Gość: piotlik
IP: 193.80.31.*
03.04.02, 23:55
Jesteśmy do tej pory zdumieni, że w witrynie
antypolonizmu, który jest szczególnym przejawem
nienawiści rasowej, musieliśmy umieścić człowieka
będącego Polakiem.
Andrzej Kobos jest powszechnie uważany za człowieka
wielce zasłużonego dla propagowania polskiej kultury,
zarówno na Internecie, jak i poza nim. A przynajmniej
potrafił zadbać o wyrobienie sobie takiej opinii drogą
nie zawsze dyskretnej autoreklamy - np. nachalnych
starań o to, by jego nazwisko pojawiało się w pobliżu
nazwisk osób znanych i popularnych.
Osoby, które miały (jak się okaże - wątpliwą)
przyjemność poznania Andrzeja Kobosa osobiście - są o
nim zupełnie innego zdania. Dość jednomyślnie opisują
go jako człowieka małego, kłamcę, sensata, chorobliwie
ambitnego, mściwego i zazdrosnego intryganta lubiącego
kopać dołki pod innymi - wreszcie jako zwykłego,
klasycznego chama,. mówiącego o swej byłej żonie
per "ścierwo".
Podobne wrażenia można zresztą odnieść przebywając z
Andrzejem Kobosem na wspólnym forum dyskusyjnym.
Sławna była w 1997 sprawa, gdy Kobos zaczął publicznie
oskarżać innego dyskutanta z listy Poland-L o
wysyłanie mu jakichś "bomb" - co oczywiście było
wyssane z palca (gdzie są jakieś dowody?). Kobos nigdy
nie wyjaśnił, czy chodziło mu o bomby z trotylu
przesyłane kablami, czy może o bombki na choinkę albo
bomby rumowe z czekolady. To zresztą nieistotne - już
wówczas dały sie zaobserwować u niego wyraźne objawy
postępującej psychozy i maniactwa.
Wrażliwych czytelników z góry przepraszamy za język
bardziej szorstki, niż zwykle. Nie lubimy używać
epitetów ani inwektyw - lecz dla Kobosa chętnie
zrobimy wyjątek, jest to bowiem zwykły luj i
szubrawiec, pozujący na samozwańczy autorytet moralny.
Nie od rzeczy będzie przypomnieć, iż z kolei dla
Kobosa autorytetem jest literat Andrzej Szczypiorski,
który za PRL-u donosił bezpiece na własnego syna, a
obecnie robi karierę w Niemczech, opisując Polaków
jako zezwierzęconych antysemitów.
Sprawa listu do premiera Kanady
Z bliżej nieznanych powodów Andrzej Kobos postanowił w
styczniu 1999 wykonać obrzydliwy donos na ręce
premiera Kanady, jaki cytujemy in extenso poniżej. W
donosie owym Kobos gratuluje premierowi Chretienowi,
iz ten nie zaprosił przedstawicieli Polonii
Kanadyjskiej na wizyte w Auschwitz - a to z powodu
głośnej sprawy "krzyży oświęcimskich" (krzyże owe
stawiano w proteście przeciwko skandalicznemu
mieszaniu się pewnych kręgów żydowskich do
wewnętrznych spraw Polski i do Koscioła Katolickiego).
Naszym zdaniem niezaproszenie przedstawicieli Polonii
kanadyjskiej na podróż do Auschwitz przez premiera
Chretien było skandalem i policzkiem wymierzonym
polskiej społeczności w Kanadzie.
Dla Kobosa stało się to powodem do złożenia gratulacji
sprawcy tego skandalu, czyli premierowi Chretienowi. W
ten sposób bowiem Kobos pojmuje swe patriotyczne
obowiązki: pluć na Polskę i na Polaków.
Ciekawi nas, czy w 1939 Kobos gratulowałby Niemcom
decyzji podbicia swej ojczyzny - kraju już wówczas
podobno szalenie antysemickiego; tak antysemickiego,
że nigdzie podówczas nie mieszkało tylu Żydów, co w
Polsce. Zapewne lubili być dyskryminowani i
prześladowani...