Gość: ballest
IP: *.dip.t-dialin.net
15.05.04, 11:54
Do 2007 roku w kasach publicznych w Niemczech zabraknie 61 miliardów Euro.
Rozgrzała publiczna dyskusja na temat możliwości uzdrowienia finansów
publicznych
Rośnie liczba polityków i ekonomistów opowiadających się między innymi za
radykalną redukcją subwencji państwowych. By nie zakłócać trendu w kierunku
poprawy koniunktury i tym samym szans odprężenia na rynku pracy, rząd
federalny SPD i Zielonych gotów jest przejściowo nawet zwiększyć zadłużenie
budżetu. Już w tym roku w kasach publicznych szczebla federalnego, landowego
i komunalnego zabraknie prawie 10 miliardów euro w następstwie obniżenia się
wpływów podatkowych. Takiego obrotu sprawy nie spodziewał się nawet minister
finansów Hans Eichel. Mimo alarmujących liczb rząd w Berlinie nie ma zamiaru
rezygnować z kursu w kierunku poprawy dynamiki rozwoju gospodarczego i
zwiększenia zatrudnienia. To są cele priorytetowe - podkreślił minister
Eichel.
"Oba te cele możemy tylko osiągnąć, konsekwentnie wdrażając przyjęte reformy -
bez ogłaszania dodatkowych programów oszczędnościowych czy podwyżek
podatków, obciążających konsumentów" - stwierdził Hans Eichel.
Ale jak wobec tego zatkać coraz większe dziury w budżecie? Przynajmniej
przejściowo rozładować sytuację może wyprzedaż majątku państwowego. Sprzedaż
znajdujących się jeszcze w posiadaniu państwa udziałów Poczty i Telekomu może
przynieść dochód rzędu siedmiu miliardów euro.
To oczywiście nie wystarczy. Z tego zdają sobie sprawę także politycy partii
rządzących. Toteż niektórzy z nich, zwłaszcza eksperci finansowi Zielonych,
już teraz postulują przeprowadzenie zakrojonej na szeroką skalę redukcji
subwencji państwowych. Tego samego domagają się opozycyjni liberałowie.
Wolumen subwencji sięga aktualnie 60 miliardów euro rocznie. Obniżone mają
zostać w pierwszym rzędzie takie subwencje, które nie stanowią impulsu dla
inwestycji.
Dalsze możliwości oszczędzania dostrzegane są poza tym w zakresie świadczeń
socjalnych. Tu zwłaszcza liberałowie zwracają uwagę na rezerwy nie tyle w
zakresie samych świadczeń, co modernizacji, uproszczenia, skomplikowanego i
tym samym kosztownego aparatu administracyjnego.
Opozycyjni chrześcijańscy demokraci generalnie krytykują politykę rządu SPD i
Zielonych, nie wierząc w powodzenie jego kursu reform. Wiceprzewodniczący
frakcji CDU-CSU w Bundestagu Friedrich Merz zarzuca czerwono-zielonym
całkowicie błędną politykę gospodarczą, która pogłębia kryzys rynku pracy i
prowadzi do coraz większego zadłużenia państwa.