Dodaj do ulubionych

Jezyk polski na Górnym Slazku

09.03.05, 17:16
Do Slazka nie stosowalo sie calkiem postanowienie kongresu wiedenskiego z roku
1815. Panstwo pruskie zabralo Slazk nie polskiej Koronie, ale czeskiej, a
wlasciwie domowi Habsburskiemu. Poniewaz wieksza czesc kraju byla juz
zgermanizowana, zapomniano o dawnym zwiazku historycznym, o tem, ze czy Slazk,
czy Wielkopolska, to jedno pod wzgledem historycznym i narodowym. Kongres
wiedenski, zastrzegajac prawa dla jezyka polskiego i rozwoju cywilizacyjnego
polskiego narodu, mial tez na mysli tylko Wielkopolske i Prusy Zachodnie
(dawne Prusy Królewskie), ale nie Slazk. Na Slazku uczono jednakze w szkolach
jezyka polskiego.

Fryderyk II. wymagal wprawdzie od nauczycieli, zeby znali biegle jezyk
niemiecki, ale juz w roku 1765 zaznaczyl wyraznie, ze nauczyciele musza znac
takze jezyk polski, boby inaczej nie mogli szkoly nalezycie prowadzic; totez
elementarze w szkolach górnoslazkich byly zawsze az do czasów kulturkampfu
bismarkowskiego, dwojakie: polskie i niemieckie. Nie pochodzilo to bynajmniej
ztad zeby Fryderyk II mial byc przyjacielem Polaków, ale tak kazal prosty
rozsadek, jezeli sie chcialo naprawde miec oswieconych poddanych. Obowiazek
znajomosci obydwóch jezyków sprawial, ze otwieraly sie dla Polaków posady
nauczycielskie i nie mogli sie wdzierac miedzy polska ludnosc niemieccy
nauczyciele - germanizatorzy.

Z poczatku trudno bylo o takich, którzyby znali dobrze obydwa jezyki i mogli
ich uczyc. Polacy bowiem górnoslazcy nie potrzebowali dotychczas niemieckiego
jezyka do niczego; za czasów habsburskich spisywano dokumenty urzedowe po
miastach i miasteczkach polskich po lacinie, albo niby po czesku, z tej racyi,
ze to Slazk byl czastka czeskiej korony; ale w tej czeszczyznie nie duzo bylo
czeskiego, bo pod tym pozorem przemycano czesto jezyk polski.

Kto chcial wyuczyc sie na ksiedza, uczyl sie po lacinie, ale po niemiecku
takze nic, bo nie majac niemieckich parafian nie potrzebowal niemczyzny. Tylko
kupcy majacy handlowe stosunki z Wroclawiem polapali troche niemieckiej mowy;
ale i takich bylo nie wielu, bo Górny Slazk mial wówczas handlowe stosunki
bardziej z Krakowem, niz z Wroclawiem. Ciezko wiec bylo o nauczycieli
umiejacych po niemiecku; Gliwiccy obywatele prosili o pozwolenie, zeby sobie
mogli z Austryi takich sprowadzic. Ustawa wiec ta nie dala sie z poczatku
wykonac. Potem wyszedl jednak rozkaz, zeby powydalac wszystkich nie znajacych
niemczyzny; musieli sie wiec nauczyciele zabrac do tego jezyka.

Nauczyciele ówczesni posiadali bardzo malo nauki; sami ledwie co wiecej
umieli, niz czytac i pisac i ladajako troche katechizmu; rachowac nie kazdy
umial. Nie bylo bowiem z poczatku osobnych szkól dla kandydatów
nauczycielskich; nauczycielem bywal zwykle organista. Chodzil po chrzcinach,
weselach, pogrzebach, po kolendzie, a co mu czasu zbylo, poswiecal szkole;
biedaki to byly, ledwie mieli wziac co do ust i byli raczej slugami gminnymi,
niz urzednikami. Poszanowania tez dla nich nie bylo prawie zadnego.

Totez gdy taki czlowiek niewyksztalcony i zbiedzony nauczyl sie jako tako po
niemiecku, zdawalo mu sie, ze on juz niewiedziec jakim panem, bo sie potrafil
rozmówic z pruskim urzednikiem; popisywal sie wiec szeroko znajomoscia obcego
jezyka, jak papuga i w szkole udawal madrego na niemieckim elementarzu; dzieci
po niemiecku oczywiscie nie nauczyl (bo sam za malo umial), ale wzbudzal w
dzieciecych glówkach przekonanie, ze niemiecki jezyk jest czems wyzszem, jest
jakby jakims tytulem czy orderem pasujacym czlowieka na pana. Lud zas polski
przyjmujac to zapatrywanie, stawal sie mniej opornym na germanizacye; zaczelo
byc coraz wiecej takich, którzy wyuczywszy sie (n. p. w wojsku) po niemiecku,
mówili juz potem nawet we wlasnym domu po niemiecku i zaraze niemczyzny
dobrowolnie na Slazku szerzyli. Tak tedy niedowarzeni nauczyciele stali sie
pierwszym rozsadnikiem germanizacyi; gdyby to byli ludzie na prawde
intelligentni, nakaz, zeby umieli po niemiecku, bylby nic nie szkodzil, bo
czlowiek intelligentny i tak zazwyczaj zna kilka jezyków, ale dobrze wie,
jakie ma obowiazki wzgledem mowy ojczystej. Lecz ówczesni owi prostaczkowie
sami byli za malo oswieceni, zeby to zrozumiec.

Obserwuj wątek
    • sloneczko1 Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 10.03.05, 08:30
      znam to z domu,u nas rozmawiało się po śląsku i literackim niemieckim a jak
      poszliśmy do szkoły to też zaczęliśmy mówić językiem literackim polskim,czyli
      nie mieliśmy żadnych naleciałości gwarowych ani niemieckich ani polskich,pozdrawiam
      • Gość: -- Re: Jezyk polski na Górnym Slazku IP: *.protonet.pl 10.03.05, 12:31
        sloneczko1 napisała:

        > znam to z domu,u nas rozmawiało się po śląsku i literackim niemieckim a jak
        > poszliśmy do szkoły to też zaczęliśmy mówić językiem literackim polskim,czyli
        > nie mieliśmy żadnych naleciałości gwarowych ani niemieckich ani polskich,

        Skoro w domu rozmawiało się po ślasku, a później twierdzi, że nie miało się
        naleciałości gwarowych, to jak to zrozumieć?
        Pozdrawiam.
        • laband Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 10.03.05, 12:59
          zrozum to mozno tak ize dlo slonzokow slonski moge byc niy gwarom ino godkom
        • sloneczko1 Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 10.03.05, 20:49
          nie mamy żadnej naleciałości gwarowej ani polskiej ani niemieckiej,a śląski to
          dla nas nie jest żadną gwarą - gościu pozdrawiam Laband
          zgadzam się z Tobą,to nasz język ojczysty
          • laband Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 10.03.05, 21:02
            suoneczko mosz u mie fory niyograniczone!
            • sloneczko1 Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 10.03.05, 22:03
              Laband widza,ze tak samo godomy i myślymy,ciesza sie z tego powodu,jak kiedy
              pojada do niymiec to dej mi znać kaj miyszkosz,kupia ci torta od kobzika albo
              kołocza,zjymy to razym,chyba twoja baba nie bydzie miala nic przeciwko?
              • ballest Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 10.03.05, 22:13
                No ja tego nie wiym !!! muszam se jom spytac !
                • sloneczko1 Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 10.03.05, 22:17
                  Ballest jo ciebie tyz prziwieza jakiego kołocza od nos,i myśla,że twoja baba
                  niy bydzie mieć nic przeciwko,ale mozno lepiyj sie jom spytej?jak jest lepszom
                  kucharkom to może niy chcieć
                • sloneczko1 Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 10.03.05, 22:19
                  dobranoc,już je na mnie pora,byda zaś jutro jak znejda chwila
                  • laband Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 11.03.05, 06:24
                    no to czekom na tyn kouocz
    • eichendorff Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 10.03.05, 14:36
      Kto jest autorem tego tekstu?
      • ballest Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 10.03.05, 22:24
        No myslam, ze sloneczko juz spi!
        Sloneczko u nos moja mama kolocz piecze, a tyn je fantastyczny, ale Twojego
        tysz skosztowac mozemy, zeby Erice od labanda nie podpadlo, zaproszam ich do
        mnie jak Ty tyn kolocz przywiesiesz?? ;)
        • sloneczko1 Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 10.03.05, 22:29
          ja prziwieza wom kiedyś tyn kołocz i przypomnicie sie nasze strony i swoja
          mlodość,dobranoc wszystkim,napewno twoja mama piecze dobre kolocze,tyż bych
          chciala je sprobować
          • ballest Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 10.03.05, 22:31
            Dostaniesz a jak zechcesz, to Cie nauczy tysz piyc, zebys mogua Twoje cery
            nauczyc ( jesli jakes mosz)
            • sloneczko1 Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 10.03.05, 22:35
              na nauka nigdy niy je za poźno,jo je pojyntno dziołcha,a co do cery?czy wontpisz
              wy mnie?przeca jo przaja dzieciom to jakbych niy mogła je mieć?
            • sloneczko1 Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 10.03.05, 22:36
              jeszcze roz dobranoc wszystkim,spokojnyj nocy życza
          • laband Re: Jezyk polski na Górnym Slazku 11.03.05, 06:25
            sloneczko1 napisała:

            > ja prziwieza wom kiedyś tyn kołocz i przypomnicie sie nasze strony i swoja
            > mlodość,dobranoc wszystkim,napewno twoja mama piecze dobre kolocze,tyż bych
            > chciala je sprobować


            jo jeszcze mody!!!
    • laband bez komyntorza 20.03.05, 23:41
      Aleksandra Buczyńska, urodzona 25 stycznia 1908 roku w Dąbrowie Górniczej,
      utrwaliła się w pamięci mieszkańców jako ofiarny pedagog i organizatorka
      powojennego szkolnictwa. ...
      Chociaż pochodziła z Dąbrowy Górniczej, to pierwsze lata
      pracy spędziła w powiecie rybnickim, ucząc w miejscowościach Przegędza
      i Kamień. Musiała tam przełamywać przyzwyczajenia do posługiwania się dzieci
      gwarą, przekonywała i zachęcała do mówienia ojczystym - polskim językiem.
      • Gość: gostek Re: bez komyntorza IP: *.range81-154.btcentralplus.com 21.03.05, 04:02
        78 lat temu, 8 marca 1927 r., na ślubie organisty spod Ogrodzieńca jego
        zastępca, chociaż potrafił grać, nie potrafił się w kościele zachować.



        Organista spod Ogrodzieńca żenił się. Ponieważ drugiego mistrza organów w
        okolicy nie było, poproszono brata panny młodej o odegranie "Veni Creator".
        Brat, mimo że pijany, wywiązał się z obowiązku. Alkohol nie przeszkodził mu w
        grze, za to dosyć prędko zaczęła mu dokuczać potrzeba fizjologiczna. Nie mógł
        już z nią do końca ślubu wytrzymać. Schował się więc za organami, żeby tam się
        załatwić. Niestety, goście zauważyli jego nieprzyzwoite zachowanie i niedługo
        po ceremonii skierowali sprawę do sądu. Ten skazał delikwenta za nieprzystojny
        wybryk na karę 50 złotych.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka