Gość: 15rp
IP: 85.17.162.*
27.02.08, 19:27
"Lubicie hałas, smród, dziury w jezdni? Zapraszamy do Gliwic". Taki baner
reklamowy powinno zafundować miastu urzędowe Biuro Promocji. Cud gospodarczy,
nazwany bardziej marketingowo "rozwojem gospodarczym miasta", nijak ma się do
innego "cudu" - wszechobecnych ciężkich pojazdów przedzierających się o każdej
porze dnia i nocy przez miasto. I nie chodzi tutaj tylko o jego centrum. Można
się na nie natknąć na przykład na ul. Daszyńskiego, Styczyńskiego, Łabędzkiej,
Kościuszki, Nowym Świecie. To, że niektórym radnym nie przeszkadza hałas i
smród, może wynikać z tego, że baaardzo nie chcą podpaść prezydentowi. I
baaardzo mają w nosie wyborców. O, pardon, nie bardzo się nimi przejmują.
Tocząca się od dłuższego czasu dyskusja wokół wyprowadzenia tirów z miasta
nasuwa dwa smutne wnioski: gmina po prostu nie chce ulżyć mieszkańcom i jak
ten tonący, co się brzytwy chwytał, ima się wszelkich sposobów, by go w życie
nie wcielić. Drugi smutny wniosek: stosuje bardzo brzydką metodę ośmieszania
przeciwnika, czytaj: tych, którzy o tę kwestię walczą. Być może, takie
postępowanie - gra na zwłokę i mnożenie procedur, wymaganie kolejnych opinii i
ekspertyz - wynika także jeszcze i z tego, że władze miasta chciały coś komuś
udowodnić: zrobimy projekt, bo tak się o niego dobijają, ale będziemy mieli
dziką satysfakcję, jeśli okaże się, że nici z jego wprowadzenia. I żeby nie
było niedomówień: nie jestem wrogiem postępu czy oszołomem. Jestem obywatelem
tego miasta i mam już dość wykrętów, odkładania, unikania. Chcieć to móc.
Tylko z tą chęcią coś nie tak. BYK
www.nowiny.gliwice.pl/