Dodaj do ulubionych

naukowych spekulacji Hawkinga ciag dalszy

10.08.10, 02:03
'luszkosc musi skolonizowac kosmos', Hawk!

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8233469,Hawking__musimy_skolonizowac_kosmos__zeby_przetrwac.html
Obserwuj wątek
    • marcinlet Re: naukowych spekulacji Hawkinga ciag dalszy 14.08.10, 00:36
      Trzeba najpierw ograniczyć przyrost naturalny, skończyć z katolicką doktryną
      dzieciorobstwa i "panowania" nad naturą, a nie od razu latać w kosmos.
      • uffo Re: naukowych spekulacji Hawkinga ciag dalszy 14.08.10, 04:28

        no i jeszcze pozostaja lody i oceany....do.... zamieszkania.

        Niemniej pojmuje jego obawy, poniewaz problemy zaczynaja sie
        spietrzac lawinowo: Zaburzenia klimatyczne, kataklizmy, szczegolnie
        w miejscach ktore niegdys nie byly tak gesto zaludnione, mozliwosc
        dostania sie technologii bomby nuklernej do niepowolanych i
        samodestrukcyjnie motywowanych rak, wszelkie kryzysy gospodarcze,
        finansowe, bankowe, wyczerpywanie sie konwencjonalnych zrodel
        energetycznych, niechec biznesow do przestawienia sie na zrodla
        alternatywne (nie wspominajac o o jaskiejs idealistycznej
        metamorfozie moralnej), z jednej strony przeludnienie, z drugiej
        niewystarczajacy przyrosta naturalny do utrzymywania odpowiedniego
        poziomu systemow socjalnych w panstwach rozwinietych (co grozi
        roznymi mniej lub bardziej radykalnymi ruchami spolecznymi i daje
        okazje konserwatywno-religijno-nacjonalistycznym pojebancom na
        wydostanie sie na wierzch roznych ruchow masowych). Jednym slowem
        nie dziwie mu sie, choc z drugiej strony jak na naukowca, reakcja
        bardzo emocjonalna. Jeszcze niedawno wszak pisal ze
        najprawdopodobniej jest zycie na innych planetach ale z pewnoscia
        wrogie naszej cywilizacji. To jak mamy podbijac te wszechswiaty?
        Zaglodzic i wytrzebuc wiekszosc w imie finansowania zbrojeniowej i
        kosmicznej technologii? A uratowac tylko elite i wybrane geny
        geniuszow? To mi cos przypomina. Ale co tam, poki co trzeba wrocic
        na ziemie.
        • marcinlet Re: naukowych spekulacji Hawkinga ciag dalszy 14.08.10, 09:44
          uffo napisał:
          >Jednym slowem
          > nie dziwie mu sie, choc z drugiej strony jak na naukowca, reakcja
          > bardzo emocjonalna. Jeszcze niedawno wszak pisal ze
          > najprawdopodobniej jest zycie na innych planetach ale z pewnoscia
          > wrogie naszej cywilizacji. To jak mamy podbijac te wszechswiaty?
          > Zaglodzic i wytrzebuc wiekszosc w imie finansowania zbrojeniowej i
          > kosmicznej technologii?
          Hawking prezentuje mentalność Zgarniaczy z książki "Izmael". Skolonizować,
          podbić, zająć.
    • diabollo Re: naukowych spekulacji Hawkinga ciag dalszy 14.08.10, 10:40
      uffo napisał:

      > 'luszkosc musi skolonizowac kosmos', Hawk!
      >
      > wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8233469,Hawking__musimy_skolonizowac_kosmos__zeby_przetrwac.html

      Zawsze mnie zastanawiała ta przepaść - z jednej strony programy kosmiczne i
      "ambitne" plany "podboju" Marsa czy Księżycia (żeby zostawić tam napis "tu
      byłem") - a z drugiej strony niemożność zaspokojenia takiej podstawowej potrzeby
      wielu milionom ludzi na biednym Południu jak dostęp do wody zdatnej do picia...

      Kłaniam się nisko.
    • grgkh Re: naukowych spekulacji Hawkinga ciag dalszy 14.08.10, 20:46
      Człowiek to świadomość, to zdolność do opisania matematyką i logiką reguł
      działania świata, to szansa na absolutną wiedzę o Wszechświecie. Czy taka szansa
      powtórzy się jeszcze kiedyś w jego bezmiarze? Właśnie dlatego warto, dla samego
      Wszechświata, przechować tę zdolność. To nieistotne, kto poniesie wiedzę o nim
      dalej i do czego jej użyje. W końcu jesteśmy śmiertelni jako jednostki, a nawet
      jako gatunek w obecnej postaci, bo przecież będziemy dalej ewoluowali, tego nie
      da się zatrzymać. Ale wiedza o tym, czym jest wszechświat, nie powinna w jego
      wnętrzu zaginąć.

      I dlatego musimy ją wynieść poza Ziemię i chronić przed unicestwieniem najdłużej
      i najlepiej jak nam się uda. Do tego jest niezbędna jakaś forma kolonizacji kosmosu.
      • uffo Re: naukowych spekulacji Hawkinga ciag dalszy 15.08.10, 15:04
        i co ja tu widze? Pozytywne Wyznanie WIARY ?! w mozliwosc zdobycia
        ABSOLUTNEJ Wiedzy? ABSOLUT? Swiadomosc jako boski antropomorfizm? a
        gdzie konsekwencja watpienia? A moze to Absolutna wiedza jest owym
        wyznawanym przez szanownego grgkh absolutnym watpieniem? Czy aby
        ktos tu nie pomylil wiedzy z watpieniem?
        Bo ze watpienie jest dobre, nie watpie, w umiarze, ale nie jedyne,
        nawet w procesie zdobywania wiedzy. Na samym jednakze watpieniu to
        czlowiek nic by nie stworzyl bo ciagle musialby we wszystko watpic.
        To bylaby zreszta absolutna nielogicznosc.
        Jesli swiadomosc jest pochodna natury to prawdopodbienstwo jest
        przeciez bardzo duze ze taki proces
        dokona sie ponownie od samego poczatku, nawet po jakims ogromnym
        kataklizmie, czy destrukcji bombkami atomowymi, od najmniejszych
        komoreczek, bialeczka itd. A skoro jest zycie na innych
        planetach,jak uwaza swiadomosc naukowa, ziemska/ludzka kultura i
        swiadomosc nie sa niczym az tak szczegolnym iz wartym zachowania za
        wszelka cene, nawet za cene utraty.... czlowieczenstwa, ktore
        chcialaby zachowac. To byloby zreszta wysoce idiotyczne. Ha,ha,ha,
        ci ultraodpowiedzialni za czlowieczenstwo samotnicy wszechswiatow,
        niosacy na sobie ciezar odpowiedzialnosci za egzystencje nad
        egzystencjami, gotowi zamieniac swoje miejsca z oprawcami i innymi
        inkwizytorami! Pachnie mi fanatyzmem a nie WIEDZA. Niemniej byc moze
        skrajnoscia, tym mesjanistycznie wyczekiwanym ABSOLUTEM wiedzy jest
        wlasnie jej skrajne przeciwienstwo! Totalna Nie-WIEDZA? Hm, to by
        sie moze i nawet zgadzalo. Samounicstwienie poprzez utrwalenie!

        Teoria prawdopodobienstwa, logiczna i matematyczna przeciez, mowi ze
        ten swiat sie powtorzy. Wszak WIEDZIAL o tym nawet Nietzsche, mowiac
        ze...wroci.

        A tak na marginesie, w swiadomosci bezpowrotnej unikalnosci i
        przemijalnosci zycia, jest duzo stymulacji do nie marno-trawienia
        sie i doceniania kazdej danej chwili. Taka swiadomosc posiada
        rowniez kazdy prawdziwie wierzacy.


        grgkh napisał:

        > Człowiek to świadomość, to zdolność do opisania matematyką i
        logiką reguł
        > działania świata, to szansa na absolutną wiedzę o Wszechświecie.
        Czy taka szans
        > a
        > powtórzy się jeszcze kiedyś w jego bezmiarze?
        • grgkh Nasze spekulacje - 1 15.08.10, 18:38
          uffo napisał:
          >
          >
          > grgkh napisał:
          >
          > > Człowiek to świadomość,
          > > to zdolność do opisania matematyką i
          > > logiką reguł działania świata,
          > > to szansa na absolutną wiedzę o Wszechświecie.
          > > Czy taka szansa
          > > powtórzy się jeszcze kiedyś w jego bezmiarze?

          > i co ja tu widze?

          CO widzisz? Może widzisz, ale niekoniecznie rozumiesz to zgodnie z moimi
          intencjami. Czy mogę coś wyjaśnić?

          > Pozytywne Wyznanie WIARY ?!

          To nie jest wyznanie wiary w takim sensie, w jakim wierzysz Ty. U Ciebie jest to
          założenie, którego nie chcesz poddawać krytyce, to pewność. Ona odnosi się do
          Twojego poglądu na boga - nie zamierzasz go zmieniać. Ja czegoś takiego nie
          zakładam.

          > w mozliwosc zdobycia ABSOLUTNEJ Wiedzy? ABSOLUT?

          Absolutna wiedza to będzie odgadnięcie założeń i reguł działania świata.
          Absolutna, ale tylko ze względu na Wszechświat, który przecież jakieś założenia
          posiada. Z punktu widzenia człowieka, jego świadomości ta wiedza MUSI pozostać
          jako jedna z hipotez, bo założeń świata, jako będących "na zewnątrz niego,
          będących jego przyczyną, początkiem, nie da się zweryfikować, choćby dlatego że
          nie cofniemy się do początku świata by go obejrzeć. Odgadnięte, pozostaną wiedzą
          absolutną, ale mogą być jedną z kilku hipotez, które jednakowo dobrze tłumaczą
          nam wszystko, co będzie dostępne jako pole doświadczalne.

          A jednak, jeśli będzie to prawidłowe rozwiązanie, ze względu na Wszechświat, dla
          niego, w całości martwego i niezdolnego do widzenia siebie poza oczami naszych
          ciał, będzie to PRAWDA.

          Uffo, prawda, to absolut. Jej nie da się podważyć, po została zweryfikowana, bo
          opiera się na założeniach, które raz ustalone, muszą pozostać - jako założenia -
          stałe, które tworzą unikalny i stały kontekst wraz z logiką prowadzącą do skutków.

          > Swiadomosc jako boski antropomorfizm?

          A co to jest "boski", bo nie posiadam definicji tego przymiotnika dla tego
          kontekstu?

          > a gdzie konsekwencja watpienia?

          Konsekwencja wątpienia jest. Ona nakazuje nie być pewnym i pozwalać na próby
          negatywnej weryfikacji. I tak będzie na zawsze.

          > A moze to Absolutna wiedza jest owym
          > wyznawanym przez szanownego grgkh absolutnym watpieniem?

          Jeśli mamy w naszym języku logiki definicję jedności oraz dodawania (przyrostu)
          to absolutnymi stają się konsekwencje - wszystkie liczby, które można utworzyć
          jako pochodne tych założeń. Takie dowodzenie-tworzenie można przeprowadzić jeden
          raz, a jego wynik, jeśli nie popełniamy błędu niezgodności z założeniami i
          regułami, wewnątrz tego kontekstu, który jest ustalony raz na zawsze, zawsze
          musi dawać ten sam wynik.

          Czym innym jest mrzonka o bogu, który odnosi się do świata. Nie znamy założeń
          świata i nigdy nie poznamy ich do końca jako pewnik, a więc o czymkolwiek, co
          odnosi się do świata nie wolno mówić, że jest pewne. I dlatego nauka, wiedza o
          świecie musi podlegać niepewności.

          > Czy aby
          > ktos tu nie pomylil wiedzy z watpieniem?

          Jak widzisz, nie pomyliłem. To są dwa różnego rodzaju systemy logiczne. Systemy
          oparte na znanych założeniach są ZAMKNIĘTE i USTALONE. Systemy, a jest nim tylko
          wszechświat, opiera się na częściowych, niepewnych, interpretowanych danych i
          ponieważ nigdy nie dotrzemy do jego założeń jak do pewników, to nigdy nie wolno
          nam mówić, że wiedza o świecie, a właściwie model tego świata w naszych głowach,
          będzie w 100% prawdziwy. Być może kiedyś nawet taki będzie, ale nam nie wolno
          tak twierdzić.

          Ale ze względu na sam Wszechświat, mamy szansę go odgadnąć, a wtedy Wszechświat
          w naszej świadomości dla siebie, nie dla nas, posiądzie model swego działania,
          wiedzę o sobie, zapisaną umownym, symbolicznym językiem naszych definicji. I
          będzie to dla Wszechświata wiedza absolutna.

          Nasza świadomość ma szansę na taką zdobycz. Powinniśmy to rozumieć. Nie wiem,
          czy dla losów Wszechświata (nie naszych jako gatunku) może to mieć znaczenie,
          ale nie można tego wykluczyć, a wtedy warto uczestniczyć w tak ważnym zadaniu, w
          zadaniu o tak istotnych konsekwencjach.

          > Bo ze watpienie jest dobre, nie watpie, w umiarze, ale nie jedyne,
          > nawet w procesie zdobywania wiedzy. Na samym jednakze watpieniu to
          > czlowiek nic by nie stworzyl bo ciagle musialby we wszystko
          > watpic.

          Jak widzę, masz dość bezkrytyczne poglądy na temat niezależności swojego
          myślenia. Pewnie Ci się wydaje, że wewnątrz wszechświata posiadasz jakąś
          autonomię... wink Dobrze myślę?

          > To bylaby zreszta absolutna nielogicznosc.
          > Jesli swiadomosc jest pochodna natury to prawdopodbienstwo jest
          > przeciez bardzo duze ze taki proces
          > dokona sie ponownie od samego poczatku, nawet po jakims ogromnym
          > kataklizmie, czy destrukcji bombkami atomowymi, od najmniejszych
          > komoreczek, bialeczka itd. A skoro jest zycie na innych
          > planetach,jak uwaza swiadomosc naukowa, ziemska/ludzka kultura i
          > swiadomosc nie sa niczym az tak szczegolnym iz wartym zachowania
          > za wszelka cene, nawet za cene utraty.... czlowieczenstwa, ktore
          > chcialaby zachowac. To byloby zreszta wysoce idiotyczne. Ha,ha,ha,
          > ci ultraodpowiedzialni za czlowieczenstwo samotnicy wszechswiatow,
          > niosacy na sobie ciezar odpowiedzialnosci za egzystencje nad
          > egzystencjami, gotowi zamieniac swoje miejsca z oprawcami i
          > innymi inkwizytorami! Pachnie mi fanatyzmem a nie WIEDZA.
          > Niemniej byc moze skrajnoscia, tym mesjanistycznie wyczekiwanym
          > ABSOLUTEM wiedzy jest wlasnie jej skrajne przeciwienstwo!
          > Totalna Nie-WIEDZA? Hm, to by
          > sie moze i nawet zgadzalo. Samounicstwienie poprzez utrwalenie!

          Tak. Tu masz rację. Niewiedza, to unicestwienie. Szybkie i totalne, bo niewiedza
          konkuruje z wiedzą. Wiedza przez miliardy lat ewolucji życia ziemskiego
          wygrywała z niewiedzą. Organizmy rezygnujące z wyścigu do wiedzy o świecie
          przegrywały z tymi, które chciały i potrafiły wiedzieć więcej. Dzięki temu
          człowiek jest tak potężny wobec reszty świata ożywionego.

          A co nam szkodzi zrobić sobie założenie, że dalsze, świadome poszerzanie wiedzy
          o świecie da nam jeszcze większą przewagę nad chaosem, który jest
          unicestwieniem, śmiercią? Być może nic na tym nie stracimy (jeśli i tak wszystko
          dąży do śmierci cieplnej), a może istnieje jakieś inne rozwiązanie, rozumowe, o
          którym dziś jeszcze nie jesteśmy w stanie pomyśleć?

          Chcesz się poddać? Dlaczego? Przecież nasza psychika jest zbudowana jako
          ewoluujący ciąg pierwowzorów nie poddających się śmierci. Ja chcę w tym brać
          udział. Cieszy mnie to, że istnieje szansa na jakąś wygraną. Cieszy mnie to, że
          jestem zdolny do myślenia, tworzenia, że codziennie rano budzę się i wciąż
          istnieję. A gdy moje biologiczne ciało zacznie podlegać destrukcji, będę się
          cieszył z tego, że tu rozmawialiśmy i mogłem Ci tę myśl przekazać, że nie
          umarła, że ktoś ją może podchwycić i ponieść dalej. To jest szansa na
          nieśmiertelność na tyle, na ile ona jest możliwa, na przetrwanie.

          > Teoria prawdopodobienstwa, logiczna i matematyczna przeciez,
          > mowi ze ten swiat sie powtorzy.

          Nie znam tej teorii, a nawet gdyby ktoś ją sformułował, to nie wolno jej
          traktować jak dogmatu - nie musi być prawdą. Jest nieweryfikowalna.

          > Wszak WIEDZIAL o tym nawet Nietzsche, mowiac ze...wroci.

          To żart? wink A poważnie?

          > A tak na marginesie, w swiadomosci bezpowrotnej unikalnosci i
          > przemijalnosci zycia, jest duzo stymulacji do nie marno-trawienia
          > sie i doceniania kazdej danej chwili. Taka swiadomosc posiada
          > rowniez kazdy prawdziwie wierzacy.

          Bez przesady z tym marnotrawieniem. Już widzę konsekwencję tej reguły -
          odmawiasz nam prawa do zabawy i, niesłużącej pozornie niczemu sensownemu,
          sztuki. Dla Wszechświata liczy się efekt końcowy.

          c.d.n
        • grgkh Nasze spekulacje - 2 15.08.10, 18:51
          (nie zmieściło mi się)

          Wcześniej powiedziałeś coś o powtarzaniu się we wszechświecie zjawisk takich,
          jak nasze istnienie. To nie tak. Może Wszechświat ma więcej zakamarków takich
          jak Ziemia z pleśnią życia i świadomością myślenia, a może nie. Tego nie
          wiadomo. Wiadomo tylko, że tego nie wolno wykluczać. Czy są to identyczne dzieje
          jak nasze? Czy istoty stamtąd zrobią pozytywnego to, czego zaniechaliśmy my? Czy
          wolno nam to zakładać?

          Chyba powinniśmy raczej myśleć tylko o sobie, o tym, że my istniejemy, o tym, co
          my możemy zrobić, co zrobić zdążymy dla tego celu... Podobnie jest przecież z
          ludźmi, których masz obok siebie. Też licz na siebie. Pomyśl, co dostałeś od
          ewolucji, od Wszechświata, jakie masz możliwości. Nie marnuj ich. Ale się także
          baw. Wszystko ma sens. Wszystko, co było zanim się urodziłeś, złożyło się na to,
          jakim jesteś. Czyjeś szczęście i cierpienie. Losy tych wszystkich, których już
          nie ma. Ogrom straconych szans. Może zaprzepaszczonej, tej jedynej okazji, by
          suma dokonań całej ludzkości stała się czymś więcej niż nieistotnym epizodem na
          peryferiach Wszechświata.

          Jesteśmy nim. Jesteśmy jego oczami i jego myślą. Gdyby nie my, może nigdy żadna
          inna myśl nie narodziłaby się w jego trzewiach. Może... Trwamy ulotną chwilkę.
          Dostajemy coś. Przetrawiamy to. Dodajemy od siebie. I przekazujemy dalej. Niech
          trwa. Niech się rozwija. Myśl. Wizja świata, jego model, opis. Coś, co go od
          środka zmienia. To jest piękne, wartościowe. Warto żyć. Warto było to poznać.
          Warto coś od siebie w tym zmieniać. Warto szukać ziarna prawdy w miliardach plew.

          Szukanie. Wątpienie. Wybieranie. A na końcu diament zrozumienia. To jest sens.
          • uffo Re: Nasze spekulacje - 2 17.08.10, 07:10
            jak najbardziej widze ten lancuch wydarzen, ale tez oddaje sie
            unikalnosci tego wszystkiego co zlozylo sie na wyewoluowanie
            ludzkiego istnienia, wierzac ze skoro zaistnialo, to moze zaistniec
            w jakis sposob, byc moze wlasnie doskonalszy, w odleglej
            przyszlosci, byc moze wlasnie dzieki temu iz moment bezpowrotnego
            unicestwienia stworzy taka mozliwosc, taki kierunek. Nie widze
            innego, poza logicznym, sensu na ratowanie ludzkosci w postaci
            jakiejs esencji/elity poslanej w kosmos,na podbijanie nie tylko
            samego kosmosu, ale i ewentualnie wszelkiego istniejacego tam gdzies
            zycia, za cene zaniedbania palacych problemow z jakim boryka sie
            ludzkosc na ziemi. Taka kontynuacja napawa mnie niesmakiem. A
            zreszta uderzasz w ton religijny rozplywajac sie nad 'wiedza'. Cos
            mi sie zdaje ze to Twoj oltarzyk. Wiedza negatywna, wiadza absolut,
            moze szerokie i glebokie. A na koncu diament zrozumienia. Wiesz, u
            nas sie mowi: 'Too beautiful to be true.' Absolutn wiedzy juz
            byl,choc ciagle jeszcze sie powtarza. W postaci Titanica, Promu
            kosmicznego Columbia, Drugiej Wojny Swiatowej, naduzyc wzgledem
            natury,krachow i kryzysow rozintelektualizowanych spekulantow, i
            innych znakow, wyraznie wskazujacych ze oprocz wiedzy samej,
            analizy, synetzy, powtarzalnosci, etc. trzeba rowniez brac aspekt
            emocjonalny i etyczny, azeby calosc wspolgrala. Dopiero synteza tych
            roznych, sprzecznych aspektow moze da jakas wiedze prawdziwsza od
            tzw. absolutnej.Jak mowie, wiedze pokorniejsza. W imie osiagniecia
            wiedzy absolutnej zbyt wiele juz popelniono fanatycznych bledow,
            bardziej niz absolutnych. Ciaglosc czlowieczenstwa ktore nie
            potrafilo uporac sie z prostymi zasadniczo problemami,ktore
            technologicznie juz od dwna zostaly rozpracowane, tylko pewnym
            nadmiernie logicznym, a malo etycznym, idiotom jest nie na reke
            wprowadzanie ich w masowe uzycie, np. alternatywnych zrodel
            energetycznych, koegzystencji opartej na prawdziwym wzajemnym
            szacunku, etc. nie napawa mnie optymizmem. Mysle ze wpierw
            wypadaloby udoskonalic swoj przekaz genetyczny uczlowieczaja swoje
            ziemskie relacje, zanim wypusci sie jakas elitka na podbijanie
            kosmosu, i to, rzekomo, niezbyt zyczliwego nastawionego do zycia.
            Na razie, ludzkosc jako forma podbijajaca wszechswiat grozi, na
            szczescie tylko teoretycznie, samounicestwieniem sie wszechswiata.
            Nie zyczylbym wszechswiatowi byc calkowicie zaleznym (podbitym) od
            ludzkosci w tej kondycji w jakiej znajduje sie ona obecnie. Na
            szczescie wiedza ludzka w tym kontekscie jest raczej moze co
            najwyzej dziecieca. A zreszta istotne jest rowniez to co ma do
            powiedzenia w tym wzgledzie wiedza podswiadomosci, ktora zamieszkuje
            ten swiat znacznie dluzej od wiedzy swiadomej. Ale to juz jak widac
            dla Ciebie raczej odlegla planeta, ktora nota bene wzgardziles.Kora
            mnie nie podnieca tak jak Ciebie, wiec baw sie dobrze.
            • uffo Re: Nasze spekulacje - 2 17.08.10, 07:36
              jesli ludzkosc nie potrafi uporac sie z wlasnymi ziemskimi
              problemami, i chce uciec przed wlasnymi negatywnymi aspektami,
              gdzies w kosmos, gdyz grozi jej samozaglada, to jak upora sie z
              problemami wszechswiata, ktory ma przeciez podbic, majac mentalnosc
              tchorza i faszystowskiej czystosci wybrancow-do-kontynuacji? Czy
              samokastracja ziemska nie jest w tym wzgledzie bezpieczniejsza niz
              samokastracja wszechswiata pod auspicjami takiej wybiorczej
              ludzkosci, w takiej kondycji moralnej w jakiej jest obecnie?
              Zagrozenie dla regeneracji zycia po wyniszczeniu przez ludzkosc
              wszechswiata moze byc znacznie wieksze niz po samkoastracji
              ziemskiej.
              • uffo Re: Nasze spekulacje - 2 17.08.10, 08:01

                ja rozumiem ze Ty, jak i wielu tu piszacych, zakladasz ze korzeniem
                problemu jest religia, ktora byla/jest przyczyna wielu wojen i
                wszelkiego dogmatyzmu przeszkadzajacego rozwojowi wiedzy. Niemniej
                ja przyjmuje nieco odmienna pozycje, gdyz jakkolwiek poniekad
                zgadzam sie z powyzsza opinia do pewnego stopnia, za glowna
                przyczyne takiego stanu rzeczy, przyjmuje naduzycia rozumu
                manipulujacego, czy to w postaci religijnej czy po prostu jako
                postac polityczna, swiecka. Tyrania to przeciez niekoniecznie
                religijny problem. Dla mnie korzeniem tych problemow nie jest sama
                religijnosc, lecz wlasnie wyrachowany, egoistyczny intelekcik,
                symbolicznie przedstawiony w postaci weza. Rodzaj wezowy-kaplanski
                jest syjamskim braciszkiem manipulujacych politykow czy biznesu.
                dlatego nie przekonuja mnie nagonki na religijnosc jako taka, a
                nawet odbieram je jako glebokie nieporozumienie. Religijnosc wlasnie
                jest bardzo potrzebna do odrodzenia prawdziwej moralnosci. A czy
                tlum otumaniany jest przez kaplanow czy przez zmyslowy konsumeryzm,
                wychodzi na to samo, na obnizenie jakosci jednostki, zarowno pod
                wzgledem intelektualnym, jak i moralnym i emocjonalnym.
                • grgkh Re: Nasze spekulacje - 2 18.08.10, 10:08
                  uffo napisał:

                  >
                  > ja rozumiem ze Ty, jak i wielu tu piszacych,
                  > zakladasz ze korzeniem problemu jest religia,
                  > ktora byla/jest przyczyna wielu wojen i
                  > wszelkiego dogmatyzmu przeszkadzajacego rozwojowi wiedzy.

                  Nieprawda. Prymitywizujesz moje myślenie. Sprowadzasz do sloganu. Tak, religia
                  jest jednym z przejawów tego zła. Ale problem jest inny - religia jest sposobem
                  myślenia dogmatycznego. A więc nie w religii problem. Nie wolno ludziom tak
                  degenerować mózgów. Nie wolno im odbierać prawa do samodzielnego szukania
                  prawdy. Nie wolno im wmawiać, że coś się wie na pewno.

                  A tak się składa, że religia wchodzi także w najbardziej wrażliwą część psychiki
                  ludzkiej, w relacje między wyobrażeniami na temat innych istot, nie tylko
                  ludzkich. W naszych głowach żyje nie tylko jedna jaźń, my sami, ale wyobrażone
                  odpowiedniki tych, którym przypisujemy zdolności do odczuwania podobne naszym.
                  I w tym zbiorze mózg wytwarza nadistotę, coś czego nie ma naprawdę, a czemu
                  podlega z całą, najwyższą możliwą zdolnością podlegania. Mózgowa podległość
                  nieistniejącemu bytowi w absolutnie niedopuszczalny sposób degeneruje
                  prawdziwość relacji pomiędzy resztą jaźnią a resztą świata. To jest drugi,
                  właściwy religii, wychodzący z podświadomego, zwierzęcego instynktu mechanizm.
                  To jest drugie zło, które wyrzuca nas w świat automatycznych odruchów, które nas
                  cofa ku zwierzęcości. Ale ten mechanizm gra swoją rolę także wtedy, gdy
                  zaczynamy z dowolnego powodu kochać, nienawidzić. To AUTOMAT. Tracimy kontrolę
                  nad tym, co prawdziwie ludzkie, racjonalnie humanistyczne.

                  Uffo, nie religia, ale dogmatyzm. I nie ma silniejszego oddziaływania poprzez
                  dogmatyzm jak ten religijny, skojarzony z podstawowymi uczuciami.

                  > Niemniej
                  > ja przyjmuje nieco odmienna pozycje, gdyz jakkolwiek poniekad
                  > zgadzam sie z powyzsza opinia do pewnego stopnia, za glowna
                  > przyczyne takiego stanu rzeczy, przyjmuje naduzycia rozumu
                  > manipulujacego, czy to w postaci religijnej czy po prostu jako
                  > postac polityczna, swiecka. Tyrania to przeciez niekoniecznie
                  > religijny problem.

                  Tyrania istnieje wtedy, gdy oprócz manipulującego pojawia się materiał do
                  manipulacji.

                  > Dla mnie korzeniem tych problemow nie jest sama
                  > religijnosc, lecz wlasnie wyrachowany, egoistyczny intelekcik,
                  > symbolicznie przedstawiony w postaci weza. Rodzaj wezowy-kaplanski
                  > jest syjamskim braciszkiem manipulujacych politykow czy biznesu.

                  Zgoda. Ale wiedza o tym, że w ogóle możemy i jak możemy podlegać manipulacji
                  dana wszystkim, uodporni nas na te wpływy. A nie da się zmienić tej naszej
                  podatności na manipulację. To mamy jak w banku. Recepta jest wiedza dawana równo
                  wszystkim. W przedszkolach nie powinno się uczyć modlitw, ale mówić maluchom o
                  tym, że prawdy trzeba wciąż od nowa szukać i zachęcać ich do tego szukania.
                  Wątpienie, bezwzględne, absolutne wątpienie we wszystko, także we własną wiedzę,
                  które jest cechą główną poznawania świata, nauki. Budzenie ciekawości świata i
                  życia, a nie tłumienie jej.

                  > dlatego nie przekonuja mnie nagonki na religijnosc jako taka, a
                  > nawet odbieram je jako glebokie nieporozumienie.

                  Mówisz jak dogmatyk. Upatrzyłeś sobie swój ulubiony dogmat i nie dasz mu zrobić
                  krzywdy. wink Zakłamana religia, ale wartościowa - śmiechu warte. Fałsz i obłuda
                  religijna może być, bo jest taka Tobie miła - uffo, to tragedia.

                  > Religijnosc wlasnie
                  > jest bardzo potrzebna do odrodzenia prawdziwej moralnosci.

                  BZDURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! smile
                  Skąd Ci się to wzięło? Uzasadnij to. To ja nie jestem prawdziwie moralny? Co Ty
                  opowiadasz. Jesteś megalomanem.

                  > A czy tlum otumaniany jest przez kaplanow czy przez zmyslowy
                  > konsumeryzm, wychodzi na to samo, na obnizenie jakosci jednostki,
                  > zarowno pod wzgledem intelektualnym, jak i moralnym i
                  > emocjonalnym.

                  Nie rozumiesz świata. Nie rozumiesz ewolucji. Nie umiesz sięgać do źródeł,
                  analizować. Powtarzasz - przepraszam - bezmyślnie, jakieś religijne komunały.
                  Dobrze Cię wytresowano. Twój mempleks jest najważniejszy wink - to jest właśnie
                  dogmatyzm myślenia.

                  Powiedz, dlaczego ja jestem z założenia gorszy od Ciebie, bo tak wynika to z
                  tego, co powyżej napisałeś?
              • grgkh Re: Nasze spekulacje - 2 18.08.10, 09:39
                uffo napisał:

                > jesli ludzkosc nie potrafi uporac sie z wlasnymi ziemskimi
                > problemami, i chce uciec przed wlasnymi negatywnymi aspektami,
                > gdzies w kosmos, gdyz grozi jej samozaglada, to jak upora sie z
                > problemami wszechswiata, ktory ma przeciez podbic,
                > majac mentalnosc
                > tchorza i faszystowskiej czystosci wybrancow-do-kontynuacji? Czy
                > samokastracja ziemska nie jest w tym wzgledzie bezpieczniejsza niz
                > samokastracja wszechswiata pod auspicjami takiej wybiorczej
                > ludzkosci, w takiej kondycji moralnej w jakiej jest obecnie?
                > Zagrozenie dla regeneracji zycia po wyniszczeniu przez ludzkosc
                > wszechswiata moze byc znacznie wieksze niz po samkoastracji
                > ziemskiej.

                Bez przesady. Idealizujesz. smile

                Jesteśmy śmiertelni. Przestań patrzeć na sprawę z pozycji interesów jednostki,
                która zniknie. Spójrz na to z perspektywy przyszłych pokoleń.

                Czy ważne dla Ciebie jest, by myślały one DOKŁADNIE tak jak my? To absurd. Czy
                powinny wyglądać DOKŁADNIE tak jak my, jak Ty? To absurd. Chcesz powielania
                siebie? Chcesz klonów Twojej świadomości?

                Przekazem, który trwa na osi czasu jest wiedza o świecie. A kim lub czym będą
                istoty, które będą używały tej wiedzy, jest zupełnie nieistotne. Może będą łyse,
                bezzębne. Jakiego będą koloru skóry? Czy to ma znaczenie? Nie ma żadnego.

                Może jesteśmy ślepą uliczką ewolucji? Może powinniśmy wyginąć bezpotomnie? Co
                nas to może obchodzić? My mamy zdobyć wiedzę o świecie i to ta wiedza powinna
                ocaleć. Nawet gdyby jej używały w przyszłości cyborgi. Tę wiedzę, pod obojętnie
                jaką postacią, ale zdolną do istnienia, powinniśmy eksportować poza nietrwałą
                czasowo enklawę strefy ziemskiego życia. Ta wiedza świecie to wiedza
                Wszechświata o nim samym. To jest coś, na co Wszechświat się zdobył, co okazać
                się może wartością użytkową, co zmienia w wyjątkowy sposób jego wnętrze. To
                wiedza Wszechświata o sobie samym.

                A my? Nietrwałe, śmiertelne jętki jednodniówki - przecież i tak musimy odejść.
                Tak to działa. A Twoje myślenie jest zarażone wirusem nieśmiertelności,
                konieczności ocalenia siebie... po śmierci ciała, chcesz istnieć dalej... Zrozum
                - nasze istnienie, to przekazywanie wiedzy o świecie. Ludzkie niemowlę jest jak
                dzikie zwierzę, jak Mowgli w Księgi Dżungli, i bez kontaktu z wiedzą, bez
                przekazu kulturowego jesteśmy tylko wegetującym mięsem.

                Ale przy okazji dbania o jakość wiedzy o świecie NA PEWNO zadbamy o jakość życia
                doczesnego. Spoko. To jest naturalna kolejność rzeczy. To jest element
                rozumienia świata i siebie jako jego części.

                Rodzice żyją dla swoich dzieci. I to też trzeba we właściwy sposób rozumieć. Nie
                płodzić bezmyślnie, jak zwierzęta, nadmiarowo, do brutalnej walki, ale tak, by
                jakość przyszłych pokoleń była jak najwyższa.

                Mówisz - "ziemskie problemy ludzi"... Innych nie ma. Problemem ludzi jest to, co
                ja mówię - brak wiedzy o świecie i nas samych jednakowo dostępny dla wszystkich.
                Problemy znikną lub się zmarginalizują, gdy nie będzie kim manipulować i gdy nam
                wszystkim będzie zależało na jakości życia ludzi. A jakość tego życia zaczyna
                się od zaplanowania jakie ono ma być, a potem realizowania tego planu zgodnie z
                wiedzą o istniejących środkach i możliwościach.

                Uffo, najpierw wiedza i plan. Rozpaczanie, że ktoś coś spieprzył, a ja to mam
                naprawiać na zasadzie prowizorki jest bez sensu. Czy to rozumiesz? Trzeba
                zmienić sposób myślenia.

                To jest jak myślenie o starszych, niereformowalnych, niewyuczalnych pokoleniach.
                One muszą wymrzeć. Ich się nie da naprawić - na krzywdę pozostawiania ich
                takimi, jakimi są MUSIMY się zgodzić!!! A my zróbmy wszystko, żeby w przyszłości
                nie powtarzać błędów własnych i błędów naszych przodków.

                Klajstrowanie systemu, który teraz działa nie ma sensu. Przyszłość można
                zbudować wyłącznie na zdrowych, sensownych zasadach. Wiedza jest tutaj kluczem.
                Z niej wyniknie sposób działania. Wiedza dla wszystkich. Wiedza prawdziwa. Zero
                zakłamania. Zero manipulacji. To jest jedyna droga. Reszta konserwuje zło, od
                którego przy takiej metodzie działania nigdy się nie uwolnimy.

                Kondycja moralna społeczeństw, o której mówisz zawiera w sobie właśnie to ziarno
                zła - kłamstwo, fałsz. Tylko prawda. Prawdę o świecie zdobywamy weryfikując ja
                doświadczalnie - to jest historia, to przeszłość. O przyszłości zadecyduje
                ogólnoświatowy dostęp do wiedzy i rezygnacja z walki między ludźmi o zasoby
                świata. A walczyć będziemy, bo chcemy trwać, bo mamy to wpisane w psychikę. A
                więc jest nas za dużo i nie szanujemy każdego człowieka, nie chcemy mu dawać
                tego, co najważniejsze, co najcenniejsze, prawdy o świecie.

                Czy rozumiesz, czym się różnimy?
            • grgkh Re: Nasze spekulacje - 2 18.08.10, 09:03
              Uffo, przecież już to wyraźnie napisałem wcześniej:

              Wiedza absolutna to nie jest nic, co moglibyśmy posiąść. Nasza świadomość
              może się co najwyżej zbliżać do coraz większej zgodności z prawdą o
              Wszechświecie.
              Ale informacja zawarta we Wszechświecie nie ma alternatywy -
              ona jest taka jaka jest i w tym sensie jest absolutna. Absolut to jeden wariant,
              a my go szukamy.

              Nie rozumiem, dlaczego widzisz coś złego w szukaniu prawdy? Dlaczego
              przypisujesz prawdzie złe intencje? Czy uważasz, że istota żywa, która ma
              fałszywą wiedzę o świecie, potrafi zareagować prawidłowo na sygnały z niego
              pochodzące, które mogą mu zaszkodzić? Czy to może być złe?

              A może mylisz to z rywalizacją między ludźmi? Może wydaje Ci się, że jedni mają
              większe prawo do pełnej informacji, a innym należy "przykrości" kontaktu z nią
              oszczędzić? Czy nie kojarzy Ci się to z hodowlą rybek w akwarium, którym się
              mogłoby wydawać, że świat to mały, zamknięty akwen, a pokarm wpada doń "znikąd"?

              A może wydaje Ci się, że lepiej jest tworzyć wokół nas enklawy raju o
              zafałszowanych obiektywnych warunkach, o złudnym bezpieczeństwie? Tylko kto ma
              sprawować kontrolę nad tymi warunkami? Musiałby to być ktoś, kto ma taką wiedzę
              absolutną o Wszechświecie i potrafi taką kontrolę sprawować? Zresztą, po co nam
              życie w enklawie, w izolacji od prawdziwego, naturalnego wszechświata?

              Co jest złego w wiedzy i dążeniu do niej? Przecież na drugim biegunie jest
              całkowita niewiedza, ignorancja i możliwość podlegania dowolnej manipulacji.

              Wytłumacz się ze swojej niechęci do wiedzy.

              Powtarzam... Wszechświat istnieje i zmienia się TYLKO DLATEGO, że jest
              skończonym zbiorem reguł działania. Nowe reguły nie wpadają do niego od bogów
              lub przypadkowo (co to jest przypadek w tym sensie?). Powstał dzięki aksjomatom,
              które pojawiły się najpierw. Potem już nic nie mogło być w nich zmienione. Cała
              reszta historii Wszechświata jest5 skutkiem WYŁĄCZNIE początku. Wszystko, co się
              dzieje MUSI się wydarzyć. Nie ma alternatywnej wersji. Nie ma dowolności -
              dokładnie dlatego że są reguły. Obecność reguł, ich sprawdzalność, powtarzalność
              jest dowodem, jest kryterium tego, że nic ich działania nie zakłóca. I to jest
              wiedza absolutna. Na razie nam niedostępna. Ale to jest to, czego szukamy.
              Szukamy reguł. Ich znajdowanie, to zbliżanie się do zasobów wiedzy o Wszechświecie.

              A przed jakimi to niebezpieczeństwami chcesz ludzkość, życie na Ziemi lub "nasz"
              fragment kosmosu uchronić? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że Twoja obecność
              teraz i myśl, która kiełkuje w tej chwili w Twojej głowie istnieją tylko dlatego
              że ludzkość przeszła przez ocean cierpień, rzezi, gwałtów? Czy pamiętasz o tym,
              że aby powstał embrion z zasobami kodu DNA, z którego Ty się wylęgłeś,
              unicestwieniu musiały ulec WSZYSTKIE inne, poprzedzające Twoje istnienie kody
              genetyczne organizmów prymitywniejszych, gorzej przystosowanych, o mniejszych
              zasobach wiedzy o świecie, gorzej przystosowanych?

              Twoje istnienie zawdzięczasz przeszłości kosmosu, brutalnej eliminacji istnień
              tych wszystkich istot, które w łańcuchu pokoleń musiały być kasowane, by coraz
              lepsze kopie, o coraz większej wiedzy o Wszechświecie mogły wygrywać rywalizację.

              Celem życia jest gromadzenie wiedzy o świecie, zbliżaniem się do absolutu. Czy
              tego chcesz, czy nie, to uczestniczysz w tej grze. Także okłamując innych gdy im
              mówisz, że wiedza jest mało ważna, że ewolucja i doskonalenie się nie istnieje
              obiektywnie w każdej chwili naszego istnienia. To nieprawda. Zawsze ktoś
              ulegnie, a kto inny przetrwa. Ci, którzy przetrwają, wobec tych, którym się to
              nie uda, mogą być posądzani o ich wykorzystywanie. Ale nikt z nas nie istnieje
              na bezludnej wyspie. Jesteśmy w tym samym Wszechświecie o ograniczonym,
              zasobach, które podlegają recyklingowi, jesteśmy wciąż jego częścią, częścią
              jego reguł na poziomie mikro.

              Ewolucja trwa. A hasełka o ratowaniu jakiegoś przedstawiciela naszego gatunku
              dlatego, że mu się to należy są cynicznym, obłudnym fałszem. Nie trzeba było się
              rozmnażać nadmiernie, a teraz głodować. Nie trzeba było KIEDYŚ WCZEŚNIEJ
              podejmować decyzji, których efektem jest stan aktualny.

              Tacy jak Ty, głoszący utopijne hasła komunistyczne, nie wyciągający wniosków z
              przeszłości, nie uczący się na niej, nie rozumieją, że podstawą jest wiedza, bo
              to ona pozwoli nam jeszcze coś zmienić. Ale trzeba rozumieć, że ani moje, anie
              Twoje istnienie nie jest ważne dla nas samych. Przeminiemy. Za parędziesiąt lat
              może o nas nikt nie pamiętać. Pozostanie po nas wiedza i skutki naszych działań
              - też oparte na wiedzy o świecie, którą dziś posiadamy.

              Wiedza to znajomość reguł działania świata. Tylko ją warto gromadzić, warto dbać
              o jej jakość, prawdziwość... A przyszłe pokolenia na pewno będą wiedziały jak ją
              "z pożytkiem" (dla kogo?) wykorzystać. Dla jakości i przetrwania tej wiedzy
              warto poświęcić wszystko, bo - niezależnie od tego, że jest to podstawowy
              element przetrwania - przyszłe pokolenia będą postępowały racjonalniej, mądrzej,
              skuteczniej, mniej okrutnie, po prostu lepiej.

              I nie przypisuj mi więcej religijnego stosunku do wiedzy. Nie obrażasz mnie, bo
              jestem na takie chwyty odporny, ale wyrażasz swoją postawę, czego pewnie nie
              chciałbyś zrobić świadomie - traktujesz mnie z założenia jak kogoś gorszego. Czy
              takie są Twoje intencje? Zakładam, że nie, ale jednak tak się dzieje. Widzisz to?

              Wobec wiedzy jestem pokorny. Dążę do niej, bo widzę jak wielkie ma znaczenie. I
              to nie jest nic złego. A w globalnym efekcie bardziej szkodliwe jest promowanie
              unikania wiedzy niż dążenie do niej. To pierwsze produkuje głupców, którymi
              łatwo się manipuluje. To czyni, między innymi, religia.

              Złem świata jest niewiedza i to, co z niej wynika, a nie jej przeciwieństwo.
              Gdyby nie było niewykształconych głupców, nie byłoby niewolników i bestii
              ludzkich produkowanych taśmowo, których los tak nagle zaczął Cię obchodzić. Daj
              wszystkim ludziom wiedzę, a uwolnisz ich o wykorzystywania ich przez
              pozostałych. To różnica w wiedzy między nami, niedbanie o wychowanie ludzi, o
              danie im każdemu tego, co im się należy, co jest prawdziwym dziedzictwem
              doświadczeń przeszłości jest przyczyną ludzkiego zła na świecie.
              • uffo Re: Nasze spekulacje - 2 18.08.10, 20:48
                uffo napisal:
                najgorszy rodzaj dogmatyki to taki ktory nie dostrzega szkodliwosci
                wlasnego dogmatyzmu:

                grgkh napisał:

                Tak, uffo. Logicznie daje się te wszystkie religijne założenia
                obalić. Logicznie żaden bóg, stwórca itp nie mogliby zaistnieć. A
                poza logiką? Hmm... Logika jest zawsze lub, gdy jej zabraknie raz
                jeden, to juz jej nie ma wcale.


                Ale informacja zawarta we Wszechświecie nie ma alternatywy -
                > ona jest taka jaka jest i w tym sensie jest absolutna. Absolut to
                jeden wariant
                > ,

                Tacy jak Ty, głoszący utopijne hasła komunistyczne, nie wyciągający
                wniosków z
                > przeszłości, nie uczący się na niej, nie rozumieją, że podstawą
                jest wiedza, bo
                > to ona pozwoli nam jeszcze coś zmienić


                > Powtarzam... Wszechświat istnieje i zmienia się TYLKO DLATEGO(...)



                uffo napisal:

                alez nie, nie mam nic przeciwko wiedzy. Tylko przeciwko
                absolutyzacji lub dogmatyzowaniu (czyli ureligijnieniu) tego rodzaju
                procesu poznawczego. Wyapada byc skromniejszym, sa inne rodzaje
                poznawania prawdy. Ba, sa prawdy ktore sa poznawane tylko inaczej
                niz tylko logicznie. Potrafisz to przyznac bez zadnego 'ale
                logika...' etc.? Potrafisz przyznac rowmorzednosc innym formom
                poznawania i wyrazania prawdy wzgledem tej poznawanej wylacznie
                logicznie? Jesli nie, to nie mamy o czym dyskutowac, bo dyskusja
                zawsze bedzie sie sprowadzala do Twojego prozelityzmu albo negowania
                mojego stanowiska z punktu widzenia logicznego. Na co ja bede musial
                oczywiscie sie bronic. Na co Ty oczywiscie bedziesz ripostowal:
                'Tylko bez cienkich argumentow.' Nie, widze ze potrzebujesz
                monologizowac sie. Zycze szczescia i wielu samo-ekstaz. Chyba ze
                odczuwasz jakis odlegly brak drugosci, dlatego uczepiles sie mnie
                jak rzep psiego ogona, i starasz sie, choc nie
                mozesz....po....dys....kutowac? Watpienie ma to do siebie, iz nie
                szuka odpowiedzi, bo na wszystko znajduje watpienie. W ten sposob
                unika zycia, odpowiedzialnosci i ...spelnienia. Ale, nie watpie ze
                to tylko moja...iluzja Twojej Osoby. Bo gdybym watpil, to moze
                spowodowalbym obumarcie kilku cieni Twoich komorek,
                ktoryminadstawiasz ku mnie Ucha i Oka. 'Gdyby Slonce i Ksiezyc
                Watpily, to by nigdy nie swiecily' (Blake, jak zwykle).



                a czym sie rozni ponizsza Twoja wypowiedz od milosnikow KRZYZA?


                grgkh napisał:
                Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że Twoja obecność
                > teraz i myśl, która kiełkuje w tej chwili w Twojej głowie istnieją
                tylko dlateg
                > o
                > że ludzkość przeszła przez ocean cierpień, rzezi, gwałtów

                uffo:

                nie chodzi o to ze tego nie wiem, albo ze chowam glowe w piasek,
                chodzi o to ze naszym celem jest szukac sposobow na przezwyciezania
                takich doswiadczen, minimalizowania zla i cierpienia. Wykrajac
                ludzkie doswiadczenia, jak czyjes zdanie z kntekstu, i gloryfikowac
                jako jedynie istniejace elementy rzeczywistosci jest nie tylko
                nieludzkie, nieodpowiedzialne, ale tez wysoce nielogiczne. Jak mozna
                nie brac pod uwage rzeczywistych intencji i motywow ludzkich,
                kieujacych owymi doswiadczeniami? Tak samo postepuja krzyzowcy
                ktorzy nie biora pod uwage rzevzywistej intencji wystapienia Jezusa
                czy np. Buddy - zmniejszenia i/lub zlikwidowania cierpienia. To jest
                jedna z prawd widzianych inaczej niz naukowo, i tez mogaca
                dostarczyc pewnychrzeczywiscie dzialajacych srodkow, jak medytacja,
                dieta, praktykowanie wspolodczuwania, etc. Czlowiek stawial sobie
                zamiar dobra, pokoju i szczesliwosci na 100%, spelnil 5%, reszta to
                cierpienia, naduzycia, mordy i gwalty, ale i tak sie oplacilo
                walczyc. Ale to nie znaczy ze mamy gloryfikowac cierpienie! A Ty
                naprawde chcialbys sama ta rzeczywistosc zewnatrzna nazwac realna
                struktura i usprawiedliwic zlo i cierpienia masowe w imie
                przetrwania elity, ktora pociagnie ewolucje w dal Absolutu? Wiesz
                kto tak postepowal zawsze w przeszlosci? Wszyscy dogmatycy, tyrani,
                inkwizytorzy. Myslisz ze widzieli ogrom swojego przyzwolenia na zlo?
                Nie, przeciez zawsze musiala sie znalezc jakas ogromna, Absolutna
                idea, usprawiedliwiajaca tworzenie zla i cierpienia. Najlepiej
                potrafia dostarczac takiego usprawiedliwienia filozofowie....
                watpiacy. Rozum watpiacy, jak mawial Blake, kreci sie wokol wlasnego
                ogona w nieskonczonosc, nigdy nie majac odwagi wynalezc odpowiedz,
                ktora nie bylaby pytaniem. Ha,ha,ha... Nigdy nie wychodzac z wlasnej
                cyklicznosci. Nie przecze ze wiedza jest potrzebna, ale nadmiar
                wiedzy moze byc rownie szkodliwy co i jej calkowity brak. Jak
                zawsze, optuje za harmonia. Miedzy wiedza i niewiedza. Przyklad
                Ikara niech tu bedzie moim cienkim argumencikiem.

                Nie lubie kaplanow, a wyznawcy naukowej mysli zbawicielskiej
                przypominaja mi zbytnio kaplanow. Trzeba byc bardziej otwartym.
                Dogmatyzm zaslepia. A skoro wyznajesz watpienie, to postaraj sie
                rowniez od czasu do czasu nie ufac temu w co sam wierzysz lub wiesz
                ze i tak wiesz ze nie wiesz. Mozna dzieki temu zostac odkrywca
                czegos nowego, prostszego, co....zawsze bylo, tu obok, najblizej
                nas, nie dostrzegane, nie docenianie, i pogardzane. Czasem jak sie
                za duzo widzi to sie nic nie widzi...wink


                • grgkh Ustalmy zasady - najpierw LOGIKA 19.08.10, 09:39
                  uffo napisał:

                  > uffo napisal:
                  > najgorszy rodzaj dogmatyki to taki
                  > ktory nie dostrzega szkodliwosci
                  > wlasnego dogmatyzmu:

                  Ja nie mam żadnych dogmatów. Pokaż mi choć jeden.

                  Jeśli w jakiejkolwiek mojej tezie znajdziesz błąd logiczny lub rzeczowy to ją -
                  bez żalu - odrzucę. Jestem wolny.

                  Natomiast Ty nie reagujesz na moje argumenty podważające Twoje tezy. Dlaczego?
                  Dlaczego stosujesz inną miarkę w stosunku do siebie i mnie?

                  Moja dyskusja ma na celu ustalenie WSPÓLNYCH zasad rozmowy. Czy to rozumiesz?
                  Wspólnych, jednakowych dla nas obu.

                  Najpierw to, co dotyczy logiki:

                  Posłuchaj i zrozum - dogmatyzm to nie jest TRWANIE przy jakiejś tezie, ale
                  TRWANIE PRZY NIEJ WBREW LOGICE, WBREW ARGUMENTOM, KTÓRE JA PODWAŻAJĄ.

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > Tak, uffo. Logicznie daje się te wszystkie religijne założenia
                  > obalić. Logicznie żaden bóg, stwórca itp nie mogliby zaistnieć. A
                  > poza logiką? Hmm... Logika jest zawsze lub, gdy jej zabraknie raz
                  > jeden, to juz jej nie ma wcale.

                  Nie odpowiadasz wprost na tę tezę. Czy jest ona - według Ciebie - fałszywa?
                  • uffo Nie ustalajmy zasad - najpierw WOLNOSC! 19.08.10, 18:05
                    wink
                • grgkh Kto jest dogmatykiem i jak jest jego definicja? 19.08.10, 10:06
                  > uffo napisal:
                  >
                  > alez nie, nie mam nic przeciwko wiedzy. Tylko przeciwko
                  > absolutyzacji lub dogmatyzowaniu (czyli ureligijnieniu)
                  > tego rodzaju procesu poznawczego.

                  Kręcisz...

                  Co to jest PROCES POZNAWCZY? Czy to jest coś - domyślam się tego u Ciebie - co
                  przychodzi do Twojej świadomości "znikąd", jak dowolna myśl? Czy może raczej
                  sortowanie naszych myśli na prawdziwe oraz fałszywe?

                  Czy Ty chcesz poznawać, w sensie biernego rejestrowania rzeczywistości, jak
                  automat, czy masz ambicję otrzymania w wyniku procesu poznawczego prawdziwego opisu?

                  Zdecyduj się.

                  Jeśli zrezygnujesz z bierności to MUSISZ w celu otrzymania prawdziwego opisu
                  rzeczywistości weryfikować tę prawdziwość - ZAWSZE WEDŁUG TYCH SAMYCH ZASAD
                  LOGICZNYCH!!! - wszystko, co jej dotyczy. Czy to rozumiesz? Czy może uznajesz,
                  że wolno Ci uznawać wyjątki od tych zasad? A jeśli już taką decyzję o wyjątkach
                  podejmiesz, to mi powiedz - jak możesz być pewien, która część opisu świata
                  (wszystkiego, co jest na zewnątrz świadomości) jest prawdziwa? No bo przecież
                  robiąc wyjątek nie posługujesz się żadnych kryterium, które wyznaczałoby, co
                  wyjątkiem nie może być?

                  Czy rozumiesz to, że jednokrotne zrobienie wyjątku podważa wiarygodność całego
                  opisu świata? Jest tak - logicznie - bo nie istnieje zasada ogólna, która
                  mówiłaby, co może być wyjątkiem. Natomiast - i dalej znów logicznie -
                  jeśli pojawiłaby się zasad ogólna n/t wyjątków, to wyjątki przestałyby się
                  nazywać wyjątkami, byłyby normalnym kryterium, częścią zasady najogólniejszej.

                  Uffo, nie rozmawiajmy na razie o bogach. Skończmy ustalenia, jak w ogóle
                  należałoby w takiej sytuacji rozmawiać.

                  Bez tego, używając swoich zmiennych w czasie zasad, wykręcasz się od odpowiedzi.
                  Używasz klasycznych sofizmatów. Traktujesz mnie jak głupca, którego można by tą
                  prostą techniką zwodzić.

                  --

                  A teraz wróćmy do Twojego cytatu.

                  Nie masz - podobno - nic przeciwko wiedzy, ale wiedzy używasz tylko wyrywkowo.
                  Gdy Ci podpowiadam, co należy do tego zakresu, a co podważa Twoje rozumowanie,
                  mówisz nie na temat.

                  Gdzie u mnie dostrzegasz ureligijnienie? Co to jest religia - czy znasz jej
                  definicję? Odpowiedz.

                  Co ja absolutyzuję lub dogmatyzuję? Przy jakiej tezie, mimo argumentów
                  przeciwko, upieram się? Jaka jest definicja dogmatyzmu? Co to jest dogmat? Co to
                  jest absolutyzacja?

                  I posłuchaj... Jeśli opisujemy świat, to ZAWSZE musimy się odnosić do informacji
                  z niego pochodzących, a nie informacji, które wylęgły się w naszych czaszkach
                  jak senne zwidy. Czy podważasz tę tezę? I nie mów mi o absolutyzacji, bo widzę
                  od razu, że usiłujesz opisywać świat łącząc te dwie strefy. Czy to jest
                  nie-absolutyzacja? czy ma nią być opisywanie świata na podstawie świata, ale
                  według swoich dogmatycznych chęci?

                  I proszę cię - nie próbuj mi przypisywać w przyszłości swoich błędów. To jest
                  erystyka. Ona jest jednoznacznie zdefiniowana. Jeśli nie wiesz na czym polega,
                  to możesz jej zasady znaleźć i uczciwie pod tym kątem obejrzyj swoje wypowiedzi.
                  Nie stosuj erystyki wobec mnie.
                  • uffo Re: Kto jest dogmatykiem i jak jest jego definicj 19.08.10, 20:19
                    osad aprioryczny, godny ultra-pseudo-logika. wink


                    grgkh napisał:

                    > Kręcisz...
                • grgkh Jakie są rodzaje poznawania prawdy? 19.08.10, 10:08
                  uffo napisał:

                  > Wyapada byc skromniejszym,

                  Gdzie jestem nieskromny?

                  > sa inne rodzaje poznawania prawdy.

                  Jakie to rodzaje? Czy można w nich robić wyjątki od zasad logicznego myślenia?
                • grgkh Jaki jest sens wątpienia? 19.08.10, 10:45
                  uffo napisał:

                  > Watpienie ma to do siebie, iz nie szuka odpowiedzi,
                  > bo na wszystko znajduje watpienie.

                  Nieprawda. Wątpienie jest podstawą do szukania odpowiedzi i wyjaśniania co jest
                  prawdą, a co fałszem. Bez wątpienia można by sobie wszystko, co nam przyjdzie do
                  głowy, przyjmować, bez żadnych ograniczeń, jako prawdę lub fałsz. Bez wątpienia
                  jest chaos.

                  Wątpienie musi być obecne zawsze, bo umożliwia ono wykrywanie błędów we
                  wcześniejszych ocenach. Dzięki wątpieniu funkcjonuje nauka, która w poznawaniu
                  świata zastąpiła dogmatyzm, w znacznej części religijnego typu.

                  A ja zawsze jestem gotów do wątpienia we wszystko. Ale nie myl tego z negowaniem
                  tymczasowo uprawdopodobnionych tez. Pamiętaj, wszystko powinno być prawdziwe lub
                  fałszywe w kontekscie prawidłowo, logicznie przeprowadzonego rozumowania. Ale
                  popełniamy błędy. I dostajemy nowe dane na temat świata, które zmieniają
                  kontekst wcześniejszych dowodów, co zmusza nas do ich ponownego przeprowadzania.
                  Nic nie jest ustalone raz na zawsze. NIC!

                  > W ten sposob unika zycia,

                  Czy ja unikam życia? wink

                  > odpowiedzialnosci

                  Czy unikam odpowiedzialności? wink

                  > i ...spelnienia.

                  Jestem spełniony. Obrażasz mnie, uffo. Przypisujesz mi swoje domniemania.

                  > Ale, nie watpie ze to tylko moja...iluzja Twojej Osoby.

                  To po co to mówisz? Tym bardziej, jeśli widać gołym okiem, że te tezy nie
                  opierają się na danych rzeczywistych, ale są błąkaniem się po bezdrożach?
                  Fałszujesz obraz świata, bo Tobie jest to teraz wygodne. I tak jest (taki może
                  być) analogicznie ze wszystkim co o świecie sobie wyobrażasz. A na koniec
                  głosisz te niby prawdy publicznie tak, jakby prawdami absolutnymi, objawionymi
                  były.

                  > 'Gdyby Slonce i Ksiezyc
                  > Watpily, to by nigdy nie swiecily' (Blake, jak zwykle).

                  Słońce i Księżyc to ciała niebieskie. One nie posługują się procesem myślowym.
                  Nie mają świadomości. Nie używaj poezji jako argumentu - może to brzmi
                  efektownie (ładnie), ale w naszej dyskusji nie o niczym nie decyduje. To znów
                  erystyka, tyle że łagodniejsza.
              • uffo Re: Nasze spekulacje - 2 18.08.10, 20:53

                Albo, jak mawia madrosc ludyczna-idiotyczna:

                Co za duzo to niezdrowo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka