diabollo
14.08.11, 15:24
Absurdy tygodnia
Tomasz Piątek
W tym tygodniu opędzić się od absurdów jest wyjątkowo trudno. „Gazeta Wyborcza” o rebelii w Londynie pisze: W londyńskich zamieszkach nie ma polityki i zamieszcza pod tym tytułem wywiad z brytyjskim ekspertem, który mówi: „W Wielkiej Brytanii, podobnie jak w innych krajach Zachodu, przez lata mieliśmy problem z zagospodarowaniem młodych ludzi opuszczających szkoły. Nawet w czasie prosperity, kiedy powstawały nowe miejsca pracy, kto inny je obsadzał, a nie młodzi absolwenci. Stąd wziął się wysoki poziom bezrobocia wśród młodzieży. To jedna z wielu pośrednich przyczyn tego wybuchu”.
No oczywiście, wysoki poziom bezrobocia to nie jest problem z dziedziny polityki. Tylko czego, ogrodnictwa?
W ogóle „Wyborcza” oburza się, że „dresiarze” wynoszą ze sklepów telewizory. Przepraszam bardzo, ale kto dresiarzom dał przykład? Czy nie przypadkiem ci, co „zniknęli” biliony dolarów, a potem wypłacili sobie miliardowe premie?
Te same bilionowo-miliardowe misie przychodzą na myśl, kiedy czytam wywiad z Jackiem Dukajem zamieszczony przez „Kulturę Liberalną”. Nasz fantastyczno-futurystyczno misio (skądinąd bardzo utalentowany) mówi tak o swoim sceptycyzmie wobec lewicy:
Jak najbardziej racjonalna jest postawa sceptycyzmu wobec wszelkich radykalnych zmian człowieka i świata, których podstawową cechę stanowi NIEODWRACALNOŚĆ. […]Coś jest mocno nie w porządku z prądem myślowym, który radośnie popycha nas ku kolejnym przeobrażeniom, zarazem nie interesując się ich dalszymi skutkami […] na lewicy spoczywa tu szczególna odpowiedzialność, bo ona właśnie nas w tę przyszłość ideowo ciągnie! Tęsknotę do na powrót „uideowienia” polityki – postrzeganego jako odtrutka na bezosobową metaksokrację – tam widać właśnie najwyraźniej […]. Z tej tęsknoty wziął się chociażby ostatni list otwarty Sierakowskiego.
To ci misiaczek. A podobno taki inteligentny. Jak można właśnie teraz wygadywać takie brednie? Gdy napędzana prawicową ideologią neoliberalna spekulacja „znika” kolejne biliony dolarów, skazując jedne kontynenty na biedę, a inne na nędzę – i RADOŚNIE POPYCHA NAS KU KOLEJNYM PRZEOBRAŻENIOM, ku kolejnym pomysłom kredytowo-funduszowo-walutowym, ku kolejnym „bańkom“, „kryzysom“ oraz „załamaniom“, żeby na nich jeszcze lepiej zarobić? Gdy prawicowe neoliberalne korporacje wprowadzają bezmyślnie coraz to nowe technologie zabójcze dla planety? Gdy prawica ponosi odpowiedzialność za wszystkie szkodliwe i nieprzewidywalne innowacje globalne? Gdy lewica nawołuje do ograniczeń, do regulacji, do rozsądku zarówno ekonomicznego, jak i ekologicznego? Gdy lewicowcy przywołują Tony’ego Judta i debatują nie nad wprowadzaniem systemów z księżyca (księżycowy jest dziś tylko neoliberalizm), ale nad powrotem do sprawdzonych recept z lat 70. i do państwa dobrobytu? Gdy i Sierakowski, i cała Krytyka Polityczna nieustannie powołuje się na Brzozowskiego, który z kolei nieustannie powtarzał, że nie ma „Będzie co będzie” i że za wszystko, co się z nami dzieje, jesteśmy współodpowiedzialni?
Rozwiązanie zagadki jest proste. To nie inteligencji zabrakło Dukajowi, tylko dobrej woli. Dochodzą mnie słuchy, że Dukaj zarabia na życie, grając na giełdzie. Jeśli to prawda, to nie mam pytań. Jasne, dlaczego w tej sytuacji Dukaj woli dostrzegać „szkodliwe, nieprzewidywalne innowacje” na lewicy i oszczędza swych przyjaciół giełdziarzy. Nie jestem marksistą, nie wierzę, że byt materialny w każdej sytuacji określa świadomość, ale w tym przypadku najwyraźniej tak.
Ze skali makro przejdźmy do skali mikro, bardzo mikro, bo widać w niej niesłychaną małość. Z listy wyborczej SLD wycofał się działacz gejowski Robert Biedroń. Zwodzono go długo obietnicą miejsca numer jeden albo dwa na liście w Gdańsku albo Gdyni. W końcu jednak zaoferowano mu dalsze miejsce, ot tak, żeby napędził więcej głosów Leszkowi Millerowi. Bo jedynkę na liście SLD w Gdyni dostał znany prawicowy republikanin Miller, chwalony przez Łysiaka specjalista od obniżania podatków i obiecywania obywatelom wolnego dostępu do broni, spektakularnie niezainteresowany problemami kobiet i mniejszości. Rzecznik SLD poinformował, że Biedroń nie tyle dostał dalsze miejsce, co w ogóle został wyeliminowany z list wyborczych, bo „ma zarzuty za pobicie policjanta”. Chodzi o incydent z listopada, kiedy to Biedroń uczestniczył w blokowaniu faszystowskiego marszu ONR i został pobity, a potem oskarżony przez policjantów. Jak rozumiem, SLD ustami swojego rzecznika przyłącza się do tych, którzy twierdzą, że w Polsce to geje biją policję.
Żeby pozostać przy małości: w programie dożywiania uczniów z biednych rodzin dzieci w miastach dostają dwudaniowy posiłek, a dzieci na wsi – tylko bułkę albo w ogóle nic. Dlaczego? Bo mniejsze gminy nie chcą się dokładać do programu i nie widzą takiej potrzeby. Nawet bezczelnie argumentują, że dzieci wolą bułkę od zupy. Chociaż mówimy tu o małości, małości samorządowców, problem nie jest mały, tylko wielki: w województwie łódzkim dożywiania wymaga połowa uczniów.
W tej sytuacji czarno widzę los wiejskich bibliotek, pozostawionych na łasce i niełasce samorządów przez ministra Zdrojewskiego i Platformę. Jeśli samorządowcy oszczędzają na żywieniu dzieci, to nie będą mieć litości dla książek.
Z absurdów tego tygodnia cieszy mnie tylko list lekarki do Gazety Wyborczej. Jakaś katolicka fanatyczka – mam nadzieję, że w robocie nie dają jej do ręki skalpela – napisała, że kobietę w ciąży myślącą o aborcji trzeba ubezwłasnowolnić, bo jest potencjalną morderczynią dziecka. Cieszą mnie takie głosy, bo stawiają sprawę jasno. I zmuszą też lewicę do postawienia sprawy jasno. Do tej pory lewica jakoś nie umiała jasno powiedzieć, że zarodek do trzeciego miesiąca ciąży nie jest dzieckiem. Pewnie bała się wojny na dowody naukowe, szermowanie genotypem i tak dalej. Ale nie ma się czego bać, bo „dowody naukowe” antyaborcjonistów są absurdalne. Twierdzenie, że zarodek jest człowiekiem, bo ma genotyp dorosłej jednostki, równa się utożsamieniu genotypu z człowieczeństwem – a to może przynieść daleko idące absurdalne konsekwencje, szczególnie w epoce postępów klonowania. Przecież mój genotyp jest także w mojej skórce przy paznokciu. Jeszcze się okaże, że moja skórka przy paznokciu też jest człowiekiem, i że obgryzając ją, dokonałem zabójstwa. To już byłby absurd nie tygodnia, a tysiąclecia.
www.krytykapolityczna.pl/TomaszPiatek/Absurdytygodnia/menuid-215.html