Nie mam tu swojego wątku, a pytania się mnożą, buduję więc sobie przytulną norkę do zasiedlenia na dłużej

Prawda, że mogę?
Pierwszego kwietnia 2011 dowiedziałam się, że mam Hashi.
Od tego dnia zaczęła się niezła polka, która trwa z małymi przerwami do dzisiaj.
Byłam całe życie zdrowa jak koń, pomijając anginy, czy inne katary. Objawy niedoczynności pewnie miałam od lat, ale tłumaczyłam je zmęczeniem, genami (tusza), przepracowaniem, klimakterium, wszystkim, tylko nie tarczycą. Nie latałam po lekarzach, nie badałam się, bo przecież zmęczenia się nie leczy, a leku na wiek jeszcze nie wymyślono. No i w końcu wymiękłam.
Rok temu miałam bardzo stresujący wrzesień, po którym było mi coraz gorzej. W końcu pod koniec marca 2011 trafiłam do internistki. Ta uznała, że nic mi nie jest, tylko mam mniej jeść, badania jednak zleciła. 31.03.2011
TSH = 75!
Po tym wyniku zrobiona została większa partia badań ukierunkowana na tarczycę.
Lipidogram powalający (nie podaję, bo dużo tego, ale trend jest dobry).
P-ciała p/peroksydazie tarczycowej (s) < 34 521,8
ATG (antytyreoglobulinowe) < 115 372,7
USG tarczycy
Gruczoł tarczowy niepowiększony
- P.P-16x17x35mm, P.L-16x20x37mm, cieśń-3mm.
Oba płaty o niejednorodnej obniżonej echostrukturze. Obraz usg odpowiada ch.Hashimoto. badanie wykonano 11.04.2011.
Zalecenia:
20110402 1 x E50
20110407 1 x E100
20110413 1 x 50 (obniżka z powodu zatrucia hormonem: spadek wagi w tydzień o 15kg, biegunka, wymioty, migrenowe bóle głowy, palpitacje, drżenia mięśni, dłoni, bóle stawów itd.)
Do dziś jestem właściwie na E 50, wyniki morfologii mi się normują, niektóre objawy minęły, niektóre utrzymują się dłużej, inne pojawiają się znienacka. Napisałam "właściwie na E50", bo we wrześniu gastroskopia wykazała zapalenie błony śluzowej żołądka plus Helicobacter Pylori, a więc zaczęłam leczyć i to. Okazuje się, że przy tym schorzeniu (leczonym m.inn. IPP) wchłanianie E się zmniejsza, tak więc od października zwiększyłam dawkę o ćwiartkę E25 czyli od 1 października łykam 56,25.
20111001 1 x 56,25 (Letrox 50 + E25/4 - podwyżka z powodu 1) zapalenia bł. śl. zołądka i 2) nie dojścia ft3 i ft4 do połowy normy)
Po drodze doprowadziłam do zbadania i zdiagnozowania choroby z Lyme (borelioza, myco, bart i jersinia), a potem spróbowałam się wyleczyć. Mam nadzieję, że skutecznie.
W listopadzie uznałam, że czas na eradykację HP, ale wcześniej zrobię badania, bo czas na nie najwyższy. I zdziwiłam się nieco:
02/04/2011 TSH 74,5 fT3 % 8,01 fT4 -70,50
27/04/2011 TSH 9,85 fT3 % 52,97 fT4 % 36,40
26/05/2011 TSH 4,58 - -
08/07/2011 TSH 2,66 fT3 % 55,4 fT4 % 66,00
05/09/2011 TSH 2,33 fT3 % 47,3 fT4 % 48,28
10/11/2011 TSH 0,833 fT3 % 114,32 fT4 % 46,20
TSH (normy 0,27 - 4,2)
Czyli ostatnia podwyżka z 50 na 56,25 plus (przed eradykacją HP) 6 tyg później poskutkowała lekką obniżką fT4 i wysoką podwyżką fT3. Dlaczego?
Z badań poziomu wit B12, wapnia, ferrytyny, wit D3 i innych, tylko D3 poniżej, reszta w środku norm.
25 (OH) Wit D3 (ng/ml) (IV 11) 10,1 i (XI 11) 19,9 (niedobór, ale trend rosnący)
Mam umówione ponowne USG tarczycy i wizytę u pani endo, ale to jeszcze tydzień. Na razie przeleczyłam HP i nadal leczę żołądek, bo wciąż boli. Dieta ryżowa z siemieniem, brrr. Podwyższyć dawkę, obniżyć, zostawić? Za obniżką - mam lekkie trzepotania serca, ale jakim badaniem to stwierdzić, czy to fakt, a nie przywidzenie? Za podwyżką - fT4 w połowie normy, więc nadal jest luz. Co radzicie?