Dodaj do ulubionych

Czy prawde wyciac mozna?

23.09.05, 11:49
Nie myslcie, ze prawde wyciac mozna.
Dla polskich nazistow, wszystko co niewygodne, to nie my, a wiec wycinamy.
Na Waszej nieskazitelnej duszy nie moze byc kropli krwi, wiec nie bylo
Radomia, nie bylo Jedwabnego, nie bylo Bydgoszczy, nie bylo tez mordu jencow
w Falaise.
Tylko z takim ustosunkowaniem do prawd historycznych stajecie sie marginesem
Europy, lepiej raz sie przyznac do wszystkiego a nie przed prawda uciekac.

WY SIE MOZE CIESZYCIE, jak ADMIN wszystko BEZMYSLNIE wycina, ale w
rzeczywistosci sami sobie szkodzicie.
Obserwuj wątek
    • braid Re: Czy prawde wyciac mozna? 23.09.05, 11:51

      poprouw se ta ciyrníouwo korona bo ci slypia zasuanio
      • carrramba Re: Czy prawde wyciac mozna? 23.09.05, 12:00
        Jak zwykle stek frazesów w wykonaniu balesta, a kto mówi, ze nie było
        Jedwabnego ? Własnie czytam przerażającą książke Anny Bikont. Z wielką uwagą
        należy przeczytać wstęp, autorstwa Jacka Kuronia. Nie licytujmy się na
        nieboszczyków ballest, bo nie o to chodzi. Czapki z głow, przed ofiarami
        bestialstwa i przemocy. Niezaleznie od tego, jakiej narodowości była ofiara.
        • kumys prawda o JEDWABNEM 23.09.05, 13:44
          KUron - autorytet moralny?
          Smiechu warte
          wystarczy posluchac co mowi w filmie NOCNA ZMIANA.
          a poza tym przeczytajcie sobie ponizsze o prawdziwej historii Jedwabnego:
          18 G. POLISH History JEDWABNE / KS. ORLOWSKI

          Lipiec 6, 2001

          Przekazal Dr. Inz. Jan Czekajewski <JanCzek@aol.com>

          KSIAZ ORLOWSKI O JEDWABNYM

          Jezeli uwierzysz bardziej relacji proboszcza niz relacji ubowca, to rozeslij
          ponizszy tekst do wszystkich swoich znajomych i przyjaciól. Jezeli wierzysz
          bardziej relacji ubeckiej, to wyrzuc ten tekst do kosza.

          Ponizsza relacje wyslano do wszystkich Poslów Sejmu RP oraz wszystkich polskich
          Biskupów. Przy przepisywaniu z oryginalu zachowano orginalna interpunkcje i
          skladnie. Ujednolicono jedynie pisownie nazwiska Keblinski. W orginalnym
          tekscie wystepowalo ono jeszcze w drugiej formie Kemblinski. Dla skrócenia
          tekstu wycieto fragmenty majace charakter wspomnien osobistych, wszystkie te
          ingerencje zaznaczono.

          Jedwabne, 10. 06. 2001

          RELACJA KS. EDWARDA ORLOWSKIEGO, Proboszcza Parafii Jedwabne, Dziekana Dekanatu
          Jedwabne

          (?) Po ukonczeniu Seminarium bylem wikariuszem przez 14 lat w róznych
          parafiach, m.in.w Lipsku nad Biebrza 3 lata, razem z Ks. Józefem Keblinskim,
          który byl w Jedwabnem przez caly okres okupacji sowieckiej i niemieckiej byl
          duszpasterzem.

          (?) Co dziennie przy obiedzie, przy kolacji, Ks. Józef Keblinski opowiadal mi,
          co dzialo sie w czasie okupacji w Jedwabnem, m.in. mówil o spaleniu Zydów. Z
          tej relacji, opowiadanej wielokrotnie, znam dokladny przebieg tych wydarzen.

          (?) Od roku 1 lipca 1988 zostalem Dziekanem i Proboszczem Parafii Jedwabne.

          (?) Dlaczego poczulem sie upowazniony do zabierania glosu w sprawie mordu Zydów
          w Jedwabnem ? Dlatego, poniewaz mialem bardzo szczególowe informacje o
          przebiegu tego mordu na Zydach od Ks. Józefa Keblinskiego, który opowiadal mi o
          tym wielokrotnie. Dzieki temu czuje sie swiadkiem posrednim. Sprawa korzeniami
          siega roku 1939, kiedy do Jedwabnego przyszli Niemcy, ale na podstawie umowy
          Ribbentrop ? Molotow ustapili miejsca sowietom.

          Po wkroczeniu Sowietów Zydzi przywitali ich kwiatami, objeli stanowiska w
          urzedzie miejskim, utworzyli z mlodych Zydów sowiecka milicje i przystapili do
          wspólpracy z NKWD. Wspólpraca ta polegala na tym, ze udzielali oni NKWD
          szczególowych informacji, a poniewaz w pazdzierniku 1939 roku zawiazal sie Ruch
          Oporu, byla to szkola doksztalcenia w walce partyzanckiej trzech powiatów:
          lomzynskiego, bialostockiego i augustowskiego. Zgromadzilo sie tu troche ludzi
          ze szkól wojskowych podwarszawskich i warszawskich. Mieszkali oni i dzialali w
          Jedwabnem, ale Zydzi ich szpiegowali, dlatego tez przeniesli sie do sasiedniej
          wsi Kubrzany, ale i tam ich szpiegowano. Wtedy przeniesli sie za Biebrze, w na
          terenie bagiennym, do uroczyska Kobielno, gdzie byla lesniczówka, która stala
          sie terenem ich pobytu. Ale i tam ich równiez wyszpiegowano, i w tym byl duzy
          udzial Zydów Jedwiabianskich.

          W dzien zeslania Ducha Sw. 1941 roku, nadjechalo NKWD i oddzialy Czerwonej
          Armii, i tam rozegrala sie walka, w której zgineli partyzanci, ale o wiele
          wiecej zolnierzy NKWD.

          reszta w nastepnym poscie

          Dana I. Alvi

          wszystko na stronie:
          www.papurec.org
          polecam
          • kumys Re: prawda o JEDWABNEM 23.09.05, 13:45
            Ciag dalszy:

            Po tym wypadku byly najbolesniejsze zsylki. Zydzi przygotowywali listy
            patriotów, ludzi wartosciowych, wyksztalconych których nalezalo jak najszybciej
            wywiezc. Czynnie uczestniczyli Zydzi w aresztowaniu, przyprowadzili NKWDzistów
            w miejsce zamieszkania skazanców i wraz z NKWD wywozono furmankami do Lomzy na
            stacje kolejowa. Furmanki byly konwojowane przez uzbrojonych w karabiny Zydów.
            Matki i zony aresztowanych blagaly Zydów ? sasiadów, aby umozliwiono ucieczke
            ich mezom i synom, w czasie drogi do stacji. Zydzi nie dopuscili do zadnej
            ucieczki, nieznany jest ani przypadek, aby komus pomogli uciec.

            Najbardziej tragiczny byl ostatni konwój, tuz przed wkroczeniem Niemców do
            Lomzy, tuz przed wybuchem wojny niemiecko ? sowieckiej. Olbrzymi sklad pociagu,
            skladajacego sie z wagonów bydlecych, nie zdazyl zabrac wszystkich ludzi.
            Pozostali zostali umieszczeni w wiezieniu, oczekujac na nastepny transport.

            22 czerwca 1941r Niemcy wkroczyli do Lomzy ? wiezniowie sforsowali drzwi i
            zamki i wydobyli sie z wiezienia, powracajac do Jedwabnego, spotykajac tu
            Zydów, którzy ich konwojowali. Mieszkania Polaków byly zajete, rodziny byly
            wywiezione w glab Rosji, Polacy powracajac nie mieli sie gdzie podziac.

            10 lipca 1941 r Niemcy zorganizowali likwidacje Zydów w Jedwabnem. Przez
            pierwsze dni, poprzedzajace te likwidacje, Zydów zaganiali na rynek do pracy
            celem wyrwania trawy na rynku, po tym wyrywaniu trawy rozpuszczali ich do
            domów. Na drugi dzien znów powtórzyli ten eksperyment, i dopiero trzeciego dnia
            postanowili ich zamordowac. Tak wiec dopiero trzeciego dnia dokonano spalenia
            Zydów.

            Ks. Keblinski mieszkal na plebanii, która Niemcy zwrócili po ?Selsowiecie?.
            Niemcy mieli kwatere w Starej Aptece. Niemcy zwrócili Ks. Keblinskiemu
            plebanie. Tutaj mieszkal z ksiedzem przez krótki czas kapelan niemiecki.
            Poniewaz Ks. Keblinski znal jezyk niemiecki, z koniecznosci stawal sie
            tlumaczem, miedzy Polakami i Niemcami, i Zydami i Niemcami. Dowiedzial sie Ks.
            Keblinski od Niemców, ze Zydzi beda zniszczeni, bo jeden z zandarmów udzielil
            informacji, ze przyjechalo do Bialegostoku komando w liczbie 240 Niemców, które
            zrobi porzadek z Zydami. Ksiadz Keblinski próbowal tlumaczyc, ze moze jednak
            udaloby sie ocalic tych Zydów. Zydzi nawet chcieli zebrac kosztownosci celem
            przekupienia Niemców. Ale Niemcy oswiadczyli, ze to jest niemozliwe,
            powiedzieli, ze tam, gdzie stapnie stopa zolnierza niemieckiego, Zyd nie ma
            prawa zyc. Ksiadz Keblinski ostrzegl niektórych powaznych Zydów. Mógl o tym
            powiedziec tylko tym, których uwazal za zdolnych do dyskrecji, bo inaczej sam
            zostalby rozstrzelany.

            W dniu, kiedy spedzano na rynek nie tylko mezczyzn, ale kobiety i dzieci, Ks.
            Keblinski poszedl na posterunek do oficera, wysokiej rangi, który dowodzil cala
            akcja i tlumaczyl mu, ze jezeli winni sa wam mezczyzni i posadzacie ich o
            sympatie do komunizmu, to przeciez dzieci i kobiety sa nic niewinne. I uslyszal
            odpowiedz: ?Czy ty wiesz, kto tu rzadzi ? Nie wtracaj sie, jesli chcesz miec
            glowe na karkui zachowac zycie?. Otworzyl drzwi i poteznym glosem krzyknal:
            ?Rauss !?. Ks. Keblinski opuscil posterunek, czul sie calkowicie bezradnym. Na
            slupach wisialy ogloszenia, ze kto ukryje Zyda lub ulatwi ucieczke, bedzie
            rozstrzelany do trzeciego pokolenia. Widzial, jak Polacy byli zmuszani,
            wyganiani na rynek, celem pilnowania i konwojowania Zydów prowadzonych do
            stodoly. Ale nikt sie nie domyslal, jaki bedzie tego final, ani Zydzi, ani
            Polacy.

            Zydzi poszli z rzeczami, potrzebnymi im do uzytku codziennego, spokojnie, nie
            domyslali sie, co ich czeka. Ks. Keblinski przypuszczal, ze Zydów moglo byc od
            150 do 200. O samym momencie wiemy tylko, ze nastapil wybuch, krzyk, wiem, ze
            Zydzi próbowali uciekac ze stodoly, ale stodola byla szczelnie otoczona przez
            Niemców uzbrojonych. Tylko Niemcy byli uzbrojeni, wiadomo, nie zgodzili sie dac
            bron i nawet Karolakowi, agentowi niemieckiemu, którego Niemcy mianowali
            burmistrzem.

            Dzielo wiec ostatecznej zaglady Zydów bylo tylko i wylacznie dzielem Niemców,
            Polacy byli zmuszeni do pilnowania pod grozba utraty zycia. Z zeznania Zyda,
            dochodzacego spadku w urzedzie sadu rejonowego w Lomzy wynika jednoznacznie, ze
            Zydzi zostali spaleni w stodole przez Niemców. Do stodoly wepchnieto i zostali
            tam spaleni conajmniej trzej Polacy, wepchnieci zostali przez Niemców i zostali
            tam spaleni razem z Zydami. Zydzi mieli ze soba przedmioty uzytku codziennego,
            mieli ze soba lyzki, widelce, rzezak mial nóz. Zydzi nie wiedzieli, ze ida na
            smierc. Ów nóz byl przeznaczony do uroczystosci rytualnych.

            Ks.Edward Orlowski.
            • carrramba Re: prawda o JEDWABNEM 23.09.05, 14:26
              Kumys, przeczytaj ze zreozumieniem to co napisalam , jesli łaska !!! A jak nie
              potrafisz czytac, to moze zajmij się czymś innym ?Porysuj może ? Pograj na
              organkach ?
              • sss9 Re: prawda o JEDWABNEM 23.09.05, 14:35
                carrramba napisała:

                > Kumys, przeczytaj ze zreozumieniem to co napisalam , jesli łaska !!! A jak nie
                > potrafisz czytac, to moze zajmij się czymś innym ?Porysuj może ? Pograj na
                > organkach ?

                :))) a już napewno niech zmiei źródło, bo ks. Orłowski, to akurat moralnym
                autorytetem nie jest. ale, skoro dla tego kumysa wiarygodne są "produkcje" ojca
                dyrektora, to pozostaje tylko współczuć.
              • ballest Re: prawda o JEDWABNEM 23.09.05, 23:56
                Carramba, PROSZE!!!
                • carrramba Re: prawda o JEDWABNEM 24.09.05, 00:16
                  Co P R O S Z E ?
    • szwager_z_laband Re: Czy prawde wyciac mozna? 24.09.05, 11:24
      JAK TO JE MIYMIECKO PROWDA TO ZAWSZE IDZIE - NIY WIEDZIOUS TEGO; IZE TAK
      WSZECHPULOKI MYSLOM!?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka