć osobę w przypadku której ta układanka się ułoży...
      • monster1972 nie obraź się, ale: nihil novi sub sole:) 21.01.09, 20:05
        mnostwo ludzików ma wlasnie takie przezycia
    • momoneymoproblems Orgazm u kobiety? BZDURA 21.01.09, 21:32
      Orgazm u kobiety to społeczno-seksualny wymysł. Ciekawa jestem kiedy się
      zrodził. Chyba w czasach emancypacji i początkach feminizmu. Problem tkwi w
      naturze człowieka - kobieta nie może mieć orgazmu bo nie jest on w żaden sposób
      naturalnie uzasadniony ani potrzebny - a w naturze tylko rzeczy niezbędne są
      wkalkulowane. Facet musi mieć orgazm bo w jakiś sposób przecież musi dojść do
      zapłodnienia - czyli nasienie musi się wydostać. Kobieta wystarczy, że ułatwi mu
      "wejście", czyli stanie się wilgotna:-) To jest jej "szczyt podniecenia":-) bo
      musi mu przecież jakoś ułatwić wejście:-) Pieprzenie o orgazmach jest zupełną
      głupotą i doprowadza do stresu biedne kobiety które nie wiedzą jak wyglądać
      powinien u nich orgazm, w końcu doprowadza do frustracji i niskiej samooceny.
      Śmieszą mnie sceny udawanego orgazmu, żeby usatysfakcjonować kochanka. Po co
      niby miałby być kobiecy orgazm? Na co przydają się rzekome "skurcze" , czy jak
      to tam wyjaśniają w czasie zapłodnienia? Nie są potrzebne. Cały nasz system
      społeczny, kultura i obyczajowość (także obyczajowość seksualna) jest
      warunkowana fizjologicznie przez naturę. Gdyby człowiek rozmnażał się przez
      pączkowanie świat nie zaznałby seksu, nie wiedziałby co to jest.
      • arvena64 Dokladnie tak! 21.01.09, 21:44
        Gonimy za czyms co jest najmniej wazne...
        • monster1972 wyczuwam oazę, albo podobne uszkodzenie umysłowe 21.01.09, 22:47
          o tym, ze orgazm jest niewazny dla kobiety powiedz tym paniom,
          ktore go miewają... zasmieją Ci sie w twarz:)



          POlak-ateista
          • kolejnebezpoczty Monster, ja chyba zaczynam cię molestować 22.01.09, 03:26
            z lekka seksualnie. Wybacz. Może tak od razu nie zgłaszaj sprawy prokuraturze...
            co? Piszesz normalnie... conajmniej rozsądnie!!!



            monster1972 napisał:

            > o tym, ze orgazm jest niewazny dla kobiety powiedz tym paniom,
            > ktore go miewają... zasmieją Ci sie w twarz:)
            >
            >
            >
            > POlak-ateista
            • monster1972 :) nie zgłoszę hehe 22.01.09, 07:55
              • kolejnebezpoczty Re: :) nie zgłoszę hehe 22.01.09, 22:46

                • monster1972 po prostu polazlem do pracy i nic wiecej:) 22.01.09, 22:51
                  a że na poczatku malo bylo do roboty, to napisalem to i owo

                  POlak-ateista

                  ps. nie wiem w jaki sposob mierzysz moj ateizm...
                  • kolejnebezpoczty Re: po prostu polazlem do pracy i nic wiecej:) 23.01.09, 17:16
                    monster1972 napisał:

                    > a że na poczatku malo bylo do roboty, to napisalem to i owo

                    To ty pracowity w końcu jesteś (tak rano do pracy), czy tak leniewy (mało było
                    do roboty!)?

                    >
                    > POlak-ateista
                    >
                    > ps. nie wiem w jaki sposob mierzysz moj ateizm...

                    Suwmiarką mój drogi, suwmiarką.
        • mahadeva Re: Dokladnie tak! 22.01.09, 11:19
          ja nie gonie, moze przyjdzie sam, a i bez orgazmu pochwowego lubie
          seks
          ale moj wstretny chlopak, gdy jeszcze mielismy seks, robil mi
          wymowki, ze nie mam orgazmu!
          najpierw bralam to na powaznie, ale teraz juz wiem, co to za typ
          stresuje mnie w kazdej dziedzinie zycia
          ale ja nie chce byc juz sama ;/
        • fcvg Re: Dokladnie tak! 12.02.09, 04:57
          Zależy dla kogo!!! Piszesz o czymś o czym nie masz pojecia.
      • cytrynowe Re: Orgazm u kobiety? BZDURA 21.01.09, 23:55
        momoneymoproblems napisała:

        > Orgazm u kobiety to społeczno-seksualny wymysł. [...]
        > Po co
        > niby miałby być kobiecy orgazm? Na co przydają się rzekome "skurcze" , czy jak
        > to tam wyjaśniają w czasie zapłodnienia? Nie są potrzebne.

        Aż nie wiem, czy żartujesz sobie, czy naprawdę tak myślisz. Gdyby to przypadkiem było na serio, to wyjaśniam: skurcze przyspieszają wędrówkę nasienia do jajowodów. Kobieta, która umie mieć orgazm, ma większe szanse na zostanie matką. Mężczyzna, który umie dać kobiecie orgazm, ma większe szansę na zostanie ojcem :) Jest też aspekt bardziej psychologiczny, ale nie bez wpływu na ewolucję: orgazm zbliża do siebie parę, a więc umacnia związek, a więc zwiększa szansę na udane potomstwo.
      • ariadna-enta Re: Orgazm u kobiety? BZDURA 21.01.09, 23:59
        masz żone czy partnerkę?
        to jej współczuję
        takiego steku prymitywn-samczo-szowinistycznych bzdur mapuszonego
        macho dawno nie czytałam


      • eeela Re: Orgazm u kobiety? BZDURA 22.01.09, 11:30
        Problem tkwi w
        > naturze człowieka - kobieta nie może mieć orgazmu bo nie jest on w żaden sposób
        > naturalnie uzasadniony ani potrzebny

        Oficjalnie awansowałeś tym postem do nagrody Pierdoła Tygodnia :-)
      • aszyrl Re: Orgazm u kobiety? Potrzebny ! 22.01.09, 16:44
        Ano po to malenka aby jej zrekompensowac bole porodowe i stres ciazowy kiedys
        tam.. oraz bole menstruacyjne co miesiac. Moze tez aby cwiczyly sie jej miesnie
        pochwy ?!
        Dowiedziono naukowo ze laseczki aktywne w lozku maja mniej bolesne i 1-dniowe
        miesiaczki & rodza praktycznie bezstresowo i nawet na stojaka tak maja
        umiesniona pochwe i miednice. Te zimne zas sapia i wyja - no i okresik maja 6 dni :)



        momoneymoproblems napisała:

        > Orgazm u kobiety to społeczno-seksualny wymysł. Ciekawa jestem kiedy się
        > zrodził. Chyba w czasach emancypacji i początkach feminizmu. Problem tkwi w
        > naturze człowieka - kobieta nie może mieć orgazmu bo nie jest on w żaden sposób
        > naturalnie uzasadniony ani potrzebny - a w naturze tylko rzeczy niezbędne są
        > wkalkulowane. Facet musi mieć orgazm bo w jakiś sposób przecież musi dojść do
        > zapłodnienia - czyli nasienie musi się wydostać. Kobieta wystarczy, że ułatwi m
        > u
        > "wejście", czyli stanie się wilgotna:-) To jest jej "szczyt podniecenia":-) bo
        > musi mu przecież jakoś ułatwić wejście:-) Pieprzenie o orgazmach jest zupełną
        > głupotą i doprowadza do stresu biedne kobiety które nie wiedzą jak wyglądać
        > powinien u nich orgazm, w końcu doprowadza do frustracji i niskiej samooceny.
        > Śmieszą mnie sceny udawanego orgazmu, żeby usatysfakcjonować kochanka. Po co
        > niby miałby być kobiecy orgazm? Na co przydają się rzekome "skurcze" , czy jak
        > to tam wyjaśniają w czasie zapłodnienia? Nie są potrzebne. Cały nasz system
        > społeczny, kultura i obyczajowość (także obyczajowość seksualna) jest
        > warunkowana fizjologicznie przez naturę. Gdyby człowiek rozmnażał się przez
        > pączkowanie świat nie zaznałby seksu, nie wiedziałby co to jest.
    • arvena64 Nie ma kobiet oziebłych, panowie! 21.01.09, 21:34
      Nie ma takich kobiet! Sa kobiety, ktore po prostu w pewnym momencie zrezygnowaly
      i odpuscily. Mam na mysli dojrzale, doswiadczone kobiety.

      Bo jak dlugo mozna byc kobieta usatysfakcjonowana 3-minutowa akcja mezczyzny pod
      tytulem "włozyc-wyjac-szybko skonczyc"? Jak dlugo mozna czuc sie wylacznie jako
      wlascicielka pochwy? Jak dlugo mozna tesknic za czuloscia, delikatnoscia,
      dotykiem pelnym calkowitej akceptacji? Jak dlugo mozna udawac jurną kochanke w
      seksownej bieliznie gdy tak naprawde w glebi serca jest sie zwykla kobieta
      spragniona milosci? Jak dlugo samej sobie trzeba szeptac "jestem ladna, mam
      piekne piersi i gladka skore, pieknie pachne" gdy ukochany mezczyna patrzy na
      nas jak na stary fotel, ktory od lat stoi w pokoju pod oknem? I zauwaza nas
      tylko wtedy gdy poczuje napiecie w podbrzuszu?

