Gość: telewidz
IP: *.centrum.gliwice.pl
19.09.09, 10:49
Naturalną cechą demokracji jest swoboda wyrażania poglądów, w tym także
poglądów na temat jakości i stylu sprawowania władzy. Dowolna grupa
obywatelska ma prawo dążyć do przeprowadzenia referendum czyli przeprowadzenia
głosowania o istotnych dla miasta sprawach. Jest to konstytucyjne prawo, jeden
z fundamentów demokracji. Jest wszakże jeden warunek: aby przeprowadzenie
referendum było możliwe muszą zostać spełnione ściśle określone wymagania
ujęte w specjalnej ustawie o referendum lokalnym. Głównym wymogiem jest
wyraźna wola konkretnej grupy mieszkańców miasta.
Wola kilkunastu tysięcy gliwiczan sprawiła, że w listopadzie odbędzie się
referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta Gliwice. Ta pokaźna część
obywateli miasta uznała, że sensowne jest nachylić się wspólnie nad problemem
i przeprowadzić w tej akurat sprawie demokratyczne głosowanie. Spełnione
zostały stosowne wymogi prawne by referendum się odbyło. W referendum
obywatele miasta będą mieli okazję dopiero wypowiedzieć się za tym czy
faktycznie chcą odwołania aktualnego prezydenta czy też nie chcą. Oddanymi
głosami mają prawo wyrazić swoje zdanie. Zwolennikom prezydenta przysługuje
pełne prawo opowiedzenia się za pozostaniem prezydenta u władzy natomiast
przeciwnikom opowiedzenie się za jego odwołaniem. Ot taki, dany nam wraz z
dobrodziejstwem demokracji dar współdecydowania o kształcie naszego życia
publicznego.
Niepokojąca w całej tej sprawie jest postawa prezydenta Frankiewicza,
któremu demokratyczne wybory nie są obce. To właśnie w wyniku demokratycznych
wyborów wybrany został na urząd Prezydenta Miasta Gliwice. Nikt nie ma prawa
kwestionować tego faktu, ponieważ przesądziły o tym demokratyczne, prawem
przewidziane procedury. Okazuje się jednak, że prezydent Frankiewicz nie jest
skłonny akceptować wszystkich demokratycznych procedur. O referendum wypowiada
się z niesmakiem. W wywiadzie udzielonym lokalnym mediom prezydent z jednej
strony nachyla się z troską nad tysiącami swoich wyborców, którzy uczynili z
niego Prezydenta Miasta, z drugiej zaś strony lekceważy inne tysiące
gliwiczan, które wyraziły wolę przeprowadzenia referendum. Prezydent ma w
pogardzie wolę tych akurat tysięcy i nie zamierza na ich wezwanie uczestniczyć
w demokratycznym głosowaniu. Mało tego: sugeruje by inni mieszkańcy Gliwic
podążali za jego przykładem i także nie brali udziału w referendum, ponieważ z
przyczyn technicznych jest to sprzyjające dla oczekiwanego przez niego wyniku
głosowania.
Jest to rzadka lekcja negacji demokracji i hołdowania biernej postawy
obywatelskiej, której nauczycielem jest sam Prezydent Miasta. Oczywistym jest,
że z prywatnego punktu widzenia referendum nie jest dla prezydenta
Frankiewicza sprawą przyjemną. Tym bowiem razem gliwiczanie nie będą
dokonywali wyboru a jedynie będą przesądzać o tym, czy chcą nadal obecnego
prezydenta, czy też widzą potrzebę przeprowadzenia ponownych wyborów. Jeśli
większość wyrazi w referendum a następnie w wyborach swoje zaufanie do
obecnego Prezydenta to będzie jak jest. Jeśli natomiast większość wyrazi
odmienne zdanie to będzie inaczej. I tego nasz prezydent Frankiewicz już nie
jest skłonny zaakceptować.
Choć referendum przeprowadzane zostanie wolą tysięcy gliwiczan, choć
potwierdziły to stosowne, dedykowane temu instytucje publiczne, choć wszystko
odbyło się to w zgodzie z prawem i Konstytucją to Pan Prezydent takiego
referendum nie akceptuje. Jedna instytucja demokratyczna - wybory - podobają
się Panu Prezydentowi, natomiast inna - referendum -już nie!
Jakież zło tkwi w tym, by w dniu 8 listopada 2009 r. wyjść z domu by
zrealizować swoje konstytucyjne prawo do współdecydowania o sprawach
lokalnych. Miłośnicy prezydenta mają pełne prawo opowiedzieć się za
prezydentem Frankiewiczem, natomiast jego przeciwnicy mają takie samo prawo
opowiedzieć się przeciwko prezydentowi. Cóż w tym zdrożnego? Co sprawia, że
pan prezydent Frankiewicz lży referendum i zachęca gliwiczan do bierności w
dniu 8 listopada?
W wywiadzie udzielonym na tę okoliczność prezydent Frankiewicz wyraża obawy
podejmowania decyzji w sprawie, która w dalszej konsekwencji może skutkować
pojawieniem się innego niż on Prezydenta Miasta. Z jego wypowiedzi można
wnosić, że w Gliwicach brak jest osób godnych i odpowiednio światłych do
zasiadania na prezydenckim fotelu. Prezydent uważa, że sprawuje swój urząd
nienagannie i zmiany nie są potrzebne. Prezydent ma prawo tak sądzić. Dajmy
także prawo wypowiedzieć w tej kwestii innym obywatelom Gliwic. W państwie
demokratycznym zdanie Prezydenta Miasta jest z pewnością ważne lecz nie
najważniejsze. Istotna jest wola większości. Im więcej osób uczestniczyć
będzie 8 listopada w referendum tym lepiej zapoznamy się z wolą większości.
Wojtek Nurek - gliwiczanin, miłośnik demokracji.
www.telewizja.gliwice.pl/artykul.php?id=2226