stasiek17
06.06.05, 17:00
Wstyd komendanta
Poniedziałek, 6 czerwca 2005r.
Opinie jakie wczoraj usłyszeliśmy od strażników o ich szefie Andrzeju Nowaku,
komendancie gliwickiej Straży Miejskiej nie nadają się do zacytowania. Nie
wiadomo, czy prezydent Zygmunt Frankiewicz, znowu nie wybroni
skompromitowanego komendanta. Tymczasem komendant nie odbiera telefonów nawet
od swoich przełożonych.
Andrzej Nowak wróci do cywila?
W piątek na terenie Centrum Ratownictwa Leszek Gajdziński, powiatowy inspektor
budowlany przyłapał pracowników na próbie wywiezienia ciężarówką granitowej
kostki. Twierdzili, że robili to na polecenie Andrzeja Nowaka. Inspektor
powiadomił policję. Komendant tłumaczył, że to odpady i że ma pozwolenie
Henryka Małysza, szefa Przedsiębiorstwa Remontów Ulic i Mostów, które
prowadziło remont w Centrum. Szef tej firmy zaprzeczył jakoby wydawał zgodę na
wywiezienie lub nawet zakup kostki. Nieoficjalnie wiadomo, że na działkę
komendanta już wcześniej trafiła wywrotka trefnej kostki. Prawdopodobnie
dzisiaj do gliwickiej policji wpłynie oficjalne zawiadomienie o przestępstwie.
W Straży Miejskiej zapanowała euforia. Większość podwładnych Nowaka, ma
nadzieję, że po tym wyskoku komendant odejdzie ze służby. Nowak znany był z
grubiaństwa. Nikt nie odważył się poskarżyć. Po publikacji DZ, po mieście
zaczęły krążyć zakłady, czy i tym razem prezydent go uratuje. Zastanawiano
się, co jeszcze musi zrobić szef Straży, by stracił posadę.
Andrzej Nowak nie pojawił się w sobotę w pracy, ani na zawodach swojej Grupy
Kolarskiej „Gliwice”. Nie mogą się z nim skontaktować nawet jego przełożeni z
gliwickiego magistratu.
Prezydent nie podjął jeszcze żadnej decyzji. Dzisiaj będziemy sprawdzać, co
stało się w piątek . Niestety, nadal nie możemy się skontaktować z komendantem
Nowakiem. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni tym, co piszą media – mówi Marek
Jarzębowski, rzecznik UM w Gliwicach.
Już w sobotę DZ pisał o tym, jak kontrowersyjną postacią jest Andrzej Nowak.
Przed laty pracował w gliwickiej policji. Był szefem Komisariatu III, a
następnie oficerem dyżurnym KMP. Odszedł ze służby bo, skazano go na 8
miesięcy więzienia w zawieszeniu za lżenie i pobicie strażnika miejskiego na
zamku Książ. Kiedy w 2000 r. został komendantem Straży Miejskiej, prezydent
Frankiewicz stwierdził, że o wszystkim wie, ale mu to nie przeszkadza. Choć
przepisy wyraźnie mówią, że strażnikiem nie może zostać osoba karana sądownie,
zdaniem gliwickiego magistratu odnosi się to tylko do szeregowych
funkcjonariuszy, a nie do komendanta.
Frankiewicz bronił Nowaka także wtedy, gdy jego dwaj podwładni w 2003 roku
dotkliwie pobili Pawła Sypnia, mieszkańca Gliwic. Prezydent zapewniał wtedy,
że Nowak jest najlepszym komendantem, jakiego do tej pory miało miasto.
Kampania na plakatach
Już miesiąc temu Gliwice zostały oplakatowane reklamą Grupy Kolarskiej.
Założył ją przed laty komendant Andrzej Nowak (jeszcze jako policjant). Kiedy
jako były kolarz przestał startować w zawodach, postanowił swoją rowerową
pasją zarazić młodzież. Tak też się stało. W klubie działającym przy jednej ze
szkół zrzeszonych jest kilkudziesięciu zapaleńców. Młodzież aktywnie trenuje i
startuje w wielu zawodach. Ma na koncie sporo sukcesów. Ich zapał został
jednak ostatnio wykorzystany przez Nowaka.
Planował on start w najbliższych wyborach do parlamentu z listy Platformy
Obywatelskiej. Te plakaty to zakamuflowany początek kampanii. Już w piątek
dziwnym trafem większość z nich zniknęła.
gliwice.naszemiasto.pl/wydarzenia/484096.html