Dziewczyny, od tygodnia męczy mnie ciągły ból głowy. Czasem jest słabszy, czasem silniejszy, ale trwa non stop, 24 godziny na dobę

Czuję ucisk w skroniach, promieniujący na oczy i czoło. Wcześniej akurat zrobiłam sobie kontrolne badania i parę wyszło kiepsko:
B12- 313 (190-900)
żelazo- 57 (dolna granica normy)
kwas foliowy - 3.7 (>5).
Morfologia, ob i mocz są ok.
Na dokładkę przyplątała mi się grzybica układu pokarmowego. Nie robiłam żadnych badań, lekarz stwierdził ją na podstawie objawów i wywiadu. Niedawno byłam solidnie przeziębiona i długo brałam antybiotyk. Mam nudności i zgagę, do tego sporadyczne swędzenie w...pewnym miejscu

. Oczywiście dostałam plik recept.
I teraz pytanie, co może być przyczyną tego uporczywego bólu głowy? Lekarz nie potrafił jednoznacznie tego określić. Czy to grzybica, czy może niskie żelazo? A, jeżeli chodzi o hormony to bez rewelacji (mam Hashi): Tsh- 0.19 (0.4-4,0), Ft3 - 15 %, FT4 - 40 %. Ale nawet przy katastrofalnych wynikach hormonów nigdy nie miałam takiego bólu głowy! No i nie mam żadnych typowych objawów niedoczynności...Zaczynam się zastanawiać, że może to jeszcze coś innego, np. przysadka

Na razie muszę wyrównać niedobory żelaza, B12 i kwasu foliowego, mam jeść więcej mięska i warzyw...
Co o tym myślicie, bo zaczynam się martwić.