witam. od 6 lat choruję na Hashimoto, zaczęło się prawdpodobnie od poporodowego zapalenia tarczycy, czułam się słabo itp. miałam tsh koło 17 i wysokie ATPO oraz obraz usg odpowiadajcy Hashimoto. Po wprowadzeniu leków czułam się do teraz ok, byłam pod kontrolą endo na nfz, dawki rosły od Euthyroxu 100 do 137. Na tej dawce miałam w styczniu operację przepukliny, a 3 dni później grypę. Znosiłam ją b.źle i po 5 dniach trafiłam na oddział zakaźny. Tam przy wyjściu zrobili mi badania bo byłam b.osłabiona i nie wiedzieli skąd,ale uznali,że są ok:
tsh 1,78 (0,55-4,78)
ft4 1,48 (0,89-1,80)
ft3 2,13 (2,30-4,20)
Po wyjściu ze szpitala 22.01 przez 2 tyg czułam się względnie dobrze, a w 3 tyg zaczęło mi się robić słabo (musiałam przysiadać), duszno,żle mi się oddychało (wrażenie, że nie mogę nabrać do końca powietrza). Trafiłam pod koniec 3 tyg na sor, tam stwierdzili infekcję wirusową (niskie crp), dali antybiotyk augumentin na 7 dni. Nie było lepiej.
Lekarka rodzinna zbadała mi tsh w piątek 1.03
TSH 0,88 (niestety nie dostałam wyniku, więc nie znam norm)
Zleciła zmniejszyć dawkę Euthyroxu do 125, od takiej dawki jestem od 4.03.
Mimo to samopoczucie nadal: osłabienie, brak snu lub b.mało (teraz to już 3 tyg), chudnięcie mimo jedzenia, mam wrażenie, że również płyny się mnie nie trzymają,mimo, że pij e dużo jak nigdy, kołatanie serca i ból, nudności. 2 razy byłam na sor i kilka u rodzinnej, czekam na endokrynologa. Miałam morfologię - ok, ob., crp, ekg - ok. Wysłuchali szmery w sercu i mam skierowanie do kardiologa. Nie wiedziałam skąd to samopoczucie - b.złe, mam wciąż b.niskie ciśnienie (zwykle mam niskie, ale nie aż tak), czuję się b.słabo: np. 86/66, 97. 104/64, 75.
Zrobiłam prywatnie bad tarczycy w środę 6.03:
TSH: 0,502 (0,27 - 4,2)
FT4 (26 (12-22)
FT3 4,42 (3,1- 6,8)
Wystraszyłam się tym niskim (jak na mnie) TSH i wysokim FT4. W piątek 8.03 poszłam do lekarki rodzinnej (nie mojej, bo mojej nie ma teraz) i opisałam, żę wciąż się tak źle czuję, od tego ciśnienia nieraz kręci mi się w głowie, czarno itp...jestem slaba, niewyspana, mega zmęczona, pocę się - ona dała skierowanie o endo i zmniejszyła jeszcze dawkę do Euthyrox 100.
Tą dawkę wzięłam już w piątek (wczoraj) i czułam się jeszcze gorzej -straszne kołatanie i ból serca, ręce tak spocone jak nigdy, nudności nie pozwalały jesć. Ciśnienie miałam niziutkie, o 14: 00 - 87/63,101 a wieczorem mi skoczyło o 19: 137/89, 76. Ale mimo, że nie wzięłam nasennych zapisanych przez rodzinną (i tak nic nie dawały) mam wrażenie, że to pierwsza noc kiedy coś przespałam. Dziś od rana było też b.źle, teraz jakby lepiej, serce wciąż kłuje jeszcze.
Pytanie do Was i ogromna prośba - muszę dotrwać do poniedziałku, czym sobie pomóc? W pon idę prywatnie do endo, bo po 3 takich tygodniach zapłaciłabym za wszystkie badania, żeby ktoś w końcu coś znalazł

(( Czy jutro brać 100 czy może jednak wrócić do 125 (poczytałam sobie, że ponoć niedobrze tak gwałtownie zmieniać). Czy to nadczynność? Czy mogę się spodziewać, że dostane inny lek, czy tylko redukcja dawki? Czuję się dziwnie nakręcona na przemian z ogromnym osłabieniem. Może to nie tylko tarczyca, ale ona na pewno coś mi miesza.Dziękuje, jak ktoś dobrnął do końca, ale chciałam opisać najdokładniej.Swoje pewnie dokłada też stres (najpierw trochę się bałam o serce, teraz wystraszyłam się jak poczytałam o przełomie tarczycowym - a mimo zmniejszenia dawki mi tsh zeszło z 0,88 do 0,5 w ciągu tygodnia chyba

) pocieszcie, że mi to ni grozi