skoro tyle tu mowy o zwiazkach, malzenstwach i prostytucji z negatywnego i krytycznego punktu widzenia, ciekawi mnie jakie uwazacie sa warunki udanego, szczesliwego dlugotrwalego zwiazku? Czy seks ma tu znaczenie, czy tez po wygasniecieu cos innego bierze gore, czy mozna trwac w zwiazku ktory opiera sie jedynie na wyrzeczeniach i sile moralnej lojalnosci, na sile wspolczucia, czlowieczenstwa, czy tez braku namietnosci powoduje iz zwiazek sie wyczerpuje, i w sposob naturalny ludzie tacy choc trwaja z roznych powodow razem, skacza gdzies na boki po paliwko do trwania, albo zamieniaja sie w dwonozne kamienie, zyjace rozpedem z przeszlosci? Sam doswiadczylem dwoch nieudanych zwiazkow, wiec ekspertem od szczesliwego zwiazku nie jestem....

a kto wie czy przypadkiem nie szykuje mi sie nastepna okazja do podjecia tej istotnej decyzji: Wizac sie czy nie wiazac? Zatem wysluchalbym z checia rad ludzi bardziej w tym doswiadczonych i szczesliwych. Sam juz nie raz wypowiadalem swoje zdanie iz uwazam ze zwiazek otwarty jest idealny. Ale ideal sobie, a zycie sobie. Do w pelni otwartej relacji,gdzie ludzie choc razem, jednoczesnie daja sobie maksymalna wolnosc doswiadczen, chyba nam, ludziom Zachodu dosyc daleko? Zdrada boli, zemsta i odwet za zdrady biora gore, albo ludzie rezygnuja i odchodza od takich swawolnych partnerow, chocbycmoze jesttokwestia urazonej dumy, ktora nie potrafi zniesc,scierpiec wolnosci drugiego czlowieka, iwoli wiernosc,czyli posiadanie drugiego? Idealny stan zwiazku o ktorym mowil Jezus, iz w Niebie nie trzeba sie zenic ani wychodzic za maz,wydaje sie byc tak odlegly jak Niebo od Ziemi.