      Wiele dojrzalych kobiet, gdy bedzie miec do wyboru szalony seks zakonczony 5
      orgazmami albo akt milosny, przepelniony czulym dotykiem i cieplymi slowami, bez
      orgazmu - wybierze to drugie, panowie. Bo dla kobiet seks to swiadectwo milosci,
      a nie akt fizjologiczny. No chyba ze kobieta przestala juz wierzyc w milosc i
      mowi sobie; bede robic tak jak wiekszosc facetow- szybko i byle jak.

      Napatrzycie sie, panowie, na sceny szalonego seksu w filmach i myslicie ze
      kobiety wlasnie o tym marza: zeby je wziac znienacka byle gdzie, byle jak i byle
      szybko. I jak tylko w filmie facet sie poruszy w srodku kobiety to ona az umiera
      z rozkoszy...Bzdury! Zapominacie ze te filmy kreca zazwyczaj mezczyni...

      Panowie, mniej myslcie o orgazmie, wlasnym zazwyczaj, a wiecej o swojej
      kobiecie. I odpuscie sobie juz te swoje penisy, bo to nie one niosa nam
      prawdziwa rozkosz. Uruchomcie lepiej swoje dlonie, palce, usta i zdolnosci
      słowotwórcze. I przyjmijcie wreszcie do wiadomosci ze dobry seks moze, a nawet
      powinien trwac dluzej niz 2 minuty.
      A wstep do niego powinien sie zaczac ok.12 godzin wczesniej...Trudne co? :)

      A co do roli seksu w dojrzalym zwiazku; malzenstwo bez seksu moze swietnie
      funkcjonowac, bo im czlowiek starszy tym bardziej na 1 plan wysuwaja sie inne
      sprawy; milosc, przyjazn, szacunek, akceptacja, wspolne cele itp. Jak niektorzy
      z was pozyja dluzej niz 20-30 lat to przyznaja mi racje...
      Pozdrawiam :)
      • czad_komando Re: Nie ma kobiet oziebłych, panowie! 21.01.09, 22:29
        > Panowie, mniej myslcie o orgazmie, wlasnym zazwyczaj, a wiecej o swojej
        > kobiecie. I odpuscie sobie juz te swoje penisy, bo to nie one niosa nam
        > prawdziwa rozkosz. Uruchomcie lepiej swoje dlonie, palce, usta i zdolnosci
        > słowotwórcze. I przyjmijcie wreszcie do wiadomosci ze dobry seks moze, a nawet
        > powinien trwac dluzej niz 2 minuty.
        > A wstep do niego powinien sie zaczac ok.12 godzin wczesniej...Trudne co? :)

        Trudne, ale da się zrobić, Arvena. Umowa stoi. :)
        Tylko, co w zamian? ;)
        • monster1972 jasne! i codziennie kolacja przy swiecach 21.01.09, 22:39
          romantyczne wiersze... codziennie masaze+kapiele w platkach roz w
          olejkach

          a pozniej 12 godzin machania jęzorem, zeby "krolewna" wreszcie
          poczuła "wolę bożą" i ochotę...

          i tak za kazdym razem...przed kazdym numerkiem... przed 20-40 lat


          tylko jak znalezc czas na tak nieistotne czynnosci jak np. praca,
          gdy czlowiek 12 godzin macha jęzorem miedzy udami, bo jego pani
          musi poczuc sie odpowiednio zachęcona??


          Polak-ateista
          • 4rocco Re: jasne! i codziennie kolacja przy swiecach 22.01.09, 20:43
            ha ha (twoje oburzenie naprawdę mnie rozbawiło).Po takiej 12
            godzinnej grze wstępnej to można jedynie skończyć na ostrym dyżurze
            (urazówka).Chodzi o atmosfere (przynajmniej ja tak to widzę),aby
            dzień przebiegał w dobrej atmosferze,jeśli dzień spędzamy osobno to
            jakies pikantne sms itd. tym tropem.
        • adrafka Re: Nie ma kobiet oziebłych, panowie! 21.01.09, 22:42
          > Tylko, co w zamian? ;)

          otóz drogi Komando..."dlonie, palce, usta i zdolnosci słowotwórcze"
          są w stanie rozpalic kobietę bardziej niz jestes to sobie w stanie
          wyobrazic :)A podniecenie przekłada sie na udany, niczym
          nieograniczony, uwieńczony niejednym orgazmem sex. Jesli zapewnisz
          kobiecie rozkosz, jakiej oczekuje, odpłaci ci z nawiązką;)
        • arvena64 Co w zamian? 22.01.09, 09:43
          W zamian szczesliwa, zadowolona z zycia kobieta, pewna siebie, odwazna, zadbana,
          otwarta na potrzeby mezczyzny.
          Naprawde tak jest ze kobieta kwitnie gdy czuje akceptacje i zainteresowanie
          mezczyzny. Gdy zaczynacie nas traktowac tylko jako droge do swojego orgazmu -
          wiedniemy i usychamy...
          • monster1972 o rany! co za dramatyczna wizja:) 22.01.09, 09:54
            dlaczego zakladasz najgorsze?

            naprawde sadzisz, że problemy łożkowe to zawsze wina facetów?

            bo traktujemy was, jako drogę do swojego orgazmu? rany...

            zaczyna mi sie Seksmisja przypominac:)

            "nie odpowiadamy tylko za gradobicie i koklusz", a wy, drogie
            panie, jesteście bez skazy:)

            feminizm jest OK, ale jak zaczyna odbierać rozum, to przestaje być
            OK
            :)

            pozdr

            Polak-ateista

            ps. a nie przyszlo Ci do glowy, ze jak facet ma w łozku zimną żabę,
            to po jakims czasie i wielu rozczarowaniach rzeczywiscie idzie na
            skroty i robi swoje byle szybciej, byle miec wszystko za sobą?
      • monster1972 a z iloma kobietami spałaś, że tak cwaniakujesz? 21.01.09, 22:36
        chyba jestes typem baby, ktora "wie wszystko"

        o kobietach, o facetach, o tym, co my czujemy podczas orgazmu i o
        tym, czego wy nie czujecie, bo jak sie 2 linijki wyzej zgodzilas z
        debilną wypowiedzią, orgazm kobiecy jest wymysłem..

        itp... rany, jaka rozpacz z tego bije

        powiedz to kobietom, ktore mają orgazmy:) i to takie, że tracą
        kilka minut z pamieci...


        POlak-ateista

        PS.
        a skurcze w trakcie są ... co wiecej, jak pewno glupie baby nie
        wiecie (ty i ta od "zbędnych" kobiecych orgazmow" czestotliwosc
        kobiecych skurczów jest taka sama jak męskich "wystrzałów"

        daje do myslenia, czy nie daje?

        PS2. a jak masz kiepskiego chlopa, to go zmien na lepszy model.. a
        nie wypisujesz pierdoly, frustratko...
        • adrafka Re: a z iloma kobietami spałaś, że tak cwaniakuje 21.01.09, 22:49
          ejjj panie Monster...
          Arvena po części ma rację pisząc o tym jak ważna jest gra wstepna,
          cała ta otoczka, której faceci starają sie unikac...Ale nic na siłe!
          Jesli "machanie jęzorem" jest wymuszone i Tobie samemu nie sprawia
          przyjemności, to jakim cudem ma zadowolic Twoja Królewnę? ;)
          p.s.
          czy jest taka sama to nie wiem (głupia baba ze mnie ;P)
          ale wiem na pewno,ze jest idealnie gdy po obu stronach pojawiaja sie
          jednoczesnie ;P
          • monster1972 :) ależ nie o to biega...:) 22.01.09, 07:28
            ja nie mowie, ze gra wstepna.. aluzje... i całe to wszystko "wokół"
            jest bez sensu... oczywiscie , ze jest z sensem i jak kazdy
            normalny (mam nadzieję:) facet, lubie to

            tylko że pietro wyżej jest napisane "12 godzin przed":) hehe

            i generalnie z wypowiedzi pani arveny wynika, że seks i orgazm
            (kobiecy) są bez znaczenia, lub mają małe znaczenie i niewarto się
            tym zajmować

            otóż warto... przynajmniej ja tek uwazam, a co widac po
            wypowiedziach wielu osob płci obojga:) nie jestem sam

            pozdr


            Polak-ateista

            ps. uwielbiam "machanie jęzorem", moja pani chyba też...:)
            • eeela Re: :) ależ nie o to biega...:) 22.01.09, 11:35

              > tylko że pietro wyżej jest napisane "12 godzin przed":) hehe

              I miała święta rację. Gra wstępna na dwanaście godzin wstecz nie polega na
              'machaniu ozorem między udami'. Polega na pocałunkach, przelotnych dotknięciach,
              stałym okazywaniu kobiecie zainteresowania, bo właśnie wówczas czuje się ona
              kochana, akceptowana i pożądana, co sprawia, że czuje się pewnie w swojej
              seksualności, jest otwarta na kochanka i jego potrzeby, pragnie mu się
              odwdzięczyć, dając mu to, co jemu sprawia przyjemność.
              • monster1972 o rany... ale to nie jest żadna gra wstepna czy 22.01.09, 11:42
                przestępna:)

                to po prostu normalne zachowania... a nie żadne gry:)

                to co wypisaujesz, to sugeruje, ze kobieta to stworzenie specjalnej
                troski, gorzej niz 2-letnie dziecko, ktoremu trzeba okazywac
                zainteresowanie 24h na dobę

                naprawde chcecie być tak traktowane? rany...
                ;)



                POlak-ateista
                • eeela Re: o rany... ale to nie jest żadna gra wstepna c 22.01.09, 12:43
                  To się może zdecyduj, czy piszę o normalnych zachowaniach, czy o traktowaniu
                  kobiety jak dziecko specjalnej troski.

                  O tych normalnych zachowaniach bardzo wielu mężczyzn nie pamięta, a potem się
                  dziwią, że kobieta wieczorem jakoś w łóżku niechętna. Jak ma być chętna, jak
                  jedyną oznaką męskiego zainteresowania, jakiej doznaje, jest sterczący penis, i
                  nic poza tym?
                  • caperucita Re: o rany... ale to nie jest żadna gra wstepna c 22.01.09, 13:02
                    "Obowiązek" ten dotyczy obu stron, uwodzenie się w ciągu dnia
                    powinno być dla obu stron przyjemnością i czymś oczywistym, a wiele
                    kobiet, niestety, czeka na wyrazy uwielbienia, żeby od czasu do
                    czasu powiedzieć łaskawe "tak", zamiast: nie teraz, nie tutaj, nie
                    zaraz...
                    Mężczyźnom też się należy i szampan do łóżka, komplementy i
                    świadomość, że kobieta ich pożąda. Wtedy wszystko gra i nie trzeba z
                    tego robić żadnej gry.
                    • monster1972 :) znów złapałaś PLUSA:) dużego hehe 22.01.09, 13:04
                      • kolejnebezpoczty z monstera to czytam tylko tematy 22.01.09, 22:27
                        bez śledzenia całego wątku :-)
                        Oj Monsti Monsti.
                        :-)))))))))))))))
                        • kolejnebezpoczty pe es, z tym plusem hahaha monsti stara się 22.01.09, 22:30
                          zrobić sztuczny tłok, bo chce być tak strasznie oblegany i pożądany :-)

                          A przy okazji lubi gdy kobitki są o niego zazdrosne, ale Monst, skąd możesz
                          wiedzieć że nie jestem facetem?
                          • monster1972 a moze ja jestem laską? i sie wyglupiam? 22.01.09, 23:18
                            a dlaczego sadzisz, ze chce byc "oblegany" itp?

                            hm?

                            m
                            • kolejnebezpoczty Re: a moze ja jestem laską? i sie wyglupiam? 23.01.09, 17:13
                              monster1972 napisał:

                              > a dlaczego sadzisz, ze chce byc "oblegany" itp?
                              >
                              > hm?

                              Ile chcesz otrzymać powodów, 1, 2, 3, 5, może 7? Bo więcej mi się nie chce
                              wymyślać?! Wybierz odpowiedni wariant!
                  • monster1972 popadanie ze skrajnosci w skrajnosc 22.01.09, 13:03
                    nie prowadzi nigdzie

                    ja nie mowie o sytuacjach ekstremalnych


                    jak facet zachowuje się tak, jak opisujesz, to przyznaję CI rację -
                    KISZKA NA MAKSA i duzo w tym jego winy

                    ale ja nie to mialem na mysli... tylko "normalny" (co to jest
                    norma?:) zwiazek, gdzie wszystko jest w miare OK... a jednak nie
                    ma "prądu" i juz...

                    jedna pani tu wyzej napisala, ze czasem lubi szybkie, ostre numerki
                    a czasem dlugo i powolutku... i o to mi wlasnie chodzi, ze niektore
                    panie chcialyby za kazdym razem robić z seksu wielką celebrę z
                    fajerwerkami i pokazem laserów...:) a tak się po prostu nie da...

                    wszystko - chocby najbardziej wyrafinowane i egzaltowane -
                    powtarzane ileś razy w koncu się znudzi...


                    pozdr


                    Polak-ateista
                    • caperucita Re: popadanie ze skrajnosci w skrajnosc 22.01.09, 13:16
                      amen

                      Mam to w sygnaturce:
                      Każdy przychodzi na świat z przypisaną sobie ilością rżnięć i jeśli
                      się ich nie wykorzysta, wszystko jedno z jakich przyczyn, z własnej
                      czy z cudzej winy, dobrowolnie czy pod przymusem, traci się je na
                      zawsze (G. G. Márquez)
        • kolejnebezpoczty Monster, nie przespałbyś się ze mną? 22.01.09, 03:21
          ja całkiem poważnie.

          monster1972 napisał:

          > POlak-ateista
          >
          > PS.
          > a skurcze w trakcie są ... co wiecej, jak pewno glupie baby nie
          > wiecie (ty i ta od "zbędnych" kobiecych orgazmow" czestotliwosc
          > kobiecych skurczów jest taka sama jak męskich "wystrzałów"
          >
          > daje do myslenia, czy nie daje?
          >
          > PS2. a jak masz kiepskiego chlopa, to go zmien na lepszy model.. a
          > nie wypisujesz pierdoly, frustratko...

          • monster1972 :) nie ma to jak dobry dowCIP z rana:) hehe 22.01.09, 07:29
            a cóż Cię skłania do tak bezpośredniego i publicznego "wyznania
            wiary"?

