Dodaj do ulubionych

oryginały

22.06.05, 23:32
Oryginały - mówili o nich jedni. Ekscentrycy - wyrażali się ci delikatniejsi.
Głupki - mówiła o nich większość. Na moim osiedlu było ich kilku. Najbardziej
zauważalny był mały człowieczek nieokreślonego wieku, nazywany
Krzysio-śpiewak. Czy ktoś go tak nazwał, czy sam sobie dodał takie przezwisko
do imienia? Nie wiadomo. Wiadomo było na pewno że lubił śpiewać. W zasadzie
trudno to było nazywać śpiewem - ot takie nieokreślone zawodzenie, które
czasem, gdy "śpiewak" zdobył pieniądze na butelkę najtańszego wina,
przechodziło w bardziej rozpoznawalne tony. Bo Krzysio pił. A gdy nie pił i
nie śpiewał to zbierał makulaturę. Papiery, kartony, gazety ciągnął małym
wózkiem - nigdy nie było tego zbyt dużo, ale na tę butelkę wina dziennie
zawsze miał.

Z naszej szkoły znaliśmy go wszyscy. Nikt się go nie bał, bo i biedak nie był
groźny. W zasadzie można powiedzieć, że lubilismy go - a on lubił nas. Czasami
ustawiał najmłodsze dzieci w grupkę i kazał im śpiewać - robiły to chętnie,
ciesząc się, że uczestniczą w czymś co zwraca powszechną uwagę - a sam
zabierał się za dyrygowanie. Dyrygował z całym sercem, wymachując rękami w
rytm melodii - cała zabawa nie trwała nigdy długo, za chwile grupka
rozsypywała się jak stado wróbli, pierzchając wśród śmiechów na wszystkie strony.

Pewnego dnia nie pojawił się przed naszą szkołą. Nie pojawił się również
następnego dnia i następnego i następnego...

Wiadomości tego rodzaju zawsze rozchodziły się najszyybciej "pocztą
pantoflową". Ktoś usłyszał, jak dorośli mówili, że nasz osiedlowy nieszczęsny
oryginał umarł. Znaleziono go w swoim "mieszkaniu" - komórce przy ruderach w
starej częsci osiedla. Komórka usłana była stertami papierzysk, których nie
zdecydował się oddać do skupu makulatury.
Gdzie nie spojrzeć, wzrok natrafiał na zeszyty nutowe i stare podarte partytury.
Obserwuj wątek
    • liza1000 Re: oryginały 23.06.05, 13:20
      Pieknie to pani Ritta pisze . Ja tesz miala w dziecinstwe taka przygode ze taka
      jedna biedna pani sie tak krencila po podworku ale ona bardzo duzo pila wino
      chyba z smutku . Bo nie miala domu . Ale sie skonczylo dobrze bo szybko umarla .
      I dla niej tak lepij na pewno bylo . A inni to sie z niej smiali nie wiem czamu
      . Ale u jej gdzie spala nie bylo nutow ani takich . No nic o tym nie slyszala .
    • rico-chorzow Re: oryginały 23.06.05, 14:08
      Tutaj jeden post brakuje.
      • Gość: laband Re: oryginały IP: *.dip.t-dialin.net 23.06.05, 16:59
        :)
        • rita100 Re: oryginały 23.06.05, 21:38
          Coś zgineło ?
          Nie dziwię sie, też nie widzę kilka wątków
          cdn
          • rita100 Re: oryginały 23.06.05, 21:42
            Piękny opis orginału, nie powiem. Takie orginały bywają wszędzie, również i w
            literaturze czy w fimach są bohaterami. Film "Edi", czy wspaniały orginał jakim
            był wojak Szwejk, choć nie zbierał makulatury.
            Są to ludzie honoru i wbrew opimi, nie pijacy, a jak już pijący to w swoich
            apartamentach, potocznie nazwanymi melinami.
            Przypomniał mi się pewien wiersz:

            "Ulicą szedł wariat. Przed sobą taszczył wózek.
            Prwawie poskakiwał ze szczęścia.
            Obok przejeżdzał autobus
            Pełen smutnych ludzi.
            Popatrzyli- pomyśleli .....
            - BIEDNY CZŁOWIEK"

            a ja myślę, że ci ludzie zbierający makulaturę to ludzie szczęśliwi. Oni zawsze
            są zadowoleni i z poczuciem humoru. Poza tym mają swoją klasę i swój kodeks
            postępowanie. Są również bardzo pokorni. Zdają sobie sprawę z tego co robią i
            nie wstydzą sie swojej pracy.
            Lubię ich, jak ich czasmi nie widze na drodze to zastanawaim sie co sie stało.
            Codziennie jedzie sobie taki z wózkiem z kartonami zawsze zdowolony, czasmi
            sobie podśpiewując. Nigdy nikomu nic nie zazdrości, pogodzony z losem
            najczęsciej zagaduje coś miłego. Widzi świat swoimi oczmi. Na swojej ulicy też
            mam makulaturarza, jest to wspaniały czlowiek, pewnie też gdzieś, kiedyś umrze
            i ślad po nim zaniknie - tak jak przychodzimy , musimy też kiedyś odejść.
            Zbieraczem makulatury każdy może zostać, począwszy od profesorów ,lekarzy ,
            adwokatów itd - zawód ciągle otwarty , jak w swojej książce "Złoty Pelikan"
            Chwin opisuje dokładnie dzieje i perypetie pewnego profesora.

            Wydaje mi się, że wyznają zasadę Tołstoja
            "Temu, kto cię uderzy w prawy policzek, nadstaw lewy,
            a temu, kto ci zabierze kaftan, oddaj i koszulę"
            Takie są własnie orginały.
            Ritta , temat , który poruszyłas jest też bardzo orginalny - dzieki, masz
            orginalny talent.
            serwus



            • Gość: gostek Re: oryginały IP: *.range81-154.btcentralplus.com 23.06.05, 22:13
              Tolstoj,no tak hmm...napisal @Szable i Labedzie@,ale widzisz pojechal za
              Stalina,wizytowac obozy przesiedlencow(koncentacyjno-pokazowe)i nie stalo mu
              tego czegos, aby cos o tym napisac.Nie dbam duzo o Tolstoja(Ballestrem sie
              widuje z jego rodzina).
              • Gość: neostrada do gostka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 22:17
                Nie TEN Tołstoj!!!! Idź doczytać sobie i zgłoś się na termin poprawkowy.
                • Gość: neostrada Re: do gostka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 22:24
                  gostek to najlepszy orginał, wiedział gdzie sie wlaczyc .
                  • Gość: neostrada Re: do gostka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 22:26
                    orYginał, jesli już.
                • Gość: gostek Re: do gostka IP: *.range81-154.btcentralplus.com 24.06.05, 03:58
                  Ten Tolstoj,ten.
        • rico-chorzow Re: oryginały 23.06.05, 22:45
          Nie wiem,kto tu jest - Macky Majcher -,jednak jeden post brakuje,gdzie on jest
          Macky Majcher?,Pan dobrze wie do kogo się zwracam,Moderatorze.
          • rita100 Re: oryginały 23.06.05, 22:51
            pożeglował - zycie to zeglowanie :)
            • Gość: gostek Re: oryginały IP: *.range81-154.btcentralplus.com 24.06.05, 04:20
              Masz jakis problem,laseczko?
              • rita100 Re: oryginały 24.06.05, 22:33
                _***
                __**_**
                _**___**
                _**___**_________****
                _**___**_______**___****
                _**__**_______*___**___**
                __**__*______*__**__***__**
                ___**__*____*__**_____**__*
                ____**_**__**_**________**
                ____**___**__**
                ___*___________*
                __*_____________*
                _*____0_____0____*
                _*___/___@___\___*
                _*___\__/*\__/___*
                ___*____W_____*
                _____**_____**
                _______*****
                *´¨)
                ¸.•´¸.•*´¨) ¸.•*¨)
                (¸.•´ (¸.•` * Gostek, tak, mam problem , stawiam sobie słynne pytanie:
                być albo nie być ?
                Wiesz, że jestem po stronie Labanda i Ballesta. Śledzisz zapewne forum, czy to
                jest moment własciwy , by się pożegnać ? Ty jako osoba własciwa możesz ten
                problem rozwiązać.
                • ballest Re: oryginały 24.06.05, 23:16
                  Rita, wlasnie teraz powinnas zostac, jak gramy na jedna bramke z naszymi
                  pioneczkami!
                  • rita100 Re: oryginały 28.06.05, 21:16
                    *´¨)
                    ¸.•´¸.•*´¨) ¸.•*¨)
                    (¸.•´ (¸.•`
                    "Pewnego człowieka aż swędziały ręce, by proboszczowi, który przy okazji
                    jakiejś róznicy zadań, dobitnie dać do zrozumienia, co o nim myśli. Okazja się
                    zdarzyła , bo ich drogi się skrzyżowały.
                    - Chciałem cię zapytać - rzekł księdzu męższczyzna - czy sam wierzysz w to co
                    mowiłeś, wczoraj na kazaniu o nastawieniu drugiego policzka, gdy ktoś cię
                    uderzy ?
                    - Ależ oczywiście ! Nic na to nie poradzę, czarno na białym stoi w Ewangelii !

                    Człowiek podniósł rękę i trzasną księdza w twarz najpierw z jednej , potem z
                    drugiej strony. Proboszcz otrząsnąl się zaskoczony.
                    - No to zobaczymy ! - rzekł po chwili.
                    - Wiesz bowiem, że także stoi napisane: "I taką miarą, jak wy mierzycie, wam
                    odmierzą. "
                    I z zaskoczenia wymierzył męższczyźnie dwa takie same silne policzki w
                    uśmiechniętą złośliwie twarz.
                    - Matko Boska, co tu się wyrabia ! - zawołała jakaś staruszka. - Nasz proboszcz
                    się bije !
                    - Ależ nie, droga pani - zaprzeczył Ballest - Oni się nie biją, oni wyjaśniają
                    sobie Ewangelię. ;)))))))
                    • laband Re: oryginały 28.06.05, 21:21
                      hm, dore ize to niy prziszuo na "oko za oko" -

                      - fajnys fragmynt daua i jakos mi sie zdo ize to dopiyro poczontek ....
                      • rita100 Re: oryginały 28.06.05, 21:25
                        poczekaj Laband - to przeczytaj, z tego to chichałam :)

                        "Wczesnym rankiem pszczelarz z wioski pod Gliwicami wyryszył wraz ze swym
                        wiernym psem, by wybrać miód z barci. Wybrany miód wsadził szybko do skórzanego
                        worka, zarzucił sobie na plecy i ruszył w kierunku Gliwic.
                        Po wielogodzinnym marszu pszczelarz i jego pies dotarli do sklepu handlarza .
                        Kupiec nie chciał ustalić ceny , poki nie spróbował słodkiego towaru.
                        Pszczelarz otworzył worek, handlarz z rozkoszą zgłębił gruby paluch w
                        złocistym, pachnącym miodzie, po czym oblizał go, mlaskając ze smakiem; żółte
                        miodowe perły skapneły z jego gęstej brody na podłogę.
                        Podczas gdy kupiec z zadowoleniem obcierał brodę i namyślał się nad ceną,
                        krople miodu zwabiły wielki rój much.
                        Owadami zainteresował się ptak; spadł na muchy jak grom z jasnego nieba,
                        gwałtownie budząc kota, który spał w kącie. Kot rzucił się na ptaka.
                        Wściekły atak kota nie uszedł uwagi myśliwskiego psa pszczelarza; pies skoczył
                        na kota i zagryzł go na miejscu.
                        Gdy kupiec zobaczył, że jego ukochany kot leży martwy, złapał kij i zatłuk psa
                        na śmierć.
                        Pszczelarz , zaślepiony gniewem, zamordował kupca i uciekł do swojej wioski.
                        Gdy sąsiedzi handlarza zorientowali się, co zaszło gromadą ruszyli sladem
                        zabójcy. Pobratymcy pszczelarza zdążyli przygotować się na zmasowany atak i
                        wkrotce obie grupy, uzbrojone w noże, kosy i siekiery, starły się w krwawej
                        walce. Bóg jeden wie, ilu w niej poległo...;)"
                        A tylko pszczelarz chciał sprzedać miód......
                        • laband Re: oryginały 29.06.05, 07:14
                          z czego to jest - chyba tego niyznom?
                          • rita100 Re: oryginały 29.06.05, 20:56
                            To z takiej książeczki - Uśmiech dla duszy - Norberta Lechleilnera
                            Następna sprawa życiowej wagi :)
                            Ballest wiózł swoją tratwą wielce drobiazgowego Braida. Morze było bardzo
                            wzburzone, wiał potęzny wiatr i podniosły sie potęzne fale.
                            - Może powinniśmy zawrócić na drugi brzeg, albo? - zasugerował Ballest.
                            - ZAWRÓCIĆ NA DRUGI BRZEG ?! - żachnął sie Braid - Nigdy nie uczyłeś się
                            gramatyki ?
                            - Nie . Nie miałem okazji.
                            - To zmarnowałeś pół życia !
                            Ballest zaciął zęby i wiosłował dalej. W czasie burzy zawołał:
                            - Nigdy się nie uczyłeś pływać ?
                            - Nie ! - Odpowiedział Braid
                            - No, to zmarnowałeś całe życie! Właśnie toniemy !
                            • laband Re: oryginały 29.06.05, 21:02
                              :)))

                              ps

                              na wakacje mom juz lektura "Zycier Pi" - narazie wiym ino tela ize na szalupie
                              je tygrys, zebra, hiyna i mody karlus"

                              ciekawe co z tego bydzie ....

                              :))
                              • rita100 Re: oryginały 29.06.05, 21:04
                                hehe - a ja chcę na wakacje odpoczac od książek ;)
                                Nie czytałam tej pozycji
                                • laband Re: oryginały 29.06.05, 21:07
                                  polecioua mi jom jedna Gliwiczanka, a tera czyto jom moja lepszo pouowa, potym
                                  juzas jedna znajomo z kole Opola, no a potym jo :)

                                  podobno richtik fajno - ale powia wiyncyj po wakacjach
                                  • rita100 Re: oryginały 29.06.05, 21:10
                                    chyba, że ja Cię wyprzedzę ;))))
                                    Ta malutka ksiazeczka to taki przerywnik dla ducha i faktycznie zabawa
                                    • laband Re: oryginały 29.06.05, 21:13
                                      juz je na mojyj liscie rzeczy wartych :))
                                      • rita100 Re: oryginały 29.06.05, 21:27
                                        ale kupuj ksiązki w księgarniach taniej ksiazki - o połowe są tańsze niż w
                                        zwykłych księgarniach
                                        • laband Re: oryginały 30.06.05, 06:16
                                          Dziynkuja za typ :)
                                          • rita100 Re: oryginały 30.06.05, 19:58
                                            Zdaję sobie sprawę , że będziesz chciał sobie kupić ksiażki w Polsce - bo
                                            jednak tam Wam ich brakuje :)
                                            Ale nie przesadzaj, u nas są one bardzo drogie - dlatego warto wiedzieć gdzie
                                            je kupować. Zazwyczaj mieszkańcy wiedzą o takich miejscach.
                                            • rita100 Re: oryginały 30.06.05, 20:06
                                              Coś dla usmiechu :)

                                              Przyjaciele maszerują w pyle drogi, idą , idą i coraz bardziej są spragnieni.
                                              Postanowili więc wstąpić do gospody i napić się herbaty, ale okazało się, ze
                                              stać ich tylko na jedną szklankę herbaty.
                                              - Wypij pierwszy swoją połowę - powiedział pierwszy - Ja mam jeszcze trochę
                                              cukru, to wsypię, jak będzie moja kolej.
                                              - Wrzuć cukier teraz, obydwoje skorzystamy !
                                              - Nie , na całą szklankę nie wystarczy.
                                              Drugi poszedł więc do kuchni i wrócił niosąc szczyptę soli.
                                              - Posoliłem moją połowę herbaty - oznajmił - Ale nie martw się, i dla ciebie
                                              starczy! ;)))))))


                                              • laband Re: oryginały 30.06.05, 20:24
                                                :))
                                                • rita100 Re: oryginały 04.07.05, 22:15
                                                  Uczniowie pytają mistrza Labanda, jakim cudem mimo licznych obowiązków zawsze
                                                  potrafi być tak spokojny, pogodny i opanowany. Laband usmiechnął sie przyjaźnie
                                                  i rzekł:

                                                  Kiedy stoję, to stoję
                                                  Kiedy idę , to idę
                                                  Kiedy siedze , to siedzę,
                                                  Kiedy piję , to piję
                                                  Kiedy jem , to jem,
                                                  Kiedy mówię , to mowię.

                                                  Uczniowie przerwali mu, myśląc, że nie traktuje ich poważnie.
                                                  - Ależ my także robimy to wszystko. Nam chodzi o co innego, co nam może pomóc.

                                                  Ale mistrz Laband powtórzył tylko:
                                                  Kiedy stoję, to stoję
                                                  Kiedy idę , to idę
                                                  Kiedy siedze , to siedzę,
                                                  Kiedy piję , to piję
                                                  Kiedy jem , to jem,
                                                  Kiedy mówię , to mowię.
                                                  - Robimy to samo ! - przerwali mu uczniowie po raz drugi.
                                                  - Właśnie , że nie - zaprzeczył Laband.
                                                  Bo gdy siedzicie, to już stoicie,
                                                  Kiedy stoicie, to już biegniecie,
                                                  Kiedy biegniecie, to już na mecie.

                                                  Z wyrazami szacunku dla Mistrza Labanda :)

                                                  • rita100 Re: oryginały 04.07.05, 22:41
                                                    Słoneczko stało wysoko na niebie i prażyło niemiłosiernie. W dole na ziemi
                                                    umęczony, spragniony Braid wspinał się na zbocze góry. Ciężko powłóczył nogami,
                                                    aż w końcu potknął się i upadł na kolana; wyczerpany nie stanął na nogi, ale
                                                    złożył ręce i począł błagać:
                                                    - Dobry Boże, okaż mi swą łaskę i ześlij mi konia ! Jeżeli sądzisz , że jestem
                                                    wiekim grzesznikiem i nie zasługuję na porządnego wierzchowca, ześlij choćby
                                                    małego; malutki konik wystarczy !

                                                    Braid z wysiłkiem wstał i mozolnie piął się pod górę. Nagle zobaczył
                                                    uzbrojonego po zęby rycerza Ballesta na pięknym rumaku. Ów rycerz Ballest
                                                    prowadził na sznurze żrebaka, ktory nienadążał za Panem.
                                                    - Hej, proznioku ! - zagrzmiał Ballest - Spełnij dobry uczynek, weź mojego
                                                    biednego źrebaka na plecy i zanieś na górę . Ballest nie miał żadnego respektu
                                                    dla Braida; wiedział , ze jesli nie usłucha szorskiego rozkazu, źle z nim
                                                    będzie, baty będą - taka jest prawda !
                                                    Z westchnieniem schylił sie więc Braid , chwycił za przednie i tylne kopytka
                                                    oraz boczne i ze stęknięciem uniósł zwierze, po czym zataczając sie ruszył za
                                                    Ballestem.
                                                    - Och, mój Boże ! - jęczał po drodze -Braid - Nie sądziłem , że tak szybko
                                                    spełnisz moją prośbę... Ale musiałem w chwili osłabienia wysłowić się
                                                    nieprecyzyjnie, albo ? -mnie źle zrozumiałeś.....A może chciałeś coś przez to
                                                    powiedzieć ? (pewnie tak)


                                                    Co by sie na przykład stało, gdybym o nic nie prosił, a zamiast tego złożył Ci
                                                    dzieki za to, ze cały i zdrowy dotarłem tak wysoko ? ... ;))))))
                                                  • sloneczko1 Re: do Rity 04.07.05, 22:48
                                                    oj Rito--nie zaczepiaj tych panów,bo jutro Ci sie oberwie od nich--lepiej napisz
                                                    coś o mnie--pozdrawiam
                                                  • rita100 Re: do Rity 04.07.05, 22:58
                                                    oj , nie bój się, to tylko taka forma odwetu - przyznasz , ze miła ;)
                                                    Dla Ciebie musi być cos delikatnego, może jutro :)
                                                  • sloneczko1 Re: do Rity 04.07.05, 23:07
                                                    dziękuję już dziś
                                                  • rita100 Re: orginaly 04.07.05, 23:09
                                                    do jutra - wieczorami mam dużo pracy, dzień dłuży wiec i czas krótszy :)
                                                  • Gość: Podolski ! Re: orginaly IP: *.netz / 213.252.155.* 06.07.05, 19:41
                                                    ;)))))
                                                  • rita100 Re: orginaly 06.07.05, 20:50
                                                    Kto dając, oczekuje w zamian odpłaty lub uznania, jest raczej handlarzem niż
                                                    ofiarodawcą z miłości. Prawdziwie daje tylko ten, kto daje bezinteresownie.
                                                    Posłuchaj tego - Oto w dzień sądu Wszechmogący waży złe i dobre uczynki. Naraz
                                                    waga sprawiedliwości pokazuje, że w życiu Rity tyle samo było złych co dobrych
                                                    uczynków, i szala nie przechyliła sie na żadną stronę zbawienia, ani na stronę
                                                    potępienia. I rzecze dobry Bóg:
                                                    - Idź na forum i spytaj, czy ktoś nie ofiarowałby ci jednego spośród swoich
                                                    dobrych uczynków, by szala mogła sie przechylić na twoją korzyść i bym mógł
                                                    wpuścić cię do raju !
                                                    Chodzi więc po tym forum Rita, a każdy uznaje, że nic nie słyszy i po prostu
                                                    się odwraca, albo odpowiada, że nie może sobie pozwolić na wyzbycie choć
                                                    najmniejszego dobrego uczynku. Widzi, jak bardzo wszyscy są nieużyci i powoli
                                                    ogarnia ją rozpacz : nagle....
                                                    - Czego ci potrzeba Rita ? - pyta Słoneczko
                                                    - Jednego, jedynego dobrego uczynkum, choćby maleńkiego ! Niejeden z tutaj
                                                    obecnych zebrał ich na pewno całe mnóstwo, ale teraz w decydującej chwili, nikt
                                                    nie jest sklonny dać nawet najmniejszego, z obawy , że mu potem zabraknie.
                                                    - Ależ nie smuć się dłużej, Rita ! Masz całą szalę dobrych uczynków , ja zaś
                                                    tylko jeden. Ten jeden i tak nie przeważy cięzaru moich złych postępków, więc
                                                    weź go sobie bez skrępowania; daję ci go !

                                                    Wdzieczna i uspokojona kobieta wraca do wagi. Opowiedziała Wszechmogącemu co
                                                    zaszło chwaląc grzesznicę ;))).
                                                    Wszechmogący zwrócił sie do Słoneczka , ktora z lekkim sercem umiała się wyzbyć
                                                    jedynego dobrego uczynku.
                                                    - Uwolniłaś od piekła tamtą kobietę - mówi - a więc ja uwalniam ciebie. ;))))
                                                  • sloneczko1 Re: do Rity 06.07.05, 21:13
                                                    tak,dałabym te dobre uczynki każdemu kto by potrzebował,nie licząc na
                                                    nic------------napisz jeszcze coś -------proszę
                                                  • rita100 Re: orginaly 06.07.05, 21:22
                                                    dobrze, to są madre sentencje :)

                                                    Słoneczko postanowiło wyhodować wspaniały trawnik.
                                                    Przygotowało glebę, nasiona, nie zapomniało o nawozie i regularnym podlewaniu.
                                                    Trawnik rósł wyśmienicie.
                                                    Lecz pewnego dnia pojawił się mlecz. Słoneczko wyrwało go czym prędzej ; nie
                                                    taki kwiat chciało widzieć w swojej trawie. Ale następnego dnia pojawiły się
                                                    cztery kolejne mlecze, a wkrótce były ich całe tuziny, jakby uparte roślinki
                                                    tylko czekały, by zaatakować wypielęgnowany trawnik, który juz ledwo było spod
                                                    nich widać.
                                                    Słoneczko był zrozpaczone, nie pomagało nic , żadne chemikalia i alieansy wręcz
                                                    przeciwnie, mlecze kwitły jak najęte. Wszytkich się radziło - na prózno!
                                                    Tylko jeden Ballest znalazła wyjście z sytuacji, jakiego jeszcze nikt nie
                                                    zaproponował:
                                                    - Po prostu pokochajmy te mlecze.... ;)))))
                                                  • sloneczko1 Re: orginaly 06.07.05, 21:43
                                                    a mlecze to takie małe wiosenne słoneczka,i u mnie ich zawsze pełno------zaraz
                                                    weselej mi sie robi jak je widzę
                                                  • rita100 Re: orginaly 06.07.05, 21:58
                                                    a ja wszystkie wykopuję i ani jednego nie mam - udaje mi się trawniczek ładny
                                                    wyhodować :)
                                                  • rita100 Re: orginaly 07.07.05, 21:55
                                                    Przyszedł Braid do Ballesta, skarżąc się, że tak w polityce, jak i w zwykłym
                                                    życiu ludzie są nieszczerzy.
                                                    - Prawd jest wiele - odrzekł Ballest dodając, że prawda to ludzki wynalazek.
                                                    - Coś albo jest prawdziwe, albo nie jest ! Jestem zdecydowany zmusić ludzi do
                                                    mówienia prawdy - odrzekł Braid.
                                                    Nazajutrz, Braid przed bramą miasta Glajwic, kazał postawić szubienice. Każdy
                                                    kto zechce przejść przez bramę, najpierw będzie musiał szczerze odpowiedzieć na
                                                    pytanie. Ballest tylko na to czekał i poszedł pierwszy.
                                                    - Dokąd podążasz ? - zapytał Braid - Mów prawdę, bo inaczej zostaniesz
                                                    niezłocznie powieszony !
                                                    - A więc dobrze. Idę dać się powiesić na szubienicę - odpowiada Ballest
                                                    - Jak to możliwe ? Nie wierzę ci ! - odpowiada zaskoczony Braid.
                                                    - Skoro uważasz, że kłamię, każ mnie powiesić !
                                                    - Gdybym to zrobił, oznaczałoby to, że powiedziałeś prawdę !!!!
                                                    - Owszem - potwierdził Ballest. - Twoją prawdę.

                                                  • rita100 Re: orginaly 08.07.05, 22:20
                                                    Pewien zarozumiały męższczyzna uważał, że kobiety powinny za nim szaleć. Ciągle
                                                    musiał utwierdzać sie w przekonaniu, a nadto był tak prózny i obcesowy, że
                                                    wobec kobiet zachowywał się bardzo butnie.
                                                    Pewnego razu wpadla mu w oko wyjątkowo atrakcyjna kobiecina. Zagadnął ją, lecz
                                                    ona nawet nie raczyła na niego spojrzeć; odwróciła się i poszła w swoją stronę.
                                                    Męższczyzna uznał , że to koketeria i podążył jej śladem. Kobieta od czasu do
                                                    czasu zerkała przez ramię i w pewnej chwili skręciła w boczną uliczkę wchodząc
                                                    do pracowni malarza.
                                                    - Zgodnie z obietnicą - powiedziała tylko malarzowi i znikneła za drzwiami.
                                                    Męższczyzna począł domagać sie wyjaśnień.
                                                    - Przed paroma godzinami ta kobieta zamówiła u mnie obraz diabła - oświadczył
                                                    malarz.
                                                    - Powiedziałem, że to niełatwe zadanie, bo nigdy żadnego diabła na oczy nie
                                                    widziałem, więc obiecała, że mi go pokaże. Dotrzymała słowa !!! ;))))
                                                  • rita100 Re: orginaly 09.07.05, 22:39
                                                    Dziś mały uśmiech dla duszy :)
                                                    Pewien król miał wspaniały zamek i prześlicznego psa myśliwskiego. Razu pewnego
                                                    pies wszedł do Sali Zwierciadlanej, której wszystkie ściany zawieszone były
                                                    lustrami. Jakże się wystraszyło biedne psisko, gdy zobaczyło, że otacza go
                                                    setka innych psów myśliwskich !
                                                    Ze złosci wyszczerzył kły - i zobaczył setkę pysków z wyszczerzonymi kłami.
                                                    Warcząc w dzikim podnieceniu, począł biegać wokół ścian, a wszystkie psy
                                                    rzuciły sie za nim w pościg. Gnał tak bez ustanku, zaślepiony wściekłoscia, aż
                                                    padł martwy z wycieńczenia.

                                                    Gdyby choć raz zamerdał przyjaźnie ogonem !
                                                  • ballest Re: orginaly !!!! 10.07.05, 03:54
                                                    "Pewien rycerz miał wyruszyć z Karolem Wielkim na wojnę z Maurami. Prosił tedy
                                                    swojego krewnego, aby, gdyby on zginął w walce, sprzedał jego konia i uzyskaną
                                                    zapłatę rozdał między ubogich. Rycerz ów poległ, ale krewnemu tak bardzo
                                                    podobał się jego koń, że go dla siebie zatrzymał. Wkrótce potem ukazał mu się
                                                    zmarły jaśniejący jak słońce i rzekł: Dobry krewniaku, oto przez 8 dni
                                                    cierpiałem męki czyśćcowe, a to ty sprawiłeś, ponieważ nie dałeś ubogim
                                                    pieniędzy uzyskanych za konia, jak ci to powiedziałem! Ale nie ujdzie ci to
                                                    bezkarnie! Dziś jeszcze diabły poniosą duszę twoją do piekła, a ja oczyszczony
                                                    pójdę do królestwa Bożego. I oto nagle dał się słyszeć w powietrzu ryk jakby
                                                    lwów, niedźwiedzi i wilków, a człowiek ów zniknął z powierzchni ziemi."
                                                  • sloneczko1 Re: bajeczka z ziarenkiem prawdy 10.07.05, 14:12
                                                    Bojka ło „Miłości” i „Szalyństwie”



                                                    Powiadajom , że jednego raza spotkały sie na Ziymi wszyjskie uczucia i cechy
                                                    kere som nom – ludziskom, przipisane.



                                                    Kej „Znudzynie” ziywnyło trzeci roz, „Szalyństwo” jak zawdy dzikie, wrzasknyło !

                                                    - Szukejmy sie !

                                                    „Intryga” - zdziwiono yno łocami przewróciła.

                                                    „Ciekawość”- jako, że sama miała we swoji naturze, zapytała.

                                                    - A co to za graczka ?

                                                    „Szalyństwo” łodpedziało.

                                                    - Zakryja se ślypia i byda pomaluśku liczyć do miliona. Wtyczos wy wszyjskie
                                                    dobrze sie skukocie, a kej dońda do miliona, naczna Wos szukać.

                                                    Znojść musza wszyjskich podug raji. Jednako tyn, kery bydzie piyrszy znoleziony,
                                                    bydzie szukał drugom turom.

                                                    Podszpontowany „Entuzjazm” naczon tańcować ze „Euforiom”.

                                                    Ucieszono „Radość” podskakiwała tak wysoko, że na som widok „Wontpliwość” i
                                                    „Apatio” przekonały sie do tyj graczki.

                                                    Jednako dało sie tyż wyczuć, że njy wszyjscy na krycie mieli chyntka.

                                                    „Prowda” wolała sie njy chować, bo i tak zawdy wyłaziła na wjyrch.

                                                    „Duma” łodpedziała, że ta graczka je gupio. Nale tak richticznie bolało jom to,
                                                    iże pomyślunek wyszoł łod kogoś inkszygo.

                                                    „Tchórzostwo” skuli swoji natury, niy chciało ryzykować .

                                                    - Roz , dwa , trzi - napoczło liczyć Szalyństwo.

                                                    Nojgibsij schowało sie „ Lynistwo ”, bo lygło za nojbliższym krzokiym.

                                                    „Wiara” pofurgła do nieba, zasik „Zazdrość” skukała sie we ciynju „Tryjumfu”,
                                                    kery wyspinoł sie na som wiyrch stromu.

                                                    „Wspaniałomyślność” dugo njy mogła znojś dlo siebie miejsca, skuli tego, iże
                                                    wszyjskie kryjowki wydowały sie ji w som roz dlo kamratow.

                                                    Klarowny stowik, naisto boł nojlepszym placym dlo „Piykności”, dziupla we pnioku
                                                    - w som roz dlo „Niyśmiałości”, krzidła szmaterloka zmyślnym dlo „Zmysłowości”,
                                                    powiyw wiatru stoł sie nojlepszy dlo „Wolności”.

                                                    Po dugim medikowaniu i „Wspaniałomyślność” znodła swoj plac. Skukała sie za
                                                    promyczkiym słońca.

                                                    „Egoizm”, w som roz do swojigo miana, wysznupoł szykowne miejsce : wygodne i
                                                    ciepluśkie, a co nojważnjyjsze - przeznaczone yno dlo niego.

                                                    „Kłamstwo” skukało sie na dnie oceanu, a tak richticznie scyganiło, bo skryło
                                                    sie za tyczom ?

                                                    „Pasja” i „Pożądanie” we porywie gorkich uczuć wskoczyli w som środek wulkanu.
                                                    Wyleciało mi ze palicy, kaj skukało sie „Zapomniynie ”, nale terazki to już je
                                                    ajnfach.

                                                    Kej „Szaleństwo” wyliczało : dziewiyńset dziewiyńdziesiont dziewiyńć tysiyncy
                                                    dziewiyńset dziewiyńdziesiont dziewiyńć, „Miłość” jeszcze niy znodła dlo siebie
                                                    placu, toż łostatkiym sił wpadła miyndzy krzoki dzikich roziow.

                                                    - Milion – wrzaskło wreszcie „Szalyństwo” i wziyno sie do szukanio kamratow.

                                                    Już po poru krokach naszło skryte „Lynistwo”. Chwila potym usłyszało „Wiara”,
                                                    kero łosprawiała we niebie ze PonBoczkiym.

                                                    We ryku wulkanow wyczuło obecność „Pasji” i „Pożądanio”. Potym bez cufal naszło
                                                    „Zazdrość”, co gibko doprowadziło je do kryjowki „Tryjumfu”.

                                                    „Egoizmu” njy czaboło wcale szukać, bo jak ze szlojdra wylecioł ze swoji
                                                    kryjowki, kej łokozało sie, iże wpakowoł sie w somuśki środek gniozda szerszyni.

                                                    Troszyczka już markotne znojdowaniym „Szaleństwo”, zicło na chwilka nad wodom
                                                    stowika i tak bez cufal naszło „Piynkność”.

                                                    Ze znoleziyniym „Wontpliwości” tyż niy boło problyma, a to skuli tego, iże niy
                                                    poradzioło sie zdecydować, ze keryj strony płota nojlepij stanońć.

                                                    Cołko reszta tyż łostala znaleziono i tak :

                                                    „Talynt” we pojstrzodku świyżych zioł ,

                                                    „Smutek” - we przepastnyj jaskini ,

                                                    „Zapomniynie”.......... , już downo zapomniało, we jako graczka sie bawi.

                                                    Do znoleziynio łostała yno „Miłość”.

                                                    „Szaleństwo” wszyndy zaglondało : pod kożdy kamień we potoku, lotało po
                                                    szczytach gor i już, już miało przestać, aże nogle zaglondło miyndzy badyle
                                                    krzoka rozi.

                                                    Niy dała tam rady wlyź, toż wziyna jaksik patyk i naczła sztuchać. Łoroz
                                                    wszyjscy usłyszeli przeraźliwy jynk bolu i zdali se sprawa, że stało sie
                                                    prawdziwe njyszczyńście !

                                                    Łostre jak diosi kolce rozi, dziubły „Miłość” we ślypia.

                                                    Kej yno tyn jynk usłyszało „Szalyństwo” zaroski spokopiło co tak richticznie się
                                                    stało.

                                                    Naczło przeproszać, błagać o wyboczynie, aże wreszcie przisiyngło łostać
                                                    przewodnikiym ślepyj z jeji winy kamratki.

                                                    Toż łod dowiyn - downa, skuli tyj igraczki, „Miłości” towarzyszy „Szaleństwo” .



                                                    Bojka na nasze przełonaczył : Johanek
                                                  • rita100 Re:oryginly 10.07.05, 23:26
                                                    dobre kawałeczki daliście i ciekawe :)

                                                    Burmistrz Gliwic napisał do panującego: "Mury obronne wokół naszego miasta
                                                    niszczeją. Bezpieczeństwo wymaga jak najszybciej ich naprawy i odbudowy. Jak
                                                    brzmią Wasze rozkazy ?"
                                                    - "Otocz swe miasto murami prawości. Oczyść ulice z lęku i uciemiężenia. Wtedy
                                                    mury z granitu przestaną być potrzebne." - taka nadeszła odpowiedź.
                                                  • rita100 Re:osobowość 12.07.05, 23:04
                                                    Robię sobie przerwę od Gliwic, ale jeszcze chciałam opowiedzieć o wspaniałym
                                                    Ślązaku. Przezwisko jego "Jedynak" , był też bardzo dobrym tenisistą. Razu
                                                    pewnego w kopalni soli w Wieliczce , 350 m pod ziemią odbywał sie ogolnopolski
                                                    turniej tenisowy. Byli na nim zawodnicy także ze GKS Katowice, a wśród nich z
                                                    niesamowitym humorem ten "Jedynak". Po zawodach wszyscy udaliśmy się pod szyb
                                                    do windy. Winada jaka jest w kopalni każdy wie, taka klatka metalowa.
                                                    "Jedynak", by było wiecej miejsca w tej klatce położył sobie rakietę tenisową
                                                    (drewnianą) na bark czyli ramie, tak że głowa rakiety wystawała poza klatkę
                                                    windy. I tak w tym scisku , spiewając śląskie przyśpiewki, coś na zasadzie
                                                    biesiady pomkneliśmy z wielką szybkością w górę. Nagle jak coś pierońsko nie
                                                    trzaśnie, jak nam Jedynak nie puścił śląską wiązankę tak wszyscy w tej
                                                    ciemności parskneli śmiechem , czy aby ten jedyny Ślązak nie wypadł z windy. Na
                                                    powierzchni dopiero ujrzeliśmy co sie stało - głowa rakiety została zmiażdzona
                                                    przez solną skałę znajdującą sie w szybie ;) Nigdy nie zapomnę tego
                                                    humorystycznego wydarzenia i tej śląskiej osobowości, która dodawała grupie
                                                    wiele radości i uroku życia.
                                                    serwusik
                                                  • ballest DLACZEGO PRZERWA!? 12.07.05, 23:20
                                                    Rita, PRZERWE robisz, byc moze ja Tobie nie odpisuje, ale ja Cie czytam.
                                                    Rita o jednym nie zapomnij, my moze nie som wszyscy szkolone, ale na nas,
                                                    czytej na nos Hanysow, - mozesz zawsze POLEGAC!
                                                  • rita100 Re: PRZERWA! 12.07.05, 23:30
                                                    Pewien kapłan namawiał poganina by przyjął wiarę Chrystusową.
                                                    - Jesteś dobrym człowiekiem i wiernym przyjacielem; czemu nie miałbyś być
                                                    również chrześcijaninem ?
                                                    - Jesli bycie chrześcijaninem polega na tym, co ty robisz, brakuje mi sił.
                                                    Jeśli zaś polega to na tym, co robią inni, brakuje mi ochoty !

                                                    Ballest - jestem już zmęczona trochę, a dni sa długie, trzeba trochę się
                                                    ograniczyć - co złego to nie ja - jakoś tak sie mówi u nas ;)))


                                                  • sloneczko1 Re: Rito 12.07.05, 23:45
                                                    życzę miłego wypoczynku--masz rację--dni są długie a noce krótkie------i szkoda
                                                    tutaj siedzieć przed kompem--za wszystkie opowiastki dziękuję---a za te o mnie
                                                    szczególnie--muszę je sobie zapisać---------odpoczywaj,odpoczywaj i jeszcze raz
                                                    odpoczywaj

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka