Gość: zgorszona
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.11.06, 18:15
Bylam w sekretariacie Zygmunta Frankiewicza. Rozmawialam z sekretarka i w
pewnym momencie wszedl z korytarza w plaszczu Frankiewicz. Poniewaz jest tam
dosc ciasno, przecisnal sie miedzy mna a jakas szafa, nie mowiac przepraszam,
ani nawet dzien dobry i poszedl do swego gabinetu. Tak wlasnie traktuje ludzi
ten ojciec chrzestny, ktory bajki czyta dzieciom! Juz nawet dzieci wciaga do
swojej kampanii, byle tylko utrzymac sie przy wladzy.