faar
06.07.08, 00:52
Jak w temacie wątku - co jeśli dojdzie do referendum? Czy prezydent zostanie
odwołany? Co dalej?
3 pytania implikują określony algorytm
1. Nie dojdzie do referendum - co wtedy? Moim zdaniem najmniej się zmieni -
przynajmniej na naszym forum ;-) Ile głosów by nie zostało zebranych (no
chyba, że poniżej tysiąca) to będzie sukces opozycji. Będzie też punkt dla
tych, co przepowiadali klęskę referendum. Nic więc się nie zmieni, a obie
strony będą starały się przedstawić kwestię referendum ze swojego punktu
widzenia :)
2. Dojdzie do referendum - w referendum prezydent jednak nie zostanie
odwołany. Jest to moim zdaniem najbardziej prawdopodobny przypadek, bo wierzę
teoretycznie w możliwość uzbierania wymaganej ilości głosów do tego, aby
referendum się odbyło - taka już natura ludzka, że jakoś chyba łatwiej się
krytykuje niż zgadza (co jakby obrazuje nasze forum). Nawet tutejsi
wielbiciele ZF na pewno znajdą niejedną rzecz, którą prezydentowi mają za złe,
więc kwestia odpowiedniej pory, gorszego dnia, a pewnie 90% uczestników
naszego forum podpisałoby zgodę na referendum :)
Nie wierzę jednak w odwołanie prezydenta - co innego zgodzić się na
demokratyczny (choć może ciut za drogi) test zaufania wyborców do prezydenta -
a co innego zgodzić się na zmianę rządzącego, gdy w perspektywie mamy wielką
niewiadomą. Jakby nie patrzeć - Gliwice przodują w regionie i czy to zasługa
obecnych rządów ZF, czy też spijanie śmietanki z tego, co zostało zrobione
kilka lat wcześniej, miasto wygląda dobrze z mniejszymi bądź większymi
zastrzeżeniami. Zmiana rządzącego owszem, ale o ile nam się nie będzie żyło
gorzej, niż się żyje. Jest garstka ludzi na forum (może to nawet jedna osoba),
która twierdzi, że gorzej być nie może ;-) więc te osoby z pewnością zagłosują
na kogokolwiek innego, ale jak pozostali?
Ostatnie wybory pokazały, że Gliwiczanie nie chcą 'nowych' - ZF niekoniecznie
lubią, ale nie chcą eksperymentować.
3. Referendum się odbędzie, a prezydent zostanie odwołany. Opcja zdecydowanie
najmniej możliwa, ale nie niemożliwa. Tylko co wtedy? Kto zostanie
prezydentem? A jeśli znowu ZF?
Pozostaje jeszcze kilka opcji, ale warto przemyśleć przede wszystkim te 3.
Inicjatorzy referendum (uznajmy dla uproszczenia, że to SGdG i sympatycy)
najwięcej straciliby na opcji nr 3 - jestem przekonany, że tylko w przypadku
posiadania alternatywy dla ZF jest szansa na zagospodarowanie sukcesu i
zmniejszenie straty.
Opcja 2 też niby będzie porażką Stowarzyszenia, ale też w Gliwicach będzie
wiadomo, że jest coś więcej niż grupka 'oszołomów' i być może na bazie tej
grupy powstanie kiedyś opozycja z prawdziwego zdarzenia i przez duże 'O'.
Najkorzystniejszy dla inicjatorów referendum (a więc m.in. SGdG) może być więc
punkt 1, czyli brak wymaganej liczby głosów potrzebnych do rozpisania
referendum. Nikt nie będzie mógł się wozić po nich, że niepotrzebnie wydano
300 tys. z kasy miasta, bo do referendum nie dojdzie. Będzie jednak
odpowiednia liczba głosów za tymże referendum, które jakby je Jarzębowski nie
umniejszał zestawiając z innymi liczbami - będzie w oczy gryzła niektórych :)
To też może być jakiś kamień węgielny pod następne wybory samorządowe. O ile
naturalnie po referendum zapał nie zgaśnie.
A jak Wy to widzicie Drodzy Forumowicze?