Dodaj do ulubionych

Konstytucja UE

IP: *.dip.t-dialin.net 10.03.04, 16:37
Za dwa tygodnie odbędzie się kolejny szczyt unijny; tyle też czasu
pozostaje „tajnej dyplomacji” na znalezienie kompromisu w kwestii
konstytucyjnego pata. Premier Irlandii, która pełni prezydencję, Bertie
Ahern, stara się usunąć skutki fiaska ubiegłego, konstytucyjnego szczytu. Jak
się wydaje, przyniosła ona już pierwsze owoce: kanclerz Niemiec nie mówi
już „nein” wobec nowelizacji przepisów o tak zwanej podwójnej większości w
Radzie Ministrów UE, wychodząc tym samym naprzeciw oponentom – Polsce i
Hiszpanii.

Tło sporu w unijnej rodzinie jest znane: o ile na przykład Niemcy i Francja
opowiadają się za systemem podwójnej większości , który uwzględnia
zaludnienie kraju członkowskiego, to na przykład Polska i Hiszpania obstają
przy literze Układu Nicejskiego, który Madrytowi i Warszawie zapewnia większą
wagę. O ile do niedawna wydawało się, że sojusznicy - było nie było - okopali
się na swych stanowiskach, to dziś wiele wskazuje na to, że rozum wziął górę
nad emocjami. Wizyta prezydenta Austrii, Thomasa Klestila w Berlinie,
stanowiła dla kanclerza Niemiec, Gerharda Schrödera, okazję do puszczenia
pary. Cytat ...”Dałem wyraźnie do zrozumienia panu prezydentowi, że nie
chcemy podważyć zasady podwójnej większości, ale że jesteśmy otwarci na
propozycje Irlandii, pełniącej prezydencję w Unii, które na niej się
zasadzają, i przyczyniają się do podjęcia dyskusji na ten temat...”

Przekładając z dyplomatycznego na polski oznacza to, że szef rządu w Berlinie
gotów jest zezwolić na pewne poprawki w systemie podwójnej większości. I tak
bariera, wynosząca w pierwotnej redakcji konstytucji 60 % ludności Unii
Europejskiej, sięgać będzie jedynie 55 %. Ta operacja arytmetyczna
zmniejszyłaby przewagę zaliczanych przecież do najludniejszych Francji i
Niemiec. Równocześnie bariera dotycząca liczby państw będzie wyższa – z 13 do
14, a może 15. Oczywiście i oponenci wykazują wolę kompromisu- i tak premier
Hiszpanii, Jose Maria Aznar, po wyborczej wygranej jego partii w miniony
weekend, może teraz tłumaczyć Hiszpanom, dlaczego należy poprzeć konstytucję,
którą dotąd odrzucał. A jeśli Hiszpania będzie tu przekonująca, to i Polska
nie będzie stawać okoniem. Rząd Polski gotów jest pójść na kompromis –
stwierdził dyrektor departamentu europejskiego w warszawskim MSZ, Paweł
Swoboda, na łamach FINANCIAL TIMES DEUTSCHLAND. Lecz zdaniem obserwatorów
może to oznaczać równo wiele, co i nic. Na razie pierwszy krok wykonał
Berlin, dotąd kategorycznie odmawiający pójścia na ustępstwa. O puszce
Pandory była mowa. Lecz kiedy szef dyplomacji w Berlinie, Joschka Fischer,
zrewidował swą doktrynę “trzonu Europy”, jaką Paryż i Berlin nazajutrz po
fiasku szczytu konstytucyjnego zaczęli straszyć małych unionistów, w Madrycie
i w Warszawie słowa te przyjęto z uwagą. To poprawiło nastroje – i umożliwiło
podjęcie na nowo dyskusji o unijnej konstytucji.

Gotowość rządu w Berlinie do kompromisu w sprawie konstytucji z zadowoleniem
wita opozycja chrześcijańsko-demokratyczna. Jej zdaniem krok ten przywraca
Unii zdolność do działania, uważa poseł CDU, Peter Hinze, chwaląc Irlandię za
tę inicjatywę: ...”To dobrze, że Irlandia wysunęła propozycję obniżenia
bariery zaludnienia z 60 do 55 %, podnosząc z 50 do 55 % liczbę głosów krajów
członkowskich...”

Regulacja ta udaremnia wnoszenie veta przez trójkę największych unionistów:
Niemcy, Francję i Wielką Brytanię. A strach przed dyktatem wywołał reakcje
choćby Warszawy czy Madrytu. Teraz kompromis konstytucyjny wydaje się
możliwy. Nawet, jeśli ustępujący prezydent Niemiec, Johannes Rau, dla którego
konstytucja Unii Europejskiej to najważniejsze zadanie wspólnoty, nie wierzy
w to, że w trakcie prezydencji Irlandii spór w rodzinie zostanie zażegnany.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka