1,5 roku temu wycieto mi tarczyce. podejrzewano rano, okazalo sie, ze to hashimoto tak namacilo. po operacji wiele osob mi mowilo, ze zmienilam charakter i osobowosc. wczesniej ciagle spalam, bylam depresyjna. teraz tryskam energia i humorem. oczekiwanie na histo tez nauczylo pokory, pozwolilo uporzadkowac mysli w glowie, ustawic wlasciwie priorytety.
od lutego schudlam 34 kg pod czujnym okiem dietetyka, ktory nie moze wyjsc z podziwu, ze bez tarczycy i z insulinoopornoscia ide jak burza. endo nie nadaza zmniejszac mi dawki.
walcze tez ciagle z przerosla blizna i efekty tez sa fajne. jak juz zakoncze kuracje, to wkleje zdjecie. blizna przestala straszyc, a czasem jak wyskoczy zza naszyjnika, czy apaszki, to ludzie mowia "ojej, chyba masz jakies uczulenie", albo ze cos mnie ugryzlo. wtedy odpowiadam, ze to moj zapasowy usmiech
mam nadzieje, ze dodalam komus otuchy.