laband
18.10.04, 11:36
Archeolodzy odkryli grobowiec przy zamku w Chudowie
BARTLOMIEJ BARCZYK / AG
ZOBACZ TAKŻE
• Pożar w sylwestrową noc (17-10-04, 21:38)
Tomasz Głogowski 17-10-2004, ostatnia aktualizacja 17-10-2004 21:38
Grobowiec należący do byłych właścicieli zamku w Chudowie odkryli w miniony
weekend archeolodzy. Krypta znajduje się... pod murawą boiska, na którym
grają na co dzień zawodnicy okręgówki.
czytaj dalej »
r e k l a m a
Andrzej Sośnierz, szef fundacji, która opiekuje się zamkiem, niedawno
przejeżdżał obok boiska w Paniówkach samochodem. Mówi, że gdy tylko zauważył,
że na murawie rozpoczął się remont, od razu zapaliła mu się w głowie czerwona
lampka. - Przypomniałem sobie, że gdzieś tu powinna być krypta, o której
wspominają stare kroniki. Ledwo rzuciłem okiem, wiedziałem, gdzie szukać.
Nawet ziemia miała w tym miejscu inny kolor - mówi Sośnierz.
W piątek po południu na boisko przyjechali archeolodzy. - Wbiliśmy łopatę w
ziemię i od razu trafiliśmy na mur - mówi Przemysław Nocuń, który kieruje
wykopaliskami. Podekscytowani badacze od razu chcieli kopać dalej, ale zapadł
zmrok. Prace ruszyły dopiero w sobotę rano.
Okazało się, że krypta grobowa należąca do rodziny von Ballów, dawnych
właścicieli zamku w Chudowie, zachowała się w doskonałym stanie. Zbudowano ją
w 1841 r. Pochowano tu szczątki trzech osób: 14-miesięcznego Augustyna, syna
właściciela zamku Franciszka von Bally, jego 15-miesięczną córkę Cecylię oraz
dobiegającą pięćdziesiątki niezamężną siostrę Antoninę. Grobowiec o wymiarach
4 na 3 m powstał z dala od zamku, na wzgórzu. - To zgodne z romantyczną
tradycją. Von Bally, aby wybrać się do krypty, musiał udać się na długi
spacer - dodaje Sośnierz.
Archeolodzy od początku zastanawiali się, czy w środku zachowały się jeszcze
ludzkie szczątki. Po kilku godzinach odkopywania znaleźli tylko... nóżkę od
trumny. Wydawało się, że krypta jest pusta. Już wracaliśmy do redakcji, gdy
zadzwonił Nocuń. - Dwie minuty temu odkryliśmy czaszkę - nagrał się na
komórkę. Zawróciliśmy z piskiem opon. - To prawdopodobnie szczątki siostry
właściciela. Szkielety dzieci dawno się rozsypały - przypuszcza Sośnierz.
Nie zachował się żaden rysunek, nie wiadomo, jak krypta wyglądała. Nie
pamiętają jej najstarsi mieszkańcy Paniówek, choć w 1927 r. grobowiec stał
jeszcze przy wiejskiej drodze. - Nie wiadomo, dlaczego później go zasypano, a
na tym miejscu stworzono boisko. To tajemnica - mówią archeolodzy. - To
najstarsza zachowana budowla we wsi. I kolejny - po odkrytym niedawno
browarze - dowód na to, że zamek nie stał sam - cieszą się.
Jest szansa, że gdzieś zachowało się zdjęcie grobowca. W tamtych czasach
fotografia stawała się coraz popularniejsza. - Może ktoś ma w rodzinnych
zbiorach takie archiwalne zdjęcie. Prosimy, by skontaktował się z naszą
fundacją - apeluje Nocuń.
Krypta zostanie dokładnie opisana i obfotografowana, a szczątki pochowane.
Potem trzeba będzie ją zasypać. Chyba że Sośnierzowi uda się namówić prezesa
klubu, by przesunął nieco murawę boiska. Wtedy LKS Paniówki będzie jedynym
klubem w Polsce mającym na swoim boisku rodzinny grobowiec dawnych
właścicieli ziemskich...