laband
03.09.04, 23:37
Nowa płyta Dżemu
Dżem, 2004, wyd. Dżem 2004
Dżem nie nagrał nic nowego od ponad czterech lat (ostatni album studyjny z
wokalistą Jackiem Dewódzkim "Być albo mieć" ukazał się w maju 2000 r.). Od
trzech lat w zespole śpiewa Maciej Balcar. Razem zagrali na żywo już ponad
sto razy. Balcar miał możliwość udowodnić swój talent wokalny. Od kilkunastu
miesięcy na koncertach można też było usłyszeć kilka premierowych piosenek.
Wszyscy czekali jednak na płytę, nowe kompozycje i teksty. Tym bardziej że
muzycy od początku deklarowali powrót do swoich muzycznych korzeni, do
bluesa. Grając z Dewódzkim, zapędzili się bowiem w rejony hard rocka, a
efekty często wyglądały na wymuszone. To prowokuje do porównań z muzyką,
którą Dżem grał ze swoim pierwszym wokalistą, nieżyjącym od dekady Ryszardem
Riedlem. Tym bardziej że na nowym albumie mnóstwo jest odniesień do tamtych
czasów. Słychać je w tekstach (Balcar, który jest ich głównym autorem, cytuje
fragment piosenki Riedla "Niewinni") i w tematyce (m.in. echa utworów "Harley
mój" i "Kaczor, coś ty zrobił"). Ten album momentami brzmi tak, jakby Dżemu z
Dewódzkim w ogóle nie było. Jakby po nagraniu "Autsajdera" (ostatniej płyty z
Riedlem) zespół zrobił sobie przerwę i z nowymi siłami wrócił do studia, by
kontynuować zaczęte pomysły.
Tak naprawdę ta płyta miała powstać już przed dwoma laty. Czasem słychać, że
muzycy czekali z jej rejestracją za długo. Są tu utwory, które w chwili
powstania mogły porywać, straciły jednak swój wigor. Muzycy nagrali je
jednak, bo chyba przyzwyczaili się do myśli, że znajdą się na płycie.
Tak "odegrany" wydaje się "Nieproszony", jeden z najsłabszych utworów na
albumie.
Są też jednak kompozycje bardzo dobre, jak przebojowy "Chleb z dżemem" (w
tekście zespół wreszcie wykorzystuje swoją nazwę - fani w żartach robią to od
lat), "Ćma barowa" ze świetnym refrenem, singlowy "Do kołyski" i zamykający
album dziesięciominutowy "W imię ojca".
Trudno porównywać Balcara z legendarnym Riedlem, trzeba jednak przyznać, że
wokalista śpiewa świetnie, a nawet wprowadza do muzyki Dżemu nieobecne
wcześniej, jazzujące motywy. Ważne jest też, że Balcar napisał większość
tekstów. Wcześniej Dewódzki pisał mało, etatowym tekściarzem Dżemu w tamtym
okresie był Darek Dusza. Teksty Balcara są dyskusyjne, często jest w nich
oczekiwany przez fanów "starego" Dżemu klimat, jest treść, ale zawodzi forma
(klisze językowe).
Czytam swój tekst i widzę niemal same zarzuty. Ale od tygodnia słucham nowej
płyty Dżemu po kilka razy dziennie, a zarzuty te wynikają z dużych oczekiwań,
jakie miałem, głównie dzięki świetnym koncertom Balcara z zespołem w
ostatnich latach. Mimo wszystko nie zawiodłem się. Dżem miał udowodnić, że ze
swoim trzecim wokalistą poradzi sobie lepiej niż z drugim. I zrobił to.
Dżem, 2004, wyd. Dżem 2004