Tak mi przyszło do głowy zapytać Was m.in. w zwiazku z rozmowaą z Obim w innym wątku.
Kiedy czytam czasem inne fora dowiaduję się, że w Polsce ...katolicy czują się dyskryminowani, np. w miejscu pracy, w szkole. Mowa rzecz jasna na ogół o ultrakatolikach, zwykle ludziach narzucających sie innym ze swymi poglądami, co w naturalny sposób buidzi sprzeciw.
Czytając nas dowiaduje sie, ze dyskryminowani są niewierzacy, czy też jak kto woili wierzacy inaczej. To jak to jest?
Osobiscie acz nie bezposrednio mnie to dotyczyło z dyskryminacją wierzacych i nie, zetknełam się pare razy. Moj eksmaż uwazał, że ludzie u niego w pracy dyskryminują go, bop nie chcieli dostosowac się np. do tego, zeby impreza integracyujna nie byłą w piątek, a jesli już to postna
Moim zdaniem słusznie powiedzieli mu, że nie musi przychodzić (obecnosc byłą nieobowiązkowa), ewentualnie nie musi tańczyć, czy yteż jesc tego, czego nie chce albo nie moze. Wg mnie to zadna dyskryminacja, ale on uwazał inaczej.
Z ukaraniem funkcjhonariusza słuzby państwoej spotkałąm się z tego powodu, że nie przyszedł na odbywające się w czasie wolnym uroczystosci religijne, w których przełozony zyczył sobie, zeby uczestniczyli jego podwładni, choć nie mieli tam nikogo poza samymi sobą reprezentowac. Zrobiłą się afera na 120 fajerek, bo gosc poszedł z tym do prasy.
Raz też spitkałąm sie z przypadkiem, kiedy włodarz gminy zaządał, zeby wyzsi urzednicy z jego urzedu byli na pewnym nabożeństwie. Tu sparwa nie ujrzała swiatla dziennego oficjalnie.
Ale to w zasadzie wszystko. Sama nie chadzam do kosciołą wcale niemal - poza uroczystosciami rodzinnymi, jesli mam chec w nich takze w kosciele uczestniczyc oraz rzadkimi koniecznosciami zawodowymi. Nigdy z tego tytułu nie miałąm najmniejszych nioeprzyjemnosci

A mieszkam teraz podobno w regionie, gdzie "kler rzadzi" - słyszałam takie opinie. Nikt mi bodaj uwagi nie zwrócił, gdy w niedzielę prałam, czy sprzatałam. - co mi się zdarza rzadko, ale się zdarza. Nie zdarzyło mi się słyszec komentarza dotryczacego mego niesakrametalnego żywota
Zdarzyło mi się za to odebrać nagrode dla przyjaciela katolickiej swietlicy srodowiskowej oraz otrzymać pismo z sąsiedniej kutrii wzywające do sprostowania prawdziwej informacji o popełnieniu przez pewnego ksiedza przestępstwa

Ale to są sprawy zwiazane z moją dzialalnoscią zawodowa, które kazdemo niezaleznie od swiatopoglądu spotykają w tym zawodzie, albo spotkać mogą
No wiec, jak to jest? Ktoś z Was miał kiedykowiek realne problemy zwiazane z niekatolickim swiatopoglądem? Takie codzienne? Nie chcano komuś sprzedac mieszkania? Nie udzielono kredytu? Odmóiono rejestracji samochodu?
Pytam bo ciągle czytam i słysz o presji społecznej - katolicyu twierdza, ze na nich wywierana jest presja, niewierzacy twierrdzą to samo

Czym się ta presja, dyskryuminacja przejawia?