            :)

            pozdr


            Polak-ateista
            • kolejnebezpoczty Re: :) nie ma to jak dobry dowCIP z rana:) hehe 22.01.09, 22:25
              monster1972 napisał:

              > a cóż Cię skłania do tak bezpośredniego i publicznego "wyznania
              > wiary"?

              i od razu widać że nie jesteś ateistą! błe he he. oj marny ten podszyw. najpierw
              zastawia pułapki na ateist-ów/-ki, łapie się jedna dorodna sztuka i rzuca
              wyzwanie, a ten pęka i jeszcze 'podprogowo' stara się przemycić obelgę :-)
              no przynajmniej byś się spróbował utrzymać dłużej! a tak to od razu demaskacja.
              wielkie weryfikacjone nie przebiegło pomyślnie :-)
              • monster1972 dziwne masz pomysly....:) 22.01.09, 23:19
                jestem tzw. ateistą znaczną wiekszosc swojego żywota:)

                pozdr

                m

                ps. napisz na moje konto, ale z konta na ktore mozna odpisac..
                pogadamy o ateizmie i nie tylko
                • kolejnebezpoczty Re: dziwne masz pomysly....:) 23.01.09, 17:12
                  monster1972 napisał:

                  > jestem tzw. ateistą znaczną wiekszosc swojego żywota:)

                  > ps. napisz na moje konto, ale z konta na ktore mozna odpisac..
                  > pogadamy o ateizmie i nie tylko

                  Monster, już cię kocham, ale gadać to możemy na forum :-) A jak już tak bardzo
                  pragniesz to po prostu znajdź mnie :-)

                  [cool]
        • arvena64 Monster 22.01.09, 09:20
          Bardzo dziekuje Ci za Twoje wypowiedzi, bo potwierdzaja one moja wypowiedz :)I
          moja opinie o niektorych mezczyznach :)
          Dziecko z Ciebie...I nie chodzi mi tu wcale o Twoj wiek...
          • monster1972 tak jest najprościej... napisać, ze ktoś dziecko 22.01.09, 09:27
            albo że głupi:)

            a ja wciąż twierdze, ze nie macie racji...

            jesli Wasze potrzeby są takie, ze ich wlasciwie nie ma, to trudno:)
            bywają wieksze nieszczescia

            ale dlaczego wypisujecie, że to są mało ważne rzeczy?
            a może wszyscy ludzie, dla ktorych ta sfera zycia ma duże znaczenie
            to "dzieci", co?

            niedobranie "łozkowe" bywa przyczyną wielu rozwodów i nieudanych
            zwiazkow, czego przyklady mam niestety nieprzyjemnosc obserwowac
            takze wśrod swoich znajomych...

            nie wszystkim wystarcza "wspolne czytanie poezji" i "trzymanie się
            za rączki w swietle Ksiezyca":)

            pozdr


            Polak-ateista
      • caperucita żart 22.01.09, 10:15
        Są, tylko że może talich nie znasz. Są kobiety lubiące szybkie
        numerki, przeżywające orgazmy na stole w kuchni jak i po
        romantycznej kąpieli w płatki róży. Kochają seks, kochają siebie i
        swojego partnera. I też odczuwają napięcie podbrzusza myśląc o
        ostatniej nocy i o zapachu swojego faceta.
        Współczuję każdemu facetowi, którego partnerka jest tylko jako tako
        zadowolona po kolacji, winie, i kilkugodzinnych zachodach... A potem
        mówi, że można żyć bez seksu.
        • monster1972 :) jest zatem jeszcze nadzieja:) dla normalnych 22.01.09, 12:14
          facetów


          pozdr

          Polak-ateista
    • kolejnebezpoczty doznałam szoku po odczytaniu tego 22.01.09, 03:14
      ...o kurde...
    • pxyz Kiedy seks już nas nie łączy 22.01.09, 10:12
      Hmmmm..

      Artykuł ciekawy, jak to w wysokich obcasach. Każe mi się zastanawiać
      nad sensem starania się poświęcenia i robienia dla parnerki
      absolutnie wszystkiego, by była szczęśliwa... Jak wynika ze zwierzeń
      ludzi - czasem to po prostu NIE POMAGA... Moja dziewczyna baaardzo
      dużo przeszła w życiu - tak dużo że nie życzylbym podobnych cierpień
      nawet najgorszemu wrogowi. Stara się żyć nie poddawać, niemniej
      swoje piętno los odcisnął na niej. Widzę jak się boi do końca
      otworzyć serce, do końca zaufać..
      Musiała nauczyć się radzić sobie całkowicie sama ze wszystkim, stąd
      też wyczuwam w niej trochę podskórnego strachu przed związkiem i
      pełnym zaangażowaniem się...
      Oczywiście staram się, rozumiem i zdaje sobie sprawę, że muszę
      poświęcić jej 10 razy więcej czasu i cieprliwosci niz innym, ale
      chce to dla niej, dla nas robić.. Tylko czy to przyniesie sukces?
      Czy to nie będzie meczarnia dla niej, ktora mnie kocha i staar sie i
      dla mnie, ktory oczekuje bycia najwazniejsza dla niej osoba na
      swiecie, nic wiecej... Tylko i aż tyle...
      Życie nigdy nie było i nie będzie proste.

      Mimo wszystko zawsze potrzebna jest rozmowa. Szczera rozmowa na
      każdy temat z seksem włącznie... Chęć zrozumienia i poznania siebie.
      Oczywiscie z czasem dwoje ludzi rozumie sie coraz lepiej, niemniej
      nigdy nie bedziemy czytac w myslach drugiej osoby...
    • mahadeva Wyschnięci 22.01.09, 11:03
      ja nie wiem, ale ten artykul opowiada o bardzo glupich ludziach,
      ktorzy nie potrafia sobie poradzic z podstawowymi problemami albo
      wszedzie widza dziure w calym
      panienka przyznaje, ze ma z soba problem, ale nie chce chodzic na
      spotkania z najlepszym seksualogiem w kraju
      inna siedzi i placze, bo przeczytala, ze seks to podstawowa
      potrzeba, a maz jej nie daje kosmicznych orgazmow
      oczywiscie wszyscy sie boja 'zdrady' jak diabla
      kazdy ma takie problemy na jakie zasluguje...
    • metanoja Dzięki Ci, Panie Jezu 22.01.09, 13:35
      Mogę tylko podziękować Jezusowi Chrystusowi za to, że mnie zbawił i dał mi życie
      obfite, które nie kręci się wokół orgazmu bądź jego braku. Pozdrawiam wszystkich!
      www.drzewozycia.org

    • tsoprano podziękujcie czarnym zastępom i prawicowym rządom 22.01.09, 13:59
      które pod dyktando tych pierwszych nie wprowadziły wychowania seksualnego w
      szkołach kiedy był na to czas w latach 90. Zamiast tego u mnie w szkole było
      coś takiego jak Przygotowanie Do Życia w Rodzinie prowadzone przez panią z
      kółka różańcowego
    • jontek33 Kiedy seks już nas nie łączy 22.01.09, 17:26
      Ja rozumiem wszystko, każdy w życiu może mieć problemy, ale nie dajmy się
      zwariować, ludzie czy wy naprawdę jesteście tacy płaczliwi? Czytałem to forum
      ludzi z problemami, czytam tutaj komentarze i po prostu nie wierzę. Czy to
      jest aż tak dla was mało ważne że byle redaktorowi opowiadacie o swoich
      problemach, tych najbardziej intymnych, czy co gorsza, ludziom na forum? Ja
      rozumiem jeśli ktoś wybiera się do seksuologa, to jest lekarz, on zna się na
      swojej pracy i co ważniejsze związany jest tajemnicą lekarską, ale żeby mówić
      o takich rzeczach całkowicie obcym ludziom, którzy nie mają o tym zielonego
      pojęcia? To chyba tylko jakieś wewnętrzny ekshibicjonizm.
      • kluseczka111 Re: Kiedy seks już nas nie łączy 22.01.09, 17:59
        ty chyba nie rozumiesz problemu. ludzie wcale nie zala sie innym ani nie sa
        ekshibicjonistami tylko po prostu MUSZA sie wygadac. a najlepiej robi sie to
        jesli sie jest anonimowym
      • nietymrazem Re: Kiedy seks już nas nie łączy 22.01.09, 19:20
        Niekoniecznie każdy musi mieć tyle odwagi, zwłascza jeśli ma problemy z erekcją
        żeby pójść do lekarza, wziąć receptę a potem stanąć w kolejce i taką maxigrę
        wykupić. Dla wielu łatwiej jest się z tym oswoić, poczytać właśnie forum,
        dowiedzieć się co nie co o problemach innych i co najważniejsze przekonać się że
        nie jest się z tym samemu na świecie
      • igropulo Re: Kiedy seks już nas nie łączy 22.01.09, 21:04
        Latwo tak mowic, oczywiscie. Ciekawy jestem tylko czy pisalbys tak gdybys mial
        taki problem. Ale taki juz urok ludzi ktorzy zawsze do wszystkiego musza wtracic
        swoje zdanie, nie?
      • maseleczuczeczko2 Re: Kiedy seks już nas nie łączy 23.01.09, 09:23
        podzielam tę pierwszą opinię, uważam że pod żadnym pozorem nie powinno się
        roztrząsać spraw prywatnych, a tym bardziej intymnych, nawet pod pozorem
        anonimowości, co zwłaszcza w dzisiejszych czasach jest złudne. problemy
        małżeńskie najlepiej rozwiązywać w ramach związku, nigdy poza nim, tylko do tego
        trzeba dużo samozaparcia i cierpliwości, czego niestety ludziom brakuje.
        • niumtejs Re: Kiedy seks już nas nie łączy 23.01.09, 10:56
          A czy sex wogule jest az taki wazny? Konieczny? Chyba nie
    • beatajopek Kiedy seks już nas nie łączy 23.01.09, 00:21
      po przeczytaniu artykułu uświadomiłam sobie,że jestem w identycznej
      sytuacji..kocham go,ale seks i rozmowa z nim to dla mnie zupełnie
      obce słowa.Nie wiem co powinnam zrobić,po6-ciu latach związku i 7-
      miu miesiącach przerwy wróciłam do niego,obiecywał,ze się
      zmieni,kłamał..Kochamy się raz na 3 tygodnie..Jestesmy bardziej jak
      kumple,nawet nie rozmawiamy..jednak nie mogę od niego odejsc,nie
      potrafię..I tak tkwię w Anglii juz 2lata, czekając na cud,który
      zmieni moje zycie,z tym lub innym męzczyzną...trudno uwierzyc w
      miłość:(..28lutego bylaby nasza 7-ma rocznica związku...
    • ksg06 Co za przewrotnosc!!!! 26.01.09, 00:31
      he he he 10 punktow za zdanie:
      "Jestem pewien, że inny mężczyzna potrafiłby uszczęśliwić moją żonę
      w łóżku. Po prostu my jesteśmy niedopasowani."
      To juz nie chodzi o niego .. skoro on potrzebuje tego, a ona nie, to
      dlaczego tlumaczeniem jest, ze inny jej dogodzi?!
      Ona tego gosciu nie chce! Ty chcesz. Jak chcesz odejsc to nie szukaj
      wytlumaczenia, ze jej zle. Tobie jest zle.

    • maciejkozlowski Histeria seksów i orgazmów. 26.01.09, 10:03
      Już mam dosyć tych głupowatych artykułów o orgazmach, zaspokojeniach lub nie.
      To Żenada!
      Czy ja jestem wielkim ch... do robienia orgazmów. Czy kobieta to dziura do
      zaspokajania ? Ja nie wiem o czym Wy piszecie?
      Zamiast pisać o kontakcie, wzajemnym szacunku, podziwie dla kochanej osoby...
      to piszecie o hydraulice.
      Mam dośc . Rzygać mi się chcę od tych "problemów"
      A kto napisze o problemie podstawowym pt: "kontakt" czy "szacunek" - to jest
      podstawa piramidy. Maslow się troszkę omsknął ( był genialny-to fakt.) Z tym
      mu jednak się omsknęło.
      Kiedy pisma przestaną robić kogiel-mogiel wokół orgazmów, braków, miejsc
      pobudzenia, punktu G itp.bzdur ? Może kiedyś. Może...
      lek.med.Maciej Kozłowski -psychiatra
      • vixen40 Re: Histeria seksów i orgazmów. 01.02.09, 23:13
        Pani doktorze, może uda się Pan do jakiegoś kolegi po fachu, który
        Panu wyjaśni, jakie jest znaczenie seksu w związku w jakie
        spustoszenie w psychice i więzi czyni jego brak. Nie moge uwierzyć,
        zę to napisał lekarz, i do tego psychiatra, chyba że jakiś frustrat,
        albo taki, co pomylił dziś witaminę C z czymś mocniejszym. Jeżeli
        nie, to należy napisać do Centrum Egzaminów Medycznych z prośbą o
        ponowny egzamin specjalizacyjny.
    • pietruszka98 Wyschnięci 28.01.09, 20:51
      Sex jak u mnie. Nie wiem ile juz lat... 3-4 czy 5 ? Bez.
      Nie jestem w stanie chcieć z mężem się kochac. A i przedtem były to
      wymuszone przez niego stosunki 1 na rok.
      Porozumienie dusz - tego też nie ma. Zazdroszczę że choć to ma
      bohaterka artykułu. To bardzo wiele. Ale myślę, że tego porozumienia
      nie ma bo nie ma sexu. A tak mi brak czułości...
      Cholera, tylko się popłaczę. I po co ja to czytałam?? hihi... Życie.
      • thegreatmongo Re: Wyschnięci 11.02.09, 23:53
        Czyli z mezem nie masz seksu, nie masz zrozumienia .... to co masz?

        To po jasna cholere z nim jestes czy kiedykolwiek bylas??? Nie jestes w stanie
        go kochac??? Sorry, ale nie rozumiem.

        Skoncz ten zart bo on na 100% kogos juz ma i tylkko rujnujesz zycie sobie i jemu.
    • solardragon pochopne wybory - bez refleksji 12.02.09, 19:11
      sam takie w życiu robiłem - gdy wybierasz partnera na życie - dzieci, dom,
      miłość, intymność - musisz ważyć to co robisz. Ja tu widzę miłostki licealne,
      jakieś wybory z troski [żeby nie powiedzieć litości]. Ten człowiek opisujący
      swoje trzy zwątpienia - trzeba było za drugim razem się rozstać na prawdę. Jeśli
      miłość dalej by płonęła wrócilibyście do siebie. Może w międzyczasie ona
      spotykała my się z kim, trochę ogorzała, znalazła swój punkt.

      A komentując kwestie seksu - jest bez wątpienia ważny i spajający - pomaga
      efektywniej godzić spory, emocje. Coś o tym wiem :) i jestem cholernie szczęśliwy !


      -----------------------------------------
      www.slodkiezycie.pl -
      portal społecznościowy dla CUKRZYKÓW, ich rodzin i LEKARZY DIABETOLOGÓW

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka