ballest
10.09.05, 10:26
Pisali tu dresiarze, ze jak zabawilem goscinnie na Militariach to mi tam baty
spuszczono.
Oczywiscie, ze tam sie roji od nacjonalistow, ktorzy sa zachwycenii
zwyciestwami polskiego oreza.
Moja strategia bylo, stosunkowo malo pisac, dawac prowokujace cytaty i
odczekac co sie bedzie dzialo.
Napisalem tak na marginesie, ze Polacy nigdy z Niemcami nie wygrali nawet w
pilce noznej nie - co tez prawda jest.
Wtedy sie zaczely "dantejskie sceny" dziac no i czym wiecej pisali tym sie
wiecej pograzali, a ja czytalem herbatke pilem i od czasu do czasu troche
oliwy tam wlalem, zeby ogien nie zgasl !
Przytoczono wiec Falaise jako wielkie polskie zwyciestwo;)
Rezultatem tej "wojny slownej" stal sie facyt, ze Grzegosz Czwartosz
przyznal, ze Polacy nie zdobyli Monte Cassino, byli najslabszym ogniwem
alianckim pod Falaise wypuscili z kotla doborowe jednostki niemieckie,
ostrzelali Kanadyjczykow i z frustracji z powodu swej nieudolnosci,
roztrzelali 1200 bezbronnych jencow niemieckich, roztrzelali by wszystkich
ale im amunicji zabrakolo, bo prowadzili przeciez wojne z kanadyjczykami.
Maciek, musial pojechac do Londynu i zdac relacje dlaczego nic nie potrafili.
Dzisiaj na akademiach Wojskowych przytacza sie jako wzor
nieudolnosci "bohaterstwo polskiego zolnierza pod Falaise"
Do tego mit bialej kamizelki zostal niewinna krwia zbrukany!