IP: *.dip.t-dialin.net 27.03.04, 11:29
Inna bolączka niemieckiego systemu to lekarze chętnie dokonujący zabiegów "na
wyrost". Przykładem niech będzie tu sprawa, o której niedawno było bardzo
głośno w niemieckich mediach: chirurg dokonał amputacji 300 (słownie:
trzystu) piersi pacjentkom, u których operacja taka wcale nie była konieczna!
Prowadzone przeciwko niemu postępowanie karne ujawniło, że te operacje
niezbędne były do... jego pracy doktorskiej i oczywiście do zwiększenia
dochodów (w Niemczech za wizytę płaci się ok. 50-150 euro, za amputację
piersi - kilka tysięcy).
Przedstawiony przykład to tylko wierzchołek góry lodowej, gdyż tak naprawdę z
punktu widzenia lekarzy wycinanie chorych narządów opłaca się bardziej od ich
leczenia. Pacjenta w szpitalu trzyma się tak długo, aż znajdzie się coś do
wycięcia. Osoby, które odmawiają operacji chorej tkanki, muszą się liczyć z
konsekwencjami, np. odmawia im się świadczenia dalszych usług medycznych!
Sposobów na wyciągnięcie pieniędzy z ubezpieczalni jest sporo, a te mają ich
coraz mniej. Szuka się więc różnych rozwiązań. W ostatnim czasie oprócz
podwyższenia składki ograniczono poważnie liczbę leków przepisywanych na
receptę. Odpłatność za lek wahała się jeszcze do niedawna w granicach 1,5-2
euro. Teraz leków sprzedawanych na receptę jest coraz mniej... Wprowadzono
także odpłatność za korzystanie z darmowych do niedawna usług lekarza
rodzinnego - jest to 10 euro kwartalnie.
To tylko kilka przykładów obrazujących działanie systemu uznawanego tak
chętnie za doskonały. Jak widać, daleko mu do ideału. A skoro tak, czy warto
się na nim wzorować?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka