sss9
04.08.05, 14:57
"Sugestie, że NASA sfingowała program Apollo, pojawiły się w 1966 roku.
Towarzystwo Płaskiej Ziemi zakwestionowało wtedy prawdziwość zrobionego przez
załogę Apollo 8 zdjęcia przedstawiającego Ziemię jako glob krążący w kosmosie.
I to tylko dlatego, że zdjęcie zakłócało ich wizję świata. To wystarczyło za
koronny dowód przeciwko prawdomówności NASA. Później pojawiły się kolejne
spekulacje. W 1974 roku, dwa lata po zakończeniu programu Apollo, Bill Kaysing
opublikował książkę „Nigdy nie polecieliśmy na Księżyc”. Z roku na rok
argumenty potwierdzające tę tezę coraz bardziej przypominały dyskusję naukową.
Analizowano zdjęcia i filmy z kolejnych misji. I tropiciele spisku wreszcie
wykryli prawdę.
Według nich statki z serii Apollo istotnie startowały, ale jedynie krążyły
kilkanaście dni po orbicie Ziemi i z powrotem lądowały na niej, a nie na
Księżycu. Wszystkie przekazy realizowano w tajnym studiu w Hollywood, a nad
całością fałszerstwa czuwał Stanley Kubrick, reżyser, który w 1968 roku
kończył pracę nad filmem „2001: Odyseja kosmiczna”.
Jakżeby mogło być inaczej, argumentowali zwolennicy fałszerstwa, skoro
amerykańska flaga powiewa na wietrze, a na Księżycu nie ma atmosfery. Na
dodatek z silników lądownika nie wydobywa się płomień – mówili. Poza tym,
skoro filmowano start Apollo 17 ze Srebrnego Globu, to ktoś musiał stać za
kamerą i poruszać nią – dodawali. Na nic zdały się wyjaśnienia, że flagi się
ruszają, bo astronauci wbijają w grunt maszty, na których są zawieszone, i że
płomienia z dysz nie widać w próżni, a kamerą filmującą start Apollo 17 z
powierzchni Księżyca sterowano automatycznie z Ziemi. Teorie spiskowe
zyskiwały nowych zwolenników. Wsparł ich film fabularny z 1978 roku
„Koziorożec 1” opowiadający historię sfingowanego przez NASA lądowania na
Marsie.(...)"
całość na :
wiadomosci.onet.pl/1240357,242,kioskart.html